Logo

Lechia - Legia 2-0: Nasza zima zła

lechialegia1512Legia niestety nie wykorzystała szansy na odskoczenie w ligowej tabeli od Górnika Zabrze i Wisły Kraków, ponosząc w Gdańsku porażkę 0:2. W trudnych, zimowych warunkach Lechia odniosła nad Legią zasłużone i pewne zwycięstwo. Bohaterem niedzielnego meczu był zdobywca dwóch bramek dla gospodarzy, Daisuke Matsui.

Kiedy spoglądałem na męczarnie podopiecznych Jana Urbana w starciu z Lechią Gdańsk, przypomniały mi się dwa mecze Legii - jeden rozegrany w innej futbolowej epoce, drugi nieco ponad dwanaście miesięcy temu.

Pierwsze z tych spotkań to rewanżowy mecz z Rosenborgiem Trondheim rozegrany jesienią 1995 roku w Lidze Mistrzów. Zebraliśmy wtedy od Norwegów srogie baty, przegrywając 0:4. Z zakamarków pamięci niechętnie przywołuję obraz meczu, w którym Legia niby próbowała grać piłką, ale w trudnych warunkach, które panowały w Trondheim, nie miała nic do powiedzenia. Wieszczycki, Staniek i Podbrożny kręcili nieporadne piruety na zmarzniętym boisku, podczas gdy gospodarze poruszali się pewnie, żwawo i zdecydowanie. Bramki traciliśmy z dziecinną łatwością, gola po rzucie rożnym zdobył nawet (głową!) 'kieszonkowy' Jahn Ivar Jacobsen.

Pierwsza połowa meczu w Gdańsku do złudzenia przypominała klęskę Legii w Trondheim sprzed niemal dwóch dekad. Teoretycznie warunki były dla obu drużyn identyczne, a jednak to legioniści mieli notoryczny kłopot, żeby płynnie operować piłką, podczas gdy zdecydowanie grający lechiści z łatwością odbierali nam futbolówkę, zmuszając do niespotykanych w naszej grze, rozpaczliwych, długich wykopów z linii obrony. Kluczem do sukcesu gospodarzy było umiejętne wyprzedzanie piłkarzy Legii, a następnie szybkie przenoszenie piłki na naszą połowę. Nie mieliśmy na to żadnej odpowiedzi, nie dysponowaliśmy pomysłem na neutralizację czynnika trudnej murawy, nie było widać naszej lepszej piłkarskiej jakości, było za to widać, że nie dorównujemy gospodarzom cechami wolicjonalnymi. Pierwszą połowę rozegraliśmy w sposób wręcz fatalny, nie mając najzupełniej nic do powiedzenia. Abstrahując od kontrowersyjnych okoliczności, w jakich straciliśmy bramkę na 0:1, bramkowa sytuacja była logiczną konsekwencją przebiegu gry w pierwszej połowie. W pewnym momencie słabsza kość pękła (niestety dla Ivicy Vrdoljaka, dosłownie), była to kość legionisty, a za chwilę Wiśniewski wbiegał w nasze pole karne. W drugiej połowie nacisnęliśmy Lechię, przenieśliśmy grę na połowę gospodarzy, ale zostaliśmy wzorcowo skontrowani i wypunktowani - tak jak sami wzorcowo skontrowaliśmy i wypunktowaliśmy Ruch Chorzów w środę. Niemrawa pierwsza połowa w wykonaniu Legii nieodwracalnie ustawiła cały mecz.

Drugi z wspomnianych wyżej meczów to zeszłoroczna potyczka w Gdańsku, wygrana przez drużynę Jana Urbana 2:1. Wprawdzie nie padał wtedy śnieg, ale błotniste boisko tworzyło piekielnie trudne warunki do gry. Wygraliśmy ten ciężki mecz, mimo fantastycznej bramki Razacka Traore, w końcowym rozrachunku będąc drużyną od gospodarzy bezdyskusyjnie lepszą. Kosecki, Ljuboja i Radović wyglądali na zawodników z innej piłkarskiej bajki niż gospodarze, i to mimo faktu, ze nasz serbski gwiazdor zmarnował wtedy karnego. Dziś na zawodnika z innej piłkarskiej bajki wyglądał jedynie zawodnik Lechii - Daisuke Matsui. To on pokazywał, jak należy w takich warunkach utrzymywać się przy piłce, to on wygrywał indywidualne pojedynki z naszymi defensorami, ogrywając miedzy innymi Inakiego Astiza i Bartosza Bereszyńskiego. Obserwując poczynania Japończyka, ręce same składały się do oklasków. W Legii nie wyróżniał się nikt, chyba że na niekorzyść, jak legijny odpowiednik japońskiego lidera gospodarzy, Miro Radović, któremu nie udawało się kompletnie nic. Byliśmy drużyną do bólu przeciętną. Nie ukrywam, w takich chwilach tęsknię za Danijelem Ljuboją i marzę o jego następcy. 

