- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Botosani 1-0: Kroczek w stronę awansu
W pierwszym meczu drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy Legia pokonała 1:0 rumuńską drużynę FC Botosani. Zwycięską bramkę zdobył w 78. minucie meczu Ondrej Duda. Rewanż w przyszłym tygodniu w Rumunii.
Mając w pamięci kiepską grę legionistów przeciw Lechowi w Poznaniu, można było obawiać się, że pokonanie rumuńskiego przeciwnika w tym momencie sezonu okaże się niełatwym zadaniem. Na szczęście te obawy były przesadzone – Legia wprawdzie nie zachwyciła swoją grą, ale wypracowała obiecującą zaliczkę przed rewanżem, a końcowy wynik powinien być zdecydowanie wyższy.
Trener Berg tym razem nie zaskoczył wariantem taktycznym ani wyborem wykonawców. Legia rozpoczęła mecz w następującym składzie: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Pazdan, Brzyski – Guilherme, Furman, Duda, Jodłowiec, Kucharczyk – Nikolić. Pazdan zajął miejsce na środku obrony u boku Rzeźniczaka, a centralną postacią linii pomocy naszej drużyny miał być Duda.
Legia w pierwszej połowie grała niemrawo. Akcjom ofensywnym naszej naszej drużyny wyraźnie brakowało szybkości. Pod bramką Ilieva działo się niewiele. Kilka razy 'spalił' Nikolić, niewidoczny był Kucharczyk, bezproduktywny Guilherme. Nawet grając w ten sposób, Legia miała jednak wyborną okazję do objęcia prowadzenia. W 22. minucie Guilherme podał piłkę do Nikolicia, ten uciekł obrońcom Botosani i strzelił, ale Iliev odbił jego strzał. Do dobitki doszedł Kucharczyk, który miał przed sobą pustą bramkę, jednak uderzając 'szczupakiem', nasz skrzydłowy fatalnie przeniósł futbolówkę nad bramką.
Rumuni usiłowali skontrować Legię. Najbliżej szczęścia byli w końcówce pierwszej połowy, kiedy legioniści zgubili krycie na prawej stronie boiska. Wtedy do piłki dopadł Brata i huknął zewnętrzną stroną lewej nogi. Kuciak nie miałby nic do powiedzenia, na szczęście piłka nie została odpowiednio precyzyjnie 'dokręcona' w stronę bramki.
Drugą połowę Legia rozpoczęła z większym animuszem. Nasza drużyna grała nieco bardziej dynamicznie, szybciej odbieraliśmy piłkę Rumunom, łatwiej przedostawaliśmy się w pole karne gości. Znacznie bardziej aktywny był Kucharczyk, a wprowadzenie Żyry za Guilherme w 68. minucie meczu korzystnie wypłynęło na postawę prawego skrzydła legionistów.
Ilieva udało się pokonać raz. W 78. minucie jeden z obrońców Botosani zbyt krótko wybił piłkę ze swojego pole karnego. Na linii szesnastego metra futbolówkę przejął Duda i pięknym strzałem z prawej nogi dał Legii prowadzenie.
Bramek mogło być więcej. Zawodnikom Botosani wyraźnie brakowało sił, spustoszenie w ich szeregach siały zwłaszcza rajdy Kucharczyka i Żyry. Niestety legionistom brakowało dokładności w wykończeniu obiecująco wyglądających ataków. Mniejszym zagrożeniem niż zwykle były tym razem stałe fragmenty gry w wykonaniu naszej drużyny. Na listę strzelców drugiej połowie mogli wpisać się Kucharczyk, Żyro, drugi raz Duda, a przede wszystkim wprowadzony na Nikolicia Prijović, który w 70. minucie chybił, uderzając piłkę z kilku metrów.
Mecz zakończył się wynikiem 1:0, który pozostawił niedosyt i na pewno nie rozstrzyga jeszcze losów rywalizacji przed rewanżem. Zwycięstwo bez straconego gola musi jednak cieszyć, a jeszcze bardziej cieszy, że Legia była w stanie 'rozkręcić' się podczas meczu, w drugiej połowie z minuty na minutę prezentując się coraz lepiej.


Pierwsza połowa słaba z jedną 200% okazją na strzelenie bramki zmarnowaną przez Kucharczyka. Jak można było nie trafić z 6-7 metrów? To tylko wie Kuchy.
Druga połowa była całkiem dobra. Mieliśmy trzy dłuższe momenty kiedy przycisnęliśmy przeciwnika. Strzeliliśmy ładną bramkę. Wynik końcowy powinien być 3:0 dla Legii. Doskonałą okazje na 2:0 koncertowo zmarnował Prijović nie trafiając w bramkę z 5 metrów.
Co wiem po kolejnym meczu.
