Logo

Jarząbki vs Marudy

Licząc na udaną wyprawę do Edynburga „żelaznej” ekipy, przekonamy się czy pomeczowe relacje będą tytułowane „Tak hartowała się stal” czy też raczej „legijne „żelazo” stopione, pozostała surówka”. Pod jednym podpiszą się  uszczęśliwieni optymiści, nie tak dawno uznawani za niepoprawnych naiwniaków, pod drugim pesymiści, wówczas roszczący sobie prawo do miana realistów.

Ci drudzy tych pierwszych pieszczotliwie nazwą „jarząbkami”, a ci odwzajemnią się drugim „marudami”. O jednych i drugich zatem będzie mowa.

W lidze w sobotę zremisowaliśmy z finansowo konającym  Górnikiem podłączonym pod miejską kroplówkę, zgroza! W środę Celtic zrobi sobie „powtórkę z rozrywki”, z zeszłego roku, czyli, jeżeli w pucharach, żeby awansować musi strzelić trzy razy nic nie tracąc, to właśnie to uczyni, a wówczas…  okaże się, że Berg to nieudacznik i idiota, piłkarze równi mu kretyni, lenie i zapatrzeni w siebie lanserzy, rotacja to pogibany wymysł, przy swoich zarobkach futboliści powinni grać co drugi dzień z motorkiem w tyłku, a jak nie to trzeba ich zesłać do kamieniołomów, Żewłak to naiwny żółtodziób jako skaut, którego przerobi pierwszy z brzegu cwany menago, a Leśny z Miodziem to sknerzy i gołodupcy na jakimś szwindlu przejmujący klub i nie mający bladego pojęcia jak go prowadzić! Gdy zatroskani kibice błagali o wzmocnienia, małe chytruski grosza poskąpiły, czym dały dowód ignorancji w futbolowym fachu.  Zda się z triumfem „Marudy” to obwieszczą, bo przecież właśnie o tym naiwnych kibiców „jarząbków”  identyfikujących się z obraną polityką i filozofią prowadzenia klubu, oni światli eksperci przerażeni ową klubową rzeczywistością, właśnie przekonywali.

Gdyby taki czarny scenariusz się ziścił to zdaje się, że kibicowskie ‘marudy’ – wieczni malkontenci, wpadliby w triumfujący samozachwyt, rozwijając dumnie pełną paletę własnych wieszczonych „mądrości”. Nie wykluczam, że The Bhoys są w stanie jeszcze koło piłkarskiej fortuny odwrócić, ani oni tacy słabi, ani my tacy mocni, a to jest tylko piłka, ale gdy sobie pomyślę o „czarnym scenariuszu” i co on może później wywołać, jaki lament i histeryczny płacz spowodować, wymieszany z jadowitym złorzeczeniem, z mało wyszukaną, a dosadną i poniżającą pogardliwą drwiną, to sama myśl o tym powoduje, żeby samemu identyfikować się jako „jarząbek” i tym mocniej ściskać kciuki za pozytywny wynik w Edynburgu.

Jest przestroga realna, oto urywki i gole z  pierwszego meczu w eliminacjach do Ligi Mistrzów z zeszłego roku: Szachtar Karaganda – Celtic Glasgow.

2:0 to prawie tożsamy wynik jak 4:1, Celtic musiał strzelić w rewanżu u siebie trzy bramki zachowując przy tym czyste konto i tego dokonał:

Co prawda Samarasa w Glasgow, a konkretniej na murawie w Edynburgu już nie będzie, ale jest mi bardzo łatwo wyobrazić sobie rozwój wydarzeń, w którym Celtowie od pierwszej minuty rewanżowego spotkania rzucają się nam do gardeł, zakładają wysoki pressing, nie pozwalają wyjść z własnej połowy, z animuszem gniotą za wszelką cenę dążąc do strzelenia, wciśnięcia jakimkolwiek sposobem bramki. Gdyby to im się udało, teoretycznie, pozornie jeszcze wszystko niby jest pod kontrolą, głowy tracić nie wolno, tak jak i drugiego gola! Wówczas rozpoczęłaby się już dramatyczna piłkarska ruletka, w której wszystko mogłoby się zdarzyć. Zapas trzech goli, a po prawdzie dwóch, to duży handicap dla Legii, ale przez to może okazać się zwodniczy, złowieszczo uspokajający.

