- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Piast - Legia 2-1: Nieoczekiwana zmiana miejsc
Za Legią kolejny ligowy mecz. W piątej kolejce Ekstraklasy nasza drużyna przegrała z Piastem w Gliwicach 1:2. Prowadzenie dla Legii zdobył Nemanja Nikolić, ale gospodarze odpowiedzieli dwiema bramkami, których autorami byli Nespor i Zivec. Po pięciu kolejkach Piast jest sensacyjnym liderem Ekstraklasy.
Sobotni mecz zapowiadał się interesująco. Legia prowadziła w tabeli z dorobkiem dziesięciu punktów, ale gliwiczanie spisywali się niewiele gorzej, mając na koncie dziewięć punktów i zajmując drugą lokatę. Podopieczni trenera Latala zaimponowali zwłaszcza w czwartej kolejce, ogrywając na wyjeździe rewelacyjną Cracovię 2:1. Mecz z Legią miał być najpoważniejszym w tym sezonie testem dla gliwiczan, i niestety zdali oni ten test celująco.
Henning Berg zdecydował się na następujący skład: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Guilherme, Furman, Duda, Jodłowiec, Kucharczyk – Nikolić. Cieszył powrót Tomasza Jodłowca, który zajął miejsce obok Dominika Furmana w środku pola. Drużyna Piasta rozpoczęła mecz w składzie: Szmatuła – Szeliga, Osyra, Pietrowski, Hebert, Mraz - Murawski, Vacek, Zivec - Nespor, Barisić. Uwagę zwracało ustawienie z trzema środkowymi obrońcami (Hebert, Osyra, Pietrowski), a nasi obrońcy musieli mieć respekt dla wypożyczonego ze Sparty Praga Martina Nespora, który w poprzednich meczach zdobył dla Piasta trzy bramki.
Mecz rozpoczął się od pechowego zderzenia Vacka z Hebertem. Znokautowany przez swojego kolegę pomocnik gospodarzy opuścił boisko, wkrótce na nie powrócił, za chwilę zasygnalizował problem mięśniowy, ale ostatecznie był w stanie kontynuować grę. W 7. minucie pressing Furmana pozwolił legionistom odebrać piłkę w środku pola, Guilherme podał prostopadłą piłkę do Nikolicia. Nikolić znalazł się w sytuacji sam na sam ze Szmatułą i pokonał bramkarza gospodarzy. Legia prowadziła 1:0. W 11. minucie na murawie znalazł się tym razem Duda, sygnalizując problem zdrowotny. Nasz pomocnik był w stanie grać dalej, choć, jak miało się wkrótce okazać, wytrwał na boisku jeszcze tylko niewiele ponad dwadzieścia minut.
W 21. minucie Nikolić znów uciekł obrońcom, otrzymał podanie od Brozia, z ostrego kąta przelobował Szmatułę, ale obrońca Piasta zdołał wybić piłkę z pustej bramki. W 23. minucie Nespor dobrze utrzymał się przy piłce przed polem karnym Legii, podał do Mraza, ten usiłował dośrodkować, ale z tego zagrania wyszedł strzał, który Kuciak musiał wybić na rzut rożny. Trener Latal w tym momencie zdecydował się na zmianę ustawienia. Gospodarze przeszli na system z czwórką obrońców, Pietrowski zajął miejsce na prawej obronie, a Szeliga stał się prawym pomocnikiem. W 27. minucie doszło do wyrównania. Barisić rozegrał piłkę na lewym skrzydle, oddając ją Mrazowi, ten dośrodkował, a Nespor wyprzedził Lewczuka i pokonał Kuciaka.
Po trzydziestu minutach na boisku pojawił się Aleksandar Prijović, zmieniając Dudę. W 35. minucie znów dobrze do piłki wyszedł Barisić, oddał ją do Zivca. Słoweniec uderzył z dystansu, a piłka odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką. W doliczonym czasie gry żółtą kartką za kwestionowanie przeczeń sędziego został ukarany Nikolić. Za chwilę nasz napastnik otrzymał prezent dzięki gapiostwu obrońców Piasta. Nie zerwał się do sprintu, ale podał do Prijovicia. Ten niezbyt dobrze zachował się w polu karnym, łatwo tracąc piłkę.
Do przerwy było 1:1. Legia dobrze zaczęła mecz, dominując w środku pola, ale z upływem minut coraz ciężej było nam utrzymać się przy piłce, za to piętrzyły się problemy w pobliżu naszego pola karnego, gdzie Barisić i Nespor dobrze pokazywali się do gry, nie pozwalając odcinać się od podań.
