- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Zbyszek
Zezem: O kopaniu i bieganiu
Tak naprawdę nasza ulubiona dyscyplina sportowa powinna zwać się piłką kopaną. Niestety dżentelmeni angielscy, którzy pod koniec XIX wieku ją nazywali, brzydzili się niektórych słów i woleli używać bardziej wyrafinowanych. Jednak my wiemy, iż gra w piłkę, to w istocie jej rzucanie, odbijanie albo kopanie. W tym co nas rajcuje, kopiemy.
To jest bowiem sedno tego sportu. Więc najpierw musimy nauczyć się ten okrągły przedmiot kopać. Ćwicząc, dochodzimy do wprawy i jesteśmy w stanie kopnąć piłkę na odległość. Im dalej, tym lepiej. Kopiemy ją z powietrza, z ziemi, kiedy stoimy i kiedy biegniemy, tyłem, przodem i bokami. Podbiciem, szpicem, zewnętrzną albo wewnętrzną częścią stopy. Kopiemy i już. Są tacy, co ją pchają lub w sposób niewydarzony podbijają i oni niech sobie szukają innego zajęcia. Bo normalny piłkarz, obojętnie z jakiej pozycji, kopnąć piłkę musi na te 80-90 metrów przynajmniej. Najlepiej jak zamach morderczy, a potrzebny do kopa, będzie jak najmniejszy. To się nazywa szybka noga. Potem, jak się już tego naumie to musi nauczyć się miarkować w użyciu siły tej nogi, albo najlepiej dwóch. Czuć powinien, z jaką siłą tę przekładnię, zwaną nogą ugiętą w kolanie, ma uderzyć, aby piłeczka spadła na 50, 40, 30, 10 albo 5 metrów od niego. Tu i głowa kieruje, i noga wykonuje. Nie ma rach, ciach, bo jest trach. Kopie albo dokładnie, albo nie. Aby dokładność osiągnąć, musimy kopać do celu. Najpierw ustawiamy słupki, powiedzmy biały i czerwony na odległości 10 metrów jeden od drugiego. I trafiamy, raz w biały, raz w czerwony słupek. Z odległości naprzód stałej, a potem zmiennej. Ćwiczymy precyzję i siłę kopa. Potem odległość między słupkami możemy zmniejszyć do jednego metra. Kopacz musi nauczyć się celności i odróżnienia swoich od obcych. Ćwiczymy, aż zaczniemy trafiać 10 na 10 razy. Teraz musimy nogę tak układać, aby było dokładnie i szybko. I z lekkością motyla celnie podajemy do przodu, do tyłu, albo w bok. Górą, tuż nad ziemią, albo po niej. Piłka chodzi i o to chodzi. Na tej samej zasadzie strzelamy na bramkę. Mamy tak kopnąć piłkę, aby typ stojący między słupkami, jej nie odbił albo nie daj Bóg nie chwycił. Najlepiej mocno i jeszcze lepiej dokładnie. Niby to takie proste. Na podwórku jak się grało, było łatwiej, bo podawało się na małą odległość, więcej się kiwało.
Widziałem jak Kazio Deyna dochodził do mistrzostwa. Trener Vejvoda ponoć sam wymyślił i ustawiał wypchane manekiny, aby Kaka nad nimi piłkę do bramki kierował, a tam zamiast bramki była drewniana brama zamknięta z punktami najwyżej cenionymi za 'okienko' i 'dół' tuż przy słupku. Jak nabrał wprawy to dopiero obrońcy stawiali żywy mur i bramkarz był sprowadzany. Celność podań ćwiczył, rozkładając małe, okrągłe maty na murawie i trafiając w sam środek. Potem podziwialiśmy, jak pięknie podawał i strzelał, a te jego 'rogale' stały się sławne. Nic za darmo nie przyszło. Trener Wójcik natomiast po każdym treningu organizował zawody strzeleckie w celności trafień do bramki. Liczyło się 5 kolejnych trafień. Bez finezji, byle trafić. Jak komuś się nie udało, to dodatkowo a to pompki, a to przysiady, a to podskoki ćwiczył.
