Logo

Podbeskidzie - Legia 2-1: Rozładowane baterie

Legia przegrała drugi ligowy mecz w tym sezonie. Nasza drużyna po bardzo słabej grze uległa w Bielsku Podbeskidziu 1:2. Wynik meczu został ustalony w pierwszej połowie. Już w 8. minucie prowadzenie gospodarzom dał Anton Sloboda. W 25. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Tomasza Brzyskiego wyrównał Orlando Sa. W 38. minucie gospodarze znów znaleźli drogę do bramki Dusana Kuciaka. Strzelcem gola, jak się miało okazać zwycięskiego, był Maciej Korzym.

Są takie mecze, kiedy od pierwszych kopnięć piłki czujesz niepokój, bo widzisz, że twojej drużynie nie idzie. Podania są minimalnie niecelne, interwencje odrobinę spóźnione, przeciwnik jest jakby szybszy i bardziej zdecydowany. Bywa, że to wrażenie mija, że jakaś udana akcja 'budzi' zespół, a wraz z upływem czasu gra wygląda coraz lepiej. Ale niestety bywają i takie dni, kiedy wrażenie z pierwszych minut ciągnie się do końca meczu. Tak było jesienią zeszłego roku w Bydgoszczy, gdzie gładko przegraliśmy z Zawiszą 1:3. W niedzielne popołudnie w Bielsku oglądaliśmy Legię taką jak wtedy – zmęczoną, zdenerwowaną, po prostu słabą.

Dowodem na słabość całej drużyny niech będzie fakt, że poza Tomaszem Brzyskim i w pierwszej połowie Orlando Sa, nikt z legionistów nie wyróżnił się na plus. Bardzo słabo zaczął mecz Kuba Kosecki, który najpierw zepsuł obiecującą kontrę Legii, potykając się w biegu, a chwilę później na połowie Podbeskidzia podał głową piłkę do zawodnika gospodarzy, rozpoczynając bramkową akcję drużyny Leszka Ojrzyńskiego. Cichym antybohaterem naszej defensywy stał się Kuba Rzeźniczak, który zarówno przy pierwszej, jak i przy drugiej bramce nie zdołał zablokować zagrań Macieja Korzyma. Podobny niefart prześladował Dusana Kuciaka, któremu piłka przelewała się przez dłonie przy strzałach gospodarzy, i Bartka Bereszyńskiego, który mogąc przepuścić na aut bramkowy mocną piłkę bitą przez jednego z zawodników Podbeskidzia, wybił ją głową wprost na nogę przeciwnika, co doprowadziło do bramki na 2:1. Tomasz Jodłowiec i Ivica Vrdoljak nie byli w stanie wygrać walki o opanowanie środka pola, nie znajdując sposobu na zepchnięcie bielszczan do defensywy, a Jodła w swojej niefrasobliwości na początku drugiej połowy wręcz przeszedł sam siebie, kiedy pierwsze trzy zagrania piłki w jego wykonaniu trafiały pod nogi gospodarzy. Nawet zmiennicy, od których teoretycznie mieliśmy prawo wymagać trochę więcej jakości, Miro Radović, Michał Żyro i Łukasz Broź, szybko dostosowali się poziomem do swoich kolegów. Zżymać się można zwłaszcza nad postawą Michała, który mało był pod grą, a kiedy już był, tracił prawie każdą piłkę. Jeżeli Żyrko ma stać się jednym z najważniejszych zawodników Legii, na co zdaje się wskazywać sposób, w jaki traktuje go trener Henning Berg, nie powinien pozwalać sobie na takie wahania formy. Na osobną 'laurkę' zasługuje Dossa Junior. Trochę meczów w życiu obejrzałem i naprawdę rzadko zdarzało mi się widzieć zawodnika, który z takim uporem wybiegałby na pozycję spaloną przy stałych fragmentach gry. Wydawać by się mogło, że tak doświadczonemu zawodnikowi w pewnym momencie powinna zapalić się lampka. „A może, cholera, ja robię coś źle?!”. Niestety taka refleksja najwyraźniej okazała się obca naszemu Dossie, który z zapałem powielał ten sam schemat, ruszając do piłki ułamek sekundy zanim kopnął ją Brzytwa, wbiegając na pozycję spaloną, a następnie mając teatralne pretensje do wszystkich wokół.

