Logo

Pierwsze śliwki robaczywki...

... czyli o norweskim vabanku i dwóch polskich gwiazdorach. Słychać już dziennikarskie gromy jako zapowiedź  medialnej nadchodzącej z Irlandii burzy!? „Legia już wkrótce może nie być nie tylko pierwszą siłą w kraju, ale nawet w stolicy. Do klasy B zgłosił się nowy zespół Coco Jambo Warszawa.” „Przed następnym meczem Berg powie - nie oglądamy się za siebie, bo... tam już nikogo nie ma (c).”

„Ciekawe, czy po ostatnich popisach Legii trener Berg rwie sobie włosy z głowy?”. W nocy ze środy na czwartek, polski „dziennikarski i kibicowski twitter” może zamienić się w twister. Kto przeoczył, większy reaserch z netowej sieci może nadrobić na sport.pl.

Tak sobie to wkleiłem i czytam to przebieranie nóżkami do spalenia norweskiej „łysej czarownicy” na stosie i lekko się uśmiecham. To znaczy bardzo bym chciał, żeby „łysa czarownica” okazała się prawdziwym magiem i za jakiś czas, żeby można było drwić z obecnych szyderców. To prawda, są symptomy bardzo poważne, że szukanie winnych spektakularnej wtopy będzie miało „podstawy”, ale to jeszcze nie jest przesądzone ostatecznie, futbol zna większe dziwactwa, czary mary niż za dni kilka, tygodni parę, triumfującego Berga w Legii.

Wobec norweskiego szkoleniowca mam swoje „ale”, to znaczy jako kibic - domorosły trener klasy niezrównanej, czyli pitolniczej wobec niektórych doraźnych decyzji  trenera mam odmienne zdanie. Protegowany SAF-a myli się, popełnia błędy, niekiedy sam się reflektuje, na to wskazują wiosenne przypadki Kucharczyka. Nie wiem czy konkretna metodologia postępowania przyniesie Wikingowi skutek, to będzie wskazówka jakiej miary jest trenerem, natomiast  filozofię obecnie obrał prostą i jej się trzyma. Założenie ryzykowne, vabank, ale Berg wytyczył sobie i drużynie cel jasny, nadrzędny, to są puchary i temu wszystko podporządkował, mając wszystko inne w d...

Konkretne metody, które obrał po pierwszej pucharowej potyczce nie napawają optymizmem, ale gdyby założony cel mimo wszystko zrealizował, cała krytyka, drwina pójdą... I superpuchar i pierwszą kolejkę ekstraklasy Berg konsekwentnie potraktował jako „sparingi” albo jako próbę sił, daną możliwość wykazania się dla zaplecza. Drugi lub trzeci garnitur, dostał okazję prezentacji w roli pierwszoplanowej. Kto spodziewał się  i na Superpucharze i na inauguracji Ekstraklasy „pierwszego garnituru”, ma prawo być zawiedziony. Zaproszenie na te eventy zostało arogancko potraktowane „per noga”, okazuje się, że dla zapraszanego są ważniejsze imprezki, na których chce zaistnieć, chce się wykazać. Kwestia w tym, jeżeli na tych znaczniejszych rautach, tańczyć nie będzie potrafił, zbłaźni się przebierając nogami  zawstydzającego koziołka fiknie i drzwi na znaczące bale zostaną wówczas zatrzaśnięte, to czy na tych pośledniejszych zabawach „aroganta” będą jeszcze chcieli honorować!?

Gdyby jednak hołupce wyczyniać potrafił, gdyby na europejskich salonach podskakiwał, to wówczas bytnością w prowincjonalnych swojskich remizach splendoru by im dodawał, zaciekawienie wśród gawiedzi wzbudzał, na taneczną salę widzów przyciągał. Vabank poszedł arogant! Kwestia jakim choreografem jest Henning i  czy swoją trupę „pierwszy garnitur” dobrze wyselekcjonował i nauczył efektownie tańczyć?

