@ Dalkub
Nie napisałeś ani jednego słowa nieprawdy, tylko pytanie czy taka brutalna ewaluacja śródokresowa powinna doprowadzić do konkluzji w postaci odebrania projektu Urbanowi (oczywiście po to, żeby ten projekt ratować).
Trochę to pewnie zależy od tego, o czym pisze iocosus, tzn. jak się Kulesza z Urbanem tak naprawdę umówił, ale mimo wszystko byłbym za tym, żeby Urban pociągnął tę robotę dalej.
- po pierwsze taka powinna być polityka związku, zatrudniamy człowieka, stawiamy przed nim cel i rozliczamy z realizacji tego celu. I w ogóle cykl pracy selekcjonera to powinny być cztery lata, zamiast dwóch, chociaż oczywiście trudno mi to sobie wyobrazić w naszych realiach. To powinno służyć zachowaniu ciągłości wizji, wyselekcjonowaniu grupy ludzi, wszystkiemu temu co składa się na pracę trenera i wykracza poza proste wyhaczenie 22 nazwisk zawodników grających w piłkę na najwyższym w tym momencie poziomie.
- po drugie szansa na uratowanie projektu pod nowym liderem nie będzie znacząco większa niż przy Urbanie, po części z uwagi na posiadany materiał ludzki, a po części z uwagi na fakt, że wyboru znów będzie dokonywał Kulesza.
- po trzecie, i to w tym przypadku najistotniejsze, z kadry płyną sygnały, że oni nadal chcą z Urbanem pracować, nawet ten zabawny mecz z Rumunią pokazał, że tam jest pasja, oni chcieli iść po bramki, wygrać jak najwyżej, kilku po meczu mówiło, że to także dla trenera, że to świetny człowiek itp. Nie mieliśmy takiej symbiozy ani za Michniewicza, ani za Santosa (haha), ani za Probierza. Czynnik ludzki jest istotny.
@ a-c10
Nie odczuwam frustracji. Odczuwam apatię, zniechęcenie i znużenie
Bywały w przeszłości okresy, kiedy też tak miałem i obiecywałem sobie, że jak będzie grać nasza reprezentacja to przełączę na jakąś brazylijską telenowelę czy inne kulinaria, ale rzecz jasna nigdy w swoim postanowieniu nie wytrwałem, zbyt jestem na to sentymentalny i emocjonalnie zniewolony swoim afektem do kopanej
A Ty też powiem Ci wykazałeś się nadzwyczajnym zlewem (no i of course apatią!) po marcowym meczu ze Szwecją. Na miejscu Vinčicia nie przekraczałbym w tej dekadzie granic Rzeczypospolitej
Nie jest to miejsce na jakieś tanie psychologizowanie, ale jeżeli tak jest w istocie jak piszesz, to raczej nie w polskiej piłce problem, a zwłaszcza nie w jej ostatnich ośmiu latach. One pod żadnym względem nie były gorsze niż poprzednie osiem, ani poprzednie osiem, a już na pewno niż jeszcze wcześniejsze osiem i osiem. To kwestia indywidualnej wytrzymałości na to jak polska piłka reprezentacyjna wygląda od kiedy tylko świadomie sięgnąć pamięcią i na jej frustrujące drobienie w miejscu.
A tak z innej beczki to mnie np. bardzo mocno zrażają te wszystkie gadające głowy. Właściwie to nie mam nic indywidualnie do Hajty, Wichniarka, Michalika czy Ćwiąkały, ale zaraz wyskoczą mi oni z lodówki, w sumie nie wnosząc nic bardziej interesującego czy odkrywczego od tego, o czym sami tutaj piszemy.
This is a comment on "Ligi Narodów czas"