Powyższa przydługa lista winnych porażki naszej drużyny, obejmująca niemal wszystkich zawodników, którzy zameldowali się na boisku w niedzielne popołudnie, świadczy o tym, że szatnię Legii dotknęła tajemnicza przypadłość o grupowym charakterze. Najbardziej logicznym wyjaśnieniem tej epidemii niemocy wydaje się fakt, że kilka dni temu drużyna zrealizowała postawiony przed nią cel minimum. Legia awansowała do fazy grupowej europejskich pucharów, zapewniając sobie ciąg dalszy pucharowej przygody, a każdemu piłkarzowi wymierne korzyści określone w umowie z szefostwem naszego klubu. Uleciała gdzieś koncentracja i motywacja, a być może wkradło się też fizyczne zmęczenie.

Oczywiście, nie stało się nic wielkiego. Trzeba powtórzyć banalne stwierdzenie, że takie mecze zdarzają się najlepszym, a Legia i tak przebrnęła letnią fazę łączenia ligi z najważniejszą dla nas fazą europejskich pucharów przy minimalnych stratach punktowych i ludzkich (kiedy przypomnieć sobie zeszłoroczną passę kontuzji, brrr...). Jeżeli coś może martwić to analiza naszego ligowego terminarza. W lipcu i sierpniu rozegraliśmy siedem meczów, w tym cztery na własnym boisku, a tylko jeden z drużyną, która kończyła zeszły sezon w górnej połówce tabeli. Kolejne tury ligowych gier rozdzielanych przerwami na mecze reprezentacji zapowiadają się na bardziej wymagające. Jeżeli alternatywą dla nazwisk, które w zeszłym tygodniu pokonały Koronę Kielce, mają być zawodnicy 'pucharowej' Legii grający w taki sposób, jak przeciw Podbeskidziu, musimy brać pod uwagę, że straty punktowe w dalszej części rundy jesiennej będą poważniejsze.

Dyskusja (34)
1niedziela, 31, sierpień 2014 11:38
Garm
Pinto chyba nie zagra, bo go pokopali tydzień temu. Dziś chodzi informacja, że na prawej pomocy wystąpi Szwoch, a w ataku Saganowski i Sa (czyli zgodnie z Twoją rozpiską). Ja ciągle żałuję, że nie będę miał okazji przekonać się, jak współpracują w jednej drużynie Sa z Radoviciem albo Dudą.

Nie ukrywam, że mam przed tym meczem obawy. Trzy ostatnie wyjazdowe starcia Legii z ekipami Ojrzyńskiego zakończyły się wynikami 0:1, 2:3 (oba w Kielcach) oraz 0:1 (w Bielsku-Białej), dwa gole w tych meczach strzelił Korzym, a rywale przerywali różne serie Legii (np. 8 meczów bez porażki i ponad 700 minut Kuciaka bez straty gola). Oby tym razem to nam udało się przełamać złą serię.
2niedziela, 31, sierpień 2014 11:44
Dzynek
Cieszę się, że kontynuujemy rotację, zwłaszcza kiedy pasuje pod przeciwnika.
Czwórka z przodu nadaje się idealnie na Podbeskidzie. Sa z Saganowskim skutecznie zwiążą Koniecznego z Pietrasiakiem w walce o pozycję i górne piłki, przez co skrzydłowi dostaną więcej przestrzeni. Spodziewam się meczu Koseckiego. Piech do tej bitwy nie pasuje.

Natomiast nieco zawiedziony jestem pozostałymi wyborami. Jodłowca i Juniora można było zaoszczędzić. Jadą na kadry. Kalinkowski przy Vrdoljaku dobrze rokuje, a Lewczuk teraz nie jest w gorszej formie od Juniora. No i Jałocha dobrze się spisuje.
I Brzyski. Jak go widzę w składzie niecałe 3 doby po poprzednim meczu to ogarnia mnie przerażenie. Wiele nie trzeba, żeby się rozleciał sam z siebie, a do tego gracze Podbeskidzia mogą mu wydatnie pomóc. Ogromne ryzyko. Wolałbym już Brozia na ten jeden mecz. Za dwa tygodnie już będzie zmiennik i znikną moje dzisiejsze obawy.
3niedziela, 31, sierpień 2014 12:00
W przeciwieństwie do Garma obaw nie mam Smile

