- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
-
Przed Euro 2016: grupa E
Tym razem kilka zdań o grupie E, w której mamy dwójkę wyraźnych faworytów (Belgia i Włochy) i dwie drużyny, które będę chciały wmieszać się do rywalizacji o awans (Szwecja i Irlandia). Czy tak widziany układ sił znajdzie potwierdzenie w rzeczywistości?
Belgia
W belgijskim futbolu reprezentacyjnym po wielu chudych latach wreszcie pojawiła się generacja piłkarzy świetnie wyszkolonych i wręcz rozchwytywanych przez zagraniczne kluby. Kolejne belgijskie talenty wyrastały niczym grzyby po deszczu i było tylko kwestią czasu kiedy Belgia zacznie liczyć się na wielkich imprezach. W mistrzostwach świata w Brazylii Belgowie po czterech kolejnych zwycięstwach doszli do ćwierćfinału, w którym zmierzyli się z Argentyną. Szybko stracili gola na 0:1 po trafieniu Higuaina i już nie potrafili odpowiedzieć. Rozczarowanie? Chyba nie, chociaż gra reprezentacji Belgii nie zachwycała, brakowało w niej szybkości, polotu, nie oglądało się tych meczów z przyjemnością. Teraz ma być lepiej, drużyna jest przecież bogatsza o doświadczenia wyniesione z brazylijskiego turnieju. Do mistrzostw Europy Belgowie awansowali bez większych problemów, chociaż zwraca uwagę, że podopieczni Marca Wilmotsa nie potrafili strzelić gola Walii, remisując w Brukseli 0:0 i przegrywając w Cardiff 0:1. Belgijskie armaty nie zawsze zatem strzelają celnie, mimo że ich siła rażenia jest niezwykła (Eden Hazard z Chelsea, Kevin de Bruyne z Manchesteru City, Romelo Lukaku z Evertonu, Dries Mertens z Napoli, Yannick Carrasco z Atletico Madryt, Divock Origi i Christian Benteke z Liverpoolu). Największy ból głowy trenera Wilmotsa to zestawienie linii obrony, zwłaszcza że z powodu kontuzji wypadł z niej Vincent Kompany. Toby Alderweireld i Jan Vertonghen stanowili parę środkowych obrońców Tottenhamu Hotspur i wystawienie ich w podobnej konfiguracji w reprezentacji Belgii wydaje się logicznym rozwiązaniem, ale nie wiadomo czy wobec bardziej ograniczonego pola manewru na bokach obrony, Wilmots nie zdecyduje się na rozbicie tej pary. Oczekiwania wobec Belgii są duże – potencjał tej drużyny stawia ją w ścisłym gronie faworytów do medali.
Courtois – Denayer, Alderweireld, Vermaelen, Vertonghen - Nainggolan, Witsel - Mertens, De Bruyne, Hazard – R. Lukaku.
Włochy
Mistrzostwami Europy we Francji trener Antionio Conte kończy dwuletnią pracę z reprezentacją Włoch, którą objął po Cesare Prandellim po nieudanych mistrzostwach świata w Brazylii. Trudno jednak powiedzieć, że zbliżający się turniej będzie zwieńczeniem koncepcji trenera, który w przyszłym sezonie poprowadzi Chelsea Londyn. Zestawiając defensywę reprezentacji Włoch, Conte oparł się o schemat, który wypracował wcześniej w Juventusie Turyn, ale ofensywa nadal przypomina plac budowy. W tworzeniu drużyny, która ruszy do boju na francuskich boiskach włoskiemu trenerowi zadania nie ułatwił fakt, że z powodu kontuzji z jego drużyny wypadli doskonali środkowi pomocnicy Claudio Marchisio i Marco Verratti. W dodatku włoski futbol jakoś nie może doczekać się środkowego napastnika światowej klasy, bo przecież Simone Zaza, Graziano Pelle czy Ciro Immobile to znane nazwiska, ale kudy im do Christiana Vieriego, Alessandro del Piero czy Filippo Inzaghiego. Z kolei błyskotliwi skrzydłowi Lorenzo Insigne i Stephan El Shaarawy nie zawsze pasują charakterystyką do drużyny Conte. Włochów lekceważyć jednak nie sposób. Wystarczy przypomnieć, że bramki strzeże Gianluigi Buffon, a tercet środkowych obrońców stanowią Andrea Barzagli, Leonardo Bonucci i Giorgio Chiellini. Co jak co, ale 'spokój w tyłach' Włosi mają zapewniony i mogą skupić się na tym co zrobić, żeby strzelać bramki. Do mistrzostw Europy zakwalifikowali się bez błysku (np. wymęczając dwukrotnie po 1:0 z Maltą), ale i bez porażki, a na dodatkowy plusik trzeba zaliczyć Włochom sportową postawę w ostatniej serii meczów, kiedy mając już zapewniony awans, pokonali Norwegię, dla której był to mecz o wszystko. Optymizmu w serca włoskich kibiców nie wlały za to towarzyskie porażki z Belgią (1:3) i Niemcami (1:4).
