Logo

Legia w kadrze narodowej

Zwyczajowo kilku piłkarzy Legii otrzymało powołania do reprezentacji Polski i my, kibice stołecznego klubu, z dumą oczekiwaliśmy na ich występy. I doczekaliśmy się. Może nie tak, jak byśmy sobie tego życzyli, ale cegiełkę do sukcesów kadry narodowej nasz zawodnik dołożył. Tomasz Jodłowiec – wbrew oczekiwaniom - zaczął mecz na ławce i z perspektywy przebiegu meczu wydaje się, że trener popełnił błąd.

Konkurent do miejsca, Krzysztof Mączyński grał bardzo słabo. Nie pierwszy to już raz nie jest w stanie odpowiednio dobrze wypełniać swoich obowiązków w środkowej strefie i to bez względu na klasę przeciwnika. Poziom reprezentacyjny zwyczajnie go przerasta. Oczywistym zbiegiem okoliczności dopiero po wejściu na boisko Tomasza Jodłowca zaczęliśmy strzelać bramki, a ofensywne zapędy rywala zostały mocno zredukowane. Widać gołym okiem kto jest lepszy, a kto gorszy i komu należy się miejsce w wyjściowej jedenastce na następne mecze. W pojedynku na zalety Tomasz Jodłowiec z Krzysztofem Mączyńskim wygra w każdej kategorii. Nie znajduję nic, w czym były zawodnik Górnika jest lepszy. Jeśli selekcjoner Nawałka uważa inaczej i zamierza dalej forować swojego byłego podopiecznego to bardzo chciałbym przeczytać dlaczego. Jeśli miał jakieś argumenty to po ostatnich meczach pozostało tylko spuścić zasłonę milczenia. A jeśli nawet będzie dalej się upierał to niech mu ktoś przypomni z kim i gdzie gramy wiosenne mecze.

Natomiast kariera reprezentacyjna pozostałych legionistów raczej się nie rozwinie w najbliższej przyszłości. Trener znalazł skład, który mu wygrywa i nie będzie zmieniał, jeśli okoliczności go do tego nie zmuszą. Czyli Łukasz Broź musi czekać aż wypadną Artur Jędrzejczyk lub Łukasz Piszczek, choć i to nie gwarantuje gry, bo pierwszym rezerwowym na te pozycje wydaje się Paweł Olkowski. Ciut lepiej rysuje się sytuacja naszych skrzydłowych, ale tylko na najbliższy mecz. Jasne jest, że Grosik i Kuba Błaszczykowski wrócą do kadry na wiosnę, więc Michałowie Kucharczyk i Żyro praktycznie walczą o fuchę pierwszej alternatywy. Ale i w tym wypadku największym konkurentem do tej roli jest wspomniany Olkowski.

Dlaczego nasi gracze nie dają argumentów, żeby na nich postawić? Trener kadry bardziej ufa w umiejętności zawodników regularnie grających za granicą, bo w przeciwieństwie do naszej ligi tam rozgrywki stoją na wyższym poziomie. W takiej Bundeslidze biega się intensywniej, czasu na reakcję mniej i przeciwnicy o wiele bardziej wymagający, więc i gracze muszą być wystarczająco dobrzy, żeby podołać. Skoro więc mamy tam takich graczy to trener na nich stawia, automatycznie dając do zrozumienia, że nawet najlepszemu graczowi z naszej ligi będzie trudno dostać się do pierwszej jedenastki. Chwilowym wyjątkiem jest Sebastian Mila, bo na razie nie dysponujemy graczem o podobnym profilu. Nie zmienia to faktu, że gra w mocniejszej lidze jest bardzo ważnym argumentem przy doborze jedenastki. Wielu przecież dostrzega słabą formę Łukasza Piszczka i dziwi się, że nie dano nawet szansy będącemu w rewelacyjnej formie Łukaszowi Broziowi. Dopóki więc Tomasz Jodłowiec, Michał Żyro, Michał Kucharczyk i Łukasz Broź będą występowali w naszej Ekstraklasie, dopóty będą traktowani jako gracze drugiego wyboru dla Adama Nawałki. Wystarczy choćby grać w średniaku ligi chińskiej, żeby stać wyżej w hierarchii. Nawet dobra gra w europejskich pucharach ma mniejsze znaczenie.

W takim układzie pozostaje nam tylko cieszyć się, że Legia ciągle daje reprezentacji wartościowych graczy i trzymać kciuki za wykorzystanie każdej nadarzającej się okazji. Choć z drugiej strony nikt by specjalnie nie narzekał, gdyby nasi gracze wrócili do klubu zdrowi i wypoczęci. Czeka nas jeszcze jeden meczowy maraton, w którym każdy dobry i „świeży" zawodnik będzie na wagę złota. Mamy swoje cele do zrealizowania, a przy okazji piłkarze będą mieli okazję się wypromować, dostać dobrą zagraniczną ofertę i być może w marcu z lepszą pozycją wyjściową będą przyjeżdżali na zgrupowanie.