Trener Urban, być może mając świadomość, że wobec porażek Wisły i Górnika, nie ryzykuje w Gdańsku wiele, odpowiedział na apele swoich krytyków, zdejmując ze skrzydeł bocznych obrońców i zastępując ich zawodnikami ofensywnymi (Ojamaa i Kucharczyk). W ataku zamiast Lado Dwaliszwilego szansę otrzymał Patryk Mikita. Niestety, Patryka sytuacja trochę przerosła, a może po prostu udowodnił, że szpica to nie jest pozycja dla niego, ponieważ obca jest mu sztuka utrzymania się przy piłce pod kryciem obrońców. Lepiej (co nie znaczy, ze dobrze) radził sobie w roli 'dziewiątki' Michał Kucharczyk, który z dużym animuszem rozpoczął drugą połowę, sprawiając wiele problemów defensorom Lechii. Szkoda tylko, że Kuchy zmarnował wyśmienitą szansę na zdobycie kontaktowej bramki dla Legii, kiedy, niczym rasowy obrońca, zdjął piłkę z nogi Miro Radovicia po udanym rajdzie Dominika Furmana lewym skrzydłem. Zachodzę w głowę, czy Rado mu nie krzyknął, i dlatego Michał usiłował przejąć piłkę, czy wręcz przeciwnie - krzyknął, a niezrozumiałe zagranie Kucharczyka było w istocie próbą podania Radoviciowi. W każdym razie całą sytuacja stała się trafnym podsumowaniem występu Legii w Gdańsku. Gdyby nie jakość serwisu ekstraklasa.tv, chętnie umieściłbym ją na czarnej-eLce zamiast niniejszego tekstu.

Jeszcze kilka słów na temat sędziego Tomasza Musiała. Nie mam mu za złe rzutów karnych podyktowanych przeciw Legii. Nie wiem jeszcze jak ocenią te sytuacje gremia eksperckie, ale wydaje mi się, że w obu przypadkach sytuacje były na tyle dynamiczne i niejednoznaczne, że sędzia miał pełne prawo zaufać swojej intuicji. Natomiast - nie pierwszy raz zwraca moją uwagę niekonsekwentny sposób, w jaki Musiał traktuje grę faul. Jakby zupełnie nie czując gry, Musiał raz reaguje na krzyk i machanie rękami, dając żółtą kartkę w zupełnie niegroźnej sytuacji, innym razem nie zauważa brutalnych interwencji, takich jak pamiętne wejście Tosika w Marka Saganowskiego w Białymstoku. Jeżeli w Gdańsku kartki dostawali Dossa Junior czy Bartek Bereszyński, to nie rozumiem jakim sposobem nie otrzymał jej np. Adam Pazio za brutalny 'stempel' na nodze Michała Kucharczyka. Nie tędy droga, panie sędzio.

Dyskusja (36)
1niedziela, 08, grudzień 2013 22:00
aylarad1916
Tak jak już napisałem na aucie, nawet pan Sławek zauważył, że
1) Czerwona kartka dla Pazia w 7 minucie
2) Faul na Vrdoljaku przed karnym
3) Bereszyński faulował Mastuiego przed polem szesnastką.

Jeśli sędzia nie widział linii, to jego wina. Dopuścił taką murawę i wziął odpowiedzialność. Liczę na jakąś reakcję ze strony Leśnego.

Abstrahując od Musiała to Legia zagrała fatalny mecz i zasłużyła na porażkę. Ale nie od dziś wiadomo, że piłka nie jest sprawiedliwa.
2niedziela, 08, grudzień 2013 22:00
JJ
Dobrze to opisałeś, cóż dodać? Słaby mecz, bardzo mało strzałów, jeszcze mniej składnych akcji, indywidualne błędy i brak choćby jednego gracza wyróżniającego się na plus.

Matsui zagrał naprawdę dobry mecz, podanie, balans, utrzymanie , zastawienie, pomysł to są takie drobne elementy, które pokazują kto potrafi grać w piłkę. On zdecydowanie potrafi.

Co do Musiała to zgoda, on naprawdę źle sędziuje. Nie chodzi o nasz mecz, ale w ogóle mi się to nie podoba. To jest takie naciąganie niektórych sytuacji pod pretekstem męskiej gry. No, niestety faul to jest faul, a ostre wejście na złamanie nogi to ostre wejście na złamanie nogi, a nie przejaw twardości. Poza tym drugi karny chyba z kapelusza, ale umówmy się przy 0-1 i grając w 10 (bo BB i tak by dostał kartkę za faul) za dużo byśmy i tak nie zdziałali. Tym bardziej, ze najgorzej graliśmy w 1 połowie przy wyrównanych siłach. To była chyba najgorsza połówka od wielu lat?

Teraz najważniejszy staje się mecz w Zabrzu, jeśli nie poprawimy znacząco formy to może być ciekawie. Z Cracovią przy jej radosnym futbolu powinniśmy sobie poradzić.

Nie ukrywam, w takich chwilach tęsknię za Danijelem Ljuboją i marzę o jego następcy.

