- Kategoria: Trybuna komentatorów
- iocosus
Staszek rules?
"Josh Taylor jest w stanie krytycznym po tym, jak urządził sobie z kolegami grę w rosyjską ruletkę. 19-nastolatek jako pierwszy nabił broń jednym nabojem. Popełnił jednak fatalny błąd, ponieważ skorzystał z pistoletu marki Smith & Wesson, który zawsze wystrzeli, gdy jest naładowany i odbezpieczony. Do rosyjskiej ruletki używa się rewolweru – po włożeniu naboju kręci się bębnem, dzięki czemu jest szansa, że po naciśnięciu spustu iglica natrafia na puste miejsce w komorze.” (tvp.info)
W moim indywidualnym przekonaniu w obecnych składach Legia w spotkaniach z Pogonią u siebie w Warszawie na Ł3, na sześć meczów cztery by wygrała, jeden zremisowała i jeden przegrała. Czyli na sześć prób w dwóch przypadkach rewolwer mógłby wystrzelić. W takiej sytuacji znajdujemy się przed niedzielną ostatnią kolejką Ekstraklasy, broń przyłożona do skroni, ale w 2/3 jest szansa że z tej zabawy wyjdziemy zwycięsko, że nas wyniosą „nogami do przodu” trzeba się liczyć w 1/3.
Od powrotu do Ekstraklasy „Portowcy” z dziesięciu spotkań z nami przegrali osiem, wygrali raz 9 listopada 2014 roku 2:1 w Szczecinie oraz zremisowali również raz, niedawno 9 kwietnia miesiąc temu 0:0, co powinniśmy jeszcze bardzo dobrze pamiętać. Gawin ten mecz podsumował: „Remis w Szczecinie należy uznać za zasłużony wynik. Nasza drużyna stworzyła nieco więcej sytuacji strzeleckich niż gospodarze, ale długimi fragmentami meczu gra wyraźnie nam się nie kleiła, z trudem zdobywaliśmy teren, a nasi zawodnicy ofensywni nie byli w stanie znaleźć sobie wolnej przestrzeni na połowie gospodarzy.” Zbyszek grę zespołów tak charakteryzował: „Trenerzy Michniewicz i Czerczesow maja odmienne założenia pracy z drużyną. Michniewicz stawia na taktykę, wykonywanie zadań, zgranie, zrozumienie, ogólnie kolektywizm i mniejszą wagę przywiązuje do przygotowania motorycznego. Uważa, że zawodnika należy przygotować na tyle, aby w dobrym tempie grał przez 90 minut meczu. Bo po co więcej? Mecz dłużej nie trwa. Natomiast dla naszego trenera motoryka jest fundamentem otwierającym możliwości realizacji taktyki i organizacji gry. Tyż piknie. Tylko że aby zajechać rywala to tak jak w interwale musi być stosowana arytmia gry. Szybciej, wolniej, szybciej, wolniej. Aż popadają. A my zbyt długo graliśmy dość szybko, ale jednostajnie. Dopiero po ok. 70 minutach rywale zaczęli odczuwać trudy meczu i zrobiło się luźniej na boisku.” Moros zauważał: „Pogoń była mocno zmobilizowana i nabuzowana. Postawili twarde warunki ale pod koniec meczu, tak jak większość naszych rywali, opadli z sił. Nie potrafiliśmy tego jednak wykorzystać. W takich meczach właśnie najbardziej szkoda straconych szans, bo ich wywalczenie kosztuje masę wysiłku. A nam dzisiaj piłka albo odskakiwała albo zagrywaliśmy ją gdzieś poza boisko. Chyba ani razu nie zagroziliśmy poważnie bramce Pogoni. Słabą mamy tę końcówkę sezonu. Oby nie był to jakiś zły prognostyk, zwłaszcza że, jak słusznie zauważył corazstarszy, rywale zaczynają się na nas mocno spinać, chcąc zadać kłam tym wszystkim ekspertom, którzy w prasie głoszą wszem i wobec, że tylko Legia może spowodować, iż nie zdobędzie mistrzostwa. Znowu media koronowały nas na mistrzów Polski z zastrzeżeniem, że sami możemy sobie pokrzyżować plany.”
