- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Garm
-
Na przekór
Ogólne rozczarowanie wczorajszym wynikiem Legii nie powinno wpływać na ogólną ocenę meczu ze Sportingiem. To niewątpliwe osiągnięcie - Legia narzuciła swój styl gry drużynie znacznie bardziej renomowanej, mającej znacznie lepszych piłkarzy i znacznie bogatszej. To kolejny już w tym sezonie ogromny sukces trenera Macieja Skorży. I kolejny osiągnięty niemal na przekór wszystkim.
Legia została perfekcyjnie przygotowana do meczu zarówno pod względem fizycznym (odstawał tylko Ljuboja, któremu możliwość tę odebrała kontuzja), taktycznym jak i mentalnym. Warszawiacy przez większość meczu realizowali nakreślony jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego plan i byli lepsi od słynnych rywali. O braku ostatecznego sukcesu decydowały detale - to, że Żyro czy Ljuboja w idealnych sytuacjach nie zachowali się dość dobrze; to, że ktoś nie zrobił swojego i zlekceważył Carrico; to, że Santos oddał strzał życia. Nie zmienia to jednak tego, że tak grające w Europie polskie drużyny chciałbym oglądać zawsze. Dzięki trenerowi Skorży znowu wierzę, że z lepszymi rywalami można grać efektownie, technicznie, odważnie (ale bez straceńczych szarż). Szkoda jedynie, że sukces ten został odniesiony w całkowitej opozycji do niemal wszystkiego, co dzieje się dookoła drużyny z Łazienkowskiej.
Skorża odniósł sukces choćby na przekór władzom klubu, które przeprowadzają eksperyment z cyklu "po wyrwaniu ilu zębów pacjent przestanie być w stanie przyjmować pokarmy stałe". Szkoda, że eksperymenty swoje przeprowadzać muszą od lat na żywym organizmie, w dodatku bez groźby żadnej odpowiedzialności - bo obecne zadłużenie klubu wobec właściciela jest w dużej mierze efektem kilkuletnich prób nauczenia się futbolowego biznesu przez grono menedżerów z Łazienkowskiej. Sądząc po zimowym okienku transferowym 2012, prób nadal nieudanych. Może wzmocniona, a nie osłabiona kadra pozwoliłaby Skorży odnieść sukces jeszcze bardziej okazały?
Skroża odniósł sukces także na przekór swoim bezpośrednim przełożonym z pionu sportowego, którzy po raz kolejny nie potrafili zapewnić drużynie odpowiednich warunków do zimowych przygotowań. W pewnym momencie trener nie wytrzymał i w mediach zrobiło się głośno o problemach z cypryjskimi boiskami czy z nędznymi sparingpartnerami, którzy nijak nie przygotują drużyny na czekające ją wyzwania. Efekty tej sytuacji były wczoraj aż nadto widoczne: gwiazda sparingów, Jakub Kosecki, z wyżej notowanym rywalem zupełnie sobie nie radził; mocno alternatywnymi metodami leczona kontuzja Danijela Ljuboji sprawiła, że wczoraj w kluczowych momentach brakowało mu zwyczajnie podbudowy fizycznej; wreszcie uderzony przez jakiegoś turkmeńskiego anonima Miroslav Radović nie zagrał wczoraj wcale. Może odpowiednio przygotowana kadra pozwoliłaby Skorży odnieść sukces jeszcze bardziej okazały?
Skorża odniósł sukces również na przekór możnym polskiego futbolu i sportu. Od miesięcy powtarzał, jak ważny będzie dla niego Superpuchar Polski i możliwość przetarcia się w zażartym boju z solidnym rywalem przed meczem Ligi Europy. Tę możliwość mu odebrano, a formalne (rządowe) i nieformalne (policyjne) władze państwowe wraz z organizatorami niedoszłego spotkania (Ekstraklasą i NCS) zrobiły wszystko, żeby do meczu nie doszło. Kto wie, czy mający na koncie dodatkowe 90 minut na nowej pozycji Jakub Rzeźniczak nie zagrałby jeszcze lepiej niż wczoraj? Kto wie, czy Michał Żyro dzięki dodatkowemu meczowi o stawkę nie ustawiłby wczoraj lepiej stopy w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali? Może Superpuchar pozwoliłby Skorży odnieść sukces jeszcze bardziej okazały?
