Logo

Cezare show

Cezarego Olbrychta lubić trzeba i basta! Jako reporter jest odważny, potrafi być bezczelny, umie być złośliwy, bardzo dobrze posługuje się polszczyzną, ma wreszcie specyficzny typ poczucia humoru, który nadzwyczajnie mi odpowiada. W całej ekipie C+ mój osobisty faworyt numer 2, zaraz po Marcinie Rosłoniu.

Laurka laurką, ale tak sobie po cichu myślę że red. Olbrycht wolałby chyba biegać z mikrofonem wokół murawy nawet przy najbardziej rzęsistej ulewie i minusowej temperaturze, niż tkwić przy tymże mikrofonie na stanowisku komentatorskim.

Wsadzony dziś na narowistego konia, dawał radę z właściwym sobie entuzjazmem, ale kilku lapsusów uniknąć najwyraźniej po prostu się nie dało.

Zaczęło się od Jędrzejczyka. Olbrycht ze znawstwem wypowiedział się o cierpliwości naszego obrońcy, który zaliczywszy znakomity początek tego sezonu i ustrzeliwszy trzy bramki w towarzyskim meczu z Arsenalem, musiał czekać całą rundę na kolejną szansę od Macieja Skorży. 

Potem problemy zaczął stwarzać Michał Żewłakow. Komentatorom zapadła w pamięć informacja o setnym występie Michała, a że przecież nie mógł to być inny setny występ, niż tylko jubileusz w barwach Legii, więc taką właśnie wersję podtrzymywał Olbrycht w swoim komentarzu, ubolewając nawet nad smutnym faktem, że w toku całej swojej jakże bogatej legijnej przygody, Żewłakow nie zdołał ustrzelić dla naszych barw ani jednego gola. Za którymś razem Cezary nabrał jednak złych podejrzeń co do sprzedawanej widzom wersji historii pobytu Żewłakowa w Legii i z 'setnego występu' z właściwym sobie wdziękiem się wycofał.

Gdzieś w międzyczasie - to już doprawdy drobiazg - przy wymianie podań między Vrdoljakiem a Ljuboją, dowiedzieliśmy się że piłkę rozgrywa między sobą dwóch Serbów.

Wreszcie aby zakończyć komentarz mocnym akcentem, Olbrycht począł dociekać, po kim Nacho Novo objął w Legii trykot z numerem 9. Nie znajdując kompetentnego dyskutanta w osobie towarzysza na stanowisku komentatorskim, Cezary na własną rękę zdecydował się postawić śmiałą tezę, że poprzednikiem Novo musiał być Bartłomiej Grzelak.

Sic transit gloria Manu!

P.S. Komentatorożercą nie jestem, Cezary myli się w sposób raczej zabawny niż irytujący, Seria A na pewno bym nie skomentował, w celu weryfikacji wszelkich informacji dotyczących Legii, red. Olbrychta w przyszłości zapraszam na Czarną-eLkę!

Dyskusja (6)
1sobota, 10, marzec 2012 23:53
Garm
Tam jeszcze było coś o 220 kibicach Legii dopingujących swoją drużynę w Białymstoku.

Nie da się ukryć, że kołdra komentatorska jest w C+ po wyrzuceniu Laskowskiego krótka. Jeśli dodać do tego koszmarnego "eksperta" Murawskiego czy praktycznie nieobecnego Smokowskiego są niestety mecze, których słuchanie sprawia fizyczny ból. Dodatkową atrakcją jest fatalna strona techniczna wiosennej Ekstraklasy. Pod względem telewizyjnym to najgorsza runda od lat.
2niedziela, 11, marzec 2012 09:55
Bubek
Ogladanie meczu z Olbrychtem to prawie jak ogladanie z zona, ktora za chwile zapyta " a ktorzy to nasi " Smile. Poza tym widac duzy postep, bo kiedys mecz Ruch-Legia komentowal skrajnie subiektywnie. Teraz powiedzmy jest "zbalansowany".
btw - ostatnia 9tka Legii byl Manu, ale ta 9tka kojarzy sie definitywnie z napastnikiem, a nie skrzydlowym. Nawet ja w myslach przyznalem racje Olbrychtowi ...
3niedziela, 11, marzec 2012 10:41
gawin76
@ Garm

I jeszcze było coś o Golu, który ostatni raz jako DMC występował w Bełchatowie Wink

Co do realizacji, mam wrażenie że jednak jest ciut lepiej niż było na jesieni. Natomiast bardzo mi się nie podoba, że grafika jest robiona chyba pod 40-calowe plazmy wiszące na ścianach, naprawdę mało co na swoim telewizorku widzę.

