Logo

Podbeskidzie - Legia 1-0: Ballada o Jagielle

podbeskidzielegia1512W spotkaniu lidera ligowej tabeli z ostatnią drużyną ekstraklasy mógł być tylko jeden faworyt. Niestety, Legia sprawiła nam srogi zawód, ulegając Podbeskidziu w Bielsku 0:1. Katem legionistow stał się wypożyczony z naszego klubu Olek Jagiełło, który w 88. minucie meczu pokonał Dusana Kuciaka ładnym strzałem z pola karnego.

Z dużym trudem odsuwając na moment litanię gorzkich żali nieuniknionych po porażce w Bielsku, trzeba przyznać, że w niedzielny wieczór byliśmy świadkami fantastycznej futbolowej historii. Olek Jagiełło, od kilku lat uważany za kolejną z perełek wychowanych przez Akademię Legii Warszawa, swój moment największej jak do tej pory futbolowej chwały przeżył w meczu rozegranym... przeciw Legii. Wypożyczony do Bielska, gdzie ma dojrzewać, uczyć się poważnej piłki, po odejściu Czesława Michniewicza zepchnięty do roli rezerwowego, najpierw zdobył swoją pierwszą ligową bramkę przeciw Lechii Gdańsk, a teraz, kolejny raz wchodząc z ławki, strzelił bezcennego, zwycięskiego gola dla Podbeskidzia w meczu przeciw swojemu klubowi. Futbol takie motywy wprost uwielbia.

Z pewnością mniej uwielbiamy je my. Osiemnaście lat temu słuchałem w osłupieniu studia S-13, w którym relacjonowano mecz Legii Warszawa z Łódzkim Klubem Sportowym. Świeżo upieczony uczestnik Ligi Mistrzów przegrał w Łodzi 1:2, a obie bramki dla gospodarzy zdobył 'nasz' Marcin Mięciel. Dziś, cóż, klasyczne deja vu. Jeżeli jakiś zawodnik Podbeskidzia miał strzelić Legii bramkę, mógł być to tylko Olek Jagiełło. Szacunek dla młodego chłopaka za to, że mając pełne prawo skakać do góry w euforii po takiej bramce, zachował stoicki spokój, nie celebrując wyjątkowego dla siebie momentu.

Przechodząc do spraw bardziej przyziemnych, trzeba zauważyć, że w Bielsku rozegraliśmy trzydziesty mecz tej jesieni i ponieśliśmy w nim dziesiątą porażkę. Pięć porażek pucharowych i pięć ligowych, porażka średnio w co trzecim meczu. Nie ma co owijać w bawełnę - schodzimy pokonani z boiska stanowczo zbyt często.

Dlaczego przegraliśmy w Bielsku? Mówiąc najprościej - przegraliśmy, ponieważ nie byliśmy w stanie ani tego meczu wygrać, ani go zremisować.

Nie byliśmy go w stanie wygrać, ponieważ nie wykorzystaliśmy dużej pozycyjnej przewagi nad gospodarzami i kilku stworzonych czystych sytuacji strzeleckich. O ile można próbować usprawiedliwiać bocznego pomocnika lub obrońcę Tomasza Brzyskiego, który znajdując się w pierwszej połowie w sytuacji sam na sam z bramkarzem Podbeskidzia, uderzył wprost w rozpaczliwie interweniującego Zajaca, o tyle trudno zrozumieć, co w drugiej połowie zrobił Lado Dwaliszwili. Od środkowego napastnika, czołowego strzelca zespołu, wymaga się, żeby robił różnicę w odpowiednim momencie, żeby znajdując się w idealnej sytuacji kilka metrów przed bramką przeciwnika, był przygotowany do uderzenia. Nasz Gruzin tymczasem byłby o mały włos powykręcał sobie nogi, podczas gdy ledwo trącona piłka z trudem doturlała się do rak Zajaca.