Szlachectwo zobowiązuje i chyba czas najwyższy zasiąść na fotelu lidera.
Przerwa na reprezentację i odległy termin spotkania w LE powodują, że Legia może pozwolić sobie na zagranie większą ilością piłkarzy jedynki. Jeśli tylko podejdziemy do przeciwnika z należytym szacunkiem, to o wynik jestem zupełnie spokojny.
4niedziela, 31, sierpień 2014 13:08
Walles
Ja podzielam niepokój Garma ale chyba jestem genetycznie obciążony Legią Smile Gdzieś z tyłu głowy cały czas diabeł szepce że to przecież Legia a ona nie takie numery wykręcała. Skoro jednak nasi dublerzy zagrali taki mecz jak ten z Górnikiem to teoretycznie nie powinno być na nas mocnych. Tylko ten Ojrzyński burzy mój spokój a także twardy charakter jego piłkarzy. Ale w sumie jedziemy tam grać w piłkę Wink
Podzielam także niepokój Dzynka dotyczący Brzyskiego. Za Tomkiem cały czas snuje się stół operacyjny i dobrze byłoby gdyby jeszcze trochę pozostał w cieniu
5niedziela, 31, sierpień 2014 14:15
Monrooe
Napiszę tek, warszawska Legia grająca w takim stylu jak ostatnio, kompletnie nie ma się czego obawiać. Podstawowe, jedyne w zasadzie pytanie brzmi - jaki procent podstawowego składu zobaczymy w Bielsko Białej. Przerwa na reprezentację pozwala zagrać jedynce, jedynką. W takim wypadku nie chciałbym być w skórze naszych rywali. Jednak jak znam (a już chyba trochę znam) trenera Henninga Berga, Norweg będzie chciał wykorzystać ten mecz do jeszcze większej konsolidacji zaplecza. Dlatego do kilku podstawowych graczy dokooptuje chłopaków z "drugiej linii" naszego zespołu. Jedyne czego nie wiem zupełnie to jakie proporcje będą w tym "zlepku" obowiązywały. Nikogo nie muszę przekonywać, że bez Dudy, lub Rado tracimy z 30% siły ofensywnej. Ta strata umiejętności kreacji w środku pola, przy takich twardo, ale też bardzo konsekwentnie grających rywalach jak Podbeskidzie może być kluczowe. No chyba, że Orlando Sa, znów pokaże, że "duch" Ljuboji, który dostrzegłem w meczu z Koroną nie był jedynie ułudą. Oby.
6niedziela, 31, sierpień 2014 14:58
CTP
Fajny skład. Akurat taki na liderowanie w klasyfikacji strzelców dla Orlando.
7niedziela, 31, sierpień 2014 17:32
CTP
No, to mieliśmy prawdziwy Ice Bucket Challenge dla piłkarzy i kibiców. To, co nam się przyfarciło z Koroną los oddał Podbeskidziu.
8niedziela, 31, sierpień 2014 17:44
1313
Ice Bucket Challenge w wykonaniu Legii warszawa tak to chyba najprościej skomentować. Taki kubeł zimnej wody przydarzył się w najlepszym momencie. Najlepszy Orlando najgorszy wszyscy pozostali poza Tomkiem Brzyskim. Teraz nielubiana przez nikogo kto lubi piłkę ligową przerwa na reprę i czas na nowe rozdania.
9niedziela, 31, sierpień 2014 17:49
Ciekawy jestem czy pracownicy administracyjni zażądają głów piłkarzy po dzisiejszym blamażu ?
To co wyprawiali na boisku WSZYSCY z wyjątkiem wymienionych przez 1313 piłkarzy woła o pomstę do nieba. Nonszalancja z drugiej połowy meczu z Aktobe podniosła dzisiaj swój wredny łeb.
Jestem wkurzony Sad
10niedziela, 31, sierpień 2014 17:54
Garm
Jak najbardziej zasłużona wygrana ekipy Ojrzyńskiego (nie piszę "Podbeskidzia", bo tutaj nie jest istotna nazwa klubu, tylko osoba trenera). W zasadzie bardziej sprawidliwy byłby wynik 3:1 niż 2:2.
11niedziela, 31, sierpień 2014 18:02
1313
@K50
Trochę chyba przesadziłeś. Błąd administracyjny kosztował Legię najprawdopodobniej fazę grupową LM, a dziś w Bielsku straciliśmy, aż 1,5 punktu, więc trochę słabe te twoje porównanie. Co nie zmienia faktu, że dziś powinni wracać 2 klasą ciągniętą przez drezynę i takie 48 w pociągu może by ich zmobilizowało do nie opier...lania się w lidze, która może i słaba, ale sama się nie wygra.
12niedziela, 31, sierpień 2014 18:04
Walles
Nawet nie wiem co napisać po takim meczu. W przerwie byłem pewien że wygramy to spotkanie. Nie będę szukał kozłów ofiarnych bo po części zawiedli wszyscy. Jednak wchodzący na 45 minut Żyro, młody byczek, przechodzący kompletnie obok meczu - taka postawa jest nie do zaakceptowania. Może to i dobrze że tak się stało bo mam wrażenie że po trochu ta mentalność z siły i wiary przerodziła się w pychę. Nie mniej jednak należy także pamiętać że sytuacji i tak mieliśmy dość żeby ten mecz wygrać a stracone bramki to wynik kuriozalnych błędów Bereszyńskiego, Rzeźniczaka, Vrdolijaka i chyba jednak Kuciaka. Dużo tego ....
P.S. Mam nadzieję że Berg jednak poważnie porozmawia z Juniorem. Nie może tak być że wykonujemy 30 dośrodkowań a 25 razy Dossa jest na spalonym.
13niedziela, 31, sierpień 2014 18:08
Walles
Jeszcze jedno. Mimo wielu zastrzeżeń do naszej gry to jednak z Garmem nie mogę się zgodzić.
14niedziela, 31, sierpień 2014 18:30
Garm
Nic na to nie poradzę - tak to widzę. Że nasz dzisiejszy rywal zasłużył na to zwycięstwo, że je wybiegał i wywalczył. Że stworzył sobie sytuacje pozwalające mu najpierw dwukrotnie obejmować prowadzenie, a potem kolejne, po których mógł je podwyższyć. W Legii zbyt wielu zawodników przeszło obok meczu (sam przywołujesz przykład Żyro) albo zagrało drastycznie poniżej swojego normalnego poziomu (Kuciak, Dossa, Bereszyński, Jodłowiec), żebyśmy mogli teraz mówić o pechu - mimo paru dobrych sytuacji po stałych fragmentach gry, które zmarnowaliśmy.
15niedziela, 31, sierpień 2014 18:44
Walles
Ależ każdy ma prawo do swoich spostrzeżeń Smile Ja pamiętam jedną sytuację stworzoną przez Podbeskidzie kiedy po kontrze wyszło dwóch na jednego z Kuciakiem i bramka wtedy nie padła. Uwiera mnie najbardziej to że bardziej "bardziej sprawiedliwy byłby wynik 3:1 niż 2:2". Jestem w stanie przełknąć że Legia nie zasłużyła na zwycięstwo ale zasłużona wygrana Podbeskidzie jakoś nie chce mi przejść przez gardło Wink
16niedziela, 31, sierpień 2014 19:14
CTP
Ta porażka, to, niestety, efekt dość głębokiego odjazdu niektórych piłkarzy. Odjazdu, który obserwowaliśmy choćby w meczu z Aktobe. Nonszalancja, gwiazdorstwo i pycha zostały dzisiaj przykładnie ukarane. Za te wszystkie babole w defensywie porażka jak najbardziej Legii się należała.
Zastanawiam się, czy któryś z tych naszych "gwiazdorów" wyciągnie jakieś wnioski z tej lekcji. Biorąc pod uwagę ogólną atmosferę w klubie, którą w największym skrócie można określić absolutnym brakiem szacunku do przeciwników z naszej ligi, to raczej wątpię.
17niedziela, 31, sierpień 2014 19:29
swirekwampirek
Podczas meczu i zaraz po nim myślałem że mnie krew zaleje ale trochę ochłonąłem.
Owszem powinniśmy wygrywać takie mecze ale chyba dziś przyszło zapłacić za te ostatnie tygodnie nerwów, skupienia, ciśnienia z celtikiem i z awansem do LE.
Dziś właściwie zagrali wszyscy słabo, nawet zmiany Rado i Żyro nic nie dały, Kuciak puścił dwie bramki jakie mu się nie zdarzają, Jodła i Ivica którzy rządzą i dzielą w środku dziś grali jak na plaży.
Przyszedł dołek fizyczny i odpuszczenie koncentracji, bardzo przykro ale trudno.
Całe szczęście ten sztab trenerski reaguje na błędy i wyciąga wnioski i zapewne to skoryguje.
18niedziela, 31, sierpień 2014 19:31
anonimowy_legionista
E tam, nie ma co lamentować Wink Niech się ogarną, niech się wyleczą, niech odpoczną i tyle Wink

