- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- a-c10
-
Para Piętnaście cz. 1
i. Źle się dzieje w państwie gdańskim.
Ależ ten czas za… wrotnie pędzi! Ledwie kilka tygodni temu niczym liście na drzewach zieleniły się – nomen omen – wieści o rychłym nadejściu hegemonii Lechii Gdańsk. A jeśli nie hegemonii, to przynajmniej mistrzostwie. A jeśli nie mistrzostwie, to o pucharach chociaż, o rodzącej się nad Zatoką trzeciej sile polskiego futbolu ligowego.
Dziś mamy listopad, liści na drzewach brak, brak też jakichkolwiek sygnałów świadczących o tym, że drużyna z Wielkiej Dyni w przewidywalnej przyszłości stać się może czymś więcej, niż była w ostatnich kilku sezonach – ligowym przeciętniakiem.
Mało tego. W przyrodzie po jesieni nadejdzie zima, a po zimie znów wiosna. I liście na nowo zazielenią się na drzewach. Czy jednak wraz z nimi odżyją nadzieje kibiców Bialo-Zielonych? Wziąwszy pod uwagę totalny rozgardiasz panujący w gdańskim klubie, fakt, że tak na dobrą sprawę nie wiadomo, kto tak naprawdę tam rządzi i czy ktoś w ogóle – należy powątpiewać. Gdy do tego ponurego obrazu dorzucić pogłoski o potężnych kłopotach finansowych Lechii, zerowe prognozy ich poprawy, a także zapowiedzi prezesa Bońka odnośnie zaostrzenia kursu licencyjnego, śmiało można przypuszczać, że jesień dla gdańszczan będzie długa, zimna i deszczowa.
Czego tak zasłużonemu klubowi życzyć mimo wszystko nie wypada.
ii. Prawąąą marsz!
Ileż to ja razy słyszałem, że nie należy mieszać polityki do futbolu. W zasadzie nie do końca rozumiem dlaczego, ale to temat na inną, szerszą wypowiedź. Fakt faktem, polityka do futbolu – tego naszego, rodzimego – wmieszała się sama. Parę lat temu urzędujący wówczas pan premier umyślił sobie, by z ligowych kibiców zrobić następnego (po pedofilach, hazardzistach, dopalaczowcach i chyba kimś tam jeszcze) Wroga Ludu. Wskutek tej radosnej działalności spora część trybunowej braci popchnięta została wprost w czułe objęcia oponentów pana premiera, głównie tych z tzw. prawicy.
Ależ skąd. Nie mam absolutnie nic naprzeciw prawicowcom jako takim. Rozumiem ludzi, którym bliskie są wartości narodowe, aczkolwiek nie zawsze zgadzam się z nimi przy ustalaniu priorytetów. Nie przeszkadza mi też Marsz Niepodległości sam w sobie. W każdym razie nie bardziej niż inne „branżowe” marsze.
Jako Polaka boli mnie natomiast, że w dniu naszego wielkiego święta w naszej stolicy nie może się odbyć po prostu jeden marsz, jednoczący wszystkich, którzy dla Niepodległej gotowi są choć na chwilę zapomnieć o codziennych sporach i waśniach; o „lewicy”, „prawicy”, „liberalizmie” i innych błahostkach. Jako człowieka boli mnie, że to ludzie – i ci w mundurach, i ci nie – ludziom gotują taki los. Jako kibica boli mnie, że kibice sami pracują na taki, nie inny swój obraz. Nasz obraz. Mój obraz.
iii. Z zupełnie innej parafii:
Ja to generalnie jestem zwolennikiem raczej ciężkiego grania. Paru mocnych riffów i zgrzytliwych solówek możecie się zresztą w tej rubryce spodziewać. Dziś jednak chciałbym o czymś zupełnie innym.
W tym roku minęły trzy dekady od premiery albumy Tiny Turner Private Dancer. Krytycy i inne mądre człowieki uważają, że ta płyta to początek Wielkiej Tiny. Narodziny megagwiazdy, wspaniałej solistki uwolnionej wreszcie tak od życiowych, jak i muzycznych związków z byłym mężem, Ike’iem. Może i mają rację. Ja tam po prostu lubię sobie posłuchać. Bardzo lubię.
Do czego zresztą i Was zachęcam.
To nie ludzie, to bydło. I po jednej stronie i po drugiej. Różnica tylko w wyposażeniu - jedni uzbrojeni w pałki i broń gładkolufową a drudzy w kamienie. I idę o zakład, że obydwie strony doskonale wiedziały jak to się skończy. A ja, zwykły kibic i obywatel czuję się obecnie tak, jakbym siedział na beczce prochu. Podejrzewam, że w obecnej sytuacji wystarczy tylko jakiś głupi ruch jakiegoś równie głupiego posterunkowego, żeby zaczęła się jazda na całego. A jest na świecie parę krajów, które już przeżywały coś takiego.
Szkoda tylko ładnego budynku na Wiertniczej, bo on chyba jako pierwszy pójdzie do rozwałki.
„nie należy mieszać polityki do futbolu” – wiele razy będę powtarzał, a dlaczego( ?), żeby lewaki, prawiczki, prostowniczki, a i antysystemowe nawiedzone oszołomy również, nie robiły sobie z kibiców młodzieżówek partyjnych, a z meczów wieców agitacyjnych.
Tuski, Kopacze, HGW, Kaczor i Ziobry, Millery, Palikoty, Pawlaki , Janusze, Korwiny, Zawisze, Bosaki, Wiplery niech idą wszyscy do jednej cholery. Jak najdalej od trybun stadionów sportowych.
Oczywiście to postulat utopijny, tak jak z kościołów politykierów usunąć trudno, tak i futbolowa religia z zarazą musi się zmagać, a kluby i ich kibice na całym świecie są czasem kojarzone z pewnymi ideowymi prądami, tak było, jest i pewnie będzie, pokusa jest ogromna, ale mam nadzieję, że na przykład żaden endek, nie będzie chciał zmieniać patrona stadionu klubu, któremu kibicuję, a jeżeli tak i jeżeli patriotyczną tradycję szanuje, to niech swoich idei na Ł3 do futbolu nie miesza, choćby właśnie przez pryzmat Dziadka.
