- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Zbyszek
Zezem. Luna? cz. 2
Trener tak musi pracować z zawodnikami, aby wydobyć z nich to co najlepsze i tak, aby w wynikach widzieli sens ciężkiej pracy.
SAF mówił: "Praca menedżera /tak siebie nazywał/ jest jak praca nauczyciela - należy inspirować ludzi, aby starali się w czymś coraz lepsi. W przypadku piłkarza chodzi o technikę, możliwości fizyczne, dawanie im przeświadczenia, że są zwycięzcami, lepszymi ludźmi i mogą zajść tam gdzie tylko zechcą. Jeśli dasz młodym taką szansę nie tylko "przedłużasz życie" zespołu, ale i wypracowujesz sobie zwykłą ludzką lojalność. Zawsze zostajesz zapamiętany jaklo ten, który dał im szanse. Jeżeli zaczynają za ciebie walczyć, na pewno akceptują twoje myślenie. Zaczynasz czuć,że tworzysz rodzinę. A ta zaczyna cię później pozytywnie zaskakiwać swoim poświęceniem". A teraz mówi Henning Berg: "Ten klub z jego ambicjami, władzami i jasną wizją tego, dokąd chcemy zmierzać, to coś bardzo dobrego. To jest jeden wielki zespół ludzi, którzy chcą ze sobą rozmawiać i razem ciężko pracować, bo przyświeca im wspólny cel. I mam tu na myśli piłkarzy, sztab szkoleniowy, pracowników administracyjnych. Ja jestem oczywiście jedną z części tego dużego zespołu, ale, aby klub odnosił sukcesy takich części musi być dużo więcej, a ponadto wszyscy muszą do siebie pasować i dobrze ze sobą współpracować. My skupiamy się tylko na sobie, starając się ciągle rozwijać i zawsze grać jak najlepiej, co nie zawsze się udaje, ale jest naszym celem". To jest to pozytywne myślenie, ta wiara w to,że to co najlepsze jeszcze przed nami i że jest realne do osiągnięcia. A oto opinia bramkarza MU Davida de Gea: "Będę opowiadał wnukom, że miałem zaszczyt pracować z SAF. SAF był fanatycznie kochany i uwielbiany i jeżeli on mówi, że ktoś się nadaje to reszta milknie. Dostałem od niego czas, by pracować a w spokoju, dorastać do rozmiaru wymaganego od gracza, w takim klubie. Uchodzi za człowieka z wyjątkowo ciężką i twarda ręką, ale w rzeczywistości jest jak surowy, ale i kochający ojciec". Gdy przez ten rok obserwowaliśmy Henninga Berga, to mogliśmy dostrzec stałe, dawanie szansy tym, którzy jego zdaniem na to zasługują. Ondrej Duda na pytanie dlaczego pomimo ofert nie odchodzi z Legii odparł: "Jestem jeszcze młody i wiem,że mam nieustabilizowaną formę, a trener Berg nawet, gdy jestem trochę słabszy stawia na mnie. Dzięki niemu staję się coraz lepszym zawodnikiem. Wiem, że gdzie indziej tylu szans bym nie dostawał". Trzeba jednak przy tym pamiętać, że jak to określił Heraklit z Efezu: "Wszystko płynie. Nie można wejść do tej samej rzeki dwa razy". Zmiany osobowe w drużynie są nieuchronne.