Meczu nie byliśmy w stanie zremisować, ponieważ popełniliśmy karygodny błąd przy bramce Jagiełły. Zacznijmy od tego, że wiele złego zrobiła nieuznana bramka Ojamy. Legia sprawiała po niej wrażenie, jakby chciała natychmiast odzyskać tego odebranego przez sędziego gola. Z poukładanego meczu, który mógł się zakończyć tylko albo remisem 0:0, albo naszym zwycięstwem 1:0, nagle zrobiła się chaotyczna kopanina. Podbeskidzie miało kilka okazji do wyprowadzenia kontrataku, jedna z tych okazji przyniosła gospodarzom sytuację bramkową. Astiz prowadził 'radarem' Bartlewskiego pod bramkę Kuciaka, niczym kiedyś Michał Żewłakow Nakoulmę w przegranym 0:2 meczu w Zabrzu. Dziwnie to wyglądało, ale nic złego w sumie się nie działo, dopóki zniecierpliwiony Kuba Rzeźniczak nie postanowił dołączyć do Astiza, zostawiając w polu karnym kompletnie nieobstawionego Jagiełłę. Nie wiem co Rzeźniczak sobie w tym momencie myślał, ale to było to zachowanie noszące znamiona klasycznego sabotażu. Nie pierwszego w tej rundzie zresztą. Może zatem Kuba powinien wrócić na prawą obronę, dla jego imponującej w tej rundzie skuteczności to chyba niewielka różnica, dla komfortu naszej gry obronnej - niewykluczone, że znaczna.

Defensywne ustawienie Jana Urbana, druga linia, która mogła być śmiało linią obrony (Broź, Jodłowiec, Vrdoljak, Brzyski) nie ponosi winy za wynik osiągnięty przez Legię. Posadzenie na ławce Furmana i Pinto tłumaczę chęcią fizycznego zdominowania walecznej, agresywnej drugiej linii Podbeskidzia (Deja, Łatka, Sloboda), co w istocie się udało. Podbeskidzie biegało jak szalone przez pierwszy kwadrans, potem się uspokoiło i aż do wyżej wspomnianej końcówki meczu, nie miało na boisku zbyt wiele do powiedzenia. Jeżeli chodzi o prawą pomoc, być może mieliśmy do czynienia z zagrywka 'wychowawczą' wymierzoną w Ojamę, a być może piłkarska forma Estończyka jest zwyczajnie zbyt słaba. Dorobek Ojamy po wejściu na boisko to nieuznana bramka, a oprócz niej trzy straty po bezsensownych dryblingach. Jedna na groźną kontrę dla Podbeskidzia, dwie kolejne po pojedynkach toczonych pod hasłem nec Hercules contra plures w okolicy pola karnego gospodarzy.

Nieuznana bramka, cóż, wydaje mi się, że sędzia Frankowski spokojnie wybroni się ze swojej decyzji. Wielka szkoda, że Ivicy Vrdoljakowi nie udało się opanować, w sumie zrozumiałego u defensywnego pomocnika, odruchu blokowania znajdującego się w pobliżu przeciwnika. Gdyby nie ruch w stronę Zajaca, bramka z pewnością byłaby uznana, a szans na zatrzymanie bomby Ojamy, bramkarz Podbeskidzia i tak nie miał żadnych.

Odrębne słowo muszę poświęcić Miro Radoviciowi. Nawet biorąc poprawkę na niedawne problemy Rado i opatrunek na jego dłoni, przyznam, że postawa naszego serbskiego rozgrywającego przypomniała mi o starych dziejach z przełomu milleniów, kiedy to grająca na stojąco Legia ze zdziwieniem przyjmowała fakt, że jest osobliwie często ogrywana przez zdrowych, wybieganych chłopaków o teoretycznie dość miernych piłkarskich umiejętnościach. Radoviciowi (ale nie tylko jemu, szanowni panowie Wawrzyniak, Vrdoljak i Dwaliszwili) jak zawszę dedykuję klasyka sprzed dekady. Istnieje zasadnicza różnica między mistrzem, a mistrzuniem: mistrz nie wstydzi się, pardon, ruszyć dupy.

