Logo

Ho-lig-łódź, czyli po sezonie, przed sezonem. (2/4)

W części drugiej ho-lig-łódzkiego podsumowania o tych klubach, których wyłącznym przedsezonowym marzeniem było za rok nadal występować w Ekstraklasie, ale w przeciwieństwie do Bełchatowa i Zawiszy im się udało. Czyli o zdecydowanej większości. Utrzymując wprowadzoną w części pierwszej kolejność, w myśl ewangelicznej zasady „ostatni będą pierwszymi” zaczynamy odwrotnie, niż pijemy – od dna.

Górnik Łęczna 27 punktów (34 przed podziałem), 11 zwycięstw/11 remisów/15 porażek, bramki 39:46.

GRANO: „There’s no ‘I’ in ‘TEAM’” – ku pokrzepieniu sportowych serc.

Patrząc na skład zeszłorocznego beniaminka naprawdę trudno było doszukać się choćby pojedynczego piłkarza, którego jakość uzasadniałaby grę w Ekstraklasie. Ot, tacy sobie – nikogo nie urażając – kopacze, którzy zarówno razem wzięci, jak i każdy z osobna powinni zakotwiczyć gdzieś w środku tabeli tzw. I ligi. Ale właśnie – razem wzięci. Wartość tego zespołu zdecydowanie przekraczała sumę jego części składowych. Za co niewątpliwie duże brawa należą się trenerowi Szatałowowi. Czy ja już kiedyś wspominałem, że wg mnie to idealny kandydat na selekcjonera?

COMING SOON: „Oszukać przeznaczenie” – wielka ucieczka. Czy udana?

No właśnie. Czy byłemu szkoleniowcowi bytomskiej Polonii, Cracovii i Zawiszy uda się drugi raz z rzędu wykręcić taki sam numer? Bo cóż, przedsezonowe „wzmocnienia” łęcznian ewidentnie wskazują, że ich skład wciąż oparty będzie o piłkarskich obwiesi. A sznur, jak wiadomo, może i długo się splata, ale wreszcie na szyję trafi...

Podbeskidzie Bielsko-Biała 27 (39), 12/10/15, 47:60.

GRANO: „Pamięć i tożsamość” – film (niezbyt) obyczajowy.

Tytuł dość górnolotny, jednak jako że św. Jan Paweł II lubił futbol, może mi (i quasigóralom) wybaczy.

Pamiętać należy o tym, że klub z B-B funkcjonuje tak w Ekstraklasie, jak i w ogóle w zbiorowej świadomości ligowej od stosunkowo niedawna. Początkowo stanowił swoistą ciekawostkę przyrodniczą. Ot, taki sobie zabawny twór z muzealnym stadionikiem, pozbawiony nie tylko boiska treningowego, lecz także chociażby pralni, z bramkarzem ubranym w ciuchy innego producenta, niż piłkarze z pola, etc., etc. W powszechnej opinii Podbeskidzie miało się okazać efemerydą, meteorem, który zasadniczo niezauważony przemknie przez Ekstraklasę, po czym na powrót zniknie gdzieś w niższych ligach.

Tymczasem minęły cztery lata i samozwańczy Górale czterokrotnie udanie bronili się przed degradacją. Mało tego, zdążyli się w tym okresie całkiem przyzwoicie ucywilizować. Stadion wypiękniał (nie licząc murawy, ale to nie tylko bielska bolączka), znalazł się sponsor techniczny… Niestety, pośród tych ewidentnie pozytywnych zmian zagubiła się gdzieś klubowa tożsamość. Ekipa wcale jeszcze niedawno oparta o chłopaków „stąd”, dziś przypomina jedną z wielu poczekalni dla piłkarskich najemników pośledniejszego sortu.

COMING SOON: „Pożegnanie z Bronisławą” – Hemmy alla Bielscobiallese.

Jak z grubej rury, to z grubej rury, po Karolu Wojtyle czas na Ernesta Hemmingwaya. Mógłby z tego wyjść naprawdę piękny dramat. Najprawdopodobniej jednak wyjdzie tragifarsa.

