A+ A A-

Legia, Lech i... duopol?

Legia LECHRadosna dla nas runda wiosenna Ekstraklasy potoczyła się wedle scenariusza, w którym główne role przypadły do odegrania Legii i Lechowi, reszta stawki musiała natomiast ograniczyć się jedynie do statystowania w rywalizacji o tytuł mistrzowski. W tej sytuacji szybko pojawiło się pytanie czy wyraźna dominacja dwóch ekip oznacza początek trwałego warszawsko-poznańskiego duopolu.

Sprawa jest o tyle poważna, że w niestabilnych polskich warunkach duopol może być niebezpieczny także dla tych zespołów, które go tworzą. Jak sama nazwa wskazuje, w tego rodzaju przypadku mamy do czynienia z dominacją dwóch zespołów, tymczasem tak się przecież składa, że w sporcie zwycięzca może być tylko jeden. Zwłaszcza w przypadku Ekstraklasy różnica między pozycją pierwszą a drugą jest zasadnicza, ponieważ triumfator Ekstraklasy, i tylko on, otrzymuje szansę skorzystania z wąziutkiej gardzieli prowadzącej do Ligi Mistrzów, gdzie czekają prawdziwe pieniądze i rzeczywisty splendor. Świadomość namacalnej bliskości wymarzonego celu, niecierpliwość, frustracja oraz ambicja przegranych mogą doprowadzić do niekontrolowanego wyścigu zbrojeń, w warunkach którego łatwo o utratę zdrowego rozsądku i popełnienie nieodwracalnych błędów w zarządzaniu klubem i budowie drużyny. 

Wypada mieć nadzieję, że u steru przy Łazienkowskiej i przy Bułgarskiej znajdują się ludzie, którzy wiedzą czym jest odpowiedzialność i nie pchną swoich klubów w stronę problemów, które dotknęły Rapid Bukareszt czy CSKA Sofia, wiele wskazuje bowiem na to, że ucieczki przed dominacją Legii i Lecha, przynajmniej w najbliższym czasie, nie ma. Nie mówimy tu o przejściowej zmianie układu sił w Ekstraklasie, o wybryku jednego sezonu, jednej rundy, dowodów wskazujących na coraz bardziej prawdopodobny duopol w polskiej lidze, jest kilka.

Po pierwsze obecny stan posiadania, wyznaczający pozycję startową przed kolejnymi sezonami. Rozstrzygnięcia na koniec minionych rozgrywek nie były dziełem przypadku, przewaga kadrowa Legii i Lecha nad resztą stawki jest w tym momencie przynajmniej tak duża, jak duża była przewaga punktowa po ostatniej kolejce sezonu. Trenerzy pozostałych drużyn mają dalece mniejsze pole manewru, dostrzega to na przykład szkoleniowiec Śląska Stanislav Levy, co samo w sobie oczywiście nie oznacza jeszcze, że nie uda im się zbudować zespołów groźnych dla Legii i Lecha, jednak w dłuższej perspektywie (a perspektywa sezonu 2013/14 jest wyjątkowo długa), będzie to zadanie szalenie trudne.

Po drugie Legia i Lech biją w tym momencie konkurencję jakością wprowadzanej do pierwszej drużyny młodzieży. Pozwala to na zachowanie ciągłości w budowie zespołu i w pewien sposób ogranicza ryzyko wystąpienia efektu, jaki mogliśmy zaobserwować w Krakowie, gdzie po upadku koncepcji Valcxa i Maaskanta, pozostała praktycznie spalona ziemia, na niej zaledwie niedobitki prezentujące jednocześnie niezłe piłkarskie umiejętności i chęć do ich regularnego demonstrowania. Wisła z hegemona kolekcjonującego mistrzowskie trofea niepokojąco szybko zmieniła się w zespół, którego raczej nie uważa się za poważnego kandydata do czołowych lokat w lidze w zbliżających się rozgrywkach. Zmiana stanu rzeczy wywołanego przez nieroztropną, krótkowzroczną politykę transferową wymagałaby w tym momencie kolejnego już głębokiego sięgnięcia do kieszeni przez Bogusława Cupiała, na co się jednak póki co nie zanosi.

