- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Forever(L)
Ekspert (czy to nadal?) brzmi dumnie
Lech mistrzem, stało się to, co w kościach czułem od jakiegoś czasu. Nie robię z tego dramatu, bo w końcu to sport i porażki mogą się przydarzyć każdemu. Natomiast to, co od jakiegoś wypisują „dziennikarze” i „fachowcy” to jest jakieś zbiorowe bielmo połączone z hipokryzją i nad tym przejść bez słowa nie jestem w stanie.
Legia walkę przegrała o najważniejsze trofeum i to jest fakt, bo tylko tak można traktować brak mistrzostwa, ale twierdzenia naszych „wszechwiedzących”, że przegrała, dlatego bo Lech był o niebo lepszy, albo, dlatego że Legia zlekceważyła tę ligę to już spora nadinterpretacja. Niestety o ile tego typu oklepanych „mądrości” można przeczytać bez liku, o tyle brak jakiejkolwiek analizy przyczyn tego, co się stało to już jawna kpina z kibiców. Osobiście chętnie przeczytałbym, co i dlaczego zawiodło, ale chciałbym żeby to były fachowe, najlepiej podparte przykładami analizy, z których moglibyśmy się czegoś dowiedzieć. Niestety zamiast fachowych rozważań karmi się nas banałami, a co gorsze część z nich trafia na podatny grunt i zaczyna żyć własnym życiem. Dlatego po raz pierwszy w życiu postanowiłem coś napisać i choć wiem, że nie będzie to dzieło wiekopomne
to jednak mam nadzieję, że pozwoli zrozumieć, co powoduje, że w moim odczuciu słowo „ekspert piłkarski” staje się mocno zaśniedziałe. Poniżej kilka „eksperckich” cytatów, które postaram się omówić:
Zbigniew Boniek (prezes PZPN): -Lech był bardziej regularny od Legii. Wyniki jego meczów nie powalają, ale to warszawski zespół przegrał dziewięć spotkań ligowych, a Lech tylko pięć. Kolejorz zasłużył na tytuł, Legia jest sama sobie winna.
Lech był bardziej regularny. Ciekawa teza szczególnie, że podsumowanie całych rozgrywek wygląda następująco:
| mecze | zwycięstwa | remisy | porażki | |
| Lech Poznań | 37 | 19 | 13 | 5 |
| Legia Warszawa | 37 | 21 | 7 | 9 |
Na 37 meczów Legia zanotowała mniej połknięć (za takowe uważam brak kompletu punktów w danym spotkaniu) 18/16 a co za tym idzie siłą rzeczy musiała grac regularniej (o ile za kryterium regularności przyjmiemy wygrywanie). Co ciekawe na finiszu rozgrywek oba kluby zdobyły tyle samo punktów i to pomimo tego, że w bilans spotkań bezpośrednich zdecydowanie wypada na korzyść Lecha (2/1/0).
Sylwester Czereszewski (były reprezentant Polski): -Lech został mistrzem, bo piłkarze i trener Legii w pewnym momencie sezonu poczuli się chyba zbyt pewnie. Po dobrej jesieni w europejskich pucharach wszyscy w Warszawie sądzili, że liga wygra się sama. Kolejorz rozegrał mniej meczów, dlatego łatwiej było przygotować mu optymalną formę na koniec sezonu. Legioniści w ostatnich meczach sprawiali wrażenie bardzo zmęczonych.
Kolejny ekspert i kolejna teza. Legia poczuła się pewna siebie. Wiem, że wielu kibiców też lubiło tak powtarzać, ale prawda jest taka, że to nie Berg i nie piłkarze twierdzili, że są mistrzami, to eksperci i dziennikarze uważali, że Legii nic stać się nie może i że mistrzostwo dla niej jest już przesądzone. W drugiej części pan Sylwester dotyka czegoś, co moim zdanie stało się przyczyną przegranej, czyli ilości meczów. Tyle, że przemyka po tym problemie nie zagłębiając w niego. Podczas gdy spojrzymy na liczby okaże się, że Legia rozegrała 59 spotkań, a Lech „raptem” 48. Nasi zawodnicy mieli w nogach te 11 spotkań więcej i to niestety było widać na finiszu. Oczywiście zaraz ktoś powie, że większość tych spotkań grana była jesienią i wtedy Legia dawała radę. Prawda tyle, że jak dla mnie nastąpiło po prostu przemęczenie i zawodnicy zostali zajechani jesienią, a wiosną odczuliśmy tego skutki.
