Logo

Nadwiślański świt?

"Gdybyś ujrzeć chciał nadwiślański świt Już dziś wyruszaj ze mną tam Zobaczysz jak, przywita pięknie nas Warszawski dzień". Oczami wyobraźni już dziś wyruszam pod przewodem słów ważnych dla każdego legionisty i chciałbym ujrzeć nadwiślański świt i warszawski dzień w niedzielny poranek 19 maja 2013 roku. Czy faktycznie przywita pięknie nas? Czy bez względu na pogodę, obudzimy się szczęśliwi i radośni, rześko zerwiemy się z łóżka przepojeni pozytywną energią, lub też tupot "białych mew" będzie męczył naszą głowę udręczoną nocną beztroską, choć z dumy się wywodzącą hulanką, ale i tak pozostaniemy przekonani, że futbolowy świat jest cudny, pociągający i należy do Nas!?

Czy też świąteczny świt mimo promieni słońca za oknem, okaże się niczym burza gradowa zwiastująca potop i koniec świata. Przygnębieni, sfrustrowani i rozgoryczeni zostaniemy pozbawieni wiary w sprzyjający piłkarski los, po raz enty zawiedzeni, wszyscy na "kacu gigancie" bez względu na ilość spożytych trunków na frasunek. Nic nam nie pomoże, sromota i gnuśność nas ogarnie.

A może obudzimy się z potrzebą ciągłej koncentracji i skupienia, z nerwami napiętymi nierozstrzygniętym rezultatem? Niepewni, targani na przemian nadzieją, ale i obawą. Świadomi bliskości celu wydającego się na wyciągnięcie ręki, ale i trudności w jego osiągnięciu, w sytuacji gdy margines błędu jest ograniczony?

Jaki będzie nadwiślański świt siódmego dnia obecnego tygodnia?

Największy sportowy truizm i najbardziej wyświechtany, lapidarny banał, każe mi napisać, że o tym jaka okaże się niedziela, zadecyduje nieszczęsna "dyspozycja dnia" z soboty. W moim przekonaniu każdy wynik jest możliwy, zarówno druzgocące zwycięstwo, jak i dotkliwa porażka, może zaistnieje przewaga tylko jednobramkowa w jedną lub w druga stronę, a może częsty w takich sytuacjach remis?

Szczęście nas warszawiaków, że z trzech możliwych rezultatów, dwa wydają się korzystne, wygrana powoduje dopuszczalną tolerancję nawet na przegraną i remis, czyli utratę aż 5 pkt. w ostatnich trzech meczach, a i tak głównym wówczas problemem pozostanie kto ma wziąć odpowiedzialność za organizację fety w stolicy. Remis pozostawia status quo, czyli potrzebę dwóch wygranych przy jednym remisie na finiszu, żeby być pewnym koronacji. Czy porażka, to faktycznie "koniec świata"?

Niekoniecznie! Tu wyjdę (oby taka potrzeba nie zaistniała) na kompletnego wariata i naiwniaka, ale uważam, że w "Pyrlandii" na euforii mogą popłynąć i się srodze zawieść, gubiąc punkty nieopatrznie, chociaż entuzjazm jaki się wyzwoli w poznaniakach takie rachuby każe mocno ograniczać, to ich raczej napędzi, niż uśpi czujność, ale... sprawa przesądzona by nie była!

Ponownie, truizm, trzeba by było "grać do końca"!

Porównań obu zespołów wszędzie pełno, pod każdym względem: potencjału umiejętności, taktyki, czynników mentalnych. Dywagacje rozstrzygnie boisko. Subiektywnie sam przed sobą stawiam kilka pytań, na które odpowiedź otrzymam pojutrze.

Defensywa!? Jeżeli po finale Ligi Mistrzów Łukasz Piszczek zdecyduje się ostatecznie na ciągle przekładaną operację biodra, to formacje odpowiedzialne za defensywę w reprezentacji przewidziane na najbliższe spotkanie eliminacyjne z Mołdawią mogą wyglądać tak:

Bereszyński - Jędzejczyk - Glik - Wawrzyniak
   Łukasik - Krychowiak

Takiego zestawienia nie można wykluczyć, a w takim razie znalazłoby sie w nim aż czterech legionistów!? Czy to znaczy, że na poziomie klubowym, po zastąpieniu Glika Astizem (według mnie lepszy piłkarz, z pewnością szybszy i bardziej zwrotny) oraz Krychowiaka Vrdoljakiem (skuteczniejszy w odbiorze, z oczywistą przewagą doświadczenia ) w lidze dysponujemy monolitem nie do przejścia? Jednak nie za bardzo, Bartosz ciągle uczy się pozycji, z Rumianym wiadomo, a para środkowych również nie daje pewności, że błędy się im nie przytrafią, Hiszpan posiada ograniczenia, a Jędza mimo, że w świetnej formie, to jednak nie jest jeszcze "utwierdzonym centrem" z nawykami, pewnością zagrań. Łukasik gdyby po raz kolejny potwierdził możliwości, nie tylko defensywne, jak to mu się próbuje wmawiać, (sorki ten fałsz irytuje mnie bardzo) być może zdystansowałby w kadrze rutynowanego Polanskiego. Zatem potyczka z Lechem, dla naszych defensorów to ciężka próba generalna, od tego jak jej sprostają, czy podołają mogą zależeć nie tylko klubowe ale i reprezentacyjne losy zawodników. Kolejorz obnaży mankamenty, czy też pozwoli się wykazać?

Pominąłem w parze defensywnych pomocników zarówno Dominika Furmana, sądzę że po kontuzji Urban nie zdecyduje się na wystawienie go w podstawowym składzie, jak i Janusza Gola, którego ustawienie wydaje mi się, że może być rozpatrywane wyżej, przed parą DM.

