A+ A A-

Kronika zapowiedzianej śmierci

Nie było cudu. Legia Warszawa nie odrobiła dwubramkowej straty z Astany i odpadła z kwalifikacji Ligi Mistrzów w III rundzie. We wczorajszym spotkaniu zdołała wprawdzie wyszarpać wygraną 1:0 nad mistrzem Kazachstanu, ale bramka Jakuba Czerwińskiego strzelona w 76. minucie meczu nie wystarczyła do przykrycia błędów ze starcia wyjazdowego.

W ostatnim kwadransie spotkania mogło się wydawać, że tym razem bracia Vicario nie dadzą rady zabić Santiago Nasara. Do awansu zabrakło Legii tylko jednej bramki... to jednak dość złudne, bo piłkarze FK Astana przez cały mecz grali swoje, mądrze się broniąc, w razie potrzeby (zwłaszcza w pierwszej połowie) rozsądnie przenosząc grę na połowę Legii i ograniczając zapędy ofensywne warszawiaków. Potem doszły do tego różne formy marnowania czasu, co w sumie zaowocowało meczem, w którym Legia zdołała stworzyć sobie może dwie dogodne sytuacje strzeleckie (najlepszą zmarnował w 25. minucie Armando Sadiku) i oddała łącznie 4 celne strzały na bramkę Aleksandra Mokina. Dość napisać, że kiedy Czerwiński skierował głową do siatki piłkę zagrywaną z rzutu rożnego przez Sebastiana Szymańskiego, na strzelenie przesądzającego o awansie gola pozostawało jeszcze dobre 20 minut. Niestety, w tym okresie legioniści ani razu poważniej nie zagrozili bramce mistrzów Kazachstanu.

W tej sytuacji awans Astany należy uznać za ze wszech miar zasłużony. Tydzień wcześniej wykorzystali niepoważne podejście legionistów do spotkania wyjazdowego i wygrali 3:1, wczoraj zaś koncentrowali się na pilnowaniu zaliczki. Kontrolowali przedpole swojego pola karnego i z powodzeniem spychali Legię w boczne sektory, gdzie warszawiacy nie dawali rady osiągnąć przewagi liczebnej i byli zdani na bezproduktywne wrzutki na neutralizowanego przez kilku rywali Sadiku lub powrót z akcją w okolice linii środkowej boiska. O ile w zakresie cech wolicjonalnych legionistom nie można było w meczu rewanżowym (w odróżnieniu od pierwszej odsłony rywalizacji z Kazachami) niczego zarzucić, zabrakło niestety jakości w rozegraniu, troski o celność poszczególnych zagrań, techniki do opanowania piłki i szybkości w grze. Różnica jakościowa pomiędzy obiema ekipami okazała się za mała, żeby ich rywalizację mogła rozstrzygnąć na swoją korzyść drużyna, która pierwszą jej połowę „rozegrała” na urągających wszelkim prawidłom futbolowego rzemiosła poziomie zaangażowania.

Personalnie po meczu w Warszawie należy wyrazić nadzieję, że Sadiku zacznie się spłacać raczej wcześniej niż później (na razie marnuje stanowczo zbyt wiele dogodnych sytuacji strzeleckich); że Szymański będzie częściej dawał drużynie impuls swoją grą; że Guilherme regularnie będzie takim zażartym wojownikiem jak w środowy wieczór; wreszcie że Czerwiński, który rozegrał bodaj najlepsze spotkanie w swojej krótkiej legijnej karierze, potwierdzi w kolejnych meczach, że gra przy Łazienkowskiej nie stanowi dla niego wyzwania ponad pułap możliwośći. Teraz pozostaje nam tylko fantazjować, czy gdyby w Astanie Junior Kabananga musiał rywalizować z równie dobrze dysponowanym rywalem, to Legia nie szykowałaby się teraz do losowania IV rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów zamiast Ligi Europy.