Pierwszą szansę w w drugiej połowie miała Legia. Broź długim podaniem wypatrzył Nikolicia, ale ten nie skierował piłki do Prijovicia ani Kucharczyka. Szmatuła łatwo zatrzymał piłkę. Gospodarze odpowiedzieli dośrodkowaniem w pole karne, po którym niecelnie głową strzelił Szeliga. W kolejnych minutach Legia uzyskała dość wyraźną przewagę, ale nie wynikały z niej sytuacje bramkowe. Szczęścia strzałami zza pola karnego próbowali Guilherme i Furman, ale w pierwszym przypadku dobrze interweniował Szmatuła, a w drugim piłka poszybowała wysoko nad bramką. W 59. minucie Guilherme otrzymał piłkę od Nikolicia wpadł w pole karne, ale zabrakło mu miejsca, by oddać soczysty strzał na bramkę gospodarzy.
W 69. minucie na boisku pojawił się Rafał Makowski, zmieniając Jodłowca. Wśród gospodarzy boisko opuścił poobijany Vacek, którego zmienił Gerard Badia. W 75. minucie Lewczuk dobrze przerwał akcję gospodarzy, podprowadził piłkę pod pole karne Piasta, podał do Guilherme, ale Brazylijczyk znów nie zdołał oddać odpowiednio mocnego i precyzyjnego strzału. Za chwilę Szmatułę zaskoczyć próbował po indywidualnej akcji Makowski, ale bramkarz Piasta odbił piłkę. W 78. minucie Prijović podał do Nikolicia, ten strzelił z lewej nogi, jednak Szmatuła nie miał problemu z obroną tego uderzenia. Bramkarz Piasta byłby bezradny kilka chwil później, kiedy po wyrzucie piłki z autu, z półobrotu strzelał Kucharczyk, ale nasz skrzydłowy minimalnie się pomylił.
Po fazie meczu, w której Legia miała przewagę, w końcówce do głosu doszli gospodarze. 84. minucie to Piast mógł wyjść na prowadzenie, kiedy po rzucie wolnym i zgraniu piłki wzdłuż bramki, niewiele zabrakło, by któryś z zawodników gospodarzy przeciął podanie i wepchnął piłę do siatki. Minutę później Badia dośrodkował z prawego skrzydła mimo asysty Makowskiego. Do podania dopadł lepiej ustawiony od Brozia Zivec i dał gospodarzom prowadzenie. Legia powinna wyrównać w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Brzyski podał z rzutu wolnego na głowę Prijovicia, ten zgrał piłkę, ale Lewczuk źle przeczytał tę sytuację i nie zdołał skierować piłki do bramki.
Legia przegrała 1:2. Z przebiegu gry bardziej zasłużonym wynikiem byłby remis, ale ponieśliśmy karę za niefrasobliwą grę w ofensywie oraz słabość defensywy, która dwukrotnie dała zaskoczyć się w najprostszy sposób, gubiąc się przy dośrodkowaniach w nasze pole karne.



Zasłużona przegrana. Przed Bergiem Legia tam nie przegrywała. Widać niedostatki kadrowe, gorszą formę obronną Brozia (przy bramce na 1-1 więcej dostrzegam zasługi Nespora niż błędu Lewczuka), trudne początki Makowskiego.
Ciekawe, czy Leśnodorski ma już wariant budżetowy na wypadek, coraz bardziej wyraźnie się rysujący, braku gry w grupie.
Idę o zakład, że za tydzień Piast gładko przegra.
Sądzę, że forumowicze ciekawi niedoróbek u Nikolicia (takie pytanie padało do meczu z Łęcznej) mają coraz bogatszy materiał do analiz.
Napisałem na początku, że mecz z gatunku irytujących bo w drugiej połowie mieliśmy naprawdę sporo okazji aby wyjść nawet na 3-1 i w spokoju "dojechać" do końca meczu. Nie chciało jednak nic wpaść, a czas uciekał. W przerwie meczu zastanawiałem się jak Legia poradzi sobie kiedy zaczyna mecz nie układa się po ich myśli i tracą prowadzenie. W meczu z Wisłą nie poradzili sobie, z Piastem również. Trochę to zaczyna niepokoić, bo choć zdawałem sobie sprawę że przyjdą "gorsze" dni, to jednak nie sądziłem że przyjdą tak szybko zwłaszcza mając na uwadze jak ważne przed nami 2 tygodnie. Pozostaje mieć nadzieję, że w czwartek będzie lepiej, choć optymizmu we mnie trochę mniej...