To nie będzie łatwy meczyk, formalność, ale też równie prawdopodobny jak powyżej jest godny rozpatrzenia scenariusz, w którym skoncentrowana, skupiona i zdeterminowana Legia, przyjmuje twardo w obronie ataki Szkotów i gdy tylko jest to możliwe, stara się sama wyprowadzać zabójczo skuteczne kontry. Gdyby to się udało wypunktowanie Celtiku mogłoby okazać się faktem, a  proroctwo Kowala, że jeden zespół ogra drugi kilkoma bramkami by się wypełniło, tylko, że w odwrotny sposób niż wieszczył to ekspert. Marzenie, może tylko takim pozostać, ale Legia żeby osiągnąć  pozytywny rezultat, choćby i remisowy, w środę na plac musi wyjść zjednoczona, uważna, z intencją strzelenia bramki, bramek, a nie z nastawieniem li tylko bronienia korzystnego wyniku. To ostatnie „w głowie” może być początkiem końca!

Dla mnie w sporze „jarząbków” z „marudami” wynik potyczki  Legii z Celtikiem o niczym nie przesądzi. Obojętnie jakikolwiek by nie był. Spektakularnie pozytywny, wywołujący entuzjazm, czy katastroficznie przygnębiający. Oba stany uznam za niepożądane, choć rzecz jasna zdecydowanie wolę się cieszyć i skakać do góry z radości po odniesionej wiktorii, niż smucić się po klęsce, ale dla rozważań odnośnie polityki klubu, filozofii jego prowadzenia, doraźny wynik jednego pojedynku znaczenia mieć nie powinien. Jeżeli odprawimy The Bhoys z kwitkiem czekają Legię kolejne zadania, podobnie będzie gdybyśmy z Edynburga wrócili na tarczy.

A pro po tego „sporu” być może warto zaznaczyć pewną kwestię. Nie lubię krytykantów, wiecznych malkontentów, szukających dziury w całym, widzących i wytykających tylko błędy i jedynie na nich się skupiających. Eksperci, fachOFFcy i znaFcy budujący w ten sposób swój „merytoryczny” autorytet - wkurzają mnie! Ale lubię krytyków, analitycznych, intelektualnie dociekliwych i spostrzegawczych, mających swoje zdanie i z odwagą je prezentujących często po prąd obiegowym, sztampowym opiniom. Wychodzę z założenia, że żeby w czymś się utwierdzić, to w teoretycznym wnioskowaniu należy to próbować zanegować. Bez tego pozostaje naiwna wiara w prawdy objawiane przez tych, którzy chcą się wcielać w rolę proroków.

Nie ma rzeczywistości czarno-białej. Jestem zwolennikiem tego co się obecnie dzieje w Klubie, jak na razie duet L&M mnie nie zawiódł, Żewłaka darzę sympatią, a Bergowi daję czas do wykazania się jakim po prawdzie okaże się trenerem, czas do czerwca przyszłego roku! Taki ze mnie „jarząbek” ściskający kciuki za klub, również za tych którzy w nim sterują żeglując po  poszczególnych przynależnych „akwenach”, ale to nie znaczy że nie jestem w stanie dostrzec i wymienić błędów.

Oto indywidualna, bardzo subiektywna pobieżna lista mniejszych i większych grzeszków i grzechów:

1. Akademia – decyzja do końca lutego i czerwca!? Nie rozumiem czemu w wypowiedziach nowych właścicieli padały daty bez pokrycia, na szczęście to zostało zarzucone, ustąpiło miejsca próbom prezentacji twardych realiów, przyznaniu, że z Akademią, jej rozwojem, nie jest tak różowo, jak to było prezentowane, również że duet L&M w tym temacie posiada poglądowe pewne rozbieżności. Tu trzymam stronę Mioduskiego, wybieram inwestowanie w Akademię, aniżeli w „sukces sportowy”, to drugie gdyby nastąpiło uznam za grzech ciężki.

2. Mecz wiosenny  z Jagą – przyznanie się do popełnionych błędów, zaniechań, również do pewnej naiwności w postrzeganiu niektórych kwestii po tym „doświadczeniu” jest oczywistą-oczywistością, sądzę że zreflektowanie się nastąpiło, nauczka dla wszystkich nie poszła w las.

3. Rezygnacja z Kuchego – pierwszy z błędów Berga, źle ocenił wiosną przydatność do drużyny Michała Kucharczyka, za to uparcie forował w wyjściowym składzie Ojamę. Błąd do którego Norweg się przyznał, potrafił wyciągnąć wnioski i się zreflektować.

