A+ A A-

Kryzysowa narzeczona?

Adrianowi Guli z Żyliny i krajanowi Brzęczkowi ostatnio z Płocka, Lady Legia mogłaby zadedykować następujące słowa z muzycznego hitu:

 


Mogłaś moją być
Kryzysową narzeczoną
Razem ze mną pić
To, co nam tu nawarzono
Mogłaś moją być
Przy zgłuszonym odbiorniku
Aż po blady świt
Słuchać nowin i uderzać w gaz
Nie jeden raz

Przekornie obaj wymienieni trenerzy powinni być chyba jednak traktowani jako docelowi „na lata”, czyli wyselekcjonowani i w pryzmacie CV pożądani w Warszawie, ale takowymi ostatecznie się nie okazali, za to „strażak” Dean Klafurić został zatrudniony właśnie jako ewidentna „kryzysowa narzeczona”,  czyli doraźne antidotum na sezonowe kłopoty. W tej chwili ratownik jednak tak zaimponował, ratując zda się już pewnego topielca, że powierzono mu dalsze prowadzenie nauki pływania. Czy „na lata”, czy do pierwszego kryzysu, to już będzie zależało od efektów tejże nauki.

Klafurić „dostanie pełne wsparcie całego klubu w realizacji postawionych celów, z których kluczowym jest awans do europejskich pucharów” – powiedział Dariusz Mioduski, prezes zarządu Legii Warszawa. Czy można mieć wątpliwości że już pierwszy letni egzamin, w przypadku niepowodzenia, okaże się definitywnie ostatecznym i ostatnim?

Czy jednak rozróżnienie na trenerów doraźnych „kryzysowych” i docelowych „na lata” ma jakiekolwiek znaczenie? Skorża, Urban, Berg, Hasi łapali się do tej drugiej kategorii, choć przecież pierwszy z wymienionych po wtopie „truskawkowego zaciągu” był już na wylocie po pierwszym roku pracy, Urban nie zdołał przekonać do siebie Leśnego, Berg byłby dużo wcześniej zwolniony, gdyby nie „rozgrywki” między właścicielami, a Hasi jawi się jako największe trenerskie nieporozumienie obecnej dekady, za to z „kryzysowych” Czerczesow mający wyrwać z marazmu zespół po uczniu Sir Aleksa Fergusona obrasta w legendę szkoleniowca idealnego dla legionistów, Magiera oszczędnościowa alternatywa po Albańczyku z Anderlechtu po awansie z grupy LM do wiosennej fazy LE, przeistoczył się w „trenera na lata”, eksperymentalny, bez praktyki szkoleniowej Jozak z rocznym kontraktem, gdyby się sprawdził, miał przekazywać globalną wiedzę z funkcjonowania Dinama Zagrzeb, a Klaf zdaje się że jest na nieco podobnej ścieżce w Legii do Jacka Magiery, oby tylko po zyskaniu zaufania nie stracił go równie szybko jak Magic.

Nad tym ostatnim porównaniem możemy się nieco zatrzymać. Obaj bez szczególnego doświadczenia trenerskiego na seniorskim klubowym poziomie, obaj stanowili wersję oszczędnościową, byli „pod ręką” bez dużych oczekiwań finansowych, jednemu i drugiemu nie można odmówić pasji trenerskiej i zarówno jeden jak i drugi po objęciu zespołu postawili na dobry kontakt z piłkarzami, okazali im zaufanie, co zostało odwzajemnione (przynajmniej początkowo) ponieważ obaj zyskali opinię sprawiedliwych w dokonywanych wyborach personalnych. To co ich różni, jest korzystne dla Magica ponieważ o nim jeszcze przed wyborem na trenera można było powiedzieć – legionista z krwi i kości, który na funkcję szkoleniowca stołecznego klubu wcześniej czy później i tak byłby przewidywany, natomiast Chorwat jawi się jako zupełny królik wyciągnięty z kapelusza lub raczej z kieszeni marynarki „trenera” Romeo Jozaka. To zapewne również wpływa na fakt, że Magic po pierwszych sukcesach, udanym resecie drużyny, awansie do Ligi Europy na wiosnę i zdobyciu mistrzostwa, został deklaratywnie okrzyknięty „trenerem na lata” , natomiast o Klafie nikt tak w tej chwili jeszcze nie powie mimo analogicznego „resetu” nowej miotły, dobrego wywiązania się z tej roli i zdobytemu dzięki temu dubletowi. Powściągliwość przy Klafie wynika również z niewątpliwych przypadków Jacka Magiery, który w drugim etapie pobytu na Ł3 w funkcji szkoleniowca nie poradził sobie z dołkiem formy w drużynie, postawienie na dobre relacje z piłkarzami zawiodło w sytuacji kryzysowej, okazało się że za „sprawiedliwego” trenera zespół nie chce jednak umierać, nie potrafi w sobie wyzwolić energii, która pozwoliłaby mu chociażby przynajmniej uniknąć dotkliwej wtopy z Sheriffem z Tiraspolu. Jeżeli jednak są analogie między trenerami to dlaczego Mioduski, świadom tego co na trenerskiej ścieżce przydarzyło się niedoświadczonemu Magierze, powtórnie stawia teraz, na co prawda z dubletem i z akceptacją drużyny, ale jednak cały czas „żółtodzioba” Klafa?

Tak jak Mioduski deklarował, że Magic jest na lata, żeby po dwóch miesiącach go zwolnić, tak teraz prezesowi i właścicielowi klubu można wypominać, że obwieszczał postawienie na doświadczenie przy wyborze docelowego trenera dla Legii, ten czynnik miał być jednym z głównych i decydujących. Tak jak  to miało być dowodem na wyciągnięcie wniosków z poprzednich błędów, tak nominacja dla Klafa wydaje się zaprzeczeniem takich deklaracji, a powieleniem ruchów, które trzeba będzie określać jako ryzykowne lub eksperymentalne, a w przypadku wtopy, przy braku wyników, już latem, zostaną i przez media i przez kibiców określone blamażem piłkarzy, trenera ale i prezesa i właściciela klubu, który dokonał takiego a nie innego wyboru.

Dlaczego zatem na taki krok Mioduski się jednak zdecydował? Jest nieświadomy podjętego ryzyka? Sądzę że pierwotnie chciał go uniknąć, takie słowa: „Mogę jednak zagwarantować, że jeśli trafi do nas nowy trener, to na pewno wykonamy wielką pracę, by ściągnąć tu fachowca. Doświadczenie będzie jedną z kluczowych rzeczy, do których przywiążemy wielką wagę.” (sport.pl) to nie była ściema, pic na wodę fotomontaż. Taki trener był poszukiwany, ale z jednej strony te poszukiwania nie przynosiły rezultatu, a z drugiej miotła Klafa na finiszu sezonu okazywała się nad wyraz skuteczna.

Moim zdaniem, pierwotnie nie było planu postawienia na Klafa, jestem zgodny z tym co nakreślił Adam Dawidziuk: „Od początku plan ratunkowy był jasny: Dean Klafurić. Z zastrzeżeniem, że tylko do końca sezonu. I to bez względu na wynik (...) choć w mediach przedstawiano to tak, że na maila wpłynęło 100 CV potencjalnych trenerów, to takich, którzy spełniali wymagania było niewielu (...) Legia szukała trenera, a Klafurić radził sobie coraz lepiej. To ważne, bo choć na początku traktowano go jako typowego ratownika, to jego pozycja rosła. Choć trzeba przyznać, że gdyby nie blokada Guli, to nowego trenera legionistów znalibyśmy jeszcze 2-3 tygodnie przed końcem sezonu.” (legia.net)

Swoją drogą, gdyby obwieszczono 2-3 tygodnie przed końcem sezonu nazwisko nowego trenera to byłby to nóż wbity w plecy i Klafowi i Rado & s-ka „skoro drużyna była za Klafem (a była) i tak dobrze się jej z nim pracowało” (powtórnie słowa Dawidziuka). Mieliśmy zatem synergię trenera z zespołem i to jest niezaprzeczalny i bardzo duży atut Klafa.

Według mnie Mioduski dokonał kalkulacji, chciałby mieć trenera, docelowego z doświadczeniem i z autorytetem, który ogarnąłby legijną szatnię na wzór Czerczesowa. Ale kontekst obecnej sytuacji jest taki, że Legia potrzebuje przede wszystkim trenera, który już „tu i teraz” w lipcu i w sierpniu uzyska od tych piłkarzy, których ma obecnie do dyspozycji maksymalny pułap ich możliwości. Awans do fazy grupowej europejskich pucharów jawi się jako absolutny priorytet. Bez tego, jak przyznaje sam Mioduski, rozwój klubu zostanie wstrzymany, ograniczony, co należy rozumieć jako drastyczne cięcie kosztów i poszukiwanie na gwałt funduszy do zasypania dziury budżetowej, czyli między innymi wyprzedaż tych, których tylko będą jeszcze chcieli inni kupić. Czy trener „doświadczony z autorytetem”, ale który będzie dopiero musiał poznać piłkarzy i będzie próbował poukładać ich według swojej koncepcji „na nowo”, zdąży tego dokonać do lipca i sierpnia? Ryzyko, że taki trener tego dokona i tak będzie nie mniejsze, niż to że Klaf obeznany już z realiami i przede wszystkim w synergii z piłkarzami, postara się im nie przeszkodzić w kontynuowaniu jak na razie zwycięskiej passy. W chwili obecnej w drużynie nie ma potrzeby nowej miotły, bo zespół mentalnie wydaje się na fali, rewolucji kadrowej latem się nie przewiduje, zatem szanse na awans do pucharów z chorwackim dotychczas „żeńskim” trenerem, być może są nie mniejsze niż z doświadczonym np. niemieckim lub włoskim z Serie A lub z Bundesligi.