Dyskusja (13)
1niedziela, 01, grudzień 2013 22:10
QD
Trzy słowa muszę dopowiedzieć:
1) Heniek - To co ostatnio odstawiał woła o pomstę do nieba, ale dziś ciężko mi się zgodzić z krytyką wobec niego. Wybiegł na pare minut, strzelił gola. Ok. A straty? Bacznie się im przyglądałem i muszę przyznać, że choć były bezsensowne to i tak stanowiły najsensowniejsze z możliwych rozwiązań - przynajmniej próbował coś zrobić. Inaczej bym to pewnie oceniał gdyby ktoś mu się pokazywał, ale nie pokazał mu się NIKT. Ani z przodu ani z t tyłu
2) Wspomniany już wcześnie IV. Oglądając go od jakiegoś czasu zastanawiam się co się stało, że ten gość jest kapitanem. Ja wiem, że potrafi błysnąć i jeszcze nie tak dawno stanowił ważne (choć niedoceniane) ogniwo Legii, ale teraz jest chyba jeszcze wolniejszy od Vlado. Nie wiem czy to brak formy, czy blokada psychiczna, czy jeszcze coś innego, ale tak być nie może! Żeby kapitan spacerował po boisku jak dwa metry od niego idzie akcja?! Coś złego się z nim dzieje i nie można tego zwalić na "gorszy dzień", bo za długo to już trwa.
3) Muszę się zgodzić z krytykami, że Legia obecnie to nie drużyna. To zbiór lepszych lub gorszych indywidualności, ale nie drużyna. To niestety widać w takich meczach, gdy niby nikt nie grał fatalnie, niby nikt nic nie zawalił, niby była przewaga, ale nic z tego nie wynikało. Tak było dziś i tak było w LE (prócz ostatniego spotkania, gdzie w ogóle Legia w szatni została, a biegali zawodnicy z pełnymi gaciami, ale bez jaj). Czas wyciągnąć wnioski.
2niedziela, 01, grudzień 2013 22:43
CTP
A ja napiszę tylko jedno: prawdziwą i jedyną przyczyną takiej a nie innej gry Legii jest plaga kontuzji jaka opanowała zespół. Możecie znęcać się nad Urbanem, pieprzyć o treningach, taktyce i innych okołopiłkarskich niuansach ale prawda jest taka, że gdyby na skrzydłach grali zdrowi Żyro i Kosecki, w ataku zdrowy Saganowski a w defensywie zdrowy Junior z Astizem/Rezźniczakiem, to już w I połowie mecz byłby rozstrzygnięty.
Popatrzcie na Śląsk. Wystarczyło, że ze składu wypadł Mila i dostają w tyłek od każdego. Popatrzcie na Zabrzan. Wypadli Danch z Kosznikiem i zebrali łomot od słabego Piasta.
3niedziela, 01, grudzień 2013 23:28
Senator
A ja w pełni dentyfikuję sięz tym co napisał bywalec białej trybuny, członek grupy nieformalnej a może formalnej QD. Nie mamy drużyny w sensie jedności celu, zżycia, i ogólnie koleżeństwa. O Heńku pisałem po meczu z Lazio nie chcą z nim grać. W szatni nie ma lidera i jest jak jest. Obniżyliśmy loty i tu jest pole do popisu dla Leśnego którego ostatnio coś mało w mediach. Nie będzie chemi nie będzie rewelacji. Wygrywać co nie co będą bo mimo wszystko jak na ligę grajków mamy ale klasowej drużyny przy braku chemi się nie doczekamy.
4poniedziałek, 02, grudzień 2013 00:56
JJ
Co by tu mądrego napisać po takim meczu? Właściwie autor wszystko wyłożył jak na tacy. Słaby mecz Legii, bez dwóch zdań. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę kilka sytuacji to sama gra nie sprawiała korzystnego wrażenia. Ba, stwarzała fatalne wrażenie.

Nie wiem czy wypada się znęcać nad Ojamą, nie on jest winien porażkom i temu, ze w ogóle jest wystawiany, ale ten chłopak nie potrafi grać w piłkę. Chodząca tragedia, Manu przy nim to Pan piłkarz. Tez zwróciłem uwagę na straty i na te bezsensowne dryblingi na 3 graczy rywala w polu karnym ze spuszczoną głową w dół (tym razem Wawrzyniak pomachał rękoma). Niesamowite, niech Urban przestanie go wystawiać, lepiej grajmy w 10, bo tak tylko się robi krzywdę chłopakowi nastrajając przeciwko niemu piłkarzy i kibiców.

Najlepszym piłkarzem tradycyjnie Jodłowiec. W środku pola naprawdę daje rade. I po raz kolejny należy spytać o co chodzi z Pinto? Nieudany transfer, zupełny brak pomysłu na niego. To nie jest 10, a tam jest ostatnio wystawiany, gra źle, siada na ławkę i koło się zamyka. Dwaliszwili - czy jest potrzebny komentarz? Żal tylko, ze dają mu strzelać te karne, bo dzięki temu wciąż ma niezłe średnie. Ale jako piłkarz on jest nieprzydatny w Legii w dłuższej perspektywie meczowej. Ta zagadka nadaje się do szczególnego zbadania.