4. Zignorowanie Urbana przy celebracji mistrzostwa Polski – fajnie że Urban został zaproszony i uhonorowany, jednak Hennig oponując przeciw pojawieniu się Jasia  na murawie okazał małość, a nie swoją wielkość, własnego autorytetu na czym podobno mu zależało tym sposobem nie zbudował, raczej pokazał, że obawia się jego utraty, zatem swej wartości pewny nie jest. Kiepski sygnał.

5. Zignorowanie Superpucharu Polski na rzecz sparingu z Hapoelem Ber Shewa – ze względów szkoleniowych trener miał prawo uznać  grę z zagranicznym rywalem jako bardziej korzystną od konfrontacji  z krajowym przeciwnikiem, niestety  marketingowo, promocyjnie, wizerunkowo wyszło to kiepsko, niedobrze.

6. Nieporozumienia z Jackiem Magierą – Henning Berg był ściągany w imię ogarnięcia nie tylko spraw pierwszej drużyny, ale funkcjonowania Klubu w szerszych sportowych aspektach. Miał to poukładać! To miał być jeden z wyróżników wobec poprzednika. Tymczasem są sygnały i to upubliczniane, że pełnej harmonii, współpracy, zaufania, zrozumienia pomiędzy trenerem pierwszej drużyny, a trenerem rezerw brak. Może to zbyt mocne określenie, ale i na „optimum” wzajemnych relacji  to na razie nie wygląda.

7. Przeciąganie „pod kilem” Grzegorza Tomasiewicza – w „jedynce” zadebiutowali już i mniej  ograni w rezerwach i nawet młodsi, a chłopak wiosną potwierdzający drzemiący potencjał jest systematycznie pomijany. Jeżeli przez pryzmat wychowawczy, żeby nastolatkowi niepotrzebnie palemka do głowy nie uderzyła, a przejawiałby ku temu jakieś inklinacje, to decyzja jeszcze jest wytłumaczalna i zrozumiała, ale jeżeli na przykład wpływ na to mają kiepskie warunki fizyczne, to Berg straciłby dużo w moich oczach. Ścieżka Tomasiewicza nie musi być zbieżna z drogą Olka Jagiełły, a choćby i ostatni mundial potwierdza, że „kieszonkowi” to mogą być „mali, wielcy piłkarze”!

8.  Zakontraktowanie ligowych rzemieślników (Lewczuk, Piech) kosztem piłkarza rozwojowego (np. Bartosz Pawłowski) – oby wymieniona dwójka podążyła śladem Brzytwy, Jodły, Brozia! Podzielam argumentację, że w drużynie muszą też być doświadczone, stare wygi, niekoniecznie wirtuozi, ale tacy którzy będą tworzyli charakter zespołu, nie mogę się jednak pozbyć myśli, że wolałbym finansowe środki akurat w tych przypadkach przeznaczyć na kogoś rozwojowego, perspektywicznego.

9. Pozostawienie Dwaliszwilego, zignorowanie jego nieobecności w autokarze przy powrocie ze zgrupowania – piłkarze wolący być rentierami, czyli w sile wieku pobierający wysokie gratyfikacje za siedzenie na głębokiej rezerwie, zamiast podejmowania prób reaktywacji własnej formy i kariery w innym otoczeniu, nie wzbudzają we mnie sympatii, chociaż czynnik ekonomiczny jest tu istotny, bagatelizować go nie wolno. Życzę Wladimirowi szerokiej drogi  i wszystkiego najlepszego w nowych realiach, ale powrót ze zgrupowania bez jednego zagubionego zawodnika to mimo wszystko wizerunkowe przegięcie.  Wink

10. Brak weryfikacji Łukasza Brozia na pozycji lewego obrońcy, czyli icosusa idea fix – bez komentarza!

Oto grzechy i grzeszki, które dostrzegam, ani  wspaniałe zwycięstwo w środowy wieczór, ani  sromotna przegrana  ich nie zmieni, nie będzie miała na ich postrzeganie wpływu. No może z wyjątkiem ostatniego punktu. Gdyby Brzytwa okazał się niedysponowany i faktycznie po lewej stronie Berg postawiłby na Brozia (!?) a ten by trzy gole na złość iocosusowi zawalił to musiałbym się zreflektować i zmienić zdanie, już bym pana Łukasza do kadry pana Nawałki nie promował!

Oby jednak w czwartkowy poranek to Kowal musiał rewidować własne poglądy, czego sobie i nam wszystkim życzę! To byłem ja, „jarząbek” iocosus, trener klasy pitolniczej.