@ Bubek

Fakt. U mnie nawet w sumie zapunktował tym, że w ogóle pamiętał Grzelaka i to jeszcze z numerem Wink Ale sam dialog (właściwie monolog) - mistrzostwo.
4niedziela, 11, marzec 2012 13:15
Kijarasz
Jak dla mnie Pan Olbrycht ma swój styl, nie klepie pod publikę. A jak słyszę Pana Mielcarskiego a nie daj Bóg Węgrzyna to mnie ..... coś trafia normalnie znawca jakich mało czysty przykład orła z boiska jakim był :/
5niedziela, 11, marzec 2012 14:07
Zbyszek
A ja sobie troszeczkę potokuję o komentatorach. Żałuję, że nie komentują Smokowski i Kołtoń. Nie bardzo też rozumiem po co dwóch komentujących, kiedy jeden nie ma co za bardzo mówić, ale niech tam.
Olbrychta lubię, bo lubię ludzi inteligentnych, obdarzonych specyficznym, nieco odpustowym, ale jednak poczuciem humoru.
Ale najpierw o czasach dinozaurów i dwa zdania o legendzie komentatorstwa czyli Janie Ciszewskim. Czasy prehistoryczne charakteryzowało poczucie odpowiedzialności i wiedza komentatorów. Dlatego np. Rosłoń, który te cechy ma, przerasta tych aktualnych o głowę. Taki Ciszewski kiedy dowiedział się w ostatniej chwili, że ma lecieć do Anglii komentować na Wembley finał Pucharu to w samolocie uczył się na pamięć numerów zawodników i jak prawidłowo wymawiać ich nazwiska. W trakcie lotu męczył współpasażerów, żeby go pytali o numer a on im nazwisko. Dziś większość nie zna nazwisk zawodników i albo wymienia stale 3-4 których zna albo nie wymienia wcale i opowiada o rzeczach różnych,aby widza zająć gadką. Bywał też złośliwy, ale po latach zostały tylko słowa bez ich kontekstu. Kiedyś, gdy po raz kolejny Górnik grał z City w Manchesterze i przegrał skomentował schodzącego z boiska Lubańskiego: no i schodzi ten biały anioł. Mecz był bowiem w błocie i wszyscy zawodnicy Górnika byli ubrudzeni jak nieboskie stworzenia i tylko Pan Włodzimierz miał czyściutki, nieużywany strój. Po latach mówi się, że Ciszewski nazwał Lubańskiego białym aniołem. Chyba przezwał. Ale też była to nie fundamentalna krytyka, obrażanie i poniżanie, ale delikatny, inteligentny przytyk i jakiś taki żal. Tenże kiedyś będąc poproszonym przez zawodnika nazwijmy go Kowalskim o to, żeby go wypromował bo ma przejść do innego klubu za lepsze pieniądze, ale chcą bardziej znanego zawodnika zapytał tylko czy będzie grał. A w meczu, gdy ktoś nie strzelił bramki w sytuacji sam na sam mówił: "gdyby Kowalski był na jego miejscu to by na pewno strzelił", albo gdy zawodnik żle zagrał było "Kowalski by doskonale wiedział co z piłką ma zrobić" i tak dalej w tym stylu. Kowalski był na boisku i stał się znany. Kto słuchał jego komentarza w meczu Polska-Anglia na Wembley 17.10.1973r. przyzna, ze było absolutne mistrzostwo świata. Nie istniejemy na boisku a tu świetne zagrania, parady, cudowne podania. Do dziś niewielu pamięta mecz i jego przebieg, ale wszyscy mówią 'Ciszewskim'. Dziś nazwalibyśmy to technikami manipulacji. Ale, żeby je skutecznie stosować trzeba mieć rzetelną wiedzę. A tu nic. Główka pusta. Specjalizują się więc nasi komentatorzy w krytykowaniu, a to sędzia każdą decyzję podejmuje błędną. Nawet jak powtórka wykaże, że jednak miał rację to rzucany jest argument nie do odparcia. Ja bym tego nie podyktował, albo bym podyktował - zależnie od sytuacji. Nic, ze przepisy, zasady. Im się wydaje i koniecznie muszą się tym podzielić z widzami. Nikt im nie zabrania być sędziami, ale gdzie tam. Lepiej wiedzieć lepiej. I te utyskiwania na poziom. Że żle przygotowani,że nie biegają, żle podają, żle strzelają. Ogólnie wszystko do niczego. Ożywiają się dopiero jak komentują ligi inne. Tam ochom i achom nie ma końca. Żałosne to, ale te egzemplarze tak mają.
Olbrycht przynajmniej stara się mieć wdzięk i nie mówi głupstw jakimś napuszonym językiem jak by to była prawda objawiona.
6poniedziałek, 12, marzec 2012 12:59
Monrooe
Muszę przyznać, że wpadki Cezarego w tym meczu były jakieś dziwne. Niestety wskazują albo na brak profesjonalizmu po stronie jednego z moich ulubionych komentatorów lub... jakieś problemy w redakcji Canal+. Obowiązkiem komentującego jest przygotować się do meczu przy jakim pracuje, oznacza to obejrzenie kilku ostatnich spotkań aby drużyn by zaznajomić się z sylwetkami graczy obu ekip. Oznacza to żmudne poszukiwania ostatnich newsów i znalezienie kilku ciekawostek o każdym z komentowanych zespołów. Niestety komentarz pana Olbrychta brzmiał tak jakby był kompletnie nieprzygotowany, komentujący często się mylił, jeszcze częściej opowiadał zwykłe bajki.

Być może było jednak tak, że o tym iż ma komentować to spotkanie dowiedział się "15 minut" przed meczem. To by tłumaczyło kompletny brak przygotowania, jednak zdecydowanie obciążało by samą redakcję. Wyznaczanie komentujących "za 5 dwunasta" w tak wybitnie sportowej stacji jaką jest Canal+ wydaje mi się niebezpiecznym sygnałem. Powiem tak, mecz Korony ze Śląskiem obejrzałem w Polsacie i... wygląda na to, że to stacja pana Solorza może za chwilę objąć przodownictwo w transmisjach naszej rodzimej ligi (i nie ma tam Murawskiego).

Już nie mówię o tym, że studio było zdecydowanie lepiej przygotowane, już nie mówię o tym, że to samo studio jeszcze 40 minut po meczu analizowało jego przebieg ale sama jakość komentarza meczowego była na naprawdę wysokim poziomie. Brawo dla Polsatu, spory minus na konto Canal+. To bilans ostatniej kolejki via TV.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.