- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Wisła Kraków - Legia 1-3: Dwie różne połowy
Legia wykonała zadanie i pokonała w Krakowie Wisłę w meczu 28. kolejki sezonu. Nasza drużyna przegrywała do przerwy, ale w drugiej połowie zdobyła trzy gole i rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść. Dwie bramki dla Legii zdobył Pekhart, a trzecią dołożył Gwilia.
Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Vešović, Jędrzejczyk, Lewczuk, Karbownik - Wszołek, Antolić, Gwilia, Martins, Luquinhas – Pekhart. Wisła rozpoczęła w składzie: Buchalik – Burliga, Janicki, Hebert, Szot – Błaszczykowski, Klemenz, Żukow, Basha, Boguski – Tupta.
W pierwszych minutach na boisku działo się niewiele. W 12. minucie żółtą kartką ukarany został Jędrzejczyk. W 16. minucie groźnie zaatakowała Wisła. Piłka dwukrotnie powędrowała w pole karne Legii, raz z prawej, raz z lewej strony, ale żaden z zawodników gospodarzy nie doszedł do strzału. W 25. minucie Majecki odbił strzał Boguskiego. W 29. minucie Wisła objęła prowadzenie. Gospodarze dość łatwo dostali się pod pole karne naszej drużyny, piłka minęła chaotycznie interweniujących legionistów i trafiła do Burligi, który uderzył celnie i pokonał Majeckiego. Legia mogła szybko odpowiedzieć, ale najpierw Gwilia, a w 32. minucie meczu Karbownik nie trafili w bramkę. W 42. minucie celnie zza pola karnego uderzył Martins, jednak strzał Portugalczyka był zdecydowanie zbyt lekki. W 45. minucie w dobrej okazji znalazł się Luquinhas, niestety wyraźnie przestrzelił.
Do przerwy było 1:0 dla Wisły. Mecz nie układał się Legii. Nasza drużyna atakowała w przewidywalny, schematyczny sposób i dobrze ustawiona w defensywie Wisła radziła sobie z przerywaniem akcji legionistów.
Na drugą połowę nie wyszedł Martins, którego zastąpił Cholewiak. Luquinhas przeszedł na pozycję za napastnikiem. Legia natychmiast osiągnęła przewagę, grając w sposób bardziej zdecydowany niż przed przerwą, ale stwarzanie sytuacji strzeleckich szło naszej drużynie z dużym trudem. Zadrżeliśmy w 50. minucie, gdy po rzucie rożnym dla Legii, z groźną kontrą ruszył Błaszczykowski, na szczęście Vešović dogonił reprezentanta Polski. W 54. minucie Legia wreszcie wyrównała. Cholewiak płasko dośrodkował z linii końcowej boiska, a Pekhart z bliska umieścił piłkę w bramce. W 60. minucie Pekhart mógł zdobyć drugiego gola, jednak nie zdołał dobrze złożyć się do strzału. W 64. minucie Buchalik interweniował po strzale Antolicia. W 70. minucie Legia objęła prowadzenie. Znów do bramki trafił Pekhart, który tym razem precyzyjnie uderzył głową po dośrodkowaniu Antolicia z rzutu wolnego. W 73. minucie w dobrej okazji znalazł się Wszołek, ale uderzył zbyt lekko i jeden z wiślaków wybił piłkę. W 74. minucie Rocha zmienił Luquinhasa, a Karbownik dołączył do Gwilii i Antolicia w środku pola. W 75. minucie bramkę mógł zdobyć Gwilia, ale źle trafił w piłkę w polu karnym Wisły. Gruzin poprawił się minutę później. Efektowny rajd prawym skrzydłem przeprowadził Vešović, w dobrym momencie podał do Gwilii, który z dużym spokojem pokonał Buchalika. Legia prowadziła 3:1. W 79. minucie Klemenz umieścił piłkę w bramce Legii, ale po analizie VAR sędzia Przybył nie uznał gola z powodu zagrania ręką przez jednego z graczy Wisły. W 83. minucie Pekhart zobaczył żółtą kartkę za faul na Szocie. W 85. minucie Wieteska zmienił Pekharta. Mecz zakończył się zwycięstwem Legii.