SAF-a pod tym tym względem tak określił Ryan Giggs: "Zawsze patrzył w przyszłość, nie sugerował się tym co już za nami. Ma talent w ocenie sytuacji, doskonale zdaje sobie sprawę co należy odświeżyć, jakich wzmocnień dokonać". SAF nawet w okresach największych sukcesów pracował nad przebudową zespołu. Przypisuje mu się stworzenie 5 różnych drużyn, które dominowały w lidze i pucharach. Nie patrzył na same możliwości, a na moment kariery każdego gracza z osobna i na bazie tego oceniał aktualną przydatność. Zarządzanie procesem rozwoju talentami wiązało się także z rezygnacją z weteranów. Był też wyjątkowo skuteczny na rynku transferowym. MU za jego pracy wydał kilkakrotnie mniej niż jego rywale, a na transferach zarobił kilka razy więcej niż te zespoły. Odbywało się to w ten sposób, że kupował stosunkowo tanio, rozwijał, promował i sprzedawał drogo. Ale prawie nigdy nie odbywało się to kosztem jakości gry zespołu. Zawsze miał żelazny trzon, swoisty kręgosłup drużyny z członków, którego rezygnował tylko wtedy, kiedy musiał. Niektórzy piłkarze jak mówił: "Utrzymywali wysoki poziom przez lata, ale wiek i tak odgrywał swoją rolę. Bardzo ciężko pożegnać się z piłkarzem, który jest dobrym człowiekiem, ale brakuje mu argumentów na boisku. Widzisz niepokojące sygnały i zadajesz sobie pytanie - jak będzie wyglądał za 2 lata?". SAF mówi to z perspektywy tego, któremu się udało, który jest spełniony. Henning Berg dopiero zaczyna, ale początki ma obiecujące.
Dostał drużynę z dobrymi jak na nasze warunki piłkarzami, ale musiał ja uporządkować tak, aby był to zgrany zespół. W tym celu nie patrzył na wiek, ale na przydatność graczy do drużyny. Miał bowiem świadomość presji wyniku jaka na Legii ciąży. Ta presja jest na wyrost. Nie mamy jeszcze drużyny zdolnej do walki o najwyższe cele w Europie, ale kibice i media maja takie przeświadczenie, że "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie". Nie można tego inaczej nazwać niż rodzajem kompleksu niższości, który chce się na siłę kompensować. Wymyśla się więc najpierw, że to i to można zdobyć. A potem jak ten ktoś tego szczytu nie zdobędzie to określa się to jako klęskę, kompromitację i od razu szuka się winnych i żąda się ich głów. Takie nasze piekiełko. Trener Berg jest w tej ocenie na razie powściągliwy, bowiem powiada: "Zainteresowanie Legią jest ogromne i właśnie tego potrzebujemy. Dobrze, że dziennikarze piszą o klubie. Nie zawsze się jednak z nimi zgadzamy, ale nic nie szkodzi. My mamy do wykonania swoją pracę, a oni swoją, nasze interesy nie zawsze się pokrywają, ale tak samo jest na całym świecie". Nie ulega jednak wątpliwości, że presja wyniku nie pomaga w przebudowie zespołu. Powiedzmy też sobie szczerze, że możliwości wymian są na razie niewielkie. Trener musi posiłkować się grą zawodników na innych pozycjach od tych na których grali, lub też grając zawodnikami ewidentnie przemęczonymi. A i tak, gdy Legia przegra to odzywa się niewspółmierna do tego fala krytyki. Tak jakby u części odkładały się jakieś pokłady żółci i dla których wylania potrzebny jest byle pretekst.
Niewątpliwą zasługą Berga jest danie szansy gry Broziowi, postawienie na Rzeźniczaka, Żyrę czy Kucharczyka. Wydawało się również, że Vrdoljak, Radović i Jodłowiec maja najlepsze granie już za sobą, a tu nagle w dojrzałym piłkarsko wieku poczynili wielkie postępy i myślą się dalej rozwijać. Najistotniejsze jest jednak w tym wskazanie, aby zawodnicy grali to co potrafią, a nie zmyślanie sobie, że dobrze by było, aby grali tak jak Barcelona. Nie będą. Bo zespół musi być mechanizmem kompatybilnym składającym się z trybików i te wszystkie trybiki muszą do siebie pasować i kręcić się w tę samą stronę. I wtedy mnie ważne staje się czy te tryby są małe czy duże. Wiadomo że te duże dobre spasowane mogą więcej, ale te mniejsze, zwłaszcza z tymi niedopasowanymi są w stanie powalczyć i czasem wygrać.
