- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Monrooe
-
Legia 2011/2012 - napastnicy
O ile podsumowanie defensywy naszego zespołu wypadło całkiem pomyślnie, to już ocena piłkarzy grających w pomocy zespołu Macieja Skorży wypadła co najmniej blado. Co prawda jesień w wykonaniu graczy operujących w środku pola wyglądała całkiem dobrze to wiosna była już bardzo słabiutka. Niestety, taka a nie inna postawa musiała mieć swoje odzwierciedlenie w wynikach osiąganych przez zespół i… miała. A co w takim razie z legijnym napadem? Czy krytyka, której byliśmy świadkami w trakcie sezonu rzeczywiście była w pełni zasłużona? Po analizie środkowej strefy boiska przychodzi czas na zajęcie się formacją ataku Legii Warszawa.
(uproszczony zarys taktyczny)
W sezonie 2011/2012 Legia Warszawa grała jednym napastnikiem. Za jego plecami operował ofensywny pomocnik, którego zadaniem było wspomaganie go w ataku na bramkę przeciwnika. Ten ofensywny duet był wspierany dwójką bardzo ofensywnie usposobionych zawodników (skrzydłowych), którzy mieli za zadanie w zależności od rozwoju sytuacji na boisku rozciągać obronę (co miało ułatwić penetrację pola bramkowego) lub wręcz skracać pole gry co oznaczało na zagęszczenie w polu karnym. Podczas gdy powszechnie przyjmuje się, że wysunięty napastnik jest od strzelania bramek w Legii było nieco inaczej. Drużyna z Łazienkowskiej 3 w tym sezonie dysponowała jednym zdrowym napastnikiem. Wszystko byłoby pewnie zgodnie ze sztuką gdyby nie dość istotny fakt. Danijel Ljuboja, bo o nim mowa, jest zawodnikiem kompletnie nieszablonowym. Dlatego też jedyny nominalny napastnik „wojskowych” częściej przebywał poza polem karnym niż w obrębie 16 przeciwnika. Rozgrywał, dryblował, podawał, zgrywał, dośrodkowywał, ale… w polu karnym o nie było. Obowiązki egzekucji rywala musieli wziąć na siebie inni. W momencie, gdy Serb schodził do boku boiska, w pole karne przeciwnika miał wchodzić ofensywny pomocnik lub nawet skrajny pomocnik. Trzeba przyznać, że na jesieni całkiem dobrze to wychodziło, najpierw Radović a potem Rybus dostosowali się do tej taktyki. Niestety wiosna to ciągłe problemy z działaniem, ciągle zgrzyty w tak dobrze pracującej maszynie.
NAPASTNICY:
7 Michal Hubnik – Bezsprzecznie największy pechowiec tego sezonu. Przewlekła kontuzja nie pozwoliła sympatycznemu Czechowi na to by pomógł drużynie. Dziś już wiemy, że to koniec jego przygody z Legią Warszawa. Szkoda, bo gdy był zdrowy pokazał się z naprawdę dobrej strony. Ocena: Bardzo mi szkoda „Krecika”. Kilka meczy, jakie zdążył rozegrać przed tą feralną kontuzją rozbudziły moje nadzieje, niestety… happy endu nie było.
22 Ismael Blanco – Muszę przyznać, że Ismael to moja prywatna porażka. Na początku byłem zauroczony tym piłkarzem, wyglądał naprawdę dobrze, widać było, że potrafi się ustawić, zagrać szybką, kombinacyjną piłkę. Tyle, że… w sparingach. W meczach o stawkę było już zupełnie inaczej. Czasem wręcz zupełnie zagubiony, bez pomysłu, bez „kleju” w nodze. Słyszałem głosy, że Argentyńczyk nie dostał wystarczającej szansy na zaprezentowanie swoich możliwości. Nie zgodzą się, mecz z Arką Gdynia i z Sevillą dobitnie pokazał jak wiele brakuje temu napastnikowi do optymalnej dyspozycji. Ocena: Nie będę oryginalny, ściągnięcie gracza w tak słabej formie to duży błąd ludzi odpowiedzialnych za transfery. Gracz, który zarabia tyle, co Danijel Ljuboja, musi też dawać przynajmniej tyle ile Serb. Jak było, widzieliśmy. Pożegnanie bez żalu.
