- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Legia - Korona 2-0: Sa, Sagan i same plusy
W szóstej kolejce Ekstraklasy Legia pokonała Koronę Kielce 2:0. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Orlando Sa i Marek Saganowski, który tym samym trafił do elitarnego grona zdobywców stu bramek w Ekstraklasie. Zwycięstwo Legii budzi szczególne uznanie, ponieważ Henning Berg nie desygnował do gry żadnego zawodnika z teoretycznie najsilniejszej jedenastki naszego zespołu.
Mecz Koroną to całkowity sukces koncepcji Henninga Berga. Zawodnicy, którzy zwyciężyli w czwartek w Aktiubińsku - odpoczęli. Drużyna, która walczy na dwóch frontach – zainkasowała ligowe punkty. Młodzież stanowiąca zaplecze pierwszej drużyny – zyskała cenne ogranie i przyczyniła się do zwycięstwa.
Pierwsza połowa niedzielnego meczu przebiegała zgodnie ze scenariuszem, który można było nakreślić na podstawie analizy składów obu drużyn. Legia usiłowała atakować, ale poza minimalnie chybionymi strzałami Kuby Koseckiego i Krystiana Bielika, nie była w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką gości. Korona atakowała znacznie bardziej niebezpiecznie, z dużą łatwością przedostając się na przedpole bramki Konrada Jałochy. Stuprocentowe sytuacje marnowali Jacek Kiełb, który doszedł do sytuacji sam na sam z Jałochą po tym jak Mateusz Wieteska nie poradził sobie z podaniem w poprzek boiska od Bartka Bereszyńskiego, oraz Michał Janota, który dobijał piłkę po jednej z interwencji naszego bramkarza. Wydawało się, że jeżeli goście wykażą się odrobinę większym opanowaniem pod bramką Legii, bramka dla Korony jest kwestią czasu.
A jednak po przerwie to Legia była tym zespołem, który opanował sytuację. Nasi zawodnicy popełniali znacznie mniej indywidualnych błędów, dzięki czemu pod bramką Jałochy było zdecydowanie spokojniej. Nasz bramkarz tylko raz musiał wykazać się najwyższym kunsztem, kiedy już przy stanie 1:0 stuprocentową sytuację miał Paweł Golański. Piłkarz Korony niepotrzebnie podniósł piłkę przy uderzeniu z pola karnego, czym ułatwił interwencję Jałosze.
Właśnie Konrad Jałocha jedną ze swoich udanych interwencji i szybkim wznowieniem gry zainicjował akcję Legii, która doprowadziła do bramki na 1:0. Piłka w środku pola trafiła do Helio Pinto, który zagrał na skrzydło do Arkadiusza Piecha. Klasycznie 'obciął się' lewy obrońca Korony, Leandro, piłka dotarła do Piecha, ten nie 'zagotował się', lecz przytomnie podał na środek pola karnego, gdzie do futbolówki dopadł Orlando Sa i wyszliśmy na prowadzenie.
Portugalski napastnik jakby odblokował się po zdobyciu tego gola, imponując już do końca meczu swobodą w grze, bardzo dobrą kontrolą piłki, a także, uwaga, zaangażowaniem, którego namacalnym dowodem była interwencja w pole karnym Legii, po której Sa założono na głowę pokaźnych rozmiarów opatrunek. Sa miał też wiodący udział przy bramce na 2:0, jego soczyste uderzenie zmusiło Cerniauskasa do wybicia piłki, do której dopadł Marek Saganowski, który trafiając do siatki, praktycznie rozstrzygnął losy meczu.
Zwycięstwo Legii zapewnili ci, na których mieliśmy prawo najbardziej liczyć – doświadczeni napastnicy. Warto jednak wspomnieć o młodzieży, która na pewno nie dała plamy. Konradowi Jałosze piłka nie zawsze kleiła się do rąk, ale grę naszego bramkarza należy określić mianem co najmniej solidnej. Mateusz Wieteska i Łukasz Moneta mieli pewne problemy w pierwszej połowie niedzielnego meczu, nie zawsze potrafiąc odpowiednio ustawić się w defensywie, ale po przerwie ich gra wyglądała znacznie pewniej, a Moneta odważnie podłączał się do ataków Legii. Nie wszystko wychodziło Adamowi Ryczkowskiemu, ale kilka krótkich zwodów naszego skrzydłowego kolejny raz znamionowało talent tego zawodnika. W pierwszej połowie energia rozpierała Krystiana Bielika, który był aktywny w obronie i ataku, próbując nawet efektownych sztuczek technicznych. Po przerwie Bielik grał już znacznie bardziej spokojnie, koncentrując się na zabezpieczeniu środka pola. Każdemu z tego grona należą się ogromne słowa uznania.
Na pewno personalne rozwiązania, na które Henning Berg zdecydował się w meczu z Koroną, nie będą towarzyszyć nam w każdej kolejce - sytuacja przed meczem z kielczanami była wyjątkowa. Bardzo cieszy, że podjęte ryzyko tym razem w pełni się opłaciło. Korona jest wprawdzie słaba, rozbita, pozbawiona pewności siebie, a Olivier Kapo, co było widać od momentu jego wejścia na boisko, jeszcze przez jakiś czas będzie straszył tylko nazwiskiem, ale zwycięstwo Legii występującej w takim składzie to chyba najcenniejszy i najbardziej radujący kibicowską duszę ligowy wynik w tym sezonie. Brawo!