Natomiast kasa jest istotna i to ona w istotny sposób wpływa na decyzje. Być może doświadczony trener z Polski otrzymałby porównywalne wynagrodzenie z Klafem i pod tym względem nie jest to wariant „oszczędnościowy”, jak zapewnia prezes. Ale załóżmy sobie trenera z doświadczeniem na poziomie Brzęczka, nie wspominając np. o Fornaliku lub Zielińskim, tyle tylko że wyobraźmy sobie kogoś takiego z najwyższego poziomu ligowego we Francji, Niemczech, Włoszec,h który zgodziłby się na uposażenie takie, które akceptuje obecnie Klaf? I to na pułapie tylko rocznego kontraktu, jedynie z opcją przedłużenia? Jeżeli chcemy trenera „doświadczonego z autorytetem”, to znaczy że taki trener będzie doceniany (wymiernie finansowo na rynku futbolowym również) i sam też się będzie cenił i miał określone oczekiwania. A co jeśli letni atak na puchary nie wypali? Pozostaniemy z przegranym trenerem „na dzień dobry” na wysokim kontrakcie niczym z kamieniem u szyi dla rozsypującego się wówczas budżetu. Kasa jest istotna i moim zdaniem przy pozostawieniu Klafa w klubie miała znaczenie, będąc  dla Mioduskiego rodzajem czystej kalkulacji.

Nie znaczy to że z Klafem ryzyko nie istnieje. Ba, subiektywnie sądzę, że jeśli w przygotowaniach coś nie pójdzie, zostanie popełniony jakiś błąd, drużyna nie wskoczy na wysokie obroty, to Chorwat, mimo że teraz ma swoich zwolenników, w takiej sytuacji jak mniemam sobie może nie poradzić, jeżeli trudno mu będzie wyjść z dołka, wówczas podzieli los Jacka Magiery. To co jest atutem, czyli dobre relacje „z szatnią” w sytuacji kryzysowej może ulecieć w siną dal. Zaczną się poszukiwania winnych kryzysu, a w tym niedoświadczony trener może zostać najszybciej złożony w ofierze i rzucony mediom i kibicom na pożarcie. Pozycja zawodowa Klafa ciągle nie jest za wysoka i cały czas musi on dopiero zapracować na swoją wyższą trenerską rangę i uznanie.

Mioduski zdaje sobie z tego sprawę, z tego powodu już teraz przytacza że Legia musi być przygotowana na zmiany trenerów, przywołuje ich średni okres pracy. Wydaje się zauważalnym w wywiadach przesuniecie nacisku na wymóg stabilizacji szkoleniowej z funkcji pierwszego trenera na zrządzający klubem pion szkoleniowy.

„Muszę myśleć z punktu widzenia klubu - tak jest przy podpisywaniu kontraktów. Wiemy jakie są statystyki, że trenerzy w Europie nie przepracowują średnio nawet 11 miesięcy (...) Legia musi szukać trenerów pasujących do wizji klubu. Ci muszą wpisywać się w założenia, w których są nasze ambicje, ale i ograniczenia. Szkoleniowiec chcący osiem transferów od razu, nie pasuje do naszego klubu. Nie każdy rozumie, jak zatrudnia się trenerów… Trener jest ważną postacią w Legii, ale nie decyduje o kadrze. My jako Legia mamy plany transferowe na kolejne okienka (...) Przy zatrudnieniu trenera, istotne są również kwestie taktyczne, fizyczne, mentalne, ale też model, system i założenia zespołu na boisku. Trener pierwszego zespołu musi się wpisać w plan Legii.”

Być może te założenia, czyli w nieco złośliwym uproszczeniu zatrudnianie trenera „od kryzysu do kryzysu”, a w każdym razie liczenie się z tym że jego cykl pracy jako wydajny może być roczny lub niewiele dłuższy, to są bardziej istotne kwestie niż sam fakt pozostawienia obecnie Klafa jako właśnie „kryzysowej narzeczonej”.

Prezes Legii podjął decyzję, czy wybór ryzyka okazał się słuszny, zadecydują wyniki w grach eliminacyjnych do europejskich pucharów. W kwietniu piłkarski zmysł Mioduskiego nie zawiódł, laik i ignorant futbolowy utarł nosa niektórym pewnym siebie ekspertom.

Sylwester Czereszewski wypowiedź z kwietnia po zwolnieniu Jozaka: "Przyjście Klafuricia to żadna zmiana. Przecież to właśnie on był u boku Jozaka w ostatnich miesiącach, więc można powiedzieć, że jest kontynuatorem jego myśli szkoleniowej. Nie chcę mi się wierzyć w żaden tzw. efekt nowej miotły. Może wygrają teraz jedno, dwa spotkania, ale w dłuższej perspektywie nic się nie zmieni. Taka zmiana trenera na sześć kolejek przed końcem rozgrywek to tylko przyznanie się do błędu. Tak naprawdę to już mogli zostawić Jozaka do maja i dopiero po sezonie go zwolnić. Wyszłoby na to samo.” (sport.pl)

Tomasz  Hajto w Cafe futbol:


     Truskawka na torcie dla „Kryzysowej Narzeczonej”!

Dyskusja (29)
1sobota, 09, czerwca 2018 13:21
CTP
"Legia musi szukać trenerów pasujących do wizji klubu"
A już myślałem, że po zmianie właścicielskiej takiego zdania już nigdy nie usłyszę.
Ech, ja głupi...
2sobota, 09, czerwca 2018 15:09
kibic50
Z tego tekstu wynika niezbicie, że wszyscy wiemy o futbolu mniej więcej tyle, co Sylwester Czereszewski Wink
3sobota, 09, czerwca 2018 15:41
świrekwampirek
Szczerze po tytule nie chce mi się czytać kolejnej porcji narzekania, to już mocno nudne i wymiotne jest.
4sobota, 09, czerwca 2018 17:51
iocosus
No tak, teraz jak nawet będę chciał Świrka zbanować to nie będę mógł, bo sumienie będzie mnie gryzło, że to a nuż podświadomie rewanż za krytykę tekstu! Wink
5sobota, 09, czerwca 2018 18:08
ł apacz
Mioduski niczym nie ryzykuje, Klaf nie awansuje do LE to go zastąpi Vuko, a brakującą kasę pokryje ze sprzedaży Szymańskiego i Niezgody. Może latem to nie będzie kwota 768mln€ ale dobre i 5mln€.

W kilku wywiadach już nas zresztą do tego przygotowywał.


Także to nie trener jest problemem tylko ten, no...co ma wizję i kłamliwą fonię.
6sobota, 09, czerwca 2018 18:24
Senator
@Świrek
Bardzo to słabe co napisałeś. Nie czytałeś a po tytule wiesz. No rzesz k....
@Iocosus
Bardzo dobry tekst z którym się właściwie w całości zgadzam. Tak to wygląda i już od indywidualnej oceny zależy czy to dobrze czy to źle .
7sobota, 09, czerwca 2018 19:26
świrekwampirek
A widzisz jaka jestem szczwana bestiaSmile
Senator a ja proponuję wyjąć tej kij z tyłu ciała bo nadal jak nie patrząc nie jesteśmy na forum onkologicznym.
Wiesz ta retoryka upadku i marności po kolejnym acz nie licznym dublecie mnie osobiście męczy.
8sobota, 09, czerwca 2018 19:55
Senator
@Świrek
A w którym miejscu Iocosus pisze o upadku i drwi z dubletu?
Racjonalnie i dla mnie prawidlowo nakreśla główny cel, a co za tym idzie prawidłowo wg mnie wyciąga wnioski dlaczego Kraf a nie kto inny.
9sobota, 09, czerwca 2018 20:27
CTP
@Świrek
Zdaje się, że nikt tutaj nie drwi z dubletu i większość się z tego cieszy. Natomiast, wygranie naszej ligi zdecydowanie nie jest żadnym wyznacznikiem klasy drużyny w kontekście europejskiej średniej. Poziom naszej ligi jest w ostatnich latach bardzo nieprzyjemnie weryfikowany w europejskich pucharach. Legia przez lata jeszcze jakoś trzymała się pewnego przyzwoitego poziomu ale już ubiegły pucharowy sezon zakończył się klapą, stąd m.in. mój niepokój podsycany jeszcze transferowymi plotkami.

