- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Ruch 2-1: Pięć na pięć
Piąty mecz Legii rozegrany po zakończeniu poprzedniej przerwy reprezentacyjnej i piąte kolejne zwycięstwo. Tym razem wyższość legionistów musiał uznać Ruch Chorzów. W meczu 14. kolejki Ekstraklasy Legia pokonała chorzowian 2:1. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Orlando Sa z rzutu karnego i Adam Ryczkowski.
Trener Henning Berg zdecydował się na bardzo odważny wariant personalny. Do gry w wyjściowej jedenastce desygnował tylko czterech zawodników z teoretycznie najsilniejszego aktualnie zestawienia Legii: bramkarza Dusana Kuciaka, obrońcę Jakuba Rzeźniczaka, pomocnika Ivicę Vrdoljaka i napastnika Orlando Sa. Pozostałych siedem ogniw zespołu stanowili zawodnicy przeważnie będący rezerwowymi. I tak obok Rzeźniczaka na środku obrony zagrał Igor Lewczuk, na lewej obronie niespodziewanie pojawił się Helio Pinto, a na prawej stronie defensywy Robert Bartczak. Obok Vrdoljaka w pomocy oglądaliśmy Bartłomieja Kalinkowskiego. Z lewego skrzydła miał nacierać Adam Ryczkowski, z prawego Mateusz Szwoch, a na szpicy szansę otrzymał Arkadiusz Piech. Ze składu Ruchu w ostatniej chwili wypadł doświadczony Marcin Malinowski, którego zastąpił Marcin Szynrdowski. W ataku zamiast Grzegorza Kuświka pojawił się Eduards Visnakovs.
W pierwszej połowie mecz był wyrównany, ale to Legia stwarzała lepsze sytuacje strzeleckie. W 8. minucie do podania Helio Pinto z rzutu wolnego doszedł Ivica Vrdoljak, ale jego strzał tyłem głowy powędrował tuż nad bramką gości. W 24. minucie dogodną okazję miał Orlando Sa, ale huknął wysoko nad bramką Krzysztofa Kamińskiego. Goście odpowiedzieli groźnym atakiem lewą stroną boiska, po którym piłka trafiła do Visnakovsa. Strzał Łotysza z najwyższym trudem zatrzymał na linii bramkowej Dusan Kuciak. W 38. minucie Legia dopięła swego. Sa podał do Mateusza Szwocha, ten zgrabnym zwodem oszukał Marcina Szyndrowskiego i został sfaulowany w polu karnym. 'Jedenastkę' pewnym strzałem na bramkę zamienił Orlando Sa. W drugiej połowie w Legii pojawił się Marek Saganowski, który zmienił Arkadiusza Piecha. W Ruchu za Filipa Starzyńskiego na boisku zameldował się nasz dobry znajomy, Michał Efir. Bramkowych sytuacji było jeszcze mniej niż w pierwszej połowie, ale znów to Legia była groźniejsza. W 70. minucie Marek Saganowski w świetnym stylu przedarł się prawą stroną pola karnego i wystawił 'patelnię' Adamowi Ryczkowskiemu, który zdobył pierwszą bramkę w ligowym występie w barwach Legii. Kilka minut później goście niespodziewanie zdobyli gola kontaktowego. Próbując przeciąć długie podanie, fatalnie 'obciął się' Kuba Rzeźniczak, piłkę przejął wprowadzony za Visnakovsa Kuświk i trafił do pustej bramki. Do końca meczu nie wydarzyło się już nic szczególnego, poza akcją z udziałem Mateusza Szwocha i Ondreja Dudy, zakończoną efektownym strzałem tego drugiego, niestety obronionym przez Kamińskiego.
Henning Berg kolejny raz pokazał trenerskiego 'nosa', trafnie wybierając przeciwnika, w rywalizacji z którym mógł pozwolić sobie na oszczędzenie kilku zawodników podstawowego składu. Nie zawiedli go również, przynajmniej w większości, wykonawcy. Obserwując grę Roberta Bartczaka, trudno było uwierzyć, że to ten sam zawodnik, którego tak łatwo mijali rywale kilkanaście tygodni temu podczas meczu o Superpuchar z Zawiszą Bydgoszcz. Bardzo pewnie na środku obrony spisywał się przez cały mecz Igor Lewczuk. Solidnie zaprezentował się także Helio Pinto na pozycji lewego obrońcy, chociaż trzeba zauważyć, że trener Waldemar Fornalik nie wykazał większego zainteresowania nietypowymi taktycznymi manewrami naszego szkoleniowca i nie podjął próby wykorzystania naszej potencjalnej słabości na bokach obrony, na przykład na wzmiankowanego Helio Pinto grał Marek Zieńczuk, którego trudno posądzić o to, że mógłby postraszyć Portugalczyka szybkością i dynamiką.