Szkoda tylko, że kolejne okazałe zwycięstwo zobaczy na żywo garstka ludzi.
Dwukrotny MP z ostatnich dwóch lat, drużyna, która jest głównym faworytem do kolejnego mistrzostwa, która otarła się o LM, która jest już jedną nogą w LE, która strzela najwięcej goli w TME i gra najefektowniejszą piłkę potrafi ściągnąć na trybuny, w stolicy dużego Europejskiego państwa zaledwie 15 tyś osób (???) jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe.
"Moda na Legię" trwa. Jak cholera
Gdyby przyszli tylko ci, którzy na różnych forach pytają w kółko "gdzie transfery ?" zapewne zabrakłoby biletów..
Na LN podano przypuszczalny skład na dzisiejszy mecz. Już nie mogę sie doczekać. Będzie się działo
Przypuszczalny skład Legii na mecz z Koroną: Jałocha - Bereszyński, Lewczuk, Wieteska, Moneta - Kosecki, Pinto, Bielik, Ryczkowski - Sa, Piech.
Śmiało możemy sobie pozwolić na grę zupełnie inną jedenastką niż w Kazachstanie, bo szansę wygranej oceniam na 99%. Ten jeden pozostawiam na naszą nieskuteczność. Przyjeżdża Korona, obok Piasta najgorsza drużyna w TME. I nie ma co się czarować kurtuazją, bo co by nie powiedzieć to zabrzmi niepoważnie. Tylko 3 strzelone bramki, 11 straconych, a za nami tylko 5 meczy. W tym roku kalendarzowym jeszcze nie wygrała na wyjeździe i nie zanosi się na poprawę. Rzut oka na stracone bramki pokazuje jak fatalnie wygląda obrona Korony. Błędy w ustawieniu i kryciu są nagminne, nie mówiąc już o kuriozalnych indywidualnych zachowaniach. Jak my nic nie wypracujemy to śmiało możemy liczyć na prezent.
To idealny mecz dla graczy z drugiego szeregu. Wystawianie przeciw nim najcięższej artylerii można podciągnąć pod paragraf o znęcaniu się nad... Ci, co nie mieli okazji grać w czwartek z pewnością sobie poradzą. Nie ma też sensu ryzykować zdrowia graczy praktycznie nie do zastąpienia takich jak Brzyski, Vrdoljak, Radovic, Kuciak, bo z całą pewnością koroniarze bezsilność na boisku będą sobie rekompensować nadmierną agresywnością.
To mecz, w którym możemy przysposabiać zastępców. Nikt nie ma przecież wątpliwości, że w przypadku kontuzji któregoś z wymienionej czwórki pojawi się wielki niepokój. Dlatego Jałocha, Moneta, Kalinkowski lub Kopczyński i Piech powinni dziś zagrać. To inwestycja, która może zbliżyć ich do poziomu graczy pierwszoplanowych tak jak to się stało w przypadku Koseckiego, Juniora, Bereszyńskiego. To dobra okazja na podniesienie jakości kadry.
Moja propozycja składu:
Jałocha
Bereś,Lewczuk,Junior,Moneta
Kosecki, Kalinkowski,Pinto, Ryczkowski
Piech, Sa
Nie, Gawin nie ma żadnych wiadomości z pierwszej ręki co do składu
Wygląda na to, że w tym przypadku jesteś znacznie bliżej wyjściowego składu Legii. Jałocha, Wieteska, Moneta, Bielik(!) i Ryczkowski w pierwszym składzie ligowego meczu, jeżeli się potwierdzi to będzie naprawdę mocna rzecz. A jeszcze mocniejsza jeżeli wygramy
Bardzo odważnie. Mecz stał się jeszcze bardziej intrygujący.
O ile mi wiadomo, to w Sulejówku nie grają o MP a co za tym idzie o możliwość udziału w kolejnej edycji LM
W sercu gdzieś tli się nadzieja że zdobędziemy trzy punkty ale tak uczciwie to zaraz po meczu w Aktiubińsku nasze zwycięstwo w meczu z Koroną widziałem przez dobrą lornetkę, taki mały teleskop. Hmmmmm, ten teleskop to przypomniał mi tors Koseckiego - Per aspera ad astra
Ale też Korona to nie są mocarze i pod wodzą trenera Tarasiewicza raczej zawodzą.Gdzie więc jak nie z nimi ma się ogrywać młodzież będąca w kadrze I zespołu?.
Którego z piłkarzy Legii z przypuszczalnego składu jaki ma dziś zagrać wymieniłbyś i na kogo z Korony ?
Dla mnie zestawienie jedenastki jest pochodną dwóch faktów, zmęczenia meczem w Kazachstanie i bojaźnią trenera o ewentualną kontuzję w meczu z było, nie było twardzielami z Korony. Oba powody są dla mnie wystarczającym pretekstem do wystawienia młodego składu. Zresztą jak już napisałem każdy kibic Legii, mający na sercu jej rozwój (a nie tylko dokonania doraźne) będzie miał okazję przyjrzeć się naszemu zapleczu. Szukając jeszcze pozytywów, ten mecz będzie wielkim testem dla takich graczy jak Helio Pinto, Orlando Sa. Piłkarzy, którzy aspirują do miana gwiazd drużyny. Aby takimi być warto czasem pokazać, że nie tylko spija się śmietankę, ale też ciężko pracuje, biorąc na barki odpowiedzialność za wynik. Szczerze mówić już nie mogę się doczekać pierwszego gwizdka sędziego.