Mały coming out Very Happy
3niedziela, 08, grudzień 2013 22:02
Raster
To nie jest sędzia to jakaś przybłęda z zadupia , Sławek S. stwierdził że przed 1 karnym był faul na vrzodaku , wcześniej ewidentna czerwona dla pazia , a drugi karny po faulu przed polem karnym . Także wynik wypaczony , co nie zmienia faktu że ogólnie byliśmy słabsi . Mnie po raz kolejny denerwuje fakt że w studio nc+ z żadnym argumentem Stępniewskiego nikt nie polemizował ale też żaden nie powiedział że musiał wypaczył zawody. Za to podniecenie finem uniosło stół , myślę że Fin do posen wyjedzie w pełni usatysfakcjonowany o co ustami zadbają smoczek i tfarożek dwa super obiektywne kurduple .
4niedziela, 08, grudzień 2013 22:36
CTP
Zarzycki w swoim felietonie to, co się teraz dzieje w lidze nazwał dosadnie "zarzynaniem Legii". Trudno, żeby Lechia nie przeważała pod względem wolicjonalnym, skoro rozegrała aż 11 meczów mniej niż Legia. Jeśli przyjmiemy, że na takim kartoflisku nie będzie się liczyć technika, tylko właśnie wybieganie, to trudno było się spodziewać innego obrazu spotkania. Po drugie, odnoszę wrażenie, że piłkarze Lechii doskonale wiedzieli, że ta parodia sędziego będzie przez palce patrzeć na ich faule na legionistach.
Mecz, moim zdaniem, wydrukowany od początku do końca, żebyśmy za bardzo nie uciekli Wiśle.
5niedziela, 08, grudzień 2013 23:26
corazstarszy
Ja się zgodzę z trzema pierwszymi zdaniami CTP. Po Zawiszy, mamy kolejną porażkę ligową z gatunku bezdyskusyjnych. Cóż, Ruch mógł narzekać w środę na sędziego, my dzisiaj (tak, wiem, że my bardziej).
Obawy, czy Legia dogra tę rundę w normalnym stanie były już w październiku. Jak widać, w normalnym stanie nie dograła. Zarżnęły nas puchary (zmartwiło mnie, choć tego oczekiwałem, gdy Leśnodorski potwierdził, że w tej edycji do pucharów i kar sporo Legia dopłaciła; stać Legię na niezarabianie na pucharach?) i kontuzje przede wszystkim.
Bardzo dużo: 6 przegranych w 20 meczach. Pechową okolicznością jest wydłużona jesień w związku z planowaną fazą dodatkową w lidze.
Całe szczęście, że jest mało remisów i że konkurenci też wtapiają. Ale mam już tylko jedno marzenie: wygrać z Cracovią i zakończyć ten piłkarski rok ligowy. Z porażką na Cyprze i historyczną kompromitacją pucharową jestem, od przegranej z 6 drużyną ligi cypryjskiej w Warszawie, pogodzony, na PP mi nie zależy. To jest nie do pogodzenia z pucharami.
Już Legia tylko powłóczy nogami, gra resztkami sił, co na wyjeździe, przeciwko żwawo kopiącym przeciwnikom, nie może dać wyniku. Oby się dało dojechać do 43 punktów w 2013. Wierzę, że przy braku pucharów wiosną powinno być łatwiej, choć wiemy, że po urbanowych przygotowaniach zimowych powrót do normalności trwa 2, 3 kolejki.
Mnie nawet takie mecze do tęsknot za Ljuboją nie wiodą. Pamiętajmy jego wszystkie mecze, i te dobre, i te, w podobnej ilości, gdzie oprócz niesamowitych liczb spalonych, nie odznaczał się niczym i nic dobrego do gry Legii nie wnosił. Czy by mu się chciało?
Patryk Mikita? To, co mówię od dawna. Teraz nie jest jego czas. Nagle nie stanie się pełnowartościowym jedynym napastnikiem. Kto psioczył na grę Dwaliszwilim, uzyskał kolejną ilustrację, jakie jest pole manewru.
6niedziela, 08, grudzień 2013 23:44
CTP
@Mikita
Ja mam spore wątpliwości, czy w ogóle nadejdzie jego czas. Zdecydowanie brakuje mu pokory. Trochę mi przypomina Małeckiego.
@PP
Wcale bym się nie zmartwił, gdybyśmy sobie go odpuścili. Na wiosnę liczy się przede wszystkim liga. I bardzo bym się śmiał, gdyby w finale walczyły ze sobą dwie drużyny I-ligowe. To byłaby ostateczna kompromitacja pomysłu pt. "ESA 37".
7niedziela, 08, grudzień 2013 23:46
JJ
Już nie mogę tego słuchać, o tym jacy to są zmęczeni, bo w lipcu pokopali piłkę w kilku meczach. Ile można o tym rozprawiać? Przecież to bzdury i dlatego zmusiłem się i policzyłem.

Kuciak - 16 meczów 1440 minut (odpowiada 16 pełnym meczom)
Bereś - 16 meczów 1361 minut (15)
Astiz - 4 mecze 297 minut
Dossa - 24 mecze 1988 minut (22)
Wawrzyniak - 18 meczów 1284 minuty (14)
Kucharczyk - 23 mecze 1240 minut (14)
Ivica - 26 meczów 1886 minut (21)
Jodłowiec - 26 meczów 2137 minut (24)
Radovic - 23 mecze 1871 minut (21)
Ojamaa - 27 meczów 1505 minut (17)
Mikita - 13 meczów 413 minut

Kto z 11 którzy wybiegli w Gdańsku zagrał jakąś morderczą ilość minut? Jodlowiec? Ivica? Dossa? Od biedy można ich zaliczyć, ale to po prostu ciut więcej meczów, ale żadna kosmiczna dawka, więc bez przesady. W 5 miesięcy 21 meczów to nie jest nie wiadomo jak wielka dawka. Skończmy z tymi tanimi i nieprawdziwymi bajkami.
8niedziela, 08, grudzień 2013 23:46
Moros
Zgoda z @corazstarszy. Za tydzień trzeba wygrać z Cracovią i kończymy rundę. W Zabrzu mecz pewnie znowu na śniegu z grającym z pianą na ustach rywalem więc nie nastawiam się na nic spektakularnego. Wygranie tego meczu uznam za wielką, miłą niespodziankę. Nawet pewnie na ten mecz nie spojrzę. Zmęczony jestem już tą rundą. Liczę jedynie po cichutku na jakąś zdobyć na Cyprze, no bo tutaj może być naprawdę wstyd.

