- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Monrooe
-
Marko Suler - hit czy kit ?
Podczas gdy większość kibiców oczekiwała informacji o zakontraktowaniu napastnika, lub skrzydłowego, jak grom z jasnego nieba spadła na nas informacja o kolejnym stoperze w ekipie Jana Urbana. Słoweński piłkarz nie jest bliżej znany kibicom piłkarskim w naszym kraju. Jednak bilans 32 spotkań w barwach reprezentacji, oraz ponad 250 rozegranych meczów ligowych na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej takich rajów jak: Słowenia, Belgia i Izrael pozwala sądzić, iż Marko jest klasowym środkowym defensorem. Gdy dodamy tego fakt, iż jest w najlepszym piłkarskim wieku (29 lat) to możemy przypuszczać, że Słoweniec będzie dużym wzmocnieniem bloku defensywnego stołecznej jedenastki.
Tylko czy naprawdę będzie? jest to pytanie, które zapewne zadaje sobie niejeden fan zespołu z Łazienkowskiej. No cóż, na to pytanie łatwej odpowiedzi nie ma. Na pewno nie dziwi brak wiary w umiejętności słoweńskiego defensora. Wszak większość kibiców ma w pamięci niedawną, nieudaną przygodę w Legii jego kolegi z reprezentacji, Dejana Kelhara. Przychodząc do ekipy Macieja Skorży Kelhar rozbudził nadzieje kibiców na zwiększenie rywalizacji w defensywie zespołu z Ł3. Jednak to dopiero weteran Michał Żewłakow scementował obronę „wojskowych”, a Dejan opuścił drużynę nie zaskarbiając sobie sympatii fanów Legii Warszawa.
Na pierwszy rzut oka widać, że kariera obu zawodników jest zdecydowanie różna. Kelhar nie zagościł na dłużej, ani w zespole narodowym (jeden występ), ani nie zrobił też większej kariery międzynarodowej. Natomiast Marko zdobywał trofea zarówno w ojczyźnie (dwukrotnie mistrzostwo), jak i na obczyźnie (v-ce mistrzostwo Belgii, v-ce mistrzostwo Izraela). Być może, dlatego jest wyceniany przez portal transfermarkt.de ponad dwukrotnie drożej (1.100.000 €) od swojego poprzednika w warszawskim zespole. Oczywiście nie odzwierciedla to realnej wartości zawodnika (bo tę wyznacza rynek), ale pozwala na odniesienie się do oceny jego umiejętności.
O ile nazwisko Marko Sulera robi wrażenie, to jednak nie rozwiewa naszych wątpliwości odnośnie jego zatrudnienia. Nic dziwnego, słoweńska piłka nie jest regularnie śledzona przez kibiców futbolu znad Wisły. Wszyscy wciąż pamiętamy szok, a przynajmniej wielkie zdziwienie, jakie wywołała porażka zespołu Leo Beenhakkera ze słabym w naszym przeświadczeniu rywalem w eliminacjach do mistrzostw świata w 2010r. Koniec, końców to jednak słoweńscy piłkarze pojechali na tą imprezę, a Marko Suler rozegrał wszystkie spotkania, zarówno te w eliminacjach jak i później w trakcie głównego turnieju odbywającego się na boiskach w RPA.
29. letni Słoweniec to mierzący 187 cm środkowy defensor, cechujący się dużą wolą walki i doskonałą grą w powietrzu. Poza świetną grą głową, atutem Sulera jest umiejętność czytania gry, uwagę zwraca też fakt, że piłka przy nodze mu nie przeszkadza. Liczę wiec, że będzie to drugi po „Żewłaku” defensor potrafiący wyprowadzić piłkę z naszej strefy obronnej. Mocnym argumentem przemawiającymi za zatrudnieniem Słoweńca jest jego doświadczenie. Na arenie międzynarodowej grał nie tylko na poziomie reprezentacji, ale też z klubami w których przyszło mu występować. Łącznie w barwach ND Gorica i KAA Gent rozegrał czternaście spotkań w Pucharze UEFA i Lidze Europy. Gdy do tego dodamy ponad 90 spotkań w lidze Belgijskiej to można domniemywać, że faktycznie mamy do czynienia z grającym na wysokim poziomie defensorem.
Statystyki jego dorosłej kariery klubowej prezentują się następująco:
| 2011/2012 | Hapoel Tel Aviv | 14 występów | 0 bramek | 0 asyst |
| 2008/2011 | KAA Gent | 131 występów | 5 bramek | 2 asysty |
| 2004/2008 | ND Gorica | 108 występów | 7 bramek | 2 asysta |
| 2002/2004 | NK Dravograd | 36 występów | 0 bramek | 0 asys |
Trzeba Słoweńcowi przyznać, 10 sezonów i 262 rozegrane spotkania w najwyższych klasach rozgrywkowych trzech krajów to niemały bagaż doświadczeń. A te zawsze są nieocenioną wartością dodaną każdego zespołu chcącego rywalizować z najlepszymi. Wszystko wskazuje, więc na to, że Legia zatrudnia klasowego, w sile wieku zawodnika, który powinien jeszcze mocniej uszczelnić warszawską obronę.