28 Danijel Ljuboja – Bardzo dobry sezon w wykonaniu doświadczonego Serba. W zakończonym sezonie w 46 meczach Danijel zdobył 14 bramek i 10 razy asystował, a przecież suche statystyki nie oddają wkładu, jaki Danijel wnosił do akcji zespołu z Łazienkowskiej 3. Wielokrotnie to nie asysta czy bramka, ale właśnie zawiązanie akcji było dziełem „Ludojada”. Co ważniejsze Ljubo grał tak jakby zupełnie nie robiło mu różnicy, z kim i gdzie przyszło mierzyć się legionistom, jakby jakość rywala zupełnie nie miała dla serbskiego internacjonała znaczenia. Owszem zdarzały mu się słabsze mecze, ale komu się one nie zdarzają. Najważniejsze jest jednak to, iż szybko potrafił się po takim dołku podnieść i znów błyszczeć pełnym blaskiem. Ocena: Bardzo, ale to bardzo cieszę się, że Serb przedłużył kontrakt z naszym zespołem. To wielki piłkarz i tacy gracze jak Efir, Żyro, Wolski, czy Żurek muszą wykorzystać każdą chwilę by uszczknąć coś jego doświadczenia. A sam Ljubo? Chyba nie wyobraża sobie kolejnego sezonu bez tytułu.
Podsumowanie: Oszacowanie ataku Legii Warszawa wcale nie jest łatwiejsze niż ocena bloku pomocy. Być może dlatego, że obie te formacje mają bardzo duży wpływ na osiągnięcia grających w nich zawodników. Nawet najlepszy napastnik nic nie zdziała bez dobrych podań, nawet najlepsze podania mogą zostać spartolone przez nieudolnego napastnika. W obu tych przypadkach ani jedni, ani drudzy nie doczekają się pozytywnych ocen swoich poczynań. W zespole z Łazienkowskiej 3 ta ocena jest jeszcze trudniejsza, gdyż Danijel Ljuboja to napastnik inny niż wszyscy. Rzadko kiedy jego poczynania ograniczały się do czyhania na dobre podanie otwierające drogę do bramki, Serb jest takim zawodnikiem, który raczej samemu stara się sytuację bramkową sprokurować. Niestety często było tak, że pomimo nieźle zawiązanej akcji nie było komu powstałej szansy wykorzystać, po prostu nie było komu wpracowanej okazji wykorzystać. Jeszcze jesienią wyglądało to całkiem dobrze, ale gdy wiosną zabrakło penetrującego pole karne Radovicia, skuteczność gry Ljuboji znacząco spadła. Wystarczył jednak jeden mecz z Ruchem Chorzów, jedno podanie od Kuciaka i znów mogliśmy sobie przypomnieć jak potrafi grać ta dwójka zawodników. Wykańczającym, co prawda był tym razem Kucharczyk, ale schemat rozegrania akcji był dokładnie taki jak za najlepszych wiosennych dni. Niestety podobnych szarż na bramkę przeciwnika wiosną było jak na lekarstwo. Wspomniana Kucharczyka, kilka razy Wolski, raz Ljuboja i dwie spektakularne w wykonaniu Michała Żyro (finał pucharu). Zdecydowanie za mało abyśmy mogli cieszyć się z końcowego wyniku w wielu wiosennych meczach.
Lekarstwem na taki stan rzeczy miało być ściągnięcie króla pola karnego Ismaela Blanco. Muszę przyznać, że na początku wyglądało to obiecująco, jednak im dalej w las, tym gorzej. Apogeum to dwa mecze z Arką Gdynia (puchar) i z Sevillą (sparing). W tych dwóch spotkaniach argentyński napastnik miał tyle dogodnych sytuacji, że choć raz powinien skierować piłkę do bramki rywali. Niestety zamiast tego byliśmy świadkami festiwalu kiksów, pomyłek technicznych i mnóstwa nieudanych zagrań, których kwintesencją był przestrzelony w fatalnym stylu rzut karny. Nie dziwię się, że po tym „popisie” trener Skorża stracił zaufanie do byłego króla strzelców greckiej ligi. Po raz kolejny okazało się, że nasz jednany napastnik to Danijel Ljuboja. Moim zdaniem trochę szkoda, że większych szans nie dostał Michał Żyro (szczególnie gdy wrócił już do formy). Dla mnie to typowy środkowy napastnik, jednak wobec kompletniej posuchy na pozycji skrzydłowego młody legionista musiał zadowolić się występami na boku pomocy. Wysunięty napastnik to też nominalna pozycja Michała Kucharczyka, ale wobec jego słabej formy zmiana pozycji i tak niewiele by dała.