 

Dyskusja (12)
1wtorek, 05, sierpień 2014 11:27
świrekwampirek
" 4. Zignorowanie Urbana przy celebracji mistrzostwa Polski – fajnie że Urban został zaproszony i uhonorowany, jednak Hennig oponując przeciw pojawieniu się Jasia na murawie okazał małość, a nie swoją wielkość, własnego autorytetu na czym podobno mu zależało tym sposobem nie zbudował, raczej pokazał, że obawia się jego utraty, zatem swej wartości pewny nie jest. Kiepski sygnał"

Po pierwsze są zaproszenia za które trzeba ładnie podziękować ale wykpić się urodzinami cioci.
Przypomnę że Urban nie odszedł sam, został za coś zwolniony, nie słyszałem żeby celebrować osoby zwolnione i stawiać ich obok ich następców.

Po drugie, wiarygodność tej informacji jest dla mnie zerowa, tak jak się nagle pojawiła tak nagle znikła i nikt jej więcej nie podchwycił (do dziśSmile ) co w obecnych czasach jest co najmniej dziwne. Do tego dochodzi mało wiarygodne źródło czyli człowieka mocno emocjonalnie związanego z Urbanem.

Co do Gruzina jeśli ktoś zawinił to on sam i częściowo Pani Kierownik, to nie pierwszy i ostatni autokar czy samolot które wyruszą w drogę kogoś nie zabierając. Na siłę robienie afery.
To tak na szybkoSmile
2wtorek, 05, sierpień 2014 12:34
anonimowy_legionisci
@malkontenci

Ja się do nich zaliczam.

Widzieliśmy wiele meczów w europie w wykonaniu obecnego składu, z drużynami podobnymi sobie jesteśmy w stanie wygrać, ale ze średniakami typu PSV i trochę lepszymi średniakami typu Lazio sobie nie radzimy.

To na jak wiele Legia może sobie pozwolić nie jest do zweryfikowania przy obecnym poziomie ligowym.

Nie mamy godnych rywali, żeby wyćwiczyć sobie pewne zachowania i nawyki, które pojawiają się na nieco wyższym poziomie piłkarskim.
3wtorek, 05, sierpień 2014 13:03
CTP
@Iocosus
Marudzisz... Wink
Berga chciał zwalniać Borek i jeszcze któryś z pismaków z "Wyborczej". A planktonu z LN nawet nie ma co liczyć.
Ja tam marudzić nie zamierzam. "Prorokowałem" jeszcze przed startem Legii w pucharach, że III rundy nie przeskoczymy, więc dla mnie piłkarze i tak już wykonali 150% normy. Czemu mam ich za to krytykować?
4wtorek, 05, sierpień 2014 14:09
gawin76
@ iocosus

Jeżeli chodzi o jutrzejszy mecz to wewnętrznie przygotowuję się na pierwszy z opisywanych przez Ciebie wariantów, ten w którym Szkoci 'rzucają nam się do gardeł'. Będzie gorąco, będą mieli sytuacje, może nawet szybko strzelą nam bramkę. Nie bardzo wierzę, żebyśmy byli w stanie ich odrzucić od naszego pola karnego. Natomiast wierzę, że będziemy mieli sytuacje po kontrach, i to bardzo dobre sytuacje. Kluczowa będzie skuteczność w ich finalizacji.

Ten mecz w Edynburgu to po prostu kolejna weryfikacja, kolejny egzamin. Jeżeli go oblejemy (tfu!), będzie to wtopa na miarę pierwszych dziesięciu minut rewanżowego meczu ze Steauą. Ale wierzę, że tamta lekcja została przez Ivicę i spółkę dobrze zapamiętana, a my od czwartku będziemy mogli myśleć o jeszcze ważniejszych egzaminach Smile

Dajesz Bergowi czas do czerwca przyszłego roku, tzn. jeżeli nie zdobędzie mistrzostwa - out?