Dyskusja (6)
1sobota, 15, listopad 2014 17:19
Zbyszek
Poruszyłeś ważny temat, a mianowicie na ile przydatni są w w meczach reprezentacji gracze na co dzień występujący w drużynach naszej Ekstraklasy. Nie ulega bowiem wątpliwości, że trenerzy-selekcjonerzy obdarzają większym zaufaniem tych grających w klubach zagranicznych. To moim zdaniem ma sens, o ile dany zawodnik rzeczywiście w swoim klubie gra.

Czy to jest taka fobia kolejnych trenerów reprezentacji, czy ma swoje racjonalne podstawy? Słabością naszej Ekstraklasy jest brak kilku chociaż wysokiej klasy drużyn. Powoduje to, że konkurencja jest praktycznie żadna i większość meczów można grać tylko na wybieganiu. Rozwój poprzez konkurencję jest więc teoretyczny. Implikuje to też słabość przygotowania fizycznego i brak selekcji poprzez ten element. Wystarczy, że ktoś jako tako kopie piłkę i już jest prowadzony za rączkę. A media i część kibiców uważają go za wielki talent. Często jest to objawienie jednosezonowe, taka jętka jednodniówka. Ostatnio bardzo szczerze trener Furmana we Francji wypowiedział się o nim, że brakuje mu intensywności i agresji. I że proces określenia jego motoryczności trwa długo i nie wiadomo czy przyniesie efekt. To samo można powiedzieć o Borysiuku, Wolskim czy Łukasiku. Podobnie trener Berg bez ogródek zaznacza, że nie mamy zawodników przygotowanych fizycznie na grę co trzy dni. Nie należy więc dziwić się trenerom kadry,że stawiają na tych, którzy są zahartowani w twardych bojach i mają niezbędną wytrzymałość meczową warunkującą odpowiednią intensywność gry. Jak to ważne widać było chociażby po drużynie Gruzji, której zawodnicy po godzinie gry oddychali rękawami. Do tego każdy mecz kadry musi być swego rodzaju jednostką treningową poprawiającą zgranie, współdziałanie i elementy niezbędnego automatyzmu. I znowu trener kadry mając wybór pomiędzy tym co sprawdzone /granie za granicą/, a tym co niewiadome /krajowcy/ wybiera to pierwsze. Bowiem drużynę tworzy się na pewien cykl meczowy a nie na jeden mecz. Weryfikatorem poczynań trenera w tym względzie są wyniki, a te bronią Nawałkę.

Inna rzecz czy trener robi właściwie stawiając na Mączyńskiego. Podobnie jak Ty uważam to za błąd. Z tej Mąki chleba nie będzie. W innym miejscu wyjaśniam dlaczego moim zdaniem tak się dzieje. Natomiast nasi powołani i inni oczekujący muszą chyba wyjechać, aby dostać szansę Smile A mówiąc poważnie to poza Jodłowcem są po prostu słabsi od konkurentów. Gdyby Nawałka nie zrobił głupstwa obrażając Polanskiego to i on byłby pewniakiem. Oczywiście w pojedynczym meczu trener Nawałka powinien sprawdzić Żyrę, Kucharczyka i Brozia na tle wymagającego przeciwnika. Być może okaże się, że gra w meczach LE jednak poprawiła na tyle ich moc, że i w kadrze zagrać potrafią na wysokim poziomie. Być może otworzy się przed nimi taka szansa w meczu ze Szwajcarami.
2sobota, 15, listopad 2014 17:22
Senator
@Dzynek
Po raz n-ty napiszę, Nawalka mnie nie rajcuje ale w tych przypadkach jego wybór broni się spokojnie. Masz prawo przypuszczać że decyduje tu liga w jakiej dany zawodnik gra a status Mączynskiego może Twoje przypuszczenia potwierdzać. Ja jednak uważam zwyczajnie że Rybus czy Grosik jest ciut lepszy na tą chwilę od Kuchego czy Żyro choćby tylko poprzez pryzmat doświadczenia.
Piłkarsko osobiście myślę też ciut ciut lepsi.
Co do Jodły pisałem przed meczem, podstawowy zawodnik więc również nie rozumieniem sytuacji w której gra Mączyński a nie On.
Pozostaje Broź ale też uczciwie trzeba przyznać że jego zadanie czyli wygryzienie wspomnianych przez Ciebie zawodników jest najtrudniejsze. Na mój chłopski rozum Nawalka tu zachowuje się ra racjonalnie, mając taki wybór stawia na bardzo dobrych doświadczonych w dużo lepszych ligach.
3sobota, 15, listopad 2014 17:30
Senator
O pan Zbyszek zwrócił jeszcze a może przedewszystkim uwagę na cholernie istotny element we współczesnym futbolu czyli przygotowanie fizyczne i mentalne.
Dzynek za kozak jesteśSmile aby tą wyższość zawodników wybieranych przez Nawalke kwestionować
4sobota, 15, listopad 2014 18:29
Dzynek
Dzięki Zbyszku, bo napisałeś praktycznie wszystko, co chciałem wyjaśniać w komentarzuSmile