Na plus moim zdaniem Astiz. Niby gawin troszkę go krytykuje za bramkę (swoją droga ładnie się przejechałeś po Rzeźniczaku odsyłając karnie na PO Wink), ale w przekroju całego meczu mógł się podobać zwłaszcza, ze to jego 1 mecz. To co różni sytuację Astiza z Żewłakowem to fakt, ze tam szedł Nakoulma sam i należało przerwać akcje, a tutaj groziło podanie w bok (i finalnie tak się stało), więc Astiz chyba nie zachował się tak źle. W każdym razie mi się jego gra podobała, spokój jak zwykle i pewne interwencje.

Jagiełło. Chyba wypada poświęcić mu krótki tekst. Naprawdę dobrze się zaprezentował w czasie jaki dostał. Nie wiem czy pasuje do naszej gry, ale gorzej od Ojamy czy Kucharczyka by się nie prezentował. W kilkanaście minut pokazał, że potencjał jest. Zachowanie po bramce również miłe, chociaż ja akurat takiego sztucznego tłumienia emocji nie wymagam.

Właściwie to można się cofnąć do poprzedniego tekstu podsumowującego występy w pucharach i wnioski będą podobne. Tylko tym razem było to PBB, a nie Lazio Wink
5poniedziałek, 02, grudzień 2013 01:28
QD
Z CTP częściowo rację ma. Kontuzje to duży cios dla Legii, ale czy nie dlatego mieliśmy mieć taką długą ławkę? Czy dzisiaj wybiegło 6 debiutantów i 3 emerytów? Z tego co wiem to już jakiś czas ze sobą ćwiczą. Dzisiejszy skład wcale nie był daleki od optymalnego. Na stoperze zagrali obaj wymienieni przez Ciebie zawodnicy. Jakby zagrał Sagan.. Jakby Sagan nie złapał kontuzji to i tak byłby już pewnie zajechany. To Vlado miał być naszym pierwszym napastnikiem i nie miał posadzić "emeryta" na ławce. No to Kosecki! tak ten to by pokazał klasę! Tak jak pokazywał we wszystkich spotkaniach w tym sezonie.. No ale Żyro.. no wreszcie jakiś pozytyw! O nim i o Kucharczyku to przynajmniej można się pospierać czy są przydatni czy nie.
Naprawdę wolałbym, żeby to faktycznie był efekt kontuzji, ale to naiwne tłumaczenie. Jeszce niedawno pisaliśmy "jak wróci Rado i Kuciak to zobaczymy prawdziwą Legię" i co? Nic. Teraz jest "jak wróci Sagan, Junior i Kosa..". Też pisałem tutaj, że Urbanowi wyleciało kilka kluczowych klocków wokół których chciał budować różne koncepcje gry Legii, ale teraz sam przestaje w to wierzyć. Brakowało rozgrywającego bo nie było Rado - jest Rado, a rozgrywającego dalej nie ma. Tak samo nie ma napastnika, skrzydłowych, obrońców.. Jest Brzyski i Jodła, a może będzie Mikita (ale to też nie na już)
6poniedziałek, 02, grudzień 2013 11:15
CTP
@QD
Niewątpliwie w przerwie letniej popełniono bardzo poważny błąd rezygnując z pozyskania napastnika na miejsce Ljuboji. Zresztą, albo Urban albo Leśny w którymś z wywiadów przyznali się do tej pomyłki.
Kosecki w praktyce wygrał nam MP, więc na deprecjonowanie jego wartości, to ja się nie godzę. Owszem, ten sezon mu nie wychodzi ale przyczyna jest wiadoma: kontuzje.
Dwaliszwili. Znęcamy się nad Gruzinem ale chyba zapominamy, że ten piłkarz w ciągu 4 miesięcy rozegrał 24 mecze. Dla porównania, Lewandowski rozegrał do tej pory 22 mecze a Muller z Bayernu 21 meczów (łącznie z Pucharem Niemiec i występami w LM).
Helio Pinto. Od jakiegoś czasu zastanawiam się, dlaczego wielu kibiców traktuje tego piłkarza jak gwiazdę, która miała zbawić ofensywę Legii. Na jakiej podstawie? Jak patrzę w jego CV, to za nic nie mogę zrozumieć skąd się biorą takie oczekiwania wobec tego piłkarza.
Durny terminarz to jedno ale słabi jakościowo piłkarze to drugi problem Legii. Swego czasu pisałem tutaj, że Leśny nie powinien wypowiadać się w tematach transferowych, bo się na tym po prostu nie zna. A już w ogóle nie powinien zajmować się oceną przydatności piłkarzy, bo jest zwyczajnie na to za głupi. Styl gry Legii opiera się na indywidualnościach i będzie się opierać niezależnie od tego, kto będzie trenerem, bo topowe drużyny tak właśnie grają. Widzieliśmy to jak na dłoni w potyczce Śląska z Sevillą. Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest Bayern Guardioli, który z wielkimi oporami ale jednak próbuje wprowadzić hiszpańską tiki-takę. Choć najczęściej o zwycięstwie decyduje tam indywidualny zryw Ribbery'ego. Musimy przyzwyczaić się, że u nas też o zwycięstwie będzie najczęściej decydować jakiś błysk Radovica czy Koseckiego a reszta meczu, to będzie walenie głową w mur.
7poniedziałek, 02, grudzień 2013 14:23
gawin76
@ QD