Po przerwie na cyrk objazdowy będziemy lamentować. Oczywiście pod warunkiem, że zaliczą kolejne potknięcia.
19niedziela, 31, sierpień 2014 19:44
CTP
@a_i
Następni, to Śląsk, Wisła i Lech plus mecze w grupie LE. Ciekaw jestem, co będziemy mówić za miesiąc...
20niedziela, 31, sierpień 2014 19:46
Oliver
Przy dość marnej formie fizycznej większości naszych graczy i wynikającym z tego brakiem stwarzania większej ilości sytuacji bramkowych z akcji, kluczem do sukcesu w tym meczu powinny być rzuty wolne i rożne, które przy dość ostrej grze PBB były w ilości rzadko spotykanej w poprzednich meczach.
Niestety, bardzo dobre w większości dośrodkowania Brzyskiego były w patologiczny sposób marnowane przez wychodzących do główki Dossę i Sa.
Zawodził timing przy wychodzeniu do piłki, skutkujący taką ilością głupich spalonych jakiej nie powstydził by się sam Ljuboja.
A i jakość tych strzałów była marna, skoro tylko jeden znalazł drogę do siatki.
A skuteczność Dossy jest po prostu żenująca.Może jednak Jodłowiec powinien być ustawiany w jego roli przy rzutach wolnych.