Piast Gliwice 28 (39), 13/8/16, 50:56; Korona Kielce 28 (39), 12/11/14, 44:55.

GRANO: „Ludzie (z) miasta” – parodia dramatu gangsterskiego.

A to ci heca... Nie dość, że oba kluby są najbardziej „miejskie” z całej Ekstraklasy, to jeszcze ich wynik punktowy był identyczny zarówno po rundzie zasadniczej, jak i na koniec rozgrywek.

Ludzie z miasta nieodparcie kojarzą się ze strukturami przestępczymi. Półświatek, zwłaszcza ten prohibicyjny, z lat 20tych minionego stulecia, posłużył onegdaj hollywoodzkim twórcom za scenerię wielu kapitalnych filmów. Niestety, próby reaktywacji gatunku zazwyczaj kończyły się fiaskiem, jak choćby żenujący „Wrogowie publiczni” Michaela Manna z 2009go roku, których przed totalną kompromitacją uratował jedynie Depp.

Niestety, ani do Gliwic, ani do Kielc boski Johny w zeszłym sezonie nie zawitał, toteż obie produkcje zakończyły się artystyczną klapą. Zresztą dokładnie tak samo, jak i przez ostatnich kilka sezonów. Nic dziwnego. Czego bowiem innego można się spodziewać po klubach, które istnieją jedynie w charakterze zabawek prezydentów swoich miast?

COMING SOON: W Gliwicach – „Nihil novi sub sole Silesiae”. Czyli po staremu. W Kielcach – „Arrivederci KoRoma” – prawie jak wczesny Fellini.

Jako że przy Okrzei większych zmian oczekiwać raczej nie należy, poświęćmy ociupinkę uwagi Złocisto-Krwistym. Ci w ostatnim czasie po raz kolejny odegrali sprawdzony bandycki numer z wymuszeniem haraczu na Radzie Miasta. W przeciwieństwie jednak do poprzednich przypadków, uzyskana w ten sposób kasa starczyć musi Koroniarzom nie na utrzymanie tego, co mieli, a na dość rozpaczliwą próbę odbudowy jakiegokolwiek zespołu. Czy to się uda?

A czy kieleccy radni ugną się pod następnym, w zasadzie nieuniknionym szantażem? Jeśli odpowiedź na choć jedno z tych pytań brzmi nie, Koronę czeka historia niczym z początkowego okresu twórczości Maestro Felliniego. Trochę realizmu (znaczy bęcki od ligowych rywali), trochę oniryzmu (sny o współpracy z AS Roma), trochę egzystencjalizmu (rozpaczliwa troska o byt). A w konsekwencji prawdopodobnie marsz do piwnicy pod rąsię z Termaliką, lub Podbeskidziem. Cóż, przynajmniej rozlecą się w ładnym stylu.

Ruch Chorzów 30(33), 12/10/15, 44:46.

GRANO: „(Bez)Ruch” – śląskie kino (wreszcie) realistyczne.

Ruch tym grał, co miał i za ile miał. Nareszcie.

Co najbardziej pozytywne, mimo całej swej polityki oszczędnościowej, Niebiescy nie wykonali ruchu w dół, do tzw. I ligi. A przecież mogli i nawet byli względnie blisko. Udało im się za to wypromować kilku ciekawych, niedrogich w utrzymaniu piłkarzy i, co najważniejsze, utrzymać powolny, acz stabilny marsz ku ekonomicznej stabilności.

COMING SOON: „(Bez)Ruch 2” – jak poprzednio.

Niby ze stagnacji nie należy się cieszyć. Warto jednak zauważyć, że chorzowianie pierwszy raz od niepamiętnych czasów dostali licencję. Tak po prostu. Bez żadnych tam naciągań, warunków, nadzorów, itp. W ich przypadku stagnacja oznacza zatem stabilizację.