Zmiany w przerwie z Bełchatowem potwierdzają moim zdaniem przedstawioną „filozofię”. Na wyniku ligowym Bergowi nie zależało. Drużyna przegrywa, a on jej najlepszego gracza w pomocy oszczędza i zastępuje młokosem, dokonuje roszady w obronie nie dlatego, że młody Wieteska grał źle, bramkę zawalił, do tego bardziej się przyczynił doświadczony Pinto, ale Rzeźnika wpuszcza na 45 minut, żeby sobie przypomniał współpracę w meczu  z Dossą Juniorem. Czyli w niekorzystnej sytuacji meczowej, woli zgrywać defensywny środkowy duet, kosztem ofensywnych rozwiązań i dążenia do zmiany wyniku. Tylko zdjęcie Dwaliszwiliego z „wystawy sklepowej” i zastąpienie go Saganem można uznać za posunięcie dążące do  zmiany niekorzystnego rezultatu.

Berg inaugurację ligi olał, tak jak Superpuchar, jeżeli jednak osiągnie wynik w pucharach, nikt mu tego nie będzie wypominał, ba, rotacja zostanie potraktowana jako zło konieczne i niezbędna oczywista oczywistość, przez tych samych, którzy teraz z Norwega  drwią i szydzą. Pytanie kluczowe - czy wynik w pucharach osiągnie? Szybkie wnioski  są  nęcące, ale mogą też być traktowane jako pobieżne i opaczne. Zadałem sobie pytanie, czy można zagrać gorzej niż Michał Żyro w środę z Patrykami? W sobotę otrzymałem odpowiedź, nie, nie w meczu Legii z Bełachatowem, ale śledząc poczynania Bartłomieja Pawłowskiego w konfrontacji  Lechii z Jagą! Obaj młodzieńcy sprawiali wrażenie jakby czuli się wielkimi gwiazdorami wśród swoich kolegów. To na nich inni mają pracować, tyrać dla drużyny, oni są od „robienia różnicy” w ofensywie, wielcy liderzy od których cudownych zagrań zależy los zespołu. W główkach obu młodzianom się poprzewracało, gdyby wrażenie miało rację bytu, dobrze że przynajmniej w Lechii „gwiazdora” próbuje się sprowadzić na ziemię, otrzeźwić, naszemu Michałowi też zda się to jest potrzebne. Może być w gorszej dyspozycji, ale nie ma prawa „gwiazdorzyć" na murawie, musi dla dobra zespołu zapier...ć! Oby to sobie jak najszybciej uświadomił, oby już w rewanżu w Dublinie, jeżeli nie, fora ze dwora, droga wolna!

Piszę to wkurzony na maksa na obu delikwentów, bo Michał stabilizujący wiosenną formę i jeszcze dokładający do niej progres to kandydat do kadry, a Bartłomieja wolałbym w Legii zdecydowanie bardziej niż Lewczuka z Piechem razem wziętych. A może wobec tych ostatnich „doświadczonych rzemieślników” zbyt szybko, właśnie opacznie utwierdzam się w opinii. Może Arek Piech już w Krakowie na wyjeździe, gdy gospodarz będzie „otwarty”, da próbkę możliwości. Może obaj podążą ścieżką wytyczoną przez Brzyskiego z Broziem. Niestety, chyba i tak wolałbym zainwestować w krnąbrnego gwiazdorka Bartosza Pawłowskiego z nadzieją, ze uda mu się przemówić do rozumu. Podobnie jak Michałowi.

Pierwsze śliwki robaczywki, co z tego dalej wyniknie!?