"Początkiem meczu Legioniści uśpili moją czujność i po trafieniu na 1-0 już w myślach dodawałem sobie 3 punkty, szydząc lekko z Piasta jaki to się trafił wicelider..."
Miałem tak samo, jak Ty
Dla Piasta z Gliwic był to jeden z najważniejszych meczów w rundzie jesiennej. Dlatego niejaki Vacek grał do końca pomimo "wstrząśnienia mózgu" i rozbitego biodra.
Dla nas najważniejszy dwumecz sezonu rozpoczyna się w najbliższy czwartek, dlatego Duda i Jodłowiec zeszli z murawy przed końcowym gwizdkiem.
Irytuje postawa Brozia. W drugim meczu zawala nam gola w identyczny sposób.
I tu kilka refleksji pomeczowych. Zapisuję wyłącznie te nowe, a tych,które powstały po poprzednich meczach nie powtarzam mimo,że można.
Widoczny jest brak zgrania i zrozumienia i to na poziomie elementarnym pomiędzy graczami.Przykładów aż nadto. Chociażby Duda podający do Kucharczyka piłki do nogi, a Guilherme na dobieg. Powinno czynić się odwrotnie, gdyż siła Kucharczyka to szybkość, a Guilherme technika. Otrzymując takie podania Kucharczyk musi się próbować rozpędzić, a Brazylijczyk nie dogania piłki. Tak czy siak strata.Czyżby pomroczność ciemna czyli zapomnienie o silnych stronach partnerów.Podobnie ustawienie pod Neszpora Lewczuka, który jest silny, zdecydowany,ma nawyki środkowego obrońcy ,ale tamten wymagał opieki gracza szybszego i mającego lepszą koordynację ruchów jak Rzeżniczak.Zastanawia co gracze robią na treningach,że nie znają możliwości i najlepszych cech kolegów.
Do tego razi brak dyscypliny taktycznej. To nie świadczy dobrze i o trenerze.
Jedynym adekwatnym określeniem do tego jak poruszają się nasi zawodnicy byłby ; chaos.
Kilkakrotnie Nikolicz, Prjovicz i Guilherme byli w tej samej strefie. Jeżeli to jest uczynione świadomie nazywa się zdobyciem przewagi w określonym rejonie boiska. Ale w takim wypadku wymaga współdziałania w przełamaniu obrony. Natomiast kiedy jeden z nich sam chce tego dokonać to się nazywa zgubieniem strefy.Podobnie , nie przy stałych fragmentach, gry w pole karne, a nawet bramkowe wbiegali Lewczuk i Rzeżniczak zamiast Nikolicza i Prijovicza. z efektem wiadomym. Obrońca nie strzeli tak jak napastnik, więc pretensji o niewykorzystanie sytuacji do Lewczuka nie mam, ale o to,że tam powinni być ci,którzy potrafią to robić.Takich sytuacji było więcej, a już uciekanie przez Guilherme ze skrzydła do środka było wręcz irytujące. On naprawdę uwierzył,że ma kwalifikacje na ofensywnego pomocnika.I może ma, ale ma robić co do niego należy na boku boiska. A zostawianie samego Brozia w obronie i ataku jest karygodne. Więc kiedy obwiniamy Brozia to pomyślmy chwilę,że od Brazylijczyka żadnej pomocy nie miał.W końcówce meczu graliśmy beznadziejnie. Na aferę gra się na dwie minuty przed końcem, a nie na 20 minut.A my zamiast atakować cierpliwie, konstruować akcje, manewrować ich pozbywaliśmy się piłki długimi przerzutami. Na ogół do nikogo. Bez sensu.
Przerażony byłem,że w trzecim kolejnym meczu trener wystawił co prawda na zmianę Rafała Makowskiego.Czyżby stał się niezbędny?.W zawodnika starszego można orać i orać, ale młodego można zaorać.Siłami zawodnika tak młodego nie można szafować, ale nimi umiejętnie gospodarować. Co za dużo to dla niego niezdrowo.