W legijnej ofensywie bardzo obiecujący mecz zanotował Mateusz Szwoch, dając nadzieję, że Miro Radović i Ondrej Duda wkrótce będą mieli kompana do efektownej, kombinacyjnej gry na połowie przeciwnika. W pierwszej połowie meczu z Ruchem klasą dla siebie był niewątpliwie Orlando Sa, który cofał się do linii środkowej po piłkę, odwracał w stronę bramki Ruchu i z łatwością mijał kolejnych przeciwników. Po przerwie Sa nie był już tak aktywny, chociaż mógł zaimponować siłą fizyczną w rywalizacji o piłkę.
Dużego pecha miał Kuba Rzeźniczak, przez cały mecz pracowicie asekurujący Helio Pinto i pewnie stopujący natarcia chorzowian, bo to właśnie on zaliczył fatalny kiks poprzedzający bramkę Kuświka. Wydaje się jednak, że w obozie Legii jedynym przegranym niedzielnego meczu nie był pechowiec Rzeźniczak, a Arkadiusz Piech, który w przerwie musiał opuścić plac gry. Piech raz celnie strzelił na bramkę Kamińskiego, ale poza tym epizodem zupełnie nie mógł znaleźć sobie miejsca na boisku, a podsumowaniem jego gry była sytuacji z końcówki pierwszej połowy, kiedy podczas kontry wyprowadzanej przez Legię zdecydował się na zupełnie niezrozumiałe zagranie piątą do Orlando Sa, zakończone stratą piłki. Z pewnością nie tak Piech wyobrażał sobie mecz przeciw swojej dawnej drużynie.
Niezależnie od tego czy Henning Berg faktycznie musiał, czy po prostu chciał wystawić taki skład, również abstrahując od niewątpliwie słabszej obecnie dyspozycji Ruchu Chorzów, zwycięstwo odniesione w takich okolicznościach musi bardzo cieszyć. Nie straciliśmy punktów, kilku piłkarzy odpoczęło przez meczem z Metalistem Charków, 'rezerwiści' otrzymali od sztabu szkoleniowego kolejny sygnał, że nie traci się ich z wzroku, a co najważniejsze – solidnie wykonali powierzone im zadanie. Dobra robota!


Ktoś tam przebąkuje, że Ruch jedzie na Legię , żeby się przełamać. Jednak uważam, że nie tym razem. Ze wszystkich drużyn, jakie w tym sezonie odwiedziły Łazienkowską ta jest niewiele lepsza od Korony.
W pierwszej połowie będą walczyć, ale w drugiej to już mocno spuchną. Dla nas istotne będzie wykorzystanie tego pierwszego fragmentu meczu przez szybkie strzelenie gola, kiedy jeszcze będą biegali do ataku, bo później to już będzie typowa murarka.
Znając więc siłę przeciwnika i własne priorytety możemy śmiało stawiać na rezerwowych. Gdyby nie czwartkowy mecz to podstawowy skład powiózł by ich 3 może 4 do 0. Ale są podstawy myśleć, że będą się oszczędzali i wynik już nie jest tak łatwy do przewidzenia. Skoro tak ma być to warto chłopakom dać odpocząć na ławce, a nie na boisku. A rezerwowi będą mieli wystarczająco dużo zapału, żeby plan wykonać.
Chciałbym zobaczyć taki skład:
Jałocha-Lewczuk, Astiz, Wieteska, Moneta - Szwoch, Kalinkowski, Pinto, Koesecki- Piech, Saganowski.
Ponieważ wiadomo że największym wrogiem piłkarza jest zmęczenie to Ruch ustawiony na własnej połowie będzie wykopywał piłkę daleko żeby zmęczyć naszych chłopaków ciągłymi powrotami po nią i rozpoczynaniem akcji. A wiadomo że posiadanie piłki jest najbardziej niebezpiecznym fragmentem gry gdyż po pierwsze, można ją niespodziewanie stracić narażając się na kontrę (jeśli jest w założeniach taktycznych), po drugie można się na niej poślizgnąć odnosząc kontuzję a przy próbie strzału z dystansu lub dalszego przerzutu łatwo uszkodzić mięsień (naderwanie lub wręcz zerwanie).
Dlatego oczekuję wyrafinowanej gry na wynik i piłkarskich szachów.
Ruch ma doświadczonego trenera i zawodników którzy wiedzą jak się ustawić żeby nie trzeba było biegać i w tym upatruję ich przewagę.
Berg pochodzi z innej szkoły i swoje złe przyzwyczajenia nabierał w kraju gdzie nikt się nie zastanawia po każdym meczu czy zawodnicy ustoją na nogach w następnym więc może zajechać naszych.
Dzynek słusznie postuluje aby sięgnąć do rezerw ale oni są obecnie w złym stanie psychicznym i przygnieceni frustracją mogą nie mieć głowy do grania.
Ja bym przed meczem obiecał im podwyżkę i zagwarantował występy w jedynce co jednak w krótkim okresie może spowodować skłonność do świętowania z twarzą w torcie ale mamy jeszcze drugą rundę i fazę finałową, może się zdążą odbudować.