@Iocosus
"W kwietniu piłkarski zmysł Mioduskiego nie zawiódł, laik i ignorant futbolowy utarł nosa niektórym pewnym siebie ekspertom"

Ten sam "zmysł" kilka miesięcy wcześniej zatrudnił Jozaka, więc ja bym mu aż tak nie ufał.
10niedziela, 10, czerwca 2018 11:24
Zbyszek
Zgadzam się z Senatorem ,że tekst Iocosusa jest merytorycznie poprawny,a ujęcie tematu właściwe. Lecz jednocześnie zostawia on kilka otwartych furtek,a autor posługuje się, co prawda cytując stereotypami, które funkcjonują w obiegu medialnym choć sensu w nich nie ma żadnego. Dlatego pozwolę sobie nie polemizować,ale zabrać głos ad vocem.
Zacznijmy od refleksji nad pojęciem :"wizja klubu". Czy się pod nim kryje cokolwiek realnego czy jest to fantom,albo co lepsze zbiór pobożnych życzeń. Bo pomyślmy jakie to wizje ma producent dajmy na to ołówków. On chce ich produkować jak najwięcej, jak najtaniej i sprzedawać jak najwięcej i jak najdrożej. Tak klub piłkarski ma odnosić sukcesy na miarę swojego stanu posiadania, do maksimum wykorzystując swoje możliwości finansowe, organizacyjne i kadrowe. Oddzielną kwestia jest uznanie co jest sukcesem a co nim nie jest.Kiedy ja czytam,że ta wizja to Akademia dająca piłkarzy do młodszych rocznikowo drużyn, następnie najlepsi do CLJ i stąd poprzez II drużynę do I zespołu to mi bliżej do płaczu niż do śmiechu. Zawodnicy z III a pewno niebawem z IV ligi mają być wzmocnieniem I drużyny walczącej w LM.? Czysty nonsens.O wartości dotychczasowej Akademii świadczą dwaj zawodnicy : Lewandowski i Salah. Gdyby nie ta pieprzona Akademia to obaj by grali w Legii.Nie znaleźli miejsca w Legii, bo najpierw trzeba było zatrudnić swoich wychowanków.I zadam proste pytanie : kto z akademików , być może poza Szymańskim, gra w I zespole i kto był rzeczywistym wzmocnieniem drużyny.Taki Reca z Wisły czy Piątek z Cracovii odchodzą za 4 miliony Euro,a my się cieszymy jak dostaniemy 2 miliony.Nie dlatego,że nie umiemy negocjować,ale dlatego,że te nasze gwiazdy tyle są warte. Myślenie,że teraz będzie lepiej jest tyle samo warte co dziewczyny wychodzącej za mąż za pijaka "Jak się ożeni to się odmieni" i rzeczywiście nie tylko więcej pił,ale i bił.
Wracając zaś do celu to wypada zauważyć co najmniej dwa podejścia, o których w wierszu pisał Młynarski, który ja przytoczyłem w Zezie cz.67. Albo stawiamy sobie małe cele z czego nie jesteśmy zadowoleni,ale je realizujemy co nas bardzo cieszy,albo stawiamy wysokie cel, co nas raduje, których nie spełniamy co czyni nas nieszczęśliwymi.Możemy wreszcie nie stawiać celów wychodząc ze słusznego założenia,że co ma być to będzie Smile. Drogą stawiania wysokich celów poszli gówniarze z Lecha. W Zezie cz.68 wykazałem jak były one nierealne. I przyszło Lechowi za te idiotyzmy zapłacić bardzo wysoką cenę. Kibice Lecha w zupełnie kuriozalnym i napisanym prymitywnym językiem oświadczeniu dają jednak wyraz swemu odczuciu,że zostali przez władze klubu oszukani.Już jak wierszowy lis byli w ogródku , już witali się z gąską, a tu , patrz pan,katastrofa.

Drugim wypreparowanym z treści jest sformułowanie o korzystnym wpływie tzw, szatni na wyniki.Ja oceniam,że Klafuricz nie jest najgorszym wyborem, bo o trenerze świadczą wyniki. Natomiast za cholerę nie rozumiem bardzo inteligentnego faceta jakim jest Mioduski, który nie musi się znać na piłce, więc tym bardziej nie powinien udawać,że się zna i używać pojęć, których nie rozumie i nie wie co one znaczą.Przedstawiając Klafuricza wystarczyło powiedzieć,że jako trener wraz z drużyną wygrał to co było do wygrania.Opowiadanie o zarządzaniu szatnią było całkowicie zbędne. Jak dowodzą liczne badania i opracowania psychologiczne i socjologiczne zła atmosfera w szatni może mieć negatywny wpływ na wyniki, gdyż niszczy poczucie wspólnoty interesów i celów, demoluje pewność siebie i rozwala koncentrację.W tym sensie jest oczywiste,że lepiej jest jak atmosfera w szatni jest dobra niż zła. choć to nie końca prawda, gdyż np. w Wielkiej Legii szatnia była skłócona i podzielona na trzy wrogie obozy,a wyniki i to jakie były.Badacze dość jednoznacznie np. dr Jerzy Melibruda stwierdzają,że to dobre wynik wpływają korzystnie na szatnię,a nie odwrotnie. Bo o wygranych decydują inne czynniki, czysto piłkarskie z których jakość zawodników i ich przygotowanie fizyczne i taktyczne rozstrzyga.I Klafuricz potrafił spośród licznego grona dobrych piłkarzy jakimi dysponował dobrać do każdego meczu takich, którzy byli w najwyższej formie i co najważniejsze, pozwalał im grać. A najważniejsza było to,że swoje trenerskie bytowanie zaczął od wygranej. Klafuricz nie jest gadułą, i dobrze,Moim zdaniem daje on nadzieję na tak potrzebną Legii normalność.Nie na jakieś wizje,ale na normalną pracę i stabilizację.Oby na coraz wyższym poziomie.
11niedziela, 10, czerwca 2018 16:48
iocosus
CTP w kwestiach zaufania, sądzisz że po ubiegłorocznych nietrafionych letnich transferach, publicznych przestrzelonych deklaracjach względem Magica, wtopach z Astaną i Sheriffem, nieudanym na wiosnę ostatecznie eksperymencie z Jozakiem, po 11 ligowych porażkach w sezonie po tym wszystkim do kupy, Mioduski uważa że prowadzenie klubu to bułka z masłem, a on jest w piłkarskich arkanach nieomylny i zjadł już wszystkie rozumy, czego dowodem ma być postawienie na sześć kolejek przed końcem ligi na stanowisku głównego trenera dotychczasowego asystenta, znanego dotąd z trenowania kobiet?
Mioduski liczył na reset w drużynie dzięki trenerskiej roszadzie, ale nie na to że odkryje dla Legii nowego własnego Mourinho w osobie Klafurica i według mnie cały czas tak nie uważa, chociaż dał kontrakt Chorwatowi. Czym się kierował to właśnie starałem się zinterpretować w tekście.
W skrócie. Moim zdaniem Miodzio ma świadomość ryzyka tylko że przeszacował je z innymi wariantami i wyszło mu, że te inne rozwiązania, po pierwsze tak łatwo nie są do pozyskania, a po drugie przy tym aż tak znacząco ryzyka nie umniejszają, a w przypadku niepowodzenia mogą więcej ważyć.
Priorytetem dla klubu jest awans do europejskich pucharów. Zatem najważniejsza będzie dyspozycja i forma drużyny latem, gdy w 50 dni trzeba będzie rozegrać 15 meczów. Jakie są w tym decydujące czynniki? Przygotowanie fizyczne! Obojętnie z jakim głównym trenerem, za motorykę ma odpowiadać trener przygotowania fizycznego „na stałe”. Przygotowanie mentalne – obecnie na wysokim poziomie po zdobytym dublecie z trenerem akceptowanym przez szatnię. W tym aspekcie można raczej tylko coś popsuć niż poprawić. Przygotowanie taktyczne? Doświadczony trener powinien mieć przewagę w tym względzie, ale Klaf biorąc pod uwagę wyniki z finiszu ligi jakichś kuriozalnych baboli nie popełnił. Czy nowy trener miałby czas na wdrażanie nowych własnych koncepcji taktycznych? Dobór personalny – mają być tylko uzupełnienia latem, jeżeli tak, to czy nowy trener ponownie zdążyłby się rozeznać w potencjale, wadach i zaletach poszczególnych piłkarzy, czy też na przykład Kuchy przy nowym szkoleniowcu miałby „dzień świstaka”?
W kontekście trzech miesięcy i realizacji celów w tym okresie przewaga trenera „doświadczonego i z autorytetem” nad „żółtodziobem” Klafem jest dyskusyjna. Moim zdaniem zalety trenera doświadczonego i z autorytetem biorą górę w dłuższym obrębie czasu. Ktoś taki będzie miał większe możliwości na poradzenie sobie z kryzysem, z dołkiem formy, który niewątpliwie w jakimś momencie sezonu nadejdzie. W tym aspekcie przypuszczam że Klaf może mieć problemy analogiczne jak Jacek Magiera. Obym się mylił, bynajmniej nie pierwszy raz, ale najważniejsze to i tak żeby dołek nie przypadł na letnie miesiące!
12niedziela, 10, czerwca 2018 17:00
iocosus
Zbyszek w tym miejscu to ja zostawiam wizje i strategie dotyczące Akademii czy też wprowadzania młodych piłkarzy do pierwszego zespołu, jest konkret, czyli jeżeli już to wizja wdrażania do Legii, nie piłkarzy, a trenerów. Wydaje się że tu możemy się zetknąć z próbą przedefiniowania zagadnienia i nad tym wolałbym się skupić. Wszystkiego do jednego worka nie wrzucimy, chyba że z napisem: mydło i powidło.
Do tej pory obowiązywał postulat stabilności szkoleniowej, czyli trener powinien mieć czas, żeby w klubie piłkarzy poznać, wyselekcjonować, przekazać im własne koncepcje taktyczne, organizacji gry no i później powinien też otrzymać okres weryfikacji własnych dokonań, również możliwości korekt szkoleniowych. Tego przynajmniej w teorii wypada się dopominać, natomiast praktyka jest taka że w zasadzie ten proces sprowadza się do jednego etapu – natychmiastowej weryfikacji dokonań trenera przez bieżące wyniki. I stąd te zmiany trenerów w klubach niczym przysłowiowe rękawiczki. Stąd narzekania na prezesów którzy za nic mają proces szkoleniowy, a tylko by zatrudniali nowych trenerów, bo przecież jak rezultatów brak to łatwiej wymienić trenera niż jedenastu piłkarzy (może to i stereotypowy slogan, ale niestety praktykowany i obowiązujący),
Teoria z praktyką się kłóciła i kłóci teraz zastanawiam się czy nie będzie prób przedefiniowania w jakimś stopniu teorii, tak żeby praktyka trenerskich ciągłych roszad była jednak wytłumaczalna i akceptowalna!?
W tej dekadzie od 2010 roku w Legii pracowało ośmiu trenerów, przywołana przez Mioduskiego średnia długość kontraktu – 11 miesięcy – w zasadzie by się potwierdzała. Może to i reguła, ale taka wzorowana raczej na Jesusie Gilu - w ciągu 16 lat pełnienia funkcji prezydenta Atletico Madryt wymienił 26 szkoleniowców, do Józia Wojciechowskiego trochę brakuje - w sześć lat ustanowił rekord na poziomie 17 wymienionych szkoleniowców, ale ośmiu trenerów w Legii w osiem lat to też „godny” niezbyt chwalebny wyczyn. Tyle tylko, że w przypadku naszej Legii w zasadzie każdą rotacje na stanowisku trenera da się pozytywnie uzasadnić, każda przynosiła jakiś pozytywny efekt. Po kadencji Skorży, Urban zdobył mistrzostwo, po Urbanie Berg powtórzył triumf na krajowym podwórku i „prawie” awansował do LM, po Wikingu Czerczesow powrócił z Legią na tron i zaszczepił w kibicach przekonanie że jest w Legii właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, nawet Besnik Hasi – wtopa dekady – może się pochwalić z Legią faktycznym awansem do LM, a gdyby to nie przekonywało, to trzeba pamiętać że dzięki Albańczykowi z Anderlechtu na Ł3 zawitał Odjidja Ofoe. Reset Magiery sprawił wiosenny awans do LE i kolejne mistrzostwo, a Jozak, mhm, mimo wszystko za jego kadencji jesienna zła passa 2017 roku została odwrócona, tylko do zimy, ale jednak. Wiosnę ratował już skutecznie Klafurić, oby efektu resetu wystarczyło i na letnie miesiące, a później … dołek formy wcześniej czy później nastąpi i Klaf zgodnie z tradycją ostatnich lat zostanie zwolniony, wymieniony na kogoś nowego, ale … ale czy w tym będzie coś złego skoro to jest jak widać skuteczne i przynosi efekty!? Piszę to z lekką przekorą, trochę prowokacyjnie, sam biję się z myślami, z akceptacją dla takiego „procederu” ale … czy aby Mioduski nie próbuje nam lekko sugerować, że taka jest piłkarska „normalność”. Za proces szkoleniowy, jego ciągłość powinien odpowiadać zarządzający w klubie sztab szkoleniowy, a trener jest od realizacji bieżących zadań i z tego jest rozliczany. Gdy jego efektywność maleje, baterie się wyczerpują, to jest bez sentymentu wymieniany, nieważne czy po dwóch latach, czy po dwóch miesiącach,istotnym jest brak energii w „baterii”.
Tylko że takie podejście prowokuje pytanie, ponieważ im bardziej doceniany, uznany na rynku trener, tym mniej będzie chciał być kojarzony z „bateryjką do wymiany”. Taki matrix na Ł3 nie każdemu trenerowi będzie odpowiadał? To pytanie do Mioduskiego jak mieć speca, fachurę od bieżącej roboty, który nie miałby poczucia tymczasowości wykonywanej pracy, nie czułby się w momencie podpisywania trenerskiego kontraktu jak wchodzący na szafot na którym opadnięcie katowskiego miecza jest tylko kwestią czasu?
13niedziela, 10, czerwca 2018 22:04
CTP
@Iocosus
"Klaf biorąc pod uwagę wyniki z finiszu ligi jakichś kuriozalnych baboli nie popełnił"
Wiesz, ja bym się chętnie z Tobą zgodził, gdyby nie ten wredny szyderca, który siedzi z tyłu mojej głowy. A ten szyderca coś mi tam szepce o 4 mln złotych polskich do podziału na całą drużynę, jeśli ta zdobędzie MP. Ostatnie kilka meczów Klaf grał identycznym ustawieniem jak za Jozaka, czyli 4-3-3 i jakoś to panom piłkarzom nie przeszkadzało.

