- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Monrooe
-
Cisza przed burzą ?!
Kibice Legii Warszawa wciąż debatują nad ostatnimi zmianami w ich klubie, bez końca znajdując nowe argumenty mające potwierdzić lub zaprzeczyć, że nowy/stary trener Jan Urban to dobry, czy jednak zły pomysł na szkoleniowca stołecznej jedenastki. Tymczasem liga wokół, jakby kompletnie niezauważalnie dla przejętych dyskusją fanów zespołu z Ł3 zaczyna się... "składać". Owszem na Łazienkowskiej nie jest najlepiej, na pewno daleko do sytuacji o jakiej marzą wierni kibice, ale... odnoszę wrażenie, że w porównaniu z kłopotami klubów T-Mobile Ekstraklasy to pikuś, pan Pikuś.
W Poznaniu grający tam Lech pożegnał się ze swoją największą gwiazdą, bramkostrzelny napastnik Artjoms Rudnevs już jest w HSV. Odszedł też reprezentant naszego kraju Grzegorz Wojtkowiak oraz jeden z najlepszych defensywnych pomocników ligi Dimitrije Injac (choć w jego miejsce przyszedł Łukasz Trałka), a do wyjazdu szykuje się Semir Stilić. Wszystko wskazuje na to, że w Krakowie, miejscowa Wisła ma jeszcze gorzej. Odeszła większa część podstawowego do niedawna składu, a jakby „na dobicie” Maor Melikson otwarcie przyznał, że jego dni na Reymonta są policzone. Dopiero co ściągnięty Romell Quito musi wznieść się na wyżyny swoich umiejętności by zastąpić Dudu Bitona, zaś Arek Głowacki ostro kombinować by z reszty kolegów stworzyć defensywny monolit. Mistrz Kraju Śląsk Wrocław stracił całą defensywę i jak na razie nie widać jakiś pomysłów na sensowne wzmocnienia na kolejny sezon. Bo przecież ściągnięcie Rafała Grodziciekgo to raczej konieczność niż wzmocnienie składu przed walką o upragnioną Ligę Mistrzów. Wspominany defensor opuścił Ruch Chorzów, zaś kolejne wieści z obozu „niebieskiej eRki” mówią o tym odejściu jako o forpoczcie kolejnych ubytków. Wzmocnienie składu byłymi polonistami nieźle wygląda na papierze, ale w rzeczywistości Maciej Sadlok to cień samego siebie, a Marcin Baszczyński lata świetności ma już za sobą.
W jeszcze gorszej sytuacji jest warszawska Polonia, w zespole z Muranowa jest bardzo źle. Niedany dobrodziej po prostu się znudził i... wszystko wskazuje na to, że kolejne mecze na stadionie przy Konwiktorskiej 6 odbędą się w niższej klasie rozgrywkowej. Wyliczanie kolejnych ubytków polskich klubów nie ma większego sensu. Tendencja jest niemal wszędzie dokładnie taka sama. Sprzedać, oddać, wypożyczyć, czy nawet pozbyć się ze składu, aby tylko zejść z kosztów. Kosztów, które obecnie wydają się największymi przeciwnikami naszych ligowców. Widzew Łódź, Lechia Gdańsk, Górnik Zabrze, GKS Bełchatów, a nawet Wisła Kraków to tylko niektóre z klubów, które po zakończeniu obecnych rozgrywek bardziej zastanawiają się jak związać koniec z końcem niż o sukcesach w kolejnym sezonie. W zasadzie jednym klubem, który nie poddaje się tej ogólno przyjętej tendencji jest białostocka Jagiellonia, popularne pszczółki działają zgodnie ze znaną doktryną: Kryzys to najlepszy czas na inwestowanie. Podczas gdy inni sprzedają, klub z Podlasia kupuje. Zatrudnił już kapitana Górnika Zabrze, Michała Pazdana, do zespołu trenera Hajty dołączył też już prawy obrońca GKS Bełchatów Filip Modelski, a to ponoć nie koniec zakusów „żółto-czerwonych”.