Dyskusja (20)
1poniedziałek, 21, lipiec 2014 03:31
Michał
Porównanie Pawłowskiego i Żyro w moim przekonaniu niezbyt trafne. Pawłowski na dobrą sprawę nic ciekawego jeszcze nigdy nie pokazał poza dobrym dryblingiem i przyzwoitą techniką. To nie ta sama półka, co Michał, rzekłbym że nawet i nie dwie. Od Michała musimy więcej wymagać, przecież on sam, do niedawna, buńczucznie oznajmiał, że chcę być liderem drużyny.

Garść statystyk :
Pawłowski :
I Liga - 17 występów, 4 gole i 1 asysta;
Ekstraklasa - 15 występów, 4 gole, 1 asysta;
Puchar Polski - 3 występy, 1 asysta;

W wypadku Żyro, podam tylko Ekstraklasę (22,4,14). Ogólnie uzbierał już ponad 63 mecze w lidze i 14 w LE.


Bardziej martwię się o środkową linię, bo trzeba bardzo dbać o formę Jodły i Ivicy - gdy któregoś z nich zabraknie - nasz środek pola nie istnieje. Mamy pozoranta z Portugalii i dwóch nieopierzonych graczy, podobno bardzo zdolnych, z których jeden zdążył już mnie przyprawić o palpitacje serca.

Ja ciągle wierze w Berga. Nie ma sensu zmieniać gościa, który na wiosnę miał bilans 12-2-2. W dodatku, widać było rozwój samych graczy - zarówno Żyro, Kucharczyk, Jodłowiec - zanotowali pod jego ręką ogromny postęp. Na pewno, na minus, Norweg przeliczył się co do intensywności ćwiczeń, bo gołym okiem widać, że drużynie brakuje świeżości. Czas działa na naszą korzyść, a tak naprawdę będziemy mądrzejsi dopiero za dwa dni.
2poniedziałek, 21, lipiec 2014 07:24
iocosus
@ Michał

Do zaprezentowanych statystyk dodam jeszcze jedną. W ekstraklasie 25 meczów i 6 strzelonych bramek, czyli nie tak dużo więcej od Bartosza Pawłowskiego, a piłkarz z takimi danymi nazywa się Rafał Wolski.
Wszyscy trzej mogą tworzyć ofensywną trójkę pomocników w reprezentacji młodzieżowej Marcina Dorny, wszyscy trzej są ciągle nadzieją polskiej piłki i oby nie stali się jej rozczarowaniem. W źródle niezależnym od kibicowskich sympatii, indywidualnych wrażeń, czyli w transfermarkt, Michał Żyro jest wyceniany na 800 tys. €, a Bartłomiej Pawłowski na 1 mln €. Na tej podstawie pokusiłem się o ich zestawienie.

Odnośnie Michała my wyceniamy go na 10 baniek, a przynajmniej za poniżej 5 byśmy go nie puścili i ja o to pretensji najmniejszych nie mam, u mnie takie podejście, postawienie sprawy, zasługuje na pochwałę, kto chce niech drwi, ja cieszę się, że Michał został w zespole, uważam ze właśnie w ten sposób można osiągnąć i rozwój piłkarza i zanotować sukces dla Klubu. Takiego postępowania jestem zwolennikiem, orędownikiem. No i proszę, próba generalna tych założeń, pierwszy mecz eliminacyjny w pucharach, a Michał Żyro notuje jeden z najgorszych swoich występów w Legii.

Moim zdaniem zbędny jest nam 4 lub 5 w kolejce do wyjściowego składu obrońca Igor Lewczuk – ligowy rzemieślnik, który prochu już nie wymyśli (autorefleksja, zastrzeżenie – może i podobnie myślałem o Tomku Brzyskim), równie sceptycznie podchodzę do ściągnięcia Arkadiusza Piecha, zamiast budowania szerokiej kadry wybrałbym zainwestowanie w Bartosza Pawłowskiego. Wolałbym go w Legii i od Izraelczyka Meliksona, i od Słowaka Maka, jak najzupełniej poważnie, sądzę że Bartek Pawłowski , ograny i w formie, to może być najwyżej wyceniony piłkarz z biegających obecnie w ekstraklasie. No i proszę w spektakularnym comebacku z ziemi hiszpańskiej do Polski, piłkarz w którym pokładam taką nadzieję, musi być zdjęty przed przerwą z boiska bo nie dość, że gra piach, to na dodatek prezentuje się na boisku mega nieodpowiedzialnie wobec kolegów w destrukcji. Podobnie było z Michałem Żyro w meczu z Patrykami.