Dlatego, w pryzmacie choćby własnego ogródka jestem – against modern political football.
***
Tina Turner kojarzy mi się z Sebastianem Milą.
Oboje utalentowani, przepowiadano im świetlaną przyszłość, a kariery choć i z sukcesami to potoczyły się i z wieloma zakrętami, upadkami, problemami i gdy wydawało się, że chylą się już do zmierzchu rozbłysły właśnie wtedy największym, olśniewającym blaskiem.
Kobietom wieku się nie wypomina, ale gdy światła rampy zamiast zgasnąć rozpaliły się niczym gejzer wulkanu przy:
http://www.youtube.com/watch?v=d4QnalIHlVc&list=RDd4QnalIHlVc#t=0
to Babcia rocka miała już 45 wiosen. No i zaszokowała!
Sebek Mila gola, o którym wnukom będzie opowiadał, gdy był Simply the Best, w światłach jupiterów pod którymi dotychczas zaistnieć nie było mu dane, strzelił w wieku – 32 lat. Obyśmy mieli okazję i powody nazywać go Dziadkiem futbolu! Żeby tak się stało kilka singli jeszcze musi wydać, no i album do zaprezentowania w 2016 roku przed nim!
Stawały tam zanim ktokolwiek słyszał o Marszu Niepodległości a jedynie ulicami Warszawy 11.11 wieczorem ganiało się 300 skinów z setką lewaków i gdy wiedzieli o nich wyłącnie ludzie przechodzący obok pomników
I nadal nie rozumiem jak kibice Legii mogą hołdować Dmowskiemu Romanowi. To jest taka z gruntu zafałszowana próba poprawiania historii i dodawania do dziedzictwa niepodległościowego, bo przecież nie ducha narodowego Obozu Wielkiej Polski. Idee niepodległościowe i poglądy Endeków były we wszystkich podstawowych kwestiach jak ogień i woda. Tej podmiany dokonał jeden Pan z IPN, który już po buncie młodych w tej instytucji nie pracuje. On i jemu podobni mają prawo wyznawać swoje poglądy, lecz niech na ich aprobatę pracują usilnie dziś. Bo powoływanie się na pozytywną tradycję tych idei w historii Polski jest łgarstwem. Ich istotą bowiem był faszyzm i skrajny antysemityzm. Przypomnijmy tylko, że w 1908 roku Roman Dmowski opublikował pracę: "Niemcy, Rosja i kwestia polska" w której głosił, że w nadchodzącej wojnie Polacy powinni jako Słowianie być po stronie Rosji, zrezygnować z dążeń niepodległościowych, zadowolić się autonomią i wesprzeć carską Rosję. Co zresztą uczynił tworząc Legion Polski w 1915 roku podporządkowany armii carskiej. W czasie gdy Piłsudski przybył do Japonii prosząc o fundusze na oddziały walczące z Rosją Dmowski udał się tam także, aby temu skutecznie przeszkodzić. W II Rzeczpospolitej Endecja była głównym wrogiem obozu Piłsudczykowskiego i przeszkadzała w modernizacji kraju. Utworzenie w 1926 roku Rządu tzw. "Chjeno Piasta" z udziałem Obozu Wielkiej Polski stało się powodem tzw. zamachu majowego czyli odsunięciem wrogów Polski od władzy w niej. Co zostało entuzjastycznie przyjęte przez wszystkie odłamy społeczeństwa, a o czym można w zachowanej prasie przeczytać w Muzeum Marszałka w Belwederze. Nadmieńmy,że Obóz Wielkiej Polski po owacyjnym przyjęciu wiadomości o dojściu Hitlera do władzy 30.01.1933 roku został w tym samym roku zdelegalizowany. W tymże 1908 roku, w którym Dmowski, członek Dumy aprobujący jej antypolskie postanowienia wydał swój manifest, Józef Piłsudski tworzy w mieszkaniu Kazimierza Sosnkowskiego we Lwowie Związek Walki Czynnej z udziałem Władysława Sikorskiego, Władysława Raczkiewicza, Mariana Kukiela i innych znanych z niezłomnej patriotycznej postawy wykazanej także w działalności władz polskich na uchodźstwie podczas drugiej wojny światowej. A pierwsze słowa manifestu ZWC brzmiały: "Z dążeniami przeto niepodległościowymi, republikańskimi i demokratycznymi wiąże Związek dążenie do zreformowania kraju tak, aby wyzwolonemu narodowi dać prawo do pracy i chleba". To Naczelnik Państwa - zwycięzca wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku w oddziałach którego nasz klub powstał przekazał mu ziemie na których istniejemy po dzień dzisiejszy.
Więc wybacz Morcie, ale zgoda narodowa, aby była uczciwa może polegać na unikaniu konfrontacji z narodnikami na tle historycznym ale przecież nie może polegać na zrównywaniu pamięci o jednych z drugich. Piłsudczycy to nasza najpiękniejsza karta, a tamci to ta druga strona naszej historii, miejscami raczej haniebna.
Dmowski a Rosja, no cóż...on uważał,że Rosja jest krajem słabszym niż Cesarstwo Niemieckie a samych Rosjan za zwyczajnie głupszych niż Germanie więc widział szanse na odbudowę Polski poprzez zdławienie w pierwszej kolejności groźniejszego przeciwnika. Mimo wszystko to prawda,że jego posłowanie do Dumy budzi i we mnie raczej negatywne emocje.
Co do entuzjazmu całego społeczeństwa w obliczu zamachu majowego to wybacz ale raczysz żartować albo liczysz na naszą nieznajomość historii
Zarówno w pierwszych wyborach w 1919 jak i w 1922 Narodowa Demokracja wygrywała, po zamachu majowym wszyscy (mam nadzieję) wiemy jak wyglądała "demokracja" (co zresztą pochwalam bo z Polakami inaczej to średnio wychodzi w mojej ocenie
A już o tym zdelegalizowaniu za owacje dla Hitlera to Twój autorski wymysł, przeabsurdalny w kontekście wzajemnej oceny Piłsudskiego i Hitlera. Od 1932 rozwiązywano przymusowo struktury OWP w kolejnych województwach, procesy działaczy iczono w setkach. Jaki Hitler, jaka owacja? Kto Ci takich głupstw naopowiadał bo nie zakładam,że kłamiesz z premedytacją
Twój wywód jest jednym z najbardziej nieprawdziwych jakie czytałem w ostatnich dniach, nawet Krytyka Polityczna tak dalece się nie posunęła.