A mimo wszystko przyznaję, że mam mieszane uczucia odnośnie zatrudnienia w tym momencie, akurat obrońcy. Stołeczny klub nie dysponuje kosmicznym budżetem płacowym, a przecież są w zespole pozycje, które zdecydowanie bardziej wymagają wzmocnienia niż stoper. Trener Jan Urban ma w swojej ekipie wspomnianego Michała Żewłakowa, doskonale sobie znanego (sam go ściągał) Inakiego Astiza, powolnego ale wciąż skutecznego Dicksona Choto. Wydaje się, że ta formacja jest jedną z mocniejszych nie tylko w zespole, ale też w skali całej ligi. A przecież nie powinniśmy zapominać o Damianie Zbozieniu czy Mateuszu Cichockim, którzy swoimi występami w poprzednim sezonie (odpowiednio GKS Bełchatów i Młoda Legia) zasłużyli na szansę pokazania się w dorosłej ekipie Legii Warszawa.
Niemniej jednak, jeśli szkoleniowiec „wojskowych” uznał, że potrzebuje środkowego defensora, to właśnie go dostał. Nam pozostaje wierzyć, że to nie koniec wzmocnień drużyny. Marko Sulerowi życzę powodzenia i dalszych sukcesów już w koszulce z czarną-eLką na piersi.
Każdy dobry zawodnik jest moim zdaniem Legii potrzebny. Suler CV ma niezłe. Legia będzie grac na 3 frontach i przynajmniej 8 o odpowiednim poziomie obrońców jest ilością minimalną. Poza tym młodzież musi sobie miejsce wywalczać, a nie dostawać za darmo i musi mieć się od kogo uczyć. A co do klasy środkowych obrońców,to europejskim poziomie mamy tylko Michała Żewłakowa. Astiz i Choto byli dobrzy 3-4 lata temu. Od tego czasu piłka znowu poszła do przodu. Bez nich. I to było widać. Inna sprawa czy Suler spełni nadzieje. Ale na pewno trener nie będzie tym razem udowadniał "Beretowi", że ten kogo sprowadził to nieudacznik.
A być może przy okazji oznacza to, że przesądzone jest już zimowe odejście Choto.
Ustalmy pewne fakty, będzie na łatwiej mi wytłumaczyć się z moich wątpliwości:
- "Każdy dobry zawodnik jest moim zdaniem Legii potrzebny"
Pełna zgoda.
- "Suler CV ma niezłe"
Jak najbardziej.
- "Inna sprawa czy Suler spełni nadzieje"
I tu zaczynają się schody. Właśnie w tym miejscu zaczynają się moje wątpliwości Zbyszku. Słoweniec jak donoszą liczne źródła ma zarabiać ponad 300 tyś euro, a to oznacza, że... mamy do czynienia z jednym z najlepiej zarabiających zawodników w zespole. Być może nawet najlepiej opłacanym piłkarzem Legii, a wiemy ja w takich sytuacjach reaguje szatnia. Co to za kozak? - zapewne pytają się zawodnicy Jana Urbana. Czy Marko Suler spełni oczekiwania? Czy będzie aż takim wzmocnieniem zespołu, faktycznie okaże się kozakiem? Czy Marco Suler wniesie do drużyny tyle co Ljuboja, Radović, Kuciak, Żewłakow czy choćby Ivica Vrdoljak? Stanie się jej kolejnym (po wcześniej wymienionych) filarem?
Na podobnych zasadach przychodzili Blanco i Novo. Z tym, że Oni mieli o wiele większe nazwiska, a ich kontrakty były "próbne". Zawiedli i już ich nie ma. Ze Słoweńcem jest jednak zupełnie inaczej, podpisał 3-letni kontrakt. Nie ma więc marginesu błędu, On musi być gwiazdą defensywy, albo... Za takie pieniądze to ten zawodnik powinien prezentować
się co najmniej na poziomie Michała Żewłakowa. A muszę przyznać, że pomimo naprawdę dobrego CV jakie ma słoweński defensor, nie jestem przekonany czy jest tak mocny aby sprostać tym wymaganiom.
Stąd wątpliwości. Nie do końca chodzi o rywalizację z "młodymi", a coś zdecydowanie bardziej poważnego.