Dariusz Dziekanowski (były reprezentant Polski): -Lech został mistrzem, bo miał lepszy kontakt z rzeczywistością niż inne drużyny. Nie prezentował się rewelacyjnie, ale grał solidnie.
Pan Darek wprowadza do oceny piłkarskiej nowe pojęcie „kontakt z rzeczywistością” przy całym szacunku nie potrafię odnieść się do tego terminu, ale pozwolę sobie skomentować drugie zdanie o solidnej grze. Otóż w tym sezonie w naszej lidze nie było żadnej drużyny, która grałaby solidnie. Poniżej zestawienie średniej ilości punktów poprzednich mistrzów, które pozwoli każdemu zrozumieć, co mam na myśli:
2014/2015 – 1,89
2013/2014 – 2,18
2012/2013 – 2,23
2011/2012 – 1,86
2010/2011 – 1,86
2009/2010 – 2,16
2008/2009 – 2,13
2007/2008 - 2,56
Jak widać, aby zdobyć mistrzostwo trzeba grać na poziomie 2,1 punktu na mecz. Sezony 10/11 i 11/12 były ewenementem i do dziś pamiętam jak bardzo wyrzekano na słabość ówczesnych ligowych triumfatorów. Tym razem znów mamy mistrza ze średnią 1,8 i znów zamiast gonitwy hartów musieliśmy oglądać wyścig żółwi. Gdzie tu miejsce na solidność, o której mówi pan Darek?... Ja przyznaję, że jej nie znajduję.
Andrzej Iwan (były reprezentant Polski): -Trzeba docenić pracę Macieja Skorży, ale najlepszym trenerem Lecha w tym sezonie był Henning Berg. Zupełnie się pogubił. Legia cały sezon była faworytem, jednak zgubiła ich pycha.
Kolejny ekspert piszący o pysze, która zgubiła Legię. Naprawdę gdzie i w czym ta pycha się przejawiała? Może w tym, że Guilherme nie trafił z 7m do pustej bramki w meczu z Lechem czy może w tym, że Żyro nie trafił z 4m w meczu z Lechią, a może czas uznać, że to nie pycha, a po prostu brak... koncentracji, siły, umiejętności? Jeszcze raz podkreślę, to nie Legia koronowała się po rundzie jesiennej, to dziennikarze na siłę jej tą koronę na głowę wpychali.
Włodzimierz Lubański (były reprezentant Polski): -Kluczowy dla sukcesu Lecha był koniec sezonu. Jeszcze kilka tygodni temu Legia była zdecydowanym liderem z komfortową przewagą nad resztą stawki, a w rundzie finałowej podręcznikowo tę przewagę roztrwoniła. Wcześniejsza rywalizacja na kilku frontach nie powinna mieć aż tak wielkiego wpływu na postawę na finiszu sezonu. Wręcz przeciwnie, taka sytuacja powinna motywować. Dziwi więc tak fatalna postawa Legii. W Poznaniu za to mogą teraz świętować.
I znów przewaga roztrwoniona i znów bagatelizowanie ilości spotkań. Pisałem powyżej, ale tu tylko dodam, że jeśli za finisz uznamy rundę mistrzowską (w końcu jak wielu ekspertów lubiło podkreślać wcześniej gra się o połowę punktów i nie ma co się przemęczać) to Lech zdobył w niej 16 punktów, a Legia 14 (i to przegrywając z Lechem mecz bezpośredni). Ktoś napisze, że na Legię się nie dało patrzeć i że się męczyła, owszem, ale i Lech kilka razy prześlizgiwał się (Lechia czy Wisła) w swoich spotkaniach. Więc jeśli gdzieś Legia punkty roztrwoniła to raczej właśnie w rundzie wiosennej, gdzie straciła 5 punktów przewagi nad Lechem.