Co do błędów. Nie zgadzam się z punktem 3. To że postawił na Ojamę to jego trenerskie prawo, w tamtych okolicznościach żaden naganny błąd. Natomiast to że potrafił w odpowiednim momencie odkurzyć i zagospodarować Kuchego - z pewnością duży plus. Mam też wątpliwości co do punktu 8. Wydaje mi się, że ten Twój Wink Pawłowski mógłby ew. przyjść zamiast Szwocha i Ronana. Lewczuka i Piecha chyba nie ma co do tego mieszać, bo oni trafili z innego klucza. Ja się bardziej zastanawiam dlaczego np. Piech a nie Korzym, któremu przecież kończył się kontrakt.
5wtorek, 05, sierpień 2014 15:30
CTP
Dlaczego Piech a nie Efir, czy choćby Arak? Nawet, jeśli efekty byłby podobne, to ta dwójka miałaby zdecydowanie większy kredyt zaufania u kibiców. Trochę chyba zapominamy o kreowaniu własnych gwiazd, dotyczy to też wspomnianego Tomasiewicza. Tak jakby przypadek Mikity nieodwołalnie wszystkich zniechęcił.
Odnoszę wrażenie, że wybór Ryczkowskiego czy Monety, to tak specjalnie, żeby Prezes przypadkiem nie zawrócił im w głowach jakimś tekstem o kosmitach. Smile
6wtorek, 05, sierpień 2014 17:37
iocosus
@ świrekwampirek

Zgodnie z argumentacją Leśnego przy roszadzie trenerów, to zaproszenie na celebrację Urbanowi się należało i to było eleganckie zachowanie ze strony zapraszających, a zaproszonemu w małostkowy sposób wykpić się czymś i zaproszenie olać, to z elegancją wiele wspólnego właśnie by nie miało.

Brak Urbana na murawie i późniejsze wyjaśnienia spowodowały takie, a nie inne moje wrażenia, ale obyśmy z trenerami miewali tylko tego rodzaju kłopoty.

p.s.
A Świrkwampirku tak w ogóle toś skrewił! Zapraszałem do typera i Świrku zaproszenie żeś olał! Ha, bałeś się bezpośredniej rywalizacji z kibicem50! Wink Very Happy

@ anonimowy legionista

Dla mnie Tyś nie malkontent, ale właśnie „Maruda” tylko, że akurat taki fajny, smerfny, jak nie ma wieści o transferach, dopominania się o nie przez a_L, to tak jakoś, czegoś ewidentnie mi brak w „Na aucie”. Wink

„ze średniakami typu PSV i trochę lepszymi średniakami typu Lazio sobie nie radzimy.” - gdyby była możliwość kompilacji skorżowej defensywy z 2011 roku z uwzględnionym fartem Rumianego do sędziów, oraz obecnej bergowej ofensywy, to prorokowałbym i wieszczył zamieszanie w Lidze Mistrzów większe niż było udziałem APOEL-u Nikozja.

@ CTP

My to mamy umowę, z „a nie mówiłem!” Wink

Co do Borka, to ja go cenię za erudycję piłkarską, ale ostatnio to on względem Legii i Berga przeobraził się nie w „marudę”, ale w jakiegoś zbzikowanego Gargamela.

@ Gawin

No nie, Tyś łachmyta, z Tobą polemizować nie sposób! Smile „Ja się bardziej zastanawiam dlaczego np. Piech a nie Korzym” - bingo, bingo, bank rozbity! Korzym w Legii to byłby naturalny następca Sagana, ktoś właśnie taki przez pryzmat charakteru Legii potrzebny, jedyna wątpliwość, to czy balować po Warszawie by nie chciał.

Wolę charakternego gladiatora Korzyma, od pędziwiatra Piecha po stokroć! Biegaczy mamy: Kuchy, Kosecki! Gawinie, z tym Maćkiem to powtarzam, bingo! Zaprzepaszczona okazja!

W punkcie 3, pretensję miałem do Berga, że upublicznił "skreślenie" Kuchego, ewidentnie pan trener w ten sposób się pospieszył, cierpliwością się nie wykazał, ale może też i zmotywował Michała, w każdym razie zreflektowanie z pewnością na plus. Są trenerzy, którzy by szli w zaparte i raz skreślonego już nie reaktywowali.

Co do meczu, dla mnie, … musimy coś strzelić! Bez tego, będzie i ciężko i nerwowo.
7wtorek, 05, sierpień 2014 18:12
świrekwampirek
Nie, nie stchórzyłem tylko jeszcze nie poczułem sezonuSmile na LN też jeszcze nie typuję. Dla mnie przerwa była za krótka jeszcze zapełniona mundialem. Oprócz meczy Legii w tym sezonie obejrzałem około 30 minut Lech-Wisła i szczerze nie mam zdania co do formy innych drużyn, ale zaczekaj skończą się te wstrętne upały i wrócę do żywychSmile

No cóż, ja nadal będę twierdził że są zaproszenia które wypada wysłać a drugiej stronie wypada się wykpić ale powtarzam, nie wierzę w tą historię.