Dziś mam trochę czasu,więc chcę przedyskutować trochę obszerniej. Zacznę od trenera Skorży. Byłem przeciwny jego zatrudnianiu w Legii nie z uwagi na jego trenerskie umiejętności, bo te ma i to bardzo wysokie, ale z uwagi na jego cechy charakteru /przekonanie o własnej nieomylności i udowadnianie to na każdym kroku/ i przede wszystkim brak umiejętności współpracy w grupie. Dodatkowo w Legii te jego cechy ujawniły się z całą ostrością, gdyż trafił także na osoby sobie nieprzychylne, a inne zraził publiczną, często nieuzasadnioną krytyką.
Tylko moja wrodzona dobrotliwość, łagodność i wiara w pozytywne zmiany u człowieka powodowały, że nawet tego szkoleniowca chwaliłem choć nie było za co. Chociaż za spokój na ławie i nierobienie z siebie małpy rzeczywiście na pochwały zasłużył. Natomiast to czy któryś piłkarz zdał egzamin czy nie to nie wiem, czy trener takiemu egzaminowi go poddał i czy go do tego egzaminu przygotował. Pokutuje taki nieprawdziwy pogląd, że zawodnik powinien przepracować tzw. okres przygotowawczy w terminie tego okresu.
Otóż teoria treningu /polecam podręcznik prof. Talagi/ mówi, że pełny cykl trwa ok. 10-11 tygodni. Nie ma jednak tyle przerwy w rozgrywkach, aby ten cykl zastosować więc stosuje się półcykl/ok. 5 tygodni/, a w okresach dłuższej przerwy w rozgrywkach ćwierćcykl. Reszta to mikrocykl 7 dniowy lub 3-4 dniowy. Cykl pełny stosowany jest do zawodników, którzy wypadli z gry z uwagi na poważne kontuzje/zerwanie mięśnia, wiązadeł, złamanie kości piszczelowej/ i mieli co najmniej półroczną przerwę w treningu i byli poddani rehabilitacji.
Natomiast kiedy zawodnik jest fizycznie niegotowy półcykl wystarcza i robi to asystent trenera. Nie ma znaczenia czy to się odbywa we wrześniu czy marcu,bowiem chodzi o przygotowanie organizmu do wysiłku i cyklu meczowego. Tym samym Nacho Novo czy Blanco powinni być w pełni gotowi do gry najpóźniej na początku kwietnia. Nie byli. Dodatkowo w tym czasie odbywa się wkomponowywanie zawodnika do zespołu poprzez uczestnictwo w zajęciach taktycznych. Trwa to najwyżej 4 tygodnie i odbywa się równolegle.
O ile idzie o Novo to nie pasował on charakterystyka do koncepcji gry i nie powinien trafić do nas, to niewykorzystanie Blanco to sabotaż. W przypadku trenera Urbana mam uzasadnione przekonanie, że zrobi wszystko zgonie ze sztuka trenerska w dobrej wierze. Mam tylko wątpliwość czy zdoła utrzymać niezbędny poziom dyscypliny, bowiem bez tego sama fachowość nie wystarczy do realnego sukcesu.
Nie wiem czy jest jakakolwiek realna szansa na sprzedaż Dicksona Choto. Śmiem wątpić czy defensor niegdyś nazywany "skałą" przeszedłby jakiekolwiek poważne testy medyczne. Sam Dickson chyba już też zdaje sobie z tego sprawę, dlatego już od dawna nie "naciska" na żaden transfer i to pomimo niewielkiej liczby występów. A przecież od renegocjacji kontraktu to od tych występów zależy gaża tego zawodnika.
Niemniej jednak podejrzewam, że mamy tu do czynienia z dwoma czynnikami. Pierwszy to swoistego rodzaju wotum nieufności zarówno do pary Astiz, Choto jak i do młodych Zbozienia i Cichockiego. Wygląda na to, że trener Urban wśród pierwszej dwójki nie widzi równoważnego partnera dla Żewłaka", nie wieży też, że dwójka młodych stoperów jest gotowa na ewentualne zastępstwo kontuzjowanych starszych zawodników.
Zaś drugi czynnik to fakt, iż w klubie poważnie liczą się z odejściem w przyszłym roku Michała Żewłakowa i wspomnianego Dicksona Choto. Przyznaję, nie mam przekonania do pierwszego czynnika, zaś jeśli chodzi o drugi, to chciałbym aby zawsze z takim wyprzedzeniem myślano o potrzebach składu pierwszej drużyny.
Czyli podstawowa para stoperów to Żewłak - Suler, rezerwowi to Astiz i Zbozień (jeśli okaże się, że Zbozień już teraz nadaje się do bycia "tym trzecim" to tym lepiej). A w przyszłym sezonie podstawową parą Suler - Zbozień (Żewłak chyba już sobie daruje granie w piłkę), rezerwowym Astiz a ogrywającym się młodym - Cichocki (zakładając, że będzie spełniał pokładane w nim nadzieje).