Ofensywa!? No właśnie Janusz Gol jako kreujący akcje zaczepne, błyskotliwym zagraniem potrafiący zaskoczyć wszystkich, ale równocześnie też wszystkich nieporadnością w prostych sytuacjach czasem zirytować, czy też podpadziocha pragnący rehabilitacji, beztroski i niesubordynowany Rado, bumelant z brzuszkiem, czy tez uznawany za najwartościowszego gracza Ekstraklasy, w jakiej roli się objawi i na kogo z tej pary zdecyduje się Urban? A może dylemat rozwiąże trener wystawiając Dwaliszwilego z Saganowskim i oparcie się wówczas na ofensywnym kwartecie z Koseckim i Kucharczykiem na skrzydłach? Podpadnę niektórym haniebnie i zgrzeszę bardzo, ale postawiłbym na Radovicia kosztem Sagana, chociaż reaktywacji formy Serba pewny nie jestem.

Urban kilkakrotnie powtarzał, że drużyna powinna nauczyć się grać wynikiem, tylko że ta gra nam za bardzo nie wychodzi i zarówno w drugiej połowie z Wisłą jak i w rewanżu pucharowego finału z Śląskiem, stylem wołała o pomstę do nieba, a skuteczność i szczęśliwe zakończenie zawdzięczała raczej opatrzności, oby za trzecim razem się od nas nie odwróciła, bo przekonanie, że remis też jest pozytywnym rezultatem, jakoś z tyłu głowy będzie siedziała. Dla mnie Rado w składzie to postawienie na ofensywę, Gol to sygnał, że jednak nastawiamy się na wyczekiwanie na błąd poznaniaków, czyli "gramy wynikiem".

Mentalność!? Zmora Legii! Dla niektórych takie czynniki jak presja, stres, umiejętność radzenia sobie z nimi i indywidualnie i jako grupa, odpowiedni dobór piłkarzy uwzględniający ich charakter, osobowość to wszystko są jakieś fantasmagorie! Piłkarz zarabiający krocie ma wyjść na murawę i zapier.....ć! Jeżeli tego nie robi, to się nie nadaje. Proste, gdyby jednak tak było to Special One nie rościłby sobie prawa do swojego miana. Czy Urban pod tym względem okaże się przynajmniej w jakiejś części równie skuteczny, przeobrazi się w szkoleniowca, nie tylko potrafiącego zdiagnozować objawy, ale i zapodać skuteczną mentalną receptę. Jeśli to zrobi odróżni się od swojego poprzednika - Macieja Skorży!? Jaki wpływ w tej sferze będzie miała "ljubojowa enklawa gate"? Czy w przypadku niekorzystnego rezultatu drużyna będzie wierzyła, że jest w stanie odwrócić wynik, że jej jakość nie została uszczuplona, wręcz przeciwnie "serbskie wpadki" skonsolidowały i zdeterminowały zespól, który musi liczyć, sam na siebie, na grę opartą o współpracę, a nie solowe, choćby wirtuozerskie, ale pojedyncze zagrania!? Konsolidacja czy dezintegracja w obliczu trudności? Mecz z Jagą takiej kwestii absolutnie nie rozstrzygnął.

Trener!? Pokuszę się o tezę: 18 maja 2013 roku Jan Urban w roli szkoleniowca poprowadzi drużynę w najważniejszym meczu w swojej karierze. Jako piłkarz reputację i markę ma ustaloną, jako trener... musi o nią zabiegać właśnie w takich momentach jak w sobotę. Jeżeli zaprzepaści, nie sprosta zadaniu, być może drugiej takiej szansy, na takim poziomie, w grze o stawkę, którą jest tytuł Mistrza Polski już nie otrzyma!?

Takie i inne pytania można stawiać, jedno wątpliwości ulegać nie powinno. Takiego zespolenia, zjednoczenia w kibicowskich szeregach, zarówno wspólnego i z drużyną jak w sobotę o godzinie trzynastej minut trzydzieści nigdzie indziej, ani kiedy indziej nie powinniśmy doświadczyć! Niech piłkarze polecą na skrzydłach niesieni naszymi snami, marzeniami!

Mam, tak samo jak ty,
Miasto moje a w nim:
Najpiękniejszy mój świat Najpiękniejsze dni
Zostawiłem tam, kolorowe sny
Kiedyś zatrzymam czas
I na skrzydłach jak ptak Będę leciał co sił
Tam, gdzie moje sny,
 I warszawskie kolorowe dni
Gdybyś ujrzeć chciał nadwiślański świt
Już dziś wyruszaj ze mną tam
Zobaczysz jak, przywita pięknie nas
Warszawski dzień

sow

Dyskusja (15)
1czwartek, 16, maj 2013 10:48
JJ
Iocosusie ja wobec tego podpadłem haniebnie na aucie i to dwukrotnie, bo nie dość, że pchałem Rado do 11 kosztem Sagana to jeszcze dorzucałem Gola Very Happy

Urban dzisiaj powiedział, że ma dylemat kogo wystawić na dwóch pozycjach, więc możliwe, że nasz trop z Radovicem jest całkiem trafny Wink

Nie miałem czasu się porządnie wgryźć w artykuł, ale z tego co zrozumiałem stawiasz Astiza wyżej od Glika, a Vrdoljaka wyżej od Krychowiaka ? Odważna teza albo lekka prowokacja Very Happy
2czwartek, 16, maj 2013 12:16
gawin76
Temat był już wałkowany Na Aucie, ale że nie miałem okazji się wypowiedzieć, pozwolę sobie tutaj.