Czy to znaczy, że na obu młokosach mam już postawić krzyżyk, po pojedynczym występie doznać totalnego zawodu, skreślić ich? Złorzeczyć im, rozczarowany wieszać na nich psy? Jestem wkurzony, nie na formę, ta może sportowcowi się przydarzyć, każdy tego musi doświadczyć, natomiast nie mogę im darować „gwiazdorzenia” na boisku, czyli, że nie tyrają. Nawet jak nie są w stanie osiągnąć optymalnego pułapu własnych umiejętności, to jednak przynajmniej powinni dać z wątroby wszystko, nie odpuszczać, walczyć do upadłego. Tego u obu zabrakło. Tego też oczekuję od Michała Żyry w Dublinie, nie liderowania, to slogan bez pokrycia, ale wyplucia płuc, dania z siebie wszystkiego w pomocy kolegom na murawie.

Różnica między Bartoszem a Michałem jest taka, że gdy jeden wyciągał drzazgi z tyłka na ławce rezerwowych w Maladze, to drugi miał najlepszą wiosnę w swojej dotychczasowej przygodzie na ligowych boiskach. Jednemu niezbędny jest powrót do rytmu meczowego, wyświechtane „ogranie”, ale drugi takiego rodzaju problemu mieć nie powinien. Dlatego też mam nadzieję (niezłomnie Wink ) że w chimerycznej młodzieńczej sinusoidzie, skoro Michał był już na dole, to teraz pójdzie w górę.

A to jest nam niezbędne w Dublinie i oby również później.
3poniedziałek, 21, lipiec 2014 09:03
gawin76
O ten Dublin mam ogromne obawy. Potrzebujemy wygranej, sytuacji strzeleckich, bramek - tylko czy Legia w obecnej formie jest w stanie zagrać dobry, pewny, przekonujący mecz? Czy raczej będziemy tłuc głową w mur, z każdą minutą coraz bardziej się denerwować, dostawać kontry?

Dodając do siebie A (fatalną grę Legii w zeszłą środę) i B (personalne zestawienie Legii w sobotę, prawdopodobnie determinowane, jak zresztą zauważa w tekście iocosus, potrzebami rewanżu z St Patrick's Athletic), można oczywiście dojść do wniosku, że Legia jest w jakimś cyklu przygotowawczym do ważniejszych wyzwań, np. 3 rundy kwalifikacji do LM. W takim przypadku jest nadzieja, forma powinna wzrastać, choć oczywiście trener może fatalnie 'oszukać się' jak np. Skorża w przypadku Levadii.