Zewsząd słychać, że zimą będzie u nas gorąco. Mam nadzieję, że nie będzie za gorąco, bo runda zimowa jest bardzo krótka i można niechcący przedobrzyć. Sezon mimo wszystko nie wygląda tak fatalnie, jak można to w tej chwili odczuwać. Na wiosnę, mając z głowy puchary i przy rywalach, którzy pewnie "milionów euro" na transfery nie wydadzą, nie trzeba rewolucji aby osiągnąć cel nadrzędny, a mianowicie mistrzostwo Polski. Leśnodorski musi tylko kupić napastnika z prawdziwego zdarzenia i powinno być dobrze. Nad rewolucją zastanowiłbym się w lecie. Wtedy będzie więcej czasu, a ekscytacja mistrzostwami świata pozwoli na pracę w spokojniejszych medialnie warunkach.
9niedziela, 08, grudzień 2013 23:57
CTP
@JJ
Naprawdę, twoje pojęcie o piłce czasami mnie rozbawia. Ty pamiętasz jeszcze, że jest to sport zespołowy? Wystarczy, że Ivica z Jodłowcem mają po 26 meczów i już w zespole środek nie istnieje. Wiesz w ogóle, jakie zadania mają środkowi pomocnicy w drużynie? Wiesz w ogóle, co się dzieje, gdy ta formacja nie funkcjonuje tak jak należy?
Sprawa druga, to powrót po kontuzjach. Żaden z wymienionych piłkarzy, poza Astizem, nie miał normalnego powrotu. Wszyscy wpadali z marszu, bo akurat kolega został skopany przez jakiegoś rzeźnika.
Na koniec, co najmniej 4 z 11 piłkarzy, których podałeś w ogóle nie powinien powąchać dzisiaj murawy, bo ich forma do tego nie upoważnia. Zagrali, bo trener nie miał żadnej alternatywy. Dlaczego nie miał? Zgadnij...
10poniedziałek, 09, grudzień 2013 00:08
CTP
I jeszcze jedno, drogi JJ. Bardzo cię proszę, nie kłam. Legia od 17 lipca (4,5 miesiąca) rozegrała 32 mecze a nie 21 w ciągu 5 miesięcy, jak nam próbujesz wmówić.
Pytanie pomocnicze: czy mógłbyś podać nazwę klubu z Europy, który mniej więcej odpowiada klasie sportowej Legii? I jednocześnie podać liczbę meczów jaki ten zespół rozegrał w ciągu 4,5 miesiąca?
11poniedziałek, 09, grudzień 2013 01:26
anonimowy_legionista
Szczegółowe dane występów piłkarzy

http://www.90minut.pl/bilans.php?id_klub=171&id_sezon=83
12poniedziałek, 09, grudzień 2013 03:05
gawin76
@ corazstarszy

Mnie nawet takie mecze do tęsknot za Ljuboją nie wiodą. Pamiętajmy jego wszystkie mecze, i te dobre, i te, w podobnej ilości, gdzie oprócz niesamowitych liczb spalonych, nie odznaczał się niczym i nic dobrego do gry Legii nie wnosił.

Kontra oczywiście słuszna, natomiast moja tęsknota za Ljuboją jest w gruncie rzeczy tęsknotą za indywidualnością, taką jaką w Gdańsku okazał się Matsui.

Indywidualności same meczów raczej nie wygrywają, w żadnym wypadku nie są automatyczną gwarancją sukcesów, ale niekiedy potrafią jednak zrobić różnicę jedną czy drugą akcją, stając się jednym z kilku boiskowych argumentów, znajdujących się w dyspozycji danej drużyny. W nam dostępnym zestawie, takich argumentów, takich zawodników niestety w tym momencie nie ma.

Może wiosną, o ile w dobrej formie i zdrowiu będą Kosecki i Radović.
13poniedziałek, 09, grudzień 2013 08:19
CTP
@anonimowy_legionista
Dla porównania, Bayern:
http://www.tabelepilkarskie.com/pilkarze/druzyna_bayern_monachium/
14poniedziałek, 09, grudzień 2013 10:28
JJ
@CTP

Naprawdę, twoje pojęcie o piłce czasami mnie rozbawia

Cieszę się, że mogę poprawić samopoczucie. Mnie Twoje nie bawi, bo nie masz żadnego Wink

I jeszcze jedno, drogi JJ. Bardzo cię proszę, nie kłam. Legia od 17 lipca (4,5 miesiąca) rozegrała 32 mecze a nie 21 w ciągu 5 miesięcy, jak nam próbujesz wmówić.

Jak zarzucasz komuś kłamstwo to dobrze byłoby jednak umieć czytać ze zrozumieniem, nie sądzisz? Ja gdzieś pisałem o 21 meczach Legii czy piłkarzy, którzy wystąpili w Gdańsku?

Ale dobrze, że przywołałeś liczbę 32 meczów jakie rozegrała Legia. Otóż skoro największą liczbę minut z podstawowej jedenastki rozegrał Jodłowiec (odpowiada 24 meczom) to oznacza, że w 8 odpoczywał. Skoro Ivica i Rado rozegrali liczbę minut odpowiadającą 21 meczom to znaczy, że w 11 (!) odpoczywali. O innych nie ma co nawet pisać, bo się okaże, że grali w co drugim meczu.