Buffon - Barzagli, Bonucci, Chiellini - Candreva, Florenzi, De Rossi, Giaccherini, El Shaarawy - Pelle, Eder.
Szwecja
Podobnie jak wspominany wyżej Conte, także trener Szwedów Erik Hamren kończy po mistrzostwach Europy pracę z reprezentacją swojego kraju (długą, bo 7-letnią). Wyjście z grupy byłoby w tej sytuacji miłym akcentem, ale trzeba przyznać, że zadanie nie zapowiada się na łatwe. Oczywiście, reprezentacja Szwecji ma Zlatana Ibrahimovicia, który mimo 34 lat na karku i legend krążących wokół jego boiskowych i pozaboiskowych 'humorów', wciąż jest kapitalnym piłkarzem znajdującym się w świetnej formie fizycznej i zdolnym do tego, żeby zrobić różnicę, co zresztą doskonale było widać w rewanżowym meczu barażowym z Danią. W pierwszym meczu Szwecja zwyciężyła 2:1 i przed rewanżem wydawało się, że szanse są równe. Ale Ibrahimović golami w 19. i 76. minucie rozwiał nadzieje Duńczyków (mecz ostatecznie zakończył się remisem 2:2). Tyle że futbol to nie lekkoatletyka i w pojedynkę wiele się nie zdziała. Dowiodła tego eliminacyjna rywalizacja z Rosją i Austrią, w której Szwedzi okazali się wyraźnie słabsi. Szczególnie bolesny był wrzesień zeszłego roku, kiedy Szwedzi najpierw przegrali w Moskwie 0:1 ważny mecz z Rosją, następnie zostali kompletnie rozbici na własnym obiekcie przez Austrię (1:4) i praktycznie pogrzebali szanse na bezpośredni awans do mistrzostw Europy. W 2015 roku młodzieżowa reprezentacja Szwecji zdobyła mistrzostwo Europy, po drodze dystansując także silną, jak nam się wydawało, Polskę. Do Francji z tej drużyny pojadą między innymi Oscar Lewicki i John Guidetti, ale to pokolenie chyba jeszcze nie jest gotowe, żeby poprowadzić do sukcesów pierwszą reprezentację swojego kraju. Szwedzi są rzecz jasna w stanie powalczyć o awans, w najgorszym razie z trzeciego miejsca w grupie, a barwna postać Ibrahimovicia może zjednać im kibicowską sympatię, jednak Europy raczej nie zawojują.
Isaksson - Lustig, Lindelof, Granqvist, Olsson - Larsson, Kallstrom, Hiljemark, Forsberg - Berg, Ibrahimović.
Irlandia
Mecze reprezentacji Polski z Irlandią mamy jeszcze świeżo w pamięci. Polacy wprawdzie nie zaprezentowali w nich wielkiej piłki, zwłaszcza w remisowym 1:1 w Dublinie, ale jednak na podstawie ich oglądu trudno zrozumieć jakim sposobem Irlandczycy w eliminacjach nie pozwolili pokonać się Niemcom (1:1 i 1:0) oraz gładko uporali się z Bośnią i Hercegowiną w barażach (1:1 na wyjeździe i 2:0 u siebie). Na pewno duża w tym zasługa cenionego, doświadczonego szkoleniowca Martina O'Neilla, pod wodzą którego Irlandczycy grają futbol twardy, oparty na uważnej defensywie i nienagannym przygotowaniu fizycznym. Nawet kunszt O'Neilla nie sprawi jednak, że w reprezentacji Irlandii wzrośnie poziom kreatywności i czysto piłkarskiej jakości. Możemy spodziewać się, że Irlandczycy będą starali się całą drużyną utrudniać grę przeciwnikowi, nastawiając się jednocześnie na ataki inicjowane długą piłką rzucaną z głębi pola oraz na wykorzystanie stałych fragmentów gry. Tacy piłkarze jak Seamus Coleman, Glenn Whelan, Aiden McGeady czy Shane Long z pewnością nie są anonimowi dla kibiców, ale porównanie potencjału Irlandii z jej grupowymi rywalami wypada dla podopiecznych O'Neilla raczej blado. W tej sytuacji awans Irlandczyków do fazy pucharowej byłby dużą niespodzianką.