Po trzecie Legia i Lech najlepiej wykorzystują efekt nowych stadionów. Może zaryzykować twierdzenie, że nowe obiekty stały się dla tych klubów rzeczywistym dobrodziejstwem, nie tylko bezpośrednio, pod względem zwiększenia frekwencji, ale też pośrednio, pod względem przyczynienia się do budowy marki atrakcyjnej dla reklamodawców i stopniowego podnoszenia klubowego przychodu oraz dywersyfikacji jego struktury, w przypadku wielu innych klubów opartej niemal wyłącznie na pieniądzach otrzymywanych od stacji Canal+. Legia i Lech podnoszą swoje budżety w sposób, który wyróżnia te ekipy na tle większości klubów Ekstraklasy, a zwiększony potencjał finansowy pozwala na transfery, w realizacji których Legia i Lech podążają co prawda zdecydowanie odmiennymi ścieżkami, jednak dzięki którym w obu klubach istnieje wspólny mianownik w postaci względnego komfortu przy wybierania kandydatów do gry na określonym poziomie, bez uciekania się do tak zwanej 'łapanki'.

Czy ktoś może rozbić duopol Legii i Lecha? W perspektywie sezonu, nie wspominając o pojedynczych meczach, jest to oczywiście możliwe. Przewaga rzeczonego duetu, jakkolwiek wyraźna, nie wyklucza zaskakujących rozstrzygnięć, nie gwarantuje nikomu sukcesu przed pierwszym gwizdkiem sędziego. W dłuższej perspektywie natomiast, przy zachowaniu obecnych zmiennych, rozbicie duopolu niejako z zewnątrz będzie piekielnie trudne - bądź to czasochłonne, bądź nadzwyczaj kosztowne. Do osiągnięcia finansowej niezależności, kadrowej i organizacyjnej stabilizacji gwarantującej ciągłą walkę o mistrzostwo Polski, ogromną większość drużyn Ekstraklasy dzieli obecnie po prostu znacznie dłuższa droga niż Legię i Lecha.

Nieco bardziej prawdopodobne, niestety, wydaje się rozbicie warszawsko-poznańskiego duopolu od wewnątrz, na skutek popełnienia grubego błędu w prowadzeniu jednego z klubów mających obecnie wszystkie atuty ku temu, by na dobre przejąć pałeczkę od Wisły i w trwającej właśnie dekadzie bezdyskusyjnie nadawać ton polskiej piłce klubowej.

Oby tak nie stało, a proces równania, choćby powolnego, następował jednak w górę, a nie  w dół.

Dyskusja (10)
1sobota, 13, lipiec 2013 08:02
Zbyszek
Również mam nadzieję,że Lech będzie mocnym konkurentem dla Legii w Ekstraklasie i w Europejskich Pucharach. Bowiem tylko rywalizacja trwale podnosi poziom piłkarzy.

Nie zapominałbym o jednak Śląsku Wrocław, Lechii Gdańsk i Jagiellonii Białystok. Szczególnie Śląsk może skutecznie podłączyć się do rywalizacji, gdyż ma już mocny kadrowo zespół. Niestety uzależniony od formy Mili. Ale pozostawienie trenera Levego oznacza ciągłość szkolenia i postęp w jakości gry. W Lechii tworzą drużynę prawie od podstaw. Nie wiem czy Probierz temu sprosta. On nie ma warsztatu. Cenię go za to, że uważa, iż ciężka praca ma sens. Lecz gracze widzą, że ona nie daje efektów i na tym tle dochodzi w każdym klubie w którym był do ostrego konfliktu. W Jadze Stokowiec ma szansę udowodnić, że jest trenerem, gdyż w Polonii miał najlepszy sztab szkoleniowy i nie wiadomo ile w grze Polonii było jego udziału. Swoją drogą szkoda, ze Polonię bez pieniędzy stać było na tak liczny i mocny wiedzą sztab, a bogatsze kluby jak np. Legię, nie.