Tymczasem jednak szykuje się do losowania tych drugich, mniej prestiżowych i lukratywnych rozgrywek. Sierpniowy dwumecz w IV rundzie LE – w którym nasz rywal, mimo rozstawienia Legii, z całą pewnością może być groźniejszy od Astany – będzie spotkaniem o jesienny ład w budżecie warszawskiego klubu. O brak ładu w kadrze pierwszej drużyny „zadbaliśmy” zimą, kładąc wtedy fundamenty pod wczorajszą porażkę. Warto tu też zauważyć, że ważnym elementem tej układanki było uczenie przez lata legionistów, że mogą sobie wybierać mecze, w których w pełni się angażują. Tym razem wybrali źle i życzyłbym wszystkim kibicom „wojskowych”, żeby była to dla naszych pupili nauczka pozwalająca im częściej podchodzić do swoich obowiązków równie poważnie, jak fani podchodzą do pracy zawodowej umożliwiającej im zdobywanie niemałych środków koniecznych do śledzenia spotkań stołecznej ekipy.

Dyskusja (47)
1czwartek, 03, sierpnia 2017 02:53
Senator
Rozumiem Garma i jego oburzenie po pierwszym meczu ale to zbyt proste. Astana w Warszawie nie grała nic, zupełnie nic ale i my nie potrafiliśmy nic. Dwie akcje na 90 minut nie licząc stałego fragmentu gry po którym padła bramka to lipa i tyle. Nasza niemoc bolała od 20 minuty. A mnie osobiście bolał i wywoływał rozpacz Moulin . Przez 90 minut nie zagral zadnego celnego podsnia do przodu, a trener trzyma go na boisku. Wytłumaczenie jest jedno, nie ma lepszych co właściwe zamyka mój komentarz.
Na dziś tyle, popadlem w defetyzm odnośnie nadchodzącego sezonu.
2czwartek, 03, sierpnia 2017 04:39
corazstarszy
Odczucia mam takie, ze odpowiada mi ton, w jakim Garm zawarł swoje przemyślenia.
Losy awansu łatwo było odgadnąć po meczu w Astanie i obserwując mecze w lidze.
Nie chcę pisać, że wszystko w grze Legii było złe, ale na pewno za słabo zbyt wielu zawodników się w tej chwili prezentuje: Moulin, Nagy, Kuchy. Starali się na pewno, ale to było takie bardziej chciejstwo niż konkrety. Wynik meczu i tak niezły w proporcji do jakości gry.
Moim zdaniem bezradność brała się w tej chwili właśnie głównie z braku formy, a nie z jakiegoś błędnego planu taktycznego. Strasznie długo Legii zabiera wchodzenie w sezon. To jest wyzwanie na przyszłe lata. Już pal licho wczesne kolejki ligowe, ale trzeba umieć porządnie zagrać w eliminacjach pucharów. A letni paraliż jest tak duży, że rownież te letnie mecze pucharowe rozkłada na łopatki.
Nie mam na pewno pretensji o zmianę Sadiku – Hamalainen. Uważam, że to nie był dzień Albańczyka. Był ślamazarny, nie za dobrze skoordynowany (centra od Hlouska), zawsze ciut za długo czekał, żeby mu się piłka fajnie ułożyła, albo za długo starał się złożyć, komplikował, przeciągał. A Hama już nie raz wypalił jako rezerwowy.
Wrażenie na temat sposobu gry bardzo niemiłe. Przypomniała się wiosna 2012, Skorża i jego rozgrywanie po obwodzie ze ślamazarnym, toczącym jakieś indywidualne pojedynki blisko linii bocznej Ljuboją (gdy próbował centralnie, to był na spalonym) i resztą, przyglądającą się, jak mu pójdzie. I tak jak wówczas, mecz minął prawie bez celnych strzałów.
Jest to duża porażka, efekt wielu czynników.
Teraz tylko się modlić o łaskawe losowanie.
3czwartek, 03, sierpnia 2017 08:38
CTP
Garm, napisałeś, że zimą położyliśmy fundamenty pod wynik tego dwumeczu. Ja bym się z tym zgodził ale tak nie do końca. Owszem, oddaliśmy napastników i (podobno) obiecaliśmy Ofoe, że odejdzie latem sprowadzając na ich miejsce piłkarzy, którzy kompletnie się nie sprawdzili. Ale moim zdaniem, kadra, którą obecnie dysponujemy nie jest aż tak słaba, żeby nie poradzić sobie z takim zespołem jak Astana.
O obrazie wczorajszego meczu zadecydowały przede wszystkim decyzje personalne Magiery. Moulin od początku tego sezonu jest w formie wręcz tragicznej. Tak tragicznej, że jedyna pozycja, na jakiej może być wystawiony, to miejsce na ławce rezerwowych. Na co liczył trener wystawiając go w wyjściowej "11-tce", to ja nie mam pojęcia. To samo z Guilherme, który na pozycji nr 10 ostatni raz grał chyba jeszcze za Berga. Efekt był taki, że wszystkie nasze akcje musiały być przerzucane na skrzydła, bo środka praktycznie nie mieliśmy.
Odnoszę wrażenie, że Magiera po odejściu Ofoe nie ma żadnego pomysłu na tę drużynę i permanentnie rotuje składem licząc, że jakieś ustawienie w jakimś meczu wypali.