Brakuje skuteczność i świeżości. Dalej zbyt długo holujemy piłkę przy wyprowadzaniu własnych akcji ze strefy obrony. Jak mówił w przerwie Walles gra Furmana na alibi pokazuje że potrzebny jest pomocnik do tego zespołu.
Wejście Żyro ożywiło naszą grę. Pokazał kilka dobrych dośrodkowań. Spotkanie bardzo dobrze wytrzymaliśmy kondycyjnie. W końcówce dużo lepiej wyglądaliśmy od Rumunów.
Po końcowym gwizdku sędziego stadion opuszczałem zadowolony. Mamy niezły wynik (najważniejsze zero z tyłu) przed rewanżem. Liczę że Rumunów przejdziemy. Już w niedzielę Śląsk Wrocław podsumuje i da odpowiedź czy zespół wraca na właściwe tory. O by drugie 45 minut z ostatniego meczu nie okazało się jedno razowym zrywem.
Co by któremu z nich szkodziło, gdyby to oni zaatakowali, wykazali agresję, aktywność, nie czekali tak biernie, jak się mecz rozwinie, tylko zaatakowali?
Być może ta przewaga z 2. połowy to tylko efekt zmęczenia Botosani. A może połączony efekt zmęczenia rywala i rozkręcenia się Legii.
Generalnie na plus o tyle, że jest wygrana do zera i coś jakby mozolne wychodzenie z zapaści. Choć, jedna jaskółka wiosny nie czyni, tym bardziej taka cherlawa jaskółka.
Pazdan super
Nikolic... to taki typ napastnika, jak kiedyś grał Inzaghi, 100x na spalonym, ale jak Go na spalonym nie złapiesz, to będzie gol
no... prawie (sytuacja z pierwszej połowy), ale gdyby był tak dobry, jak Inzaghi, to by nie grał w Legii, tylko w Juve
z Priovica będziemy mieli pożytek... jeśli nie obniży poziomu "pewności siebie"
Furman... słabo
Kuchy- zdecydowanie lepiej, niż w Polzen
Żyro- bardzo dobra zmiana
Duda- welcome back
generalnie, moim kanapowym zdaniem, widać światełko w tunelu
a pierwsza połowa słaba, bo chłopcom brakowało pewności siebie
. . . . . . . . . . .
Michał Żyro zasługuje na osobny akapit. Panowie, pamiętacie moje wspominki z sparingu z Pogonią Siedlce, niejaki "Żiru" bezsprzecznie był najgorszy na placu. Facet jak ulał pasował do słów trener Levego - "to nie piłkarze, to pozoranty". Pisałem, że gdybym był trenerem to bym takiego gościa odsunął od składu i dał czas na przemyślenia. A Berg? Brg jak to Berg wystawia Michała jak gdyby nigdy nic, co prawda w miejsce chyba najgorszego (ponownie po Superpucharze) na boisku Guilherme, ale przecież temten sparingowy Żyro gotów był przebić dyspozycję Brazylijczyka. Jak wyglądała gra Michała pisał nie będę, każdy widział, a Prijović do dziś nie wie jak tego nie strzelił, ja natomiast po raz kolejny przekonuję się jak mało wiem o piłce nożnej.
Taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka wpajana przez naszego szkoleniowca, powoduje, że oglądamy to chyba w każdym meczu od odejścia Rado. Choć z Celtikiem wyglądało podobnie.
A propos taktyki, to jak się panom podoba nowa, w której przyspawani (do niedawna) do linii bocznej skrzydłowi, teraz schodzą do środka, dublując pozycję napastnika. Czytelna do bólu, nawet dla takiego laika jak ja, powoduje brak zamknięcia akcji z drugiej strony. (obrońcy nie nadążają)
Podnoszenie ręki przy rzutach wolnych jednego, a dośrodkowanie drugiego piłkarza mogliby sobie już darować. To nie podwórko
Edit
Wczorajszy mecz Pazdana zadaje kłam, jakoby w Legii potrzeba było pół roku na aklimatyzację. Jeżeli jesteś dobry i pewny siebie, to grasz od razu.
Szkoda, że tej pewności nie potwierdził nasz nowy "Ibra", kiedy spudłował z dwóch metrów. Miałby prawdziwe "wejście smoka"
Liczba spalonych to jakiś dramat. Rozumiem, że Nikolic w ten sposób gra, ale to niepilnowanie linii było zatrważające. Aczkolwiek to chyba najłatwiej poprawić.
Zdominowanie środka pola od początku meczy chyba przestało być możliwe. Jodła pod formą strasznie.
Nawet widać, że chcą, ale nie wychodzi. Niestety, nie wierzę, że z tym trenerem wyjdzie. Nie dam się złapać na porównywanie tego okresu do lata zeszłego roku - tam był to chwilowy spadek formy, tu jest kontynuacja braku formy od pół roku.