"Czy nowy trener miałby czas na wdrażanie nowych własnych koncepcji taktycznych?"
A czy my mamy jakąkolwiek skalę porównawczą, żeby to rozkminić? Czerczesowowi się udało w kilka tygodni postawić zespół na nogi. No ale to chyba zbyt mała próba, żeby na tej podstawie cokolwiek rozstrzygać. Od nastu lat Legia zatrudnia trenerów, którzy się dopiero uczą poważnej piłki, więc my tak naprawdę nie wiemy, czy sympatyczny Stanisław, to reguła czy tylko wyjątek. Jedyne, co wiemy, to, to że trenerskie żółtodzioby wcześniej czy później zostają przez szatnię połknięci i wydaleni.

Próbujesz, drogi Iocosusie, doszukać się w decyzjach prezesa Mioduskiego jakiegoś długofalowego planu. Ja, niestety, nie mam aż takiego zaufania do jego zdolności menadżerskich i uważam, że najczęściej kieruje się potrzebą chwili. Magiera poleciał, bo kibice byli wkurzeni i z tego samego powodu poleciał też Jozak. A Klafuric został trenerem, bo po prostu inni odmówili. Odmówili, prawdopodobnie wiedząc jakimi piłkarzami i jakim transferowym budżetem będą, ewentualnie, dysponować.
14poniedziałek, 11, czerwca 2018 03:32
dalkub
Iocosus

z twojego tekstu oraz późniejszych odpowiedzi można wyciągnąć kilka ciekawych wniosków:

1. "każdą rotacje na stanowisku trenera da się pozytywnie uzasadnić, każda przynosiła jakiś pozytywny efekt" - czyli generalnie jest dobrze że zmieniamy trenerów tak często? a i przypominam, że ostatnio coraz częściej w tym sezonie było już 3. Nie widziałem aby pracując po kilka miesięcy ktokolwiek cokolwiek zbudował. Jedynym trenerem jaki nie został wywalony był Czerczesow, i od reszty różnił się przede wszystkim tym że miał doświadczenie i wyciągał drużynę z kryzysów, a w Legii trener pada na pierwszym kryzysie, a może inaczej nie potrafi z niego wyjść.
Postulat stabilności szkoleniowej jest jak najbardziej rzeczą pożądaną tylko aby on się ziścił potrzeba innego doboru kadry trenerskiej niż dotychczas - ot niestety cała smutna tajemnica.

2. Dowiadujemy się od ciebie że początek nowego sezonu to zły okres na nowego trenera, bo mało czasu - może. Ja w takim razie zapytam kiedy jest lepszy? w pierwszym okienku reprezentacji? drugim? a może w zimie? Może w Legii potrzeba sprowadzać nowych trenerów zimą i wtedy podpisywać kontrakty do końca grudnia? Jak czytam te wszystkie opowieści o "poznawaniu drużyny", że mało czasu to mnie pusty ogarnia śmiech - piszą to najczęściej ci co nigdy w jakiejkolwiek szatni nie siedzieli i nie mieli nowych trenerów czy zmian w trakcie sezonu. I jeszcze co do tego dobrego mentalu, który Legia ma w tej chwili - podobny miała rok temu i co to dało? Mental jest wtedy dobry jak są sukcesy - pisał o tym Zbyszek ale i wtedy kiedy zawodnicy czują że ten co im mówi co mają robić na boisku mówi do nich z sensem, że to co im każe robić na treningu powoduje że czują się dobrze, że oczekiwania trenera nie przerastają ich umiejętności, że jest sprawiedliwy przy doborze zawodników do gry itd.
A dobry i doświadczony trener ma sporą szansę ogarnąć to szybko, nawet szybciej niż nam się wydaje

3. Ja pisałem o tym że po zdobyciu dubletu Mioduski Klafa zostawi, ty pisałeś że w to nie wierzysz i raczej tak nie będzie, wyszło na moje. Ja tam w te wszystkie poszukiwania nie wierzę - dla mnie tak zwyczajnie miało być, wariant tańszy, kontrakt na rok, więc jak się zwolni po jakimś czasie - czego nie życzę sobie - to mała strata. Ot właśnie trochę takie poszukiwanie chorwackiego Mou w Polsce - a może się wreszcie uda, bo przecież rachunek prawdopodobieństwa o tym mówi.