Ten sezon ma szanse być przełomowym, gdyż gramy więcej meczów i mamy II drużyny. Każdy klub stanie przed wyzwaniami odnośnie szkolenia, gospodarki kadrami i wzmacniania drużyn. Najbardziej doświadczoną kadrę zarządzającą ma Lech. Nasi włodarze dopiero się uczą i popełnią jeszcze wiele błędów. Naszą siłą jest kadra zawodnicza. Każdy zawodnik ma klasę i potencjał. No i różnica w mentalności trenerów na naszą korzyść jest ogromna. Rumak jest kostyczno-dogmatyczny i poziomu piłkarzy znacząco nie podniesie. Zaś preferowanie opinii graczy bardziej doświadczonych wcześniej czy póżniej podzieli zespół. Chyba, ze coś pojmie. Najlepiej dla nas i dla nich byłoby jakby Leśnodorski poszedł na staż do Lecha, a Rumak do Janka Wink
2sobota, 13, lipiec 2013 12:02
Senator
Z jednej strony kibica chciałoby się aby Legia goliła "frajerów" minimum 3:0 w każdym meczu. Z drugiej prawdę pisze JE Zbyszek ,że tylko rywalizacja podnosi poziom drużyny. No chyba że poziom podnosilibyśmy w LM i tak rywalizowali z porządnymi drużynami jak najdłużej Smile a w lidze jeden gol, drugi gol, trzeci leci na tablicy trzy zero się świeci Smile
Jednak dusza kibica zwyciężyła Smile
3sobota, 13, lipiec 2013 12:24
Zbyszek
@Senator.
Powiedzenie o goleniu frajerów wymyślił w trakcie przerwy w meczu Legia-Szombierki Wojtek Kowalczyk. Wójt przerażony tym, że nie dajemy rady zakrzyknął "K... nie wiem jak, ale musicie to wygrać". Po czym wyszedł z szatni i sięgnął po termos z napojem. Okrzyk się przepoczwarzył, bo wtedy wygraliśmy 2:1. Golimy ich na siłę, mimo, że nie chcą ,a nawet stawiają opór. Czyli ogoliliśmy Lecha, mimo, że ten przegrał tylko 1:0. Co innego jest w piosence zacnej o "trafieniu" frajera. Tu trafiamy nawet 5:0. Tak trzymać.
4sobota, 13, lipiec 2013 12:45
Monrooe
Jeśli mam być szczery, to ja bym tak od tego tytułowego duopolu nie stronił. Minione lata pokazały, że w naszych warunkach to jedyne samo napędzające się rozwiązanie. Zdecydowanie gorzej byłoby gdyby tego drugiego zabrakło. Wtedy zaczyna się zjazd w dół, stało się tak w przypadku Widzewa, stało się tak samo w przypadku Wisy Kraków. I jednym i drugim bokiem wyszło zdeklasowanie całej stawki. Mam nadzieję, że obecnie rywalizacja na linii Poznań - Warszawa będzie nabierała coraz większych rumieńców.

Oczywiście aby tak było, żaden z klubów nie może popełnić rażących wewnętrznych błędów organizacyjnych. Powiedziałbym, że wewnętrzna polityka jest zdecydowanie groźniejsza niż ewentualne zajęcie tego gorszego drugiego miejsca. Jasne, start w wymarzonej lidze mistrzów to określona ilość pieniędzy, a tych w obecnych czasach potrzebuje każdy. Z tym, że jeden awans nie zapewni w tej chwili wielkiej przewagi, co innego kilka awansów pod rząd. To byłaby zupełnie inna para kaloszy.

Moim zdaniem od zarabianych pieniędzy, zdecydowanie ważniejsze jest ich wydawanie. W tym momencie klubom ekstraklasy brakuje tak wiele, że aby móc zacząć udawać w pełni profesjonalne zespoły lig zachodnich potrzeba wielkich inwestycji. Tych nie zapewni jeden start w Lidze Marzeń. Ten co najwyżej zapewni stabilizację na najbliższy okres. Na pewno jednak nie spowoduje wyprzedzania reszty stawki o... przysłowiowe lata świetlne. Jedyna droga do dominacji to stabilny rozwój, to coroczna gra w Europie, sprzedaż najlepszych graczy i umiejętne ich zastępowanie. To proces, nie nastąpi z dnia na dzień.

