- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Ściana
Ku kibicowskiemu zadowoleniu, Legia notuje wyśmienity początek ligowego sezonu. Po efektownym rozbiciu Korony na Łazienkowskiej, przyszedł czas na zwycięstwo w Bełchatowie. Legioniści nie mieli żadnych problemów z zainkasowaniem trzech punktów na tradycyjnie niełatwym terenie, pewnie pokonując podopiecznych trenera Kieresia 2:0. Bramkowym łupem tym razem podzielili się Marek Saganowski i Michał Żyro.
W zasadzie mógłbym napisać, że byliśmy świadkami meczu bez historii, ale takie stwierdzenie nie do końca oddawałoby moją satysfakcję z przebiegu wydarzeń w Bełchatowie. Trzeba podkreślić, że Legia od pierwszych minut rozgrywała ten mecz jak drużyna z zupełnie innej półki niż gospodarze, jak zespół, który jest perfekcyjnie świadomy celu, o osiągnięcie którego walczy, oraz stuprocentowo pewny własnej siły, czyli... dokładnie tak jak sprawy powinny przedstawiać się w naszym przypadku możliwie najczęściej, przynajmniej w polskiej lidze. Nieszczęśni bełchatowiane mieli gigantyczny problem z wymianą kilku celnych podań, z wyprowadzeniem piłki spod własnej bramki, widać było ich frustrację zrodzoną z bezradności i ewidentnej różnicy w piłkarskiej jakości. Zderzyli się ze ścianą, co oczywiście obserwowałem z niekłamaną satysfakcją.
Pisząc powyższe słowa, bynajmniej nie popadam w przesadny i nieuzasadniony zachwyt po raptem drugim ligowym zwycięstwie Legii, w dodatku odniesionym w meczu z zespołem, który kadrowo prezentuje się najgorzej od ładnych paru lat. Chyba po prostu przemawia przeze mnie tęsknota za takimi meczami jak ten w Bełchatowie, podczas których jedyną niewiadomą są rozmiary naszego zwycięstwa. Chciałoby się, żeby z takim nastawieniem, rzecz jasna popartym odpowiednio dużą ilością piłkarskich argumentów, Legia wybiegała na ligowe boiska jak najczęściej.
Podobało mi się, że trener Urban najwyraźniej nie przykleił się do jedenastu nazwisk, lecz dał pograć Januszowi Golowi, mimo że Daniel Łukasik zbiera pochwały z lewa i z prawa oraz Michałowi Żyro, mimo że Kuba Kosecki wydawał się być pupilem naszego szkoleniowca. Janusz Gol nie wygląda co prawda najlepiej piłkarsko, gra nierówno, na boisku nie wychodzi mu przynajmniej tyle samo, ile mu wychodzi, ale jednak trudno byłoby obronić tezę, że w jakiś krzykliwy sposób odstawał dziś od reszty drużyny, a piłka jaką rzucił Michałowi Kucharczykowi w pierwszej połowie - palce lizać. Szczególnie cieszy mnie natomiast udany mecz Michała Żyro, niech na przekór wszystkim wątpiącym w jego talent, dowodzi swojego potencjału jak najczęściej. Dziś nie tylko rozpoczął akcję, która dała nam prowadzenie 1:0, nie tylko przytomnym, kontrującym uderzeniem zdobył bramkę na 2:0, ale też wykonał kawał dobrej roboty w defensywie, kilka razy wyręczając będącego w opałach Kubę Wawrzyniaka. Tylko jak ustabilizować tę formę?
Dzisiejszy mecz to kolejny argument podważający wszelkie tezy, w myśl których nastawienie ofensywne bądź defensywne zespołu zależy od ilości defensywnych pomocników. Graliśmy dwójką cofniętych pomocników, a jednak mecz rozgrywaliśmy praktycznie na połowie przeciwnika. Co więcej, zasadne wydaje się pytanie, czy mając w składzie parę Ljuboja - Radović w środku pola, bylibyśmy w stanie założyć pressing tak skuteczny, jak ten, którym nękaliśmy Bełchatów w pierwszej połowie i czy nasza przewaga byłaby aż tak ewidentna. Z drugiej strony, można było chwilami odnieść dziś wrażenie, że nasza wyższość nie przekłada się na odpowiednio dużą ilość klarownych sytuacji strzeleckich, że chwilami w ofensywie brakuje nam tej szczypty lekkości i finezji gwarantowanej współpracą serbskiego duetu. Oznacza to klasyczny ból głowy dla trenera Urbana po powrocie Rado z banicji wywołanej niefrasobliwą czerwoną kartką z zeszłego sezonu. Logicznym rozwiązaniem wydaje się wypchnięcie Miro na bok pomocy, tyle tylko, że to z kolei zablokuje drogę do pierwszego składu Michałowi Kucharczykowi, a w przypadku tego chłopaka widać, że im więcej gry, tym lepiej. Wraca mu dynamika, wraca czucie piłki, wraca dawna odwaga i przebojowość. Wreszcie przestaje być tym nieporadnym, zagubionym i kompletnie bezproduktywnym zawodnikiem z zeszłego sezonu. Jest o czym myśleć, a przecież wszyscy liczymy, że wkrótce do składu w wielkim stylu powróci Rafał Wolski, no i jest jeszcze Jorge Salinas, który co prawda dziś nie zachwycił, wydawał się jakby nieco stremowany, trochę statyczny, lekko spóźniony w swoich reakcjach, ale jednak osiem minut to mierny materiał do analizy, trudno uwierzyć, żeby nasz najnowszy nabytek miał nie dostać kolejnych szans na grę. Zatem - rotacja?