No, ale wracaj do swoich teorii, w końcu Legia nie może po prostu przegrać meczu, wszystko musi być wynikiem albo przetrenowania, albo niedotrenowania. Zabawne, że lansującym tezę o zmęczeniu jest gość, który 1,5 miesiąca temu uważał za skandaliczny jeden dzień wolnego jaki dał im Urban podczas przerwy reprezentacyjnej. Wtedy było oburzenie, że nie zakuwają ich w łańcuchy i nie każą 12 godzin trenować.
15poniedziałek, 09, grudzień 2013 10:54
CTP
"Zabawne, że lansującym tezę o zmęczeniu jest gość, który 1,5 miesiąca temu uważał za skandaliczny jeden dzień wolnego jaki dał im Urban podczas przerwy reprezentacyjnej."
Bardzo się cieszę, że Urban okazał się mądrzejszy i bardziej przewidujący ode mnie. Tym bardziej zasługuje na mój szacunek i tym bardziej są śmieszni ci, którzy wyzywają go od Turbanów i krzyczą "won!". Naprawdę, polecam obejrzeć reakcję pana Jana na wieść o wprowadzeniu reformy Ekstraklasy. W ostatniej chwili powstrzymał się od słów powszechnie uważanych za obraźliwe.
"Otóż skoro największą liczbę minut z podstawowej jedenastki rozegrał Jodłowiec (odpowiada 24 meczom) to oznacza, że w 8 odpoczywał."
Ojejku! Jakie to proste! Wziąć jedną liczbę, odjąć od drugiej i krzyknąć "Eureka!". Ale tego, że Jodła chyba od września zapieprza co 3 dni, łącznie z reprezentacją, to kolega już nie wziął pod uwagę? Tego, że Ivica od kilku miesięcy te wolne 48 godzin poświęca głównie na masaże i wstrzykiwanie leków przeciwbólowych, to też nieważne? Wiesz, daruj sobie taki typ argumentacji, bo trochę się jednak ośmieszasz.
16poniedziałek, 09, grudzień 2013 11:07
anonimowy_legionista
Jak popatrzy się w liczbę minut rozegranych przez piłkarzy to przodują tam Brzytwa, Jodła i Rzeźnik.
Paradoksalnie Brzytwa i Jodła to piłkarze października i listopada w Legii wg kibiców Wink
17poniedziałek, 09, grudzień 2013 11:11
JJ
Ojejku! Jakie to proste! Wziąć jedną liczbę, odjąć od drugiej i krzyknąć "Eureka!". Ale tego, że Jodła chyba od września zapieprza co 3 dni, łącznie z reprezentacją, to kolega już nie wziął pod uwagę? Tego, że Ivica od kilku miesięcy te wolne 48 godzin poświęca głównie na masaże i wstrzykiwanie leków przeciwbólowych, to też nieważne? Wiesz, daruj sobie taki typ argumentacji, bo trochę się jednak ośmieszasz.

Jedyne co jest śmieszne to fakt, że operujesz 2 nazwiskami na krzyż w sporcie w którym gra się po 11. A na ławce siedzi Pinto, środkowy pomocnik, wypoczęty, więc gdyby Urban uznawał, ze Jodła z IV są przemęczeni to wystawiłby Portugalczyka, bo w końcu "wie w ogóle, co się dzieje, gdy ta formacja nie funkcjonuje tak jak należy".
18poniedziałek, 09, grudzień 2013 11:20
anonimowy_legionista
@JJ

Skoro już o Pinto to błędem było nieściągnięcie go w pakiecie razem z Nuno Morais. Pinto sam wspominał w jednym z wywiadów, że bez obaw mógł grać swoją piłkę mając go za plecami.

Vrdoljaka już zostawmy, każdy widzi jego mankamenty, a jak ktoś chce się dalej nim podniecać to odsyłam na fora DZ i posty z 2010, kiedy to pojawiła się informacja, że Legia za niego ma zapłacić 1 mln €.
19poniedziałek, 09, grudzień 2013 11:22
Senator
@JJ
Ja ich nie bronię bo to w końcu zawodowcy i biorą kasę której ja na oczy nie zobaczę ale tu raczej chodzi o inny rodzaj zmęczenia, coś takiego jak u nas. Przesyt piłki. Wielu z nas podkreśla ,że ma już dość tej ligi i czeka na przerwę to samo może być z naszymi piłkarzami, fizycznie to oni w każdym meczu dają radę, ale psychicznie mają dość i piłki i siebie stąd brak radości w grze, polotu, płynności.
20poniedziałek, 09, grudzień 2013 12:19
Dzynek
Co by nie mówić to Urban ma świetne warunki do pracy. Nawet porażka nie zmienia tego komfortu. Ostrze krytyki skierowane jest tam, gdzie nie trzeba. Mówi się o wszystkim, tylko nie o słabej jakości gry i z czego ona wynika.

Mało kto zastanawia się dlaczego Legia nie potrafiła skonstruować kilku akcji bramkowych. Dlaczego skrzydła i środek pola nie funkcjonowały. Dlaczego zawodnicy przeraźliwie wolno grali. Dlaczego nie było ruchu zawodników. Dlaczego odległości między formacjami i zawodnikami są tak duże? Dlaczego znowu nie dopasowano sposobu gry do charakterystyki zawodników? To są podstawy, żeby myśleć o dobrym wyniku.