Trzeba precyzyjnie badać organizmy naszych zawodników żeby nie dopuścić do przemęczenia. Na szczęście współczesna technologia jest bardzo w tym pomocna i z dużą precyzję można zmierzyć tempo oraz dystans przebiegnięty przez zawodnika w czasie meczu a więc sztab może ostrzegać owych gdy niebezpiecznie zbliżą się do swojego limitu.
Tak więc zapowiada się pasjonujące starcie taktyki i nauki i już zacieram ręce bo będę mógł obejrzeć coś równie fascynującego koneserów co zmiana kół i tankowanie w wyścigach F1.
Potem to omówimy na forum, zakładam że koledzy dostrzegą o wiele więcej niuansów niż ja bo niestety jestem emocjonalny i łatwo daję się ponieść wydarzeniom boiskowym i wtedy nie skupiam się na analizie kto kogo odciął i od czego.
Ty przynajmniej obejrzysz te piłkarskie szachy w przeciwieństwie do np jednego z zawodowo zajmujących się futbolem dziennikarzy sportowych, który w tym czasie będzie w Chorzowie
Mateusz Święcicki: Ruch jest jak wyciśnięta cytryna
Będący w dużym kryzysie Ruch Chorzów podejmie na własnym stadionie mistrzów Polski - Legię Warszawa i nasi eksperci zgodnie przyznają, że w tym meczu Niebiescy raczej nie przełamią swojej złej passy. - Ruch jest jak wyciśnięta cytryna, z której maksimum możliwości zostało wyciągnięte w poprzednim sezonie. Dzisiaj gra Ruchu jest odzwierciedleniem potencjału składu chorzowian - ocenia Mateusz Święcicki z "Orange Sport".
Proponuję panu, który to napisał przyłożyć łożysko z klaczy do głowy.
EDIT: Im więcej słyszę o składzie na dzisiejszy mecz, tym bardziej się przekonuję, że skład na Koronę wcale nie był aż taki wariacki. Zobaczymy, ile się z tego sprawdzi, ale jeśli dziś nie będziemy mieli równie gigantycznej dozy farta jak we wspomnianym wyżej meczu, o komplet punktów może być ciężko. W tej sytuacji każdą wygraną biorę dziś w ciemno.
Berg potrafi sprawnie obniżyć wymagania kibiców przed meczem...
EDIT 2: kibic50 -> Popełniłeś nadużycie, bo w cytowanym przez Ciebie fragmencie p. Święcicki nie mówi, że Ruch gra u siebie. To napisał człowiek ubierający jego krótką wypowiedź w newsa i stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie był nim sam Święcicki.
Patrząc na większość ostatnich spotkań spodziewam się 2-3 zmian, bez szaleństwa.
Obawy przed grą rezerwowych zawsze będą, jednak to nie są tylko same minusy:
Za "SportoweFakty.pl":
"Przed czwartkowym spotkaniem informowaliśmy o problemach kadrowych sosnowiczan, wielu piłkarzy borykało się bowiem z drobnymi urazami. Jednak, jak przekonywał szkoleniowiec Zagłębia, rewolucja w jedenastce nie była spowodowana tylko stanem zdrowia poszczególnych graczy.
- Przed meczem kilka osób będących bliżej klubu powiedziało: "Ale Ty jesteś szarlatanem, siedem zmian w składzie z poprzedniego meczu". To ci, którzy nie widzą zajęć, determinacji chłopaków, którzy chcą walczyć o miejsce w składzie. Po spotkaniu w Kluczborku można powiedzieć, że ten pojedynek był troszeczkę nudny, delikatnie rzecz ujmując. Trzeba było coś zrobić i obserwując chłopaków na zajęciach czy to wyrównawczych dzień po meczu, czy kolejnych, można było jednoznacznie stwierdzić - ci chłopcy chcą grać. Stąd te siedem zmian, stąd decyzja o daniu szansy rezerwowym. Naszą siłą jest cała kadra i ci chłopcy pokazali w pierwszej połowie ogromną determinację - bo taki był cel - serce i wolę walki. Z góry można było założyć, że nie są w stanie całego meczu tak wytrzymać, dlatego od 60 minuty zaczęliśmy dokonywać zmian - wyjaśnił Mirosław Smyła."
@ świrekwampirek
- "Garm, jak na razie skład na Legię to licencja poetica panów z LN, ustawili Pinto na lewej obronie bo... został wpuszczony w 113 minucie za Gui który był wystawiony na tej pozycji"
Zastanawia mnie jak można być członkiem jakiejś społeczności, w tym wypadku Legia Net i nie znać zasad, jakimi redaktorzy tego portalu się kierują. Jasne, że zdarza im się nie trafić ze składem, piłka nożna to taka gra, w której w ostatniej chwili może wydarzyć się coś, czego nikt się nie spodziewa (np. kontuzja na rozgrzewce), niemniej jednak skład jaki z dużym prawdopodobieństwem może być wystawiony dość łatwo odczytać z treningów Henninga Berga. Może więc warto byłoby zaufać przewidywaniom ludzi, którzy mają w zwyczaju być na każdym treningu zespołu. W czym przebijają nawet pracowników portalu Legia.com. Dlatego też warto czasem uznać ich pracę.