Za górami, za lasami, za dolinami.
Pobili się dwaj górale ciupagami.
Hej górale, nie bijta się,
Ma góralka dwa warkocze, podzielita się
Monrooe -> Najlepiej niech spadają na Konwiktorską, ci wszyscy źli, niedobrzy ludzie. BTW, Legia z Koroną to co najwyżej starcie, bo pojedynek toczy się, jak sama nazwa wskazuje, 1 na 1, a nie 11 na 11.
- "Najlepiej niech spadają na Konwiktorską, ci wszyscy źli, niedobrzy ludzie."
Nie przesadzajmy, zupełnie nie o to mi chodziło. Jeśli dany hipotetyczny kibic ma ambicje wygrać każde spotkanie niezależnie od okoliczności i od tego uzależnia swoją bytność na stadionie, to naprawdę lepiej może być dla niego dopuścić sobie uczestniczenie w pierwszej części sezonu. Nie raz i nie dwa będzie "narażony" (mam nadzieję, że awansujemy w czwartek) na obserwowanie słabszej jedenastki "wojskowych". A my później będziemy "narażeni" na czytanie żali wylewanych na "kartach" internetu. Stąd stwierdzenie, że lepiej i dla niego i dla nas. #nooffence
- Legia z Koroną to co najwyżej starcie, bo pojedynek toczy się, jak sama nazwa wskazuje, 1 na 1, a nie 11 na 11.
Zdaje mi się, że już o tym pisaliśmy, kilka lat temu na lamach c-eL. Nawet mocno grzebałem w celu rozstrzygnięcia jak jest i wyszło, że jak najbardziej dopuszczalny jest pojedynek jako starcie dwóch zespołów, nie tylko jako zmagania dwóch jednostek.
Moje pytanie zadane było w kontekście obaw o wynik z takim "gigantem" jak Korona.
Czy piłkarze z przypuszczalnego składu nie mają czegoś do udowodnienia ?
1. Bereszyński ma szanse pokazać, że to jemu należy się pierwszy skład, bo póki co Broź nakrywa go czapką.
2. Lewczuk może pokazać dlaczego został wybrany jednym z najlepszych obrońców zeszłego sezonu.
3. Kosecki może pokazać, że to jednak on powinien grywać w środku tygodnia, nie Kucharczyk.
4. Pinto może ponownie potwierdzić powrót do formy z Cypru.
5. Sa ma szanse od pierwszej minuty pokazać dlaczego jest wkurwiony.
6. Piech może wreszcie odwdzięczyć się Bergowi za zaufanie jakim go obdarzył ściągając do drużyny mistrza Polski ze spadkowicza.
7. Dla młodzieży kolejna szansa na podniesienie umiejętności w potyczce z pierwszoligowcem na cudownie przygotowanej murawie przy 15 tysiącach kibiców. Jeden taki mecz daje więcej niż dwa miesiące treningu. Wiem co piszę.
- "Moje pytanie zadane było w kontekście obaw o wynik z takim "gigantem" jak Korona. "
Nie no, bez przesady w drugą stronę. O wynik meczu ze słabą Koroną obawy to ja mam bardzo duże. Nie wynikają one z klasy naszych zawodników, a z fakty braku ogrania i zgrania wystawionej do boju jedenastki. Nie lekceważyłbym wagi drużyny w takim sporcie jak piłka nożna. Co by nie mówić, nasi w tym zestawieniu wciąż muszę się "siebie" uczyć, a w takich warunkach o błąd nie trudno. "Słaba" Korona ma to zupełnie za sobą, a gdy doda do wszystkiego zwykłą u siebie agresję, to niektórzy z naszych młodych, obiecujących może mieć nie lada kłopot.
" to niektórzy z naszych młodych, obiecujących może mieć nie lada kłopot."
Tym lepiej. Najwyższy czas zacząć rzucać młodzież na głęboką wodę.
W mojej ocenie im wcześniej tym lepiej, tym bardziej, ze nowy regulamin rozgrywek jest wręcz wymarzony dla takich "eksperymentów"
Pozostaje mi się w pojedynkę zastosować. Twoje uwagi w tym zakresie są bezcenne.
@ kibic 50
Ja nie piszę, czy to dobrze, czy źle. Piszę natomiast, że pomimo niewątpliwych umiejętności poszczególnych zawodników może być ciężko o pozytywny wynik w starciu z Koroniarzami. I to nawet przy ewentualnej, bardzo pozytywnej postawie teoretycznych liderów.
Oczywiście że może, ale nie musi, co już było udowadniane wielokrotnie
Osobiście się cieszę na taki skład, bo oglądanie Radovića i spółki jak golą po 3, 5 do 0 stało się nudne
Jeszcze jedno.