Mówią o pogodzie. A ta była dla obu drużyna taka sama. Lechia dostosowała sposób gry do trudnej murawy. Legia nie.
Mówią o Mikicie. Idealne odwrócenie uwagi jak wcześniej Ojamaa i Wojewoda. Temat kompletnie marginalny.
Mówią o terminarzu. Niby zarżnął Legię. A przecież na boisku był tylko jeden gracz, o którym możemy powiedzieć, że powinien odpocząć. To Jodłowiec. Reszta ostatnim czasem odpoczywała lecząc kontuzje lub grzała ławę. Energii powinno im wystarczyć choćby na I połowę. Tylko gdzie ta energia się podziała? Gdzie ambicja i determinacja?
21poniedziałek, 09, grudzień 2013 13:22
corazstarszy
@Dzynek
Mówią o terminarzu. Niby zarżnął Legię. A przecież na boisku był tylko jeden gracz, o którym możemy powiedzieć, że powinien odpocząć. To Jodłowiec. Reszta ostatnim czasem odpoczywała lecząc kontuzje lub grzała ławę. Energii powinno im wystarczyć choćby na I połowę. Tylko gdzie ta energia się podziała? Gdzie ambicja i determinacja?

Wiesz, Lechia, gdzie też, wedle Twego sformułowania, byli piłkarze, którzy "odpoczywali lecząc kontuzje lub grzejąc ławę", rozegrała tej jesieni 11 meczów mniej. Na tym etapie to robi różnicę. Poza tym, chyba nie zdajesz sobie sprawy, z tego, czym jest rehabilitacja i powrót do normalnych obciążeń. Nie jest to, wbrew temu, jak się wyraziłeś, odpoczynek. Jest to codziennie żmudna, wielogodzinna praca - ćwiczenia, zabiegi, ćwiczenia, zabiegi, sprawdzanie, ile już można robić, RTG, rezonans, ćwiczenia. Nie przechodziłeś nigdy czegoś takiego? To praca często cięższa sprawa niż brak kontuzji i normalny rytm meczowo-treningowy.
Jest Urban winny wielu niedoróbkom w grze Legii, m.in. brakowi umiejętności dostosowania gry do warunków, czy umiejętności gry tylko na jeden sposób - Legia posiada piłkę, ma inicjatywę, i nic poza tym, żadnego przejścia na dłużej do efektywnej obrony, żadnego agresywnego odbioru. Z klęsk pucharowych nie wytłumaczy się Urban w żaden sposób, zwłaszcza z porażki z Apollonem. Natomiast wydłużenie ligi w 2013 o 6 meczów, rozgrywanych w tempie 2 kolejki na tydzień + puchary + kontuzje to wyzwanie i skala trudności, którym nie tacy jak Urban by nie podołali. Dla mnie to jest decydujące. I uwzględniam też ten aspekt, o którym pisze Senator. Ile wykrzeszesz z siebie entuzjazmu, nawet będąc dobrze i na czas opłacanym, dla stale powtarzanych czynności w takim tempie? Na pewno, przy 32 meczach w 145 dni nie starczy Ci zapału, aby pod koniec grać tak jak grasz na początku.
22poniedziałek, 09, grudzień 2013 13:44
Dzynek
Rzeczywiście sformułowanie niefortunne. Skrót myślowy aby odróżnić graczy, którzy rzeczywiście grają bardzo często od początku sezonu, niemal co 3 dni, i u których poziom zmęczenia organizmu oraz nawarstwienie mikro urazów jest duże, od tych, którzy takich obciążeń czy dolegliwości nie objawiają. Leczenie kontuzji jest wysiłkiem, lecz nieporównywalnie innych od meczowego. Wydatek energetyczny podczas meczu i podczas leczenia urazu jest zupełnie różny. To, co zużyje na leczenie jest tylko niewielką częścią tego, co potrzebuje, żeby rozegrać mecz. Poza tym "dzięki" leczeniu dolecza mikro urazy oraz regeneruje organizm pod względem znużenia meczowego.

Jeśli weźmiemy na tapetę Jodłowca i Kucharczyka to można oczekiwać dwóch rzeczy:
- Jodłowiec może przejawiać objawy znużenia ze względu na nagromadzenie dużej ilości gier w ostatnim czasie;
- Kucharczyk zaś powinien buzować nadmiarem energii, świeżością, którą akumulował podczas leczenia kontuzji.
23poniedziałek, 09, grudzień 2013 16:38
corazstarszy
@Dzynek

Tak, zgadzam się, że są ci bardziej i ci mniej eksploatowani i że po tych drugich można często oczekiwać więcej wigoru, zadziorności, walki, siły pozostawionej na boisku. A tych rzeczy brak. Podałeś akurat przykład Kucharczyka. Nie wiem, kogo by jeszcze zaliczyć do tego grona (Mikita, Astiz, Kuciak, pozostali grają i grają i już powłóczą nogami). Jest tutaj, przynajmniej w wypadku Kucharczyka, inny problem, który, moim zdaniem, dobitnie zidentyfikował Mariusz Piekarski. Cytat za legia.net
http://legia.net/index.php?typ=news&id=54158

Głównym powodem rozczarowań jest przecenianie umiejętności piłkarzy Legii – wielu z nich jest po prostu bardzo przeciętnych. Kibice i dziennikarze wynoszą ich na piedestał tylko dlatego, że grają przy Łazienkowskiej i zakłada się, że powinni się wyróżniać. Tak naprawdę niektórzy nie prezentują większej wartości niż zawodników Podbeskidzia czy Cracovii.