To było miłe popołudnie, bez dwóch zdań. A teraz czas na pełną mobilizację przed Rosenborgiem. Jesteśmy w dobrej formie, to pewne. W Norwegii trzeba zagrać jeszcze lepiej niż dziś, znacznie lepiej, rzucić do walki wszystkie siły i... zgarnąć pełną pulę.
Wysoki pressing od pierwszego gwizdka dał szybko dobry efekt w postaci bramki. Podanie Ljuboji - palce lizać, strzał Saganowskiego - najlepsza szkoła snajperska.
Szkoda sytuacji Kucharczyka - nie pierwsza nie wykorzystana przez niego ostatnio "setka",z kolei jego przebojowe wejście w II połowie i podanie do Żyry - szczęśliwe i skuteczne.
Strzał Żyry - jak w akademii piłkarskiej.
Błędy :
- dwa spóźnione powroty do obrony Wawrzyniaka w II połowie
- dwa niecelne podania Żewłakowa przy wyprowadzaniu piłki ze swojego pola karnego, zakończone kontrami i zbyteczny ostry faul na małolacie Wrońskim (ukarany żółtą kartką)
- wykonywanie przez Ljuboję rzutów wolnych z odległości powyżej 35 metrów z próbami bezpośrednich strzałów.Lepiej aby wówczas próbował swych szans strzeleckich jak w meczu w Ried.
Ciekawe jaką naprawdę pozycję na boisku znajdzie Urban dla Salinasa i czy uda się go wcisnąć do jedenastki.
Czekam na ewentualne sugestie.
Ogólnie - fajny, bezstresowy mecz, dający pozycję lidera której nie możemy oddać do końca ligi. Kalendarz na to wskazuje i trzeba to wykorzystać.
Bardzo dobry mecz Legii, tak to trzeba określić i nie przyjmuję do wiadomości, że Bełchatów zagrał słabo. Gra się tak jak przeciwnik pozwala i raczej to Legia nie dała pograć przeciwnikowi, a nie oni tacy słabi. Bo z Wisłą toczyli co najmniej równorzędny bój, a forma nie ucieka z dnia na dzień.
Obyśmy oglądali więcej takich meczów pod pełną kontrolą Legii jak w pierwszych 25 minutach.
PS
Co tak cicho na stronce ? Chyba wszyscy oglądają jeszcze bęcki jakie zbiera Real, bo nie podejrzewam, że to pokłosie dobrego wyniku i gry.
Co do meczu, będzie kłopot, jeśli się okaże, że Vrdoljak na dłużej wypada ze składu. Nie chodzi tylko o Trondheim (gdzie jego brak może być jeszcze bardziej odczuwalny niż w pierwszym meczu), ale też o to, że Chorwatowi powroty do zdrowia zajmują sporo czasu i okupione są dłuższym okresem niskiej formy i słabej gry. Szkoda by było, bo Daniel Łukasik wygląda nieporównywalnie lepiej, gdy gra z Vrdoljakiem w środku niż gdy gra sam, a wolne miejsce zajmuje skrajnie nierówny i teraz za gruby Radović.
Żyro nie jest tak chaotyczny jak Kosecki, ale musi zacząć grać równo, bo ostatnio z tym było źle. W listopadzie miną mu 3 lata od ligowego debiutu w Legii. Ciągle wiadomo o jego możliwościach, ale to już jest ten czas, gdy powinien je często demonstrować, a nie sugerować swoją grą od wielkiego dzwonu, że je ma. Oby w czwartek się udało, ale zadanie wydaje się mi się bardzo trudne. Procent szans - ok. 25 proc.
Za Dybalskim nie przepadam ale w jednym ma rację. W sezonie 2008/2009 przegraliśmy z Bełchatowem jeszcze u siebie w Pucharze Ligii 1:2.