Piszę to nota bene z perspektywy prawnuka PeOWiaka, osoby, której rodzina w tym konflikcie postaw stała po stronie Marszałka więc jeżeli mogę być nieobiektywny to raczej w kierunku jaki Ty wyznaczasz.
No ale na Boga, minimum obiektywizmu bo to co wypisałeś to brzmi niczym referat Bermana o konieczności rozprawy z reakcyjnym podziemiem faszystowskim
Nie wyobrażam sobie jakie pokłady osobistej nienawiści trzeba w sobie nosić by w dniu 11 listopada nie doceniać roli i zasług dla sprawy polskiej Dmowskiego lub Paderewskiego na konferencji paryskiej i Traktacie Wersalskim. Dmowski znając siedem języków biegał tam ze spotkania na spotkanie i nie korzystał nawet z tłumaczy gdy zauważył,że przekładają jego słowa niedokładnie co odbija się niekorzystnie dla ustaleniach dot Rzeczypospolitej. Nie no, on musiał Ci coś zrobić osobiście bo nie wierzę, po prostu nie wierzę....
Przeciez poza skrajnie radykalną lewicą komunistyczną naprawdę nikt w Polsce mu tych zasług nie odmawia więc jak i skąd nagle Ty w tej marginalnej grupie wyjców?
Nie ma co się obrażać na prawdę.To właśnie komuniści uczynili z wydarzeń majowych 1926 roku zamach na demokrację i co tam by jeszcze i niestety wygrali pamięć o tamtym okresie także w młodym pokoleniu. Państwo polskie gniło, było skorumpowane i w przeddzień rewolucji. Jego byt po raz wtóry ocalił Józef Piłsudski.Nie wolno zapominać,że to Naczelnik Państwa powierzył Dmowskiemu i Paderewskiemu misję w Paryżu. Gdyby nie on nikt by o tamtych panach,którzy "wojowali" na emigracji w tamtych czasach nie pamiętał.
I nie o to tu idzie tylko o to,że Dmowski był nieprzejednanym wrogiem
Marszałka Piłsudskiego. Więc nie odwracaj pustosłowiem kota ogonem. Chodzi o to czy kibic Legii Warszawa pamięta o swoim twórcy i jemu oddaje cześć czy hołubi jego wroga,a więc czy potrafi odróżnić swojego od obcego.Jeżeli powiadasz,że to da się pogodzić to oznacza cynizm i całkowitą bezideowość.
Zresztą masz taka dziwaczną skłonność robienia z nieznajomości prawdziwej historii cnoty.Nie tak dawno twierdziłeś,że CWKS to to samo co Legia. Teraz głosisz chwalbę Endecji.I w II Rzeczpospolitej i na emigracji, gdzie próbowano ocalić ciągłość polskiej państwowości Endecja była traktowana jako ciało obce.Wystarczy poczytać Poboga Malinowskiego, Kukiela czy Sosnkowskiego oraz wdowy po nim.Poczytać czyli wiedzieć.
"Państwo polskie gniło, było skorumpowane i w przeddzień rewolucji. Jego byt po raz wtóry ocalił Józef Piłsudski."
i ja się pod tym podpisuję
Ale nie wypisuj bzdur,że to nie był zamach na demokrację bo był. Zwykły przewrót wojskowy. To,że w mojej ocenie słuszny nie zmienia faktów odnośnie jego przebiegu.
Nie głoszę chwalby endecji, po prostu opisuję bez emocji realia a są one takie, że wygrywała wybory czy mi się to podoba czy nie.
A co do tych Twoich przykładów to raczej Ty całkiem nieźle manipulujesz licząc na niewiedzę - zestawienie w jednym akapicie słów "wróg założyciela Legii" i powoływanie się w tym zakresie na autorytet Sosnkowskiego (ktorego jako Polaka i żołnierza cenię i szanuję) to odważna ekwilibrystyka intelektualna
Zaraz się dowiemy,że i Jurek Piekarzewski nas kocha
PS. Sam piszesz,że misję powierzył im Marszałek - znaczy potrafił się wznieść ponad osobiste urazy i uznać ich zdolności. Kimże więc Ty jesteś by im ich odmawiać? 8)
Cieszy mnie Twój wreszcie koncyliacyjny ton. Tylko zważ na zasadniczą różnicę. Dziadka Piłsudskiego - "Pater Patriae" - nie trzeba bronić. Jego broni historia. Natomiast Dmowskiego bronią tylko te wyjące.
"W związku z 60 rocznicą śmierci Romana Dmowskiego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża uznanie dla walki i pracy wielkiego męża stanu na rzecz odbudowania niepodległego Państwa Polskiego i stwierdza, że dobrze przysłużył się Ojczyźnie. W swojej działalności Roman Dmowski kładł nacisk na związek pomiędzy rozwojem Narodu i posiadaniem własnego Państwa, formułując pojęcie narodowego interesu. Oznaczało to zjednoczenie wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej zamieszkanych przez polską większość, a także podniesienie świadomości narodowej wszystkich warstw i grup społecznych. Stworzył szkołę politycznego realizmu i odpowiedzialności. Jako reprezentant zmartwychwstałej Rzeczypospolitej na konferencji w Wersalu przyczynił się w stopniu decydującym do ukształtowania naszych granic, a zwłaszcza granicy zachodniej.
Szczególna jest rola Romana Dmowskiego w podkreślaniu ścisłego związku katolicyzmu z polskością dla przetrwania Narodu i odbudowania Państwa.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża uznanie dla wybitnego Polaka Romana Dmowskiego."
nie no, Ty musisz mieć jakąś osobistą urazę
Kto by pomyślał, że akurat w tym miejscu trafię na tak ciekawą dyskusję na temat "Piłsudski a Dmowski"...