Wygląda na to, że wobec tych wszystkich wydarzeń, względny spokój jaki panuje na Łazienkowskiej wydaje się zbawienny. W budynku klubowym Legii Warszawa wszyscy wydają się przygotowywać do nowego sezonu. Sezonu w którym zespół z Łazienkowskiej 3 znów ma walczyć na wszystkich frontach. A przecież jeszcze niedawno wydawało się, że sytuacja w stołecznym klubie będzie przypominała tą w jakiej znajdują się inne drużyny z naszej Ekstraklasy. Jeszcze kilka tygodni temu zdawało się, że nie najlepiej skrojona „kołderka” jaką jest legijny budżet nie pozwoli nam na jakiekolwiek zakupy. W związku z tym panowało przekonanie, że na wydanie jakiejkolwiek środków z klubowej kasy w tym okienku transferowym nie mamy co liczyć. Ba, szykowano się raczej do kolejnych osłabień zespołu Jana Urbana, wszak wszystko wskazywało na to, iż Michał Żyro i Rafał Wolski już są spakowani, już mają zabukowane bilety do naszych zachodnich sąsiadów. Prawdę mówiąc sam przywiązywałem niewielką wagę do zmiany trenera warszawskiej jedenastki, zdając sobie sprawę, że nawet najlepszy szkoleniowiec musi mieć materiał by później mieć z czego „zmontować” swój zespół. Tak jak na naszych oczach rozmontowano ekipę Skorży, tak tez myślałem, że jego następca otrzyma we władanie jeszcze bardziej okrojony „kadłubek” poprzedniego (przegranego przypomnę) zespołu z zadaniem dokooptowania młodych wilków. Spodziewałem się, że następny rok upłynie nam pod znakiem przypatrywania się kolejnym młodym gniewnym.
Co prawda temu wrażeniu przeczyły słowa samego Jana Urbana, który zaraz po nominacji mówił o potrzebnie poszerzenia kadry zespołu jeśli tan ma walczyć na trzech frontach, ale jakoś nie potrafił mnie przekonać, że ktoś się tymi potrzebami przejmie. Co ciekawe, na tej samej konferencji słowom nowego/starego trenera wtórowały zapewnienia naszego nowego/starego prezesa Piotra Zygo, który z kolei mówił o rozumieniu konieczności wzmocnienia obecnego składu. Tyle, że.. ile razy my już to słyszeliśmy, z ust kolejnych prezesów/dyrektorów na kolejnych konferencjach prasowych przed każdą następną rundą rozgrywek. A jak było, dobrze wszyscy pamiętamy. Dlatego muszę przyznać, że nadziei na wzmocnienia nie pokładam w wielokrotnie słyszanych przez nas „gadkach” kolejnych prezesów, co w panującej Łazienkowskiej 3 ciszy. Ciszy niemąconej kolejnymi medialnymi bombami, mającymi jakoby zdradzić kolejne cele transferowe klubu. Nauczony jednak wydarzeniami z poprzednich okienek transferowych dobrze wiem, że gazety swoje (dziennikarze muszą o czymś pisać), a w budynku klubowym cisza… i właśnie ta cisza (która staje się już jakby tradycją na Ł3) pozwala mi mieć nadzieję, że i stołeczny klub pójdzie jednak drogą białostockiej Jagielloni. Oby, to była cisza przed burzą.
O zmianach na poważnie będziemy mogli mówić jak one nastąpią. Każda zmiana ma to do siebie, że niesie w sobie zarodek lepszości. Cóż młodzi zastępują starych. Natomiast co do nas to od dawna głoszę tezę, że marzenia o zbawczej roli zakupów zewnętrznych trzeba zapomnieć. W ciągu ostatnich 3-4 lat /poza Ljuboją i Żewłakowem/ prawie żaden zawodnik z zewnątrz znacząco nie wzmocnił zespołu. Nas stać na wydanie góra 2 mln zł za zawodnika. To w Młodej Ekstraklasie mamy takich kilku, którzy w ciągu pół roku najwyżej roku będą warci znacznie więcej. Podoba mi się stanowczość Prezesa Zygo, który nareszcie interes klubu stawia ponad doraźne interesy menedżerów. Zgoda na sprzedaż nie może oznaczać sprzedaży za czapkę śliwek. Wmawianie nam, że więcej nie dadzą bo to bo tamto ma krótkie nogi. Prezes żąda kontaktu kontrahentów z klubem. Dojdzie do konfliktu z menedżerami,ale klub ma rację i możliwe argumenty, a menagom nie opłaca się zadrzeć z władzami klubu, bo mogą łatwo stracić licencje. Trzeba zacząć się szanować,a i w perspektywie może to wyjść na dobre też menedżerom,gdyż będą więcej zarabiali,ale też będą musieli więcej pracować czyli nawiązywać osobiste kontakty. Zaś co do trenera. Da sobie radę. Byle kibice przestali szaleć.