Piotr Włodarczyk (były piłkarz Legii): -Lechowi w zdobyciu mistrzostwa pomogła rozczarowująca postawa Legii. W rundzie zasadniczej trener Berg stosował zbyt wiele rotacji, w efekcie, czego zespół tracił ważne punkty. Za mało uwagi poświęcano meczom ze słabszymi rywalami. Wiele szans zmarnowano, a Lech zwyczajnie to teraz wykorzystał.
Rozczarowująca postawa Legii, jeśli mowa o wiośnie to mogę się zgodzić, choć zabrakło mi analizy przyczyn takowej. Z tym, że o mistrza walczy się cały rok, a tu zarówno postawa Legii, jak i Lecha była tak samo rozczarowująca. Ale skupmy się na drugiej części, czyli stwierdzeniu, że Legia za mało poświęciła uwagi słabszym rywalom. No cóż po raz kolejny wynik punktowy tego nie potwierdza, bo w końcu mimo tego, że w meczach z Lechem ugraliśmy „aż” jedno oczko na koniec zdobyliśmy tyle samo punktów, co mistrz. Więc jeśli gdzieś tego mistrza straciliśmy to przede wszystkim w bezpośrednich meczach z Lechem.
Tadeusz Pawłowski (trener Śląska Wrocław): -Lech był drużyną taktycznie znacznie mniej przewidywalną niż Legia. Mówię to na podstawie naszych doświadczeń z przygotowań do meczów z tymi dwoma rywalami.
Na koniec najciekawsze stwierdzenie, Legia była bardziej przewidywalna, co jak rozumiem spowodowało, że łatwiej było z nią grać niż z Lechem. Zajrzyjmy znów w zestawienie, zajmę się ekstraklasowymi spotkaniami, bo PP rządzi się swoimi prawami. W Ekstraklasie Lech i Legia zagrały ze Śląskiem 3 razy i uzyskały identyczny bilans; po dwa zwycięstwa i remis. Tak, więc jeśli faktycznie Legię było łatwiej rozpracować to pan Tadeusz nie potrafił z tej wiedzy wyciągnąć dla swojej drużyny żadnej korzyści.
Po co to wszystko piszę? Otóż po to żeby uzmysłowić kibicom i to nie tylko kibicom Legii, że bardzo często to, co wygadują i wypisują fachowcy i dziennikarze z naszej rodzimej skopanej ma się tak do rzeczywistości, jak popisy naszych kopaczy do finału LM. Tak, więc nie powtarzajcie bezkrytycznie tych mądrość, tylko obserwujcie i sami starajcie się wyciągać wnioski, bo nawet, jeśli się w nich pomylicie to będą to wasze pomyłki, a nie opowiadane pod publiczkę dyrdymały z telewizji czy prasy.
Jestem kibicem Legii, żałuję, że nie zdobyliśmy mistrza, choć jak pisałem byłem z tym pogodzony, nie krzyczę o zmianę trenera miast tego wolałbym zmienić piłkarzy, mimo że nie podoba mi się reforma (wolałbym 10 drużyn) uważam, że dobrze się stało, że została ona przedłużona (i to nawet jeśli uznamy że Legia straciła przez nią mistrza), jest to mój pierwszy tekst i proszę o wyrozumiałość, a jeśli gdzieś coś przekręciłem to nie ze złej woli a tylko z braku doświadczenia.
I na koniec, koledzy kibice komentujcie, ale nie obrażajcie, bo dyskutując się rozwijamy a plując na siebie tylko budujemy mury z za które żaden argument nie trafi.


Pawłowski o przewidywalności. Upór, jaki demonstrowała Legia np. w Gdańsku (w tym 1-0) w usiłowaniu tworzenia zagrożeń pod bramką przeciwnika poprzez granie długą piłką był porażający. Widzieli, że to nic nie daje, ale nic innego nie umieli zaoferować. Brzęczek doskonale przewidział, jak się mecz ułoży, że Legia zesłabnie, jego zawodnicy podkręcili tempo na ostatnie 15 minut i starczyło do 1-0. Byliśmy łatwi do odszyfrowania.