P.S. Cieszy mnie niezmiernie Gawinie kapitalne zagranie Janka Gola. To chyba specjalnie dla Ciebie żebyć nie mówił że nie pamiętasz jego dobrych zagrań
Poza tym dwa spostrzeżenia:
-kontuzja IV to faktycznie duża strata dla dzisiejszej Legii. Skoro już w meczu na Ł3 go brakowało to tym bardziej odczujemy to w Norwegii. Dziś pokazał, ze jednak jest nadzieja, że będzie takim graczem jak na początku przygody w koszulce z czarną eLką na piersi (a piszę to jako osoba która się bardzo bardzo mocno zraziła do tego gracza ostatnim sezonie)
-Urbana ciężko zrazić do zawodnika. Widać, że nie skreśla zawodników po jednym meczu tylko daje kolejne szanse. To ważne szczególnie dla młodych. Mam tylko nadzieję, że tego spokoju nie będzie za dużo, bo niestety mamy kilka zawodników na których chyba lepiej działa bat niż marchewka (np. Rado)
Vrdoljak też jakiś odmieniony, a przed startem ligi byłem pewien, że nic z niego nie będzie, ale zobaczymy jak to jeszcze z jego kolanem będzie.
Jest i oczywiście łyżka dziegciu - trochę ten Wroński sobie pohasał, ale skoro nic nie wpadło to nie ma co za głośno marudzić.
Taka moja konkluzja na koniec dotyczy Bratko bo niestety bez niego w składzie gramy znacznie lepiej, Urban powinien się zastanowić czy się posadzić go na ławie i wpuszczać na ostatnie 20-30 minut meczów i może choć trochę zbliży się do formy z jesieni ubiegłego roku.
Rado w destrukcji i tak zbyt dużo nie da, a przy pomęczonym rywalu jego wejścia ofensywne mogą ukłuć rywala.
Osiem minut to niby niewiele, ale że na skrzydłowego Salinas faktycznie jakoś nie za bardzo w tym momencie wygląda, zatem być może będzie celował w jedno z dwóch miejsc w środku pomocy, w zależności od taktyki albo zaraz za napastnikiem, albo trochę bliżej jedynego defensywnego pomocnika. Ale szczerze mówiąc to myślę, że od wyjściowego składu na razie on jest bardzo daleko.
@ corazstarszy
Czarna-eLka jest na szczęście całkowicie niezależna od sport.pl, niestety sport.pl jest jednocześnie całkowicie niezależny od nas
@ Walles
Jak zobaczyłem to podanie Gola, to mnie oblał zimny pot
Mam problem z tym Urbanem. Tan meczyk pokazał, że w czwartek z Norwegami strzelił taktycznego babola, jako trener zaryzykował i dał dupy, prawie po całości, prawie bo „pojedynek” dwóch rywali został zremisowany, a nie przegrany.
Błąd w sztuce trenerskiej, rzecz powszechna (Mourinho – 0:5!), nie myli się ten co nic nie robi i nie próbuje znalezienia najlepszych rozwiązań, ryzyko raz popłaci, a raz nie, natomiast szkoda, że trener swoją pomyłkę, próbował tuszować kosztem zawodnika: „Janusz Gol nie jest na razie w takiej formie jakiej bym oczekiwał. To nie jest poziom na jaki go stać” , oczywiście forma nie jest optymalna i stać Gola na więcej, ale nie jest też tak, żeby poziomem jakoś ewidentnie odstawał od reszty zespołu. Z Bełchatowem miał jedno otwierające podanie, ze dwa razy był niego bliski, karnego zarobił, nawet Urban tak uważał i pokazywał, że słyszał kopniaka w Gola goleń. Natomiast z dwójką defensywnych pomocników, gra Legii jest zrównoważona, zbilansowana, na podstawie meczu z GKS wyglądało to tak jakby każdy z zawodników, wiedział o co w taktyce chodzi, gdzie jest jego miejsce i co powinien robić. System 4-2-3-1 nie zapewni zwycięstwa w Trondheim, w takim ustawieniu możemy też sromotnie przegrać, ale mam nadzieję, że z takich układanek taktycznych jak w pierwszym meczu z Rosenborgiem Urban raz na zawsze się wycofa. Nie oznacza to rezygnacji z Rado, ale co z tym „fantem” począć? Warto o tym podeliberować, ale bezpośrednio przed czwartkiem, bo sprawa jest warta szczególnej uwagi i oddzielnego tekstu redaktora-pitolnika Gawina, albo pitolnika Monrooe, albo pitolnika iocosusa, albo każdego kto na c-L zagląda, a przyszłaby mu ochota popitolić o piłce i przysłać własne refleksje, w tym, w innym temacie również.
Wracając do niedzielnego spotkania. Nie daliśmy bełchatowianom zipnąć, ale warto zwrócić uwagę, że „luzaka” w pressingu to w pierwszym składzie mieliśmy tylko jednego. Zastąpimy Żyro i Kucharczyka, Rado z Romkiem to efektywność agresywnego siedzenia na przeciwniku zdecydowanie zmaleje, fakt, kreatywność, paleta rozwiązań, pomysłów w ofensywie wzrośnie.