Na ich przykładzie widać, że wzmocnienia składu niewielkim kosztem nie jest niemożliwe. Wobec powszechnego kryzysu jaki przechodzą prawie (w Premiership go nie widać) wszystkie ligi europejskie jest szansa pozyskać graczy którzy mogą być równie wielkimi wzmocnieniami składu jak wyżej wymienieni. Na razie jednak pisząc ten tekst starałem się przekazać moje nadzieje na to, że wbrew naszym wcześniejszym podejrzeniom (opartych na sygnałach z klubu) jakieś wzmocnienia jednak będą. Takie to słuchy dochodzą do moich uszu z okolic stadionu przy Łazienkowskiej. A jakie? Tym postaram się zająć i opisać w kolejnym tekście jaki mam nadzieję niedługo się pojawi.
Najbardziej martwi mnie brak skrzydłowych pokroju Rybki (z ostatniego sezonu
Mam też obawy związane z tym co jeśli Legia nie awansuje do fazy grupowej LE, to są przyzwoite pieniądze z UEFA i fajne wpływy z dnia meczowego, nam bieda też może zajrzeć w oczy, zwłaszcza że i u nas pod koniec zeszłego roku była obsuwa z wypłatami dla piłkarzy.
Co prawda jestem zwolennikiem dokonywania w drużynie 1-2 zmian co sezon, tak żeby nie było zastoju, żeby był dopływ świeżej krwi, ale dopuszczam możliwość, że teoretyczny 'zastój' i brak wzmocnień, może okazać się faktycznie... znacznym wzmocnieniem.
Powrót Głowackiego, oczywiście sprawnego, bardzo się Wiśle przyda, być może większy będzie z niego pożytek niż z całej opuszczającej Kraków czeredki z wyłączeniem Meliksona.
Poza Jagiellonią, podkreślić trzeba jeszcze spokój w Lubinie.
Oczywiście można szukać kogoś ze znanym nazwiskiem, ale tylko wtedy kiedy w lepszej lidze niż TME wychodzi w pierwszym składzie swojej drużyny. Liczę tu jednak bardziej na doświadczenie z piłką młodzieżową i szukanie w kolejnych oknach transferowych, młodszych, tańszych i ambitnych 18-20 latków, którzy potraktują Legię jako odskocznie do lepszej europejskiej ligi - sami siebie wypromują, dając też zarobić naszemu klubowi.
Próbowałem przemyśleć jeszcze raz wszystkie za i przeciw, ale możliwe iż jeśli dojdzie do 2-3 wzmocnień to będą to wzmocnienia piłkarzami z TME.
Nawet z takim JW można się dogadać i wziąć piłkarza z jakimiś ratami żeby klub miał więcej kasy pod ręką na bieżące wydatki.
No i zrobiłbym jeden mały wyjątek dla Blanco , jeśli prawdą jest że może jeszcze zawitać jeszcze do Legii. Nie tacy jak on marnowali w silnej zagranicznej lidze lepsze bardziej klarowne sytuacje i są warci znacznie, znacznie więcej. Mam tu na myśli np. takiego Gomeza .
Sam ma zadanie (niełatwe) zorganizowania porządnej siatki skautów, to jednak potrwa. Dlatego w tej przerwie jeśli kogoś ściągną to musi to być piłkarz już znany. Na kolejne błędy nas nie stać.
Z Blanco jest o tyle ciekawie, że jest On nadal zawodnikiem Legii. Obaj z Novo kontrakty mają do 30 czerwca, więc teoretycznie można go jeszcze ściągnąć. Czy zgodzi się grać za połowę stawki? Więcej mu raczej nie dadzą.