Oczywiście, to raczej nie będzie wesoluchna opowiastka o biednych, ale zadziornych Hanysach, co to zadziwią Ekstraklasę. Z pucharowo-degradacyjną sinusoidą raczej koniec. Wiele wskazuje na to, że Niebiescy znów długo będą drżeć o utrzymanie. Jednak patrząc na naprawdę pozytywne działania wewnątrz klubu wypada mieć nadzieję, że im się uda.

Cracovia 36 (37), 15/9/13, 50:44.

GRANO: „Kawaleria zza pagórka” – western.

Pamiętacie kampanię promocyjną Cracovii sprzed dwóch lat? Wygląda na to, że klimaty rodem z Dzikiego Zachodu wciąż cieszą się dużym uznaniem w pasiastej części Krakowa. Przed poprzednim sezonem burmistrz zainstalował w mieście nowego szeryfa. Niby żadne mecyje, takie ruchy zdarzały mu się przecież zastraszająco często. Jednak tym razem miało być naprawdę wyjątkowo. Szeryf, młody idealista, osobisty protegowany burmistrza, obiecał zaprowadzić w mieście nowy ład. Inspiracje taktyczne czerpał z Turynu, pomysły na relacje z podwładnymi z Dortmundu. Czyli generalnie, Fair Ladies and Fine Gentlemen, miało być klawo.

Cóż, nie było. Dlaczego? Oh well, to w miarę proste. W składzie Pasów próżno szukać Chiellinich i Reusów, bez problemu za to można się natknąć na Rymaniaków i Ortegów. A i sam Robert Podoliński, bądźmy szczerzy, nawet z daleka nie przypomina Antonio Contego, czy Juergena Kloppa. Już po kilku kolejkach okazało się, że zamiast nowego ładu mamy stary, dobrze znany i kompletnie nielubiany burdel. Burmistrz-profesor i tak długo zachowywał niezwyczajną dla siebie cierpliwość, jednak wreszcie szeryfa-gołowąsa zwolnił, a w jego miejsce zatrudnił starego wyjadacza.

Dało to mniej więcej taki efekt, jak szarża lekkiej kawalerii nadjeżdżającej zza pobliskiego pagórka. No wiecie, już-już zbóje przełamują obronny krąg osadniczych wozów, już zdaje się, że próżno szukać ratunku, aż tu nagle ta-dammm!!!

Jacek Zieliński nie imał się zawiłych taktycznych eksperymentów i innych cudów-wianków. Kazał drużynie grać to, co umie i tak, jak umie. A że wbrew pozorom umie – jak na Ekstraklasę – wcale niemało...

COMING SOON: „Powrót Królowej” – (mam nadzieję, że jednak) nie fantasy.

Cracovii zwyczajnie należą się wreszcie lepsze czasy. Ja wiem, że za zasługi to się dostaje ordery, nie ligowe punkty. Niemniej jednak klub od dosyć dawna jest już gotów na coś znacznie większego, niźli tylko rozpaczliwa obrona przed spadkiem. Stadion piękny, budżet fest i tylko na tym boisku wiecznie bida z nyndzą.

Symptomy rozbratu z tą ostatnią widać po trwającym okienku transferowym. Czy opisywane przez Monrooe’a zjawisko to tylko jaskółka, która żadnej wiosny Pasom nie przyniesie? A może jednak oznaka tego, że najstarszy istniejący polski klub piłkarski wrócił wreszcie na właściwe tory?

P.S. Spośród wszystkich drużyn Ekstraklasy poprzedniego sezonu Cracovia ma najmniejszą (1) różnicę między punktami po 30tej i 37mej kolejce. Interesujące, nieprawdaż?

Pogoń Szczecin 22 (41), 11/9/17, 45:52.

GRANO: „Halsem po kreskę” – film marynistyczny.