"Ty przynajmniej obejrzysz te piłkarskie szachy"
Obejrzę ale nie wiem czy zrozumiem o co w nich chodziło. Będę musiał poczekać na rozkminkę kolegów którzy się znają bo przeczytali wiele pamiętników trenerów i piłkarzy.
Ja jestem konsumentem futbolu w stylu pop, czyli skocznego i w rytmie tanecznym ale prawdziwi koneserzy wolą piłkarskiego Pendereckiego żeby potem móc deliberować o zamyśle i formie dzieła, które są ukryte dla oczu zwykłego kibica i wydają mu się nudne a nie słusznie bo ileż tam wewnętrznych konfliktów, rozdarć emocjonalnych i intelektualnie cudownych ich rozwiązań.
Dla prostego widza zwykłe wykopanie piłki na uwolnienie jest porażką ale nie dla znawcy który dostrzega w tym działaniu zamysł wykraczający poza ramy jednej akcji, ba nawet jednego meczu bo trener już przelicza to na pozostałe mecze i wie ile sił zaoszczędził zawodnik nie biegnąc do akcji ofensywnej i co to da w kolejnym meczu.
Jak ja zazdroszczę tym którzy widzą tą głębię, gdybym ją widział to bym się nie tylko emocjonował polską ligą ale również zachwycał jej matematyczną harmonią.
"Jak ja zazdroszczę tym którzy widzą tą głębię"
Ja nie, czemu dałem wyraz w komentarzach po meczu z Pogonią.
(aluzju paniał)
Pinto wszedł za Gui w 113 minucie bo w tym momencie właściwie każdy inny na ławce miał tyle wspólnego z LO co wyżej wymieniony. Portugalczyk był raz próbowany na LP i więcej nikt nie podjął tego pomysłu, tym bardziej nie zostanie wystawiony na LO. Zero szybkości, zero odbioru, zero walki.
- "Jak na razie celność przypuszczalnych składów na LN oscyluje około 60%. "
Moim zdaniem wyżej, ale powiem szczerze, że procenty, które przytoczyłeś to i tak bardzo dużo w piłce nożnej. W sporcie, w którym często zmienia się coś z minuty na minutę, a co dopiero przez 24 godziny, które dzielą mecz od ostatniego treningu. Powiem tak, o ile wcześniej, za poprzednich trenerów było bardzo trudno, o tyle za Berga przewidywanie składu na podstawie treningów daje skuteczność prognozy na poziomie wyższym niż pogodynki w TVN Meteo. Coś tam ze składu podanego przez sztab redaktora Szymczyka zawsze się sprawdza (nawet jeśli nie personalia, to przynajmniej założenia jakimi kierowali się trenerzy przy dobieraniu zestawienia meczowego), warto więc te prognozy brać pod uwagę. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z jakimikolwiek autorytetami.
1. Ma dobra lewą nogę.
2. Dobrze wykonuje stałe fragmenty.
3. Jest wypoczęty.
4. Gramy z Ruchem Chorzów.
5. Najwyższy czas, aby dał coś od siebie, za kasę jaką w Legii zarabia.
6. Nie popełnij nawet jednego błędu na tej pozycji.
Wcale się nie zdziwię kiedy go zobaczę w pierwszej 11, tym bardziej, że Gui musi odpocząć przed Metalistem.
Przez kilka sezonów czytałem, że z Kucharczyka NIGDY nie będzie skrzydłowego. Dziś trudno sobie wyobrazić skład bez Michała. Może tym meczem Berg odkryje nowego LO ?
Szczerze mówiąc, aż taka rotacja jak w Twoim składzie to zdecydowanie nie na moje nerwy
Pisałem już o tym kiedyś, chyba nawet pod jednym z Twoich tekstów. Ja bym to sobie wyobrażał tak, że rotujemy też rotacją, tzn. nie wymieniamy całej drużyny, np. raz odpocznie Jodła, raz Vrdoljak, a za któregoś z nich do składu wskoczy powiedzmy Pinto.
Nie mam poza tym przekonania, czy drużyna akurat teraz wymagałaby takiego odpoczynku. Może oszczędziłbym Guilherme, może kogoś z pary środkowych pomocników, ale poza tym?
@ świrekwampirek
Tak, Monrooe zdecydowanie ma rację, jeżeli Marcin Szymczyk pozwala puścić taki skład w zapowiedzi meczowej publikowanej w dniu meczu (co innego w tych wcześniejszych), to znaczy, że ten skład rzeczywiście może taki być.
Co i mnie zresztą zaskakuje, bo Pinto na lewej obronie, come on... No ale zobaczymy.