Moje wyrazy szacunku Panowie.
To nie ludzie, to bydło.
Czekaj, czekaj. Może słabo się znam na rolnictwie, hodowli i innych takich, aczkolwiek w życiu nie słyszałem o masowej konfrontacji w wykonaniu bydła
A poważniej: niestety, to jednak ludzie. I zupełnie poważnie smuci mnie, że w XXI wieku wciąż w wielu cyfrach liczy się osobników gotowych wykorzystać każdą, najbardziej nawet podniosłą okazję, byle tylko spuścić komuś wp**rdol.
w obecnej sytuacji wystarczy tylko jakiś głupi ruch jakiegoś równie głupiego posterunkowego, żeby zaczęła się jazda na całego
Zgoda. Szkoda.
@ Iocosus:
Tuski, Kopacze, HGW, Kaczor i Ziobry, Millery, Palikoty, Pawlaki , Janusze, Korwiny, Zawisze, Bosaki, Wiplery niech idą wszyscy do jednej cholery.
Tuś mi brat
@ Mort, Zbyszek:
Podłączam się pod wypowiedź kol. Olse. Znaczy ok, ja wiedziałem, że Was stać, ale i tak dziękuję.
A koncyliacyjnie
Owszem, Dmowski był (a raczej: okresowo bywał) skrajnym antysemitą. Czy jednak odbiera mu to zasługi podkreślane przez Morta? Niekoniecznie, prawda? Tak samo zainicjowanie zamachu stanu przez Piłsudskiego - co by o "przewrocie majowym" nie myśleć, a ja się np. z Mortem głęboko nie zgadzam - nie powinno strącać Marszałka z piedestału.
„Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swą brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nieszczędzący mi niczego, co szczędzić trzeba (…). Ta szajka, ta banda, która czepiała się mojego honoru, tu zechciała szukać krwi. Prezydent nasz zamordowany został (…) przez tych samych ludzi, którzy ongiś w stosunku do pierwszego reprezentanta, wolnym aktem wybranego, tyle brudu, tyle potwornej, niskiej nienawiści wykazali. Teraz spełnili zbrodnię. (…) Gdym sobie pomyślał, że ja tych panów jako żołnierz bronić będę – zawahałem się w swoim sumieniu.”
Mort, ale te słowa nie są cytatem ze Zbyszka, zaplutym karłem reakcji z inicjałami AK posłużyła się w plugawy sposób komusza propaganda, ale ona ich również nie wymyśliła, tylko haniebnie przepoczwarzyła. Zaprezentowane pierwotne słowa pochodzą z 1923 roku. Kto je wypowiedział i w kogo były skierowane?
Głównemu ideologowi endecji zasług w odzyskaniu niepodległości przynajmniej ja nie odbieram, natomiast że między Panem Dmowskim, a Panem Piłsudskim był spór, ostry, kategoryczny i nie polegajacy na tym że obaj smalili cholewki do tej samej kobitki, a ona swymi wdziękami jednego obdarzyła, czym tego drugiego uraziła i wkurzyła, nie podlega wątpliwości. Może i to są te kategorie średnie i małe, a przecież ludzkie, każdemu dane, wspomniane przez Albiceleste, ale rozbieżności przekraczały ambicjonalne urazy w konkurach o względy płci pięknej, choć i to jest faktem. Dla mizoginów dowód, że wszystkiemu winne kobiety, nawet wielkich patriotów potrafią poróżnić!
Jeżeli w kobiecie zła wcielonego, prawych mężczyzn na złą drogę sprowadzającego nie widzimy, to innych różnic konkretnych, diametralnych, dzielących Panów Dmowskiego i Piłsudskiego i ich formacje, winniśmy być świadomi.
Komuna gdy po wojnie się rozpanoszyła „zjednoczyła” endeków z Piłsudczykami, wrzuciła do jednego kapitalistycznego i burżuazyjnego wora II RP, tylko że zanim to się stało jeszcze za życia Marszałka, zatem i przy jego akceptacji między innymi i dla komunistów i dla radykalnych narodowców było przeznaczone to samo „miejsce odosobnienia” w Berezie Kartuskiej.
Tyle „erraty”, z niej wypływa moje zdziwienie do agitowania na stadionie im. Józefa Piłsudskiego do udziału w takich imprezach o proweniencji czysto endeckiej jak wiec „na Kamionku” będący zwieńczeniem marszu z 11 listopada.
Składanie wieńców tym którzy zasłużyli się w odzyskaniu niepodległości i Piłsudskiemu i Dmowskiemu i Paderewskiemu i innym z narodowego panteonu mimo różnic politycznych jakie ich dzieliły nie budzi wątpliwości, zasługuje na pochwałę, jest spełnieniem postulatu Albiceleste o „zjednoczeniu wszystkich, którzy dla Niepodległej gotowi są choć na chwilę zapomnieć o codziennych sporach i waśniach”, ale przerzucając youtuba i słuchając wiecowych mów Winnickiego, Kowalskiego to przecież tam odchodziło nie „świętowanie”, a czysto polityczna, stricte partyjna, ideowa robota.
Mort jako „prawnuk PeOWiaka, osoby, której rodzina w tym konflikcie postaw stała po stronie Marszałka” nie miałeś 11 listopada wewnętrznego dysonansu?
Mort sam wspominałeś że grup i grupek na Żylecie pełno, jest jeden pień ruchu kibicowskiego, ale gałęzi wiele, mógłbym sądzić, że wcześniej kaktus na dłoni mi wyrośnie niż na jednej z takich gałęzi, na jednej z dróg legionisty natrafię na sceptyczny komentarz z konkluzją ze „formuła się wyczerpała”, toż to „koniec świata”!