Iwan o tym, że najlepszym trenerem rywala był Berg. Tak jak Skorża zdobyła w 2012 1. miejsce dla Śląska, tak teraz nasz sympatyczny norweski internacjonał pomógł innemu klubowi. Nie jest łatwo roztrwonić taką przewagę, jaką miała Legia. Ale okazało się, że jeśli przygotowania pójdą nie tak, jeden zawodnik z drugim złapie kontuzje, to wielu trenerów lepiej potrafi przymykać oczy na topniejącą przewagę niż przeciwdziałać narastaniu zjawiska, mając jeszcze czas. Legia traciła przewagę, traciła, a niewiele się w jej grze na zmieniało plus. To była bardzo konkretna pomoc dla rywala.
Słowem, zasłużyliśmy sobie na dużą część negatywnych opinie, m.in. takie właśnie.
"Tak, więc nie powtarzajcie bezkrytycznie tych mądrość, tylko obserwujcie i sami starajcie się wyciągać wnioski, bo nawet, jeśli się w nich pomylicie to będą to wasze pomyłki, a nie opowiadane pod publiczkę dyrdymały z telewizji czy prasy"
Biorąc te słowa za motto, pragnę pochylić się nad statystykami, jakie przytoczyłeś, bo komentarze "ekspertów" są li tylko ich subiektywną oceną, niekoniecznie mającą odzwierciedlenie w rzeczywistości. Krótko mówiąc, ilu "ekspertów", tyle ocen.
"Jak widać, aby zdobyć mistrzostwo trzeba grać na poziomie 2,1 punktu na mecz"
2007/2008 - 2,56 v-ce MP, trener Jan Urban (Wisła poniosła jedną porażkę z Legią. Legia 3)
2008/2009 – 2,13 v-ce MP, trener Jan Urban (mistrzem ponownie Wisła) ta sama, która za tamte zwycięstwa może zapłacić dziś karę najwyższą, podobną do Widzewa)
2012/2013 – 2,23 MP z "przytupem"
2013/2014 – 2,18 MP bez "przytupu" trener Urban-Berg, średnia niższa, bo trener został zwolniony, pomimo 10 pkt przewagi.
2014/2015 – 1,89 v-ce MP, trener Henning Berg
O czym tu jeszcze dyskutować ? Matematyka mówi wszystko
Wystarczy zrobić zestawienie (posiadam takie w excelu), gdzie widać ile i jakie te rotacje były oraz, w których meczach Legia gubiła punkty.
Poza co tzw eksperci pisaliby gdyby Legia rozegrała 59 spotkań jednym składem?
'2013/2014 – 2,18 MP bez "przytupu" trener Urban-Berg, średnia niższa, bo trener został zwolniony, pomimo 10 pkt przewagi'
Ja tam dokonania ligowe Legii pod kierunkiem Urbana oceniam nad wyraz pozytywnie, ale tutaj muszę zaprotestować. Po 21 kolejkach ligowych sezonu 13/14 rozegranych w 2013 roku, pod wodzą właśnie Urbana, nie było 10 punktów przewagi. Legia miała 43 punkty (14 z, 1 r, 6 p), drugi w tabeli Górnik - 38.
Wszyscy wiedza ze Urban byl lepszym trenerem ale nie o to chodzi.
Lesnodorski chcial kogos, kto podniesie Legie na wyzszy poziom organizacyjny, taki zachodni.