Strzał Heńka był znakomity, ale bronić jego pozostałych dokonań bym się nie odważył Wink Zwłaszcza tej straty, kiedy asekurował po naszym rzucie rożnym. Mógł spokojnie wycofać do Kuciaka, a on nie, kiwka na środku boiska. Co za gość :-O

Przy czym skreślanie go to nieporozumienie. Nie wiem jak prezentuje się na treningach, czy odstaje i o ile, ale podoba mi się, że to rogata dusza, że w kaszę nie da sobie dmuchać, że jest przekonany, że stać go znacznie więcej niż obecnie. Ktoś powinien mu 'tylko' uświadomić, że niekoniecznie jedyną drogą do zdobycia uznania są indywidualne rajdy przez pół boiska. Dziś czytam, że jeden z problemów jest taki, że nie ma kto z nim w szatni pogadać po angielsku. Ręce opadają.

@ CTP

Plaga kontuzji, zgoda, szkoda zresztą nie tylko nieobecności, ale też wybicia 'z uderzenia' zawodników, którzy łapali kontuzje, będąc w niezłej formie (Kuchy, Kosa, Rado).

Natomiast to o czym piszesz, to jest plan ogólny. Na bliskim planie widać, że, mimo wszystko, takich meczów jak wczoraj w żadnym wypadku nie powinniśmy przegrywać. Czy ktoś z Podbeskidzia zakręciłby się w ogóle wokół szerokiej kadry Legii? Żeby to był jeszcze jednostkowy przypadek...

Co do Pinto, kibice kibicami, ale sam Janek Urban chyba widział w nim zupełnie innego zawodnika, np. po Lazio wypalił wprost, że 'Pinto zawiódł'. To interesujące, bo tuż po tym transferze były przecież wywiady z Polakami kopiącymi piłkę na Cyprze i tam przewijało się zdanie, że to bardzo dobry zawodnik, ale raczej nie materiał na lidera drużyny.

@ JJ

Racja co do ogólnej oceny występu Astiza (Jodłowca zresztą też), po prostu uznałem, że po takim meczu nietaktem będzie kogokolwiek chwalić Wink

Natomiast w tej bramkowej sytuacji zawiodła komunikacja między obrońcami, masochistycznie oglądałem tę akcję jeszcze raz i jestem przekonany, że Kuba ruszył, bo nie mógł zdzierżyć tego, co robił Astiz. Może myślał, że wyrzucony do zewnątrz Jagiełło i tak nic już nie zrobi, nie wiem. Ale, niezależnie od zachowania Rzeźniczaka, moim zdaniem Astiz nie powinien zostawiać Bartlewskiemu tyle miejsca tak blisko od bramki. Może zalecenia były takie, żeby nie faulować w tej strefie, tylko że w tym momencie Deja był już dawno zmieniony i raczej nie byłoby komu kropnąć z wolnego z tego miejsca.
8poniedziałek, 02, grudzień 2013 16:01
QD
Daleki jestem od bronienia Ojamy jako takiego. Chodzi mi raczej o to, że na tle reszty drużyny to ta jego słabość wcale nie była jakaś wyjątkowa. Zresztą jakby ten jego szaleńczy bieg w słabych obrońców PBB z raz wyszedł (a w sumie akurat w tym meczu mógł) to inaczej byśmy musieli go oceniać.
W ogólnym rozrachunku to równie mocno się do Heńka zraziłem co jeszcze niedawno w niego wierzyłem. Doskonały przykład jak blisko jest od pewności siebie do krnąbrnego zadufania w sobie., ale jego postawa to temat na oddzielną rozmowę.