Istnieje też jednak możliwość, że drużyna powinna grać już dziś i nikt, ani zawodnicy ani trener, nie wie dlaczego tak się nie dzieje, a zestawienie na Bełchatów było podyktowane szalonym przeświadczeniem, że możemy grać w lidze w jakimś przypadkowym zestawieniu (te mityczne dwie jedenastki, jedna na puchary, druga na ligę), a i tak będziemy wygrywać. W takim przypadku jest naprawdę źle.
4poniedziałek, 21, lipiec 2014 09:42
CTP
@Gawin
Inaczej: czy my w zespole mamy teraz piłkarza, który pociągnąłby Legię do zwycięstwa w tym meczu? Jedyny, który mi przychodzi na myśl, to ten, którego niektórzy tutaj wyganiali z Legii: Kucharczyk. Ale jak on się prezentuje po kontuzji, to też jest zagadka. Zazwyczaj potrzebował paru meczów do dojścia do pełnej formy.
Dzisiejszy PS zamieszcza smaczny cytat z Leśnodorskiego: "W wielu przypadkach działamy intuicyjnie, często tylko nam się wydaje, że to, co robimy, jest sensowne. Jesteśmy w Legii od półtora roku i wszystkiego się uczymy, dopiero stajemy się kompetentni. Ja nigdy nie zarządzałem klubem, Michał Żewłakow nigdy nie był skautem, a Jacek Mazurek dyrektorem sportowym.". Krótko mówiąc, bogaci chłopcy w krótkich spodenkach bawią się w klub piłkarski. "Bawcie się dalej, tylko bez nas i nie za nasze pieniądze." - powiedzieli kibice.
5poniedziałek, 21, lipiec 2014 10:16
Senator
@Gawin
Kiedy pod felietonem pomeczowym pisałem, że chyba ktoś tu popłynął to właśnie miałem na myśli Twój ostatni akapit. Tak to dla mnie wygląda, miało wygrać się samo. Prezes jakby potwierdza moje przypuszczenie i po meczu mówi, że i tym składem powinniśmy.
Takie postępowanie czyli granie dwoma składami musiało być uzgodnione z zarządem. Przeprowadzone transfery jasno pokazują że zarówno zarząd jak i trener mocno wierzą w to czym dysponują. O ile Bełchatów to żaden problem przecież cały rok przed nami o tyle środa wiadomo.Oby zbytania wiara w potencjał drużyny która ma mieć formę za tydzień (swoją drogą potrafią tak dokładnie wcelować? nie zrmscila się.
@CTP
Którzy kibice?
6poniedziałek, 21, lipiec 2014 10:21
Walles
Wybacz CTP uwagę ad personam ale zalatujesz krzysztofem k. - kiedys komentatorem na legia.net. Ciągle miał jakieś problemy z pieniędzmi Waltera. A przecież przy wszystkich wadach obecnych współwłaścicieli trzeba jednak zauważyć że w półtora roku czyli 1,5% historii klubu zdobyli 20% tytułów mistrzowskich. Jak na razie ich pobyt w Legii to same mistrzostwa kraju więc strach się bać co będzie jak nabiorą doświadczenia Smile
Gorąco jest na zewnątrz, to fakt ...
7poniedziałek, 21, lipiec 2014 10:45
Zgred
@
szkoda, że nie można tu wypić "zdrowia"
ale Wallesie przepijam Twoje zacne zdrowie, czytając to co napisałeś
A, że "łycha" jest z dodatkiem lodu smakuje -wybornie

Ostatnim zdaniem " zabijasz"Smile
Twoje Zdrowie
8poniedziałek, 21, lipiec 2014 10:52
KAM
" Ciągle miał jakieś problemy z pieniędzmi Waltera.?

Są tacy ludzie którzy zawsze mają jakiś problem a to z pieniędzmi a to z ich brakiem to znowu z brakiem transferów a jak są to z ich jakością.
Generalnie treść ich życia to rozdmuchiwanie problemów i tworzenie fikcji.

"Bawcie się dalej, tylko bez nas i nie za nasze pieniądze." - powiedzieli kibice.