A co do samych pomysłów to.. kończę pracę nad listą życzeń by Monrooe
Ja mam takie obawy, że jak jakiś transfer teraz nie wyjdzie to wielu będzie krytykować Mazurka , a jak trafi się ktoś wartościowy to zaszczyty spłyną na Jóźwiaka - taka nasza cecha narodowa.
Czy naprawdę jesteśmy zdeterminowani wykonać kolejny krok w stronę profesjonalizmu? Mam nadzieję, że tak. Liczę na to, że zadanie "reorganizacji pionu sportowego klubu" jakie zostało postawione przed nowym dyrektorem sportowym pozwoli nam odskoczyć na kolejne lata od konkurencji. Na to jednak potrzeba czasu. Czy Jacek Mazurek go dostanie?
Reorganizacja kolejna pewnie nastąpi, ale tylko wtedy kiedy Legia nie zdobędzie MP, a mając na względzie to co mówił Zygo podczas konferencji prasowej to jest cel nr 1, nawet kosztem gry w fazie grupowej LE. Choć oczywiście wolałbym to i to
popraw
W temacie Blanco poruszyłeś zagadnienie, które od jakiegoś czasu bardzo mnie ciekawi. Otóż, jak dobrze pamiętam kontrakt z nim podpisano do końca czerwca z opcją przedłużenia na rok.
Pytanie nr 1 - czy w maju, kiedy ogłoszono, że Novo, Blanco i Hubnik odchodzą, oznaczało to pożegnanie na zasadzie: "dobra, co prawda macie z nami kontrakty jeszcze do końca czerwca ale już was informujemy, że nie widzimy dla was miejsca w drużynie i róbcie sobie co chcecie - ale oczywiści kontrakty respektujemy", czy też rozwiązano z nimi kontrakty właśnie wtedy?
Mi się wydaje podobnie jak Tobie, że to była ta pierwsza opcja, czyli oni mają jeszcze kontrakty z Legią i w zasadzie na jej żądanie muszą się stawić na treningach w czerwcu. Ale jeśli druga to oczywiście Blanco może pokazać Legii środkowy palec już w tym momencie.
Pytanie nr 2 - czy Blanco w ogóle chce jeszcze grać w Legii. Niewątpliwie wiosna nie była najlepszym jego okresem w karierze i może stwierdził, że tu mu się już nie podoba (a przy okazji od maja już coś uzgodnił z innym klubem). Wtedy nawet gdyby nadal miał kontrakt z Legią to przyjechałby na okres od 11 czerwca 2012 do końca tego miesiąca, a potem jego kontrakt by wygasł i byłby wolny. Chyba, że Legia zdecyduje się z nim przedłużyć umowę, ale to prowadzi do pytania nr 3.
Pytanie nr 3 - o warunki na jakich miałby tu grać Blanco. Jak pamiętam, przy podpisywaniu przez niego kontraktu, mówiło się o kwotach w granicach starego kontraktu Ljuboji. Domyślam się, że gdyby Legia miała skorzystać z opcji automatycznego przedłużenia kontraktu na rok (zakładam, że jednak Blanco cały czas jest piłkarzem Legii)to musiałaby to zrobić na tych samych warunkach finansowych (nie wierzę, żeby ten kontrakt był inaczej sformułowany). Nie sądzę aby to zrobiła, skoro z Ljuboją, mającym o niebo lepszy sezon, wynegocjowano obniżkę. Skoro tak to ewentualna gra Blanco w Legii w następnym sezonie będzie zależeć od tego, czy zgodzi się on na znaczną obniżkę zarobków.
Pytań sporo i dobrze byłoby, że odpowiedzi na nie pojawiły się jak najszybciej - bo dopiero będzie numer jak Blanco będzie trenował do końca czerwca, Urban stwierdzi, że ma napastnika, a zarząd 30 czerwca zaproponuje Blanco kontrakt na zupełnie nowych warunkach. I zostaniemy bez napastnika.
Aspekt przydatności tego zawodnika do Legii pomijam zupełnie, gdyż nie uważam, abym widział tyle w wykonaniu Blanco, aby to oceniać.