Martwi też niepotrzebna kartka dla Nikolicza. Ja nie wiem, czy w Legii nie wiedzą o nowych wytycznych Kolegium sędziów czy też ich nie przekazali graczom. Przypomnę,że złagodzono : - karanie za tzw. wymuszanie do sytuacji oczywistych czyli wtedy, gdy nie było w ogóle kontaktu z rywalem i zawodnik "nie miał ' prawa się wywrócić,
- przywilej korzyści może być stosowany tylko wówczas, kiedy prawie pewna jest możliwość zdobycia bramki przez pokrzywdzoną drużynę i nie zachodzi potrzeba ukarania kartką faulującego,
- nakazano stosować kary za zagranie piłki ręką bez tzw. kontaktu z rywalem biorąc jako naczelną zasadę umyślność, a nie tylko powiększenie obrysu ciała.
Jednocześnie nakazano sędziom bezwzględne karanie upomnieniem zawodników kwestionujących decyzje sędziowskie.Jest to już druga taka durna kartka w zespole/ poprzednia Bereszyńskiego/. Przy czym w obu przypadkach mądrzy sędziowie od razu po protestach po nie nie sięgali, tylko odwracali się i czekali na uspokojenie. I Bereszyński I Nikolicz już w zasadzie po wygaśnięciu naturalnych emocji biegali za sędziami, coś wykrzykiwali i machali rękami.Bez sensu.Z sędziami ja bym na miejscu graczy nie igrał.
I to by było na tyle / za Janem Tadeuszem Stanisławskim/.
,
Co do błędów Brozia to uważam, że Berg musi poważnie porozmawiać z Guilherme! nie wiem na ile zabieg ze schodzeniem do środka to jest inicjatywa własna brazylijczyka, natomiast jestem pewny, że trener nie zwolnił go z obowiązków obronnych, no chyba, że to DM ma przejmować asekurację (jeśli tak to wczoraj Furman był nieobecny). Kolejna sprawa w przypadku Guilherme to jak dla mnie poczuł się za pewnie i na siłę próbuje nas wszystkich przekonać, że umie strzelać (ło matko). Już w Łęcznej wyprowadził mnie z równowagi bezmyślnie wykonując rzut wolny. Chłopak na siłę poprawia swoje marne statystyki ze szkodą dla wyników (czyżby wskazówka od menadżera). O ile do Nikolicia nie mam pretensji, że w okolicach pola karnego widzi tylko bramkę o tyle "środkowy pomocnik" musi zagrywać do lepiej ustawionego napastnika.
Nic to ja niecierpliwie czekam na macedończyka i na tego mitycznego lewego obrońcę. Swoją drogą czy ktoś wie gdzie zaginął Brzyski przy golu na 2-1? Cóż to się stało, że Pan Brzyski w końcówce nie zajmuje się swoim podstawowymi obowiązkami. Czyżby własnie truchcikiem wracał po solidnie wykonanym stałym fragmencie.
Nie mogę zrozumieć tylko jednej kwesti. Brzyski po meczu mówi, ze myśleli iż spokojnie ograją Piasta. Spokojnie dowiozą prowadzenie. No k.... Ile my jeszcze razy będziemy przegrywali mecze przez nastawienie mentalne. No przecież istota ludzka jest rozumna i uczy sie na własnych doświadczeniach. A trzeba przyznać, że w tej kwesti Legia to uczelnia wyższa.
Dlaczego strzeliliśmy bramkę mniej, dlatego, że pomimo wielu dobrych sytuacji strzelaliśmy bardzo słabo, a nie podawaliśmy do lepiej ustawionego gracza.
Dlaczego prowadząc, oddaliśmy pole rywalowi, dlatego, że ostatnio udało się 2x z Łęczną.
Dlaczego oddaliśmy pole przeciwnikowi, dlatego, że czeka nas trudny mecz w czwartek, nie ma w kadrze praktycznie żadnej rywalizacji, widać juź oznaki przemęczenia.
Dlaczego nie ma w kadrze rywalizacji, dlatego, że nie ma pieniędzy na dobrych zawodników.
Dlaczego jak nie ma pieniędzy na dobrych graczy, to walczymy na trzech frontach i ostatecznie możemy zostać z niczym, tak jak w ubiegłym sezonie.
Polityka transferowa klubu jest jasna, każdy jest na sprzedaż, kwestia tylko ceny. W tej grze kontuzje i kartki to pewnik, zakładając grę na 3 frontach trzeba posiadać więcej dobrych zawodników lub z czegoś zrezygnować. Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko, a już w piłce to na pewno. Przykłady pojedyńczych sukcesów zespołów z mniejszymi budżetami, są tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę.
Natomiast ostatnio stracone bramki niepokoją.