Trochę to pokręcone, ale z drugiej strony nie wiem (nie dlatego, że w nich nie wierzę, tylko mam za mało danych), czy stawianie od razu na młodzież na tak newralgicznej pozycji nie skończyłoby się źle i dla Legii i dla młodego zawodnika.
To akurat fakt. Sami wiemy jakie wahania formy mają młodzi zawodnicy, a na obronie to jest niedopuszczalne. JU z pewnością nie będzie grał jednym składem non stop i młodzi też dostaną szansę na pokazanie się (u Skorży było z tym kiepsko)
Mateusz Cichocki w ME to klasa sama dla siebie. Wstawieni go już teraz mogło by zaowocować kilkoma błędami, ale w końcowym rozrachunku mogłoby okazać się strzałem w dziesiątkę. Dla mnie to ciekawszy zawodnik (bardziej odpowiedzialny) niż powszechnie chwalony Kamiński z Lecha Poznań.
Natomiast Marko Suler nie miał najlepszego wejścia do zespołu. Mecz z Metalurgiem kompletnie mu nie wyszedł. Zobaczymy jak dalej. Mam nadzieję, że jak by to powiedział Łukasz Surma były to "pierwsze śliwki robaczywki"
Powinien być dożywotni zakaz cytowania tej wypowiedzi Surmy.
Panowie szlachta sparingi to sprawa trenera. Nie wiemy co każe grać, jak każe grać itp. Osobiście do wyników nie przykładam żadnej wagi, a właściwie to mam swoją teorię czyli im gorzej w sparringach tym lepiej w meczach o stawkę
PS
Mam nadzieję ,że z tym Nowakiem to lipa. Kto to jest Nowak? Znam jednego - Nowak Tadeusz to Legii jest Prometeusz. Tak na marginesie jak zobaczyłem Go na odsłonięciu pomnika Kazia Deyny to miałem wrażenie, że gość ni a nic się nie zmienił
Był czas, że doprowadzała mnie do szału, na razie mi przeszło.
Być może dlatego, że sam bohater Surma jest daleko
Martwią jego kontuzje, ale od czasów (leniucha) Ljuboji i (ściemniacza) Vrdlojaka zaczęto u nas inaczej traktować poszczególnych graczy. Ljubo udowadnia, że oddzielne traktowanie popłaca, Vrdoljak wręcz przeciwnie. Jak będzie (o ile bedzie) z Nowakiem ? Nie wiem, ale przy odpowiednio skonstruowanym kontrakcie warto spróbować.
Zresztą 'portkami zatrząsł' jeszcze całkiem niedawno, kiedy chciał go Wojciechowski. Nie przeczę, że zdrowy i w formie to niezły zawodnik z błyskotliwą szybkością i łatwością dochodzenia do sytuacji strzeleckich, ale w ataku wolałbym u nas kogoś kto umie przyjąć piłkę, zastawić, kto lepiej czuje się w grze kombinacyjnej... A w utrzymaniu tani na pewno nie jest, to zapewne byłby ostatni transfer do formacji ofensywnej.
- "w ataku wolałbym u nas kogoś kto umie przyjąć piłkę, zastawić, kto lepiej czuje się w grze kombinacyjnej... "
O rany, Nowak do ataku? Niech na Matka Boska broni. Ja widzę go jako atakującego ze skrzydła, z odpowiednio skonstruowanym kontraktem (jak u Diskcona Choto). W ataku to On jest dobry w Bełchatowie gdy ten zespół gra z kontry. U nas tylko szybkie skrzydło (i na pewno nie jako ostatni transfer).
Ja w temacie tego Surmy - od kogo jest daleko, od tego jest
Co fakt, to fakt
W każdym razie ważne, że daleko od Ł3
1. "Legia szuka napastnika, który dałby jej kilkanaście bramek w sezonie."
2. "W 130 występach w lidze w koszulce Bełchatowa zdobył 41 bramek. Jego rekord to dziesięć trafień w 23 występach w sezonie 2008/09."
jeśli Nowak przechodzi na pozycję napastnika to... masz całkowitą rację. Ma jednak nadzieję, że to nie tak. Owszem czasem może tam wystąpić, ale jako podstawy jedyny napastnik zespołu który gra atakiem pozycyjnym? to byłaby kompletna pomyłka. Dlatego liczę jednak na atakującego skrzydłowego, a tu moim zdaniem mamy dla niego miejsce.
W dodatku trzeba pamiętać, że w Legii są jednak większe obciążenia treningowe i więcej wymaga się od zawodników. Podatnych na kontuzje graczy już nam nie potrzeba, chyba że jako materiał treningowy dla dr Machowskiego.