Skorża odniósł wreszcie sukces na przekór, co szczególnie bolesne, części kibiców Legii. Na przekór domorosłym taktykom odsądzającym go jesienią od czci i wiary za ustawienie z trzema środkowymi pomocnikami o mocno defensywnej charakterystyce, które wczoraj po raz kolejny w tym sezonie zdało znakomicie egzamin. Na przekór domorosłym lekkoatletom sprawdzającym, jak mocno trzeba wkurzyć śnieżkami sędziego, zanim ten definitywnie przerwie mecz. Na przekór wreszcie gronu "dobrze poinformowanych" wiedzących zawsze wszystko najlepiej w sprawach transferowych i wykorzystujących swoją uprzywilejowaną pozycję na forum strony oficjalnej, żeby publicznie, notorycznie i poniżej pasa atakować trenera. Może silniejsze poparcie z trybun i okolic pozwoliłoby Skorży odnieść sukces jeszcze bardziej okazały?
Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ktoś jeszcze poza trenerem i znakomicie się z nim rozumiejącą grupą piłkarzy postanowił ciągnąć legijny wózek we właściwą stronę.
Aż strach się bać, co będzie, kiedy trener przestanie się rozumieć z piłkarzami lub kiedy któraś ze stron tej układanki powiedzie dookoła umęczonym wzrokiem i stwierdzi "dłużej tak nie dam rady".
po raz kolejny świetny tekst. W samo sedno i z doskonałymi wnioskami. Podoba mi się też odniesienie samego meczu do całej sytuacji w jakiej został rozegrany. tez uważam, że gdyby nie znane nam okoliczności mogło by być na prawdę lepiej. Zresztą niedużo brakowało by i tak było dużo lepiej. Odrobinę szczęścia, odrobinę doświadczenia, odrobinę koncentracji i wynik byłby zupełnie inny. A tak, a tak mamy za sobą bardzo dobre spotkanie na poziomie niespotykanym w naszej rodzimej lidze kopanej. Nawet biorąc pod uwagę problemy Sportingu to umiejętności jakie prezentowali ich gracze na długo pozostaną w głowach tak kibiców jak i zawodników.
A wózek... a wózek ciągnięty przez trenera i zawodników służy obecnie do podjeżdżania całej grupy znanych nam włodarzy. Oni szybciej od nas zorientują się kiedy trzeba wyskoczyć. Dopiero wtedy zaczną ciągnąc w swoja stronę, na razie "tylko" wyraźnie zwalniają. A to kogoś z wózka wyrzucą, a to kogoś nie wpuszczą. inaczej widać nie potrafią, szkoda.
Cieszę się, że podobają Ci się nasze przemyślenia odnośnie naszej Legii Warszawa czy ogólnej sytuacji w naszej piłce, mam jednak prośbę. Pisząc komentarze na czarnej-eLce trzymamy się zasad net netetykiety. Jeden z punktów mówi o nie stosowaniu w tekście Wielkich liter. Z reguły oznaczają one krzyk, a nikt nie lubi jak inni krzyczą mu nad uchem
Co do tego kim jesteśmy to wszystko jest zawarte w dziale "o nas" - zapraszam.