Fajny mecz Żyro, przyznaję, Kucharczyk zmarnował spektakularną sytuację, ale robi wrażenie największego kilometrażu w drużynie, łącznie ze sprintami. Przez pryzmat jego nieskuteczności, może wyjdę na wariata, ale jak głupi będę się upierał, że Kucharz to napastnik, a nie skrzydłowy, już w tej chwili jest w stanie Sagana skutecznie zastąpić i odciążyć, bo jednym napastnikiem nie ma szans, żebyśmy cały sezon pociągnęli.
Salinas chyba daleko od pierwszego składu, dużo prób w PP, ME, innych sparingach, tak jak Urban stwierdził, potrzebuje ogrania.
No właśnie Urban, walnął babola, nie chciał się do niego przyznać, zasłaniając się kiepską formą zawodnika, ale w kolejnym meczu dał szansę właśnie wykazania się owemu zawodnikowi, a mógł postawić na Łukasika, Furmana, nawet Kopczyńskiego i obojętnie, jakby zagrali, to iocosus nie miałby szansy błędu trenerowi arogancko wytykać.
Ot, problem z Urbanem!
Z oceną Salinasa lepiej się wstrzymać, fakt chłopak śmiesznie wyglądał jak skakał po górną piłkę, albo jak stracił to Gol zaraz musiał wyłuskać tą piłkę, ale od w poważnym meczy nie grał od maja.
Jedyne mecze w których występował to wewnętrzne gierki, a przez brak certyfikatu nie mógł grać w meczach towarzyskich.
To samo twierdził Urban, a my obaj jak widac pod tym względem w pełni z nim się zgadzamy.
Szczerze to nie za bardzo łapię o jakim babolu Urbana piszesz. Czy tym babolem miało być nie wystawienie przy stanie 1:0 drugiego defensywnego pomocnika? Czy też słowa na konferencji na temat Janka Gola ? W pierwszym przypadku nie ma żadnej pewności jak potoczyło by się spotkanie z norwegami, a wszelkie dywagacje będą niczym więcej jak właśnie nimi. Mądrzejsi od Senatora wszak mówią że najlepszą obroną jest atak tak czy nie ?. W drugim przypadku to przecież czysta psychologia i gra motywacyjna . Urban wali w Gola po czym wystawia Go od pierwszej minuty czyli pokaż chlopie co potrafisz. Udowodnij że się myliłem. Jeszcze raz gdzie ten urbanowy babol ?
Ne lubię się powtarzać, ale gdybym faktycznie wyraził sie w sposób niezrozumiały, jeszcze raz przedstawię dwie tezy i odnosę sie do trzeciej, założenia Senatora.
A. Za błąd trenera Jana Urbana uważam brak drugiego defensywnego pomocnika w pierwszym meczu z Rosenborgiem. Trener zaryzykował z ultra ofensywnym zestawieniem, a ono nie wypaliło, takie jest moje zdanie. Zamiast po męsku wziąć winę na siebie, przyznać się do błędu, trener zasłonił się kiepską formą piłkarza i wnioskiem, że w obliczu tego, do taktyki, którą obrał był zmuszony. Nieprawda, nie był zmuszony i nie miał jaj, żeby przed dziennikarzami do tego się przyznać.
B. Bardzo pozytywnie odbieram desygnowanie do gry z Bełchatowem przez trenera Jana Urbana piłkarza Janusza Gola. Tu się okazuje, że i trener i piłkarz cojones posiadają i gadaniem innych się nie przejmują, a kierują dobrem druzyny.
Założenie Senatora:
C. Trener zaryzykował wynik eliminacyjnego meczu do Ligi Europy, nie wystawił Janusza Gola, krytykując jego formę, po to żeby podrażnić ambicję piłkarza i zmotywować go do meczu z GKS Bełchatów - sorry, dla mnie karkołomna teza, gdyby nie była absurdem, a prawdą, tym gorzej.
Jeszcze jedna uwaga, Senatorze jesteś pierwszym, który odważył się skrytykować Urbana za mecz z GKS-em Bełchatów. "Najlepszą obroną jest atak, tak czy nie?" Jeżeli bierzesz w obronę trenera Urbana za dobór ofensywnego ustawienia z Rosenborgiem, to musiałeś być zasmucony i poirytowany, gdy na co by nie mówić, dużo słabszy od Norwegów zespół z Bełchatowa, trener wystawił "zachowawczy" skład z dwójką defensywnych pomocników w środku pola. Trenerowi w preferowaniu ofensywnej taktyki zabrakło konsekwencji, bardzo w związku z tym byłeś na niego wkurzony?
Cieszy przebudzenie Michała Żyro, ale... aby nie było za różowo kilka razy zawściekł mnie na maxa. Za każdym razem za odpuszczenie walki w defensywie, na szczęście GKS był w tym dniu bezradny zupełnie. Zgadzam się też z corazstarszy, który napisał te słowa: - Żyro nie jest tak chaotyczny jak Kosecki, ale musi zacząć grać równo, bo ostatnio z tym było źle Dokładnie tak to widzę.