Wystawiając tych piłkarzy nasz trener poszerza sobie możliwości "przyszłych zmian" w meczach naprawdę ważnych. Tak sądzę
Nie no, z tą nudą to już nie przesadzajmy, ja bym chętnie pooglądał. Z tym, że akurat nie dziś. Są ważniejsze rzeczy do zrobienia niż zabawa z Koroną.
Patrząc na skład nasuwa się skojarzenie z Bełchatowa, tzn. meczu z GKSem. Wtedy przede wszystkim zasiedli liderzy. Strasznie jestem ciekaw jak będzie dziś.
Było super
Teraz oby do czwartku i witaj Europo, choć nadal szkoda, że nie będzie to LM.
Czadowy mecz i dla mnie niespodzianka, że Legia w tym składzie wygrała. Gdzieś tak do 10. kolejki mamy limit szczęścia wykorzystany. Bo nieudacznictwo piłkarzy Korony w 1. połowie to był klucz do końcowego sukcesu i nasze wielkie szczęście. Do przerwy mogli spokojnie 2, 3 gole wbić. A tak Arek Piech ma asystę przy otwierającym wynik golu.
Konrad Jałocha rewelacyjnie. Tak jak mieliśmy w Legii Sokołowskiego i Sokołowskiego II, przy czym ten drugi wobec pierwszego nic nie znaczy w historii klubu, tak bym chciał, aby kariera Konrada tak się potoczyła, że nikt już nie będzie pamiętał, że występował w Legii kiedyś niejaki Marcin Jałocha.
Niesamowite, ciężar pilnowania gry Legii spadł na Bereszyńskiego, Pinto i Koseckiego, piłkarzy jednak ciut drugiego planu. I podołali, choć, gdy zdarzało im się występować w tym sezonie w 1. drużynie, to na każdego kręciliśmy nosem. Suma umiejętności indywidualnych może i w przypadku tej eksperymentalnej Legii (Legii kids?) jest wysoka, ale zgranie tego wszystkiego jeszcze potrwa. Tym niemniej, za sprawą takich meczów właśnie się dokonuje. Za tydzień z bardzo solidnym Podbeskidziem tak się jednak nie da. Wieteska, Moneta, Ryczkowski to jednak melodia przyszłości.
Sa po raz kolejny potwierdził, że jest dobrym napastnikiem. Trochę szkoda, że nie gra teraz w 1. drużynie.
Jest takie przysłowie ale mniejsza z nim.
Nie wiem jak w telewizorni ale na stadionie ten mecz oglądało się super.
Walles już napisał o entuzjazmie tych którzy byli, a byli Ci którzy kochają ten klub i doskonale wiedzieli kogo zobaczą. Zobaczyli nie pekajacą młodzież, setną bramę Sagana czego więcej chcieć?
A już wiem, zła Legia ich podkupiła
P.S. O mitycznym skautingu już się nawet Rumak wypowiedział.
Ja o meczu raczej się nie wypowiadam, bo nie ma o czym. Przyjechała czerwona latarnia ligi, dzięki czemu Berg mógł oszczędzić podstawową 11-tkę, zebrali 2 bramki i pojechali. Nie ma co się podniecać, bo przy innym przeciwniku Norweg pewnie w życiu nie wystawiłby takiego składu. Że Kiełb z Golańskim kopią się po czole, to żadna nowina.
Natomiast, zdaje się, że mamy przeznaczać jakieś grube miliony na naszą Akademię. Jak sobie porównuję takiego Bartczaka czy Kalinkowskiego do Bielika, to się zastanawiam, czy w ogóle warto. No chyba, że najpierw ściągniemy do Akademii trenerów z Lecha.
Może zamiast ich krytykować należy pogratulować umiejętności wypatrzenia zawodnika i przekonania jego a przede wszystkim rodziców że Legia to najlepsze rozwiązanie.
Co do pomniejszania zwycięstwa Legii spuszczam zasłonę milczenia.
Jak się chce uderzyć to kij zawsze się znajdzie.
Ani Leśny ani Mioduski nie ukrywają że Akademia to pieśń przyszłości. Oglądają, podgladają , uczą się. Szukają środków i mają plan. Jeśli go zrealizują i wtedy po kilku latach nie będzie efektów twoje marudzenie będzie miało podstawy. Moim Zdaniem teraz czepiasz się dla czepiania.
No żesz ...
Po raz kolejny z dużą przyjemnością patrzyłem na grę Wieteski. W zasadzie co do słowa podpisuję się pod opinią, którą na temat jego gry wygłosił po meczu Berg. Jego błąd w pierwszej połowie... nie był w zasadzie jego błędem, bo to Bereszyński wsadził go na konia.
Mniej mi się podobali starsi zawodnicy, szczególnie Pinto i Piech. Z kolei gra Monety (ze szczególnym uwzględnieniem ustawiania się w obronie) utwierdziła mnie w przekonaniu, że wciąż bardzo nam brakuje lewego obrońcy, jakiejkolwiek w zasadzie alternatywy dla Brzyskiego.
Bardzo mnie cieszą bramki Sa i Saganowskiego, fajnie też obaj grali. Obym mógł częściej oglądać panów Sa-Sa w takiej formie. Natomiast jak najrzadziej chciałbym oglądać mecze, w których poważny wpływ na wynik ma błąd sędziego. Karny po faulu Jałochy na Golańskim należał się Koronie jak psu micha.