Ja się z nim zgadzam i nie podzielam tej wizji, że Legia wyraźnie góruje mocą i jakością składu nad resztą ligi i dzięki temu jest na 1. miejscu.
W sumie: jak nie zmęczenie, to także brak jakości. Jak to skumulujemy z wydłużoną rundą, liczbą gier, ograniczeniami zawodowymi Urbana, kontuzjami, to mamy porażki, które zupełnie, o zgrozo, nie dziwią.
24poniedziałek, 09, grudzień 2013 16:55
CTP
Przy takiej częstotliwości gry naturalną rzeczą jest konieczność rotacji. Niestety, rotacja zabija zgranie i płynność gry, czego byliśmy świadkami w paru meczach na początku sezonu. Rzadko który trener nawet w silniejszych klubach decyduje się na częstą wymianę klocków. Rzadko który trener jest też postawiony w takiej sytuacji jak Urban. Klopp czy Guardiola mogą spokojnie grać jedną 11-tką, skoro do tej pory (od początku sierpnia) rozegrali raptem 20 meczów. Urban był zmuszony postawić przede wszystkim na indywidualne umiejętności poszczególnych piłkarzy, bo przy naturalnym braku zgrania wynikającego z częstej rotacji tylko to mogło zapewnić punkty (i zapewniło).
Sytuacja w polskiej lidze jest wyjątkowa nawet w skali Europy i bardzo dziwią mnie te wymagania wobec piłkarzy Legii. Nigdy wam nie przyszło do głowy, że może dla Messiego czy Ribbery'ego to byłaby też za duża dawka?
25poniedziałek, 09, grudzień 2013 17:01
Zbyszek
Mecz został rozegrany w skrajnie trudnych warunkach i nie o śnieg tu idzie,ale o niebywale miękkie podłoże.W takich warunkach decyduje szybkość.Albo szybkość poruszania się zawodników,albo szybkość przemieszczania piłki.Lechia wybrała szybkość indywidualną i ruchliwość,zaś my wariant gry na stojaka i cięcie od tyłu uciekających rywali.Efekt był.0:2.
I refleksja taka.Wmawia się masom,że mamy piękne stadiony.Ja pytam czyli co? Budowle?.Stadion to jest przede wszystkim boisko.Nie wiem ki diabeł,ale na wszystkich stadionów wybudowanych na EURO jak tylko trochę popada to murawa nie nadaje się do gry.Największy błąd nie tylko sędziego Musiała jest taki,że zezwala na rozegranie meczu w takich warunkach.Te kontuzje i te kartki to wina boiska i pośrednio jego.

Nie zgadzam się natomiast z tezą lansowaną przez Mario Piekario,że mamy przeciętnych zawodników.Rozumiem,że jak byśmy kupili tych co on proponuje to byliby wybitni.Mam nadzieję,że nie damy mu zarobić.
Natomiast brak nam wiary we własną moc. I brak szybkości wytrzymałościowej.Ten brak powoduje,ze naturalne zmęczenie tak naszych dołuje,bowiem nie pozwala na szybką regenerację sił.
26poniedziałek, 09, grudzień 2013 18:14
Senator
A czy komuś nie przeszła przez głowę myśl, że piłkarzom może zacząć być nie po drodze z Urbanem? Który z nich nie licząc może Jodły i Brzyskiego obecnie gra na swoim przyzwoitym poziomie?
27poniedziałek, 09, grudzień 2013 20:07
Zbyszek
@Senator.
Dziwię się akurat Tobie. Przecież wiesz, ze piłkarze są od grania jak dupa od srania. W normalnym klubie w razie sporu z trenerem ozięble żegnamy gnojka. Mając rację, żle umiejscawiasz ośrodek dyspozycyjny. Od oceny trenera jest Prezes. Tylko i wyłącznie.

Trafnie zauważasz, że nasi zwłaszcza młodzi piłkarze cofają się w rozwoju. Trener Urban potrafi wyeliminować błędy piłkarzy w postaci braków w wyszkoleniu na poziomie najwyżej młodzieżowca.P odnieść na poziom europejski już nie potrafi. Nie ten rozmiar kapelusza. Przykład klasyczny to Kosecki: Janek zwrócił mu uwagę, że gra za blisko rywali kryjąc niejako samego siebie i powinien preferować szybkość nie wdając się w pojedynki "na stojąco". I tyle. Kuba to wyeliminował i dalej nie poszedł ani o kroczek. Nie będę go krytykował bo jest wielce ambitny i przy poważnym trenerze byłby lepszy niż jego ojciec. Tylko trzeba wiedzieć to o czym mówił Ferguson: "Ja od początku miałem wizję jak wygląda gra na najwyższym poziomie". Popatrz jak gra dziś Bereszyński w porównaniu z tym jak do nas przyszedł. Jak grają Furman, Żyro, Łukasik, Kucharczyk, Cichocki /a właściwie nie grają/. Piłkarze go lubią, bo jest to porządny i przyzwoity człowiek. I chce dobrze. Tylko, że jak to mówiono o władcach PRL: oni chcą dobrze i im wychodzi żle. Może by tak zechcieli odwrotnie.

I proszę przestań pisać tak jak wielu tych niby młodych, a już minimalistów, że gra na przyzwoitym poziomie nas zadawala. Może ich. Widziałeś na własne oczy jak grała Legia. Do tego dążymy, a nawet dalej. Nigdy niżej. Zawsze. Pozdrawiam serdecznie.
28poniedziałek, 09, grudzień 2013 20:44
Senator
@Zbyszek
A gdzie ja tak napisałem, że mnie zadawala? Napisałem, że większość nie gra na swoim przyzwoitym jak na nich poziomie . Z tych nerw to już mi różne rzeczy chodzą po łbie po nie takiej Legii pragnę. Kopją się po czołach a przecież potrafią trochę więcej.
29poniedziałek, 09, grudzień 2013 21:25
anonimowy_legionista
@Zbyszek

Popatrz jak gra dziś Bereszyński w porównaniu z tym jak do nas przyszedł. Jak grają Furman, Żyro, Łukasik, Kucharczyk, Cichocki /a właściwie nie grają/.