W kontekście tego wszystkiego mam też pytanko, kto ciebie bardziej bulwersuje i czy w ogóle, piłkarz czy kibic Małecki? Również jak się odniesiesz do tego rodzaju komentarzy:
~zenekmarynarz - Przedwczoraj, 19:10 napisał:
Smutna prawda jest taka, że Ruch Narodowy nas wydymał. Potrzebowali nas by się wybić, my uwierzyliśmy w szczerość ich haseł, a teraz kiedy chcą robić politykę, startować w wyborach to mają wyjebane i wolą by nas nie było. W dupie mam ten zasrany marsz …
http://www.kibice.net/news/5050-kibice-odcinaja-si-od-zadymiarzy.html
Co o tym sądzisz Morcie? Na spokojnie, chciałbym poznać Twoją opinię, bynajmniej nie jako pretekst do wszczynania jakiejś napinki, o to samo proszę też bardzo innych.
Nie rozpatruje i nie rozpatrywałem Marszu Niepodległości w kategoriach polityki i ideologii mających dziś bardziej historyczne znaczenie bo i gdy po raz pierwszy jako Legia pojawiliśmy sie na nim dużą grupą (2010) nasz udział w nim miał inny charakter. Był to czas gdy na ulicach Marsz blokowały barykady radykalnych lewaków, plujących na polską flagę bez patrzenia na to kto ją niesie (pod tym względem nic się zresztą nie zmieniło do dziś).
My postanowiliśmy,że z tymi flagami przejdziemy, choćby i po ich pustych łbach. No i Marsz przeszedł, mimo lamentów Blumsteina i mobilizacji antifiarskich pajaców z całej Polski. W 2011 więc lewary w celu plucia na to co polskie 11.11 doprosiły koleżanki z Niemiec co spowodowało reakcję w postaci pojawienia się patriotycznych ekip z całej Polski. Samej czołówki. Potem to już przerodziło się masową manifestację wszystkich środowisk prawicowych, niekoniecznie endeckich a i sam RN też do końca taki nie jest.
Pamietajmy,że to podziały sprzed 100 lat, wieku najszybszego rozwoju i zmian w cywilizacji ludzkiej więc i te podziały się zdezawuowały a idee siłą rzeczy trącą myszką gdy spróbować je adaptować do czasów współczesnych.
Piłkarza Małeckiego nie lubię a co do chłopaka z Widzewa odpowiem Ci innym cytatem z kibiconetowni:
"Byłem na Marszu, widziałem jak co roku dym i widziałem kto tam biegał - szczurki po 60 kilo w kominiarkach od SO. Nikt z poważnych ekip. Teraz przeglądam filmiki - gdzie była Triada, gdzie był Widzew&Ruch, gdzie było TKWM, gdzie ŁKS, Zawisza, Górnik Z.? Wiem gdzie byli - normalnie szli w pochodzie i patrzyli z politowaniem na pseudohuliganów właśnie. Najlepszym podsumowaniem jest ten film gdzie straż marszu ich wpuszcza, tak to właśnie wyglądało - psy tylko ruszaly na dwa kroki to 90% awanturników spierdalało. Dlatego śmieszy mnie te wasze obrażanie się na RN "antysystemowcy", bo 3/4 ekip kibicowskich ma podobne zdanie na te niepotrzebne dymy. Jedźcie wy rzeczywiście może w przyszłym roku do tego Wrocławia, to chociaż Gmurczyk, czy kto tam to organizuje będzie się musiał tłumaczyć, a kombatancie w końcu nie będą się musieli dusić od gazu."
Do genezy się nie czepiam, udział w ulicznych kryteriach wpisany, jedni będą się burzyć, a drudzy wzruszać ramionami, bo taka jest „ciemna strona fanatyków” i dobrze, nadarzy się okazja będziemy o tym dyskutować, pitolić do „końca świata” .
Jeżeli „kryteria uliczne” wpisane w geny, to antylewackie, czy antypolicyjne nie ma różnicy, a wypieranie się ich chyba zbędne. Polityka tylko nimi się posługuje, raz oko przymyka, a raz gani!
Co do samego Marszu to osobiście najbardziej chciałbym tego dnia na ulicach Warszawy miliona Polaków w jednym marszu z morzem biało czerwonych flag, bez żadnej ale to żadnej polityki.
Wiem, wiem - marzenie ściętej głowy.
osobiście najbardziej chciałbym tego dnia na ulicach Warszawy miliona Polaków w jednym marszu z morzem biało czerwonych flag, bez żadnej ale to żadnej polityki.
Wiem, wiem - marzenie ściętej głowy.
Nie, to nie jest marzenie ściętej głowy. Wiem, że to patetycznie zabrzmi, ale ja głęboko wierzę, że kiedyś w takim marszu pójdziemy. Chcesz tego Ty, chcę ja, Iocosus pewnie też by się dołączył. I Zbyszek. To już nas czterech. Ale takich czterech, że paaanie kochany, cały świat nasz
No i, kurde, zamiast patosu śmiech mi wyszedł. Ale tak na serio, to przecież tej idei przyklasnęłoby mnóstwo ludzi. I bardzo poważnie jest we mnie głęboka wiara, że pewnego 11go 11go taki marsz się odbędzie. Tylko wiesz co? Dobrym startem do niego byłaby rezygnacja (na co dzień!) z "lewarów", "pajaców" i całej reszty. Nie, to nie jest osobisty przytyk. Dokładnie tak samo należałoby się pozbyć z codziennych wypowiedzi "prawiczków", "facholi" i innych takich. Choćby właśnie przez szacunek dla - w kolejności alfabetycznej - Dmowskiego, Paderewskiego, Piłsudskiego, Witosa i wielu, wielu innych, mniej "okrzyczanych" ludzi, którzy sprawili, że Polska może jest, jaka jest, ale jest. Oni w swe proniepodległościowe działania wkładali mnóstwo czasu, energii i zapału. Niejednokrotnie ryzykowali wiele, czasem wszystko. A skoro tak, to my chyba możemy przynajmniej postarać się zablokować codzienne obrzucanie się gównem. Tylko tyle i aż tyle.
Jestem święcie przekonany, że Tina Turner lepiej gra w piłkę, niż Sebastian Mila śpiewa;D
Chyba 11-go czerwca
No-żem trafiony celnie, w samo kibicowskie me serce, zaprzeczyć w żaden sposób nie mogę, ten gałgan Mila nie śpiewa, a meczy. Za popisy wokalne to tego huncwota bym właśnie na szafot poprowadził.
