- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Aktobe 2-0: Zgodnie z planem
Legia pokonała drużynę FK Aktobe 2:0 w rewanżowym meczu IV rundy kwalifikacji do Ligi Europy. Do bramki gości trafiali w pierwszej połowie Michał Kucharczyk i po przerwie Ivica Vrdoljak z rzutu karnego. Awans do fazy grupowej Ligi Europy wydawał się blisko po wyjazdowej wygranej 1:0 w Aktiubińsku, czwartkowe zwycięstwo przypieczętowało ten awans.
To był bardzo przewidywalny mecz. Tak jak można było się spodziewać, Legia była drużyną wyraźnie lepszą. Nasi zawodnicy nie dali z siebie maksimum, w drugiej połowie momentami szwankowała koncentracja, kończone stratami zabawy z piłką na połowie Kazachów doprowadzały do furii nasz sztab szkoleniowy, a goście mieli swoje sytuacje strzeleckie, ale piłkarska wyższość podopiecznych Henninga Berga nie podlegała dyskusji od pierwszej do ostatniej minuty meczu.
To cieszy, bo drużyna Aktobe nie dla każdego byłaby łatwym kąskiem. Na żywo Kazachowie wyglądali znacznie lepiej niż w transmisji telewizyjnej z Aktiubińska, będąc drużyną zdyscyplinowaną w grze defensywnej i grającą futbol twardy, aż do przesady, bo ataki na naszych piłkarzy w momencie gdy ci starali się przejąć piłkę doprowadziły do kilku groźnie wyglądających fauli. W grze ofensywnej Aktobe w oczy rzucał się wszędobylski Khayrullin, który moim zdaniem bez problemu poradziłby sobie w polskiej lidze.
Pierwsza bramka zdobyta przez Legię była charakterystyczna dla sposobu wyprowadzania ataków przez nasz zespół - odbiór w środku pola i błyskawiczne 'ukłucie'. Żądłem w tej akcji okazał się Michał Kucharczyk, który minął Sidelnikova i umieścił piłkę w pustej bramce, ale największy splendor musi spłynąć na Michała Żyro za asystę. Przyznam, że obserwując przebieg meczu z sektora rodzinnego, nie doceniłem maestrii tego zagrania. Dopiero po powrocie do domu i włączeniu skrótów, wręcz przysiadłem z wrażenia. Konsolowi miłośnicy gry FIFA znają zapewne przycisk tzw. 'through ball', otóż wyglądało to dokładnie tak jakby Żyrko wcisnął właśnie ten przycisk, i to na poziomie 'beginner', na którym piłka w magiczny sposób niemal zawsze dociera do adresata. Bajeczne zagranie.
Drugi gol to efekt fazy naporu Legii w drugiej części meczu. To również symptomatyczne dla naszego zespołu, pewna arytmia w grze, kilka minut spokoju, a potem podejście wyżej do przeciwnika, szybkie odbiory i ponowienia ataków. Uaktywnił się Łukasz Broź, który najpierw oddał strzał na bramkę Sidelnikova, a kilka minut później znów dobrze pokazał się Miro Radoviciowi. Rado tym razem nie skorzystał tej opcji, ale okazało się, że to nawet lepiej, ponieważ Logvinenko nie wytrzymał nerwowo i bezsensownie uwiesił się na Rado, powodując jego upadek. Rzut karny Ivicy Vrdoljaka nie był najbardziej efektownym rzutem karnym jaki oglądaliśmy na Łazienkowskiej, ale w odróżnieniu od niektórych 'jedenastek' z naszej najnowszej historii, egzekwowanym skutecznie.
W tym momencie mecz był już rozstrzygnięty, a do końca nie wydarzyło się nic ciekawego, pomijając jedną doskonałą okazję dla Aktobe. Trener Henning Berg dokonał tym razem dwóch zmian, jednej z nich wymuszonej, po wyraźnej sygnalizacji od Michała Kucharczyka, że ma już dość. Zmiennik Kuchego, Kuba Kosecki, z pewnością bardzo chciał się pokazać, ale nie od dziś wiadomo, że niekiedy im bardziej się chce, tym mniej wychodzi. Żadnego z naszych zawodników nie mam jednak zamiaru krytykować po tym meczu. To była solidnie wykonana robota, w pełni zasłużone zwycięstwo i awans.
Na osobny akapit zasługują wydarzenia na trybunach. Pisząc kilka dni temu tekst o zagrożeniach jakie niesie dla Legii artykuł 14. regulaminu dyscyplinarnego UEFA, nie kłopotałem się pisaniem o konsekwencjach takich kibicowskich działań jak czwartkowe - to zupełnie inny kaliber. Te konsekwencje jednak będą, to oczywiste, chyba że UEFA tym razem zlituje się nad nami, biorąc pod uwagę specyficzną sytuację wywołaną kontrowersyjną decyzją o odebraniu nam wywalczonego na boisku zwycięstwa nad Celtikiem. Fakty są takie, że race to nasza wielokrotna recydywa, a zaprezentowanie światu 'świńskiej' oprawy podpada pod art. 16 pkt. e regulaminu dyscyplinarnego UEFA. Pewne wydaje się odwieszenie kary zamknięcia stadionu na jeden mecz i dotkliwa kara finansowa. Pytanie tylko czy Komisja Dyscyplinarna dołoży jeszcze coś 'ekstra'.


Bardzo ważny mecz a jakoś nie mogę w sobie wykrzesać na razie emocji, przez te ostanie mecze ligowe i pucharowe coś poczułem się za pewnie.
Choć rzadko u Berga ruszamy szturmem od pierwszej minuty dziś widziałbym taką opcję, dwie strzelone bramki w pierwszej połowie zamknęły by sprawę.
Aktobe nie jest bardzo wymagające jak to sugerują wypowiedzi Berga. Dobrze wiemy, że trener nie powie tego, co myśli, a raczej co wypada. Słyszymy więc wiele kurtuazyjnych zwrotów okazujących szacunek przeciwnikowi oraz podnoszących ich realną wartość, a w rzeczywistości tak strasznie nie jest, co widzieliśmy w ostatnim meczu. To my zagraliśmy poniżej dotychczasowego poziomu i stąd się brały ich okazje, a i tak wygraliśmy.
Wyniki tej drużyny w eliminacjach europejskich pucharów także nie powinny nas niepokoić. Ograne Dynamo Tbilisi jest cieniem samego siebie. Praktycznie pozbyło się zagranicznego autoramentu i grano głównie narodowymi siłami. Steaua to także zespół po zmianach i nie tak silny jak rok temu. Trener inny, największe gwiazdy sprzedane, zaś do klubu przyszli gracze dotychczas anonimowi. I jak widać jeszcze nie "zaskoczyli", a mimo to wygrali z Aktobe.