Jak już napomknąłem we wstępie, większość drużyn Ekstraklasy przed startem rozgrywek zainteresowana była głównie (jedynie?) tym, by po trzydziestu kolejkach znaleźć się powyżej kreski dzielącej tabelę a grupę mistrzowską i spadkową. Pogoń jak najbardziej do tej większości należała. Dodatkowo razem z zabrskim Górnikiem stworzyła duet, któremu wspomniana wyżej sztuka się powiodła.

Sam rejs Portowców ku utrzymaniu – jak się okazało: skrócony – nie był, w moim odczuciu, przesadnie zajmujący. Owszem, trafiła się ociupinka emocji, troszkę strachu po doniesieniach, że w razie draki łajba pójdzie na złom, generalnie jednak ciekawsze rzeczy Ekstraklasa w zeszłym sezonie widziała. Znacznie bardziej interesująco jawią mi się poczynania szczecinian w ostatnich siedmiu kolejkach.

Bo choć zespół zdobył w rundzie finałowej zaledwie 1 (słownie: jeden) punkt, to zachowywał się dokładnie tak, jak powinien. Znaczy osiągnąwszy swój cel, z pełną świadomością, że puchary to jeszcze nie teraz, zaczął ogrywać młodzież.

COMING SOON: „Śpiewający kapitan” – ciepła komedia marynistyczna.

Będzie wesoło. Jako że ani spadek, ani puchary Pogoni raczej w najbliższej przyszłości nie grożą, szczecińska krypa pod wodzą jowialnego Kapitana Czesia może być naprawdę sympatyczna w kibicowskim odbiorze.

Górnik Zabrze 26 (43), 12/11/14, 50:60.

GRANO: „Tajtanik” – kiepski remake słynnej superprodukcji.

Kiepski, no bo kto to słyszał, żeby w Zabrzu kręcić filmy marynistyczne? Przecież jedyne, co tam płynie, to czas od zdobycia ostatniego Mistrzostwa Polski.

Swą historią Górnik jest wielki niczym filmowy statek. Jednak w przeciwieństwie do prawdziwego Titanika nie urzeka pięknem, nie zachwyca rozmachem, tylko straszy betonem i drutami na wiecznie remontowanym stadionie, a przede wszystkim koszmarnymi dziurami w finansowo-organizacyjnym pokładzie. Koniec, przykry i żałosny, w tym odcinku jeszcze jakoś nie nastąpił. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że złowieszcza góra lodowa czeka tuż za horyzontem, a KSG wkrótce podzieli los klubów z – nomen omen – Łodzi.

COMING SOON: Jak poprzednio.

Jedyne warte uwagi pytanie, jakie jeszcze zabrzanom pozostało, brzmi: czy będą kolejne odcinki? Bo w cud ocalenia i pomyślne wiatry wierzą już chyba tylko niepoprawni optymiści.

Dyskusja (3)
1poniedziałek, 13, lipiec 2015 22:00
Senator
Fajne to nie powiem, czyta się.
ja tylko w sprawie Twojej drużyny bo wiadomo nie ....
pamiętam jak dziś ubiegłoroczne podsumowanie i tam w temacie przyszłość pisałeś. Chyba nadchodzi ten moment gdzie będziemy nad Wisłą. Nie sprawdziło się więc życzę obyś tym razem się nie mylił. Polubiłem tą twoją Craxe dzięki Tobie Smile nie kibicować im nie będę ale życzę dobrze abyś miał wiele powodów do radości.
2wtorek, 14, lipiec 2015 08:57
iocosus
No tak, może i Albiceleste przekabacimy na legionistę, ale przy tym i Senator stanie się craxonistą! Wink Very Happy

***

Górnik Łęczna – „resortowe dzieci” wolę jednak te z Lubina, tam przynajmniej wygląda, że o prawdziwe dzieciaki dbają. W Łęcznej idą starym, oklepanym torem.

Szatałow, może na wielkiego intelektualistę nie wyglada, ale swoją filozofię posiada. Pytanie jednak czy nie jest królem średnioligowego ‘formatu’ coś na wzór Fornalika? Na jeziorach bryluje na pełnym morzu straciłby orientację? Dopóki okazji wypłynięcia na szerokie wody nie otrzyma, jakim jest faktycznym nawigatorem się nie przekonamy. U mnie ma uznanie, ale i znak zapytania.