Co do kontuzji to jednak będę bronił swojej opinii. To co mi doskwiera to nie są braki kondycyjne, czy ogrania. To nawet nie za bardzo chodzi o zgranie. To co teraz pokazuje Legia nie wynika z jakiś nieporozumień czy braku zgrania, a całościowym braku pomysłu na grę i zaufania wobec siebie samych. Ja osobiście nie widzę, nawet nieudanych, prób wykorzystania jakiegoś potencjału.

I na koniec o konkretnych brakach: jestem świadom ile w zeszłym sezonie zawdzięczaliśmy Kosie. Przyznaję, że MP to w naprawdę dużej mierze jego zasługa. Jednak, patrząc z perspektywy obecnego sezonu, pytam się co z tego? W tym sezonie ani razu nie widziałem tamtego Kosy! Czy to wynika ze znacznie słabszej dyspozycji samego Koseckiego, innej gry drużyny, czy po prostu rozgryzienia go przez przeciwników to inna sprawa. Mój zarzut nie polega tu na wątpliwościach wobec umiejętności Kosy (choć faktycznie uważam go za mocno przecenianego), a na ogólnej słabości gry Legii - niezależnie od tego czy on jest na boisku czy go nie ma. Tak samo się czepiam Kucharczyka (który swoje zasługi też ma - np. Moskwa, i który IMHO w kategorii samodzielnej oceny w tym sezonie wcale tak źle się nie prezentuje), czy Vlado (który choć gra fatalnie, to jednak kilka bramek dla nas strzelił). Powtarzam: pal licho jeden mecz - wypadek przy pracy. Problem w tym, że słaba gra CAŁEJ DRUŻYNY to pełnoetatowy problem. Na początku sezonu też się tak prezentowaliśmy, tylko wtedy byliśmy "jeszcze nie w pełni przygotowani i ograni", a teraz jesteśmy "przemęczeni". Okres dobrej formy widać trafił na jakąś przerwę na reprezentację, bo go przeoczyłem.
9poniedziałek, 02, grudzień 2013 16:04
kibic50
W zasadzie moi przedmówcy napisali wszystko i nie ma się co powtarzać.
Dodam tylko, że moim skromnym zdaniem " Nie będzie chemii, nie będzie rewelacji" dopóki o piłkarzach z najwyższymi kontraktami będziemy pisać tak:
"Ojamaa nie potrafi grać w piłkę"
"Dwaliszwili jako piłkarz jest nieprzydatny w Legii"
"Vrdoljak jest chyba jeszcze wolniejszy od Vlado"
"Pinto zawiódł"