Nie żebym bronił sędziego ale moim zdaniem Jałocha nie spowodował upadku zawodnika Korony.
Niech zresztą wypowie się sędzia emeryt Walles.
Dla mnie nic z miski i psa w tej sytuacji nie było.
Druga po wyniku sprawa to nasza młodzież, która dzisiaj pokazała się w dużej liczbie. Odkryciem meczu został uznany Bielik i można się z tym zgodzić, choć w drugiej połowie zgasł i nie był już tak widoczny. Jego i Wieteskę ocenił bym na plus. Wieteska wprawdzie zaliczył sporego wielbłąda ale po pierwsze w niezbyt komfortowej sytuacji postawił go swoim zagraniem Bereszyński, a po drugie myślę że sytuacja ta nauczy go, iż takie piłki się po prostu wywala od razu, a nie próbuje przyjmować. Na minus za to bym zaliczył grę Monety i Ryczkowskiego. O ile Moneta to prawie że debiutant to Ryczkowski ma już kilka meczów "w jedynce" za sobą i w każdym meczu jest, moim zdaniem, jednym z najsłabszych zawodników. Łatwo traci piłki i często nie za bardzo wie co zrobić z piłką. Być może nie jest to jego ulubiona pozycja. Jednakże oceniając go przez pryzmat lewego pomocnika, trudno mi go ocenić pozytywnie. Moneta z kolei sprawiał wrażenie przemotywowanego i elektrycznego. Często szedł na raz "jak dzik", piłki wybijał szybko i bez pomyślunku jakby był na maksymalnym stresie. Kiełb mijał go z łatwością. Na jego usprawiedliwienie mogę napisać, że Kosecki rzadko mu pomagał często zupełnie odpuszczając powrót. Mimo wszystko nie stanowił jakiejś skutecznej zapory na tej lewej stronie.
Przypomniało mi się jeszcze, że zadebiutował Szwoch. Wszedł na krótko ale widać było różnicę między nim a Ryczkowskim, którego zastąpił. Umiał utrzymać się przy piłce i sensownie zagrać mimo asysty rywala. Czekam na jego kolejne występy. Mam nadzieję, że on i Ghuilerme zluzują Ryczkowskiego w meczach gdy będzie grał drugi skład, bo nasz młodzieżowiec musi się jeszcze sporo nauczyć, a paradoksalnie wyjątkowo często pojawia się na boisku.
Dlatego taka teza jest dla mnie bardzo mocno krzywdząca.
Mecz dobry, w pierwszej połowie miałem trochę strachu- szczególnie jeśli chodzi o sytuacje Kiełba. W drugiej, Berg całe szczęście zdążył szybko skorygować niedociągnięcia i tak naprawdę kwestią czasu stało się kiedy strzelimy pierwszego gola. Moneta w pierwszej połowie zagrał słabo, widać było ze Koroniarze poczuli krewa i każdą akcje wobec jego nieporadności próbowali grać lewą stroną. Druga połowa to oznaka, że może być z niego solidny lewy obrońca.
Świetny występ Wieteski. Zagrał baardzo dobrze, a w powietrzu wygrywał każdy pojedynek. Nie bał się również podejmować trudnych decyzji vide dwa wślizgi (jeden w polu karnym, drugi chyba na jego obrzeżu).
Brawo Legia. Dążymy do Europy i to nie małymi kroczkami, ale porządnymi susami.
Dziękuję, dobranoc!
Pozdrawiam wszystkich braci i siostry po szalu !!
"Jeśli go zrealizują i wtedy po kilku latach nie będzie efektów twoje marudzenie będzie miało podstawy"
Ej, no, zaraz! Przecież nasza Akademia powstała 12 lat temu. To ile jeszcze mamy czekać? I po co w ogóle ona jest, skoro do "jedynki" pakujemy młodzież z Lecha, Polonii i Arki?
Nasza największa duma, czyli Wolski trafił do nas dokładnie w tym samym wieku, co Bielik. Rybus w wieku 18 lat. Jedynie Żyro i Furmana można traktować jako pełnoprawnych wychowanków. Dwóch w ciągu 12 lat? No, nie za dużo.
Może się i czepiam ale sęk w tym, że nasi rodzimi pretendenci do kadry seniorskiej umiejętności czysto piłkarskie prezentują wybitnie ogórkowe. Potrzeba bardzo różowych okularów, żeby w całej tej masie kopania się po czole wyszukać nieliczne przebłyski dobrej gry. Bielik przy nich, to jakby z innej planety.
Tak, Szwoch bardzo obiecującą dał tę zmianę. Miałem nawet coś o tym w tekście wspomnieć, ale jakoś myśl mi uciekła. Fakt, wszedł w końcówce, kiedy gra Legii już się dobrze układała, no i 'na podmęczonego przeciwnika', ale naprawdę nieźle wyglądał.
Z tym że ostrożnie, zawsze przy ocenianiu zmienników przypomina się jak to Salinas dwa lata temu z Podbeskidziem dał taką zmianę że klękajcie narody
@ CTP
Intensywnie usiłuję zrozumieć o co Ci chodzi z tym 'jarząbkowaniem'. Akurat w temacie Akademii nie znajdziesz wielu obrońców jej aktualnej jakości, ani na c-L, ani w klubie, wliczając w to najważniejsze klubowe gabinety.