Niestety, ja obserwując grę Legii a zwłaszcza formę poszczególnych piłkarzy obawiam się, że będziemy mieli powtórkę z rozrywki i zmiana trenera w okolicach września stanie się naszą nową świecką tradycją.
4czwartek, 03, sierpnia 2017 09:15
Moros
Cóż, piłka okazała się w naszym przypadku dosyć przewidywalna. Bukmacherzy się nie mylili obstawiając nasze zwycięstwo, nie dające jednak awansu do dalszej rundy. Sygnałów na to, że ten awans to bardzo wątpliwa sprawa było aż nadto. Od pierwszych meczów ligowych, do meczu w Kazachstanie. Nasza niemoc w Zabrzu, z Koroną i męczarnie z Sandencją potwierdziły się też wczoraj. Rozgrywanie akcji ofensywnych wyglądało dramatycznie. Rozgrywaliśmy jak piłkarze ręczni lub hokeiści grający w przewadze. Po obwodzie od boku do boku. Wszystko w jednostajnym tempie. Bez jakiejkolwiek próby zaskoczenia rywala, próby dryblingu, z będącymi wodą na młyn Kazachów masą wrzutek. W przerwie meczu "Na aucie" napisałem, że oddałbym królestwo za kogoś kto spróbował by dryblingu w środku pola, bo już nawet komentatorzy telewizyjni zauważyli, że gra jest do bólu przewidywalna. Niestety nikogo takiego nie mieliśmy. Paradoksalnie gola zdobyliśmy po rzucie rożnym. Konia z rzędem temu, kto w ostatnich tygodniach wierzył, że coś strzelimy ze stałego fragmentu gry.

Nie będę się za dużo rozpisywał o Astanie, ale tutaj przewidywania też sprawdziły się niemal co do joty. Niemal, bo każdy się obawiał o utratę bramki, a ta była niemal niezagrożona (pamiętam tylko jeden rzut rożny, gdzie było naprawdę blisko). Jest to rzeczywiście zupełnie inny zespół na wyjeździe i szkoda fatalnej postawy na wyjeździe, bo można się było prześlizgnąć.

Co teraz? Obudziliśmy się w rzeczywistości, która od 4 lat była nam nieznana. Ostatni dwumecz jaki przegraliśmy na boisku w rundach eliminacyjnych, to był ten ze Steuą Bukareszt. Szmat czasu. Zwolennikiem gmerania przy sztabie szkoleniowym nie jestem. Zwłaszcza, że jak dobrze zauważył bodajże @CTP gdzieś "Na aucie", w przypadku katastrofy i braku awansu do grup LE, Legii nie będzie stać na płacenie dwóm trenerem w tym jednemu, który miałby CV gwarantujące skok jakościowy. Nota bene nie uważam aby stać nas było na kogokolwiek coś gwarantującego. My póki co zawsze będziemy wymieniać raczej na kogoś na dorobku, niż kogoś "z nazwiskiem". Magierę bym zostawił. Ostatnio sztab trenerski się trochę rozrósł, więc logicznym jest dać im czas.