Na koniec został iocosus i kwestia "babola czwartkowego". Nie będę się rozpisywał bo dawno nie przeczytałem tylu własnych myśli wyrażonych przez kogoś innego. Wybacz Sentorze, ale w 100% popieram zdanie iocosus-a. Mecz w Bełchatowie pokazał jak inaczej mogło wyglądać spotkanie czwartkowe, o które mam do Janka spory żal.
"Trener zaryzykował z ultra ofensywnym zestawieniem, a ono nie wypaliło"
"Mecz w Bełchatowie pokazał jak inaczej mogło wyglądać spotkanie czwartkowe, o które mam do Janka spory żal."
Panowie, bez przesady.
Przecież Legia spokojnie mogła i powinna wygrać z Rosenborgiem minimum dwiema lub nawet trzema bramkami. Owszem, możemy twierdzić, że wbiegnięcie Hoilanda w nasze pole karne w pierwszej połowie było sytuacją bramkową, podobnie pokraczna główka Henriksena z drugiej połowy, ale w takim razie sytuacje Koseckiego (x2 lub nawet x3) czy Ljuboi należałoby określić mianem dwustuprocentowych.
Ustawienie z jednym defensywnym przez większość meczu sprawdzało się znacznie lepiej niż można było sądzić, byliśmy drużyną od Rosenborga lepszą i bezapelacyjnie groźniejszą.
Co zatem zawiodło w ostatecznym rachunku - kalkulacja, która nakazała Urbanowi kontynuować wymianę ciosów mimo coraz groźniejszych natarć ze strony Norwegów. Moim zdaniem kluczowa była bardzo słaba zmiana Kucharczyka na Żyrę z 75. minuty meczu, a nie wyjściowe założenia taktyczne.
Być może to Ty masz rację, nie twierdzę, że nie. Natomiast twierdzę, że zgodnie z moim przekonaniem można było to rozegrać inaczej. Nawet jeśli pierwsza połowa była pod nasze dyktando, to gra drużyny w drugiej z minuty na minutę wskazywała na stratę bramek a nie ich strzelenie. Wzmocnienie środka mogłoby odwrócić ten trend. Niestety zmiany nie nadeszły, a te które w końcu zobaczyliśmy nie pomogły. Tak to widzę, choć nie odbieram nikomu prawa do jego wizji.
Piszesz o babolach więc troszki protestuję. Pitolić co i jak owszem, ale zarzucać kardynalne błędy i czynić winnym Urbana za remis to ja się nie godzę. Nie kto inny jak Ty pisał że wbrew pozorom przy dwóch defensywnych nie oznacza osłabienia siły ataku. Tak więc prośba zdecyduj się czy gra dwoma defensywnymi to rażąca różnica w sile ataku czy nie.
Janusz Gol w ocenie Urbana był za słaby na Norwegów spytany przez dziennikarzy odpowiedział co myśli. Jeszcze raz spytany przez dziennikarzy nie owijał w bawełnę tylko stwierdził to co jego zdaniem ma miejsce. Na Bełchatów Go wystawił może właśnie dlatego aby Gol udowodnił swoją wartość. Nie ma żadnych przesłanek prócz pitolenia że po wprowadzeniu drugiego defensywnego nie stracilibyśmy bramki. To tylko Twoje domysły i przypuszczenia. Dobrze jak zwykle (niestety
Czcigodny to Ty się łaskawie zdecyduj, czy wolisz Urbana decydującego się na grę z jednym defensywnym pomocnikiem, czy z dwoma, bo ja w tej chwili mam takie podejrzenie, że jest ci to obojętne, co Jasiu zrobi jest w Twoich oczach godne pochwały!
Przed meczem pisałem, że przychylałbym sie do wystawienia Gola obok Łukasika, ale równocześnie twierdziłem, Urban raczej podejmie ryzyko i zdecyduje się na bardziej ofensywne ustawienie. Miał do tego absolutne prawo, ale i tym samym brał pełną odpowiedzialność. Osiągnąłby korzystny rezultat, zakrzyknąłbym "do odważnych świat należy", juz raz względem tego trenera dane mi to było zrobić, niestety rezultat nie był korzystny, a gra w drugiej połowie, według mnie niezadowalająca, zatem twierdzę, ryzyko tym razem się nie opłaciło, został popełniony błąd, a obarczony nim Urban.
Ja w odróżnieniu od ciebie Senatorze jestem w swoich poglądach konsekwentny, gra dwójką defensywnych pomocników jest dla Legii korzystniejsza, również przez pryzmat ofensywy, a jakie jest Twoje zdanie? Kiedy należy Urbana pochwalić, a kiedy zganić?