Wołałbym żeby nasz Kalinkowski ogrywał się w Ekstraklasie a nie niżej, zatem trochę żałuję że pod oko Szatałowa się nie dostał, inna kwestia czy w Łęcznej Kali miałby stałe miejsce w jedenastce? Pod tym względem ciekawi mnie jak dziewietnastoletni Jakub Bednarek z Lecha sobie poradzi w Górniku.

***

Podbeskidzie Bielsko-Biała – „janosikowi” co bogatym zabierają, to biednym oddają. „Poczekalnią” daleko jednak nie zajadą, liczą zapewne, ze przynajmniej inne „poczekalnie” wyprzedzą i tak to się będzie kręciło, w sumie – minimalizm, choć w Bielsku stwierdzą – realizm.

Stadion prezentuje się zajefajnie: http://www.kocjan.pl/displayimage-42-3.html

***

Korona Kielce i Piast Gliwice – „Miasto prywatne” ( z Lindą i Kozłowskim, pamiętasz?) takie nasze swojskie, na naszą miarę, z motywem przewodnim ‘to miasto jest moje’ i tak też mogą twierdzić prezydenci w garniturach.

Z tym takie moje zastrzeżenie, jeżeli wychodzą z założenia ze ludowi potrzeba igrzysk, to niech finansują, albo współfinansują ale infrastrukturę, szkolenie młodzieży do tego się nie przyczepię, to społeczna funkcja sportu. Są wybudowane stadiony, niech tworzą w kolejnym etapie ich zaplecza szkoleniowe, wówczas to będzie miało ręce i nogi, tak brzmię jak zdarta płyta, ale gdy dziś ‘podwórek’ już nie ma to dzieciakom dostęp do sportu trzeba umożliwiać właśnie w zorganizowany, usystematyzowany sposób. Według mnie to obecnie jedyna droga na wyjście z zaścianka, zatem niech samorządy lokalne futbol subsydiują ale na etapie szkolenia młodzieżowego i zapewnienia infrastruktury podnajmowanej później choćby i przez symboliczną złotówkę. Dla klubów to i tak ogromne zejście z kosztów, a przy tym baza ‘świeżej krwi’ z której mogą czerpać, jeszcze na dodatek integrując klub z miastem, współtworząc jego wizerunek, tożsamość.

***

Ruch Chorzów – „z próżnego i Salomon nie naleje” a w Ruchu dają radę. W sumie w zasadzie „poczekalnia” ale taka z dobrą głową (fornalikową). Mam zamiar obserwować co się będzie działo z Helikiem, meteor czy spełniona nadzieja na coś więcej?

Z chorzowskich ciekawostek:
„Niebiescy sondują możliwość wypożyczenia Arkadiusza Piecha. Czy jeden transfer może zmienić oblicze zespołu i nastroje wśród kibiców? Jeżeli byłby to powrót na Cichą Arkadiusza Piecha, to odpowiadamy, że tak! (…)O miejsce po Kuświku walczą więc Michał Efir i Eduards Visnakovs, ale takie rozwiązanie nie do końca zadowala trenera Waldemara Fornalika, który kilka razy tego lata powtarzał, że czeka na wzmocnienia. Szkoleniowiec mówił też, że Ruch potrzebuje bramkostrzelnego napastnika.

Stawiamy, że takiego jak Piech, który wiosną minionego sezonu przyjechał na Cichą w barwach GKS-u Bełchatów i strzelił niebieskim cztery gole. Zawodnik mówił potem, że robił to z ciężkim sercem, bo tak naprawdę na Cichej czuje się jak w domu. Kibice Ruchu też traktują go jak swojego. Po wspominanym spotkaniu Piech długo nie mógł zejść do szatni, gdyż ciągle zaczepiano go, prosząc o zdjęcie czy autograf.