Jeszcze na koniec. Postawiłbym po tym dwumeczu tezę, że przy tak wczesnym zaczynaniu gry w pucharach, jak się nie wzmocnisz w zimie, to w lecie jest na to już za późno. Wczorajsza jedenastka była sporo słabsza od tej wiosennej, nie mówiąc już o tej jesiennej. Nie było Radovicia i Ofoe. Napastnik dopiero się zgrywa, a tylko ciałem na boisku jest Moulin. Znając nasze miejsce w szeregu europejskiej piłki i transferowym łańcuchu pokarmowym, nie ma co liczyć, że w połowie lipca będziemy mieli zamkniętą i zgraną kadrę. Rzadko tak bywało, a w tym roku za to płacimy bolesną porażką z mistrzem Kazachstanu.
5czwartek, 03, sierpnia 2017 09:19
QD
Wg mnie najbardziej zabrakło Legii wyrachowania. Takiej mądrości taktycznej, którą zdawałoby się powinniśmy już mieć. Tyle było mówione, że Legia powinna zbierać doświadczenie nie tylko z LM, ale np. zeszłorocznych męczarni. Tymczasem okazało się, że odpadliśmy przez podpalenie się w Kazachstanie jak debiutanci.
Legia w pierwszym meczu miała korzystny wynik, jakim było 2:1 i wiedząc, że Kazachowie są królami własnej piaskownicy i ani warunki, ani własna dyspozycja nie sprzyjają, dalej brnęli w ofensywę jakby jutra nie było. Astana nas skarciła, bo aż się o to prosiło, pozwalając im grać swoją piłkę. Kompletnie nie umieliśmy reagować na ich kontry, a się na nie wystawialiśmy.
Duża w tym wina Magiery, który ewidentnie chciał wygrać dwumecz już w Kazachstanie. Znając dotychczasowe wyniki innych drużyn, powinien był ustawić drożynę defensywnie, a przynajmniej stonować grę po bramce na 2:1.

W Warszawie mieliśmy pokaz jak grać wyrachowanie. Astana mogła wyjść z tego samego założenia co my u nich i chcieć szybko skończyć dwumecz strzelając bramkę. Nie podpalała się jednak i grała wręcz wzorowo. Spokojnie się broniła przed naszym mizernym arsenałem akcji.

I tutaj wspomniałem o drugim powodzie przegranego dwumeczu. Astana była znacznie lepiej przygotowana do gry z nami niż my z nimi. Mam wrażenie, że do pierwszego meczu podeszliśmy niemal na spontanie! Astana dokładnie widziała czym mogą zagrozić jej poszczególni zawodnicy. Podwajała Sadiku, odcinała silniejszą nogę Hlouszka... Chyba dlatego Szymański robił tyle zamieszania, że on był w zasadzie niewiadomą dla Kazachów. My dopiero w drugim meczu odrobiliśmy pracę domową i widać było, że nasi obrońcy zostali na dwa najsilniejsze (jedyne?) żądła przeciwników. W drugim meczu bardzo dobrze odcinali ich od gry. Dlaczego jednak dopiero w Warszawie?

edit:
acz zgadzam się z przedmówcami, że nasza ofensywa w tym sezonie jest do bólu przewidywalna i słaba. Zero pomysłu co zrobić z piłką, jak zaskoczyć przeciwnika. Schematyczne walenie głową w mur.
6czwartek, 03, sierpnia 2017 10:11
Baron
Wczorajszy brak awansu do kolejnej rundy to jest już niemała strata finansowa. Za awans byłyby już niezłe pieniądze i w najgorszym przypadku Liga Europejska.
Teraz musimy się modlić, żeby nie wylosować jakiejś mocnej drużyny bo niezakwalifikowanie się do LE będzie dla Legii i jej budżetu dramatem. Wczorajszy mecz pokazał ile straciliśmy i ile możemy jeszcze stracić.
Mioduski chyba mówił, że nasz budżet opiera się o grę w pucharach europejskich?
7czwartek, 03, sierpnia 2017 10:22
Dzynek
Obserwacje słuszne lecz wnioski już dyskusyjne.