Bereś na mój gust jest w słabszej dyspozycji fizycznej, przychodząc do Legii był fajnie przygotowany, ale jesienią przez przerwy w grze nie może wrócić do optymalnej formy. Kolejna runda powinna go zweryfikować.

Kucharczyk chyba już ma taką rolę w Legii (który to już rok), gra jak inni nie grają. Rundę zaczął z wysokiego C, złapał kontuzję i zaginął.

Łukasik czy on będzie w stanie kiedykolwiek zagrać kilka meczów w pełnym wymiarze czasowym pod rząd? No chyba że grając co 6-7 dni.

Żyro pominę bo nie wiem czy i kiedy będzie zdrowy? Wieczny megatalent i meczów jak na lekarstwo.

Furman, ech każdy by chciał widzieć go takiego jak w meczu ze Śląskiem w PP czy w meczu z TNS. Choć coraz częściej dopuszczam możliwość, że pewnego poziomu nie przeskoczy i zwyczajnie błyszczy głównie na tle słabiej dysponowanych rywali.

Myślę, że na pewnym etapie, to ktoś powinien podjąć męską decyzję i sprzedać niektórych zawodników albo zwyczajnie pozwolić im odejść bo z tym czym oczekują kibice a piłkarze prezentują na boisku jest za duży rozdźwięk.
30wtorek, 10, grudzień 2013 09:43
CTP
Zbyszku, zanim wklepiesz do komputera jakąś kategoryczną opinię, to może najpierw zapoznaj się z tzw. faktami. Cytat z Kosy:
"Mój sezon? Dupa, dupa, kompletna dupa. Do meczu z Lazio jeszcze jakoś to wyglądało. Grałem po swojemu, wpadały jakieś bramki, ale nagle przyszedł czas, kiedy kompletnie nie mogłem sobie poradzić z bólem, którzy mi towarzyszył na każdym treningu i w każdym meczu. Chęci były, głowa chciała, ale organizm się buntował. Nawet nie wiem, ile meczów zagrałem na przeciwbólowych... Brałem je na własną odpowiedzialność i nie zawsze ktoś o tym wiedział, a czasem nawet mi to odradzano. W meczu Górnikiem sobie odpuściłem i musiałem zejść przez problemy z kolanem. Do tego problemy z przywodzicielem i spojeniem łonowym... Wychodzisz na trening, jesteś przygotowany na 80 procent, schodzisz z 30 procentami... Nie ma możliwości. Dochodziło do tego, że lewej nogi w ogóle nie używałem, a jak robiłem przerzut prawą, to musiałem kopać po ziemi, bo nie byłem w stanie podnieść piłki"
31wtorek, 10, grudzień 2013 14:22
anonimowy_legionista
@CTP

Brałem je na własną odpowiedzialność i nie zawsze ktoś o tym wiedział, a czasem nawet mi to odradzano.

Rzucasz fragment wywiadu z którego wynika, że zawodowy piłkarz brał leki przeciwbólowe bez wiedzy i zgody lekarzy. Z tego też można wnioskować, że przemilczał pewne urazy byle tylko grać, a takie zachowanie tylko może pogłębiać kontuzje i urazy. Dla mnie to nie jest normalna sytuacja.
32wtorek, 10, grudzień 2013 17:08
Zbyszek
@CTP.
Ja Koseckiego nie oceniam na podstawie jego braku formy. Cofa się w umiejętnościach taktycznych. Do tego w normalnym klubie z tzw. aspiracjami jest rutynowo sporządzany plan indywidualnego prowadzenia i rozwoju zawodnika. Kosecki ma ogromny problem ze swoją kieszonkowością. Ja pytam: czy ktoś w Legii robi cokolwiek aby poprawić u niego masę mięśniową i siłę, tak aby nie stracił szybkości? Odpowiem - nikt. Nawet nie wiedzą jak to się robi. Dlatego marnują talenty.
33wtorek, 10, grudzień 2013 17:23
Zbyszek
@Senator.
Przez tyle lat kibicowania doświadczyliśmy też nawet gorszych wyników naszego ukochanego klubu. Tylko że wówczas mieliśmy zacnych przeciwników z którymi po walce nie wstyd było przegrać. Dziś te łajzy przegrywają z byle łachudrami i nic. Żadnej refleksji.

Mamy to co mamy. W normalnym świecie jest zasada: dbamy, ale jednocześnie wymagamy. Dziś dajemy wszystko za udawaną robotę. Gdyby pracowali jako np. drukarze to za taką postawę wylecieliby z roboty szybciej zanim do niej przyszli. Pozdrawiam.
34wtorek, 10, grudzień 2013 17:43
Senator
@Zbyszek
Właśnie o to chodzi, ja już nie mówię o artście w swoim fachu, zwykły rzemieślnik nigdy poniżej pewnego wyuczonego poziomu nie zejdzie, nam niestety to się zdarza i na dodatek ostatnio za często. To mnie boli ale mimo tego łajzami ich jednak nie nazwę bo to co by nie gadać moi Smile
35wtorek, 10, grudzień 2013 17:44
Senator
*
A i oczywiście również pozdrawiam Jego Ekscelencję Smile
36wtorek, 10, grudzień 2013 17:51
Zbyszek
@Senator.
W naszych czasach też robili różne rzeczy, ale szacunek dla zawodu jaki wykonywali mieli zawsze. Ja tylko to nazywam jak w słowniku poprawnej polszczyzny stoi. Szacunek dla Twojej porządności. Ja jestem czasami zanadto zapalczywy.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.