Za jakie pieniądze? Ile stanowią przychody z dnia meczowego?
W zasadzie właściciel klubu skazany jest na siebie i własną pomysłowość a kibice na ogół prezentują postawę roszczeniową.
Tańsze bilety i lepsze transfery.
Jakoś to się pokrywa z populizmem społecznym nawołującym do mniejszych podatków i wyższych świadczeń socjalnych.
Czasami ręce opadają a szczególnie jak do tego chóru "myślących inaczej" dołączają (teraz już powszechnie) dziennikarze którzy teoretycznie powinni stanowić elitę umysłową a schlebiają tłuszczy za wierszówkę.
Nie wiem dlaczego, w Polsce najdziksze wynurzenia durniów są cenione jako "odważna szczerość". Może dlatego że nie wstyd być głupim albowiem głupota jest lansowana nawet na najwyższych szczeblach społeczeństwa.
9poniedziałek, 21, lipiec 2014 11:04
CTP
@Walles
Te Twoje "statystyki", to dla jaj, czy ty tak na poważnie? Czy ty aby nie zapomniałeś, kto zatrudnił Urbana? Może mała podpowiedź: nie był to nikt z obecnych właścicieli.
O obecnych właścicielach można co najwyżej powiedzieć, że w znacznym stopniu przyczynili się do słabych występów Legii w pucharach w zeszłym roku sprzedając Jędrzejczyka (nikt mi nie wmówi, że nie można go było oddać po fazie eliminacyjnej) i olewając temat napastnika. No i oczywiście nie zapominajmy o ostatnich popisowych transferach. O zatrudnieniu trenera z mniejszym doświadczeniem dając mu przy okazji większą pensję niż ten zwalniany z litości nie wspomnę.
A z tym gorącem, to chyba coś ci się kompletnie pozajączkowało, bo to ja tutaj od pół roku wylewam na wasze głowy kubły zimnej wody.
10poniedziałek, 21, lipiec 2014 11:05
Senator
Zarówno prezes Leśnodorski jak i pan Mioduski mówili zresztą słusznie ,że Legia ma handicap dlatego, że z Warszawy dlatego, że to Legia itp.
Nie mówili nic o drugiej stronie medalu, to że to Legia i z Warszawy powoduje nieokiełzane ambicje i oczekiwania. Tu ma być sukces, wygrywanie jazda z każdym po 4:0,a w Europie od bidy Liga Europy i to też nie za długo bo kto jak kto ale Legia powinna grać w LM. Tu nie ma zrozumienia dla zwykłych biznesowych zależności, ma być i kuniec. Smutne to kiedy do tego głosu zwykłych kibiców przyłączają się piłkarze kiedyś grający w naszym klubie, dziennikarze którzy zamiast realnie oceniać i edukować kibiców jeszcze nastroje chciejstwa podsycają.
11poniedziałek, 21, lipiec 2014 11:08
gawin76
@ CTP

Bardziej liczę na Dudę, który w środę pokazał, że chciałby grać z Irlandczykami tak jak teoretycznie powinna grać drużyna lepiej wyszkolona technicznie, tzn. szybko i po ziemi, a nie tylko wrzutki 'na pałę' w pole karne. Poza tym jego wejście 'odblokowało' Radovicia, który przesunięty trochę do przodu, zaprzestał wożenia się z piłką. Inna sprawa, że wrażenie ze środy może być trochę mylące, bo Duda wszedł na przeciwnika już nawet nie 'podmęczonego', ale wręcz słaniającego się na nogach.

Moje zdanie o Kuchym znasz, prochu to on nie wymyśli, chociaż z uwagi na jego umiejętność wejścia w pole karne i domknięcia akcji prowadzonej drugim skrzydłem, może okazać się pożyteczny. Martwi mnie tylko, że w zeszłym roku zaczął rundę jak młody bóg, ale po drobnej kontuzji odniesionej w meczu z Widzewem wrócił zupełnie odmieniony, żal było patrzeć na jego grę w meczach ze Steauą. Może teraz ten jego powrót okaże się przeprowadzony w bardziej umiejętny sposób.

@ Senator

Tu nie ma reguły, pamiętam że Skorży też zdarzało się przegrywać ligowe mecze rozgrywane gdzieś między potyczkami pucharowymi i on z kolei obrywał za to, że grał w tych meczach pierwszym garniturem. Skoro i tak mieliśmy przegrywać ze Śląskiem, Podbeskidziem czy Polonią, to dlaczego nie dał pograć młodym, tylko eksploatował i tak zmęczonych zawodników 'jedynki'. Tak to już jest, że kibic najpierw patrzy na wynik, a potem dorabia sobie odpowiednią teorię.