I na koniec, Mioduski jako zarządzający klubem bardzo mocno mnie zawodzi - nie dlatego że nie gra u nas Neymar z Messim i nie ma na parkingu 20 maybachów że tak się odniosę do wpisu mojego "ulubieńca". Mioduski zawodzi gdyż przez 15 miesięcy zarządzania Legią pokazuje totalny brak konsekwencji w działaniu, popełnia podobne błędy jakie wcześniej krytykował, bawi się w prowizorium i zarządza tu i teraz od kryzysu do kryzysu - tak nic nie zbuduje, tak tylko gasi pożary, które nastąpią bo sam nie mając doświadczenia otacza się ludźmi bez doświadczenia.
A to że w Legii ma być trener od fizyki bez względu na to kto będzie trenerem jest dosyć dziwacznym posunięciem raczej na świecie nie praktykowanym bo to jest tak że zatrudniasz gościa do prowadzenia druzyny, ale nie dajesz mu wpływu na istotny element przygotowania drużyny - trudno tak brać odpowiedzialność.
15poniedziałek, 11, czerwca 2018 16:24
MeM
Panowie, dajcie spokój. przecież wszyscy czekają, aż reprezentacja gospodarzy dostanie w palnik na MŚ i na Staszka powracającego do nas na białym niedźwiedziu Smile
16poniedziałek, 11, czerwca 2018 22:50
Oley
W niedalekiej przeszłości miały miejsce dwa (jakie zaobserwowałem) ruchy w obszarze zwolnienia pierwszego trenera i zastąpienia go jego własnym asystentem. Pierwszy- Leicester, po wywaleniu Ranieriego na ławce, jako pierwszy zasiada jego dotychczasowy asystent Sheakspere (czy jakoś tak... Smile ) i drużyna, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczyna grać lepiej. Oczywiście koleś wytrzymał, ile wytrzymał, bo efekt nowej miotły w zderzeniu z kolejnym kryzysem w drużynie przepadł jak Franka buty z przedpokoju. I jakoś, chcąc być realistą i przy całej mojej sympatii dla Klaufa, wietrzę taki koniec jego rządów przy Ł3.
Drugi- zwolniony z Pogoni Szczecin Maciek Skorża (należało mu się- to już inna sprawa) i jego asystent, Rafał Janas, który od razu mówi, że prowadzenie zespołu "po Maćku" nie wchodzi w grę. Mało tego, nie za długo wytrzymał na stanowisku asystenta Kostji (chyba tak to się pisze...)- inna sprawa, że może Maciek go ściągał do swojego nowego projektu.

Co do poprzednich trenerów, to jakoś Berg chyba, patrząc z perspektywy czasu, zrobił przy Ł3 dobrą robotę. Można mieć do niego pretensje, za "typowo jozakowe" trzymanie się pewnych swoich "złotych myśli" (Heniek Ojjama), ale ten "wyższy poziom" udało się osiągnąć (moja subiektywna ocena...)
Co do Staszka, to jestem (jak pewnie większość) jego fanem, mimo to, uważam, że na dłuższą metę ta formuła by się nie sprawdziła... taktyka OK, ale jakoś nie widziałem indywidualnego rozwoju zawodników pod jego skrzydłami (poza Jodłą, ale gra Tomka to jakby kwintesencja staszkowego futbolu- to tak, jakbym stanął skleconą na prędce za parę tysia Frontierą przed offroadem i dziwił się, że wygrałem z Lambo i Ferrari)
Magic... nie poradził sobie, ale pytanie, kto by sobie poradził, jakby mu wyjęli dwóch najważniejszych zawodników w zimowym oknie. Brak Niko i Prio nie był co prawda tak widoczny, bo VOO wygrał nam mistrzostwo. Problem w tym, że Magic, nie mając doświadczenia, totalnie nie miał planu B (nawet A+) na życie bez Vadisa. Tak na prawdę, to wszystko powinno pierd...nąć już wiosną, tyle, że VOO jakoś to mistrzostwo zdobył. Grunt, że inni mu w tym nie przeszkadzali. O Jozaku się nie wypowiadam, bo jakoś nie umiem znaleźć nic pozytywnego w jego bytności w naszym klubie. Było takie powiedzenie o Kazimierzu Wielkim, że zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. No to Jozak zastał legię rozjebaną, a zostawił... rozjebaną (wybaczcie kolokwializmy).
Natomiast zgadzam się z Kolegą MeM, że wszyscy upatrujemy powrotu Staszka. Bo na ekstraklapę, to jego zamordyzm w zupełności wystarczy, a co do pucharów, to przecież wiadomo, że podstawą dla nas jest losowanie Smile potem to już zdrowaśki zostają, a Staszek ma chodu u boha futboła, więc o to jestem spokojny Wink

P.S. Ciekawe, czy Jędza z Pazdanem nam sie wytransferują poprzez tą Rosję... czego sobie, Wam i Im życzę Smile
17wtorek, 12, czerwca 2018 11:46
iocosus
Czekałem na wpis Dalkuba bo teraz mogę Senatorowi napisać: jak z jednej strony krytykuje mnie Świrek a z drugiej Dalkub to wszystko jest Ok. Wink Bynajmniej nie oznacza to że iocosus stał się wyznawcą ‘”złotego środka” bo operowanie takowym uznaję za naiwne i fałszywe uproszczenie. Przysłowiowa „prawda” w tych naszych kibicowskich sporach gdzieś tam sobie leży, raz blizej, raz dalej zapewne, a my próbujemy ją zgłębić do niej się zbliżyć gdy jednak zbyt zapalczywie, tracąc dystans, to wówczas te nasze „racje” stają się „dupiaste” czyli każdy ma własną na cztery litery, przywołując sentencję Marszałka.

Dalkubie zacznę od środka. Przeczytałem w „na aucie” Twoje „a nie mówiłem” w odniesieniu do Klafa i tam zbywać jednym zdaniem Ciebie nie chciałem chociaż to jedno zdanie by brzmiało: tak miałeś rację. Cały ten mój tekstowy wywód to próba poszukiwań czemu się myliłem i dlaczego Mioduski podjał taką, a nie inną decyzję.
„generalnie jest dobrze że zmieniamy trenerów tak często?” – a jak sądzisz czemu uważałem że na docelowego trenera Mioduski zamiast żółtodzioba Klafa powoła kogoś innego „z doświadczeniem” jak samemu deklarował? Napisałem w kwesti trenerskich kadencji u nas teoria kłoci się z praktyką, ta pierwsza mówi że proces szkoleniowy winien być stabilny, a ta druga drwi sobie z tego, trener to rękawiczka na wymianę. Jeżeli sądziłem że Mioduski docelowo wybierze trenera z doświadczeniem to właśnie dlatego żeby teorię z praktyką pogodzić, a przynajmniej tego próbować, w tym kierunku zmierzać. Dalkubie stwierdziłeś: „Ja tam w te wszystkie poszukiwania nie wierzę - dla mnie tak zwyczajnie miało być, wariant tańszy, kontrakt na rok, więc jak się zwolni po jakimś czasie - czego nie życzę sobie - to mała strata.” No dobra, tylko w takim razie odwołując Jozaka po jaką cholerę Mioduski obwieszczał głośno wszem i wobec że szuka teraz trenera doświadczonego, Klaf jest na reset, czego specjalnie nie ukrywano, ale poszukiwania z określonymi preferencjami są prowadzone. Zresztą tak twierdził nie tylko Mioduski, tu na czarnej eLce miałem pretensję do Kepciji że głośno do mediów perorował o nowym trenerze na nowy sezon totalnie przy tym lekceważąc i podważając to co na bieżaco na finiszu ligi wykonywał Klafurić. To było i nie eleganckie i mało profesjonalne. Ale zatem, skoro „poszukiwania doświadczonego” to była ściema, to po co Mioduski z Kepciją tak się ewidentnie podkładali, obwieszczali coś, jakąś bzdurę o szukaniu doświadczonego trenera, po to żeby po zakontraktowaniu Klafa było im to wypominane? No dobra, Mioduski popełnia błędy, ale przecież aż takim idiotą nie jest, no Dalkub nie róbmy z niego bezwolnego cielęcia na sznurku vox populi, który nie potrafi sobie wyobrazić kompletnie jaka może być przyszłość, jakie w niej są alternatywy. Dotychczasowe CV Miodzia raczej dowodzi że potrafi analizować, wyciągać wnioski, niekiedy i błędne bo nieomylnych nie ma, ale nie kieruje się w swoich decyzjach doraźnymi impulsami bez chwili refleksji.
Oby Klaf okazał się naszym Mourinho, ale istotne jest czym się będzie kierował Mioduski jeżeli jednak tak się nie stanie i Dean kryzysu w którymś tam momencie dla Legii oby jak najpóźniejszym nie przetrzyma. Dlatego pisałem jak mi się wydaje o próbach w klubie „przewartościowania” zagadnienia zgodnie z którym to „sztab zarządzający” miałby gwarantować stabilność i ciagłość szkoleniową, a trenerzy byliby skupieni na bieżącym wykonywaniu zadań, celów. To jest bardzo dyskusyjne. Nad tym warto podeliberować, tylko błagam, nie na zasadzie że Mioduski to cymbał, na piłce się nie zna, otacza się ignorantami bez doświadczenia. Według mnie to bardzo kiepski punkt wyjścia do takiej dyskusji.
Natomiast zastrzeżenie: „to że w Legii ma być trener od fizyki bez względu na to kto będzie trenerem jest dosyć dziwacznym posunięciem raczej na świecie nie praktykowanym bo to jest tak że zatrudniasz gościa do prowadzenia druzyny, ale nie dajesz mu wpływu na istotny element przygotowania drużyny - trudno tak brać odpowiedzialność.” – to jest pytanie do Mioduskiego które chciałbym żeby rozważył i nam kibicom na nie odpowiedział bo dla mnie to też jest kwestia właśnie wątpliwa, kontrowersyjna. Kto na przykład na obozach ma decydować o planach treningów, główny trener, czy niezależny trener od przygotowania fizycznego, który powie że druzynie potrzebna jest taka i taka dawka pracy nad motoryką i głownemu pozostanie to tylko zaakceptować. A poźniej efekty mogą być takie jak ze Smudą i „amerykańskimi specjalistami” przed Euro 2012? Dyskutujmy o tym, gdy zajdzie sposobność niech Mioduski do takiej kwestii się odniesie, jak to widzi w tym na nowo definiowanym „stabilnym procesie szkoleniowym”?