Śląsk - drzemka Rzeźniczaka
Wisła - drzemka Brozia
Piast - drzemka Lewczuka i głośne chrapanie Brozia
W meczu z Piastem oprócz moim zdaniem skandalicznego zachowania Brozia najbardziej zmartwił mnie okres gry w pierwszej połowie kiedy daliśmy się zdominować Piastowi i mieliśmy spory problem z utrzymaniem się przy piłce. Łatwo przegrywaliśmy piłki stykowe i pojedynki jeden na jeden w środku pola.
Ponadto w ostatnim czasie rzuca się w oczy wyjątkowa nieporadność Gui w sytuacjach bramkowych.W meczu z Wisłą miał takie chyba trzy kiedy powinien spytać się bramkarza w który róg chce dostać piłkę, wczoraj też powinien coś ukłuć.
Ale coż on dochodzi do sytuacji lub dogrywa innym, Kuchy w ostatnich meczach niestety statystuje.
Oby chłopaki spieli pośladki na czwartek ....
P.S. Nie zgadzam się z wpisem Lasicy Na aucie dotyczącym Makowskiego. Nie zagrał świetnych zawodów ale pretensje o brak zaangażowania uważam za chybione. Choćby dlatego że w akcji bramkowej to nie on powinien być na lewym skrzydle przy chorągiewce końcowej a jednak tam był. Nie dziwię się także że nie podszedł bliżej. Przegrana pojedynku jeden na jeden skutkowałaby autostradą do bramki bo Brzyski nie myślał o asekuracji tylko podreptał w stronę pola karnego.
Co tam wiele mówić, jak doświadczony Broź robi to co robi to ja młodemu dam spokój za tą sytuację ...
Przegranej szkoda, ale Piast solidnie zapracował na zwycięstwo. Od strony taktycznej, fizycznej i mentalnej byli od nas wyżej. Lech za tydzień berdzie miał większe kłopoty od nas.
A my już chyba szykowaliśmy się na czwartkowe spotkanie. Minimalizm ,niechlujstwo i do bólu grane prostackie schematy rozegrania każą sugerować, że piłkarze nie chcieli się męczyć. Ani fizycznie, ani mentalnie. Jakoś się nie dziwię i nie mam sumienia krytykować, bo przecież ten mecz w przyszłym tygodniu jest ważniejszy. Dla klubu i dla przyszłości zawodników.
Martwi mnie natomiast forma kilku piłkarzy i tylko się zastanawiam z czego to wynika.
Kiedyś przeczytałem, ze Kucharczyk potrzebuje dłuższej regeneracji niż inni i gra co 3 dni mocno wpływa na obniżkę formy. Tomek Brzyski wygląda na zajechanego podobnie jak Kucharz.
A Rzeźniczak? Broź? Niezrozumiałe.
Kolejna zagadka to duże wahania dyspozycji Furmana. Trudno zgadnąć jak może zagrać w następnym meczu, a jakaś minimalna doza prawdopodobieństwa jednak jest wymagana, aby zaplanować strategię.
A z Makowskim to już była przesada. Także podzielam pogląd, że zbytnio był eksploatowany. Jeszcze niedawno grał z juniorami, a tu nagle 3 mecze w tydzień w seniorskim futbolu, w klubie, gdzie za błędy młodych odstawia się na ławkę. To ryzykowna strategia, bo zakłada, że szybko będzie się uczył i szybko korygował błędy. Ale najczęściej u młodego człowieka przeważa euforia nad odpowiednią reakcją. Dlatego dobrze, że wczoraj trener wprowadził go dopiero w drugiej połowie.
A my kibice, nie możemy zabijać mentalnie własnego zawodnika nadmierną krytyką związaną z nadmiernymi oczekiwaniami. Dajmy mu czas na oswojenie się z nową sytuacją i dopiero wymagajmy. Jak dla mnie to nic nie zawalił, a tego przede wszystkim oczekuję od debiutującego, młodego DP, a jeszcze ładnie poszedł za akcją zakończoną strzałem.
W porównaniu do Bielika jest bardziej odpowiedzialny, ale też widać, że ma zadatki do gry do przodu. Na razie jest ok.
W ofensywie w tej chwili liczyć możemy tylko na Nikolica, o czym zapewne już wiedzą w Ługańsku, co jest poważnym ograniczeniem naszej drużyny. Jest jeszcze kilka dni do meczu więc warto popracować nad drobiazgami, które mogą nam znacząco pomóc: nad strzałami i powrotem do defensywy Guilherme, wychodzeniem na pozycje Kucharczyka, podaniami Dudy, asekuracją w bocznych strefach boiska. Oby wystarczyło.