Poza tym szacunek dla Ojrzyńskiego za taktykę i odpowiednią motywację swojej drużyny. A jeśli również elementem właściwej taktyki PBB było takie reagowanie obrońców przy opisywanych rzutach wolnych, to czapki z głów.
21niedziela, 31, sierpień 2014 19:56
Garm
Akurat Jodłowiec też nie imponuje skutecznością w groźnych sytuacjach podbramkowych - dość powiedzieć, że powinien strzelić dwa gole w czwartek z Aktobe... Z resztą komentarza jak najbardziej się zgadzam.
22niedziela, 31, sierpień 2014 20:01
Oliver
@Garm

W czwartek, tak.
Ale w porównaniu z Dossą Juniorem jest supersnajperem Wink
Bardzo zaczynam wątpić w sens wypuszczania Dossy w pole karne przeciwnika.
Po prostu zabiera szanse innym.
23niedziela, 31, sierpień 2014 20:39
1313
Na pocieszenie ŻADEN z naszych rywali w grupie nie wygrał dziś w swojej lidze.
24niedziela, 31, sierpień 2014 20:47
Oliver
@1313
A do kompletnego zdołowania dodam, że żaden z naszych rywali w LE nie przegrał w tej kolejce swojego meczu.
25niedziela, 31, sierpień 2014 21:00
1313
@ Oliver
Można i tak jak to mówią dla jednych szklanka jest do połowy pełna, a dla drugich pusta.
26niedziela, 31, sierpień 2014 22:48
Oliver
Nawiązując do tytułu tego artykułu, zastanawiam się dlaczego Ruchowi Chorzów po 120 minutach czwartkowego, ciężkiego, przegranego na dodatek boju w Kijowie, jakoś nie rozładowały się baterie?
Dzisiaj w Gdańsku z pewnością nie wyglądali na słabych fizycznie.
27niedziela, 31, sierpień 2014 23:11
Senator
Ja naprawdę jeszcze nie zagladalem do tabeli ekstraklasy . Nie mam bladego pojęcia kto ile ma punktów itp. Przy podziale jeszcze jest czas aby się przyjrzeć punktacji dokładniej.
Nie oznacza to jednak że mnie ta porażka nie dotknęła. Panowie szlachta szlachetny stan zobowiązuje.
Po meczu z kazachami w rozmowie z Wallesem
powiedziałem - oni cały czas nie szanują nas kibiców, nie grają aby sprawić nam radość .
Walles tłumaczył wyjaśniał że czego chcę itp a dla mnie właśnie min biorą się takie chodzone, opuszczone mecze. A kim się przejmować jeszcze tyle czasu i meczów że nadrobimy. Może i nadrobją ale co mi po tym co będzie kiedyś? Dziś jestem zły, pół tygodnia na wk... a im wszystko jedno.
28niedziela, 31, sierpień 2014 23:35
Walles
Senatorze, ja im wybaczyłem a nie tłumaczyłem Wink
W zeszłym sezonie mielismy bilans 5-0-2 i w pucharach raczej kiepsko. Nie będziemy golić wszystkich i w lidze i w pucharach i w PP.
Po za tym to jest jednak Legia, diabełek miał rację Wink
29poniedziałek, 01, wrzesień 2014 00:10
gawin76
@ Walles