No to Berg to zrobil: co prawda przez niego Legia zostala zdyskwalifikowana z Celtikiem
(on skreslil z listy Bereszynskiego a wpisal Ryczkowskiego)
ale juz wydluzyl pilkarzom czas przebywania w klubie,
wprowadzil kary za spoznianie sie na posilki,
skonczyl z "ladowaniem akumulatorow" w okresie przygotowawczym a wprowadzil dochodzenie do formy metoda startowa lub tzw granie na swiezosci
wprowadzil wielu mlodych pilkarzy do skladu bo zagrali Moneta, Bartczak, Ryczkowski, Swoch, Kalinkowski
wprowadzil do druzyny nowinki techniczne jak lewonozny skrzydlowy gra na prawym skrzydle itd(no fakt ze zabronil obroncom chodzil za wysoko zeby dosrodkowywali,
stworzyl nowa pozycje-defensywny napastnik
no i chyba najwiekszy sukces o ktorym nikt nie mowi to ze cala akademia gra tym samym systemem co I druzyna.
Co do wypowiedzi "ekspertów" to dobrze opisał to w ostatnim felietonie w "PS" Stanowski (nota bene ostatnio bardziej "ekspert" od polityki niż piłki). Większość przepytywanych "ekspertów" nie za bardzo wie co odpowiedzieć i odpowiada cokolwiek byleby nie wypaść z obiegu. Z całym szacunkiem do Panów Lubańskiego czy Iwana, to dla mnie nie są oni żadnymi ekspertami. Czasy, które są teraz są zupełnie inne od tych kiedy oni grali. To były całkiem inne systemy gry, inna intensywność, inna otoczka medialna i presja. Zresztą problem "ekspertów" nie dotyczy tylko piłki nożnej. W polityce czy ekonomii mamy to samo. W zależności od potrzeby ludzie potrafią się wypowiedzieć na każdy temat. Czy z sensem to mało istotne. Ważne aby mieć "setkę" w TV albo zapełniona kolumnę w gazecie, tudzież "medialny" wpis na portalu społecznościowym.
Przede wszystkim przestań się krygować jak zahukana szesnastolatka na pierwszej randce. Dobry tekst.
Co do meritum, moim zdaniem problem z naszymi "ekspertami" przedstawia się +/- tak: gdy taki, dajmy na to, Walter Zenga wypowiada się o piłce włoskiej, Thomas Berthold o niemieckiej, Gary Lineker o angielskiej, etc., wszyscy oni są - owszem! - mocno zakorzenieni w czasie minionym. Futbol za ich boiskowych czasów wyglądał mocno inaczej, niż obecnie. To banał i nie sądzę, aby był sens go rozwijać. Tyle tylko, że we Włoszech, Niemczech, Anglii, itp. pomiędzy "kiedyś", a "teraz" istnieje jakieś continuum. Można zatem, obserwując uważnie rozwój futbolu, jakoś się w nowych realiach odnaleźć.
Tymczasem u nas żadnego continuum nie ma. Za czasów Dziekanowskiego, czy Iwana polska piłka ligowa to była do cna skorumpowana amatorka. Znacznie częściej, niż nie o wynikach spotkań decydowały nie umiejętności piłkarskie, przygotowanie fizyczne, taktyczne, itd., tylko kwoty wsuwane w łapę sędziemu i/albo przeciwnikowi. Stąd też jeśli obaj w/w panowie powinni być na jakimś polu ekspertami, to chyba wyłącznie w kwestii wahań kursu ligowych punktów na przestrzeni kolejnych sezonów. No, ewentualnie jeszcze mieliby pewnie wiele do powiedzenia w temacie "ile można wypić, by się potem na boisku w miarę prosto trzymać".
W ogóle bycie ekspiłkarzem nikogo jeszcze nie czyni godnym uwagi ekspertem od piłki. Niestety, w naszych mediach często się o tym zapomina (a może po prostu wybór jest żaden?). W związku z czym w takim np. Canalu siedzą m.in. Krzysiu Przytuła, trener-nieudacznik mający czelność pouczać Mourinho i Ancelottiego, czy Kamil Kosowski, który onegdaj twierdził, że w życiu żadnego meczu nie obejrzał, bo go piłka nożna nie interesuje.