Urban więcej ryzykuje 'kombinując' niż wychodząc na Lecha z otwartą przyłbicą. Zresztą co ciekawe np. Sagan po Jagiellonii lekko skrytykował ciągła rotację wymuszoną graniem co trzy dni, a prawdopodobnie jest więcej piłkarzy, którzy chcieliby poczuć się pewniej w określonej konfiguracji wyjściowej jedenastki. W kontekście rozmaitych manewrów taktycznych przypomina mi się nasz zeszłoroczny mecz z Lechem, który Skorża miał kapitalnie przygotowany, z obroną grającą na poziomie prawie że linii środkowej, a który przegraliśmy po jedynym chyba błędzie w defensywie.

Zatem wariant Vrdoljak, Łukasik - Kucharczyk, Dwaliszwili, Kosecki - Saganowski wygląda na bezpieczniejszy i lepiej znany drużynie (dwóch DMC, dwóch napastników zamiennie cofających się do rozegrania, skrzydłowi pracujący na całej długości boiska). Problem polega na tym, że w meczu ze Śląskiem widzieliśmy co się działo, kiedy przeciwnik lepiej gra piłką w pomocy, a z Lechem istnieje takie niebezpieczeństwo, chyba że Lecha tak jak ten sam Śląsk we Wrocławiu czy ostatnio Jagiellonię, również jesteśmy w stanie zabić pressingiem na ich połowie.

Alternatywa to szukanie możliwości zdobycia przewagi w środku pola, wtedy można spróbować wariantu z Golem podwieszonym pod Lado i Rado nominalnie na prawym skrzydle, przy lepszym zabezpieczeniu środka pola, mniejsze jest ryzyko, że dostawalibyśmy kontry tym skrzydłem, na którym operuje Radović. Ale to jest właśnie taktyczne kombinowanie.

Szczerze mówiąc to wierzę, że Lech się spali i wygramy dość spokojnie (jutro postawię na 2:0, mam w typerku szczęście do typowania bramkowych wyników Legii w tym sezonie, więc tak jako dobry omen Wink) ale jednak wiele zależy od tego, jak oba zespoły wejdą w mecz, no i od tej, jak pisze iocosus 'nieszczęsnej' dyspozycji dnia. BTW, ten zeszłoroczny mecz z Lechem też był o takiej wczesnej porze...

@ iocosus

Musisz rozwinąć tę myśl o Łukasiku Wink Bo nie do końca wiem czy się z Tobą zgadzam, czy nie Very Happy
3czwartek, 16, maj 2013 19:43
iocosus
Na początek wyjaśnienie, sorki, że nie mogę na bieżąco uczestniczyć w piłkarskich dyskusjach, po Monrooe teraz mnie dopadły "problemy egzystencjonalne" i muszę skierować uwagę nie tylko na Ł3. Irytujace, ze w najfajniejszym futbolowo okresie!

Ad rem. "JJ" faktycznie wyżej cenię Astiza niż Glika, ale to nie wynika z jakiejś wielkiej estymy dla skądinąd sympatycznego i inteligentnego Hiszpana, raczej powątpiewam w predyspozycje gracza Torino. Mecze repry z Urugwajem i Ukrainą tak mnie sceptycznie nastroiły, pamiętam o bramce strzelonej Angolom, ale w tej chwili za najwiekszy atut Kamila uznaję "renomę calcio" w której występuje. Niestety bardzo dobrych środkowych obrońców, to my w tej chwili nie mamy, Jedza co najwyzej jest aspirantem do takiego miana, dobrze rokujacym, można się zastanowić, że to dziwne określenie wobec 26-latka, ale przykład Jacka Zielińskiego pokazuje, że droga do kariery jednak jest otwarta.

Astiz w pierwszej jedenastce pozycję według mnie posiada niezaprzeczalną. Jodła z Sulerem to ciągły brak ogrania, co za tym idzie zachowawczość w grze, chociaż brak wtop Słoweńca należy odnotować. Jest nadzieja, ze nie bedzie tylko wysokobudżetowym rentierem.

Czy to oznacza, że z Jedzą i Astizem mamy monolit, opokę na środku, raczej nie na miarę Choto z Ouattarą, chociaż obaj są szybcy, dynamiczni, czyli predysponowani do nowoczesnej ofensywnej gry, ale jednocześnie żaden z nich nie posiada chociażby takiego odbioru jak Choto, jego daru antycypacji wydarzeń boiskowych. Żaden też nie jest "generałem" w defensywie ustawiającym blok obronny, kimś na miarę Żewłaka, na zdobycie takiego autorytetu szatniowy kawalarz Artur musi jeszcze popracować.

Co do zestawienia Vrdoljaka z Krychowiakiem, na temat tego drugiego ciekawy artykuł:

http://krotkapilka.pl/artykul,polska_wieza_kontroli_lotow,278

Interesujące statystyki! Gracza Reims doceniam, aczkolwiek przyznaję po raz wtóry chyba na c-L, że chętnie przekabaciłbym go właśnie na środkowego obrońcę, co do Vrdoljaka sądzę, że jest dużo bardziej doceniany przez piłkarzy i trenerów, anizeli przez kibiców. Owszem potrafi być wkurzający, ale moim zdaniem daje druzynie wiekszą pewność siebie niż młodzi. Z tym, że czas pracuje na ich korzyść. Wobec prawdopodobnego odejścia Jędzy właśnie Ivicę widziałbym kierujacego defensywą, a przed nim operujacych Miłka z Furmim na DM.