A ja się zgodzę z Garmem, też uważam że Podbeskidzie zasłużyło. Mieli plan i potrafili go zrealizować. Oczywiście były w tym planie elementy miernej jakości, jak doprowadzenie do tego, że Legia fruwała w powietrzu po wjazdach w achillesy, czy jawna gra na czas w końcówce, z kulminacją w postaci wzajemnego sfaulowania się dwóch zawodników Podbeskidzia w ostatniej minucie i przerwania naszej akcji, ale w wielu innych elementach (szybkość, zaangażowanie) byli od Legii bezdyskusyjnie lepsi. A kto ma wygrywać mecze jak nie lepsi? Wink

@ Oliver

Może Ruch to taka stara komóra, którą ładowało się cały dzień, ale potrafiła na jednej baterii wytrzymać z tydzień, a Legia nowoczesny smartfonik, gierki, internety, szybkie ładowanie, no ale na jednej baterii raptem kilkanaście godzin. Mi się wydawało już w czwartek z Aktobe, że jesteśmy w tym końcowym, 'opadającym' momencie cyklu, że chłopakom ciężej się biega i nie zawsze nadążają z Kazachami. Chociaż oczywiście znajdą się zwolennicy teorii spiskowych, którzy podpowiedzą, że są też inne możliwe wyjaśnienia, np. jak oblejesz baterię jakąś, hm, cieczą, no to następnego dnia fon ci raczej nie odpali Wink

@ Senator

Ale to znaczy, że jak oni grali z tym Aktobe, że nie sprawiali kibicom radości? Sześć zwycięstw z rzędu, bramki 15-0, awans do grupy LE, a my mieliśmy narzekać, bo?... Kosecki zagrał krzyżakiem?

Szczerze mówiąc zupełnie się nie zgadzam, z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze to jest podejście nierealne. Oczywiście jako kibic też bym chciał, żeby Legia mając słabszego przeciwnika, grała do upadłego jak nie przymierzając Niemcy z San Marino i wygrywała po 13:0, ale w normalnych okolicznościach tak nikt nie robi, nawet ci Niemcy Very Happy Im też zdarza się dogrywać mecze na stojąco. Po drugie akurat ta Legia ('Bergowa') charakteryzuje się właśnie tym czego jak rozumiem wymagasz, tzn. że kiedy poczuje krew to potrafi pójść na całość.

Natomiast zgadzam się, że w wypowiedziach po meczu w Bielsku za bardzo sportowej złości nie widać, i to trochę niefajne. No ale to jednak ludzie nie roboty, pewnie bardziej cieszą się, że po prawie dwóch miesiącach trochę odpoczną od tego reżimu meczów co trzy dni, niż martwią porażką.
30poniedziałek, 01, wrzesień 2014 00:18
corazstarszy
Garm w inauguracyjnym poście bez pudła wszystko opisał zawczasu. To pierwsza wyjazdowa przegrana HB.
Trener Ojrzyński ogrywał Legię Skorży, Legię Urbana, teraz Legię Berga. Za każdym razem w pełni zasłużenie, czytając w naszych słabościach, jak w otwartej księdze. Aż wstyd, że ktoś nas może tak rozpracować.
Taki ten mecz jak czasem się trafiały za trenera Urbana. Dali nam gospodarze bezproduktywnie posiadać piłkę i punktowali. Jedyny gol dla Legii po rogu, zero sfinalizowanych strzałem akcji. W 2. połowie zupełna bezradność, nieefektywne zmiany, Maciej Iwański w roli takiej, jakby to od niego całe życie Radović i Żyro się uczyli.
Też myślałem o terminarzu, patrząc, jak się nasi kopią w czoło. Skala trudności będzie narastać. Może sobie dalej Legia rotować, ale niech nie oczekuje dużych zdobyczy punktowych.
Boję się myślenia typu: 'na ligę, Panie, to myśmy są za dobrzy i nie będziemy się zniżać do grania w czymś takim najlepszym składem; i tak samo się wygra. W pucharach, Panie, w Europie, to my dopiero pokażemy, bo tam się warto starać'.
Brawa dla trenera Ojrzyńskiego i ‘Górali’.
31poniedziałek, 01, wrzesień 2014 09:26
Moros
Po opadnięciu emocji muszę się zgodzić z opiniami, iż w każdym meczu tak dobrze jak np. w Białymstoku to nie będzie choćbyśmy grali pierwszym składem. Jednakże zawsze długo trzyma mnie "wkurw" gdy Legia przegrywa z zespołami Leszka Ojrzyńskiego gdyż zawsze jest to wynik tej samej rąbanki. Szlak mnie trafia jak Legia prawie że rok w rok daje się ograć dzięki taktyce faulowania, walki w powietrzu, jakiś przebitek i szczypty szczęścia, które rywalowi w takim meczu z reguły dopisuje. Wtedy mam wrażenie, że mimo nakładów finansowych, transferów cały czas wystarczy, że wyjdzie na boisko ekipa drwali, która za zadanie ma nam maksymalnie uprzykrzyć życie i jesteśmy bezradni. Wczoraj, mimo że rywal nie grał nic specjalnego pokonał nas nie będąc w jakiś wielkich opałach.