W tym czasie żadna z ekip nie odskoczy od reszty stawki na tyle by co mecz widzieć 3:0 na tablicy wyników. Rację ma Zbyszek, że wiele ekip w naszej lidze jest zarządzanych (przynajmniej sportowo) z głową i starcia z nimi wciąż będą wielkim wyzwaniem. Jagiellonia, Śląsk, świetnie grający taktycznie Piast, to wciąż zespoły, które wysoko będą nam stawiały poprzeczkę. I dobrze.
5sobota, 13, lipiec 2013 17:27
corazstarszy
Niedawno jeszcze byłem sceptyczny wobec tej wizji dwuwładzy, że niby jeszcze daleko do niej, ale chyba ona jest realna. I tekst to bardzo inteligentnie rozpatruje.
Ich zalety: tańszy dla klubu stadion, po niedawnej nowej umowie. Dopóki się zwykli miejscowi ludzi nie wkurzą, nie powiedzą "nie" tej inwestycji miejskiej, która wciąż pochłania i pochłania, nic nie generując dla miasta, to oni będą mieli w tym względzie nad Legią przewagę. Nie żeby jakieś niesnaski wskrzeszać czy coś, ale pamiętam doskonale, kto m.in. lobbował na rzecz tego, aby było 3,6 mln PLN rocznie, a nie jak pierwotnie planowano 0,5 PLN.
Druga ich przewaga to brak zadłużenia wobec Rutkowskiego. A ile Legia jest dłużna ITI to już straciłem rachubę. I nie widzę pomyślnych perspektyw spłaty tego zadłużenia, które uważam za realne i takie, które samo z siebie nie zniknie. Jednorazowy, a wciąż przecież niepewny, awans do fazy grupowej LM niczego nie załatwi. Podobnie pełne trybuny na każdym meczu, co też jest niemożliwe. Podobnie, sprzedaż np. dwóch Arturów Jędrzejczyków rocznie po 2,5 mln euro za łebka - też nie. A to wszystko to jest takie liczenie zysków typu dzielenie skóry na niedźwiedziu. A zamiast niedźwiedzia możemy ustrzelić np. kuropatwę.
Przewaga Legii. Nie jestem w stanie przytoczyć źródła. Chodzi o artykuł, tak sprzed półtora roku mniej więcej, chyba z Newsweeka, o lożach na nowowybudowanych stadionach. Na Legii ta sprzedaż wówczas nie szła idealnie (a była Liga Europy), ale gdzie indziej w ogóle nie szła. Nie wiem, na ile tekst był wiarygodny i na ile jest aktualny dzisiaj, ale zapamiętałem taki fragment, w którym przytaczano jakąś panią, która zajmowała się oferowaniem i sprzedawaniem lóż na stadionie miejskim właśnie w Poznaniu. Miała, tak stało w artykule, powiedzieć coś takiego: "Co gdzieś zadzwonię, to ciągle słyszę: Dziękujemy, mamy już wykupioną lożę na Legii". Jak się gospodarka dalej będzie zwijać, to chyba położenie Legii pod tym względem trochę jej ułatwi życie w porównaniu do innych klubów.
Ale generalnie, jak to ciągle czynię, widzę sprawy pesymistycznie.
6sobota, 13, lipiec 2013 18:01
Zbyszek
@corazstarszy.
A propos loży na naszym stadionie. Jesteś pewny, że ta Pani powiedziała, że ktoś ma wykupioną lożę na Legii? Czy powiedziała, ze tę lożę ma .Sam byłem świadkiem będąc na sektorze 104 jak jakiś facet z sektora Silver zobaczył znajomka z rodziną na "moim sektorze" i powiedział im, aby przeszli na ten sektor. Na pytanie o ochronę odrzekł, powiedz, że Prezes wie. Sektor Silver był pełny. Nie chcę wyciągać ostatecznych wniosków, ale Prezes zaczyna ten i sektor Gold traktować jak swoją prywatną własność. Więc o dochodach chyba mowy nie ma.
7sobota, 13, lipiec 2013 18:53
Monrooe
@ Zbyszek