Oczywiście zabrało jednej bramki ale nie było do niej tak daleko jak się wydaje. Sytuacje były. Właśnie te dwie Sadiku, ten ślepy drybling Kucharczyka, zdjęta piłka z nogi Guilherme, wolej Pazdana czy multum sfg. Odrobinę więcej koncentracji czy komunikacji i byłoby ok. I to mimo dobrze przygotowanego przeciwnika na murowanie bramki i mimo naszej indolencji. Wielu także zauważyło, że gdyby nie bezmyślność Mączyńskiego w pierwszym meczu to ten dwumecz byłby dla nas korzystny. Niewiele brakowało do westchnienia ulgi. Sam też zauważasz, że różnicy w jakości nie było, wiec summa summarum zdecydowały detale.
Mnie w tym jednak bardzo przeraża fakt, że ta Astana była słaba. Musieli liczyć na nasz lekceważący stosunek i błędy w pierwszym meczu i żelazną konsekwencję w drugim, żeby przejść Legię. Doczekali się. Wyciągnęli 100% z siebie a i tak mogli zostać wykluczeni przez beznadziejną Legię. Ot przewrotność futbolu.

Personalnie z nadziejami bym nie szarżował.
Sadiku zasadniczo nie spełnił roli do jakiej został zatrudniony. Nie po to go sprowadziliśmy, żeby strzelał tylko w lidze. Od tego mamy choćby Niezgodę. Jak nie awansujemy do LE czy będzie miał motywację do gry? Czy będzie nam potrzebny? Ma jeszcze jedną szansę pokazać swoją przydatność. W razie niepowodzenia będzie w klubie miał łatkę słabego napastnika.

Guilherme niestety nie będzie regularny. Może w irytowaniu. Formuła ofensywy Legii bazująca na jego umiejętnościach jest bardzo uboga, wolna i taktycznie nieprzewidywalna. W tym gorszym sensie. Walczył bo to była jedyna rzecz jaką mógł teraz dać Legii. Szybciej biegał do tyłu niż do przodu co z dzisiejszej perspektywy wygląda kuriozalnie. Walczył zaś głównie z pobudek czysto biznesowych. Chce zmienić klub na lepszy, a właśnie zamknęło się przed nim to największe okno wystawowe. On i Legia to już ostatni rozdział historii.

Ocenę Czerwińskiego w pełni popieram. Takiego harpagana jeszcze u niego nie widziałem. Dużo czasu potrzebował aby złapać odpowiedni poziom. Jednak uważam, że ma jeszcze kilka ograniczeń (odbiór bez wślizgu, wyprowadzenie piłki, antycypacja wydarzeń, szybkość), które po poprawieniu mogą uczynić z niego bardzo mocny punkt obrony. Jego przypadek (także Dąbrowskiego) pokazuje, że musimy zdobyć się na cierpliwość przy wprowadzaniu graczy do składu. Jak sobie spojrzę na kadrę to z ręką na sercu powiem, że każdy nasz piłkarz ma potencjał na bycie graczem pierwszej jedenastki. Jak będą chcieli to Magiera im pomoże. Czerwiński chciał ciężko pracować to dostał szansę. Przestańmy w końcu oglądać się na transfery, bo tracimy z oczu to wartościowe co mamy pod ręką.

Czy zimowe perypetie były przyczynkiem do dzisiejszej porażki? W małym aspekcie się zgodzę. A dokładnie w tym kiedy Radovic doznał kontuzji i pozwoliliśmy mu grać i pogorszyć kolano do stanu nieodwracalnego. Kontuzjowany w rundzie wiosennej był bezużyteczny. Gdyby od razu podjął się leczenia... Casus Vrdoljaka nic nas nie nauczył.
Poza tym grali co sami zawodnicy, co mają jeszcze w pamięci Borussię i Real. 9 z 11 graczy nie powinno mieć problemów ze zgraniem. A nawet rok wspólnego kopania powinien dać przewagę.
Fundamentu porażki raczej upatrywałbym w fatalnym podejściu do pierwszego meczu. Nie tylko mentalnym zawodników ale także taktycznym sztabu trenerskiego. Straty personalne jednak nie mogą usprawiedliwiać gry w tak odległym terminie.