Zachowajmy spokój i cieszmy się wieczorem
"Ten wczorajszy mecz Ludogorca ze Steauą przejdzie do historii, filmowy scenariusz. Takie emocje są solą i pieprzem europejskich pucharów
Skoro Steaua zanotowała straszliwy (prześmieszny) blamaż, to jej mecze z Aktobe nie powinny być miarodajne co do klasy naszego przeciwnika.
Z kolei przykład Salzburga pokazuje, że niczego nie możemy być pewni.
W przeciwieństwie do swirka jestem od rana "na głodzie"
Pisał o tym wczoraj KAM w kontekście frekwencji. Ten stan emocji, rosnący z każdą godziną jest niesamowity
Oby do wieczora...
Szkoda tylko, że zagramy w 11 i pół
Jedyne czego się obawiam to że jakimś cudem po indywidualnym błędzie Aktobe walnie nam bramę i się posypiemy mentalnie.
W takiej chwili, po tylu wypowiedzianych słowach o sile zespołu, po zwycięstwie na wyjeździe taka sytuacja może spowodować lekką panikę w głowach. tfu, tfu, tfu!!!
Jednak wierzę że wyjdziemy i spokojnie zrobimy swoje, bez fajerwerków, bez pogromu ale skutecznie.
Dzisiaj im wybaczę nudny mecz ale pewnie wygrany.
To da nam dodatkowy ładunek pewności siebie już nie mówiąc o punktach do rankingu.
Z lekkim stresikiem czekam na wieczór.
Tym razem wolałbym być "smakoszem" fajnych emocji niż zamroczyć się adrenaliną.
Błagam, nie nazywajmy tych niby zapowiedzi felietonami
Obiektywnie rzecz biorąc to nie powiedziałbym, że Steaua zanotowała prześmieszny blamaż. Dwumecz bardzo wyrównany, a Ludogorec sroce spod ogona przecież nie wypadł (LE w zeszłym sezonie). Natomiast atmosfera w Bukareszcie z pewnością taka jakby to był blamaż. Awans stracony w ostatniej minucie, no i karne przegrane z przeciwnikiem mającym na bramce zawodnika z pola. Grubo...
mówisz masz.
Jeśli to co zrobił obrońca Ludogorca nie było śmieszne, to na wyczyn Louis van Gaala na MŚ trzeba spojrzeć przez inną optykę
Walles
Damy i to spokojnie
Nie mam watpliwości, że po pierwszej połowie w Aktobe jest w legionistach ugruntowane przekonanie, że jesteśmy drużyną lepszą, o większych umiejętnościach i indywidualnych i w grze zespołowej, motoryką również z pewnością nie ustępujemy, zatem przewaga psychiczna, wiara w własną wyższość winna być po naszej stronie, ale … ten plus, może się okazać minusem, jeżeli na plac się wyjdzie z gdzieś tam w podświadomości głęboko ukrytym, ale jednak funkcjonującym założeniem, że „wystrczy 90 minut dograć”, że jesteśmy lepsi, mamy korzystny wynik, zatem „pozamiatane”, zagramy swoje to krzywdy nam nie zrobią.
Otóż te „zagrajmy swoje” wymaga i koncentracji i determinacji, jakbyśmy grali z Celtikiem, a nie z jakimiś Kazachami!
Dlatego Kibic50 może sobie powiedzieć „Damy (radę) i to spokojnie”, ale trener musi podnosić klasę rywala i uwrażliwiać, ostrzegać, starać się zapobiec zwodniczej dekoncentracji wywodzącej się z prostego faktu, jesteśmy lepsi, gramy u siebie i na dodatek mamy korzystny wynik. Jak tu „nie dać rady”!? No i właśnie to może być miną, jak dla mnie jedyną, będą skoncentrowani, będzie pozamiatane(!), ale nie wcześniej to się okaże niż między 21 a 23 dzisiejszego wieczoru.
P.S.
Tak sam dla siebie, to liczę na tą koncentrację, determinację, skupienie dzięki Saganowi i tym co było ostatnio z nim związane. Gdyby coś tam nie wyszło, to winni „wystawili się” i hejt byłby od Bałtyku po Tatry. Zastrzeżenie, do Sagana nic nie mam, nawet krztyny pretensji, do Rzeźnika, a i owszem i to sporo. Dlatego Kuba i inni muszą i dziś poza...ć żeby to co było „grubo” nie było wypominane!
Ja nie mam obaw o koncentrację. Nie jesteśmy tak silni a ni nie mamy tylu dokonań żeby lekceważyć kogokolwiek.
Oni przecież grali z tymi Kazachami i na własnych kościach odczuli że może to nie są artyści ale grać potrafią i nogi nie odstawiają.
Po drugie jeszcze żadnego sukcesu nie odnieśli, na razie tylko ich chwalą za postawę z Celtikiem. Na bank są skupieni na awansie i są świadomi celu.
Po trzecie, jak przychodził Berg to największe nadziej wiązałem z tym że zmieni ich mentalne nastawienie na takie że dopóki mecz trwa trzeba walczyć. I wygląda na to że się udało. Zawodnicy grają pewniej co daje dobry skumulowany efekt.
Nie wiem tylko czy ta stara "mentalna rana" jest pokryta delikatnym naskórkiem który łatwo można zedrzeć. Liczę na to że Kazachowie nie rozbabrzą nam tej rany i będziemy mieli więcej czasu na zabliźnienie w fazie grupowej.
Jestem nawet przekonany że sukcesy "żelaznego" składu mają wpływ na nastawienie psychiczne ich zmienników, powodując to że oni również nabierają więcej pewności siebie.
Niech to trwa i niech dojrzewa w nich "mentalność zwycięzcy".
Jak przychodził Berg to pisałem że liczę na to że ten Wiking wsadzi naszych chłopaków w Drakkary i zabierze ich na wyprawę łupieżczą do Europy i oni stamtąd nie wrócą już tacy sami. Nauczą się że nie trzeba się bać tylko walczyć a polec też można z honorem jak się walczy i zarażą tym myśleniem innych.
Nie lubie sytuacji kiedy się śmiejemy z kogoś a sami jeszcze niczego pewni nie jesteśmy.
Nie tylko kibic50 tak uważa
"86 procent osób na świecie, które obstawiły na portalu Rivalo.com mecz Legia Warszawa – FC Aktobe, postawiło na wygraną warszawskiego klubu. To sprawia, że warszawski zespół jest uważany za jednego z największych pewniaków rewanżowych meczów Ligi Europy. Na remis w czwartkowym meczu zdecydowało się postawić 10 procent graczy, a w wygraną gości wierzy 4%."
Kibic50 no jestem pewny, że mnie rozumiesz, podzielam w pełni zdanie Gawina, jeżeli będą problemy, to tylko dlatego, że sami sobie je sprokurujemy. Na zimno i skoncentrowani możemy pojechać z Aktobe wysoko.