Bez ośrodka wiele więcej niż obecnie tu się nie wymyśli i tyle. Tym bardziej szkoda, że nie udało się w tym sezonie z LM, moglibyśmy zweryfikować niektóre plany i obietnice przekonujące, że znaczna część kasy zarobionej na awansie poszłaby na inwestycję w Akademię.
W sumie to i tak organizacyjny majstersztyk, że to wszystko w tym momencie działa tak jak działa. A dzięki temu że działa, że mamy przykłady takie jak Wolski, Furman i Żyro, mamy też dużo pozytywnego PR, a w Polskę idzie fama, że w Legii umie się szlifować talenty, dzięki czemu jest nam łatwiej rozmawiać z kandydatami na kolejnych Wolskich.
Co do samego Bielika to parę dni temu na TT Piotr Jóźwiak pisał, że Furmi wchodząc do jedynki musiał być na trzy razy wyższym poziomie niż obecnie Bielik
"Tacy szesnastolatkowie, mający 189 cm wzrostu, o takiej naturalnej budowie ciała, to generalnie norma wśród dzisiejszej młodzieży w Poznaniu"
@CTP
W spieprzeniu humoru nie masz sobie równych.
Ciekawy jestem w jakiej akademii posiadłeś tą cechę. Może w Poznaniu ?
" To ile jeszcze mamy czekać?"
Ty nie musisz. Już dziś możesz zacząć kibicować Bayernowi. Oni to mają akademię. Nie wiem tylko po co im wychowanek podwarszawskiej szkółki.
Wracając do spraw bardziej przyjemnych, to z ogromną przyjemnością oglądałem jak z młokosów z każdą minutą schodzi trema (ciśnienie)
Pierwszy mecz w życiu w takim składzie, w takiej drużynie, z seniorami, przy takiej publice, z możliwością ogromnej kompromitacji "w debiucie" (przypomniały mi się stare piękne lata)
Wytrzymali i chwała im za to. Jedynie Ryczkowski nie wytrzymał ciśnienia. Wg mnie był przemotywowany. Za bardzo chciał i nie zawsze wychodziło. Za to serducho do walki ogromne. Był wszędzie na prawej, nie lewej stronie (Moros). Będą z niego ludzie.
To był magiczny dzień przy Ł3. Niech żałują Ci, co nie byli.
Ryczkowski rzeczywiście nie był wyróżniającym się zawodnikiem na boisku ale chyba nie było to jego "obowiązkiem". Najważniejsze jest to że nie był sparaliżowany lękiem. Początki Żyry były takie (jeśli dobrze pamiętam) że był wręcz wycofany, miał dobre zagrania ale grał jakoś nieśmiało. Ci młodzi mają po 17 lat, trzeba o tym pamiętać a niektórzy zapominają. Moneta chyba wypadł najsłabiej z młodzieży ale on podobno jest bardzo pracowity a więc jest nadzieja że się wyrobi. Czy w Legii? Trudno powiedzieć bo Legia przy wszystkich zaletach ma ten minus dla młodych że tu nie ma specjalnie czasu, presja wyniku jest duża.
To jest trudne do pogodzenia.
Chyba że osiągniemy taką przewagę w lidze że będziemy sobie mogli pozwolić na ryzyko grania młodymi. Wczoraj wyszło ale czy zawsze będzie wychodzić?
W tym kontekście zapytam przeciwników podziału punktów czy to nie jest korzystne rozwiązanie dla takich zespołów jak Legia? Jesień w pucharach pozwala a nawet zmusza do korzystania z zaplecza a ewentualne złe tego skutki mogą być zniwelowane po sezonie zasadniczym, no bo jednak nie przewiduję że w najbliższym czasie będziemy grać w pucharach do kwietnia albo maja.
"Trudno powiedzieć bo Legia przy wszystkich zaletach ma ten minus dla młodych że tu nie ma specjalnie czasu, presja wyniku jest duża"
Dlatego z uporem maniaka będę powtarzał, ze najwyższy czas zacząć lobbować, aby wzorem Hiszpanii druga drużyna mogła występować w pierwszej lidze. Piłkarze, których wczoraj oglądaliśmy, wzmocnieni zawodnikami pierwszego zespołu, którzy nie zapali sie do 18 meczowej mieliby możliwość grania na wysokim poziomie co tydzień.
Osobiście uważam, ze jest to lepszy pomysł, niż powiększenie ligi do 20 drużyn
W dodatku ciekawie to wygląda, mecz o stawkę i jednostka treningowa w jedynym. Nauka na żywca, ale co tam
Bielikowi proponuje dać na razie spokój, niech nacieszy się życiem i młodością. Jeżeli w wieku 20 lat na boisku będzie prezentował się stale jak Jodła to będę content.
" aby wzorem Hiszpanii druga drużyna mogła występować w pierwszej lidze."
Myślę że to nie jest realne w najbliższym czasie. W III lidze nie idzie łatwo.
