- Kategoria: Wokół boiska
- iocosus
Zawisza - Legia 1-2: Formalność
Formalności stało się zadość Legia pokonała w rewanżu Zawiszę 2:1 po golach Nikolića i Guilherme oraz Danielaka dla gospodarzy. 2 maja w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym powtórnie wzorem ubiegłego roku Legia Warszawa zmierzy się z Lechem Poznań.
***
Nam warszawiakom często się zarzuca zadufanie, zbytnią pewność siebie, ale roztrząsanie szans Zawiszy na awans po dwumeczu trąciłoby jednak hipokryzją, zatem na kibicowskiej, legijnej stronie pozwolę sobie na nutę stołecznej arogancji i już teraz przedstawiam poniższe dane odnośnie finału Pucharu Polski:

Gdyby arogancja została ukarana, to zasłużylibyśmy na wieczne potępienie i męki piekielne, czy to jednak znaczy że w środowe popołudnie niczego ciekawego nie należy oczekiwać, a mecz jest tylko i wyłącznie do odfajkowania i zaliczenia? Skłamałbym w oczywisty sposób, że mnie rozpala, że traktuję go w równym stopniu jak szczecińską sobotnią konfrontację z Pogonią, ale równocześnie stwierdzam że na ekranie tv obejrzę go z zainteresowaniem. Emocji szczególnych się nie spodziewam, ba wręcz je wykluczam, ale skład jaki desygnuje na boisko Czerczesow i jak się zaprezentują ci których wybrał to już mnie nieco frapuje i zastanawia.
Po Lechii rozeźlony wynikiem i postawą podopiecznych nasz trener wypalił między innymi sentencją która mnie zdumiała. „Nie podobał mi się ten mecz. Brakowało nam połowy drużyny.” Z pierwszą częścią zdania duża część kibiców się zapewne zgodzi, ale już problem z arytmetyką Stanisława Sałamowicza daje do myślenia. Jeśli nieobecni w składzie Lewczuk, Jodła, Kuchy są tą „połówką” mającą być trenerską wymówką przy niezadawalającym rezultacie, to czy będzie to oznaczało, że latem i jesienią powinniśmy się nastawić na „żelazny skład” w pucharach i w lidze?
Mhm, zastanawiające, dlatego interesuje mnie kogo też desygnuje na plac Czerczesow w meczu „do zaliczenia”, jak będzie wyglądało personalnie środowe „przetarcie” przed sobotnią ligową trudną konfrontacją? Jesienią kwestia, (meczów co trzy dni), będzie „chlebem powszednim” zakładając że do europejskich pucharów się załapiemy, dlatego preferowana trenerska metodologia w tym względzie jest ciekawa.
Jakie personalne dylematy chodzą mi zatem po głowie. W angielskich (i nie tylko) drużynach często w pucharach krajowych (i nie tylko) preferowane jest wystawianie „rezerwowego” goalkeepera, żeby się ogrywał, był „pod parą”. My mamy dwóch równorzędnych bramkarzy, rywalizujących ze sobą, czy to nie czas żeby Cierzniak otrzymał szansę wykazania się? Tym bardziej, że Michał Zachodny prezentuje spostrzeżenia odnośnie Arkadiusza Malarza interesujące nie tylko odnośnie jego współpracy z Pazdanem, ale i w kontekście sposobu gry Legii narzucanego przez Czerczesowa:
Pierwszy (czyli Malarz, przyp. wł.) jest bramkarzem, który najlepiej czuje się na linii bramkowej. Jego średnia interwencji na przedpolu (1,7 na mecz) jest niemal dwukrotnie niższa od Radosława Cierzniaka (3,3), który zimą trafił z Wisły do Legii, czy sprzedanego w styczniu do Hull City Duszana Kuciaka (3,2). Według statystyk InStat w rankingu dziesięciu najlepszych bramkarzy ekstraklasy Malarz jest tym najrzadziej wychodzącym do dośrodkowań i prostopadłych podań. Dlatego sytuacja z początku meczu z Lechią była dla niego nietypowa. Zresztą we wcześniejszych meczach miał podobny problem - w Niecieczy nie tylko przy pierwszym golu niepewnie wyszedł z bramki. Przy trzecim trafieniu Dawida Plizgi również wybiegł do rywala spóźniony. (legia.sport.pl)
W obronie, jeżeli Igor Lewczuk jest „żelaznym” w składzie to po powrocie do zdrowia kogo powinien ‘zluzować’? Jesienią zeszłego roku do głowy by mi to nie przyszło, ale gdyby o wyborze miał decydować ostatni mecz z Lechią to Jakub Rzeźniczak sprawiał pewniejsze wrażenie niż Pazdek, należy mu to oddać. A ponieważ w sobotę nie będzie możliwości skorzystania z Borysiuka, Jodły na nogi tez pewnie nie postawią (czy takie ryzyko byłoby zresztą celowe?) to czy aby nie należy ‘przysposobić’ właśnie kadrowicza Pazdana do gry na pozycji czyszczącego defensywnego pomocnika? Jak obecnie na bokach wyglądają Bereszyński, Broź, Brzyski przekonać się o tym też by było ciekawe? „Kuchy żelazny” ile powinien po rehabilitacji otrzymać minut na przetarcie, czy Michaił Aleksandrow od pierwszej minuty zaistnieje i wykaże się swoimi umiejętnościami? O sytuacji zdrowotnej w zespole trener stwierdził:
-Kasper Hämäläinen trenuje indywidualnie. Cieszę się, że tak troszczycie się o zdrowia naszego Fina. Trochę nas zaatakował wirus, Michał Masłowski i Guilherme mieli gorączkę, chorował też Ariel Borysiuk. Igor Lewczuk jest już natomiast zdrowy, trenuje i być może zagra. Wykluczony jest natomiast występ Tomasza Jodłowca. Michał Kucharczyk pojedzie z nami do Bydgoszczy. (sport.pl)
Kogo zatem zobaczymy w Bydgoszczy i z jakim skutkiem?


Jest zbyt dobrym szkoleniowcem i jak dotąd nie szukał tanich trenerskich wymówek, które drogi kolego po szalu sugerujesz.
Oby słowa trenera były li tylko metaforą zaprezentowanej piłkarskiej dyspozycji.
Sektor212 –> napisałem na emocje w rewanżu też nie liczę, sprawa jest rozstrzygnięta i przesądzona, natomiast patrzę na ten dzisiejszy mecz właśnie przez pryzmat kolejnych. Traktuję to jako okazję do sprawdzianów, weryfikacji przydatności w szukaniu optymalnych rozwiązań, chciałbym przekonać się o alternatywach, pod tym względem uznaję że jest ku temu dziś bardzo dobra okazja. Wynik jakikolwiek wliczając nawet niewysoką porażkę nie zrobi na mnie najmniejszego wrażenia. Skład dzisiejszy mnie ciekawi choćby przez pryzmat tego kogo wystawi Czerczesow w sobotę na środku obrony i pomocy, może w Bydgoszczy zostanie znaleziona jakaś podpowiedź w tym względzie?
"Skład dzisiejszy mnie ciekawi choćby przez pryzmat tego kogo wystawi Czerczesow w sobotę na środku obrony i pomocy, może w Bydgoszczy zostanie znaleziona jakaś podpowiedź w tym względzie?"
To w zasadzie jest całe spektrum tematu. Oczywiście może znajdzie podpowiedz. Oby ewentualnymi zmienikami za bardzo się tylko nie rozczarował. Tego trenerowi nie życzę.
Jeden aspekt jest pewny z którym muszą zmierzyć się piłkarze Legii. W takim meczu cholernie trudno o 100% mobilizację.