Kibic, czyli każdy z nas, może sobie pozwolić na myśl, że już "pozamiatane", że nic nieprzewidzianego, a przykrego nie ma prawa się wydarzyć, natomiast dla piłkarza taka „pewność siebie” może być zgubna, niech wyjdzie z przeświadczeniem, że czeka go twarda, ciężka, nieustępliwa walka, a ostateczne rozstrzygnięcia dopiero zapadną.
Aaaaaa, no mamy piłkarza typu i pokroju.Jest na kogo chodzić. Po pierwszej bramce podobno do Żyro dzwonili Iniesta i Xavi z prośbą o autograf.
Kary? Widocznie Leśny policzył że spalenie klubu po Bereśgate byłoby bardziej kosztowne. Układ klarowny ale tak czy siak szkoda kolejnych setek tysięcy złotych puszczonych z dymem ...
I na koniec coś dla Olivera w sprawie rozmów dotyczących naszych oczywistych szans. Grupa śmierci - Inter, Borussia, Krasnodar
Kibic50 wygłosił prorocze słowa, pisząc: ‘Szkoda tylko, że zagramy w 11 i pół’
Ciekawe, co nas czeka. Jeśli ‘tylko’ grzywna za race, to nie będzie źle. Ale nie zdziwię się, jeśli uefa uzna zademonstrowaną grafikę za zawierającą elementy antyszkockie i wskoczymy na 3 poziom regulaminu opisanego przez Gawina w ‘Punkt 14. nadal straszy’.
Mecz
Zrobili, co do nich należało. Brawo
Jestem zgorszony tym, jak wcześnie Legia zaczęła grać na ośmieszenie przeciwnika. Akurat tak się potoczyło, że pierwsza tego typu akcja zakończyła się karnym (okropnie wykonanym; ciekawe, czy w Legii jest wariant, kto strzela ewentualnego drugiego karnego, jeśli Vrdoljak zmarnuje pierwszego). Ale potem to już było niepoważne. Zaczął taką grę, niestety, Radović. Przepraszam, ale w ogóle nie mam poczucia humoru w takich sprawach i zupełnie nie cenię tego, że się piłkarze zabawili. Bardzo słabą zmianę dał Jakub Kosecki. Mogli dać Sa. Teraz jest w lepszej formie i może jako zmiennik dać więcej drużynie.
Natomiast, trzeba podkreślić, że piłkarze wyglądają kompletnie, ale to kompletnie inaczej niż rok temu. Przede wszystkim pod względem mentalnym. To jest zupełnie inna drużyna.
Bardziej ekscytujace rozważania:
Podział na koszyki w losowaniu fazy grupowej Ligi Europejskiej:
Koszyk 1: Sevilla FC, Inter Mediolan, Tottenham Hotspur, PSV Eindhoven, SSC Napoli, Dynamo Kijów, Villarreal CF, ACF Fiorentina, Red Bull Salzburg, Metalist Charków, OSC Lille, FC Kopenhaga
Koszyk 2: Steaua Bukareszt, Standard Liege, PAOK Saloniki, Celtic Glasgow, Besiktas Stambuł,VfL Wolfsburg, Club Brugge, Dnipro Dniepropietrowsk, Trabzonspor, Panathinaikos Ateny, SpartaPraga, Borussia M'gladbach
Koszyk 3: Everton, Young Boys Berno, Dinamo Zagrzeb, FC Zurych, Legia Warszawa, Partizan Belgrad, GD Estoril-Praia, Torino FC, Feyenoord Rotterdam, EA Guingamp, AS Saint-Etienne
Koszyk 3 lub 4: Dynamo Moskwa, Rio Ave / IF Elfsborg
Koszyk 4: FK Krasnodar, HNK Rijeka, KSC Lokeren, Asteras Trypolis, Slovan Bratysława, Apollon Limassol, Karabach Agdam, HJK Helsinki, Astra Giurgiu, Dinamo Mińsk, Aalborg BK
Moja opcja:
Metalist
Steaua lub Celtic
Legia
Apollon
Mhm i w takiej grupie uważałbym, że jesteśmy faworytem!
Przed meczem pisałem górnolotnie że Wiking Berg zabierze chłopaków na wyprawę "łupieżczą" do Europy. No i ich zabrał ale jak tam dopłynęli i zdobyli pierwszą wieś to się rzucili na zarzynanie świń zamiast ruszyć na jakieś miasto po większe łupy.
Druga połowa wykazała jak płytka jest ta nasza legijna europejskość. Zniknęła fajna i poukładana gra a zaczęły się odpustowe sztuczki.
To niezbicie świadczy o tym że trener z autorytetem i wiedzą o tym jak ma funkcjonować profesjonalna drużyna na boisku jest nam niezbędny.
Po meczu Berg był wkurzony i ja się nie dziwię.
Druga połowa przebiegała pod hasłem "muzyka szwagra, słowa własne".
O "wspaniałym" pokazie piro który miał "zmiażdżyć" UEFA nie wspomnę bo to wydarzenie tragikomiczne, żywcem wyjęte z Monty Pythona "Żywot Briana" scena gdzie wojownicy jakiegoś tam ruchu na złość Rzymianom popełniają zbiorowe samobójstwo, puentując to słowami "ale żeśmy im pokazali" (cytuję z pamięci)
Jeżeli w tym sezonie tak grając nie dojdą przynajmniej do 1/8 LE to będą MEGA GAMONIAMI!
Zestawiając Legię w pucharach, z takim Lechem, pod względem „profesjonalizmu” – grania „swojego” przynoszącego konkretne efekty, wyprzedziliśmy Kolejorza zdecydowanie.
Po raz kolejny bardzo przyjemnie oglądało się Łukasza Brozia i aż szkoda, że nie udało mu się strzelić; okazja była; bo należała mu się brameczka. Imponowała koncentracja i zacięcie oraz rozsądna gra dzięki czemu zdominowaliśmy Kazachów. Wydaje mi się, że Berg chyba już całkowicie zawładnął umysłami naszych piłkarzy i prowadzi ich we właściwym kierunku. Cieszy duża pewność gry Legii z europejskimi drużynami, mądrość i wiara we własne możliwości. Kiedyś w naszej przygodzie pucharowej graliśmy przeciwko Vikingowi Stavanger a dziś sami przeistaczamy się w dzielnych Wikingów. Nasz trener przekonał chyba też do siebie już zdecydowaną większość kibiców, którzy, jeżeli wspomnimy początki jego zatrudnienia, nie zawsze pokładali w nim zaufanie.