***
Ad.2 początek nowego sezonu to zły okres na nowego trenera, bo mało czasu - może. Ja w takim razie zapytam kiedy jest lepszy? – Dalkubie a po jakim czasie można wstepnie podejmować próby oceny wpływu trenera na to co widzimy na boisku? Nie znam twojej odpowiedzi, efekt „nowej miotły” pomińmy. Według mnie jeżeli przed kimś stawiamy określony cel, to wytyczamy mu tez racjonalny czas na realizację. Jeżeli celem dla trenera ma być awans do pucharów to ile powinien mieć minimalnie czasu na przygotowanie zespołu, żeby móc go z tego rozliczyć? Trzy tygodnie przygotowań, a później gra co trzy dni przez dwa miesiące i z osiągniętych wyników wystawiamy cenzurkę dla trenera? W tym roku u nas tak by było. Awans – trener zostaje, brak awansu – byłby wykopany chociażby stanowiłby potencjalnie nowego Mourinho z Fergusonem w jednym. Bez awansu obojetnie z jak wielkim doświadczeniem to byśmy kogoś takiego pożegnali.
Dalkub odwołujesz się do „znajomości szatni”, na mnie maniera Hajty nie robi wrażenia, dla doświadczonych byłych piłkarzy chocby Śliwowskiego, Podbroźnego bo ich bodajże słyszałem u Hadaja w weszło, kwestia pozostania Klafa na stanowisku trenera nie podlega dyskusji, Ty byś chciał „doświadczonego” trenera w Legii, dla nich Mioduski w tym momencie podjął jedyną racjonalną i rozsądną decyzję i z punktu dowodzenia przez pryzmat „zawodowej przeszłości” to jak Tomek Hajto by chciał - „koniec dyskusji”.
„Mental jest wtedy dobry jak są sukcesy” – mhm, nie mylmy pojeć, po osiągnietym sukcesie w szatni jest zadowolenie, entuzjazm, u niektórych być może i euforia, uniesienie ale czy to aby na pewno jest odpowiedni „mental” przed następnymi szybko zbliżającymi się celami do osiągnięcia. Gdyby tak było to po sukcesie Jagielloni z Legią w lidze w Warszawie trener Mamrot po chwilach radości w szatni nie zaaplikowałby swoim podopiecznym tonujacej gadki o potrzebie koncentracji przed następnymi meczami (znane i rozpowszechniane swego czasu video), swoja drogą Mamrot to zda się dobry trener, atmosfera w Jadze wydaje się że była odpowiednia, a mimo tego są opinie że Jaga mistrzostwo przegrała w „głowach” nie dorosła do sukcesów, nie udźwigneła odpowiedzialności itp. itd. czyli Jaga mentalnie to była gotowa na mistrzostwo czy też mimo wysiłków trenera jednak nie, jednak „głowa” zawiodła?
Kiedyś w zespole za egoizm nie był lubiany Gadocha, pisano ze Boniek z Deyną się kłócą, później się śmiano że w Barcelonie w meczu z Belgią Kupcewicz gdyby wiedział że Buncol odegra piłkę Bońkowi to by mu jej nie podał, zresztą że Murzyn nie był i w Widzewie za bardzo lubiany to teraz rozpisuje się Mirosław Tłokiński. Nie trzeba się kochać i w szatni z dziubków sobie pić, żeby były sukcesy, ale pewne warunki ku temu muszą być zachowane. Holendrzy cały czas twierdzą że brak sukcesów przy pokoleniach super uzdolnionych piłkarzy to właśnie miedzy innymi funkcja rozwalania szatni, ciągłych wewnetrznych kłotni, pretensji. O tym że Lewy z Błaszczykowskim za bardzo się nie lubią wiadomo powszechnie, kiedyś Błaszczykowski był kapitanem w reprezentacji, jej najlepszym piłkarzem a równocześnie Biało-czerwoni raczej zawodzili a Lewy as BVB bywało że i był wygwizdywany na kadrze. Później kontuzja Błaszczykowskiego wymusiła zmiany, Lewy stał się kapitanem, jakieś przetasowania w hierarchii szatniowej nastapiły, a druzyna zaczeła sukcesy odnosić, Lewy się rozstrzelał, na szczeście do nowego układu Błaszczykowski też się zaadoptował, zaakceptował no i mieliśmy udane Euro, choć przecież wewnetrzne animozje zapewne nie wygasły, grunt że nie przeszkadzały.
Czy w tej chwili takich słow: „kiedy zawodnicy czują że ten co im mówi co mają robić na boisku mówi do nich z sensem, że to co im każe robić na treningu powoduje że czują się dobrze, że oczekiwania trenera nie przerastają ich umiejętności, że jest sprawiedliwy przy doborze zawodników do gry itd.” nie możemy odnieść do Klafurica w Legii. Został przez piłkarzy zaakceptowany, wygranie pucharu i ligi powoduje że współpraca z nim daje efekty, czy to nie jest dobra podstawa pod odpowiedni „mental” na eliminacje pucharowe? Z innym trenerem byłaby niewiadoma, choć tu znowu dzieląc włos na czworo, to ja mam i obawy że dobre relacje Klafa z piłkarzami mogą się też obrócic przeciwko niemu. Ale … to na inną okazję, … oby nie zaistaniała.
„Mioduski zawodzi gdyż przez 15 miesięcy zarządzania Legią pokazuje totalny brak konsekwencji w działaniu, popełnia podobne błędy jakie wcześniej krytykował, bawi się w prowizorium i zarządza tu i teraz od kryzysu do kryzysu - tak nic nie zbuduje, tak tylko gasi pożary, które nastąpią bo sam nie mając doświadczenia otacza się ludźmi bez doświadczenia.” – to ostatnie to według mnie bez pokrycia, natomiast że „zarządza tu i teraz od kryzysu do kryzysu” – to z tym się zgodzę, tylko że tak by miał każdy prezes i właściciel o ile by nie przyszedł z walizką gotówki kilkukrotnie wiekszą aniżeli ma do dyspozycji Mioduski. Powrócę do tego co było „na aucie” i do porównań z Bayernem, otóż Bawarczycy są w stanie ściągnąć do siebie każdego piłkarza z Bundesligi, my w Legii o czymś analogicznym z Ekstrtaklasy możemy pomażyć. Mamy „wielki budżet” ale nasza siła nabywcza jest mniejsza aniżeli Wisły Cupiała, na dodatek diabli wiedzą, odpukać, co bedzie gdybyśmy do pucharów powtórnie się nie załapali. To realia z którymi mierzy się Mioduski, że błędy popełnia, to o nich dyskutujmy, temu i nasze kibicowskie forum służy, ale nie na zasadzie totalnej dyskredytacji.
18wtorek, 12, czerwca 2018 14:29
dalkub
Iocosus

rozmowa z Tobą jest zawsze przyjemna - postaram się odnieść wieczorem
19wtorek, 12, czerwca 2018 18:21
Zbyszek
@Iocosus.
W ujęciu teoretycznym i nieco fantazyjnym masz całkowitą rację.Tylko,że to ta nieznośna rzeczywistość skrzeczy i domaga się poszanowania faktów.Pan Mioduski jest kolejnym z naszych i nie tylko prezesów, którzy chcieliby trenera na lata. Naczytali się biedacy o SAFie i Arsenie Wengerze i marzą. A jak niedawno podała UEFA średni okres pracy trenera w najwyższej klasie rozrywkowej w Europie to 11 miesięcy/dane z ostatnich 10 lat/.. Gdyby odjąć z tych statystyk kilka klubów angielskich to średnia by jeszcze znacznie spadła. Nasz ESa nie odstaje zatem od standardów europejskich.A to oznacza ,że należy szukać trenera na lata ze świadomością,że się go nie znajdzie. Czyli wystarczy gonić króliczka, bo złapać go nie ma szans.