Nie dziwię się tobie. To dość stresujące zestawienie z punktu widzenia umiejętności, formy i zgrania tych zawodników. Ale uważam, że warto zaryzykować.
Moja propozycja nie wynika z "widzi mi się", lecz oparta jest na obserwacji kilku okoliczności sprzyjających takiemu wyborowi. Rozpisywał się nie będę, bo są to dobrze ci znane argumenty z moich komentarzy. I teraz dostrzegam ich kumulację. Jak przed Koroną. Zwróć uwagę, że tak gruntowną wymianę składu nie proponuję co mecz. Tylko kiedy dostrzegam okazję. Kalkuluję ryzyko i dochodzę do wniosku, że to się opłaci.
Nie ma generalnej reguły, naczelnej zasady jak rotować. Twoja propozycja także może świetnie się sprawdzić, ale z racji odmiennego zdania nie uznam jej za optymalnej
A odpoczynek potrzebuje nie tylko ciało, ale także głowa. Warto tu sobie przypomnieć komentarze naszych piłkarzy przed i po meczu z Piastem i przebijające z nich znurzenie maratonem meczowym, które odbiło się na zaangażowaniu i koncentracji.
Kibic, przestawianie Kucharczyka zaczęło się 3 lata temu i był to wtedy 20 letni zawodnik, Pinto zawsze grał w środku i zbliża się do 30, jest jednak "lekka" różnica.
Ja się drastycznych zmian w składzie nie spodziewam ale wszystko będzie jasne koło godziny 17.
pełna zgoda, tylko głębia jest ( dla niektórych ) za głęboka...bywa
Chyba aby oceniać trzeba mieć choć cokolwiek wiedzy o sporcie- o dyscyplinie i o tym jak bardzo to się zmieniło.
Tu - każdy jest trenerem- ale czy dobrym?
Każdy jest Najlepszym
Taka to Nasz Polska Cecha
Kuciak - Bartczak, Rzeźniczak, Lewczuk, Pinto - Szwoch, Kalinkowski, Vrdoljak, Ryczkowski - Piech, Sa
Mocna rzecz!
Ciągle mnie dziwi zaufanie do Ryczkowskiego, kiedy jest jednym z najgorszych w rezerwach, a do tego nominalnie gra w napadzie.
Pinto na lewą obronę pasuje jak chleb do pizzy. Bartczak u Magiery także nie obcuje z obroną, bo więcej do zaoferowania ma w ofensywie.
W rezerwach znajdzie się kilku lepszych. Piotr Jóźwiak ostro dopomina się o Misiaka na LO. Makowski zbiera dobre recenzje. Czemu nie ma Wieteski?
Niech mi ktoś wytłumaczy logikę takich wyborów.
Wypada trzymać kciuki. Mocniej niż zazwyczaj.
Pierwsza połowa była bardzo dobra pod względem poruszania się po boisku. Fajnie się przesuwali, dobrze asekurowali i Ruch nie miał jak nas ugryźć. Jedynie boki obrony dały dwie okazje. Jedno szybkie rozegranie dało karny i bramkę. Na prawdę super.
Natomiast w drugiej połowie już było za dużo niechlujstwa i nonszalancji. Pinto może tylko dziękować chorzowianom, że nie potrafili wykorzystać jego słabej motoryki. Co najmniej 3 krotnie zostawił strefę bez krycia. Na szczęście Rzeźniczak asekurował. Równie słabo Ryczkowski. Za dużo holowania piłki i strat własnych.
Nadspodziewanie dobrze wypadł Bartczak. Jego akurat zbytnio nie sprawdzano w obronie, więc mógł pokazać umiejętności techniczne w ofensywie. Obiecujący zawodnik. ale na prawym skrzydle.
Trochę to irytujące, że Legia mając zdecydowaną przewagę zaczyna tracić wiarę we własne umiejętności i ucieka się do kradzenia czasu.
Ale mimo moich uwag dzisiaj cel uświęca środki. Chodziło tylko o 3 punkty jak najmniejszym kosztem i to się udało. Trener Berg jest chyba w czepku urodzony
Drugi mecz i druga bramka Rzezniczaka zupełnie niezrozumiałe oba zachowania. Trochę szkoda bo musiał uważać za trzech. Myślałem że po wejściu Jodły będzie zdecydowanie lepiej a nie było. Jakiś taki mocno rozkojarzony był. Niepotrzebnie się denerwowałem w końcówce bo fakty są takie, Ruch jest słabiutki i nie miał kim nawet postraszyć.
- "Drugi mecz i druga bramka Rzezniczaka zupełnie niezrozumiałe oba zachowania."
Jak dla mnie to trzeci mecz i trzecia bramka. Ta z Zawiszą też obciąża konto Rzeźnika i kolejne niezrozumiałe zachowanie we własnym polu karnym defensora Legii.
@ Dzynek
- "Równie słabo Ryczkowski."