Lepszym rozwiązaniem będzie chyba nawiązanie ścisłej współpracy z klubami z Mazowsza. Mnie tylko niepokoi że wygląda na to że menadżerzy mają spory wpływ na zawodników i chcą ich jak najszybciej upychać jak najwyżej i chłopaki tracą czas.
Modelowy przykład to Jagiełło. Po co oni go zabierali z Podbeskidzia to na prawdę nie wiem?
"Myślę że to nie jest realne w najbliższym czasie. W III lidze nie idzie łatwo"
Nie łatwo bo większość piłkarzy, którzy wywalczyliby awans bez problemu jest wypożyczona. Po co wypożyczać po różnych ligach jeśli można by grać w pierwszej lidze Legią ?
Budziłek,
Bereszyński, Cichocki, Wieteska, Moneta
Ryczkowski, Bielik, Kalinkowski, Szwoch
Mikita, Piech
To tak na szybko. Myślę, że Monrooe mógłby zestawić ze trzy jedenastki z naszych młodych gniewnych.
Praca z ludźmi to skomplikowana sprawa.
"Oni mają własne marzenia są młodzi i niecierpliwi i mają doradców którzy też mają własne interesy"
Skąd łatwiej trafić do pierwszej drużyny Legii ?
Z wypożyczenia do Zagłębia Sosnowiec, Dolcanu Ząbki, Olimpii Grudziądz czy Legii II grającej w pierwszej lidze.
Chyba że ich marzenia sięgają Bayernu a najkrótszą drogą, którą pokazują im agenci wiedzie przez Arkę Gdynia czy Widzew.
Dodatkowym atutem byłaby możliwość utrzymywania formy meczowej dla piłkarzy, którzy nie załapali się do 18 meczowej. Żaden trening nie da tyle, ile mecz.
Trenowaliby ich trenerzy Legii wg wzorów nakreślonych przez sztab "jedynki" itd itp
Jak donosi PS marzenia Dominika Furmana o grze w Toulousie dobiegły końca. W obecnym sezonie były piłkarz Legii Warszawa ani razu nie zmieścił się w kadrze meczowej drużyny. podobny los czeka Rafała Wolskiego.
Tak sobie pitolę
Skąd łatwiej trafić?
Właśnie najtrudniej z rezerw. Obecne wakacyjne granie młodych są wyjątkiem od reguły. Z czasem zostanie maksymalnie dwóch z szansami na minuty. Odejścia z dwójki w świat będą najczęstszą drogą rozwoju.
"Odejścia z dwójki w świat będą najczęstszą drogą rozwoju"
Oczywiście, ale właśnie dlatego, że nie gramy w I lidze.
Wiesz, że to niemożliwe. Niepotrzebnie znowu brniemy w marzenia nie do zrealizowania. Patrzmy realnie,co w obecnych warunkach jest najbardziej realne. Odejścia będą co rundę i to w dużych ilościach.
Patrząc realnie na sytuację młodych to szansa, jaką teraz dostali powinna zaowocować determinacją do rozwoju i próby rozwijania umiejętności poza Legią. Lepszej promocji i rozgłosu nie mogli sobie wymarzyć i powinni to sprzedać szukając nowego klubu.
Zabawmy się w domorosłych trenerów.
W perspektywie miesiąca Berg powinien mieć możliwość korzystania ze wszystkich graczy. Jeśli nikogo nie sprzedamy to dwie jedenastki (na puchary i ligę) tak się prezentują:
--------Radovic-----------------------Sa--Piech------
Kucharczyk-Duda-Żyro------------Kosecki-Pinto-Szwoch-
--Jodłowiec-Vrdoljak------------------(Bielik)-------
Brzyski-Astiz-Rzeźniczak-Broź---Ronan-Junior-Lewczuk-Bereś-
To chyba całkiem realne zestawienie. A w odwodzie zostaje Saganowski, Guilherme, Kalinkowski, Kopczyński, Moneta, Wieteska, Ryczkowski, Tomasiewicz i jeszcze kilku niewiele mniej zdolnych.
Dla młodych zostaje tylko jedno miejsce na DP, o które bije się 3 zawodników. Reszcie pozostanie gra w rezerwach. Dla niektórych to niestety nie jest pro rozwojowe, bo umiejętności pozwalają grać wyżej.
Praca indywidualna nad techniką i przygotowaniem fizycznym. Ale czy mamy do tego przygotowany program i trenerów? Chyba nie.
Kiedyś pisałem że wypuszczamy "półprodukty" czyli zawodników nie przygotowanych ani fizycznie ani taktycznie do rywalizacji w seniorach. I nie mówię nawet o Legii ale o niższych ligach gdzie nasi wychowankowie furory nie robią.
Coś jest nie tak z naszym szkoleniem albo selekcją. Teoretycznie przebieramy w najzdolniejszych piłkarzach w Polsce (juniorach), potem ich szkolimy a jak ma ktoś wejść do jedynki to są zawodnicy wychowani w innych klubach. Tylko Żyro i Furman są naszymi "produktami" inni podstawy zdobywali w innych klubach i to wcale nie tych topowych.
Wolski w jakimś LZS-ie, Kosecki w Kosie, Borysiuk, Rybus też w małych klubach.
Teraz Bielik z Konina (Lech uznaję za epizod), Ryczkowski via Polonia.
No jeszcze Wieteska długo gra u nas.