Ocena: Wobec odejścia Michala Hubnika, rezygnacji z usług Blanco (nie wiem czy nie przedwcześnie), wydaje się, że Legia bardzo potrzebuje wzmocnienia na pozycji napastnika. Niemniej jednak mając na uwadze naszego Danijela i jego styl jestem przekonany, iż nie będzie to łatwe. Liczyłem na Michała Efira, jednak ten obiecujący młodzian znów doznał kontuzji i zapewne zobaczymy go na boiskach dopiero w rundzie rewanżowej. Alternatywą może być przesunięcie do ataku wspomnianych Kucharczyka i Żyro, a dodatkowym atutem takiego manewru jest fakt, iż obaj już znają sztuczki serbskiego internacjonała. Tyle, że to możliwe jest tylko w przypadku poważnych wzmocnień na pozycji skrzydłowych.
CDN…
Hubnik, który praktycznie nie grał, Blanco, jaki jest (był) każdy widzi, i zostaje... wiadomo KTO
aczkolwiek zgadzam się z opinią Twórcy Artykułu, że gdybyśmy mieli skrzydłowego z prawdziwego zdarzenia, kogoś w miejsce Ryby, to zarówno Żyro, jak i Kucharczyk mogliby sprawdzić się na szpicy. Pod warunkiem, że trener (kimkolwiek by nie był) da szansę któremuś z nich właśnie na pozycji środkowego napastnika
Powiem tak, gdybyśmy mieli skrzydłowych z prawdziwego zdarzenia to pewnie i Ismael Blanco by się sprawdził. Niestety gdy dostaje się dobre podanie od wielkiego dzwonu to ciężko się wywiązywać z obowiązków środkowego napastnika. Dziwimy się Ljuboji, że schodzi na boki, a w pewnym momencie nawet Argentyńczyk (tak niechętnie ruszający poza pole karne zaczął "robić" za skrzydłowego (świetna asysta przy bramce Nacho Novo).
Święte słowa
aczkolwiek Ljuboja nie będzie stał w polu karnym czekając na podania... bez względu na to, jak dobrych skrzydłowych Mu damy
a jeśli chodzi o Blanco... może gdybyśmy grali taką taktyką, do jakiej On jest stworzony, to też by nam kilka (kilkanaście) bramek strzelił, jako typowy lis pola karnego
pamiętam, że w swoich najlepszych czasach tak grał Ebi Smolarek (tak, tak, wiem... Monrooe nigdy nie był zwolennikiem tego piłkarza). Nawet miał ksywę "ogryzek". jak jakaś piłka jakimś cudem znalazła się w polu karnym, to Ebi zawsze jakoś tam był
Problem naszego ataku to tak naprawdę problem całej gry ofensywnej rozpoczynającej się już od wyprowadzenia piłki z obrony, pomysłu na tę grę. Patrząc na wiosenny chaos, można było odnieść wrażenie, że nawet gdyby do Legii trafił teraz Lewandowski, to i tak zostałby rzucony gdzieś na skrzydło, gdzie nie umiałby we właściwy sposób zareagować na manewry Ljuboi. Za dużo było w tym wszystkim gry statycznej, ucieczki cały czas w te same rozwiązania, źle się to oglądało.
- "sądziłem że to oczywiste, że jeżeli Danijel schodzi na flankę to ktoś musi zająć miejsce na środku pola karnego"
Może i oczywiste, a widziałeś takie zachowanie w meczach? Ile razy Michał Żyro zszedł ze skrzydła gdy Lubo przeszedł na lewą flankę, ile razy Wolski zajął jego miejsce w ataku i wszedł w pole karne na modłę Radovicia? Aż serce rosło jak w meczu ze Słowacją właśnie tak robił Maciej Rybus. Zachowywał się dokładnie tak jak w oglądalnym przeze mnie spotkaniu z Zagłębiem Lubin kiedy to zanotował dwie asysty i strzelił bramkę. Takiego skrzydłowego nie mieliśmy nawet pół. Zejście Ljuboji do boku oznaczało wyrwę w środku ataku, wyrwę której nie było komu zapełnić. Co gorsza nawet Nacho Novo nie potrafił tych dziur wykorzystać. A przecież latami robił to w Glasgow Rangers.