Natomiast koncepcja, że drużyna, która z Bełchatowem pierwszy raz zobaczyła się na boisku w meczu o stawkę miałaby stać się ligową Legią jest tak idiotyczna, że usilnie staram się ją wyprzeć. Przecież nawet w rotacji musi być jakiś trzon drużyny, powtarzalność, kontynuacja, uprzednie przygotowanie odpowiednich personalnych wariantów. Wolę wierzyć, że cykl przygotowawczy przeciągnął się na ligę, kluczowi zawodnicy muszą złapać świeżość - czy o co tam jeszcze może w tym wszystkim chodzić.
12poniedziałek, 21, lipiec 2014 11:08
CTP
@KAM
"Ile stanowią przychody z dnia meczowego?"
Wg raportu Deloittle, cytowanego zresztą tutaj (kłopoty z pamięcią?), ok. 20% ogólnego budżetu. To chyba niemało, co nie?
13poniedziałek, 21, lipiec 2014 11:36
CTP
@Gawin
Specjalnie na cele tej dyskusji prześledziłem ubiegłoroczny skład Bayernu. Mimo dość bogatej ławki rezerwowych rotacje były tam praktycznie minimalne. W rozgrywkach ligowych tacy piłkarze jak Neuer, Dante, Boateng, Lahm, Kroos czy Robben mają od 25 do 31 meczów. W LM tylko 2 mecze fazy grupowej (obydwa z Victorią Pilzno) rozegrali rezerwami.
Ba! Nawet w Pucharze Niemiec na pierwszy mecz z IV ligowym Rehden Guardiola desygnował swoją najsilniejszą 11-tke. Zresztą, w następnych meczach (z Hannoverem i Augsburgiem) był podobny skład.
14poniedziałek, 21, lipiec 2014 11:40
Garm
Senatorze - przeczytaj sobie jeszcze raz wywiad z p. Mioduskim, bo ten temat został jak najbardziej poruszony i opisany. Przecież nawet byłeś przy tej rozmowie.
15poniedziałek, 21, lipiec 2014 11:43
KAM
@CTP
"Wg raportu Deloittle, cytowanego zresztą tutaj (kłopoty z pamięcią?), ok. 20% ogólnego budżetu. To chyba niemało, co nie?"

No to z tego wynika że pozostała część stanowi 80% to chyba czterokrotnie więcej niż od kibiców, co nie?
Taki podział kosztów pozwala twierdzić że to kibice się "bawią" za pieniądze które organizuje właściciel, co nie?
16poniedziałek, 21, lipiec 2014 12:12
CTP
@KAM
Nie wydaje ci się, że trochę brniesz w opary absurdu? Jeszcze chwila i stwierdzisz, że najlepiej, gdyby mecze odbywały się bez publiczności.
17wtorek, 22, lipiec 2014 10:55
Monrooe
@ Iocosus

Niestety, nie miałem czasu w ten weekend, aby poświęcić go Legii i własnym przemyśleniom, ale to co napisałeś, prawie s słowo w słowo chodziło mi po głowie. Dzięki, a przelanie moich myśli na papier, nawet jeśli tylko internetowy.
18wtorek, 22, lipiec 2014 18:56
Dog
@CTP
Czy to nie Ty pisałeś, że Leśnodorski spuści Legię z ligi? Smile
19wtorek, 22, lipiec 2014 19:23
CTP
@Dog
Jeśli będziemy ściągać piłkarzy ze spadkowiczów, to w końcu sami spadniemy.
20wtorek, 22, lipiec 2014 20:06
Senator
http://legia.com/news,42608-berg_wierze_w_ten_zespol.html

Wywiad z Bergiem który potwierdza przypuszczenia wielu naszych komentatorów.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.