Jedno, w czym się z Tobą nie zgodzę, to punktowe wyliczanki. Każdy sezon jest inny. Dziś zdobywanie 2,5 punktu na mecz może być bajecznie proste. Ale jutro dojście do dwójki okaże się zadaniem ponad siły. Albo odwrotnie. Ja już gdzieś tu o tym pisałem: sezon spod znaku E37 to osiemnaście i pół doby grania w piłkę. Za dużo zmiennych, żeby sprowadzać wszystko do prostej wyliczanki.
@ Moros:
problem "ekspertów" nie dotyczy tylko piłki nożnej
+1. Przy czym wydaje mi się, że korzenie problemu mogą być takie same, jak pisałem wyżej.
Tą kwestię podnosiłem kilka razy choć nie w tak rozbudowanej formie np odnośnie opinii faul, ależ nie było żadnego lub odwrotnie, ja bym podyktował.
Mnie jeszcze inna sprawa denerwuje tzn jedność opinii.
Jeden napisze rotacja cala reszta pisze rotacja itp itd
Tu za porządnego uważam pana Zycha. Można się z nim zgadzać lub nie to naturalne, ale moim zdaniem odbiega od sztampy i samodzielnie myśli i formułuje zdania.
Aby poprzeć Forevera w oczekiwaniach podam taki przykład. Po odejściu Rado i kontuzji Dudy zmieniliśmy sposób gry i było to widoczne. Złośliwi mówią dzida do przodu. Niech więc będzie dzida. Od Eksperta oczekiwał bym czy przy braku wspomnianych zawodników można było nie zmieniać a jak zmieniać to jak przy posiadanym potencjale, czy w miesiąc można radykalnie przestawić drużynę itp itd. A co dostaliśmy? nic czego taki ignorant jak ja by nie wiedział.
A gdzieś się uchował z takimi talentami
I jest poważniejsza kwestia : jak należy budować zespół i w konsekwencji potęgę klubu?.
Czy poprzez uleganie opinii kibiców i często wrogich "ekspertów" , a może wypranego z wiedzy pismactwa?. Z tym mamy w Polsce duży problem.Sfera ignorancji się rozszerza i ponieważ jest coraz większa to rości sobie prawo do decydowania.To nie jest problem tylko piłki i nie tylko Legii.Mam z Tobą zgodną odpowiedz : nie ulegać.
Natomiast nie zgadzam się z tezą, że zmniejszenie drużyn w Ekstraklasie cokolwiek załatwi. Od tego Foreverze niczego nie przybędzie, tylko ubędzie.Całe te rozgrywki przestaną więc mieć jakikolwiek sens. Staną się rodzajem gry w salonowca, który interesuje tylko tych co klepią się po dupach z samozadowolenia.
Patrzmy na inne kraje, które sobie dobrze radzą w tym świecie futbolu. Tam nikt na takie niedorzeczności nie wpada.Albo więc chcemy rozwoju polskiej piłki, albo jej zabicia.W takim rozwoju Legia ma szanse na wielkość, a w minimaliżmie może być karłem pomiędzy liliputami. Taka możliwość mi zdecydowanie nie odpowiada. Jak przemyślisz to pewno i Tobie też.Serdecznie pozdrawiam.
Czy tobie się wydaje, że czytający C-L to debile? Że możesz manipulować danymi i nikt się nie zorientuje?
Jan Urban:
07/08 - 2,1
08/09 - 2,03
09/10 (do zwolnienia) - 1,9
13/14 - 2,23
14/15 (do zwolnienia) - 2,04
Henning Berg:
13/14 (od przyjścia) - 2,37 (bez walkoweru dla Jagielloni, choć to pewnie też jego wina) 2,53
14/15 - 1,89
Naprawdę jest taka różnica? Bo dla mnie nie za bardzo.
Ale oczywiście łatwiej było napisać jako sukcesy Urbana średnie Wisły. I zapomnieć o sezonie 09/10.
Żeby palanty łykały.
No daj spokój
"Czy tobie się wydaje, że czytający C-L to debile?"
Wręcz przeciwnie, liczyłem na inteligencje czytających.
Forever wysnuł tezę, że aby zdobyć MP trzeba zdobyć ponad 2 pkt średnią za mecz.
Ja przepisałem i zaznaczyłem pozycję Legii.