Zasadniczo to ja popieram wybory Adama Nawałki i wydaje mi się, ze dałem temu wyraz w tekście. Nie żądam przecież wystawienia Żyry kosztem Grosickiego, bo naszemu się należy. Sam bym preferował graczy występujących w zagranicznych klubach pod warunkiem, że grają i coś wnoszą do wyników swoich zespołów. Taka jest rzeczywistość i na nią się nie obrażam. Zbyszek ma całkowitą rację, że takie wybory mają racjonalną podstawę i jego cała argumentacja ma u mnie pełną aprobatę.

Ale właśnie jest kilka mało zrozumiałych decyzji i jakoś tak dziwnie kosztem legionistów.
O Mączyńskim już chyba wszystko zostało napisane. KO dla Tomka Jodłowca. Ale czy ten Kucharczyk aż tak bardzo odstaje poziomem gry od Olkowskiego czy Grosickiego? Pierwszy dopiero co wyjechał z ligi i nie ma możliwości, aby w kilka miesięcy był o wiele lepszym piłkarzem od Michała. Grosicki choć gra od wielu lat za granicą to nadal piłkarz efektowny, ale nie efektywny. Szarpie i korzyści z tego nie ma. Ani asyst ani goli. Obaj też nie są gotowi do gry, co 3 dni, bo ich zespoły realizują mikrocykle tygodniowe, a sam Grosik to najwyżej daje radę do 60 min. I przy nich Kucharz nie ma się czego wstydzić. Ma lepsze liczby (gole i asysty), jest przygotowany na grę co 3 dni i poprzez grę w Lidze Europejskiej jest mentalnie gotowy do rywalizacji w kadrze. Praktycznie tak jak każdy legionista. Gdyby jednak Michał grał w zagranicznym klubie i mógłby pochwalić się nawet gorszymi liczbami to jestem przekonany, że trener znalazłby mu miejsce na boisku kosztem takiego Grosika. Teraz oczywiście może wytłumaczyć, że Kucharz ma inną charakterystykę nie pasującą do taktyki, ale gdyby grał za granicą to trener stworzyłby taktykę pod niego. Bo ma liczby za granicą.
Podobnie jest z Łukaszem Broziem. Choć Łukasz Piszczek w tym roku fatalnie prezentuje się w obronie, nie notuje udanych zagrań w ofensywie gra – że tak powiem – za nazwisko. Ma słabszy okres, po prostu wypełnia przestrzeń na boisku swoją osobą, jednak ma zaufanie trenera bo...jest zawodnikiem Borussii. Obiektywnie wszyscy widzimy, że Łukasz Broź w tej chwili ma więcej atutów do sprzedania w reprezentacji niż Łukasz Piszczek. Najlepsze jest to, że ma świetną mentalność, bo najlepiej gra w najważniejszych meczach w europejskich pucharach. Bardzo solidny i odpowiedzialny w obronie, praktycznie bez wpadek i do tego każde jego wyjście z własnej połowy niesie coś pozytywnego w ofensywie. Ale nie gra, bo nie jest graczem zagranicznego klubu. Śmiało można by wartość gry w Lidze Europejskiej zrównać z grą w zagranicznym klubie, bo de facto łączy się to z podobnym poziomem trudności. Ale jak widać to nadal za mało, żeby zyskać zaufanie trenera.

Dlatego delikatnie sugeruję, aby nasi zawodnicy wyjechali, żeby za granicą przejść test zdatności do poważnej piłki, by być poważną opcją do gry w kadrze. Inaczej się chyba nie da, nawet jakby grali w Lidze Mistrzów będąc piłkarzami Legii.
5sobota, 15, listopad 2014 20:58
iocosus
Olkowski dobrze radzący sobie w Ekstraklasie i Olkowski wyróżniający się w Bundeslidze to niby cały czas ten sam człowiek, ale … no przynajmniej dla mnie, postrzeganie go już jednak trochę się zmieniło. Wpływ grania w dobrej lidze i potwierdzania w niej swojej wartości z pewnością ma znaczenie, przy powołaniach do repry jak najbardziej, ale też bym tego aż tak bardzo nie demonizował.