Nasza drużyna wykorzystała swoją wyższą piłkarską jakość i bardziej wyrównany skład. Przebieg pierwszej połowy mógł napawać niepokojem, ale podkręcenie tempa przez Legię i zepchnięcie Wisły praktycznie w pole karne przyniosło pożądane efekty. Kolejne ligowe emocje w najbliższą środę – wtedy do Warszawy przyjedzie Arka Gdynia.
Martwi słaba forma podstawowych piłkarzy. Martins, Karbownik, Louqinhas czy Wszołek, który jest cieniem samego siebie.
mam nadzieję, że jest to wynikiem przygotowania drużyny na rundę finałową, przez co niektórzy biegają na drewnianych nogach.
Pomimo, że postawiłem 1:3, to sporo nerwów straciłem
Chyba już nikt nie ma wątpliwości co do przyjścia Cholewiaka
Karbownik - nie zauważyłem, żeby grał jakoś gorzej niż przed tą przerwą. Miał swój udział przy wyrównującej bramce. A przy bramce dla Wisły chyba bardziej nagrzeszył Veso, który złamał linię spalonego. Zresztą, moim zdaniem, z jego perspektywy, dalsza jego gra w naszej Eklapie mija się z celem. Tutaj już więcej niczego się nie nauczy.
Czytam dużo pochwał pod adresem Mateusza Cholewiaka. Zgadzam się, ale nie mniejsze znaczenie ma jego wkomponowanie się w zespół. Po Poznaniu można było mieć pewne wątpliwości w tym względzie.
A propos tego, co kibic60 napisał o słabych ogniwach, moim zdaniem scenariusz 'jest to wynikiem przygotowania drużyny na rundę finałową' jest raczej wykluczony. Nie ma mowy o jakimś planowaniu - kontuzje, dużo meczów. Pewnie jeszcze różne rzeczy z formą poszczególnych zawodników będą się działy.
Najważniejsze, żeby nie było już kontuzji. Aż strach czytać konferencje przedmeczowe Vuko.
Super jest wygrać na wyjeździe mecz, w którym się przegrywało. Legia zakończy rundę na 1. miejscu i na to wygląda, że będzie grać mecz z Piastem w Warszawie.
Edit.
Ja się nie znam, ale dlaczego wobec posuchy skrzydłowych w gazie, formie, nadal Veso gra na obronie a nie na skrzydle?
Fajnie, że jak nie jedni to drudzy. Tak swoją drogą przypomnijcie mi kiedy Wszołek zagrał ostatni dobry mecz?
Trzymać przewagę nad Piastem to główne zadanie i oczywiście macie rację
Acha, Vuko decydujący zwycięstwo Rockiemu, piękny i wzruszający gest.
Może dlatego,że tylko na podwórku najlepsi grali w ataku, gorsi w obronie a gruby na bramce a w zawodowym futbolu to nie jest takie oczywiste.
Dla mnie to element taktyki Vuko. Tak samo, jak Karbo po drugiej stronie. Wg mnie, jak najbardziej ma to sens w sytuacji, gdy w środku nie mamy piłkarzy klasy Ofoe i nasze akcje ofensywne musimy kreować na skrzydłach. Trudno grać kombinacyjnie z takimi przecinakami jak swego czasu Hlousek czy teraz Stolarski. Na razie zdaje to egzamin, tworzymy te sytuacje, strzelamy mnóstwo bramek (obecnie mamy już 58, podczas, gdy kolejny Lech ma ich aż o 10 mniej).
Natomiast, mnie osobiście bardzo brakuje lepszego napastnika i mam nadzieję, że takowego jednak ściągniemy przed sezonem pucharowym. Dzisiaj, przyznaję, że zastanawiałem się w przerwie, czy będziemy mieli kim wyrównać stan meczu.