Gawinie co do Miłka w ofensywie, to chłopak operuje i otwierajacym podaniem i strzałem, potrafi inteligentnie zagrać, nie tylko do tyłu jak niektórzy twierdzą przypinajac mu łatkę, natomiast on sam juz się sparzył, doświadczył na własnej skórze i wie, że gra na bardzo odpowiedzialnej pozycji, gdzie strata piłki przy jej wyprowadzaniu moze mieć newralgiczne konsekwencje. Stąd i wymagana jak sądzę i również wynikająca z nabierania doświadczenia pozornie zachowawcza niekiedy gra, równie dobrze mozna ją określić jako odpowiedzialną. Furmi jest niewątpliwie bardziej przebojowy od Miłka, zdecydowany w swych zaczepnych akcjach, z większą odwagą i fantazją, ale też ma gorszy odbiór piłki. Obaj powinni się świetnie uzupełniać, ale nie na zasadzie że Miłek jest tylko przecinakiem, harujacym w defensywie za błyskotliwego w ataku kolegę. Mamy w zespole "Bastiana Schweinsteigera" z "Stevenem Gerrardem" toż to prawdziwy skarb do wykorzystania, kwestia nabrania przez nich rutyny. I przestroga dla Miłka by nie podążył śledem Vizira, właśnie wtrąconego w zbyt "odpowiedzialne" rozgrywanie piłki, pozbawione ofensywnej inspiracji. A przecież Boprysiuk ma czy też miał i strzał i przegląd pola i fajne krosowe podanie!!!???

Co do taktycznych personalnych założeń, osobiście żałuję że Urban po jednej niudanej próbie zrezygnował z Dwaliszwilego na lewej flance. W Polonii "mały czołg" też tam grywał i dawał radę, jest uniwersalny, trzeba szachować Lovrencsicsa, wychodzę z założenia, że lepiej czyniłby to Gruzin niż Kosecki. Po prawej Bereszyński będzie się ścigał z Tonewem, zdziwiłbym się gdyby Urban na pomocnika w tym zadaniu wyznaczył Rado, dlatego widziałbym go w środku (z dylematem wyboru i postawieniem na Gola).
4czwartek, 16, maj 2013 21:43
corazstarszy
Np. wobec Iniakiego raczej studziłbym entuzjazm. Gdy przeciwnik przyciśnie, on się łatwo gubi, traci stabilność, popełnia proste błędy. np. przy obliczaniu dystansu. Nie jest też demonem szybkości. Nie mówię, że w tej chwili są w Legii lepsi odeń na tej pozycji, ale z czystym sumieniem jako o pewnym punkcie bym o nim nie mówił. Pamiętajmy też, że to on rok temu złamał linię spalonego, z czego skorzystał Rudniew.
Generalnie, Urban dał mi więcej dowodów na to, że ma rozeznanie w aktualnej formie piłkarzy, słabych i mocnych stronach w grze drużyny, tym, co potrafimy grać najlepiej, a czego mamy się wystrzegać, potrzebach związanych ze sposobem gry konkretnych zawodników drużyny przeciwnej. Oczywiście, i jemu zdarzały się pomyłki, ale rzadziej niż trafne decyzje. Więc, w miarę ufam, że wybierze takich wykonawców i takie założenia co do sposobu gry, jakie będą uzasadnione w spotkaniu z sobotnimi gośćmi Legii. Obydwie drużyny się znają, obserwują, więc trudno się spodziewać radykalnych niespodzianek czy że ktoś kogoś tak zaskoczy, że temu drugiemu szczęka opadnie.
Za bardziej prawdopodobne dla rozstrzygnięcia uważam czynniki, na które trenerzy mają mniejszy wpływ - szczęście / brak szczęścia, wejście w mecz, psychika w trakcie meczu, no i "dyspozycja dnia". Nie wiem, co z tego wyjdzie. Im bliżej meczu, tym mniej się cieszę, że Legia gra u siebie.
No, ale w tej chwili - default setting, czyli remis, czego nie uznałbym za dobry dla Legii wynik.
5piątek, 17, maj 2013 08:43
iocosus
Nie będę bronił Astiza jako opoki w defensywie, zgadzam się, że ma ograniczenia, ale inni w tej chwili posiadają takowe jeszcze większe, a gdy porównam dynamikę Hiszpana z Żewłakiem, Choto, Glikiem to jest "torpedą" Wink w zestawieniu z Jodłą i Sulerem posiada lepszą zwrotność, natomiast nizaprzeczalnie, przyciśnięty potrafi się pogubić, równiez stracić pozycję, orientację, zostać w dosyć prosty sposób wymanewrowany. To wszystko niestety prawda. Inaki sam potrafi się "zapętlić", również fauluje nie radząc sobie z przeciwnikiem, w sytuacjach gdy jest asekuracja, co drażni powodując zbędne zagrożenie i zwiększone niebezpieczeństwo pod bramką.

W lidze my tracimy dosyć mało goli, ale to nie znaczy że jesteśmy w tej formacji bezbłędni, chciałem zwrócić uwagę na paradoks, na papierze w linii możemy mieć potencjalnie trzech reprezentantów, natomiast w zestawieniu z poprzednimi latami, okresami to nie wydaje mi się, że jesteśmy jakoś szczególnie silniejsi, trudniejsi do sforsowania.

Co do Urbana, to jestem bardzo ciekaw, na co sie zdecyduje i co wybierze, jako trener potrafi zaskakiwać, przynajmniej mnie kibica, ja nie mam pretensji o rotowanie składem w "wielkiej majówce" wręcz tego się spodziewałem i wymagałem, puchar uważałem za "poligon", mam dosyć traktowania tego trofeum jako nagrody pocieszenia, liga i tytuł są celami nadrzędnymi i w zasadzie wszystko mi pasowało, gdy inni się denerwowali "padaką" w rewanzowym finale, przyjmowałem to bez emocji, wyniki z Lechią i Jagą były dla mnie dużo ważniejsze. Ten "mój" scenariusz z nadrzędnym celem i z wpojoną świadomością determinacji w jego osiągnięciu "popsuli" Serbowie, czym się to wszystko skończy?