Chciałem natomiast słów kilka na inny temat.
Czy właśnie nie za to, co się wczoraj wydarzyło kochamy futbol ? Niemożliwe staje się możliwe, David pokonał Goliata itd itp
Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego wymagając wygranej Legii w meczach z o wiele wyżej notowanymi drużynami, odmawiamy tej nadziei innym (PBB) Czy pokonanie Lazio nie byłoby taką samą sensacją jak wczorajszy wynik ? Dlaczego zatem porażkę Legii traktuje się w kategoriach hańby i tragedii narodowej ?
BTW
Jak to się dzieje, że ostatnia w tabeli drużyna, walcząca o utrzymanie, potrafiła ściągnąć na stadion komplet widzów ?
Jak to się dzieje, że broniąca mistrzowskiego tytułu drużyna, na dodatek prowadząca w lidze i słynąca z najlepszych kibiców, nie może zapełnić stadionu ?
10poniedziałek, 02, grudzień 2013 16:24
Zbyszek
A ja tylko mam jedno pytanie parafrazujące tytuł znanego filmu :
"Czy jeszcze mamy trenera?".
Znowu niedoczas i niemożność rozwinięcia tematu.
11poniedziałek, 02, grudzień 2013 20:09
corazstarszy
Byle wygrali z Ruchem Chorzów. W Bielsku namęczyli się tyle, że powinno starczyć przynajmniej na remis, bo walkę podjęli na pewno, z niezłym skutkiem optycznym. Ale ta skuteczność / umiejętności pod bramką rywala... ech.
Widać, że już powłóczą nogami i ciągną resztkami sił. Więc w środę może być równie trudno, jeśli dalej będziemy tak marnować.
Zgadzam się, że przegranych jest za dużo, ale widać też, że Ojrzyński póki co robi dobrą robotę w Bielsku i mogą tam tylko żałować, że jeszcze tylko trzy mecze tej jesieni. Ojrzyńskiego z miejsca bym wziął zamiast Urbana.
Na obecny skład Legii i tę liczbę kontuzji, puchary i wydłużona ligowa jesień to zdecydowanie za dużo.
Pewnie, że i Urban ponosi tu dużą winę. Na razie, los go oszczędza. Rywalka z Krakowa właśnie straciła 5 bramek, Zabrze przegrało, Lech zremisował. Niech Urban zamieni się w lidze w wynikowca i do końca 2013 wygrywa w lidze, gdzie tylko się da.
Vrdoljak jak na najdroższy transfer w historii Legii ponownie zabiera drużynie ważne punkty. Ile już takich meczów rozegrał. Jak sobie pomyślę, że transfery się zbliżają i że znowu mogą być takie jak Pinto czy Vrdoljak, to aż mi ciarki przechodzą.
A Aleksander Jagiełło? Ciekawe, czy po powrocie do Legii coś ważnego, choćby w lidze strzeli i kiedy. "Gratulacje" dla tego pana / tych panów, który / którzy nie zatroszczyli się o odpowiednią klauzulę w umowie o wypożyczenie.
12wtorek, 03, grudzień 2013 11:30
Chomiczowka
Witam.Hola,hola Panowie szlachta.Moim skromnym zdaniem mimo wszystko problemem jest trenerek.Proszę sobie przypomnieć jak grała Legia za Jego pierwszej roboty na Ł.3.Tak samo bezbarwnie,oparta na dwójkowych akcjach albo dłuuuugiej piłce na Czinjamę.I wtedy i dziś skład ma na ta pazdzierzową lige mega mocny,więc gdzie jest problem???Odp;w osobie J.U.ten facet ma nędzny warstat pracy i tyle.Legia Made in Urban to druzyna bez stylu,pomysłu,schematów akcji.Za takiego Okuki to na 100% wiedziałem choć tyle,że fizycznie dojadą kazdego w kraju i wygrają.A pierdzielenie o dużej ilości meczy+kontuzje.....litości a to tylko Legia ma takie problemy w europejskiej piłce???Pzdr.(L).
13wtorek, 03, grudzień 2013 12:41
corazstarszy
@Chomiczowka
a to tylko Legia ma takie problemy w europejskiej piłce???

Nie tylko. Norweskie Tromsoe, równie intensywnie grające jak Legia, właśnie spadło z ekstraklasy norweskiej. Liczba meczów i liczba kontuzji mają wpływ i na grę i na wyniki Legii.
Ja tam wolę nędzny warsztat Urbana w lidze niż 49 i 53 puntów Skorży przez cały sezon, nawet przy 1/16 finału LE. 49 to Legia będzie miała w marcu. Osiągnięcia punktowe w lidze nazwałbym wręcz fenomenalnymi pamiętając np., że przez ponad 2 miesiące w bramce stał pan Wojciech Skaba. Styl za Okuki a za Urbana? No, temat na dłuższą dyskusję. Gdyby nie Smuda i przygotowania, które spieprzył w Wisełce zimą 2001/2002, Legia metodą: wygrana u siebie, remis na wyjeździe MP by nie zdobyła. Okuka zrobił ile mógł, ale bez sabotażu ze strony Smudy byłoby chwalebne 2. miejsce.
Natomiast puchary w wykonaniu Legii Urbana to po raz kolejny klęska, wstyd i kompromitacja, zwłaszcza porażka z 6. drużyną ligi cypryjskiej u siebie. I widać, że to kres możliwości Urbana. Już nic więcej Legii nie zaoferuje ponad to, co zaoferował w minionym sezonie. Dlatego należy mu uprzejmie podziękować.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.