Fakty:
Blanco z Novo mają kontrakty do końca czerwca. Do końca sezonu (nie pamiętam dokładnej daty) klub miał czas na decyzję o przedłużeniu kontraktu na warunkach zapisanych w obowiązującej umowie. Nie zrobiono tego.
8 maja tak jak i reszta zawodników obaj zawodnicy mogli spokojnie udać się na urlopy. Biorąc pod uwagę fakt nieprzedłużenia umów, klub raczej nie maił zamiaru egzekwować karnego stawienia się na pierwszych zajęciach. Powszechnie stosowana taktyka, nie robienia komuś na złość.
Przypuszczenia:
Jeśli jednak trener Urban ma zamiar przyjrzeć się Blanco, a ten dopuszcza do siebie możliwość podpisania kolejnej umowy to być może Argentyńczyk zgodnie z zapisem pojawi się jednak w Warszawie. Jednak podejrzewam, że przed wyjazdem na obóz będzie chciał wiedzieć na czym stoi. Widomym jest, że Legia takiej umowy jak wcześniej nie zaoferuje, czy piłkarz zgodzi się na zmniejszenie uposażenia?
Nie wiemy czy ma kontr-oferty. Jeśli tak i przebijają one tą ewentualną z Legii Warszawa to możemy o nim zapomnieć. Jeśli jednak Warszawa przypadła mu do gustu, jeśli oferta jest mimo wszystko zachęcająca to... może jeszcze Ismaela zobaczymy na naszych ligowych boiskach.
A czy to dobrze? Naprawdę nie mam pojęcia. Widziałem kilka treningów, kilka sparingów w których wyglądał naprawdę świetnie... a jednak na boiskach, w trakcie poważnych spotkań już tak różowo nie było. Jednak tak po prawdzie, to szans za wiele nie otrzymał. Gdyby Lewego w BVB też oceniano po kilku spotkaniach to.. mógłby znowu już grać u nas.
Blanco poza meczami nie miałem okazji obserwować, ale już z tej mizerii czasu którą spędził na boisku dało się wywnioskować, że to fajny piłkarz, który umie znaleźć się tam gdzie trzeba. Niestety nie przełamał swojej niemocy strzeleckiej, ale w każdej normalnej drużynie to zespół haruje na to żeby dograć piłkę do napastnika.
Wydaje mi się też, że Skorża go trochę popsuł nie ufając mu praktycznie od początku. Może tylko bał się ryzyka, ale jeśli Argentyńczyk przyjechał zdrowy, w trakcie sezonu (Clausura-start 6.01.2012), to wystarczyło 2 tygodnie na aklimatyzację i zaufanie trenera i kolegów . Tego ostatniego w ogólnym rozrachunku zabrakło.
Niemniej jednak pokazuje to również, że lepszych pomysłów nie mamy. Nie ma co ukrywać, że umiejętności przeszukiwania rynku w poszukiwaniu potrzebnych nam zawodników też jakby nie. Jak się uda załatwić po znajomości to super, jak nie to... bida i liczenie na fart. Kolejny powód, to fakt, że napastnicy nawet dopiero rokujący, kosztują krocie.
Nie ma co ukrywać, że umiejętności przeszukiwania rynku w poszukiwaniu potrzebnych nam zawodników też jakby nie.
Może problem leży też gdzie indziej, a o czym kiedyś wspominał Robert Lewandowski i z czym spotkał się w BVB.
Mówił, o tym że w Polsce trener dopasowuje do swojej taktyki zawodników, a na zachodzie jest inaczej. Trener sprawdza potencjał ludzki jakim dysponuje i stara się poukładać te klocki tak żeby dopasować taktykę do umiejętności piłkarzy i wykorzystać je jak najlepiej. Pomimo, iż stara się ściągnąć takiego zawodnika, który będzie pasował do jego koncepcji oraz wizji gry zespołu.
- "Mówił, o tym że w Polsce trener dopasowuje do swojej taktyki zawodników, a na zachodzie jest inaczej."