Nad rozlanym mlekiem nie ma co płakać, Urban ma pole manewru i szerokie i ograniczone, zależy jak na to spojrzeć, tym większa zagadka dla nas? Wink
6piątek, 17, maj 2013 12:28
gawin76
@ iocosus

Łukasik ma póki co straszne wahania formy, nie wiem czy bierze się to z tego, że trochę do życzenia pozostawia jego wydolność, w związku z czym każde obniżenie formy fizycznej ma podwójnie negatywne skutki, czy to jednak siedzi u niego w głowie.

Ale faktycznie, mogę z czystym sumieniem zgodzić się z Tobą, że szufladkowanie go jako zawodnika wyłącznie defensywnego, jest błędem. Takim czyścicielem jest Vrdoljak, Miłek ma natomiast predyspozycje w zakresie porządkowania gry zespołu od tyłu, potrafi rzucić crossa (jak z Jagiellonią do Koseckiego, wyśmienita piłka w pole karne), coraz lepiej bije stałe fragmenty gry (bez porównania do prób Borysiuka). No i wydaje się, że stale robi postępy. Tylko te wahania formy, w niektórych meczach jakby nie było go na boisku...

Co do Astiza i Glika, hm, trochę to przygnębiające, żeby facet, który był za słaby, żeby dostać szansę w przeciętnej Osasunie, miał być lepszy od najlepiej podobno rokującego polskiego defensora Wink

Ale faktycznie, ostatnie reprezentacyjne popisy Glika, to dramat, Astiz raczej nie byłby w stanie zagrać gorzej. Przy czym zawsze nudno powtarzam się, że para środkowych obrońców musi być odpowiednio ze sobą 'sparowana', Glika powinniśmy porównywać raczej do Jędzy niż do Astiza.
7piątek, 17, maj 2013 12:37
JJ
Wydawało się, że z Tonevem to zasłona dymna Rumaka, sam byłem o tym przekonany, ale teraz pojawiają się informacje, że ma nawet nie przyjechać do Warszawy. Wobec tego mam 2 pytanka: czy uważacie, że to nadal gra Rumaka z wykorzystaniem dziennikarzy i Tonev mało, ze pojedzie do Warszawy to jeszcze wyjdzie w 1 składzie ? I drugie: to duże osłabienie ? Legia powinna na to patrzeć ?

Jak się czyta kibiców Legii to właśnie w Bułgarze upatrują wielkie zagrożenie i próbują ustalać taktykę właśnie pod zatrzymanie skrzydłowego z Lecha. Moim zdaniem chyba za daleko zaszło, aby to była taka misterna gra (w końcu gość nie trenował), a co do jego nieobecności to ja się nie cieszę. Nie jestem fanem jego gry, uważam, ze jest przereklamowany, typowy jeździec bez głowy zapominający o obronie. Legia mogłaby mieć dużo pożytku z jego obecności na boisku Wink Chociaż nie przeczę, że jak ma swój dzień to może sporo pomóc zespołowi, szczególnie przeciw zespołom grającym w ataku pozycyjnym. Tyle, że ten dzień miewa rzadko.

Powtórzę jeszcze to co już pisałem na aucie: Legia nie powinna patrzeć kto wyjdzie po drugiej stronie tylko spróbować od początku do końca grać swoje, niech się rywal martwi.

Kuciak - BB, Jędza, Astiz, Suler - IV, Gol, Rado, Kucharczyk, Kosecki - Lado
8piątek, 17, maj 2013 12:58
gawin76
@ JJ

Pełna zgoda co do Toneva. Ma on w sobie co prawda to 'coś', co powoduje, że pojedynczym zagraniem jest w stanie przesądzić wynik meczu, a to z lekkością ucieknie obrońcy na skrzydle, a to kropnie z dystansu. Ale taką iskrę pokazuje jednak dość rzadko, w nazwijmy to 'codziennej' grze często jest nieprzydatny, poruszający się po boisku jakby poza zespołem. Zresztą jego wzloty i upadki w Lechu potwierdzają, że chyba nie do końca wszystko jest z tym facetem jak trzeba... W każdym razie w ogóle nie przejmowałbym się tym czy zagra. A jak ma mu wyjść takie kropnięcie jak z Polonią na jesieni, to wyjdzie i nic na to nie poradzimy.

Ja bym natomiast mimo wszystko stawiał na Wawrzyniaka kosztem Sulera, ale najbardziej nie daje mi spokoju Sagan na ławce (zakładam, że plac dla Gola lub Rado to ławka dla Sagana). Niby szału nie robi swoją grą w ostatnim czasie, ale to jednak rasowy napastnik z 'nosem', przy tym walczak, zawodnik doskonale zdyscyplinowany taktycznie. Jeżeli mamy wyjść na Lecha wysoko i siedzieć na nich, mógłby się przydać. Z drugiej strony, Dwaliszwilego nie posadziłbym na ławce za nic, zwłaszcza kiedy nie ma Ljuboi.
9piątek, 17, maj 2013 13:34
JJ
To z kolei ja się zgodzę w pełni co do Gruzina, też nie posadziłbym go na ławkę w żadnym wypadku. Jak jest w formie to jednoosobowy czołg forsujący zasieki obronne rywala. I właśnie dlatego zrezygnowałbym z Sagana, bo według mnie Rado również musi grać i to musi grać w środku. Więc wyjście pozostawało jedno Wink

Natomiast z tego co piszą dziennikarze będący blisko drużyny to Urban ma dylemat czy Rado czy Kucharczyk. Nie twierdzę, że Rado nie jest w stanie napędzać nasze akcje ze skrzydła i grać bardzo dobrze, ale mnie nie przekonuje na skrzydle, za to przekonuje tam w ostatnich meczach Kucharczyk, którego nazywam aktualnie naszym najlepszym skrzydłowym (Kosa ma farta, że miał taką jesień, a Legia gładko wygrała w Białymstoku,bo IMHO on tam zagrał na swoim poziomie z wiosny, czyli dosyć przeciętnie). Oczywiście trener decyduje i bierze odpowiedzialność za wynik i oby to on miał rację, a nie my/ja.