@ Gawin
"Legia spokojnie mogła i powinna wygrać z Rosenborgiem minimum dwiema lub nawet trzema bramkami. (...) Ustawienie z jednym defensywnym przez większość meczu sprawdzało się znacznie lepiej niż można było sądzić, byliśmy drużyną od Rosenborga lepszą i bezapelacyjnie groźniejszą." - Gawinie czy zatem mam uważać, że jesteś zwolennikiem ustawienia z jednym "DM" w Trondheim? W obliczu kontuzji Vrdoljaka i tego, że bezbramkowy remis nas nie zadowoli "powtórka z rozrywki" niewykluczona, szczerze, jesteś zwolennikiem podjęcia ryzyka po raz wtóry?
Oczywiście że mi to najzupełniej obojętne. To trener decyduje. Raz grają z jednym raz dwoma a jak Jan zdecyduje się na pięciu to będą grali pięcioma. Mają dobrze grać i odnosić pożądane rezultaty. Tu grali jednym i moim zdaniem wybór Urbana był trafny. Gdyby skuteczność była na poziomie zadowalającym w czwartek mógłby nie wystawiać żadnego
- powrót Michała Żewłakowa do składu. Wraz z nim powrócił spokój i rozwaga,a także sprawność w wysokim trzymaniu obrony. Niestety Żewłakow popełnia indywidualne błędy. Gra on naprawdę dobrze, gdy jest nienagannie przygotowany fizycznie. Wraz z wiekiem jest o to coraz trudniej, gdyż pierwszą cechą motoryczną jak się traci z upływem lat jest szybkość. U niego widać to najlepiej.
- królowanie w przestrzeni pomiędzy atakiem a obroną przez Vrdoljaka. Tym razem tylko raz był kamikadze co może podobać się chłopcom z kanału, ale kolegom z zespołu i trenerowi zdecydowanie mniej. Miał mnóstwo przechwytów wynikających z dobrego ustawienia się i aktywności. Piłki zdobyte celnie rozdzielał, a nawet rzucał prostopadłe piłki na wolne pole. Brawo. Nie wiem na pewno, ale doznana kontuzja jest raczej efektem tego, że jego gra bardziej bazowała na ambicji niż na przygotowaniu fizycznym.
Pamiętam, że dla trenera Okuki stwierdzenie przez lekarza, iż zawodnik po kontuzji jest zdrowy było sygnałem wyłącznie do objęcia go treningiem, ale nie grą w 1 zespole. Po dłuższej kontuzji piłkarz musiał przejść 5 tygodniowy cykl przygotowawczy. Tego przestrzegano rygorystycznie. W przypadku Ivicy tak nie było i jak widać nie jest, a w meczu z Rosenborgiem by się przydał. Bardzo.
Natomiast nie zgadzam się z oceną rzekomo dobrej współpracy Wawrzyniaka i Żyro. Przez kilkanaście minut 1 polowy i ok. 10 drugiej gra Legii po lewej stronie wyglądała dobrze. W pozostałym okresie było fatalnie. Winię za to Wawrzyniaka, który pchał się do przodu bez celu i bez sensu. Rozumiem, ze ma już swoje lata i chciałby jeszcze wyjechać za "chlebem" i chce pokazać jaki to z niego ofensywny grojek, ale też powinien pojąć /jeżeli jest do tego zdolny/, że ceni się piłkarzy grających zespołowo.
Niestety ten egzemplarz tak ma, że mu reszta rozumu wycieka do innej części ciała i trzeba go zdrowo w tę część kopnąć, aby rozum wrócił na swoje miejsce. Skorża potrafił to zrobić. Mniej pretensji można mieć do Żyry, który powodowany troską o zabezpieczenie własnej bramki grał jako obrońca zaniedbując zadania ofensywne. Chyba, że był to manewr przed rewanżem w LE. W takim razie byłaby to próba całkiem nieudana. Przed wielu laty był taki trener Widzewa o nazwisku Waligóra i on w meczu ze Stalą Mielec postanowił zmylić przeciwnika przez zamianę numerów na koszulkach /wtedy zawodnicy wychodzący ba boisko w 1 składzie mieli obowiązkowo numery od 1 do 11/.
Oczywiście rywali nie oszukał, bo ci widzieli widzewiaków z przodu, ale zmylił własnych zawodników często nie wiedzących kto jest kto. Nim się zorientowali było 0:2. Co prawda zdobyli 1 bramkę, ale mecz przegrali, a trener zapłacił posadą. Miał potem trudności ze znalezieniem w lidze roboty, bo nikt nie traktował go poważnie. Rozumiem natomiast ciągotki do tzw. futbolu totalnego o którym wielu słyszało. Otóż określenia takiego użył trener Rinus Michels po sukcesach reprezentacji Holandii w latach 70-tych i jej przepięknej grze. Z grubsza miało to polegać na tym, że zawodnicy mieli uczestniczyć tak samo w działaniach ofensywnych i defensywnych, a podział na formacje był umowny. Michels odniósł też wcześniej sukcesy z Ajaksem Amsterdam /Puchar Mistrzów 1969 i 1971/.