Inną kwestią jest świadomy dobór trenera i umiejętność oceny jego pracy.Przed sezonem 2017/18 w Wigrach został zatrudniony trener Skowronek i zespół zaliczył kilka wpadek . Współwłaściciele zażądali jego zwolnienia,ale prezes osobiście pofatygował się na kilka treningów i stanowczo oznajmił,że jest to dobry, dobrze pracujący trener i na pewno go nie zwolni. Na koniec sezonu pomimo wielu osłabień Wigry były w czołówce tabeli.Ja nie wymagam od prezesa Legii takiego heroizmu ,aby bywał na treningach ,ale dobrze by było,aby chociaż miał jakiegoś doradcę, który ociupinkę by wiedział na czym zasadza się różnica pomiędzy "dobrym " a "złym" trenerem ,oprócz przypadkowego wyniku przypadkowego meczu.

I tu dochodzimy do potrzeby obalenia kolejnego mitu , też związanego z pojęciem trenera na lata, a mianowicie,że trener ma być członkiem zespołu i ma realizować politykę klubu.Takie tezy to są tak piramidalne bzdury,że można tylko pęknąć z pustego śmiechu. Trener piłkarski nie jest członkiem żadnego zespołu i nie realizuje żadnej polityki. Jedyną jego polityką jest odnoszenie sukcesów. Nie znajdzie się ani jeden poważny i szanujący się trener, który by politykował, promował i realizował pomysły jakiegoś niewydarzonego prezesa lub właściciela.Żaden poważny trener jak by powiedziano,że ma prowadzić politykę klubu to by żadnej umowy nie podpisał,a jak by mu w trakcie pracy coś takiego proponowano to zwinął by manatki i czmychnął w Długą. Mieliśmy jednego poważnego trenera w ostatnich latach , Czerczesow się nazywał i mieliśmy prezesa, który mu zaproponował,aby promował młodych, polskich zawodników.Tyle Stacha w Legii widziano. Gdzie dziś jest Czerczesow,a gdzie Leśnodorski wypominać nie trzeba.Więc albo chcemy trenera,albo figuranta i marionetkę. Natomiast nie jest w porządku kiedy kukiełkę obarcza się winą za własne babole.
20wtorek, 12, czerwca 2018 21:37
dalkub
zaczynam od uwagi ogólnej - ten Twój tekst to jest dla mnie trochę taka próba dorobienia praktyki do teorii - mój znajomy mówił na to "dorabianie piz...e uszu" - starasz się zracjonalizować ten wybór i niestety nie trafnie.

Wyjaśniam co miałem na myśli że nie wierzę w całe to poszukiwanie trenera - chodziło mi o czas po zdobyciu MP. W momencie wywalania Jozaka nikt nie przypuszczał, no może poza kilkoma panami na tym forum że Legia wygra i ligę i PP. Sądze że w momencie zdobycia MP Klaf był faworytem i robiono szopkę żeby znowu nie było że Mioduski szukał doświadczenia i poszedł w jego brak - czytaj znowu jedno mówił a drugie robi.

Teraz o Mioduskim - ja uważam że to jest madry facet, doświadczony w biznesie, tylko że prowadzi biznes zwany klubem piłkarskim a to jest coś co ma za dużo zmiennych niezależnych i nie da się wielu rzeczy zaplanować tak jak się daje w innych biznesach. Dlatego też Mioduski przede wszystkim dla siebie powinien otoczyć się ludźmi z doświadczeniem dającym mu oparcie w kwestiach o jakich pojęcie ma blade, a niestety w wielu miejscach takowe ono jest. Mam też wrażenie że on za dużo opowiada co się później zupełnie nie potwierdza w działaniu - zalecałbym mądrze milczeć niż głupio gadać. I na koniec tego wątku mam wrażenie że zaczyna popełniać podobne błędy jak poprzednicy - robi bieżączkę, a nie tworzy, nie poprawia, a przynajmniej tych zmian i pożytków nie widać.

O mentalu - mylisz mental z popadaniem w samozadowolenie i osiadanie na laurach - od tego jest trener aby podtrzymać potrzebę wygrywania, a również po to do drużyny wpuszcza się "świeżą krew" aby dołozyć głodnych do sytych.
Jaga moim zdaniem jest bardzo silna mentalnie bo tam zawodnicy grają na lub blisko pułapu max, Legia nie gra na takim pułapie od kilku sezonów poza kilkoma meczami - dlatego mamy problem aby bardziej przeważać i mieć mniej stresów pod koniec maja.

Teraz Klaf i czy efekt nowej miotły działa - ja rozróżniam różne stany - drużyna dobrze przygotowana i trener którego szatnia nie toleruje, zwalnia go i efekt nowej miotły dzieje się, bo nowy trener jeżeli jest lepszy w podejściu do zawodników to zaczyna to działać - moim zdaniem Klaf. Jest też stan że drużyna jest źle przygotowana i zwalniają trenera - nowa miotła nie zadziała - chyba Lechia jest tu przykładem. Są też zwyczajnie za słąbe drużyny i im nic by nie pomogło - w tym roku Sandecja i BBT.
Problem polega na tym czy Klaf prowadząc swoją Legię od nowego sezonu zrobi tyle by drużyna była dobrze przygotowana i szatnia nadal będzie za nim. Przy niedoświadczonym trenerze tu jest podstawowy znak zapytania - czy on podoła, czy udźwignie? - ja nie wiem, może
Inna sprawa że to że szatnia jest za trenerem niczego nie gwarantuje, a czasami jest przeciwskuteczne o czym pisałeś
I o tej walizce i Bayernie i sprowadzaniu zawodników - wszystko polega na rozsądnym zarządzaniem tym co się ma - my ewidentnie wydajemy za dużo i mamy za to mało na potrzebne rzeczy. Mamy coraz większy problem z wychowankami za to mamy ich na kontraktach a oni pewnie spadną do 5 ligi, za to nie specjalnie jest gdzie ich szkolić a projekt flagowy stoi w miejscu - koparek tam nie ma. Jeżeli Legia nie potrafi wyszkolić własnych zawodników to niech zatrudni 10 skautów i niech oni wyszukują zdolnych młodych zanim trafią do innego klubu.
Widzę mnóstwo niekonsekwencji w działaniu, widzę miotanie się, widzę niespójność komunikacji z wykonywanymi działaniami. Miało być odmładzanie jest Astiz na kolejny rok, miało być doświadczenie jest Klaf, miała być akademia i nic się nie dzieje. Z to było 3 trenerów w sezonie i każdy zielony
21środa, 13, czerwca 2018 09:43
iocosus
Zbyszku od fantazjowania i teorii przejdźmy do praktyki i konkretów. Na dane które przytoczyłeś średniej długości trwania kontraktów trenerskich, powołał się przecież sam Mioduski pisałem również o tym, zatem on chce obecnie po „przeorientowaniu” raczej wyznawać zasadę: „wystarczy gonić króliczka, bo złapać go nie ma szans”. Tyle tylko, ze nie trzeba się z tym zgadzać.
W Legii wymieniamy trenerów zgodnie z trendami, 8 w 8 lat, ba i nawet jak pisałem można te zmiany traktować w jakimś ujęciu jako korzystne, tyle tylko że Dalkub na to się burzy i również go rozumiem, bo i ja uważam że aby odnieść sukces i dzięki temu wprowadzić klub na wyższy poziom to trzeba „złapać króliczka” czyli znaleźć trenera i obdarzyć go takim zaufaniem żeby przepracował przy Ł3 minimum dwa pełne sezony, a najlepiej trzy. I teraz mam na to dowody z praktyki z europejskiej piłki. Zatem bez fantazjowania wymieńmy się konkretnymi przykładami dla potwierdzenia własnych tez? Gdy piszesz że „wystarczy gonić króliczka” czyli wymieniać doraźnie trenerów, to jakie kluby i w jakim okresie masz na uwadze żeby służyły za pozytywny przykład? Dalkub się wścieknie, ale jako pozytyw widzę w tym Legię, Berg „prawie” awansował do Ligi Mistrzów po kilku miesiącach pracy, miał zimę, wiosnę i lato na przygotowania, dla mnie minimalny właśnie okres, żeby móc oceniać wpływ trenera na zespół, Hasi Ligę Mistrzów wziął z marszu, co jest dowodem, że nie trzeba długo pracującego szkoleniowca żeby do niej się załapać, a w zasadzie można to zrobić, mimo trenera Wink Magiera wprowadził Legię z LM do LE na wiosnę na zasadzie „nowej miotły”. Zatem my mamy własne dowody, na „gonienie króliczka” ale jakieś inne?
Dla mnie i mojej tezy że potrzebny jest trener „na lata” (przynajmniej dwa) argument stanowi np. Sporting Braga, klub w skali europejskiej prowincjonalny, bez kokosów, szejków, oligarchów. Ale tenże klubik w 2011 roku doszedł do finału Ligi Europy miedzy innymi eliminując po drodze Lecha. Trenerem S.C. Braga był Domingos José Paciência Oliveira i miał mozliwość właśnie dwóch lat pracy z zespołem żeby święcić triumfy. Później w innych klubach portugalskich Domingos pracował już z sezonu na sezon, zwalniany był zatem zgodnie z trendami i sukcesów pórywnywalnych już nie odnotował. A Braga w tym 2011 roku w europejskich pucharach zarobiła 15 mln €.
To mój wist, czekam Zbyszku na Twoją kontrę, niech będzie silna bo uprzedzam że w zanadrzu mam karty i na rekontrę. Wink Nie fantazjujmy, liczą się konkrety.
***
„dochodzimy do potrzeby obalenia kolejnego mitu , też związanego z pojęciem trenera na lata, a mianowicie,że trener ma być członkiem zespołu i ma realizować politykę klubu.” – trener „na lata” to według mnie ktoś komu okazało się zaufanie w samodzielnym prowadzeniu drużyny, który bierze pełną odpowiedzialność za to, przeciwstawiam to trenerowi pracujacemu „w zespole” czyli takiemu przy którym za sprowadzanie piłkarzy odpowiada ktoś inny i na przykład za przygotowanie fizyczne również odpowiada inny trener. Zgoda że do założeń „zespołowych” trener uznany, z doświadczeniem i z autorytetem to za bardzo nie będzie się kwapił. Tu jesteśmy zgodni.
22środa, 13, czerwca 2018 09:55
iocosus
Dalkub: „to jest dla mnie trochę taka próba dorobienia praktyki do teorii … starasz się zracjonalizować ten wybór … - ale przecież nie kryję, że starałem się znaleźć argumenty dla decyzji Mioduskiego, dokładnie odszukać racjonalne powody dlaczego postawił na Klafa. Taka argumentacja może Ciebie nie przekonywać, no problem, każdy ma prawo do swojej subiektywnej oceny zdarzeń.