A co do Sulera to akurat nie upieram się, że powinien grać za Wawrzyniaka (zresztą wątpię, aby to nastąpiło), ale bardziej mnie przekonuje w ostatnich spotkaniach. Przede wszystkim pewny, twardo grający w obronie. Dobra przeciwwaga dla BB. Ale antyfanem Wawrzyniaka nie jestem, w żadnym wypadku, wręcz przeciwnie cenię go i uważam, że w formie jest najlepszym lewym obrońcą w Polsce. BTW w ostatnim meczu zagrał już bez ochraniacza na ręce. Ciekawe, bo kontuzja przecież się nie zaleczyła, a jednak zrezygnował z usztywniacza.
10piątek, 17, maj 2013 14:14
iocosus
Mhm, to ja zaproponuję ustawienie i z Saganem i z Dwaliszwilim, natomiast bez Kosy, ponieważ warunki fizyczne jakby inne, ale charakterystyka "jeźdźca bez głowy" juz podobna z Tonevem, moim zdaniem. Wink

Kuciak - Bereszyński, Jedza, Astiz, Rumiany - Miłek, IV - Kucharczyk, Rado, Dwaliszwili - Sagan

Niestety co tam w poznańskiej trawie piszczy nie mam pojęcia, Rumak wydaje mi się zdolny do pogrywek.

Gawin, najlepiej rokujacym polskim środkowym obrońcą jest Jędza Wink być moze na jesieni też bedzie grał w calcio. Smile Później Salamon na odpowiedzialność skautów AC Milan, Krychowiak to na moją Wink no i na odpowiedzialność trenera Dorny - Gracjan Horoszkiewicz.

Może jutro zweryfikujemy Kamińskiego!

JJ też bym chciał, zeby Legia narzucała swój styl i niczym wiecej sie nie przejmowała, brak mi jednak wiary, że posiada w pełni adekwatne środki do realizacji takiego celu. Na PBB tak, na Lecha powątpiewam, potencjał podobny, więc będą decydowały szczegóły, w tym może i taktyczne.

Niestety, ponownie opuszczam net na dłuzszy czas.
11piątek, 17, maj 2013 14:26
Senator
Ja się nie znam ale linia obrony jest constans i tu nie mam żadnych ale z jedną uwagą, najsłabszy w sensie strzelenia babola może być Astiz . Czyli
Bereszyński, Jędza, Astiz i Wawrzyniak
Co do defensywnych to mam problem bo IV potrafi mnie zirytować na maxa , z drugiej strony pamiętam ,że w takich meczach potrafi być najlepszy na boisku. Czyli jednak IV i Łukasik oby był na górze sinusoidy. Co dalej? no tu mam problem bo nie widzę Rado w pierwszym składzie a pozostało do gry cztery miejsca. Z tych jedno muszę zagwarantować Kucharczykowi, tak tak jemu bo to chart nad charty, a w takim meczu się przyda na 100%
Drugie jednak dla Sagana za serce i to coś czyli intuicja. Pozostają dwa dla Koseckiego i Dwaszwilego ale ich do końca pewien nie jestem. Pierwszy wyraźnie bez formy drugi gra zbyt indywidualnie, no ale jeśli z tyłu Urban ma wybór to z przodu już nie. Przejmować się moim pitoleniem jednak nie należy bom taktyczny głąb i ignorant.
12piątek, 17, maj 2013 16:55
JJ
Suler będzie jutro przed meczem w sektorze rodzinnym, więc nawet go nie będzie w 18 Wink Zagadka się rozwiązała - Wawrzyniak, niech moc będzie z nim Very Happy
13piątek, 17, maj 2013 18:15
Zbyszek
Pora na hasło "Niech zagrzmią nam surmy bojowe".
Zacznę od strofy wiersza K. Ujejskiego "Maraton"
'"...Błogosławiony, kto w chwili zwątpienia
Duchem nie spada, ale się przemienia
W onego orła, co pioruny dzierży,
Pewny zwycięstwa, gdziekolwiek uderzy... ".
Każdy z dwóch wielkich gladiatorów chce wygrać i zejść z boiska z laurem na skroniach. A hufce wiedzie dwóch wodzów o charakterach odmiennych, ale żądnych tej błogiej sławy mołojeckiej. Każdy z nich dobrze się ze swoim zespołem przygotował. A jak to czynili opowiem w kilku nieskładnych zdaniach.