Mogłem podać link
http://weszlo.com/2014/10/29/kto-najlepszym-trenerem-ekstraklasy-w-xxi-wieku-sprawdzamy-2/
ale liczyłem na zrozumienie. Jak widać, dla niektórych trzeba łopatą...
P.S. Wielce żałuję że literacki debiut Forevera został potraktowany bez zrozumienia i posłużył niektórym do wpisania się w omawiany przez niego "chór fachowców i ekspertów". Przy okazji - zajrzałem na podaną przez kibica 50 stronkę. Podobno brali trenerów którzy poprowadzili swoje kluby w minimum 50 meczach (tekst z ubiegłego roku). No to skoro już jesteśmy przy tej wyliczance i Bergu na tapecie: (dane za 90 minut)
2013/2014 - 16 meczów - 38 pkt
2014/2015 - 37 meczów - 70 pkt
razem 53 mecze i 108 pkt co daje 2,04 pkt na mecz. I co to znaczy? Dla mnie nic ale ja się nie znam....
P.S.2 Jak oceniać pracę Rumaka w Zawiszy - przez pryzmat sredniej ilości pkt zdobytych?
P.S.3 Przypominam że istnieje prawda, półprawda i statystyka
Ty tu nie wyjeżdżaj z żadnymi statystykami - ważne jest, że jak Wisła ugrywała średnio 2,5 punktu w sezonie, to Legia prowadzona przez Jana "Vetra 2 - Legia 0" Urbana akurat zajęła drugie miejsce.
Wszystko zależy od punktu widzenia czyli dopasować statystyki do własnej teorii i napisać oczywiście liczby nie kłamią
To norma wykorzystywana przez wielu więc nie grzmij już
Żądam więcej "mędzenia" Bolka.
I Polski od morza do morza ;-P
Gratuluję tekstu. Jedyne czego mi u Ciebie zabrakło to "ekspertów tv" np w c+, ale pewnie miejsca nie starczyłoby
Jest takie stare, oklepane stwierdzenie: kiepski pieniądz wypiera dobry. W wielu dziedzinach się sprawdza. A w mediach wyjątkowo się sprawdza. Naprawdę mało jest dobrych dziennikarzy prezentujących coś więcej niż ctrl C - ctrl V.
Wygląda, że podstawą jest NAZWISKO rozmówcy/"eksperta", Stąd tzw. dziennikarze dzwonią do Lubańskiego, Iwana czy np Szarmacha - a ci nie zawsze zorientowani w obecnej sytuacji, plotą to co im do głowy właśnie przyjdzie, żeby nie psuć sobie relacji z prasą a ich sądy/spostrzeżenia - jak to ktoś wyżej zauważył - są często z ubiegłego wieku.
Więc ich bym nie winił. Podobnie populista Zibi - który generalnie stara się tak mówić, żeby przypodobać się jak największej liczbie kibiców, w międzyczasie dwa razy zmienia zdanie.
A wracając do np. ekspertów tv - to że właśnie oni są "ekspertami" wynika głównie z tego, że są po prostu tani i dyspozycyjni. W zdecydowanej większości.
Ja więcej i lepszych ekspertów widzę tutaj i to nawet takich, którzy zastrzegają się, że się nie znają jak np. Senator
Dobrze, ze mamy własne rozumki, bo koniunkturalność "ekspertów" jest zatrważająca.
I my kibice najLepszego klubu widzimy to najwyraźniej.
Jak Legia wygrywa (niezależnie czy gra dobrze czy nie) to jest super, nauczyła się grać w pucharach itp. Jak przegrywa to w druga mańkę.
Ci sami ekspierdzi: Berg - cudowne dziecko AF po zdobyciu MP, Berg - beznadzieja po meczu z Patrykami - do zwolnienia, Berg geniusz taktyki - po meczach w LE itd.
I podobnie z oceną piłkarzy: Dudy, Żyro, IV czy Sa.
I piszą to ci sami ludzie... eksperci pożal się Boże.