Mimo wszystko na dalszą cześć sezonu nie wyciągałbym po wczorajszym meczu jakoś daleko idących wniosków. Wierząc, iż porażka z Podbeskidziem była zwykłym wypadkiem przy pracy, nie obawiałbym się zbytnio trudniejszego terminarza. Jeżeli nasi gracze wrócą do swojego poziomu z europejskich pucharów czy meczów z Jagiellonią lub Górnikiem Łęczna, to Śląska, Wisły czy Lecha w dłuższej perspektywie bym się nie obawiał.
32poniedziałek, 01, wrzesień 2014 10:19
Walles
@Gawin
No i cóż ja mogę na to poradzić Wink Ja po meczu który wyglądał jak trening stałych fragmentów gry i próbę nauczenia Juniora co to jest spalony nie mogę wewnętrznie przyznać że drużyna przeciwnika zasłużyła na wygraną. Jeśli jedyne co przeciwnik ma do zaoferowania to "My was tu zajebiemy" to ja staję okoniem. Rozumiem oczywiście że w dzisiejszej piłce ważną rzeczą jest walka i zaangażowanie ale potrzeba jest też trochę piłki. Trudno mi gratulować wygranej Podbeskidziu jeśli oprócz rąbanki oni dodatkowo myślą że piłka polega na tym żeby trafić w bramkarza gości. Oni przeprowadzili w tym meczu jedną akcję i nie strzelili po niej bramki a Legia wpisała na tablicy dwójkę przy gospodarzach. Tak jak napisałem, Legia nie zasłużyła na zwycięstwo w tym meczu (choć sam Orlando Sa mógł go wygrać) ale to raczej wszystko na co mnie stać Wink Mecz z gatunku tych koszmarnych i mających coś wspólnego z różnymi konkursami w których nie przyznano pierwszego miejsca bo prace lub uczestnicy byli za słabi ...
33poniedziałek, 01, wrzesień 2014 10:32
anonimowy_legionista
Spokojnie, kubeł zimnej wody przydał się w tym momencie. Ważne, żeby wyciągnąć właściwe wnioski i tyle.

Nie ma co się ich czepiać, po tym co musieli przeżyć po "sabotażu" pionu sportowego Legii zrobili bardzo wiele. Nie rozpamiętywali tylko walczyli, wygrywali i d#py w walce o LE nie dali!

Niech odpoczną trochę, rozładują ciśnienie, pobalują, a za dwa tygodnie, zaczną "gwałt" na tej lidze Very Happy
34poniedziałek, 01, wrzesień 2014 10:35
Legionista 1962
Niestety w dzisiejszej Legii nie ma gracza typu ( wymieniam z pamięci) Topolski, Zygmunt, Gmoch, Niedziółka, Załężny którzy w sytuacjach takich jak w meczu z drwalami z Podbeskidzia wchodzili do akcji i był zaraz z drwalami spokój. Nasi dzisiaj są za bardzo, jak to mówią "miękkim ..."
Na szczęście do dzisiaj mi trochę przeszło "wk..."
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.