Co do malkontentów mamy ich zalew w każdej dziedzinie życia, co by nie zrobiono i tak musi być to totalnie skrytykowane a internet to jest wręcz ich wylęgarnia.
Oczywiście że można jeśli coś jest nie tak wyrazić swoje krytyczne zdanie i dobrze jak jest podparte jakimś rozwiązaniem ale to co się obecnie dzieje to już nie krytykanctwo, to jakieś emocjonalne szambo.
8wtorek, 05, sierpień 2014 18:15
anonimowy_legionista
@iocosus

Ja się domagałem transferów żeby zmniejszyć działanie przypadku Wink

Kurdę w środę taki Kosa ośmiesza dwóch obrońców Celticu, a sobotę niejaki Augustyn (ten od spuszczania z kija przez JU i nazwania Simeone ch****** trenerem) gasi go w akcji ofensywnej.

Kolejny przykład z brzegu to OSA, piłkarz zagadka, który nie sprawdził się w już raz w lidze siłowej, a podobno umie grać.
Z tym, że teraz jakaś wiedźma zaaplikowała mu łożysko z klaczy i ma się pozbierać na kolejne 5 min za jakieś dwa tygodnie Very Happy
Te łożysko pewnie jakieś chińskie znowu, a nie z FŁT z Kraśnika Wink

O zajechanym Brzyskim nie wspominając Sad
9wtorek, 05, sierpień 2014 22:24
iocosus
Istotne pytanie, które pominąłem:

„Dajesz Bergowi czas do czerwca przyszłego roku, tzn. jeżeli nie zdobędzie mistrzostwa - out?”

Jeżeli obecnie w rewanżu w Szkocji drużyna by wtopiła, na dodatek w dwumeczu o Ligę Europy również umoczyła, a po drodze i w lidze przy rotacji za kolorowo by nie było, to i tak Henning Berg miałby u mnie abonament do czerwca 2015. Gdyby wówczas mistrzostwa nie zdobył – out! Ale nie wcześniej!

Zmiany trenerów w cyklu półrocznym, podważają kompetencje nie zwalnianych, a tych, którzy ich zatrudniali. Przy kontraktowaniu Norwega była wyłuszczona argumentacja, chciałbym żeby Leśny był konsekwentny, bo to by oznaczało, że wybór był dobrze przemyślany, zanalizowany.

Oby te rozważania, nie miały racji bytu!
10środa, 06, sierpień 2014 15:13
Monrooe
@ Gawin

- "Ja się bardziej zastanawiam dlaczego np. Piech a nie Korzym, któremu przecież kończył się kontrakt"

Gawinie, wybacz poziom złośliwości, ale nie mogę się powstrzymać. Jak Korzym, to może zamiast Lewczuka będzie Jakub Tosik - też "skończył" mu się kontrakt. Sorry, ale nie wydaje mi się aby kończący się kontrakt miał być atutem. Bo innych, muszę się przyznać nie znajduję. Wiadomym jest, że Arkadiusz Piech został ściągnięty przede wszystkim ze względu na szybkość, a dopiero później waleczność, czy jak kto woli bezkompromisowość poczynań. Co takiego miałby zaoferować Legii, Maciek Korzym (bo na pewno nie szybkość)? Poprzestawiać chłopakom meble? Błagam, litości Wink
11czwartek, 07, sierpień 2014 10:59
gawin76
@ Monrooe

Czy nie pisałeś parę tygodni temu artykułu, w którym przekonywałeś, że Piecha i Lewczuka ściągnięto głównie z powodu ich charakteru? Jeżeli jednak 'przede wszystkim dla szybkości', to odbijając piłeczkę, zapytam dlaczego np. nie Malinowski z Podbeskidzia? Smile

Żadnym wielkim sympatykiem Korzyma nie byłem i nie jestem, ale jeżeli polityka klubu (słuszna czy błędna, to temat na inną dyskusję) była taka, żeby uzupełnić skład kilkoma doświadczonymi ligowcami, co tłumaczy dlaczego trafił do nas Piech, a nie np. Pawłowski, tłumaczy też dlaczego szansy zamiast Piecha nie dostali wywołani przez CTP Efir i Arak, to ja powiem, że mając wybór między Korzymem i Piechem, wybrałbym tego pierwszego.
12czwartek, 07, sierpień 2014 14:54
mistis
Korzym? Nie żartujmy. Wystarczy wejść na 90minut i sprawdzić dokonania jednego i drugiego.

Podpowiem - jeden jest DWA RAZY lepszy od drugiego.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.