Nie, no tutaj absolutnie się nie zgodzę. Dobrze rozegrana akcja Karbo+Cholewiak i idealne dogranie na krótki słupek. Pekhartowi też trzeba oddać co cesarskie, bo jednak był tam gdzie powinien i wyprzedził obrońcę. A że odbiła się od piszczela? No, napastnicy tak mają, że czasami muszą strzelić tyłkiem.
Co do naszej gry. Wojskowi grają poprawnie i bardziej zachowawczo. Trochę brakuje większego pressingu na rywalu, ale i na ten element przyjdzie czas. Legia dziś wygląda na zespół, który w normalnych realiach byłby w drugiej części okresu przygotowań do sezonu, czyli drugi obóz z grami kontrolnymi (sparingami). Dla mnie dotychczasowe mecze i tak wyglądają, jak sparingi, które nie wyzwalają u zawodników walki do upadłego.
W Legii widać brak automatyzmu w grze do i od piłki, przez co nasze akcje są dość wolne i szarpane. Podaniom brakuje odpowiedniego tempa, stąd oglądamy mniej płynnych ataków. Dodatkowo kłopoty kadrowe (kartki, kontuzje) nie pomagają uzyskać szybszej stabilizacji oraz zmuszają nasz sztab szkoleniowy do ciągłych rotacji zawodnikami na poszczególnych pozycjach. Muszę przyznać, że Vuko znakomicie czuje grę i udanie przesuwa Legionistów w danych formacjach i pozycjach wyjściowych czy w trakcie meczu. Z wyczuciem reaguje na wydarzenia boiskowe. Obecnie Vuko i jego sztab szkoleniowy to największa wartość dodatnia Legii.
Trochę martwi mnie sytuacja, kiedy Legia gra za bardzo zachowawczo. Przeciwnicy przez długie fragmenty gry potrafią dominować na boisku. Oddajemy inicjatywę rywalowi, czekając na atak szybki. Jednak odbiór piłki rywalowi w strefie średniej i niskiej nie funkcjonuje tak dobrze, jak jesienią to i kontrataków nie mamy za dużo. Odnoszę wrażenie, że słabo nam wychodzi skracanie pola gry w danym sektorze. To w zasadzie jedyny element, który obecnie fragmentami irytuje mnie w czasie oglądania transmisji meczu.
Fajnie, że Piast dotrzymuje nam kroku i ciągle depcze po pietach, nie gubiąc punktów. Pamiętając ostatni sezon, to ja nie jestem tak pewny, jak większość dziennikarzy, że Legia ma prostą autostradę do mistrzostwa. Podoba mi się, jak Vuko studzi rozgrzane głowy kibicom i mediom.
Ps. Pekhart na razie strzela i nie ma większego sensu marudzić czy strzela kolanem, piszczelem czy jajkami. Grunt ze futbolówka w sieci. Ciekaw jestem jak Czech sie odnajdzie na placu, kiedy Legia przyspieszy akcję ofensywne grając na jeden kontakt. Jak na obecną taktykę odpowiedni zawodnik na pozycję nr 9.
Pojutrze mamy u siebie Arkę a w niedzielę Górnika podmęczonego jutrzejszymi derbami. Piast, z kolei jutro ma wspomniane derby, gdzie zawsze idzie na noże a potem jedzie do Białegostoku, który balansuje na krawędzi górnej ósemki. Pogoń i Lech też grają z czołówką.
No, jak to nie jest autostrada, to ja nie wiem, co nią jest.
No, jak to nie jest autostrada, to ja nie wiem, co nią jest
Definicja autostrady: 34 kolejki rozegrane, trwa 35. 1. zespół w tabeli miał przed jej rozpoczęciem 8 punktów przewagi nad następnym zespołem w tabeli. Jest 92 minuta w meczu 1 zespołu i 94 w meczu 2 zespołu. Zespół 2 przegrywa 1-3, a zespół 1 prowadzi 4-0. Trzeci zespół w ligowej tabeli miał przed rozpoczęciem 35 kolejki 11 punktów straty do pierwszego.