Mam nadzieję, że zmądrzał, na krowy meczenie już się nigdy nie zdobędzie.
Brawo...Historię mamy przerobioną w tą, lub w inną stronę.OK
Ja zapytam innym mykiem?
Krowy meczą, Barany beczą a "bazyliszki" - trują
Co zatem może wystąpić?
Całokształt łajania...
Ale jakim?
Istotą odmienności jest taki mały myk...
Czy "ktoś" Panu Mortowi zarzuci brak przywiązaniu do Klubu?
Ano Nie! Gdzieś widzę to w realiach następujących- obywatela "Morta" trzeba pobić i pokazać mu jedyną kreatywną myśl kibicowania.
Kibicowania, które sięga Historii i pewnych zdarzeń w których światła zapala się tam...a tam - to już nie koniecznie.
Jeżeli Historia Tego Kraju jest taka, to może zacznijmy cenić pewne myśli Ludzi, którzy ten Kraj zamieszkują.
Ludzi, którzy ten Kraj zamieszkują i mają Legię w sercu- z tej, czy tamtej strony...Historią LEGIA powstała, a teraz jest Naszą sprawą jaka będzie w Nas!
A LEGIA jest tyko JEDNA!
A teraz zdań parę o tej niedawnej historii II Rzeczpospolitej i o tym,kto był w niej kim. Józef Piłsudski w rozmowie z ppłk Stanisławem Laudańskim w lutym 1924 roku tak formułował swoją wojenną strategię: "Twierdziłem od samego początku, wbrew większości, że wojna potrwa dłużej niż to się wydaje. Wskutek tego obydwie strony, zwycięzca i zwyciężony, będą nadal wyczerpane i osłabione. Ten stan daje być w końcu silnym tym, którzy będąc słabymi w początku, będą mieli dość siły moralnej by przetrwać. Wtedy pojawi się możność wpłynięcia na losy Polski o ile tę siłę posiadać będziemy. Nie robiłem żadnych przypuszczeń czy ci czy tamci zwyciężą. Byłem przekonany, że jedni i drudzy osłabną a my na tym skorzystamy. Powtarzałem nieraz jako dowcip, że Rosja naprzód zostanie pobita przez państwa centralne, następnie zaś one same zostaną zwyciężone przez Ententę. Sytuację po wojnie rysowałem w ten sposób: trzy duże olbrzymy, rzygające krwią, chore na dyzenterię, skurczone w stanie agonii, a malutki Polaczek kręci się wokół nich prosząc uniżenie o miejsce dla siebie. Porównywałem nasze zadanie do wyścigów. Rumaki pędzą do mety, my zaś jako mucha usadowiliśmy się w uchu jednego z nich. W chwili zbliżania się do mety mucha odlatuje z wyczerpanego rumaka i staje pierwsza u celownika". 10 listopada 1918 roku na Dworcu Głównym w Warszawie Piłsudskiego witali: książę Zdzisław Lubomirski z utworzonej przez Niemców Rady Regencyjnej i komendant POW na terenie okupacji niemieckiej Adam Koc, organizacji wiernej Piłsudskiemu i jak on konsekwentnie niepodległościowej. Kilka dni póżniej Rada Regencyjna złożyła swe prerogatywy póżniejszemu Marszałkowi, podobnie uczynił to Tymczasowy Rzad Ludowy. Piłsudski powierzył utworzenie Rządu Jędrzejowi Moraczewskiemu, który wraz z nim podpisał "Dekret o najwyższej władzy reprezentacyjnej Republiki Polskiej" powierzając Piłsudskiemu funkcję Tymczasowego Naczelnika Państwa. Józef Piłsudski ostro ganił tych swoich współpracowników, którzy zbyt mocno angażowali się w poparcie lewicowego rządu Lubelskiego Daszyńskiego np. Edwarda Rydza- Śmigłego zbeształ mówiąc: "Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić". I póki żył Marszałek żadnej poważnej funkcji państwowej Rydz nie pełnił, a nawet Piłsudski nie uznał jego nominacji generalskiej zwracając się do niego per pułkowniku. Dopiero po śmierci marszałka funkcje do których nie dorósł objął. Z tego też okresu pochodzi powiedzenie jakiego miał Piłsudski użyć "Wysiadłem z socjalistycznego tramwaju na przystanku niepodległość". W rzeczywistości wymyślił to znany publicysta Adolf Nowaczyński. Już jednak w nocy z 4 na 5 stycznia 1919 roku grupa endeków podjęła próbę opanowania stolicy. Aresztowała premiera i kilku ministrów, a nawet jedna z bojówek miała zatrzymać samego Piłsudskiego. Oczywiście Marszałek przy pomocy oddziałów oddanych Państwu i sobie ten zamach stłumił. Nie usłuchał wezwań rządu, aby ich pognębić, lecz przywódców kazał doprowadzić do Belwederu, gdzie im naubliżał i zwolnił do domów. A niektórzy z nich zrobili kariery jak płk Januszajtis. Jak sam bowiem w wywiadzie w styczniu 1921 roku opisywał swoje pierwsze i nadrzędne zadanie: "Wewnątrz było już dość chaosu, byłem nim po prostu przerażony. Przez pierwsze kilka tygodni nie napotkałem człowieka, grupy, partii czy stronnictwa, które nie byłoby opanowane megalomanią wyjątkową. Twierdzenie: ja lub my i naród to jedno - nie schodziło z ust, każdy to powtarzał, każdy rwał się do reprezentowania na swoją rękę Polski wewnątrz i zewnątrz. Byliśmy tak przesiąknięci chaosem, że naturalny tego rozwój prowadzić musiał do do silnych tarć wewnętrznych i do panowania samowoli grupowej lub partyjnej. Ześrodkowałem więc wszystkie swe wysiłki na zebranie Sejmu Ustawodawczego jako pierwszego wzoru dla ustanowienia praworządności w kraju". Uzyskawszy również szerokie prerogatywy od Sejmu, co prawda dopiero w obliczu bolszewickiego zagrożenia, Naczelnik zmuszał władze do tworzenia podwalin pod instytucje państwowe, ale przede wszystkim metodą faktów dokonanych