Niestety w Legii mamy do czynienia z podstawowymi problemami, jak z dopływem świeżej, ale dobrej jakościowo krwi z własnego chowu, z wartościowymi transferami i odpowiednią ilością gotowych na grę na wysokim poziomie zawodników. Prawdą jest, że Legia ma ograniczone możliwości finansowe. Tym bardziej muszą być one spożytkowane wyjątkowo produktywnie. Klubu nie stać na rozrzutność jakiej jeszcze niedawno byliśmy świadkami. Naprawdę nie ma żadnej gwarancji, że nowo zakupieni gracze będą lepsi od Kalinkowskiego, Araka, Monety, Bartczaka, Hołowni czy Ryczkowskiego. Trener Berg stopniowo wprowadza ich do zespołu i metodyka pracy z nimi nie budzi żadnych zastrzeżeń. Niestety sztab szkoleniowy musi wykonywać wobec nich zadania, które w większości klubów europejskich zostały zrobione na wcześniejszych etapach szkolenia i rozwoju. Sztab pierwszego zespołu powinien przygotować delikwenta motorycznie pod katem wyczynu oraz wdrażać do taktyki formacji i zespołowej. U nas musi dodatkowo wytrenowywać różne rodzaje wytrzymałości i uczyć praktycznie od podstaw taktyki indywidualnej. W tym sensie SAF miał łatwiej. Ale też i my nie bądźmy nadmiernie niecierpliwi i nie oczekujmy,że młodzi od razu będą wzmocnieniem drużyn/ na razie stanowią uzupełnienie kadry/. Pewno będą, jak będą gotowi.
I na zakończenie tej części wypowiedz Bartłomieja Kalinkowskiego: "Dla każdego z nas niezależnie od wieku i pozycji w drużynie trener Berg jest wielkim autorytetem. Nie tylko ze względu na bogata karierę piłkarską, ale też ze względu na to co robi dla klubu i jak bardzo angażuje się w jego funkcjonowanie. Wyniki drużyny dodatkowo podbijają jego szacunek w zespole, bo to najlepiej pokazuje, że zmierzamy w dobrym kierunku. Na pewno jest trochę skrytym w sobie, ale moim zdaniem to dobrze, bo stosunki na linii zawodnik-trener nie mogą być zbyt zażyłe. Najwięcej podpowiada nam w czasie gier na treningach, wytyka nasze błędy i stara się je korygować. Berg to osoba, która musi mieć wszystko poukładane i musi o wszystkim decydować. Można nazwać go szkoleniowcem prowadzącym drużynę w angielskim stylu". (cdn.)



ten żelazny szkielet drużyny. Planował zmiany z zegarmistrzowską precyzją. Mimo że na swój sposób zżywał się z zawodnikami dla dobra drużyny, klubu potrafił z nich w odpowiednim momencie rezygnować, tym momentem było brak przydatności dla zespołu i wiedza, że szczyt możliwości jest już za zawodnikiem.
Tak jak pisze pan Zbyszek, musimy zdać sobie sprawę Legia to nie MU więc trener Berg jest mocno ograniczony, im szybciej się z tym pogodzimy tym lepiej dla naszego zdrowia.
PS
Przeczytałem trzy książki o SAF , ostatnia to jego autorska biografia. Jeśli jednak miałbym polecić jedną to tą o której pisałem w tamtym roku czyli z pod tytulem Futbol cholera jasna .
SAF sam określił okres na "budowę" pierwszego zespołu 4 lata i dziękował władzom MU,że mu tyle czasu dały. Póżniej to była konsekwentna przebudowa. Oparcie drużyny o sprawdzony, lojalny i wiele umiejący "kręgosłup", aż do wyczerpania jego możliwości twórczych i dokooptywanie nowych ogniw oraz konsekwentna wymiana tych,którzy się nie sprawdzali.Przy czym sam odpowiadał za transfery i rzadko się mylił, ale też robił wszystko, aby sprowadzony zawodnik dzięki niemu się sprawdził.
@Senator.
"Futbol, cholera jasna" tak, przy czym jest to lektura trochę taka dziennikarska i brakuje w niej wypowiedzi SAF. Trzeba ją uzupełnić "Autobiografią", jeszcze dostępną w księgarniach internetowych.
Pisałem w kontekście jeśli możemy przeczytać tylko jedną. "Futbol cholera jasna" moim skromnym zdaniem jest najbardziej kompletną książką. Dziennikarz pełniej pisze o sprawach które SAF tylko sygnalizuje z różnych zapewne powodów.
Jasne najlepiej przeczytać wszystkie trzy