Nie znaczy to że jestem zawiedziony tym że pozyskujemy młodych z innych klubów ale jestem zaskoczony że przy takim wysiłku organizacyjnym i zaangażowaniu środków mamy tak mało swoich wychowanków.
Przykłady Wolskiego i Furmana ale także Milika czy Borysiuka chyba trochę studzą głowy młodzieży żądnej kasy i splendoru w ligach zagranicznych bo okazuje się że tam to inna bajka.
Ja kiedyś sugerowałem że Legia powinna zbierać "rykoszety" z tych transferów to znaczy powracających z "przemyśleniami" ale Borysiuka nie wzięli, Furman u nas też by chyba nie pograł, ciekawe czy Wolski wygryzłby Dudę ze składu? Chyba nie. A Milik dałby radę grać regularnie?
Faktem jest że dosyć udanie wprowadzamy młodych do jedynki, mamy chyba najlepsze wyniki w Polsce. Myślę że poprzez regularną grę w fazie grupowej pucharów będzie łatwiej wprowadzać młodzież bo będą mieli częściej okazję grać w lidze.
Potrzebujemy więcej dobrych trenerów na zapleczu i jakiś spójny program. Mam nadzieję że zaistnienie w Wawie Escoli i Legii da początek powstania w Wawie piłkarskiego klastra, stworzy koncentrację wykwalifikowanych trenerów którzy będą stopniowo zasilać inne kluby w Wawie podnosząc w nich poziom szkolenia i przyciągając utalentowanych zawodników. Trzeba intensywnie szkolić trenerów i dawać im sposobność do uczenia się od najlepszych.
Ostatnio był turniej na Wybrzeżu dla juniorów i wygrały tam kluby z Białorusi i krajów Nadbałtyckich. To niczego nie przesądza ale daje do myślenia. Mnóstwo roboty przed nami żeby mieć młodzież w rezerwach na I ligę.
A refleksja jest taka, że podczas treningów kształtowane są umiejętności czysto piłkarskie, natomiast podczas meczu kształtuje się charakter. Oczywiście też ogranie, nabywa się doświadczenia itp, ale przede wszystkim charakter. Do kopanej. Polega to na zdolności do jak najskuteczniejszego pokazania w walce tego czego się nauczyło w trakcie szkolenia. Bo piłkarz to nie jest ten co jak Chomontek może chodzić odbijając piłkę przez pół Polski, tylko ten co piłkę kopie tam gdzie chce i jak chce. W meczu, w obliczu przeciwnika, razem z kolegami z drużyny. Ale nie raz, tylko co tydzień, co mecz. Wtedy dopiero młody staje się kandydatem na Gracza. Nasi młodzi wczoraj egzamin zdali, ale bacząc na aktualną klasę rywala, był to egzamin do gimnazjum. Zachęcam do dalszej pracy.
W innym wątku Kam pisze:
--"Kiedyś przy okazji dyskusji o naszej szkółce i rezerwach pisałem że wypożyczanie młodych piłkarzy "żeby się ograli" nie jest dobrym rozwiązaniem bo dobry trening w tym wieku jest ważniejszy.
Moje przemyślenia potwierdza guru chorwackiego szkolenia Romeo Jozak"--
Ma rację, ale trening jest dobry tylko do pewnego momentu, kiedy osiąga się pewien próg wytrenowania i nie robi się postępów, bo brakuje odpowiednich bodźców. Właśnie przyszedłeś z odpowiedzią, kiedy trzeba szukać rywalizacji nawet kosztem gorszych warunków. Trening zawsze można uzupełnić przy pomocy indywidualnych programów treningowych z macierzystego klubu, ale rywalizacji z lepszymi, silniejszymi, bardziej cwanymi zawodnikami żaden trening nie jest w stanie wygenerować.
Bo każdy sport jest inny np.w siatkówce wystarczy trening. Amerykanie zostali Mistrzami Olimpijskimi w Los Angeles nie mając ligi i nie grając w turniejach. W piłce to jest niemożliwe, bo ta polega na ustawicznym praktykowaniu. Trening jest oczywiście podstawową i na nim potrzeba dobrych zawodników od których można się uczyć, zagrania podpatrywać, podglądać jak się ustawiają, poruszają, by potem samemu być wzorem. Ale wszystko to weryfikuje boisko. Bez niego nie ma piłki i piłkarzy.
Dlatego dobry piłkarz powinien w meczu pokazać przynajmniej 50% tego co na treningu.
Presja wyniku, strach przed blamażem czy agresja przeciwnika paraliżowała nie jednego sportowca.
Modelowym przykładem był nasz łyżwiarz Filipowski, który na treningach skakał wszystko.
Jego trenerka zasłynęła wypowiedzią: "Grześ zostałby mistrzem świata, gdyby zawody odbywały się bez publiczności"
U nas "treningowym kozakiem" był podobno Raphael Augusto,
Dział skautingu działa pełną parą. Po wychowanku Stadionu śląskiego Tomasz Nawotka został zawodnikiem Legii Warszawa. 17-letni pomocnik dołączył do bloku, za który odpowiada Jacek Magiera.
Szkoda tylko, ze tyle wyłowionych talentów może grac na boiskach III ligi lub iść na wypożyczenie.