Jego sukcesy w Ajaksie kontynuował rumuński szkoleniowiec Stefan Kovacs i to jego Ajaks grał bardziej zgodnie z ideą futbolu totalnego. Prawda była jak zwykle prozaiczna. I Ajaks i reprezentacja Holandii grały świetnie dopóki był w nich Johan Cruyff. Gdy odszedł do Barcelony skończył się złoty okres Ajaksu,a gdy zakończył karierę reprezentanta Holandia przestała się liczyć na wiele lat na szczytach. Ta idea wraca pomimo, ze futbol rozwinął się w inną stronę. Zmiana metod treningowych wpłynęła na wielkość pracy wykonywanej przez zawodników na boisku i możliwość skracania pola gry, zaś taktyka i ustawienie stały się bardziej defensywne.
Na szczeblu futbolu seniorskiego coraz bardziej cenieni są specjaliści,a nie ci co potrafią wszystko czyli nic. Większość wie dokładnie, że napastnik nie będzie dobrze grał w obronie i odwrotnie. Mogą oni się wzajemnie asekurować, wspomagać czy brać wspólnie udział w zadaniach obronnych czy ofensywnych, ale w ramach zadań taktycznych, a nie wbrew nim. To co robił Wawrzyniak nie było przejawem futbolu totalnego, ale głupoty. Bez skutków ubocznych, bo rywal był słaby.
Co do Rosenborga to humor zepsuł mi brak IVa. Po godzinie jego gry z GKS byłem pewien, ze to on będzie tą wartością dodaną.
Jestem zmuszony poczynić zastrzeżenie, że to co sądzę na temat taktyki mogącej ewentualnie znaleźć zastosowanie podczas meczu w Trondheim, nie wpływa w żaden sposób na moją ocenę meczu w Warszawie, który w mojej opinii był w wykonaniu Legii meczem dobrym, z końcowym wynikiem zepsutym przez konkretne błędy popełnione w drugiej połowie meczu, a nie złe systemowo ustawienie taktyczne
Co do rewanżu, odpowiem podając 'swój' skład:
Kuciak - Rzeźniczak, Żewłakow, Astiz, Wawrzyniak - Łukasik, Gol - Radović, Ljuboja, Żyro - Saganowski
Natomiast w przypadku utraty bramki bądź bramek, w drugiej połowie z pewnością zdjąłbym jednego z defensywnych pomocników i dokonał roszad w grze ofensywnej.
No i doszliśmy do porozumienia, że to jakim systemem grali, grają lub zagrają to ch.... Czcigodnego obchodzi!
@ Gawin
Respektuję zastrzeżenie, ale mam satysfakcję z obranego taktycznego ustawienia.
@ Zbyszek
Jedno zastrzeżenie. W 1978 roku Holandia zdobyła wicemistrzostwo świata, gdyby nie strzał w słupek Rensenbrinka byłby i czempionat, oprócz niego w tamtych Oranje brylowali i bracia Kerkhofowie i Rep i Ruud Krol i Arie Haan i Neskens, ale Cruyffa z nimi już nie było. Poźniej faktycznie była zapaść, z młodym trenerem Beenhakkerem w roli głównej samotnie w tunelu do szatni opuszczającym stadion De Kuip po przegranym meczu eliminacyjnym z Belgią do Mundialu w Meksyku 1986. Do 1988 roku i pomaraczowych z van Bastenem, Gulitem, Rijkardem, Koemanem.
Ja tak spolegliwy jak Iocosus nie będę
"Nie zamierzam krytykować trenera Urbana, ale przyznam, że zaordynowana w 76. minucie meczu zmiana Michała Kucharczyka na Michała Żyro od początku wydawała mi się mocno kontrowersyjna. Norwegowie nas naciskali, zaczynali coraz odważniej poczynać sobie w środku pola, sądziłem, że wejście Janusza Gola bądź Dominika Furmana do wsparcia Daniela Łukasika w destrukcji byłoby przy korzystnym wyniku logiczną roszadą, która pomogłoby nam uporządkować grę w tej strefie boiska.
Ja równiez nie zamierzam wieszać Urbana ale wnioski mieliśmy podobne. O ile nie mam absolutnie zamiaru krytykować naszego trenera za ustawienie wyjściowe o tyle właśnie zmiana powinna być podyktowana tym co się działo na boisku.