Kurczę, ja mam problem z Ryczkowskim. Najpierw mi wmawiano, że Kownacki z Lecha przy nim to "pipa". Okazuje się, że słusznie nie dawałem wiary takim opiniom. Niemniej jednak jest coś w tym chłopaku. Na tą chwilę gotów jestem stwierdzić, że rośnie nam drugi Saganowski. Zmysł - jest, przebojowość - jest, waleczność - jest, niestety jest też słabiutka technika i co gorsza braki szybkościowe. Na te ostatnie powinno pomóc wystawianie tego zawodnika na skrzydle, resztę można jeszcze poprawić. Oczywiście, technicznie Szwocha, czy choćby Bartczaka już nie dogoni, jednak walecznym, silnym napastnikiem faktycznie może zostać. Co do Helio Pinto, to niewykorzystanie "gry" Portugalczyka przez "eRkowców" obnaża problemy tego zespołu i właściwie obrazuje pozycje tej drużyny w lidze. Osobiście wolałbym nie być światkiem kolejnych tego typu eksperymentów. Natomiast nam należą się gratulacje.
Aha, Bartczak, rośnie nam chłopina faktycznie. Porównanie tego zagubionego dzieciaka z meczu z Zawiszą z tym młodzianem hasającym dziś po prawym skrzydle powala. Dużo odpowiedzialności, uwagi przy jednoczesnym polocie i bardzo fajnych ofensywnych wejściach. Brawo, ale też brawa dla trenera, który łatwo nie porzuca swoich wyborów.
Zgoda z Monrooe co do Bartczaka. O niego obawiałem się najbardziej, a tutaj pozytywne zaskoczenie. Wprawdzie na początku piłkarze Ruchu dali się na naszej prawej stronie trochę we znaki (akcja po której Visniakos trafił w słupek) ale później chłopak grał bez zarzutu. Zobaczymy jak to będzie dalej.
Z młodych zawiódł na pewno Kalinkowski. Bielik pozostawił po sobie o wiele lepsze wrażenie we wcześniejszych meczach. Ryczkowski strzelił bramkę i dam mu póki co spokój, bo jakoś zbytnio nie zawiódł ale i do przekonania mnie do jego osoby, jeszcze daleko.
Chwała Bergowi, że dobrze wyczuł, w których meczach może pozwolić sobie na "egzotyczny" skład (Korona, Ruch) i zgarnął przy tym pełną pulę.
Szkoda, że nikt z nas nie wziął pod uwagę z kim nasz mało mobilny Pinto będzie walczył w tej strefie boiska. W dużym uproszczeniu - z zawodnikami o takiej samej mobilności. Niby tacy starzy jesteśmy, a dalej tacy głupi
Fajnie, że 3 punkty, ale co fajniejsze to ogrywanie dzieciaków - oglądając (albo bardziej zerkając na) mecz Lecha myślałem sobie "Plecy nasze oglądają w lidze, w Europie blamaż, ale przynajmniej dzieciaków wprowadzają do składu hurtowo". No bo przecież cały mecz rozegrali młodziutcy Kędziora, Kownacki i Linetty, niewiele starszy Kamiński, a na zmianę za Pawłowskiego wszedł Formella. Jest się czym chwalić! A tu Berg zrobił mi taki prezent. A na boisku pojawiłby się pewnie i Bielik gdyby nie kadra. Miło!
W kontekście naszego meczu, dzisiejsze gazety piszą głównie o słabości Ruchu (i naszym rezerwowym składzie), co z jednej strony niby staje się już standardem (i irytuje niezmiernie niektórych naszych piłkarzy), ale z drugiej... jest chyba w tym konkretnym wypadku szczerą prawdą. Więc lodu na głowy naszej młodzieży!
A, no i bym zapomniał. Piech. Zszedł w połowie, mimo że nie ma w nogach prawie w ogóle minut. A do końca dograł Sa, który jest w środku maratonu. I Vrdoljak, który ma tyle rozegranych minut, że naprawdę zaczynam się o niego bać. Liczę na mądre uzupełnienia składu w zimie.
Piszesz, że nawet Ty nie byłeś tak odważny, ale koncepcyjnie skład Berga był najbliższy właśnie Twoim pomysłom na rotację, zatem tzw. szacun dla Was obu
Co do gry na czas w końcówce i trzymania piłki przez Dudę, oglądałem w tygodniu dokument o Włodzimierzu Smolarku bodaj na TVP Sport i był tam fragment o uciekaniu do narożnika. Smolarek przyznał, ze to wcale nie narodziło się podczas meczu z ZSRR w 1982, ale wcześniej, kiedy grał jeszcze w Legii przeciw Zagłębiu Sosnowiec. Prowadziliśmy 1:0, a na taką grę namawiał go sam Kazimierz Deyna. Czasy się zmieniają, ale piłkarskie nawyki widać nie bardzo
@ Senator
Jodła że tak powiem typowy w takich okolicznościach. Jak rzucił jedno podanie w poprzek boiska i wyszła z tego strata to tylko zazgrzytałem zębami. Cóż, ten typ tak już ma po prostu. Ważne że potrafi zrekompensować te chwile dekoncentracji i per saldo wypada na duży plus.