Skoro Ljuboja o tym mówi, to znaczy, że był z tym poważny problem taktyczny. Dla mnie to niepojęte, że drużyna nie wiedziała jak ma zareagować na to, ze jej najlepszy piłkarz po raz trzysta pięćdziesiąty siódmy w meczu schodzi na prawe skrzydło.
nie wiem skąd bierzesz swoje teorie, ale błagam, przeczytaj wcześniej jakieś materiały potwierdzające (lub obalające) głoszone przez Ciebie tezy. Tak się składa, że Ljuboja w taktyce Skorży grał zawsze "wolnego elektrona" i co ciekawe to ta wolność była wielokrotnie krytykowana przez rożnej maści dziennikarzy. Dlatego proszę, nie głoś prawd objawionych, szczególnie gdy mają się nijak do rzeczywistości.
Od początku to inni zawodnicy mieli obowiązek dostosowania się do "małej gry" Daijela. O ile na jesieni dostosował się błyskawicznie Miroslav Radović, a potem doszedł Maciej Rybus, o tyle na wiosnę nie potrafił się przystosować już nikt. Czy był to dobry czy zły model dla zespołu możemy dyskutować (dla mnie nie najlepszy, bo nie było wykonawców), ale nie opowiadajmy bajek, że ktokolwiek w zespole tego nie chciał, czy o tym nie wiedział bo to po prostu nie prawda.
Ale podanie faktycznie ładne.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria
http://pl.wikipedia.org/wiki/Teza
Między teorią a tezą jest zasadnicza różnica i tego się trzymajmy. Nigdy w życiu nie nazwałbym swoich wymysłów tezami. Jeśli już, to hipotezami.
Po drugie, jeśli już ktoś tutaj głosi prawdy objawione, to na pewno nie ja, bo ja przynajmniej podaję źródło (tym razem jest to Boniek), na którym opieram te swoje teorie a nie stosuję chwytów w stylu "Pozdro dla kumatych".
Po trzecie, twierdząc, że Skorża pozwalał na taki styl gry Ljuboji i nakazywał dostosować się do niego pozostałym piłkarzom robisz z niego skończonego ignoranta. Daruj Monrooe, ale teraz to ty płyniesz w jakieś wydumane teorie.
A ty widzę znowu masz problemy z rozumieniem tekstu. Widzę, że te wszystkie alarmujące informacje o katastrofalnym wykształceniu młodego pokolenia są jak najbardziej prawdziwe. Specjalnie dla ciebie: Boniek twierdził, że Ljuboja schodzi do prawej strony, bo tam ma mniej przeciwników i tam łatwiej jest mu popisywać się swoimi sztuczkami. W domyśle: nie dlatego, że tak mu kazał trener na odprawie.
@Monrooe
Dobrze, że w porę spasowałeś, bo ta teoria o dostosowaniu gry całego zespołu pod KONKRETNEGO piłkarza, w dodatku piłkarza, który może na boisku robić co mu się żywnie podoba, to jako żywo przypomina mi teorię o bombie barycznej.
2. Ja przynajmniej podaję źródło (tym razem jest to Boniek), na którym opieram te swoje teorie.
3. Boniek twierdził, że Ljuboja schodzi do prawej strony, bo tam ma mniej przeciwników i tam łatwiej jest mu popisywać się swoimi sztuczkami.
Nic dziwnego, że jesteś wiernym czytelnikiem Iwańczyka. Ten sam sposób kłamania.
Tak więc, niniejszym żegnam i życzę przyjemniejszych tematów.
lizanie się po fiutach zostawmy tym, którzy faktycznie to robią (jeśli ktoś w tym towarzystwie to robi, to przepraszam, nie kieruję tego personalnie).
Z tego, co zrozumiałem idee powstania tej strony, miała być miejscem, gdzie KAŻDY może W SPOSÓB KULTURALNY wyrazić swoją teorię...