Wiesz co Zbyszku, może się mylę, jednak wydaje mi się, że nie mając jakiejś widzy na dany temat, lepiej jdnak się nie odzywać. A już poruszanie tak ważnego tematu na podstawie "wydaje mi się" nie ma już zadnego sensu. A już mylenie, czy jak wolisz łączenie lóż ViP na stadionie z sektorem Gold ub co gorsza Silver nie ma najmniejszego seznu. Wybacz, ale proponuję jednak najepierw dowiedzieć się co i jak, a dopiero potem zabierać głos w dyskusji. Jestem pewien, że odzywanie się dla zasady nie wnosi nic do tematu. Zapewniem Ciebie, że zgodnie ze sławami corazstarszego każdy klub w tym kraju marzy o ułamku sprzedarzy lóż i sektora Gold, jakim w tym momencie może pochalić się Legia. Sektor Silver to już nieco inna bajka, choć i tak sprzedarz tych miejsc daje nam spore zastrzyki gotówki.
8sobota, 13, lipiec 2013 20:55
corazstarszy
@Zbyszek
A propos loży na naszym stadionie. Jesteś pewny, że ta Pani powiedziała, że ktoś ma wykupioną lożę na Legii?

Zbyszku, oto link
http://www.legia.net/wiadomosci,44916-swiat_w_stadionowych_lozach_vip.html
do tego artykułu. Odnośny fragment to:
"- Zdarza się, że gdy uderzam do jakiejś dużej firmy z ofertą, słyszę: dziękujemy, ale centrala już wykupiła lożę na Legii. To im wystarczy, tam zabiorą klientów - opisuje realia niełatwego rynku Agnieszka Próchniewicz z Lecha Poznań."
9sobota, 13, lipiec 2013 22:24
gawin76
@ Monrooe

Szczerze mówiąc, przykład Widzewa wydaje mi się być własnie doskonałą ilustracją negatywnych skutków ubocznych duopolu, a nie monopolu, ich upadek nie wiązał się ze zniknięciem konkurencji, raczej z autodestrukcją drużyny zbudowanej przez Grajewskiego, Pawelca i Smudę po to, żeby zdetronizować Legię (niestety skutecznie).

To zresztą tylko potwierdzałoby rzecz, o której piszesz w dalszej części komentarza, że przy duopolu najważniejsza jest cierpliwość, rozsądek, długofalowy plan, gotowość do zaakceptowania porażek, do oszczędnego konsumowania zwycięstw, to w żadnym razie nie jest (nie powinien być) wyścig ograniczony w czasie do jednego sezonu, czy do pierwszego awansu do Ligi Mistrzów (w końcu komuś kiedyś się uda, ale jeżeli ma to być celem samym w sobie to... trochę słabo).

@ corazstarszy

Ano właśnie, stosunkowo niedawno poruszaliśmy temat licznych znaków zapytania wiszących nad Legią, tam w komentarzach Niuniek pisał o swoich przypuszczeniach, że Legia jest kontentową, nie finansową inwestycją ITI, co brzmi rozsądnie, zwłaszcza że, jak również słusznie zauważasz, stworzenie realnych warunków dla odzyskania kapitału wydaje się arcytrudne, przecież nie zawsze będzie koniunktura sprzyjająca wypracowaniu przez Legię zysku. Tylko że jeszcze dwa lata temu w wywiadzie dla TP Mariusz Walter mówił jasno, że 'pieniądze muszą wrócić do pożyczkodawcy'. Ciekawe ile zmieniło się przez ten czas, ponieważ są to kwestie dla przyszłości Legii zasadnicze.
10niedziela, 14, lipiec 2013 10:07
Mohikanin
Legia i Lech ma jeszcze jedną przewagę na resztą stawki- co roku sprzedają piłkarzy za około 15-20 mln złotych, o czym pozostałe kluby mogą tylko pomarzyć. Taki Śląsk nie sprzedał piłkarza za kasę już kilka lat. Górnik Zabrze ostatnio zaczął też sprzedawać za duże pieniądze piłkarzy, ale w ich miejsce sprowadzają Bonina, Zahorskiego, teraz Madeja czy innych a tych się nie sprzeda.

Które drużyny mają szanse dołączyć do stawki?
Zagłębie Lubin- moim zdaniem ma największy potencjał aby dołączyć do czołówki, ale gdy zmieni się tam trener. Mają bogatego sponsora, doskonałą akademie piłkarską np; wypromowali Zielińskiego, Horoszkiewicza czy Łasickiego, a teraz budują kompleks treningowy na 6 boisk. Przyjście Wojtali dużo zmieniło tam- zaczął czyścić kadrę, stawiać na młodych czy pobudować ośrodek.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1