Pomijając Milę, Nawałka powołał Gajosa z swojskiej prowincjonalnej ekstraklasowej Jagi, ale Radek Majewski czy też Tomasz Cywka wszak kiedyś etatowy młodzieżowy reprezentant, już na podobne sprawdziany nie zasługują, ( i słusznie! ) w Championship pogrywają.

Kuchego i Żyrę selekcjoner powołał, (zdziwiłbym się gdyby zrobił inaczej), ale już z Sobiecha (11 meczów w Bundeslidze), Stebleckiego (wybrany do jedenastki kolejki Eredivisie) pominął. Jodła wygrał rywalizację choćby z Cezarym Wilkiem (już pięć występów w Primera Division). Tyle samo w Bundeslidze ma Matuszczyk.

Pomijając młokosów z kręgów reprezentacyjnych, którzy za granicą utonęli (Wolski, Furman, , Wszołek, Salomon, Kupisz, Borysiuk, Pawłowski) to przecież za powołaniem do repry np.Sławka Peszki optowałby tylko jego menago czyli gawędziarz Andrzej Grajewski. Nawet wstawiennictwo kumpla Lewego by nie pomogło.

Broź grą w Legii zasłużył na powołanie, a Fojut jest pomijany mimo że wyspiarską piłkę powinien znać od podszewki.

Klich w zagranicznych klubach ma raz szczęście, a raz pecha. O Miliku można mówić podobnie, jest realna nadzieja na potwierdzenie klasy, ale dopiero po nieudanych przygodach w Leverkusen i w Augsburgu.
Tak więc, wyjazd za granicę, to gwarancją załapania się do repry wcale nie jest tak oczywistą, można się nieźle naciąć w rozwoju kariery.
6niedziela, 16, listopad 2014 19:05
gawin76
Pisałem już kiedyś, że wolę selekcjonera, który wszystkim na złość powołuje i wystawia takiego np. Mączyńskiego od selekcjonera, w którego decyzjach nie ma żadnego rysu autorskiej koncepcji budowy kadry.

Zdania nie zmieniam, chociaż oczywiście podobnie jak Dzynek Jodłowca cenię bardziej niż Mączyńskiego. Natomiast trzeba pamiętać, że tenże Mączyński ulubieńcem Nawałki był od dawna, i to dzięki Nawałce Mączyński stał się w Górniku prawdziwym piłkarzem, a nawet kapitanem drużyny. Polecam w tym miejscu wpis Pawła Czado po jednym z meczów Górniku z... jesieni 2012 roku. Dziś moglibyśmy napisać podobną reprezentacyjną charakterystykę 'Zeliga' Mączyńskiego Wink Nie jest to piłkarz efektowny, lubiany przez kibiców i dziennikarzy, ale widać, że nie od dziś jest w nim coś, co bardzo pasuje Nawałce. Zresztą podobne rozważania można było jeszcze niedawno snuć w odniesieniu do Milika - po co i za co Nawałka go wystawia? Pamiętacie wrześniową burzę, że Nawałka zabrał Milika na Gibraltar, zamiast oddać młodzieżówce? Sam pisałem, że trener 'ciągnie go za uszy' Smile Dziś siedzimy cicho w tym temacie. Selekcjoner ma prawo mieć ulubieńców, ma prawo dobierać sobie ludzi jakich chce, to jego ryzyko. Jeżeli przegra, wystawi się na łatwy strzał i tyle.

Co do legionistów, najbliżej stałego miejsca w szerokiej kadrze są IMO Jodłowiec i Broź. Jeżeli przesuniemy Olkowskiego wyżej to Broź automatycznie stanie się pierwszym zmiennikiem Piszczka, bo że go przeskoczy, niestety nie ma co liczyć. Jodła to obecnie jedna z kilku alternatyw obok Krychowiaka, chociaż spodziewam się, że prędzej czy później będzie to pozycja przypisana do Linetty'ego. Z Kucharczykiem i Żyrą jest problem innego rodzaju, bo to zawodnicy o bardzo specyficznej charakterystyce, wtłoczeni przez Berga (oczywiście z korzyścią dla nich i dla Legii) w jeden, określony plan taktyczny. Przed Kuchym szczerze mówiąc przyszłości w kadrze nie widzę (co prawda rok temu w Legii też nie widziałem), za to przed Żyrką - jak najbardziej. Z tym że obecność Michała zmieniłaby sposób gra całego naszego prawego skrzydła, trudno powiedzieć czy Nawałka będzie widział sens w takich kombinacjach. Może spróbuje go 'po staremu' na lewej?
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.