Oczywiście można bronić założeń Urbana że chcąc wpuścić Żyro miał nadzieję że jego szarże na skrzydle spowodują zagrożenie pod bramką norwegów a tym samym zawodnicy Rosenborga będą mniej śmiało atakowac zmuszeni do asekuracji własnej bramki. Czyli miał nadzieję że zagrożenie spod własnej bramki uda sie odsunąć poprzez ciągłe nękanie obrony norwegów która siłą rzeczy musiałaby być wspomagana większą ilością pomocników. Z pewnością w meczach pucharowych lepiej przegrać 1:0 niz 2:0, w przeciwieństwie do spotkań ligowych w których porażka jest po prostu porażką więc przy "wejściu smoka" żyro być może norwegowie skupiliby sie na obronie rezultatu 0:1 chcą uniknąć wyższej porażki. A więc gdyby Żyro odpalił w ataku to być może to my bylibyśmy bliżej zwycięstwa 2:0 niż wyniku 1:1. Ponieważ jednak tak się nie stało to my mamy dość dobre powody do snucia domysłów.
Nie za bardzo wiem po co i dlaczego tak wielka irytacja . Szlachetny Walles przedstawił Ci równie prawdopodobny scenariusz mógł się ziścić ? Mógł i gdzie tu babol ?
Babol był w decyzji Urbana, wielokrotnie większy od mojej irytacji.
Senatorze uważam, że Urban w meczu z Rosenborgiem dał tyłka, Ty, Gawin, Walles pewnie jeszcze wielu innych tak nie sądzi, w poczynaniach trenera nie dopatrujecie się żadnej przewiny, oprócz ewentualnie nietrafionej personalnej roszady na tej samej pozycji i w porządku, każdy ma prawo do własnego indywidualnego odbioru, wrażenia, każdy kształtuje je na swój sposób zgodnie z własnym postrzeganiem i wewnętrzną analizą. Wniosek wspólny odnośnie pierwszgo meczu z Rosenborgiem wysnuć możemy jeden, nasze indywidualne wnioski są różne.
Spory na zasadzie co by było gdyby było, dowodzenia alternatywnego są faktycznie jałowe, ponieważ nie można ich zweryfikować względem wydarzeń, które już nastąpiły. Nie znaczy to jednak, że takie rozważania są puste i zbędne, wręcz przeciwnie, ponieważ właśnie one mogą posłużyć do podjęcia decyzji, które już będą weryfikowalne. Ty Senatorze pozostawiasz proces wnioskowania trenerowi, a ja chcę się zabawić i dla własnej rozrywki czynię podobnie, wcielam się w rolę trenera, zastanawiam się co było złe a co dobre, również z uwzględnieniem rozpatrywania alternatyw. Bez nich proces wnioskowania byłby ubogi. Różnica jest taka, że ja się zatrzymam na procesie dochodzenia do decyzji, a trener je podejmie i nastepnie będą one weryfikowane. Przez wynik, obiektywną wypadkową i przez subiektywne oceny poziomu gry.
Senatorze Ty taką zabawę możesz uznać za zbędną, ale oprócz czerpania emocji z samego meczu, są osoby, którym takie analizy, piłkarskie pitolenie sprawiają satysfakcję. Nie podważaj sensu zabawy.
Mam nadzieję, że jeżeli nawet Urban po raz wtóry w rewanżu zaryzykuje manewr z jednym defensywnym pomocnikiem, to piłka z moich wewnętrznych przekonań, analiz po raz enty zakpi i zadrwi.
Przyjmijmy więc pitolniczą formułę i tak: Urban wprowadza drugiego defensywnego. Trener Rozenborga dostaje czytelny sygnał - Legia broni wyniku więc nakazuje swoim chłopcom jeszcze mocniej zaatakować. Udaje się i wygrywają dwa do jednego. Dlaczego tak mogłoby się stać? Z prostej przyczyny. Wynik jeden zero nie był tragedią dla norwegów więc przy pierwotnym ustawieniu musieli jednak uważać na legionistów a swoje ataki w jakiś sposób ograniczać. Udało im się mimo to strzelić jedną bramkę przy asekurowaniu własnej bramki. Czy nie mogłoby się udać strzelić dwie jeśli dostaliby jasny sygnał że Legia zaczyna bronić wyniku i nie w głowie im atak?
Jak by to było z Norwegami, diabli wiedzą, gwarancji na to, że nastapiłaby zmiana wydarzeń na boisku nie ma, teoria nie musiałaby się sprawdzić w praktyce, natomiast jedną z opcji będzie musiał wybrać Urban w rewanżu, jestem zdecydowanym zwolennikiem gry z Golem i Łukasikiem, ale co zrobi Urban, to już jego kompetencje, które mi pozostanie tylko uszanować i ściskać kciuki za drużynę.
Wobec skladu Gawina zrobiłbym tylko jedną roszadę, na lewej stronie zamiast lewonożnego, ustawiłbym prawonożnego, czyli Żyrę zamieniłbym na Kucharczyka. W ataku i tak wszyscy musieliby się zmieniać pozycjami, żeby Norwegom namącić w głowach.