Randolph - Coleman, Keogh, O'Shea, Brady - Walters, Whelan, Hoolahan, McCarthy, Hendrick – Long.
Terminarz
13.06 (18:00) Irlandia – Szwecja
13.06 (21:00) Belgia – Włochy
17.06 (15:00) Włochy – Szwecja
18.06 (15:00) Belgia – Irlandia
22.06 (21:00) Włochy – Irlandia
22.06 (21:00) Belgia - Szwecja
Zacznę od grupy E, gdyż jako sympatyk reprezentacji Włoch jej właśnie zamierzam poświęcać najwięcej uwagi (zaraz po "naszej" sekcji, rzecz jasna). Niestety, jako sympatyk trzeźwo patrzący na Azzurrich, na postawione w nagłówku pytanie odpowiedzieć muszę "nie sądzę".
Za Italią nie przemawia praktycznie nic. Po pierwsze, jadą do Francji bez trenera. Antonio Conte nigdy nawet przesadnie nie ukrywał, że pracę selekcjonera traktuje wyłącznie jako okazję do promocji własnej osoby. A skoro już się wypromował i tuż po turnieju zamienia Niebieskich z Półwyspu na Niebieskich z Londynu, niewykluczone, że szybkie odpadnięcie Włochów byłoby mu nawet na rękę. Mógłby się wreszcie skupić na nowej robocie.
Po drugie, trener trenerem, obawiam się jednak, że takim Azzurrim nie pomógłby nawet wybitny specjalista, w stu procentach skoncentrowany na swych obowiązkach. Włosi od lat regularnie wyrażają nadzieję, że jeśli chodzi o poziom ich piłkarzy, tym razem to już naprawdę musi być dno, od którego można się tylko odbić. Niestety, regularnie rozlega się pukanie od spodu. W lepszych czasach - o tych naprawdę dobrych nie wspominając - większość ich dzisiejszej kadry spędzała by swe przygody z piłką w dolnych rejonach Serie B, a na występy w narodowych barwach miała by tylko ciut większe szanse, niż duet Gawin/a-c10 na wygryzienie Krychowiaka i Mączyńskiego ze środka pomocy reprezentacji Polski. Owszem, obronę mają niezłą, ale jednak złożoną z ludzi, którzy - jak to ludzie - czasem popełniają błędy. A im dalej od Buffona, tym większe disastro.
Tyle logika. Niestety, również magia raczej Włochów nie broni. Kolejna sześciolatka jeszcze trwa. W 2018tym mogą wysłać do Rosji nawet przebraną na niebiesko załogę pierwszej-lepszej trattorii pod wodzą pijanego kucharza, a i tak przywiozą jakiś medal. Ale nie teraz. Zwłaszcza że nawet najlichszej aferki nie rozkręcili. Słabo.
* * *
Co się tyczy Belgów, to ja naprawdę nie wiem, co o nich sądzić. Na papierze wyglądają super. Od lat słyszy się, że to nowa siła europejskiej i światowej piłki reprezentacyjnej, coraz poważniejszy kandydat do krążków. Tyle że póki co Belgowie przekonują się, że droga od dobrych opinii do dobrych wyników bywa długa, kręta i wyboista. Ciekawe jak będzie teraz.
Reszta grupy niby na doczepkę. Niemniej - patrz wyżej - ktoś z duetu Szwecja-Irlandia powinien na luzaku z tej grupy wyjść. Może nawet oba ktosie.
Belgia z potencjałem i doświadczeniem, jak nie teraz to kiedy? Mam u nich piłkarza, którego grę lubię, naszego dobrego, starego znajomego, małego wzrostem, wielkiego umiejętnościami czyli Driesa Mertensa. Oby dobrze wypadł, byłby świetnym drogowskazem dla młodych legionistów o podobnych gabarytach.
Szwedzi według mnie w odwrocie, Irlandczycy wiadomo będą walczyć, podobnie jak z nami, ale jak makaroniarze z frytkowcami zagrają „swoje” to pozostanie im walka o trzecie miejsce ze Szwedami w której to batalii jak zakładam kości będą trzeszczały, a zęby bolały.