Legia będzie zawsze stawała przed decyzją na ile zaangażować się w konkretny mecz. Gramy bardzo często, trenujemy mało, wypoczywamy sporadycznie i nie jest możliwością zachować zawsze i wszędzie 100% zaangażowania i koncentracji. Tego zawsze nie dostaniemy choćby piłkarze stawali na rzęsach. Musimy po prostu rozkładać grę na większą ilość zawodników aby zmęczenie (główny powód obniżenia poziomu koncentracji) i regeneracja równo się rozkładały. Rotacja w większym zakresie jest nieodzowna. To jest praktycznie jedyne remedium w takiej sytuacji. W poprzednim sezonie ładnie wszystkim pokazał Zidane. U nas przecież Berg osiągnął rezultaty ponad stan rotując słabszymi zawodnikami niż Magiera ma do dyspozycji. Futbol lepszego antidotum nie wymyślił.

Natomiast nie wiem i nadal oczekuję odpowiedzi dlaczego w Astanie właśnie tak ważny mecz został przez piłkarzy zlekceważony. Ten który właśnie był wytypowany do maksymalnego zaangażowania i koncentracji.
8czwartek, 03, sierpnia 2017 10:36
CTP
"Wg mnie najbardziej zabrakło Legii wyrachowania. Takiej mądrości taktycznej, którą zdawałoby się powinniśmy już mieć."

No to może ja spróbuję opisać, jak wg mnie powinna Legia zagrać z tak ustawionym przeciwnikiem.
1. Rzuty rożne. To potężna broń, pod warunkiem, że się ma odpowiednich wykonawców. A u nas piłki wrzucał Moulin, którego aktualnie piłka kompletnie się nie słucha a do główek skakali Pazdan - 1.81 cm wzrostu oraz Czerwiński - 1.83 cm wzrostu. Jodłowca, jedynego piłkarza, który jakoś tam potrafi grać głową nie było nawet na ławce. Podobno wystąpił w jakimś tajnym sparingu.
2. Akcje skrzydłami i dośrodkowania. Też dobry sposób. Sęk w tym, że jest mało prawdopodobne, aby grający na pozycji nr 10 Guilherme (1.74 cm wzrostu) był w stanie wygrać jakikolwiek pojedynek główkowy. Moulin (1.74 cm) chyba również. Inna sprawa, że dośrodkowania w wykonaniu Jędrzejczyka wyglądały tak, jakby ostatni raz ćwiczył ten element jakieś pół roku temu - to były bardziej strzały równoległe do bramki a nie dośrodkowania.
3. Uderzenia z dystansu. Do tego elementu gry mieliśmy Moulina, który byłby w stanie trafić w światło bramki, gdyby ta miała jakieś 20m szerokości oraz Kopczyńskiego, dla którego generalnie zagranie piłki do przodu jest chyba złamaniem jakichś tajemniczych ślubów. Pasquato, który w swojej karierze parę bramek z dystansu zdobył zaczął i skończył mecz na ławce.
4. Rzuty wolne przed polem karnym. Oczywiście, najpierw trzeba się dać sfaulować i nawet mieliśmy gościa, który mógł być sfaulowany, sęk w tym, że nie dostawał żadnych piłek w rejon, gdzie mógłby być sfaulowany. No ale jak już zdarzył się taki faul, to do piłki natychmiast podbiegało 3 naszych piłkarzy (Moulin, Nagy i Gui) i naradzało się, kto ma kopnąć piłkę. No coż, widocznie na treningach mają ważniejsze rzeczy do roboty.

Reasumując, normalny zespół przy tak cofniętym przeciwniku normalnie powiózłby ich 3 bramkami. My takim zespołem najwyraźniej nie jesteśmy.
9czwartek, 03, sierpnia 2017 10:38
Garm
Dzynek -> W kontekście Guilherme moje nadzieje dotyczą ostatniego półrocza jego pobytu w Warszawie, czyli bieżącej rundy. Wiem, że mogą się okazać płonne, ale od tego jest kibic, żeby mieć nadzieje Wink