walczył o przestrzeń terytorialną dla Polski /wojna polsko-bolszewicka i odejście od linii Curzona, Litwa, Powstanie Wielkopolskie, Powstania Śląskie/. Gdyby nie te terytorialne zdobycze nasi przedstawiciele w Paryżu na Konferencji pokojowej Dmowski i Paderewski nie mieliby o co wadzić się z przedstawicielami Ententy. Zresztą endecja w kraju zarzucała Piłsudskiemu, a to, że zdobył Wilno, aby być jego Wielkim Księciem i stale podejrzewała go o to, że chce być królem. Pokojowa stabilizacja której twórcą był Marszałek coraz bardziej ośmielała endeków do atakowania go, gdyż dla nic był głównym wrogiem, a "tolerowali" go dlatego jak to napisał Dmowski w lutym 1920 roku: "Gdybyśmy rząd stworzyli, przypuśćmy że ze mną na czele, bylibyśmy Polskę porządnie zarżnęli. 1. Nie zapominajcie, że żyjemy w czasach rewolucyjnych, które jeszcze dłużej lub krócej potrwają. My rewolucjonistami nie jesteśmy. 2. Jesteśmy znienawidzeni przez wszystkie żywioły rewolucyjne, które przeciw nam mocniej by się zmobilizowały i zacieklejszą by prowadziły walkę niż przeciw rządom istniejącym pod Piłsudskim...". Pod koniec 1922 roku nadszedł termin wyborów prezydenckich, które wygrał nie kandydat endecji. Ta nie godząc się z demokratycznym wyborem wszczęła brutalną kampanię przeciwko Gabrielowi Narutowiczowi, który w jej efekcie został zamordowany. Ten mord przeobraził Marszałka, który utwierdził się w przekonaniu, że rozbieżne i brutalnie egzekwowane interesy poszczególnych partii politycznych zagrażają podstawom istnienia Państwa. Miał w tym swój udział morderca Prezydenta, który podczas procesu w dniu 30 grudnia 1922 roku zeznał "Przemilczałem pewną okoliczność, którą obowiązany jestem tutaj wyjaśnić. Strzał od którego padł prezydent Narutowicz, pierwotnie nie dla niego był przeznaczony. Miał od niego zginąć Józef Piłsudski". I jeszcze o tzw. zamachu majowym. Józef Piłsudski, przybywający na dobrowolnym wygnaniu w Sulejówku został do niego sprowokowany przez premiera Rządu "Chjeno Piasta" Wincentego Witosa, który drwił z przestróg Marszałka wygłaszanych w wywiadach prasowych mówiąc: "Niech wreszcie Marszałek Piłsudski wyjdzie z ukrycia, niech stworzy rząd, niech weżmie do współpracy wszystkie siły twórcze, którym dobro państwa leży na sercu. jeśli tego nie zrobi, będzie się miało wrażenie, że nie zależy mu na uporządkowaniu stosunków w Państwie... Gdybym ja miał obiektywne dane jak on, o których w tej chwili nie chcę mówić, to stworzyłbym rząd nawet gdyby odpadła mi połowa ministrów... Mówią, że Piłsudski ma za sobą wojsko, jeśli tak to niech bierze władzę siłą... ja bym się nie wahał tego zrobić; jeśli Piłsudski tego nie zrobi, to zdaje się nie ma tych sił jednak za sobą.". I Marszałek ich wszystkich rozpędził, a następnie zrobiono normalne wybory parlamentarne i Prezydenckie. A w kraju zapanował spokój. I nie mogę nie porównać nieszczęsnego Witosa /radzę dobrze przyswoić spektakl Teatru telewizji "Bigda idzie"/ i jednak tragedii majowej, z pewną damą, której mąż mówi, że wróci póżniej, bo udaje się na emigrację wewnętrzną. A ona na to "Ja ciebie znam. Wrócisz o czwartej nad ranem w sztok urżnięty i bez grosza". Mąż ją zapewnia,że nic się takiego nie stanie. Na to ona powtarza po raz kolejny swoją przepowiednię. Czwarta rano, mąż pijany, bez grosza dzwoni do drzwi i w progu woła "No i wykrakałaś".
Za chwilę wrócimy do Mieszka i będziemy rozdrabniać co powiedziała Jego kobieta wpuszczając go do namiotu po tzw. rżnięciu dyskopogan?
Pewnie jak to facet powiedział -"wykrakałaś"
Troszkę się pogubiłem.
Czy Dmowski z Piłsudskim "smalili cholewki" do Tiny Turner czy mają zasilić drużynę Lechii Gdańsk w zimowym okienku ?
"Ta starsza od niego o dwa lata działaczka, uważana za wyjątkową piękność (nazywano ją piękną panią w skrócie „PP", a złośliwie - „PPS bez S"), miała za sobą burzliwe życie osobiste. W wieku szesnastu lat (podczas studiów w Petersburgu) wyszła za mąż za urzędnika Ministerstwa Komunikacji - Mariana Juszkiewicza. Para dochowała się córki, ale małżeństwo szybko się rozpadło. Maria zadbała o kościelne unieważnienie związku, dzięki czemu po powrocie do Wilna była osobą stanu wolnego. Pozostawiła córkę pod opieką rodziców i wyjechała do Warszawy, angażując się w pracę konspiracyjną. Aresztowana przez policję, wyszła z opresji obronną ręką. Odesłano ją do Wilna z zakazem opuszczania miasta.
Urodziwa kobieta nie narzekała na brak wielbicieli - szczególną uwagę poświęcał jej Roman Dmowski. Chociaż przyszły lider endecji miał zakaz opuszczania miejsca pobytu (mieszkał wówczas w Mitawie), jednakże regularnie przyjeżdżał do Wilna, aby spotykać się z Marią. Piękna socjalistka chętnie go przyjmowała i nie wiadomo, jak potoczyłyby się dalsze losy romansu,
gdyby nie pojawił się Józef Piłsudski. Jego rywalizacja z Dmowskim stała się publiczną tajemnicą - Maria pokazywała się na mieście raz z jednym, raz z drugim. Początkowo faworyzowała jednak Dmowskiego, a Ziuk pozostawał na dalszym planie.