Chciałbym też zwrócić uwagę na jedną sprawę - sygnalizację Kuchego dotyczącą jego zmiany. Nie znam oczywiście założeń przedmeczowych ale wydaje mi się, że Berg chciał aby nasi zawodnicy dali z siebie maksimum zaangażowania i walki a w chwili kiedy nie będą już w stanie wspierać w pełni swoich kolegów zasygnalizowali ten fakt. Kuchy pokazał, że ten moment już nadszedł. Niby nic, mała rzecz ale ile razy widzieliśmy już piłkarzy zbyt ambitnych żeby przyznać się, że zmiennik może dać więcej.
O sztucznych ogniach nie piszę. mam nadzieję, że obejrzymy wszystkie mecze grupowe na Ł3
Jeżeli w tym sezonie tak grając nie dojdą przynajmniej do 1/8 LE to będą MEGA GAMONIAMI!
Ja jednak zalecałbym wstrzemięźliwość do czasu losowania. Bo mimo uznania dla dotychczasowej gry naszych chłopaków nie mam większych problemów z zestawieniem kilku grup w których Legia, nawet po walce, nie uzbiera ani jednego punktu. Pewnie znalazłoby by się także kilka rozwiązań przy których brak strzelonej bramki nie będzie sensacją więc raczej spokojnie z tym pompowaniem balonika. Jak pokazuje mecz Celticu z Mariborem w tych eliminacjach jeszcze nie pokonaliśmy żadnej znaczącej firmy zatem bez takiej euforii bo chwilę temu byliśmy prawie na dnie po meczach z Patrykami a teraz jesteśmy prawie faworytem rozgrywek dla którego wyjście z grupy to bułka z masłem.
"że trener nie ma wpływu na indywidualne umiejętności zawodnika i nie może spowodować że ten nagle zacznie grać lepiej"
Trenerowi trudno jest wpłynąć na grę zespołu w trakcie meczu bo co on może zrobić oprócz zmiany jeśli zawodnik dokonuje złych wyborów? A jeśli to jest wiodący zawodnik to jest jeszcze trudniej. I obwinianie trenera że zawodnik niecelnie podał jest bez sensu.
Natomiast jeśli trener nie umie narzucić koncepcji gry i dyscypliny zespołowi to jest oczywiście źle.
Jeśli chcemy porównywać Urbana do Berga to rzeczywiście ten drugi wywarł spory wpływ na poszczególnych zawodników i na zespół w całości.
Może jego osobowość w połączeniu z piłkarską karierą, fakt że grał w piłkarskiej "stratosferze" powodują że piłkarze chętniej go słuchają.
Szef oprócz wiedzy musi jeszcze mieć posłuch, tego widocznie zabrakło Urbanowi. Ale to nie jest powód żeby go nazywać amatorem i nieudacznikiem. To jest niskie i głupie.
Ale jak widać jeszcze sporo pracy przed nim. Mam nadzieję że sukcesy w LE umocnią jego autorytet w drużynie i będzie mógł dalej wdrażać swoje widzenie gry.
@iocosus
"Zestawiając Legię w pucharach, z takim Lechem, pod względem „profesjonalizmu” – grania „swojego” przynoszącego konkretne efekty, wyprzedziliśmy Kolejorza zdecydowanie."
Niby tak ale przecież my się szykujemy do rywalizacji nie z Lechem tylko lepszymi zespołami i mamy zamiar je ogrywać, więc to z nimi trzeba się porównywać.
Oglądałem mecz ligowy Ajax - PSV, na boisku zawodnicy w wieku naszych rezerw a grali dojrzale i w sposób zdyscyplinowany. To z takimi albo lepszymi zespołami będziemy się mierzyć.
Ja mam nadzieję że dokonamy kolejnego kroku w rozwoju i zbliżymy się do tego poziomu.
Czy Legia Berga, jest na miarę tej Legii Skorży z jesieni 2011 dopiero się przekonamy, choć porównania, wykazanie różnic, już jest kuszące.
Natomiast z Holendrami jako przykład, nawet biorąc pod uwagę lekcję otrzymaną od PSV mam pewien problem. Niby repra na Mistrzostwach Świata gra bardzo dobrze, niby Ajaxu nikt poważny nawet z tych „największych” nie zlekceważy, ale oni sami pisali, stawiali diagnozy, że w szkoleniu piłkarskim, czyli w tym z czego byli dumni, stanęli w miejscu. Może przez pryzmat że Belgowie w produkowaniu futbolowych gwiazd ich zdystansowali. Ale jeżeli Besiktas wykazuje wyższość nad Feyenordem w obecnych pucharowych eliminacjach „prawie” jak na modłę Legii z Celtikiem, to można to brać za sygnał, że w kraju tulipanów nie wszystko jest tak jakby sobie tamtejsi kibice życzyli.
Klich blyszczy w Eredivisie, wraca do Wolfsburga i nie ma piłkarza, ponownie musi szukać ratunku w jakimś mniejszym klubie żeby grać, żeby zaistnieć.
Feyenord nam „nie grozi”, Besiktas już tak, na obecnym etapie naszego „profesjonalizmu” wolałbym żeby było odwrotnie, choć do holenderskich standardów szkolenia, profesjonalizmu w tym zakresie i tak diablo dużo nam brakuje. Ot, futbol.
Te nonszalanckie granie nawet mi się podobało. Próbowaliśmy coś, czego nigdy nie graliśmy. Coś, co przynależy do drużyn klasy Barcelony. Chłopaki chcieli poczuć się wielcy, górujący nad przeciwnikiem, zamykając ich we własnym polu karnym. Dla mnie wszystko ok. Uznajmy to jako samo ukoronowanie jakże udanych eliminacji oraz jako pewną lekcję na przyszłość. Teraz wiedzą, że nie jest to łatwe, jak duże umiejętności są potrzebne, których nie mają i jaką taka gra niesie ze sobą odpowiedzialność. Paradoksalnie trener zyska większy posłuch, a piłkarze jeszcze jeden impuls do podnoszenia umiejętności.
Skomentować znowu muszę zmiany. Reszta jakoś mnie tak nie ruszyła. Już nawet nie o to chodzi, kto za kogo, ale czemu znowu nie wykorzystujemy wszystkich zmian? Nadarzyła się doskonała okazja przetestować kilka awaryjnych ustawień w boju, sprawdzić kilku zawodników w meczu o dużą stawkę i wielką presją. Wiemy, że Kosecki jeszcze daleki jest od formy i w lidze powinien do niej dochodzić. I tyle. A ja chciałbym widzieć np. jak Sa wyglądałby wrzucony do żelaznej jedenastki mając za plecami Dudę lub Radovica? Jak wyglądałby Kalinkowski gdyby partnerował mu Vrdoljak? I czy ci zawodnicy potrafiliby pokazać swoje umiejętności. Dzisiaj nikt z nas nie ma przekonania, czy daliby radę, a sytuacja, kiedy któryś z "żelaźniaków" wypadnie wcale nie jest nieprawdopodobna. Na razie nie mamy dobrze przygotowanych opcji awaryjnych.