To nazywam autostradą do mistrzostwa. Legia nie jest w takiej sytuacji.
Taka Arka na przykład dosyć dobrze gra po epidemii. Wyniki osiągają, wskutek decyzji sędziów, gorsze niż gra, którą demonstrują. Walczą o ligowy byt, są zdeterminowani. To nie jest wymarzony przeciwnik.
@CTP jeśli utrzymamy zdobycz punktową ponad 2 pkt na mecz, mistrz jest nasz!
Oczywiście rozumie twoją wiarę w potęgę i wyższość Legii nad naszymi rywalami w walce o majstra. Również bardzo, bardzo bym chciał by twoje słowa spełniły się (remis chwytam w ciemno) w derbowym boju Śląskich ekip w Gliwicach oraz potknięcia Piastunek w krainie dysko polo również przyjmę z dużym zadowoleniem.
Przewidujesz, że Legia jak drogowy walec przejedzie się po słabej Arce i zmęczony Górniku i pewnie kasując 6 punktów. To jest bardzo realny scenariusz na najbliższy tydzień. Moje marzenie! Jednak sport ileż to razy pokazał swoje drugie oblicze ucząc wielu pokory i szacunku do teoretycznie słabszego rywala. Zlekceważysz jedno spotkanie, potkniesz się stracisz punkty o zaczyna się nerwowe patrzenie we wsteczne lusterko. Na autostradzie jeden mały błąd a skutki są zazwyczaj katastrofalne. Jeszcze może być rożnie.
Po wirusie z Chin nikt do końca nie jest pewny na co Legię stać. W Poznaniu w końcówce mieliśmy trochę szczęścia. W obecnym sezonie Legia, aż tak wyraźnie nie górowała nad ekipami z pierwszej ósemki. Dwukrotnie pokonaliśmy Lecha i Cracovię. Legioniści mają średni bilans bezpośrednich spotkań 7-2-5, czyli na 14 meczy z czołówką 7 razy nie daliśmy rady zejść z boiska w glorii chwały. Choć Piast w tej samej tabeli gier z pierwszą ósemką ma gorszy bilans bezpośrednich spotkań 4-2-7, więc z drugiej strony ciężko uwierzyć, że nagle w grupie mistrzowskiej wszystkich ogra i sięgnie drugi raz z rzędu po tytuł.
Do końca sezonu Legia naprawdę musi bardzo uważać, gdyż osiągnięta do tej pory przewaga 8 punktów można łatwo stracić. Skupmy się na własnej grze a nie na tym, gdzie Piast może punkty pogubić.
Dla przestrogi!
Rok temu po 29 kolejkach Lechia miała 10 pkt. przewagi, a Legia 7 pkt. nad szaraczkiem zwanym Piastem. Jak się sezon zakończył dla drużyn, które miały drogę ekspresową do mistrzostwa? Zabrakło paliwa i obaj pretendenci do Mistrzostwa musieli uznać wyższość Gliwic. Piast na koniec osiągając 4 pkt. przewagę nad Legią i 5 pkt. nad Lechią. W osiem kolejek Gliwiczanie zdobyli o 11 i 15 pkt. więcej od dwóch w/w faworytów ponoć mających między sobą rozstrzygnąć komu tytuł mistrza się należy.
Zgadzam się z tobą, że raczej drugi Cudu nad Wisłą w obecnym sezonie się nie powtórzy, lecz na ekipę z Gliwic jednak trzeba uważać. Zresztą ostatnio jakoś nam Piast nie leży.
Najwyższy czas przerwać pasmo ostatnich trzech porażek 0:1, 2:0 i 1:2 jakie nam drużyna ze Śląska zaaplikował (w tym dwóch na Ł3). W rundzie finałowej nie chce trzeci raz z rzędu oglądać jak Piast wygrywa z nami.