Dalkub:„ nie wierzę w całe to poszukiwanie trenera - chodziło mi o czas po zdobyciu MP” – tego przyznaję nie rozumiem. Oczywistym jest że dla Klafa jako poważnego kandydata punktem przełomowym jest mistrzostwo, bez tego jego kandydatura nie mogłaby być rozpatrywana i nawet gdyby to już było przesądzające to klub postępuje według mnie wtedy normalnie, wpierw siada do rozmów z kandydatem na trenera z pozycji że jest jedną z potencjalnych możliwości, a w takim razie to klub dyktuje swoje warunki zatrudnienia, a gdy kandydat je zaakceptuje to jest to obwieszczane zgodnie z terminarzem który klub sobie wyznaczył. Gdzie tu jakaś „szopka”? Coś odwrotnego by mnie dziwiło.

„Mioduski przede wszystkim dla siebie powinien otoczyć się ludźmi z doświadczeniem dającym mu oparcie w kwestiach o jakich pojęcie ma blade” – spoza naszego grajdołka postawił na Bernharda Heuslera jako doradcę i nie mam o to do niego pretensji bo w naszej piaskownicy nie ma kandydatów na doradców z owocną korzystną praktyką w prowadzeniu klubu, no chyba że Leśny z Wandzlem Wink. Z piłkarskiego środowiska wybrał Jacka Zielińskiego i każdy na jego temat może mieć swoje zdanie, ale nie można Zielińskiemu zarzucić że to człowiek bez znajomości realiów polskiej piłki. Dalkub nie pasuje ci Zieliński podaj nazwiska na doradców lub ludzi zajmujących odpowiedzialne stanowiska w klubie, które by Tobie odpowiadały? Józef Wojciechowski miał tabuny doradców od Lubańskiego, De Zeeuwa po Citkę i co z tego? Nie chciałbym żeby sytuacja w której doradcy próbują kręcić właścicielem w Legii się powtórzyła.

„robi bieżączkę, a nie tworzy, nie poprawia, a przynajmniej tych zmian i pożytków nie widać.” – skupia się na bieżące, bo w tej chwili „walczy o przetrwanie”, bez realizacji celu wyznaczonego na sierpień, jakiekolwiek inne plany stają pod znakiem zapytania.

„O mentalu - mylisz mental z popadaniem w samozadowolenie i osiadanie na laurach – no zaraz kto napisał: „Mental jest wtedy dobry jak są sukcesy” zostawmy to. Przerzucanie się zarzutami kto się myli jest jałowe i puste. W odniesieniu do tego hasła ja powtarzam twoją definicję i pytam się czy nie można jej obecnie pozytywnie odnieść do sytuacji pod Klafuricem w Legii? To jest konkretne pytanie o Twoje zdanie na podstawie określeń „mentalu” które samemu przytoczyłeś?

„Mamy coraz większy problem z wychowankami za to mamy ich na kontraktach a oni pewnie spadną do 5 ligi, za to nie specjalnie jest gdzie ich szkolić a projekt flagowy stoi w miejscu - koparek tam nie ma.” – wskaż mi kogokolwiek, kto bez kasiory, rozwiąże te sprawy od ręki. Ja jestem wielkim zwolennikiem tworzenia i infrastruktury klubowej i struktury szkoleniowej w klubie, dla mnie to ważniejsze aniżeli doraźne sukcesy, bo bez tego możemy się znaleźć w sytuacji Wisły Kraków po Cupiale, ale widzę też że dokładnie jak napisałeś Mioduski się miota, bo walczy o życie, o przetrwanie, bez sukcesu w „tu i teraz” koparki pozostaną w strefie marzeń.
23środa, 13, czerwca 2018 14:54
dalkub
kończąc tylko do KILKU wątków

nie chodzi o doradców a o kompetentnych pracowników w każdym aspekcie.

Iocosus bądź odrobinę konsekwentny w tym co piszesz - albo mówisz że Klaf zdobywa MP i jest głównym kandydatem, albo nie wierzysz że jak je zdobędzie to zostanie trenerem - to się co nieco kłóci ze sobą

Ty uważasz że on robi to co robi bo musi załatać tu i teraz, ja zaś uważam że jak dlatego łata tu i teraz że podjął złe decyzje na dodatek podejmuje złe cały czas, czyli bieżączka nie skończy się w sierpniu po awansie tylko będzie trwała permanentnie
24środa, 13, czerwca 2018 19:34
iocosus
Dalkub ale ja nie podejmowałem żadnych decyzji wbrew wcześniejszym deklaracjom, tego co sądziłem się nie wypieram, uważałem że Mioduski nie postawi na Klafa, obojętnie na wyniki na finiszu ligi w tym również na fakt zdobycia tytułu, sądziłem że zdecyduje się na doświadczonego trenera, postąpił inaczej. Myliłem się. Szukam racjonalnych powodów dlaczego tak uczynił, może trafnie, może błędnie. Według mnie na Klafa by nie postawił gdyby nie było mistrzostwa, wbrew moim wcześniejszym przypuszczeniom i założeniom dla Mioduskiego to był jednak czynnik po którym Klafuric stał się poważnym kandydatem na trenera.
Mogę w tym się mylić, w tej racjonalizacji decyzji Mioduskiego, ale co z tym ma wspólnego moja konsekwencja, czy też jej brak?
25środa, 13, czerwca 2018 20:10
dalkub
Iocosus

rozumiem że uznawałeś jeszcze 2-3 tygodnie temu, że Klaf zdobywając MP nie powinien zostać a teraz jak uważasz? to będzie konsekwencja, bo na razie próbujesz chyba nieco na siłę tłumaczyć kolejny ruch Mioduskiego, którego pod uwagę nie brałeś.
26środa, 13, czerwca 2018 22:02
CTP
"bo na razie próbujesz chyba nieco na siłę tłumaczyć kolejny ruch Mioduskiego"

Nie tyle tłumaczyć, co chyba zrozumieć. Ja, przyznam, mam wielki problem z ogarnięciem tego, co się teraz dzieje przy Ł3. Zimą ściągamy zastęp nowych piłkarzy, z czego co najmniej 4 można było sobie darować i zaoszczędzić pieniądze (Mauricio, Eduardo, Ilosky i Cafu) a teraz ściągamy Kante, bo na Frankowskiego czy Carlitosa nas nie stać.
Zagadka goni zagadkę...
27czwartek, 14, czerwca 2018 06:50
iocosus
Dalkub przeczytaj mój ostatni wpis skierowany do Zbyszka, a będziesz wiedział czy bym wolał „gonić króliczka” czy go „złapać” czyli mieć trenera „na lata” i czy na to ostanie nie mam przykładów, to znaczy na razie podałem jeden. Będziesz miał odpowiedź na swoje pytanie.

Obym powtórnie się mylił w odniesieniu do Klafurica, oby to się okazał nasz Mourinho, tego sobie i nam wszystkim życzę, ale moim zdaniem podobnie jak Magiera kryzysu formy zespołu nie przetrzyma, natomiast jest jeszcze kwestia kiedy „dołek” nadejdzie i tu też mam nadzieję że będzie to jeżeli już to późną jesienią, a nie latem.
28czwartek, 14, czerwca 2018 07:49
dalkub
i ja to nazywam brakiem konsekwencji właśnie bo najpierw napisałeś że nie chcesz by był, piszesz też że wolałbyś inaczej, ale jak już prezes go zatrudnił to starasz się to uzasadnić i znaleźć plusy choćby na siłę. Masz na to inną nazwę?
29czwartek, 14, czerwca 2018 09:24
iocosus
CTP ci już podał tą nazwę. Staram się zrozumieć Mioduskiego. Jakakolwiek analiza polega na rozważaniu za i przeciw. Mam swoje zdanie w danej materii jeżeli ktoś ma przeciwstawne to staram się poznać jego argumenty lub spróbować sobie uzasadnić czym się kierował podejmując daną decyzję.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1