Gawinie proszę nie mów na głos kto poradziłby sobie w naszej lidze,bo Lechia słucha
Ma szanse wiecej ugrac w LE.
Uwazam ze i tak Urban "ugral" wiecej niz mogl z tamta kadra i przeciwko paru sedziom.
Jestem ciekawy, co osiagnela by ta druzyna bez: Kuciaka, Zyro, Koseckiego, Zyro, Astiza, Radovica i Dudy?
Grali wtedy: Furman, Dwalishvili, Wawrzyniak, Ojaama, Lukasik i Skaba.
Dusan Kuciak - Jakub Wawrzyniak, Dossa Junior, Jakub Rzeźniczak, Bartosz Bereszyński - Jakub Kosecki, Ivica Vrdoljak, Dominik Furman, Miroslav Radović, Michał Kucharczyk - Marek Saganowski.
Legia-Lazio
Kuciak - Wawrzyniak, Brzyski, Jodłowiec, Bereszyński - Rzeźniczak, Vrdoljak, Helio Pinto, Radović, Furman - Dwaliszwili
Legia-Molde
Kuciak - Bereszyński, Rzeźniczak, D. Junior, Wawrzyniak - Vrdoljak, Jodłowiec - Ojamaa, Radović, Żyro - Dwaliszwili.
Legia-Trabzonspor
Wojciech Skaba, Bartosz Bereszyński, Jakub Rzeźniczak, Dossa Junior, Tomasz Brzyski, Dominik Furman, Tomasz Jodłowiec, Michał Kucharczyk, Helio Pinto, Jakub Kosecki, Wladimer Dwaliszwili.
Przepraszam ale ja tu nie widzę jakiejś tragedii w tych składach.
Fajne 45 minut w wykonaniu Legii mogło utwierdzić w przekonaniu, że mamy wreszcie klasową drużynę. Niestety oglądając drugą połowę można było odnieść odmienne wrażenie. Jaka jest "prawdziwa" Legia przekonamy się wkrótce.
Wczorajszy mecz miał jednak innego "bohatera"
Gość stał tyłem do murawy i w niezrozumiały dla mnie sposób robił wiochę.
Marek Saganowski na zdobycie setnego gola w lidze potrzebował 19 lat.
Temu posłanie setnej kurwy zajęło 19 minut.
Zdumiewającym jest dla mnie, dlaczego jego zachowanie tolerowane jest przez włodarzy.
Jego występy są bardzo drogie a faktury wystawia UEFA
Wsłuchując sie w jego wrzaski odechciewa sie wszystkiego.
Nie ma się co dziwić, że tak mało przychodzi ludzi, szczególnie z dziećmi.
"Stadion to nie teatr", wiem. Ale nikt mi nie wmówi, ze muszą na nim panować obyczaje z zakładów karnych.
Dłużej nie marudzę, zaczynamy losowanie.
Zgadzam się z Twoimi zastrzeżeniami co do klasy drużyn holenderskich ale właśnie dlatego nas do nich porównałem bo to taka piłkarska waga półciężka a nie ciężka. Na pewno ogromny wpływ na to ma fakt że oni grją bardzo mlodymi zawodnikami. W linii obrony średnia wieku coś około 21-23 lat.
Teraz to nie wiem co odpisać bowiem różnica pomiędzy "ma szanse wyjść z grupy" a "jak nie awansują to są mega gamoniami" jest ogromna
Znowu będę okrutny i bardzo kontrowersyjny. W środku nie gra ani Furman ani tym bardziej Łukasik, a wiec szanse mamy
Brakuje lewego obrońcy na wszelki wypadek, ale jak napisałem "przeminął z wiatrem"
Z moja pamięcią też nie najlepiej, ale z tego co pamiętam zabrano nam karnego (Broź) i gwizdnęli spalone, których nie było
Ciekawe czy UEFA będzie czekać do 11 września z wyrażeniem zachwytów nad "płonącym chlewem na Żylecie"?
Nawiasem mówiąc to nie ten, jak to określiłeś, "chlew", jest naszym największym problemem. Ale poczekajmy, aż coś zdecydują.
My musimy się liczyć z zamknięciem stadionu na jeden mecz. Jeśli będzie lżej to będę bardzo miło zaskoczony.
Nie wnikam w te różnice. Konstatuję tylko,że u nas każda plotka o tym,że nas ktoś gorzej traktuje znajduje posłuch. Dowodów brak. Pozostaje wyłącznie przekonanie oparte na przekazie medialnym. Zawsze w takich razach zapytowywuję : "a gdzieś synu rozum zgubił??".
Czyżby ktoś sam się zagubił?.
I każdemu " zaangażowanemu" dedykuję stare polskie powiedzenie "Co się stało, to się nie odstanie".
nie wyobrażam sobie, że Dyscyplinary Body nie skorzysta z takiej okazji do zarobku
Szczerze mówiąc martwi mnie gdy czytam takie zdania wychodzące spod klawiatury osób takich jak ty. Bo to jest ponowne podświadome poszukiwanie winnego nie w tych miejscach gdzie powinno się szukać. Jak przez mgłę pamiętam wpisy udzielającego się tutaj aktywnie swego czasu JJ że on jest chyba jedyna osobą w Polsce która czyta raporty UEFA o bezpieczeństwie. Poczułem się połajany z przeszłości
Jedno wydaje się pewne. Nikt tego nie czyta. Nikt oprócz nas
Gawin poruszył w swoim wpisie (niech mu będzie że to nie żaden felieton
Art.14 DR Racism, other discriminatory conduct and propaganda. Art.16 (2)(b)DR throwing of objects. Art. 16(2)(d) DR use of laser pointers. Art. 16(2)(e) DR use of gestures, words, objects or any other means to transmit any message that is not fit for a sports event. Art. 8 DR Strict liability. Art. 38 Safety and Security Regulations Public passageways. Art. 38 Safety and Security Regulations Public address system, announcers and announcements .
Dostaliśmy karę za naruszenie siedmiu paragrafów i pewnie powinniśmy się cieszyć że wykroczenia były rozpatrywane łącznie a nie oddzielnie bo kara już wtedy mogła być wyższa. Sugeruje to zresztą Boniek w swoje wypowiedzi że ówczesne działania uchroniły Legię od wyższej kary.
Pisanie teraz że Disciplinary Body skorzysta z okazji do zarobku jest kiepskim pomysłem, nawet gdyby to była ironia. Z przedstawionego raportu wynika że Legia została ukarana za wiele spraw, w których najpoważniejszym wykroczeniem są zachowania rasistowskie.
The seriousness and multiplicity of the offences committed;
•The fact that Legia Warszawa SA has already been punished several times for the racist behaviour supporters within the last five years and.