1. Monolog wiodącego szwadrony Lechickie zwanego dla niepoznaki Rumakiem.
"Ciężko przeżyłem porażkę jesienną z Legią. Wydawało mi się, że mam równorzędny zespół i ustaliłem taktykę taką jaką powinien grać gospodarz. I role się odmieniły. Byliśmy bici i nawet nie wiedzieliśmy co się dzieje. Po tamtym meczu byli tacy co mówili, że byliśmy nawet lepsi. Pochlebców można słuchać, ale kto im wierzy ten ponosi klęski. Pozostawało pytanie: w czym byliśmy słabsi? Odpowiedz jest zadziwiająco prosta. Mieliśmy na każdej pozycji gorszych zawodników, a do tego, ja trener popełniłem niewybaczalny błąd każąc bronić skrzydłowym, a oni tego nie potrafili czynić. Do tego brak było ofensywnego pomocnika mającego nie tylko talent, ale i doświadczenie i boiskowe obycie. Nie wolno było też grać tak wysoko w obronie nie mając jej kierownika i zawodników na środku owszem szybkich, ale mało zwrotnych i dających się ogrywać. Przed rundą wiosenną mogłem skonstatować, że lepszych zawodników mieć nie będę i ich umiejętności są dużo mniejsze od Legionistów. Muszę więc ograć ich taktyką, organizacją gry i mentalnością. Tak naprawdę mam 11 zawodników do grania na poziomie czuba tabeli. Więc najpierw Puchar odstawiamy. Nie damy rady obsłużyć i tego i tego. Gramy wszystkie mecze tymi samymi zawodnikami, chyba ze jakaś kontuzja, albo kartki kogoś wykluczą. Motorycznie dajemy sobie radę, ale tu jest pole do poprawy. Na treningach zwiększamy ich objętość, aby zawodnicy więcej biegali w meczu. Na 2 tygodnie przed supermeczem biegamy około 120 kilometrów tj. na poziomie czołówki europejskiej. Do znudzenia ćwiczymy przejście z obrony do ataku i z ataku do obrony. Ponieważ gramy w obronie ustawieniem 5-3-2, zaś w ataku 2-3-5 to zorganizowanie się w te formacje musi być maksymalnie szybkie. Przejście z obrony do ataku zajmuje nam ok. 12 sekund, a w odwrotną stronę ok.15. To też osiągi na europejskim poziomie. No i najważniejsze: powtarzalność zagrań, zgranie, wzajemne zaufanie, stabilizacja, spokój i opanowanie.
Boję się, ze zespół siądzie mentalnie. Mówią mi naokoło, ze nabraliśmy pewności siebie. Ja wiem, ze niestety mentalności zwycięzcy nie da się wyuczyć. Zespół się podpala kiedy napotyka opór i zapomina o ustaleniach. Nie mogę im mówić, ze są słabsi, bo to demobilizuje, ale też kiedy mówię, ze są dobrzy to oni w to wierzą. Na Widzew starcza, ale na Legię nie. Staram się zdjąć z nich presję mówiąc o faworyzowaniu Legii, podobnie robi to Rejsik gaworząc, ze najważniejsze są inne mecze, ale wszyscy wiedzą, ze to nieprawda. Dużo rozmawiam z zawodnikami czyniąc ich niejako współautorami tego co ma się dziać na boisku. Przede wszystkim jednak chcę poznać ich mocne strony tak, aby je uwypuklić, a zamaskować te gorsze. Dysponuję w bramce Kotorowskim. Ma on siłę, wolę walki, skoczność i zwinność. Ale jest zapalczywy i żle współpracuje z obrońcami. Do tego wie, ze żle broni strzały dolne i bojąc się ich kładzie się na murawie. Na lewej obronie mam Henriqueza. Jeden z najlepszych w lidze. Na nim i na Cessayu oparta jest gra ofensywno-defensywna mojego zespołu. Ma dobra technikę, siłę i świetnie współpracuje ze skrzydłowym. Kiedyś dawał się prowokować, Teraz sam jest prowokatorem. Wprowadza nerwowość do rywala, ale i do własnego zespołu. Do Legii ma złość od czasu jak mniejszy o głowę Rybus skosił po lewym sierpem przy autokarze. Środkowi obrońcy to Wołąkiewicz i Kamiński. Obaj grają podobnie. Fizycznie są bez zarzutu. Dobrze operują piłką, dobrze ja wprowadzają do gry, są ruchliwi i przez to mają dużo przechwytów. Kamiński jest też przydatny w ataku, gdyż idzie za akcją i potrafi celnie strzelić na bramkę. Niestety dają się ogrywać, żle się ustawiają i w szybkiej grze kombinacyjnej rywali są bezradni. Do tej pory ich fizyczność wystarczała, ale rywal z Warszawy to inna półka. Jako defensywni pomocnicy grają Murawski i Trałka. Trałka wchodzi przy naporze przeciwnika w we własną obronę. Obaj potrafią odebrać piłkę jak wprowadzić ja do gry. Generalnie asekurują flanki, gdyż w nich jest nasza siła. Skrzydłowi to Tonew i Lovrenczicz. Obaj szybcy, przy czym Tonew nie lubi gry w tłoku i woli strzały z dystansu, zaś Lovrenczicz wkręca się w pole karne rywala i strzela w luki. Gdyby nie mógł zagrać Tonew to jego miejsce zajmie Możdżeń grający podobnie jak Lovrenczicz. W ataku Ślusarski. Zawsze czuł grę, a teraz dodatkowo ma grających na niego ludzi na skrzydłach. Nasza gra w ofensywie jest czytelna i prosta. Po odebraniu piłki na własnej połowie gramy do bocznego obrońcy, który inicjuje szybki atak. Asekurują go nieco z tyłu defensywny pomocnik i obok niego ofensywny pomocnik Hamalainen. Ten bierze udział w akcjach prowadzonych zarówno prawą jak i lewą stroną, będąc stale pod grą. Generalnie po utrzymaniu się przy piłce boczny obrońca gra ja do skrzydłowego, który albo przechodzi na obwód /Tonew/, albo wchodzi w pole karne /Lowrenczicz/. W tym czasie boczni obrońcy obiegają skrzydłowych zajmując miejsce prze nimi. Kiedy wszyscy są pokryci następuje centra w rejon gry Ślusarskiego. System ten zwłaszcza na wyjazdach zdaje egzamin, gdyż jest prosty i wykonywany na dużej szybkości. Obaj skrzydłowi nie biorą udziału w grze obronnej, tylko prowadzą akcje przeszkadzające i opózniające atak rywala. Przez to gdy następuje odzyskanie piłki na połowie rywali to do kierowane jest zagranie. Naszą główną siła jest to, że wierzymy iż system gry sprawdza się i dlatego zawodnicy z przekonaniem go stosują.
Szanujemy rywala z Warszawy, ale pod tym względem go przewyższamy."