Nie do końca się zgodzę co do Sadiku, tzn. moim zdaniem on był też kupowany na ligę. Właśnie brak napastnika wiosną skutkował opisanymi później przez Ciebie perypetiami Radovicia. Natomiast początek ma trudny, bo niby widać, że ma "to coś", dochodzi do sytuacji, pomaga też przy rozegraniu, ale z Koroną zmarnował dwie idealne sytuacje, które dałyby nam 2 dodatkowe punkty i wczoraj też kończył słabymi strzałami dwie nasze najlepsze akcje w 1. połowie. Oby zaczęło mu wchodzić, inaczej może być kłopot.
10czwartek, 03, sierpnia 2017 10:51
Dzynek
@Garm
Moje niedopatrzenie.
Z takimi nadziejami nie powinienem polemizowaćSmile
11czwartek, 03, sierpnia 2017 11:02
kibic50
Oglądając wczorajsze wyczyny naszej drużyny z pozycji trybun miałem swoiste deja vu.
Wydawało mi się że taki sam mecz oglądałem w sobotę, z tą różnicą, że nie graliśmy w przewadze zawodnika.
To same walenie głową w mur, bez ładu i składu, bez pomysłu wolno i przewidywalnie.
ten sam przeciwnik, który skupił się na obronie i wykopywaniu piłki na naszą połowę.
Nie wiem, co miał na myśli trener Magiera, ale oba mecze nie były "dobre" w naszym wykonaniu. 3 strzały w meczu, który dawałby nam awans do LE i dalsze nadzieje na LM nie wystawiają Legii "dobrej" laurki.
Niestety po odejściu VOO nie widzę na boisku drużyny. Widzę piłkarzy męczących bułę. Niby biegają, niby walczą ale pożytku z tego nie ma żadnego.
W obecnym sezonie nie widziałem na boisku niczego, co dawałoby nadzieję na awans do LE i obronę MP.
Personalnie jest jeszcze gorzej.
W naszym nowym napastniku Sadiku póki co, nie dostrzegam niczego, co uprawniałoby go do gry w w pierwszym składzie. Bardzo słaba gra głową (powinien mieć już 3 bramki) i niestety brak techniki nie napawają optymizmem.
O innych "wzmocnieniach" lepiej nie pisać wcale, bo nie grają.

Jakże znamienne słowa padły z ust naszego najlepszego piłkarza od dziesięcioleci.
"Odchodzę z Legii, bo w tym klubie nie osiągnąłbym już nic więcej"
Smutne ale jakże prawdziwe.

Wszyscy jakoś pomijają meczową "oprawę". Też pominę milczeniem Sad

Ps
Jędrzejczyk powinien wyjść z propozycją obniżenia kontraktu o połowę.
12czwartek, 03, sierpnia 2017 11:11
CTP
Dobry napastnik kosztuje fortunę.
Owszem, mieliśmy skutecznego Nikolica ale pamietajmy, że on sam nie kreował sobie akcji, tylko miał duże wsparcie od takich piłkarzy jak Ofoe, Radovic i Prijovic.
Sadiku wczoraj takiego wsparcia nie miał i ja w przerwie meczu liczyłem na to, że Magiera ściągnie Guilherme i wpuści Hamalainena a potem ewentualnie ściągnie Moulina i wpuści Pasquato. No, niestety, zmianami pan trener zdecydowanie się nie popisał. Wydaje mi się, że w końcówce meczu, gdy Astana już praktycznie stała we własnym polu karnym Sadiku akurat bardzo by się przydał.
13czwartek, 03, sierpnia 2017 11:23
Dzynek
CTP znowu porusza wazne aspekty gry, które u nas kiepsko funkcjonują.

Przy rzutach rożnych nie tylko chodzi o to kto i do kogo. Równie ważna jest ilość wytrenowanych wariantów czy ruch bez piłki w polu karnym. U nas każdy z tych elementów poważnie szwankuje.
Dzisiaj większość z nas ma duże wątpliwości co do treningu SFG właśnie po braku efektów w meczach.
Osobiście kieruję pretensje do A. Vukovica. Przez bez mała dwa lata terminowania jako asystent idzie nawet bezwiednie nauczyć się kilku rozegrań. A tu mamy jedno, obarczone koniecznością idealnego zgrania kilku trudnych elementów.