• The fact that Legia Warszawa SA has already been punished for the setting of fireworks and for throwing of objects.
• The fact that Legia Warszawa SA has already been punished for the insufficient organisation within the last five years and, in particular, the blocking of stairs, gates and passageways
czyli zachowania rasistowskie, pirotechnika, rzucanie przedmiotami na boisko,zaniedbania organizacyjne a w szczególności za brak drożności schodów, bram i przejść. Wynika z tego że gdyby UEFA była aż tak skrupulatna to za sam brak drożności dróg ewakuacyjnych mogłaby cofnąć okres próbny związany z zawieszeniem kary. Z przedstawionego raportu wynika że kara związana z zamknięcie stadionu na jeden mecz to jest to co, że posłużę się niedawnym wpisem jednego z czytelników, należy się nam jak psu zupa, niestety. Problem polega także na tym że w tym przypadku mamy do czynienia z tym o co niedawno były spory. Mamy do czynienia z widełkami. A problem z widełkami polega na tym że mają one możliwość zejścia z karą zarówno w dół jak i wywindowanie jej w górę. Niestety jako wielokrotni recydywiści na różnych frontach nie będziemy mogli nawet zipnąć gdy kara będzie wyższa. Wiele będzie zależało także od tego czy UEFA będzie chciała dalej powracać do "sprawy Legii" czy też zamiecie to w jakiś sposób pod dywan. Może to także być poważny argument dla UEFA w sprawach poruszanych przez Legię - uczciwości, honoru i zasad. Bo pójście w kierunku że to trochę śmieszne jak notoryczny przestępca mówi o sprawiedliwości i prawie nie byłoby chyba zbyt trudne jednak to jest raczej argument dla innych. Wątpię żeby UEFA miała ochotę bawić się w kopanie pod stołem. Albo pieprznie w stół albo pogrozi palcem. Obawiam się wariantu pierwszego.
Najbardziej martwi w tym wszystkim niezmienne stanowisko klubu czyli bagatelizowanie sprawy. Wtedy z tego co pamiętam także w wypowiedziach przewijało się że jesteśmy karani za jakiś tatuaż rozebranego kolesia ...
Zupełnie niepotrzebnie się martwisz
Winnych doskonale widzę i absolutnie nie kieruję wzroku za granicę. Nawet moja podświadomość nie jest aż tak rozregulowana jak Wallesie uważasz
Regulacje UEFA jasno stanowią, że palenie rac podlega karze i karę ponosi klub, a nie odpalający. Ten osobnik według przepisów UEFA jest wyłączony z odpowiedzialności. Porównuję tą sytuację do odpowiedzialności rodziców za błędy dzieci. Jak dziecko podpali śmietnik to karę ponoszą rodzice, a do dziecka nikt nie staruje, żeby naprawiało szkodę. Analogię chyba da się zauważyć? Jednak na zdrowy rozsądek czujemy, że winny jest ten, co wyrządził szkodę. Taka jest generalna zasada odpowiedzialności i nie widzę uzasadnienia, żeby w tej kwestii dorosłego faceta zrównywać z dzieckiem. Tego faceta trzeba zwyczajnie złapać i obciążyć rachunkiem z UEFA. Nasze prawo jak najbardziej może zostać zastosowane. Jeśli zaś chodzi o UEFA i jej odpowiedzialność zbiorową to co najwyżej mogę zżymać się, że jest to głupie i szkodliwe, ale absolutnie nie winię jej za to, że egzekwuje własne przepisy, które zgodziliśmy się respektować przystępując do tej organizacji.
I właśnie się na nie złoszczę. Na te przepisy. Nawet próbuję je ośmieszać, ale jak widać mi nie wychodzi. Bo jeśli spojrzeć na cel, jaki przyświecał stworzeniu tych przepisów to wszyscy czujemy, że gdzieś on umknął z pola widzenia. Jak ukarzą klub zamknięciem stadionu to wyeliminuje się race i już nikt nigdy ich nie odpali? W życiu. Przypomnę, że już nam wlepili kary finansowe m.in. za odpalanie rac i jak widać żadnych pożądanych skutków to nie przyniosło. To czemu służy ten przepis, tak fatalnie skonstruowany, skoro nie jest w stanie doprowadzić do eliminacji niechcianego zachowania?
I w zasadzie pozostało mi już tylko podziękować za przypomnienie naszego casusu w UEFA i przeprosić cię Wallesie, że swoim wpisem zabrałem ci czas, który mógłbyś pożyteczniej zmarnować
PS.
Wypada mi także przeprosić z anglojęzyczną ułomność.
Mam wrażenie że ważne jest aby się działo była zabawa .
Trochę dziwne podejście jeśli świadome gorzej jeśli nie świadome i ponownie obudzi się klub z ręką w nocniku.
Trwa akcja wylewania zimnej wody na głowę. Może tak dodatkowo nominowanych niech zostanie kilku ważnych kibiców? Jest szansa że lekko ochloną.
Nie do pojęcia dla mnie jest również postawa niektórych piłkarzy. Mój ulubiony piłkarz do niedawna Rzeźniczak pieprzy coś że lubi świnie a kibice są mega zajebisci i w ogóle to czego k.. od nas chce UEFA niech spadają na bambus.
Ja rozumiem doping jest im tzn piłkarzom potrzebny ale jakiś drobny apel zwrócenie uwagi że albo świecidła albo żywy doping i oni wolą to drugie by się przydał.
Prezes też nie może być tak ubezwlasnowolniony w LE powinien jednak się postawić.
Ciekawy jestem reakcji Rzezniczaka gdyby prezes powiedział, że były premie ale właśnie się spaliły.
A teraz? Totalny luz - przyszedł pan ze Skandynawii, poukładał naszą Legię taktycznie i wyciągnął z piłkarzy ich najlepsze cechy. Jeszcze nie tak dawno, nazywany przez innych "drewnianym", Michał Kucharczyk daje nam dużo radości, a rywalom sprawia dużo problemów. Michał Żyro, odsyłany do Żyrardowianki, rośnie na naprawdę świetnego piłkarza (moim zdaniem, jeśli utrzyma formę to może być kandydatem do pobicia rekordu kwoty, za którą go sprzedamy).