Dla nich boisko to był zawód, przyjemność i pasja. A u nas trener ustawił piłkarzy w dwuszeregu i rzecze: kto nie chce się zmęczyć na treningu, niech wystąpi. Wystąpili wszyscy oprócz... (dokuczać mu nie będę). A ty czemu nie wystąpiłeś? Bo mi się nie chce nawet kroku zrobić.
Powiada się, że bieganie jest jednym z najstarszych sposobów poruszania się. W piłce kopanej piłkarz porusza się z piłką albo bez niej. Naturalne jest posiadanie piłki, czyli panowanie nad nią, zmuszenie jej do posłuszeństwa. Tylko bramkarz nie biega, ten porusza się krokiem bramkarskim. Powinien być cały czas na lekko ugiętych nogach, aby obniżyć środek ciężkości i móc interweniować w każdą stronę. Powinien przesuwać się równolegle dwiema nogami, wzrokiem kontrolować boisko. Tylko sporadycznie może pozwolić sobie na wyluzowanie, wyprost ciała, a nawet na wyskoki, aby napięte i podkurczone mięśnie rozprostować. Gracz z pola musi biegać. Musi umieć to robić i mieć na to siłę. Posiadanie umiejętności biegania to nie tylko odpowiednie ułożenie ciała, wysoko trzymane biodra i przytrzymanie rąk, ale też wiedza gdzie najlepiej po boisku biegać. Nie hasać jak młoda klacz to tu, to tam, ale poruszać się w te regiony, gdzie wiemy, że najczęściej pojawia się nasz wróg, albo tam, gdzie najczęściej podawana jest piłka. W dobie komputerów wytyczanie jednych i drugich linii jest dość łatwe. Im szybciej, tym mamy większą dynamikę gry, im częściej, tym większa jest jej intensywność. Przy szybkim bieganiu nie startujemy tak jak sprinterzy, najpierw mocno wychylając się do przodu, aby dopiero po kilku metrach się wyprostować i nabrać pełnej szybkości, ale od razu przebieramy nogami jak najszybciej, bo w piłce kto na pierwszych metrach wyprzedza innych, ten lepszy. Nazywa się to potocznie odejściem.
Bieganie z piłką oznacza, że ta dyscyplina ma eksploatatywny charakter i powoduje narastające zmęczenie. Wiemy że piłkarz przez ok. 55-60 minut czystego czasu gry pokonuje dystans około 13-14 kilometrów. Tylko ok. 2% tego dystansu czyni z piłką. Musi więc ten czas wykorzystać do maksimum. Nie może mu piłka przeszkadzać w bieganiu, ale być czymś naturalnym. Piłkarz podczas meczu wykonuje mnóstwo przyspieszeń, zahamowań, zatrzymań, ok. 16% czasu porusza się do tyłu i na boki. Biega na pełnej mocy na dystansie około 15 metrów w 90 sekund. Wykonuje więc wręcz katorżniczą pracę. Do tego musi mieć moc ogólną, moc zrywu i siłę. Nikogo natura nie wyposażyła w te wszystkie cechy. Aby zacząć trenować piłkę, sprawdza się czy kandydat posiada szybkość naturalną, gibkość i odpowiednią zwrotność.
Szybkość ogólną doskonali się przez pracę nad mięśniem czworogłowym uda za pomocą przyrządów, poprzez skipping oraz tempówki, czyli pokonywanie krótkich odcinków (15-20 metrów) z maksymalną mocą. Szybkość specjalną zaś i zwrotność poprzez częste zmiany kierunku biegu, poruszanie się bokiem i pokonywanie przeszkód, np. płotków. Nad wytrzymałością pracujemy, wzmacniając i rozwijając mięsień dwugłowy uda poprzez przyrządy i trening interwałowy. Trening ten nazywamy aerobowym (tlenowym) w odróżnieniu od treningu szybkościowego, który ma charakter anaerobowy.
I już. Możemy grać. Tylko się nie pchać. I tak dla wszystkich wystarczy miejsca. Pytanie retoryczne: dlaczego trenujesz? Żeby dobrze grać. To czemu nie grasz? Piłkarz mówi do trenera: czasami mi się śni, że jestem wielkim piłkarzem i myślę co zrobić, żeby sen się spełnił. Mniej spać, a więcej zapieprzać.