W środowisku konspiracyjnym panowały odmienne obyczaje niż w kręgach mieszczańskich czy na szlacheckich dworach. Cała trójka miała za sobą wyroki skazujące, a Piłsudski jeszcze dodatkowo zesłanie. Tutaj nie było czasu na pruderię czy obowiązującą w mieszczańskim świecie moralność. Każdego dnia można było zostać aresztowanym i zniknąć w carskich kazamatach albo powędrować za Ural. Maria była osobą wolną, lubiła przyjemności życia, a za jej plecami szeptano, że nie uchodzi za „twierdzę nie do zdobycia".
Rywalizacja o jej względy trwała trzy lata, ale to Piłsudski okazał się ostatecznym zwycięzcą. Dmowski mógł wygrywać bitwy, ale Ziuk wygrał wojnę. Maria wybrała bliższego jej ideologicznie socjalistę, ale czy w sprawach intymnych ideologia ma znaczenie? Zapewne po prostu bardziej jej odpowiadał ten zamknięty w sobie zesłaniec o doskonałej prezencji."
Teraz czekam na oświadczenie Jerzego Brzęczka
Z Wami jest tak jak z większością odnośnie polityki i moralności czyli nie musicie wiedzieć musicie mieć rację. Wiedzieć to chcecie jak kupujecie nową pralkę czy telewizor.
Jeszcze raz przypomnę tu nie ma obowiązku czytania każdego komentarza, nie ma obowiązku komentowania każdego newsa, a tym bardziej nie ma obowiązku czynienia głupich uwag w tematach które Was zupełnie nie interesują.
"Z Wami jest tak jak z większością odnośnie polityki i moralności czyli nie musicie wiedzieć musicie mieć rację. "
Coś Ci powiem Panie Senator
Ruszasz bardzo specyficzne, unerwione poziomy osobowości.
Taki jesteś Senator,co to mi "podpowie" kiedy pralkę, czy telewizor chęcią swoją zakupię?
Internet dał Ci szansę taką i co?
skorzystasz?
Jeśli jesteś kimś kto zna pralki i telewizory to daj namiar- chętnie skorzystam
I oczywiście Senatorze, nie ma obowiązku komentarza, każdego niusa, mało tego - nie ma obowiązku czytania głupich? uwag w tematach , które Was zupełnie nie interesują... ŚWIETNIE
ZATEM - o czym piszesz?
ps: i jeszcze jedno
Nigdy nie podważaj mojej moralności, bo ANI prawa do tego nie masz, ani
Twój nik nie daje Ci takiej formy Panie Senatorze
ps2: przepraszam, że jadę na "TY" Senatorze
Legia zasługuje na kibiców szanujących jej prawdziwą Legionową tradycję.Tę która również pokonała, wbrew endekom, bolszewików w wojnie o wolność narodów w sierpniu 1920 roku nad Wisłą.
Pogrobowcy przedwojennej endecji nie mają z nią nic wspólnego. Absolutnie nic.
Za dużo patosu Zbyszku, zdecydowanie za dużo - to tylko sport
ps. Gwarantuję Ci,że za endeka w Twoim rozumieniu nikt się nie uważa a już wśród radykalnych to w ogóle jakis absurd
Nie chcesz tego zrozumieć - Twój wybór, nie mi Ciebie nawracać ani przekonywać, widać tak Ci wygodniej tłumaczyć sobie pewne rzeczy bo są to schematy, które znasz i które pomagają Ci zrozumieć to co dla Ciebie obce - niech więc będzie i tak
"Legia zasługuje na kibiców szanujących jej prawdziwą Legionową tradycję.Tę która również pokonała, wbrew endekom, bolszewików w wojnie o wolność narodów w sierpniu 1920 roku nad Wisłą.
Pogrobowcy przedwojennej endecji nie mają z nią nic wspólnego. Absolutnie nic."
Bywałeś na meczach w szeroko zwartej komunie, np: z Dynamem Tybilisi?
Gdzie pod bronią siedziała armia żołnierzy- kibiców?
Podkreślasz Legię Historyczną- dobrze, ale wiele lat w tej k...a komunie szło się na Legię, gdzie byle jaki zomowiec mógł Cię wyciągnąć za to, że papierki wyrzuciłeś w górę...( 78 Argentyna taka moda) i co?
Za krytą - do suki- wpier...ol i ?
i się wracało( przerobione) dla Legii
A kiedy Liga Mistrzów się spełniła, trzeba było stać po bilety ( drogie) pół dnia, ale warto było
Stali Ludzie z tej, jak to nazwiesz i z innej strony i z tej tzw. oddanej
Nikt tego nie rozdrabniał. Liczyła się TYLKO LEGIA
Czy Legia jest tylko przynależna dzieciom pradziadków, którzy pokonali bolszewików,Zbyszek ochłoń na chwilę
Albion to chyba miał fart, wszystkich podbijał robiąc kolonie...
Ale tam też są problemy, dziwne a jednak
Kiedy masz rację to ją masz
@Zgred.
Przespałeś początek dyskusji
"Zwłaszcza jak wybierani idole sympatycznymi i do naśladowania dziś zdecydowanie nie są"
?
Bo na naszym stadionie w oprawach z postaci historycznych (poza piłkarzami i motywami nawiązującymi do religii) kojarzę wyłącznie Piłsudskiego, Powstańców Warszawskich, Żołnierzy Wyklętych i Prezydenta Starzyńskiego
Czy Ty czasem za ciekawy nie jesteś
poczytałem cały wątek
Cała dyskusja odnosiła się do Historii, zniczów, pomników, znaczeń.
Jeśli myślicie Panowie, że Legia jest tylko wartością Waszej polemiki, to jesteście w olbrzymim błędzie. Nie pisze, o tym co jest nie ważne- nie!
Jakie znaczenie ma ta polemika? Mort zrobi swoje, a Zbyszek opisze - swoje.
Rewelacja, tam zapalą race a tu będzie opis wydarzeń, które wydarzyć się nie powinny...no i klincz
ps: czekamy na rundę drugą