Jestem zadowolony z pracy jaką wykonuje sztab szkoleniowy. Pod każdym względem. Co by się nie działo – mam nadzieję, że umowa z naszym obecnym trenerem zostanie przedłużona (o ile nie zgłosi się po niego silniejszy/bogatszy klub). Facet wprowadził nową jakość w naszym klubie, mam wrażenie, że Legia już dawno nie prezentowała się tak dobrze jak teraz. W końcu mamy styl, jest pomysł na grę. Moim zdaniem mamy bardzo duże szanse na awans z grupy i namieszanie troszkę w tych rozgrywkach. Uda się, wierzę w to
Odbiegając troszkę od europejskich rozgrywek, wiecie co mi się podoba? Ogrywanie młodych. Na początku pracy naszego trenera nie było ku temu sposobności, ale teraz, grając na dwóch frontach w końcu możemy śmielej stawiać na naszą młodzież. Być może moje myślenie jest błędne, ale zakładając, że dobrze nam pójdzie w LE, na pewno któryś z wyróżniających piłkarzy pójdzie na sprzedaż. Na jego miejsce wskoczy piłkarz ogrywający się w Ekstraklasie. Prosty i klarowny „przepływ” zawodnika, który będzie już prezentował poziom pozwalający mu grać w tej lepszej jedenastce.
Pozdrawiam
Jakieś tam rozbieżności zostały
My uwielbiamy mówić o edukacji, o ewolucji. UEFA uważa że puchary to są studia i kto nie posiadł wymaganego wykształcenia to najwyraźniej nie ma prawa wstępu na uczelnię. Możemy się oczywiście zżymać że Europa poszła w kierunku który nam nie odpowiada ale wtedy nie narzekajmy że filozofia tej uczelni jest durna chcąc jednocześnie za wszelką cenę zostać ich studentem. I nie narzekajmy jeśli czterystu studentów potrafi przyjść na egzamin z indeksem a nas nie dopuszczają do egzaminu bowiem przychodzimy prosto z extra imprezy więc oczywistym jest że bez indeksu.
Po drugie UEFA traktuje kluby dokładnie tak jak piszesz. One są rodzicami i one mają prowadzić edukację kibiców, przynajmniej na poziomie rozgrywek europejskich bo do krajowych się nie wtrąca. Jeśli jednak w jakimś kraju przymyka się oczy na wiele wydarzeń bowiem na trybuny chodzą w większości osobniki nienawidzące wszelkich ograniczeń, przepisów czy tez regulaminów to według UEFA to jest problem tego kraju a nie problem europejskiej piłki. Oni w tej chwili stoją po części na straży oczekiwań społeczeństw poszczególnych krajów. I znowu możemy sobie kpić że wiele krajów straciło swoją tożsamość, że poddało się i zostały im założone kagańce ale prawda jest taka że ogół kibiców nie chce a z pewnością nie potrzebuje rac w celu obejrzenia meczu swojej ukochanej drużyny. To im w żadnym stopniu nie pomoże a może tylko zaszkodzić. Więc komu te race są potrzebne i do czego? Tak samo jest z przemycaniem polityki czy też nacjonalistycznych, szowinistycznych ideologii. Ludzie chcą uczestniczyć w meczu piłki nożnej, chcą dopingować swój klub klub, swoich zawodników, chcą oderwać się na chwilę od trosk życia codziennego a nie być świadkami wiecu jedynych i słusznych po powstańczych pomazańców. U nas u wielu obowiązuje hasło "Gdyny interesowała nas piłka to zostalibyśmy piłkarzami". Na marginesie ci sami za chwilę krzyczą "Piłka nożna dla kibiców".(sic!) UEFA odpowiada im prosto. Jeśli na stadionie interesuje was coś więcej niż piłka to tam sa drzwi i prosimy o zamknięcie ich z drugiej strony.
My niestety ciągle żyjemy w przeświadczeniu o swojej wyjątkowości, o tym że dookoła wszyscy spiskują przeciwko nam, że to spisek wielkich przeciwko biednym. Tylko w takich sytuacjach nikt nie pamięta że kolebka piłki nożnej, według wielu najlepsza liga świata, największe kluby europejskie zostały jedną "zbiorową" decyzją wywalone z europejskich pucharów na 5 lat. Nie było zmiłuj.
Wczorajszego wieczora uczestniczyłem w historycznym wydarzeniu. Obdarowany zaproszeniem z dumą zasiadłem na Stadionie Narodowym i wraz z ok 70 tysiącami wspaniałych UŚMIECHNIĘTYCH i NAWIDZĄCYCH WSZYSTKICH kibicach dopingowałem drużynę narodową siatkarzy
Niezapomniane wrażenia na długo pozostaną w pamięci.
Z lekkim bólem i zazdrością przypatrywałem sie kibicom, dla których to, co najważniejsze dzieje się na parkiecie. Dla cudownej zabawy nie potrzebowali żadnych rac, petard czy achtungów.
Nie było wśród nich żadnej grupy, która z uporem maniaka i pianą na ustach mecz w mecz musi informować pozostałych kim jest Henior, kto jest psem, starą kurwą i kogo trzeba jebać. Ok 70 tyś ludzi pozdrawiało sie nawzajem zostawiając mieszkańców zakładów penitencjarnych poza stadionem.
Wspaniała, udzielająca sie atmosfera, ta wspólnota, która jest wyczuwalna na każdym kroku, pomimo że kibice przybyli z całego kraju była godna pozazdroszczenia.
Nie musiałem oglądać gołych, wytatuowanych torsów, wysłuchiwać wrzasku kolesia, dla którego od meczu ważniejsze jest sianie nienawiści.
Było cudownie, bardzo głośno i niezwykle magicznie
Niestety, ale stadion Narodowy nie jest odpowiednią areną do rozgrywania meczów siatkówki. Zbyt małe boisko sprawia, że gdyby nie wszechobecne telebimy, większość kibiców nic by nie widziała.
Szkoda, że stadionami piłkarskimi zawładnęła jedna grupa i w niezrozumiały dla mnie i akceptowany przez włodarzy sposób próbuje narzucić wszystkim nieakceptowalne standardy.
Standardy daleko odbiegające od Europejskich, w dodatku szkodliwe i bardzo kosztowne dla klubu.
Jeszcze jedno. Polska rozniosła Serbów w trzech szybkich setach znosząc tym samy klątwę z piłkarzy.