Rzeźniczak zresztą w tym sensie podobny. Przy czym, biorąc pod uwagę te trzy bramki, o których piszecie z Monrooe, IMO tylko wczoraj gol ewidentnie z jego winy.
@ Moros
Kalinkowski ma taki nieefektowny styl gry, mało rzuca się w oczy, mało podłącza do ataków, Bielik jest na pewno znacznie bardziej, hm, spektakularny. Zgadzam się z Tobą o tyle, że Kalinkowski np. bardziej niż wczoraj podobał mi się latem z Górnikiem Zabrze. Ale jednak nie powiedziałbym że tym razem zawiódł
@ mistis
Berg w końcówce pierwszej połowy pieklił się przy linii bocznej, chyba właśnie na Piecha. Myślałem, że da mu pograć jeszcze w drugiej połowie, jak w meczu z Koroną, ale widać nie ma do niego cierpliwości.
Nawiasem mówiąc wczoraj podczas meczu serwis Zagłębie Lubin (nieoficjalny) poinformował, że Legia chciała oddać Piecha z powrotem Zagłębiu na półroczne wypożyczenie, tyle że Zagłębie... odmówiło.
No cóż, masz
Legiociało coś chciało z tym nieszczęsnym Piechem.Szczerze mówiąc to nie wiem, co z niego wyrośnie
Też uważam, że wczoraj zwyczajnie udało się z Pinto. Przykro było patrzeć jak biegnie za akcją i nie jest w stanie dogonić. Albo jak ustawiony zbyt wysoko z trudem reaguje na atak przez swoją strefę. Wszystko inne wokół niego jakby na przyśpieszeniu działało. I ten nieszczęsny brak agresji, próby odbioru. To nie jego bajka. Podejrzewam, ze to było ostatni raz. Sprawdzone i okazało się, że przy lepszym skrzydłowym lewa obrona będzie zaproszeniem do ataków.
@Moros
Co do Kalinkowskiego da się zauważyć, że to piłkarz alibi. Ale zastanawiam się czy taka gra wynika ze wskazówek trenera. Bo zazwyczaj nie bawi się w rozegranie i szybko podaje piłkę. Ale za to poprawnie taktycznie porusza się w defensywie. Pilnuje, żeby w jego strefie nie było luk i zapewnia kolegom wokół bardzo dobrą asekurację. To go różni od Bielika. Jest o wiele bardziej zdyscyplinowany taktycznie i odpowiedzialny. Ale czy zawiódł? Zależy czego się spodziewałeś. Także chciałbym, żeby częściej pokazywał się w rozegraniu, ale jego występem nie jestem zawiedziony.
@Mistis
Wszyscy tak się martwili, bo widzimy jaki jest Pinto. On tam nie pasuje. Jak sobie obczaisz cechy optymalnego bocznego obrońcy, to Pinto żadnej nie ma. Ja zaś spodziewałem się, że będzie grał na Jakuba Kowalskiego, Tanczyka lub podobnego harpagana. Uważam, że szczęśliwie złożyło się na naszą korzyść. Bo Zieńczuk to chyba pierwszy raz w tym sezonie zagrał na tej pozycji.
Na razie to wypatrywanie wzmocnień (a właściwie zakupów) byłoby okazaniem braku zaufania. Sami zobaczyliśmy, że wielomiesięczna praca sztabu szkoleniowego przynosi naoczne efekty. Nasi zawodnicy z tygodnia na tydzień stają się zwyczajnie lepsi. Może za dwa miesiące dotychczas newralgiczne pozycje obsadzone zostaną naszym narybkiem? Bo przecież mogą być jeszcze lepsi niż teraz. Kontuzjowani z czasem będą wracali do składu. Henning Berg na konfie powiedział, że Ronan jest już w pełni sił. Bielik zaraz będzie do dyspozycji. Ten Bartczak wygląda na gracza, mogącego grać na kilku pozycjach. Potencjał mamy duży, ale czy będą potrzebne zakupy to nie jestem taki pewien. W końcu po to mamy Berga, żeby z naszych młodych robił piłkarzy pełną gębą. W każdym razie takie kwestie zostawię sobie na święta.
gawin76
Dzięki
Myślę, że Berg zaczął dostrzegać specyfikę (1,5 punktu) i ułomności naszej ligi, zwłaszcza w kwestiach taktycznych. Widzi, że wiele nie trzeba, żeby być na czele. W powiązaniu z koniecznością punktowania w rankingu UEFA, aby dostać się do LM bardzo stanowczo określił priorytety, choć mówi co innego. Widząc, że nie ma wybitnych graczy na arenę europejską robi wszystko, co się da, żeby w LE punktować teraz jak najlepiej, bo to się przyda dla korzystniejszego rozstawienia. Bez tego może być ciężko, bo nie wiadomo, kto mu się ostanie do kolejnych eliminacji. Jest okazja to inwestuje w przyszłość Legii. Także sam sobie mości jak najlepsze warunki do wygodnych eliminacji. Wydaje mi się, że to optymalna taktyka w zarządzaniu zespołem patrząc na okoliczności.