P.S.3 Przypominam że istnieje prawda, półprawda i statystyka
Jako mgr matematyki nie mogę się zgodzić z tym stwierdzeniem.
Bardziej odpowiednie jest: kłamstwo, wielkie kłamstwo i statystyka
To się chyba wzięło z "Historii filozofii po góralsku" ks.Józefa Tischnera
Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda
Ja tak trochę złośliwie do kibica50 bo akurat takie zestawienie statystyczne klasyfikuje Berga jako topowego trenera w Polsce w XXI wieku a chyba nie o to mu chodziło kiedy przywoływał wypociny z weszlo
Gość był u nas 4 pełne sezony (2,5 + 1,5)
W tym czasie zdobył 2 x vice, PP, super puchar, dublet i MP (wspólnie, ale chyba nie mamy wątpliwości, że wyrobioną 10 pkt przewagę by dowiózł)
Legia za jego kadencji strzelała najwięcej goli. Do tego grał permanentnie przy pustych trybunach.
Owszem w Europie mu poszło, ale czy na pewno tylko z jego winy ?
Ja to dostrzegam i doceniam. Gdyby tego dokonał np Jabłoński zamiast "Urbanistą" zostałbym "Sadownikiem"
Gość był u nas 1,5 pełnego sezonu (0,5 + 1)
W tym czasie zdobył 1 x vice, PP, MP (wspólnie, ale chyba nie mamy wątpliwości, że wyrobioną 5 pkt przewagę dowiózł)
Legia za jego kadencji traciła najmniej goli. Do tego grał permanentnie przy zamkniętych trybunach.
No i w Europie mu poszło.
Przypomnę że ostatnio niejaki kibic50 napisał:
o co wyprawiali Legioniści na murawie, zasługuje na ogromne uznanie. Tylko świetna postawa bramkarza spowodował, ze Ajaks nie poległ
Więc pamiętaj że trenerem tych chłopaków nie był Urban bo on już tutaj nie pracuje. Pamiętaj o jego plusach ale daj mu święty spokój do cholery. ... Ile kuźwa można, no ile można? Jakbym do kur... nędzy czytał biografię Kim Ir Sena, co gdzie zrobił, jak pomógł, jak rozwiązywał problemy,gdzie ziewnął gdzie się zdrzemnął a gdzie puścił bąka. Przecież ty chłopie temu Jankowi tylko krzywdę robisz ...
Legia miała 5 punktów przewagi nad drugą drużyną i do rozegrania 16 spotkań plus podział punktów po 30 kolejce.
Ja jeszcze dodam że w zaprezentowanej tu skróconej historii (Kim Son) Urbana w Legii Wielki Biograf umieścił jeszcze kilka smakowitych kąsków
"My w ogóle proszę państwa, często nie zdajemy sobie sprawy, jak wielką siłą jest dobre samopoczucie i zadowolenie z siebie"
J.Dobrowolski
"Dlaczego niby mam być jedynym uczciwym człowiekiem na tym zwariowanym świecie? Nawet moje natchnienie, moja pierwsza dziesięciocentówka, trafiła do mnie dzięki oszustwu w Glasgow!"
Sknerus McKwacz
Ja mysle ze:
1. kiedys wypowiedzial sie ze za duze sa oczekiwania w stosunku, ze Gornik to byl kiedys potega.
Cos w tym stylu.
2. mial szacunek do innych klubow i mowil ze to bedzie ciezki mecz(no a wszyscy chca zeby mowil jak Wojcik: wyjmujemy fujary i....)
3.slabe wyniki w Europie(oczywiscie kibice nie uwzgledniaja ze Legia grala z lepszymi druzynami niz w obecnej edycji, ze bylo duzo kontuzji i nie grali najlepsi, ze zostala pare razy skrzywdzona przez sedziow
4. jak wiesz na strony Legii przychodzi duzo kibicow innych druzyn i pluja na Legie
5. jest tez duzo hejterow jadacych po wszystkich
I może tak po męsku odnieś się do swoich kłamstw które tak lekko szerzysz. Wiej, w Twoim wywodzie jest tak wiele przekłamań i kłamstw że aż strach