Fani Ruchu darzą Piecha sympatią i szacunkiem rzecz jasna nie dlatego, że ma dla nich czas i uśmiech. Ten po prostu dał się poznać w Chorzowie jako skuteczny i waleczny napastnik. Taki, co to przestaje biegać dopiero, gdy niesie nogę pod pachą. (…)Z naszych informacji wynika, że działacze niebieskich sondowali już możliwość wypożyczenia Piecha. To byłoby nie tylko duże wzmocnienie, ale i miód na serca fanów, którzy niepokoją się dziś faktem, że niebiescy przegrali wszystkie letnie sparingi.” http://www.slask.sport.pl/sport-slask/1,121862,18352619,ruch-chorzow-bedzie-hit-niebiescy-sonduja-mozliwosc-wypozyczenia.html

***

Cracovia – „neverending story” - Albiceleste u mnie masz dyspensę na partykularyzm i chciałbym żebyś z Craxą bardziej nas zapoznał, no jak Senator ma szanse zostać craxonistą to drąż skałę! Wink

Poukładany klub, stabilny finansowo, właściciel pasjonat, doświadczony trener, ciekawy skład, wymieszany, wszystkie znaki na niebie i ziemii winny wskazywać, że w siermiężnej Ekstraklasie powinien w pierwszej ósemce się znajdować, a tymczasem po prawdzie gdybym miał obstawiać, to zestawiam to wszystko ale i myślę sobie to przecież … Cracovia! Zatem gdzieś tak w listopadzie po Zielińskim już śladu nie pozostanie, a na wiosnę „Pasy” walczą o utrzymanie!

Albiceleste jak Wy kibice dajecie sobie radę z takim ‘fatum’?

Aha, nijaki Tabisz – 8 wspaniały? Wink

***

Pogoń Szczecin – „wstrząśnięte nie zmieszane”!? Michniewicz + Fojut + Frączczak + Murawski + Akahoshi + Zwoliński + inni młodzi gniewni + enfant terrible Patryk Małecki i szybkobiegacz Miłosz Przybęcki. Mieszanka wybuchowa! Drużyna zda się zdolna do wszystkiego, albo zrobi rozpierduchę w Ekstraklasie, albo cała para pójdzie w gwizdek. W jednym i drugim przypadku może nie być nic do zbierania z pozostawionego pobojowiska.

Dla mnie jedna z najbardziej frapujących zagadek zbliżającego się sezonu.

***

Górnik Zabrze – „grzeszny żywot futbolowej buły” - zarządy spółek węglowych już za kilka miesięcy mogą nie mieć pieniędzy na wypłaty dla pracowników, dowodzą politycy, zatem „z czym do ludzi”, z czym do Ekstraklasy?

Co prawda: „Sztuką trenerów i szefów Górnika jest wykreowanie wizerunku przewidywalnego klubu. W Zabrzu jak jeden mąż powtarzają, że wszystko mają pod kontrolą. Finansowo, stadionowo i sportowo. Wyniki sparingów jeszcze wzmocniły to poczucie bezpieczeństwa. Górnik cztery z nich wygrał, dwa zremisował. Najważniejszy problem szkoleniowców to zmiana ustawienia defensywy i powrót do gry czterema obrońcami. Górnik od czasu wyjazdu do Chin Mateusza Zachary nie zafundował sobie doświadczonego napastnika. Ale nawet ta potężna wyrwa w składzie budzi coraz mniejsze emocje. Przestawi się do ataku Romana Gergela albo Bartosza Iwana, a może strzeli coś ten Urynowicz i po kłopocie.” (sport.pl) Ten Urynowicz to bramkostrzelny 19-latek z Gwarka, może wystrzeli i na poziomie Ekstraklasy, oby!
3wtorek, 21, lipiec 2015 16:14
a-c10
@ Senator:

Nie wiem, czy w tym sezonie będziemy wyżej, niż Wisła. Przyznam szczerze, że coraz mniej mnie to obchodzi. Wiem za to, że powodów do optymizmu jest (jeszcze) więcej, niż rok temu.