W sytuacji jakiej jesteśmy obecnie oczywiście można mieć żal że nie łapiemy byka za rogi i nie robimy tego kroku dalej. Ale jeśli Novo wypali i dojdzie do skutku zapowiadany transfer Blabco to czy mamy prawo płakać i wieszać psy na właścicielu.? Sami kibice Ci mądrzejsi piszą ,że ITi zwrot otrzymałoby szybciej jeśli Legia zdobyłaby mistrzostwo, a następnie dostała się do LM . Teraz kiedy prezes Kosmala mówi jasno, że tylko właśnie to się liczy. My na przekór płaczemy,że Liga Europejska stała otworem tylko trzeba było dokonać transferów przed 31.01. A ja się pytam po raz bodaj czwarty w tym komentarzu.Czy z Novo łatwiej rozmawiało się po 1.02 wiedząc że żaden klub europejskiej mocnej ligi Go nie zakontraktował czy teraz ? Czy Blanco może mieć obecnie mniejsze żądania finansowe ,czy miał je mniejsze kiedy okienko transferowe było otwarte w całej Europie ?
Na koniec sprawa dzieci rzucających śnieżkami. Aby wyrobić kartę kibica dla osoby niepełnoletniej potrzebne jest pisemne oświadczenie , zgoda prawnego opiekuna. Może trzeba również wprowadzić wymóg aby dziecko szczególnie na białej trybunie samo nie uczestniczyło w wydarzeniu sportowym. Do dzieci pretensji mieć nie można ze lubią porzucać śnieżkami .Do dorosłych i opiekunów już jednak pretensje mieć możemy że im nie wytłuczono iż stadion piłkarski i zawodnik na boisku to nie najlepszy cel. Jednym słowem dzieci na Żylecie tylko pod opieką osoby dorosłej .
A przecież można by inaczej. Można by choć sprawiać wrażenie zainteresowanych współpracą ze wszystkimi zainteresowanymi. Choć sprawiać wrażenie, że Legia Warszawa to nasze wspólne dobro. Wybacz ale działania te wyglądają wręcz odwrotnie, kibic jest od siedzenia na trybunach, gracz od grania, a trener od trenowania. - "Cała Legia zawsze razem !" to na prawdę piękne hasło które warto by kultywować nie tylko na trybunach.
Zupełnie inną kwestią jest to, że działania mające na celu zabezpieczenie finansowe kompletnie torpedują działania sportowe. To nie jest zwykła firma, zwykłe przedsiębiorstwo tu część sportowa powinna być głównym dobrem o które dbają wszyscy. Wrażenie jest takie, iż ważniejsze są kompletnie inne rzeczy. Co ciekawe tu znów winna może być....polityka informacyjna a raczej jej brak. Ilu kibiców wie ile Legia inwestuje co roku w tak zachwalaną ostatnio (za sprawą Wolskiego i Żyro) akademię piłkarską ? Ja myślę, że znikomy procent a przecież to jest niebagatelna suma miliona euro rocznie.Gdyby zespół naszej ekstraklasy co roku kupował zawodnika za milion euro to byłby na ustach całej ligi, w Legii takie sprawy nie oglądają światła dziennego. Czemu ? Wstydzimy się ? Czego ?
Czemu nikt w Legii nie zajmuje się wizerunkiem tego kluby, już nawet nie na skalę Polski, a tak lokalnie u własnych kibiców. Wiesz Ty, wiem ja, że jest masa rzeczy którymi można aby się pochwalić i... tylko nie ma komu. Bo po co.
PS. Garmie, rozumiem przytyk ale chyba tym razem spudłowałeś. Magiczny trójkąt został wymuszony poprzez kontuzję Rado i gdyby nie to, to nie byłoby o tym mowy. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, wczorajsze ustawienie miało duży wpływ na przebieg meczu - Gola bardzo często brakowało pod polem karnym.
Gdybym chciał napisać przytyk do Ciebie, napisałbym o krytykowaniu Skorży za wystawienie Jędrzejczyka na Konwiktorskiej na defensywnym pomocniku, podczas gdy grał na prawym skrzydle ;-P
Andrzeju przytyki to swojego rodzaju tradycja przeniesiona z BzK, w myśl zasady kto się lubi ten się czubi