Mhm, czy pokrzyżowaliśmy sobie plany? Chyba trochę tak, czy wszystko w naszych rękach i jeżeli zaprzepaścimy szansę na tytuł w 2016 roku to pretensje będziemy mieć mogli tylko do siebie? Z całą pewnością tak. Czy Pogoń w niedzielę przystąpi do meczu zmobilizowana i nabuzowana? Oto jest pytanie, o puchary nie grają, nic im nie grozi, kibicować im będzie cała Polska zawistna wobec bogatego i zadufanego faworyta, ale czy to się okaże odpowiednią motywacją? Fakt jest faktem, jeżeli ‘Portowcy’ odbiorą Legii mistrza w stolicy w ostatnim meczu sezonu, będzie to równie długo pamiętane jak fakt, że zdobyłby go Piast Gliwice. Gdyby coś takiego się spełniło byłaby to sensacja dekady, jako najwięksi frajerzy XXI wieku w polskiej piłce wówczas zapewne ogłoszeni zostaliby Legioniści.
Oto stawka jednego meczu, ostatniego z trzydziestu siedmiu w sezonie. Albo wóz albo przewóz. Albo niebo albo piekło. Albo w niedzielny wieczór triumfalnie maszerujemy na Starówkę, fetujemy mistrzostwo i jakieś porażki w Gdańsku i Lubinie uznajemy za pikuś, mały pikuś, nieistotne potknięcia w drodze po tytuł, albo zgrzytamy zębami, zszokowani pomstujemy i przywołujemy największy banał dotyczący Legii... że przegrywa sama ze sobą! Albo piłkarze kolejny raz (!) uniosą ciężar odpowiedzialności, uznamy ich za mężczyzn, którzy w kluczowych momentach okazują swoją wartość, albo „popierdółki” to będzie najdelikatniejsze z określeń skierowanych w ich stronę. Albo za chwilę na Ł3 objawi się Wielki Szu rodem ze Wschodu, albo okaże się ze mamy do czynienia z skończonym frajerem. Albo Stanisław Sałamowicz zdobytym dubletem zamknie usta krytykom, albo z Warszawy będzie musiał salwować się ucieczką przy wtórze okrzyków jakim to jest trenerskim Dyzmą.
Albo, albo, jedno jest pewne, w niedzielny wieczór będą rządziły nami emocje!
Stanisław Sałamowicz przystawił broń do skroni. Zaufał ‘ekspertom’, że to bezpieczna gra i optymalna w okolicznościach, oby tylko nie pomylił pistoletu z rewolwerem!




Po doświadczeniach tej wiosny nasi na pewno wiedzą, że są tak przygotowani, żeby w najważniejszych momentach nie zawiodły ich nogi i płuca. Trzeba tylko zadbać o głowy
W 2013 i 2014 Lech 'pękał' u siebie (z Podbeskidziem i Pogonią) i nie musieliśmy czekać do samego końca na mistrzostwo, w 2006 i 2002 zapewnialiśmy sobie tytuł w przedostatniej kolejce, w 1995 jeszcze wcześniej, trzeba sięgnąć aż do 1994, żeby przypomnieć sobie okoliczności podobne do jutrzejszego meczu (chociaż wtedy, wiadomo, Górnik też grał o mistrza).
To jest wydarzenie.
O grę drużyny to ja też mogę być w miarę spokojny. Ja największe obawy mam o zachowanie, a właściwie możliwy jego brak na jednej z trybun. Drużynie potrzebne jest gigantyczne wsparcie ,ale i spokojne zachowanie, bo musimy grać w sposób wyrachowany i konsekwentny. Musimy wygrać przez pracę , dobrze zorganizowaną i dobrze wykonaną. Każde zakłócenie ładu to mówić kolokwialnie nóż w nasze plecy.
Zwyczajnie jesteśmy drużyną lepszą. Kiedy ja napiszę zwyczajnie jesteśmy drużyną najlepszą w tej lidze też będzie to zgodne z prawdą. Tylko to nie ma nic do rzeczy.
Przykładów gdzie drużyna lepsza. .. bez liku.
Choćby ostatni przykład Bayernu Monachium, wszyscy pisali to drużyna lepsza a odpadli.
Pewnie, że to jest tylko jeden mecz, a w futbolu różne rzeczy się zdarzają, ale pod tezą, że to kto jest lepszy 'nie ma nic do rzeczy'... No powiedzmy raczej bym się nie podpisał
Kiedy my ostatnio straciliśmy jakiś choćby punkcik w meczu z Pogonią u siebie?
Co do Bayernu to nie wiem o jakich 'wszystkich' mowa, bo wydaje mi się, że jednak dominowało przekonanie, że dwumecz z Atletico będzie dla nich bardzo ciężki. Chyba że masz na myśli oceny post factum? Cóż, w rewanżu bez wątpienia byli drużyną lepszą. Ba, rozgrywali znakomity wręcz mecz i zasłużenie go wygrali. Odpadli, fakt, ale nam 2:1 chyba by wystarczyło?
Eeeeee tam, będzie dobrze, ....
Nie ma tu analogii 1:1, ale łatwo nie będzie.