Tak wnioskuję po czynach jego, a nie po słowach. A że myślę podobnie to naprawdę czuję satysfakcję, że korzystamy z okoliczności pełnymi garściami. Naszą sytuację porównałbym do zakupu akcji Google w momencie debiutu. Dzisiaj Berg inwestuje w najbardziej perspektywiczne aktywa. Zyski są nieuniknione
Ach ten Smolarek. Łezka się w oku kręci na samo wspomnienie
"Wszyscy jak jeden mąż pukaliśmy się w czoło słysząc przedmeczowe zapowiedzi z Pinto na lewej obronie"
Bardzo proszę nie wrzucać wszystkich do jednego worka. Nie wszyscy pukali się w czoło.
"Szkoda, że nikt z nas nie wziął pod uwagę z kim nasz mało mobilny Pinto będzie walczył w tej strefie boiska. Niby tacy starzy jesteśmy, a dalej tacy głupi"
Niektórzy jednak wzięli (punkt 4) czemu dali wyraz w komentarzu.
Pinto ma wiele zalet aby zagrać w tym meczu na LO
1. Ma dobra lewą nogę.
2. Dobrze wykonuje stałe fragmenty.
3. Jest wypoczęty.
4. Gramy z Ruchem Chorzów.
5. Najwyższy czas, aby dał coś od siebie, za kasę jaką w Legii zarabia.
6. Nie popełnij nawet jednego błędu na tej pozycji.
Wcale się nie zdziwię kiedy go zobaczę w pierwszej 11
Zagrał bardzo przyzwoicie i raczej błędu nie popełnił w przeciwieństwie do naszego podstawowego obrońcy.
Wczoraj podobało mi sie prawie wszystko
Miło sie patrzy na dojrzewającą młodzież.
Czy tylko mnie Szwoch bardzo przypomina Dudę i to nie tylko z wyglądu ?
Ivica - profesor, Lewczuk coraz lepiej.
Na minus Żyleta. Popis chamstwa na miarę przybyszów z Chorzowa, z tym ze już zdążyłem się przyzwyczaić. Oni mają własną "imprezę" i piłkarze są im do niczego nie potrzebni. Niestety.
Kilka uwag bo generalnie jestem zachwycony wynikiem i po części grą w tym zestawieniu. Pewnie tak jak i innych zawiódł mnie Piech, bo gdzieś tam głęboko liczyłem na jego przebudzenie się. Orlando to mógłby byc naprawdę kawał grajka gdyby nie irytujący egoizm. Jedno z nielicznych podań do partnerów Szwoch zamienił na karnego ale sytuacji w których koledzy byli lepiej ustawieni a on próbował sam rozstrzygnąć mecz było znowu sporo. Młodych nie będę krytykował bo każdy dał tyle i fabryka mu dała. Na razie to mi wystarcza, reszta przyjdzie wraz z doświadczeniem.
Póki co mamy o jeden punkt więcej niż rok temu (28pkt)i o jedną przegraną w lidze mniej. Dodając do tego naszą postawę w Europie to jesień na razie jest bardzo fajna w wykonaniu Legii. Zostało nam kilka spotkań i dobrze byłoby nie zepsuć tego wszystkiego bo kibice, jak to kibice będa pamiętać ostatnie mecze a nie całość rundy. Dwa zwycięstwa na koniec tego etapu maratonu, przed przerwą na reprezentację, wprowadziłyby mnie w doskonały nastrój przed końcówką rundy
Oczywiście trudno ocenić zawodnika nie znając jego zadań nakreślonych przez trenera.. Być może rzeczywiście jak napisał Dzynek, otrzymał on za zadanie asekurację drugiej linii bez wdawania się w nadmierne rozgrywanie. Jeśli tak było to rzeczywiście trudno się jakoś go czepiać. Jednakże trochę mi się nie chce wierzyć aby trener przy takim systemie jakim gramy, dwóm defensywnym pomocnikom nakazał unikanie włączania się w akcje ofensywne. Trochę by to był zbyt pasywne i skazywało nas na częste granie długim podaniem "na walkę". Nie widziałem jednak wczoraj takiej gry, gdyż aktywnie grał Vrdoljak. Nie ma jednak o co kruszyć kopii.Zobaczymy co pokaże Kalinkowski następnym razem. Młody jest więc jeszcze jest czas aby się wykazał.
Tak czy siak z maratonu 7 spotkań rozegraliśmy 5 i bilans brzmi jednoznacznie 5-0-0 miejmy nadzieję, że tym razem poprawimy poprzedni bilans maratonu, gdzie skończyło się 5-1-1.