Nie oczekuję przy tym jakichś szturmów na szczyty. Zdecydowanie wolałbym, aby klub rozwijał się bardziej harmonijnie. Teraz spokojna ósemka, za rok-dwa walka o puchary, za trzy-cztery lata o tytuł. Stać nas. I finansowo, i organizacyjnie. Ale tylko metodą niedużych, acz stabilnych kroków, którą - mam nadzieję - właśnie w klubie obrano.

A, no i dzięki za miłe słowaSmile

@ Iocosus:

Nadziei na zrobienie legionisty z a-c10 raczej bym sobie nie robił, za to Senatora zdecydowanie można by przebrać w pasy. Taki fajny facet, wypadałoby aby wreszcie zaczął kibicować sensownemu klubowi Wink Wink Wink

Szatałow

Ja, rzecz jasna, jego "kandydaturę" na selekcjonera traktuję jednak bardziej żartem, niż serio (chociaż...). Niemniej, zostawiając pana Jurija na boku, mam wrażenie, że trenerem polskiej kadry powinien być właśnie facet doświadczony w prowadzeniu średniaków. Opływany na jeziorach. Bo Biało-Czerwoni to nie jest, niestety, jednostka pełnomorska, tylko taka właśnie 730tka, no, może 780tka...

Podbeskidzie

Nie no, wiadomo - obyśmy dożyli takich czasów, gdy każdy klub Ekstraklasy będzie mógł śmiało mierzyć w zaszczyty, a nastawienie na trwanie traktowane będzie w kategoriach nietaktu. Celem PBB jest pozostanie w lidze i naprawdę nie ma się co tego celu czepiać. Gdybyż tylko jego realizacja wyglądała nieco mniej obskurnie...

Miasto prywatne

Bardzo fajny film, dzięki za przypomnienieSmile

Co do Korony i Piasta, ja wciąż nie mam nic naprzeciw finansowaniu sportu ze środków publicznych. Nadaj jednak uważam, że powinien być to sport masowy. I tu się absolutnie z Tobą zgadzam.

A jeśli już w naszej lidze koniecznie muszą istnieć kluby "miejskie" i "zakładowe", to niech istnieją na wzór obecnego Zagłębia. Przyznam szczerze, że przez długie lata lubinian nie cierpiałem. I chyba nic dziwnego. Spółka skarbu państwa ładująca grube pieniąchy w kieszenie zagranicznych leserów i parodystów, których boiskowe działania nijak korzyści skarbowi państwa nie przysparzają. Jakiś nonsens. Teraz jednak równie szczerze przyznaję, że jeśli "zakładowy" klub ma istnieć jako centrum szkolenia młodych, polskich piłkarzy, często pochodzących z regionu i tylko od czasu do czasu uzupełnianych jakimś pojedynczym zagranicznym transferem, to niech tam. Oczywiście jeśli się nie da inaczej.

Ruch

Ja się tylko obawiam, że jeśli w pierwszych paru kolejkach pójdzie nie halo i chorzowscy możni poczują przypaloną sierść, to Waldka pogonią i zaczną wykonywać jakieś nieskoordynowane ruchy (sic) ratunkowo-rabunkowe. Oby nie.

Cracovia

Jak dajemy sobie radę? Cóż, Iocosusie, Naród Wybrany długo znosił egipską niewolę, potem błąkał się czterdzieści lat po pustyni, a i w dalszych wiekach nie zawsze był wolny i szczęśliwy. Na dobrą sprawę rzadko bywał. Cierpliwość jest naszą cechą wrodzonąSmile

Pogoń

jedna z najbardziej frapujących zagadek zbliżającego się sezonu

Oj tak.

Górnik

Nie no, to jest po prostu pudrowanie trupa. Zombifikacja zasłużonego klubu. Paradoksalnie im prędzej zabrzanie pójdą drogą łodzian, tym potencjalnie dla nich lepiej.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.