Wiesz co, zdarza mi się rozmawiać z piłkarzami i muszę przyznać, że im częściej to robię tym mniejszą wagę przykładam do ich "boiskowego" widzenia świata (oczywiście nie wszystkich). Czemu tak jest? Choćby na przykładzie tej wypowiedzi "Lewego". Robert przyszedł do BVB jako wysunięty napastnik, egzekutor, król pola karnego, a co zrobił trener Klopp? Ano uczynił z niego ofensywnego pomocnika, lub jak kto woli cofniętego napastnika, mającego za zadanie operować zza plecami Barriosa i stwarzać koledze jak najwięcej okazji. Jak pamiętamy niedawny snajper Lecha bardzo przeżywał ta sytuację, jednak się przekonał, że i ta pozycja może być bardzo efektywna i jednocześnie efelktowna. Jak wiec to jest z tym dostosowywaniem taktyki pod zawodnika? Ano najczęściej nijak.
Wszystko zależy od wizji trenera. dlatego Piszczek został świetnym bocznym obrońcą a nie marnym napastnikiem. Dlatego też Mario Goetze już nie jest już tylko ofensywnym pomocnikiem a również prawym lub lewym skrzydłowym. Wszystko zależy od potrzeb drużyny. Wspomniany wcześniej Barrios się nie przystosował i... już go nie ma, a przecież bezsprzecznie był gwiazdą zespołu. Tak więc według mnie zdecydowanie ważniejsza jest ta wizja trenera. To dzięki niej Klopp uparł się na Roberta i nikt, ani krytyka dziennikarzy, ani szyderstwa kibiców nie były w stanie go odwieść od jego wizji. Dzięki temu Lewandowski jest tu gdzie jest.
U nas natomiast wiele transferów przeprowadza się na zasadzie mamy nadzieję. Mamy nadzieję, że się uda i będzie ten facet którego ściągamy będzie dobry. Nic więc dziwnego, że po pierwszych symptomach, że jednak się nie uda rezygnujemy z dalszych prób. Przecież tak naprawdę to sami nie mamy przekonania, że nasz zakup naprawdę potrafi to o co go podejrzewaliśmy. Gdy pierwsze szanse zostaną zmarnowane, to rzadko kiedy nasze nabytki dostają kolejne. taka sytuacja jak obecnie w Lechu z Ubiparipem to wyjątek potwierdzający regułę.
Pisząc o tej wypowiedzi Lewandowskiego miałem w głowie to jak ustawiał Legię - Skorża.
Chociażby to jak wystawił Blanco w meczu z ŁKS, czy zmuszanie Gola do tego żeby udawał, że nie jest wielbłądem.
Każdy zawodnik ma jakieś swoje predyspozycje i pewne zadania taktyczne to czcze życzenia trenera, a jeśli w drużynie jest więcej niż jeden piłkarz, który gra nie to co umie najlepiej to Houston, we have a problem .
(...) U nas natomiast wiele transferów przeprowadza się na zasadzie mamy nadzieję.(...)
Tu pełna zgoda, choć ja jestem ciekaw czy Skorża zobaczył na wideo chociaż jeden pełny mecz Blanco, czy też ściągnęli na zasadzie formy promocji Legii - bo fajny piłkarz i do tego król strzelców więcej niż jeden raz.
W ujęciu szczegółowym sprawy "Blanco w Legii", patrząc z boku, na Waszym miejscu jednak żałowałbym, że nie chodzi o Cuauhtemoca Blanco
To jest też powód moich zmartwień. Słowa naszego nowego trenera o zrobieniu z Ljuboji ofensywnego pomocnika bardzo mnie niepokoją. Widziałem te eksperymenty w wykonaniu Skorży (między innymi po to by zrobić miejsce dla Ismaela) i... nie wyglądało to dobrze.
Druga sprawa - krytyka Skorży za wystawienie Blanco w meczu z ŁKS-em na skrzydle. Przebóg, to kiedy miał z nim eksperymentować, w Krakowie? W meczu z Lechem? Gramy mecz u siebie z najsłabszą drużyną, z którą zagramy do końca ligi. Trzy dni wcześniej Blanco obiecująco wypadł w sparingu, były tam próby wymienności pozycji, ale wychodziły różnie... trzeba raz na zawsze ustalić, czy ma być rozpatrywany tylko i wyłącznie jako dziewiątka, czy też ma szansę obstawić więcej pozycji. Moją opinię o Skorży pogorszyłby raczej brak takiego eksperymentu w tym momencie.