Brawo. Bowiem brak takich tekstów jest dotkliwy. Przeważa narracja robiąca z nas ludzi bezrozumnych, którzy nie potrafią pojąć, że reguły są po to, aby je przestrzegać, a nie po to, aby je łamać. Próba robienia z UEFA oprawcy, a z nas ofiary dobrze jednak trafia w te umysły ułomne, które indoktrynuje się naszą martyrologią. Wszyscy są winni tylko nie my. Prowadzi to do fałszywego pojęcia lojalności i dobra, w tym wypadku klubu. Podstawowe pojęcia takie jak prawda, sprawiedliwość, odpowiedzialność są przeinaczane. Na mnie to nie działa, ale na dużą część kibiców i nie tylko, tak. Więc zachowania z rewanżu z Aktobe są uważane za normalne i moralnie słuszne, podczas gdy są zwykłym bandyckim wybrykiem. A stało się tak również wskutek braku cywilnej odwagi szefów klubu oraz ich cynizmu. Zobaczyli bowiem klęskę propagandy, że Legia jest klubem wyśmienicie zarządzanym i wskutek takiego zarządzania będzie odnosić sukcesy. Chce się niejako zrzucić winę za tę degrengoladę na innych. Przypomina mi to złapanie złoczyńcy na gorącym uczynku za rękę, który twierdzi, że to nie jego ręka. Również mówienie,że przepisy w tym wypadku są złe jest nielogiczne. Trzeba się zastanowić, tak dla siebie co byśmy zrobili gdybyśmy my taki przepis jak paragraf 18.2 Regulaminu tworzyli. Zrobilibyśmy dokładnie taki sam zapis. On bowiem w Legię uderzył niejako rykoszetem. Jego celem było wyeliminowanie możliwości, że przy wyrównanej klasie drużyn jedna z nich mając świetnego, ale ukaranego gracza wprowadza go na boisko i on przesądza o losach meczu. I drużyna tak rażąco występująca przeciw przepisom i zasadom sportu karana jest naganą, albo grzywną. Czysta kpina. Nadto, aby te przepisy zmienić trzeba przekonać większość krajowych związków. Nie wiem czy to możliwe, ale jest bez sensu, bo my możemy też znależć się w odwrotnej sytuacji. Ocenianie przepisów pod kątem własnego interesu to ta osławiona moralność Kalego, którą zaszczepia się Polakom.
Do tego dość popularna teza głosi,że gdyby na naszym miejscu był Real, albo inny tuz to UEFA by inaczej postąpiła. Nie ma takiej możliwości prawnej, a poza tym jest to sytuacja hipotetyczna raczej w praktyce niemożliwa, gdyż w większości klubów pracują na stanowiskach urzędniczych fachowcy, którzy nie w gębie, ale w praktyce realizują profesjonalizm. Bo oni wiedzą co to jest. Oprócz Legii taki wielbłąd przytrafił się PSG w 2007 roku, ale Francuzi byli w lepszej sytuacji, bo było to po pierwszym meczu i w rewanżu wygrali po walkowerze 5:1. Nie wygłupiali się oni i nie ośmieszali tylko próbowali się usprawiedliwić, że nie wiedzieli, iż pozyskany zawodnik nie może z powodu ukarania grać. UEFA od tego czasu informuje kluby, który ze zgłoszonych zawodników nie może grać i w ilu meczach. Nawiasem mówiąc to stało się u nas przyczyną nieszczęścia, bo Bereszyński był zgłoszony i po tej informacji UEFA został wycofany i wprowadzony na jego miejsce inny zawodnik, tak,że zgodnie z przepisami kary nie mógł odbywać. Teraz też mamy zupełnie kuriozalną sytuację z tym, że Bereszyński, bo w klubie / kto?/ nie wie ile jeszcze meczów tenże Bereszyński ma pauzować czyli nie być zgłoszonym do kadry meczów, aby tę karę odbyć. To dalszy ciąg tego ośmieszania się. Bo można zapytać : a co wniosła gra 4 minutowa Bereszyńskiego do meczu z Celtikiem i jakie ma znaczenie jego gra w pojedyńczym meczu? Czy bez niego Legii nie ma? Kpimy. Tylko stańmy prze lustrem to zobaczymy z kogo kpimy. To dobra metoda na powrót rozumu do głowy.
Ale najważniejsze to patrzenie w przód. Człowiek dorosły i dojrzały psychospołecznie nie rozpamiętuje porażek, bo kijem Wisły nie zawróci, nie zmieni tego co było. Natomiast takie rozpamiętywanie stać się może dla niego kamieniem uwiązanym do szyi nie pozwalającym na rozwój. Najwyższy czas otrząsnąć się z tego złego co było. Wyrzucić to z siebie i stanąć na nogi z wysoko podniesioną głową. W Prawdzie.
Dzięki za ten powiew optymizmu.
Tak, oczywiście, Kucharczyk i Żyro to żywe dowody na dobrą robotę tego sztabu. Ja np., o ile w przypadku Żyrki zawsze podejrzewałem, że ma w sobie to 'coś', o tyle o poziomem na jaki wszedł po przesunięciu na prawą stronę byłem jednak zaskoczony. No a Kuchego, wstyd się przyznać, zamaszystym ruchem dłoni skreśliłem po meczach ze Steauą. Cóż, fajnie kiedy piłkarze uczą pokory przemądrzałych kibiców
W ogóle pod względem sportowym jest super. Trzy fazy grupowe europejskich pucharów na przestrzeni czterech lat, dwa kolejne mistrzostwa Polski, no i co ważne, od jakiegoś czasu udaje się nie zdemontować drużyny. Złote lata, a my jak zwykle nie do końca potrafimy to docenić...
@ Walles
Pamiętam tamte dyskusje z JJ i mogę się tylko powtórzyć, przy tak sformułowanym raporcie po prostu nie sposób ocenić co w jakim stopniu wpłynęło na wysokość kary.
Moja hipoteza była taka, że to rasistowskie flagi podczas meczu z Molde. Racowiska zawsze kończyły się karą finansową, niedrożne przejścia to też na pewno nie była nowość. No może lasery, ale jeżeli to miałby być czynnik decydujący to np. stadion Aktobe powinien chyba zostać zamknięty na kilka meczów. Pamiętajmy też, że rzucanie przedmiotów na murawę boiska podczas meczu w Warszawie nie dorównywało skalą podobnym zajściom w Bukareszcie. Zatem tym co IMO miało znaczenie decydujące był zarzut rasizmu, i nadal uważam, że UEFA w takim przypadku zachowała się nie w porządku, uznając za recydywę zachowania, do których doszło przed ogłoszeniem kary za mecze z TNS. Wyliczyłem sobie, że na karę złożyło się 50 tysięcy euro za rasizm, 100 tysięcy za race i inne naruszenia, jeden mecz bez publiczności był karą za rasizm, drugi albo też za rasizm (mogli tak), albo za inne naruszenia.
Natomiast, o tym z kolei pisałeś chyba także i Ty, oczywiście istnieje też taka możliwość, że UEFA zwyczajnie rozsierdziła się meczem ze Steauą, po pierwsze częściowym obejściem ich kary (bo 'zbanowana' trybuna północna przeniosła się na południe), po drugie demonstracją wymierzoną w federację i mającą ją ośmieszyć (wzmiankowany w raporcie baner, ale też każdy wiedział o co chodziło z 'serduszkiem').
Konkluzja - jeżeli prawdziwa jest ta druga hipoteza, to za mecz z Aktobe możemy spodziewać kar znacznie bardziej dotkliwych niż te zeszłoroczne.
Zawsze staram się zauważać tą pozytywną stronę każdej z sytuacji. Naprawdę cieszę się z każdego dnia, każdej drobnostki bo wiem jak kruche jest życie i jak bardzo go nie doceniamy...