...a teoria, jak dupa, każdy ma swoją.
I każdemu wolno jej bronić, czy to w sposób merytoryczny (argumentami), czy też niemerytoryczny (bo tak!).
Przyznam, że nie jestem ani ekspertem piłkarskim, ani wybitnie zaangażowanym czytelinikiem forów na temat Piłki Nożnej, a w szczególności Legii Warszawa, wszelakich... ot, zwykły piknik.
Cenię sobię to miejsce (www.czarna-eLka.pl) za to, że ludzie wymieniają się tu poglądami, spostrzeżeniami, wiedzą...
Z pewną argumentacją pogę się zgadzać, lub nie, ale robić człowiekowi z dupy jesień średniowiecza, tylko dlatego, że nie zgadzam się z Jego (mniej lub bardziej) popartą argumentami teorią...
Panowie PAS!!
Czytam Was wszystkich tutaj, pod różnymi artykułami i każdy z Was (nie wymieniając peronalnie) miewa trafne, bardzo trafne, mega trafne jak i totalnie nietrafione wpisy... takie jest życie
Panowie... my tu polemikę uprawiamy
to nie Sejm
pozdrawiam nawołując do opamiętania
Co do meritum, nie sądzę żeby Skorża mógł nie godzić się na zejścia Ljuboi do boku. To był 'stały fragment' naszej gry, niestety wiosną generalnie nie przynosił pożądanego efektu. Co z tym teraz zrobić? Albo w drużynie pojawią się wykonawcy, którzy będą efektywniej dostosowywać się do boiskowych przyzwyczajeń Danijela, albo nowy trener zmieni jego rolę w drużynie i obecny sposób rozgrywania piłki w ataku.
1. czy Lijuboja bardziej pomaga czy bardziej ogranicza zespól?
2. Czy trener Skorża miał wpływ na Lijuboję w sensie masz grać tu i tu tak i tak ? Wony elektorn co to znaczy i czy w obecnie piłce taki zawodnik bez przydziału konkretnych zadań może funkcjonować?
ad2
myślę, że może wystepować
choćby CR7 w Realu, czy Messi w Barcelonie
ad1
jeśli taktyka jest dostosowana pod Danjela, to myslę, że nie ogranicza to zespołu... przypominam, że na jesieni byglądało to dobrze
Niestety kontuzja Radovicia (w efekcie spadek formy), sprzedaż Rybusa cofnęła nas do momentu sprzed rundy wiosennej. Jesień zaczęliśmy samym Ljuboją, nawet nie było Rado do pomocy. Generalnie gra większości legionistów ograniczała się do zagrań na Danijela, na zasadzie - nie mam pomysłu, On na pewno sobie poradzi. Wystarczy kopnąć w kierunku Serba i z głowy. To z kolei był najgorszy okres serbskiego internacjonała w Legii. Można wręcz powiedzieć, że Ljubo w składzie wręcz ograniczał nasze poczynania, sama jego obecność w skaldzie paraliżowała inne warianty rozegrania akcji. Zaś te bez jego udziału można by policzyć na palcach jednej ręki.
Dopiero finał pucharu polski znów pokazał, że można współpracować z Danijelem dla dobra całego zespołu. Trzeba tylko zrozumieć jego grę, a nie tylko kopnąć piłkę w jego kierunku, ale też pokazać mu się potem do rozegrania, umożliwić dalszy rozwój akcji. Po raz kolejny okazało się, że z gry Serba można czerpać ogromne korzyści. Trzeba tylko chcieć, trzeba też wziąć na siebie kawałek odpowiedzialności, a nie tylko kopać futbolówkę "na" Ludojada.
Drugie pytanie jest zdecydowanie łatwiejsze. Po pierwsze tak, wolny elektron może funkcjonować we współczesnej piłce. Jeśli jest to doświadczony zawodnik można mu spokojnie powierzyć organizację zespołu w ofensywie. Po drugie trener Skorża miał wpływ na to gdzie grał Danijel. Sam byłem świadkiem rożnego rodzaju prób przesuwania Ljuboji, jednak ten najlepiej prezentuje się właśnie jako napastnik. Taki bardzo fałszywy napastnik.