I na koniec taktyczna zmiana Masłowskiego - nie wiem, po prostu nie rozumiem, jak można zabrać swojej drużynie minutę czasu najlepszej gry (jak pisałem wyżej, Rumuni już oddychali rękawami), żeby wpuścić na 20 sekund zawodnika. Nie wiem, czy w ciągu tej minuty coś by jeszcze wpadło, ale biorąc pod uwagę, że w tamtym czasie co chwilę było groźnie pod bramką Rumunów, można było przynajmniej na to liczyć.
Teraz czytam wypowiedzi naszych graczy i jestem przerażony w jak głębokim matrixie oni wszyscy są. Wczoraj to pisałem goście zostali tak zagłaskani, że uwierzyli w swoją zajebistość i nikt im nie wmówi, że jest inaczej.
Może i Rumunów przejdziemy, ale biorąc na kogo wpadniemy w 3 rundzie to tam kończymy występy.
Tak to na dziś wyglada.
To zmianą Berg chciał chyba wywolać " standing ovation " dla Dudy i podbudować go trochę po
"dopingu z pólnocnej"
Jedyne sensowne wytłumaczenie..
Spokojnie Rumunów ogramy tylko znowu denerwują mnie artykuły na różnych portalach, które sugerują nam, że Legia ledwo co wygrała z Rumunami i była krok od kompromitacji. Przy lepszej skuteczności spokojnie wygralibyśmy 3-0 i zamknęli usta wszystkim malkontentom.
PS. Bardziej podobał mi się Zlatan od Niko. Widać, że kawał chłopa, zastawić się umie, ma niezłą szybkość i przyzwoicie podaje.
Ogólnie z większością opinii mi po drodze z wyjątkiem 1313.
Nie rozumiem jednej rzeczy chodzi o Furmana.
Tak asekurancko i grającego na alibi zawodnika dawano nie widziałem. Nie znam chłopaka ale na boisku wygoda jakby zupełnie pozbawiony był charakteru. Przyjąć szybko odegrać do najbliższego kolegi i tyle.
Teraz proszę nie zrozumicie mnie źle, po jednym meczu nie można oceniać ale mam takie spostrzeżenia. Nowi. Ten pierwszy wolny choć z instynktem. Drugi wydaje się raptusem.
Ja to myślę tak zamiast tych dwóch chciałbym mieć jednego klasowego. Płacimy dwóm a jak by jeden porządny dostał tyle co tych dwóch to może by się skusił.
Po jednym spotkaniu większe nadzieje pokładam w tym pieszym.
Berg przed meczem mówił drużyna jest przygotowana obawiam się jednak o skuteczność i to się potwierdziło.
Furmi grał na pozycji Ivicy, więc być może trener oczekiwał od niego podobnej gry, co od Chorwata - odebrać, podać do najbliższego, asekurować tyły.
Masa niedociągnięć, stresu, niedokładności, brak skuteczności, cierpliwości itd itp ale jest plus (!!!) tzw progres po SP.
I taka myśl... Spoglądam w kadrę, obserwuje zawodników na boisku.. i nadal gdybam... który z tych zawodników ma ikrę? ma jaja? ma charakter przywódcy? Kuciak na pewno. A dalej? Rzeźnik? Z Rumunami miało miejsce takie niepozorne zajście.. Co to niby Rzeźnik wczołgał się na boisko aby trochę poleżeć po ciężkim faulu a wtem nadszedł Dusan i przemówił do Kuby, na co ten wyraźnie odburknął z frustracją (bronimy wyniku kapitanie? ok). Wracam do tych charakterniaków..
Może jest nim Kuchy? Ten, który marnując setkę nawet nie pomyślał "która to już w tym roku? może warto byłoby popracować nad wykończeniem, strzałami z dystansu itp?".
Kto poza nimi? Wiecznie zarówno głodny gry jak i nieskuteczny Sagan z ławki?
Serio, obecnie odnoszę wrażenie,że to jest takie wszechobecne poklepywanie się po plecach w geście "będzie dobrze, lepiej" zamiast od czasu do czasu zrywu na nerwie i warknięcie nawet na kolegę z drużyny. Tacy wg mnie są obecnie potrzebni w Legii. Brakuje mi niezmiernie takiego Kuciaka w polu, który niekiedy widząc "pomylone" zagrania, akcje itp potrafiłby zmotywować delikwenta do poprawy.
Deserem meczu, wisienką na torcie uważam zachowanie panów piłkarzy. Jakże to nowoczesna "szatnia", która na krytykę mediów reaguje brakiem wywiadów a na krytykę trybun ewakuacją do szatni... Dobrze,że chociaż Dusan zaprosił do dyskusji