2. I oto monolog wodza Legionów Warszawskich dla niepoznaki nazwanego Urbanem.
Wygrana z Lechem jesienią nie była dziełem przypadku. Młody, ambitny trener wierzył w swój zespół i ustalił taktykę jak na drużynę z III ligi. Teraz tych błędów nie popełni. Ale to jego sprawa. Ja wiem, ze mam więcej umiejących, ale tez i bardziej kreatywnych zawodników. Do tego nie muszę chuchać i dmuchać na 11 zawodników, bo mam ich ze 20. Ich klasa wykuwa się w rywalizacji wewnętrznej i w szanowaniu tego, że wywalczyło się miejsce na boisku. Zawodnicy do 1 składu nie pochodzą z mojego woluntarystycznego wyboru, ale pokazują na każdym treningu, ze ja mam im to miejsce dać, bo łaski lepszym nie robię. Pokazałem, ze każdy ma u mnie szanse. Jedyna obawa to fakt, że zespół jako całość kiepsko radzi sobie z presją. Za to potrafi się na silnego rywala zmobilizować.
Sprawa z Ljuboją i Radoviczem zdjęły trochę presji. Swoje też zrobił Marek Saganowski. W sytuacjach trudnych jego rozsądek jest nieoceniony.
W takim meczu się nie kombinuje. Gra się znanym systemem i najlepszym składem. Lech jest wybiegany i dlatego musimy grać z piłką, a nie piłką, aby uniknąć niepotrzebnych strat zwłaszcza na własnej połowie. Więc w pierwszej kolejności zagrają zawodnicy dobrzy technicznie, potrafiący utrzymać się przy piłce, ale i dryblować. Ustawienie to 4-6 w obronie /jak Real/ i 2-4-4 w ataku jak Bayern. W okresie przygotowawczym ćwiczyliśmy przejście z ataku do obrony i jest ono coraz płynniejsze. W kwietniu podładowaliśmy akumulatory. Jesteśmy gotowi. Zagramy składem: Kuciak w bramce /pewny punkt, żeby jeszcze umiał wprowadzić piłkę do gry nogą/. Na lewej obronie Wawrzyniak /wszechstronniejszy od Sulera i od powolnego Brzyskiego. Ma ten feler, ze nie zawsze trzyma odległości w poziomie /.
Na środku obrony Astiz i Jodłowcem /obaj dobrzy technicznie, sprawni ruchowo. Odbiór na wysokim poziomie. Niestety czasami mają problemy decyzyjne. Dylematy: co zrobić? Radziłbym zaufać intuicji, a nie główkować. Na prawej obronie Jedrzejczyk /w dobrej formie fizycznej znakomity. Szkoda go na środek, gdyż jego współpraca ze skrzydłowym jest wzorowa, zaś Bereszyński dużo biega, ale na ogół bezproduktywnie, a poza tym może nie wytrzymać presji grając przeciw przyjaciołom/. Jako defensywni pomocnicy Vrdoljak i Łukasik /do Vrdoljaka jedna uwaga. Nie może się po odbiorze piłki i jej podaniu wyłączać się z gry. Ich konkurenci Gol - niestabilna forma, zaś Furmaniak dobrze podaje, ale nie trzyma piłki i przez to zbyt często ją traci/. Czwórka ofensywna to; Kosecki i Kucharczyk na skrzydłach /duża szybkość, znajdowanie sobie sytuacji strzeleckich i dobra gra w defensywie/, w środku Radovicz /na drewienka Lecha na środku obrony potrzebny nie Goliat, ale wyśmienity technik, aby się zapytali co my tu robimy po kilku jego zwodach/. Na szpicy Dwaliszwili /pokazał dotychczas tylko zajawki niezwykłego talentu i wreszcie ma być killerem/. Największym mankamentem w grze Lecha jest spóżniony powrót bocznych obrońców na swoje pozycje. Oparcie ciężaru gry na bocznych obrońcach jest błędem, gdyż nawet najsilniejsi i najlepsi na świecie nie wytrzymają tego przez cały mecz. Dlatego będziemy ich nękać przez cały czas aż padną. A najgrożniejsze i wręcz zabójcze będą ataki z głębi pola. Poznają tych co się nie lękają i zwątpią w siebie. Można bowiem mówić wszystko i wmawiać co się chce, ale ten prostokąt porosły trawa wszystko weryfikuje.
Generalnie to oni, aby być mistrzem muszą wygrać. Mamy grać aktywnie i pokazywać, ze jesteśmy nie w wyścigach, ale w grze w piłkę lepsi.
Najlepszym lekarstwem na wszelkie dolegliwości i troski jest spokój.
Mądrzy Chińczycy wiedzą co mówią.

I na zakończenie ku przestrodze też strofa z wiersza K.Ujejskiego "Maraton";
"...Dawnych olbrzymów przed Wami postawię
I z nimi wskrzeszę stary świat zamarły:
Może choć wtenczas, przy Waszej niesławie
Z wstydem przyznacie, że jesteście-karły..".
14sobota, 18, maj 2013 00:26
corazstarszy
@Zbyszek

"Furmaniak dobrze podaje, ale nie trzyma piłki i przez to zbyt często ją traci"

Kiedyś był w Legii taki piłkarz Błażej Augustyn. I miałem kolegę, który mówił na niego ciągle per "Augustyniak". Coś te nazwiska zakończone na samogłoskę i n w sobie widocznie mają.
15sobota, 18, maj 2013 06:17
Zbyszek
@corazstarszy.
Biję się w piersi i posypuję głowę popiołem pokutnym.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.