Apel do Prezesa Mioduskiego: proszę zatrudnić znającego się na sfg trenera. Vukovic nie nadaje do tej roli. Nie pokazał nawet znajomości elementarza sfg Gianniego Vio.

Zacznijmy w końcu wymagać a nie tylko płacić.
14czwartek, 03, sierpnia 2017 11:24
dalkub
Pierwsze pytanie jakie powinien sobie zadać każdy w klubie od prezesa po zwykłego kibica to:
Gdzie jest forma fizyczna zawodników po przepracowanym okresie przygotowawczym i 4 tygodniach rozgrywek. Gdzie forma fizyczna u zawodników, którzy od 1,5 miesiąca ćwiczą i trenują. Gdzie dynamika, gdzie szybkość, gdzie agresywność, gdzie technika która bez przygotowania szwankuje. Jak duże doświadczenie w przygotowywaniu zawodników pod względem fizycznym do sezonu mają odpowiedzialni za to ludzie. Mając przygotowany fizycznie szkielet drużyny można dokładać nowych zawodników, którzy formę fizyczną mają gorszą, moga spokojnie dochodzić do formy grając po kilkadziesiąt minut, lub końcówki.
Ktoś napisał że to przez zakupy zimowe lub ich brak - a ja powiem tak - g......... prawda, bo gdyby tak było to oznacza, że zawodnicy byliby przygotowani, tylko ciężko byłoby im trafić w prostokąt, a cała drużyna biegała jednostajnie, bez zrywu, za karę. To są podstawy i jak ktoś nie ma formy fizycznej to nawet będąc mega zawodnikiem nic nie zrobi.
Astana - tak siermiężnej drużyny nie widziałem dawno, a tak bezradną Legię widziałem w sobotę.
15czwartek, 03, sierpnia 2017 11:27
dalkub
i jeszcze jedno - jak czytam o tych stałych fragmentach gry to mnie śmiech ogarnia pusty - stałe fragmenty gry to ćwiczą i ustalają ci co kiepsko kreują sytuacje, grają tak sobie w piłkę itd. - może najpierw zacząć od biegania szybkiej wymiany podań, konstruowania akcji, wyjścia na pozycję itd.
16czwartek, 03, sierpnia 2017 11:29
sektor212
No cóż moje obawy przed meczowe jednak się sprawdziły i Astany nie przeszliśmy. Wynik dwu meczu jak najbardziej sprawiedliwy. Drużyna z Kazakstanu była lepiej przygotowana fizycznie i taktycznie do dwumeczu z nami. Podzielam zadania kolegów mówiące, że pierwszy mecz nasz sztab trenerski olał lub błędne wyciągnął wnioski. Legia była zupełnie nie przygotowana do konfrontacji w Kazakstanie. Zastanawia mnie skąd brał się tak duży optymizm i wiara we własne siły w naszej drużynie i sztabie szkoleniowym. Czyżby potyczka z Finami tak mocno zaciemniła Legionistom obraz ich dyspozycji sportowej w jakiej się obecnie znajdowali? Skoro myśleli, że są tak mocni to dziś już wiedzą jak dużo się mylili.

Zeszłoroczny spełniony wieloletni sen należy potraktować jako anomalie bo pewnie kolejne 20 lat będziemy czekać kiedy Legia zagra w LM (obym się mylił w swoich osądach). Najbardziej boli to, że środki finansowe jakie uzyskaliśmy z LM zostały zmarnowane. Nawet nie pozwoliły zachować potencjału sportowego jaki Legia miała jesienią 2016 w porównaniu do obecnego. Aż, się nie chce wierzyć, że tak łatwo zarządzający Legią potrafili spierdolić sprawę i doprowadzić do sytuacji kiedy funduszy w klubie przybywa, a pierwszy zespół kadrowo staje się słabszy. To może być nie koniec złych informacji. Minęło pół roku i teraz wszyscy będziemy oczekiwać losowania i dwumeczu o fazę grupową LE gdyż brak awansu będzie oznaczał kolejne problemy w budżecie klubu. Mi kibicowi Legii pozostaje wiara, że obecny właściciel klubu wyciągnie odpowiednie wnioski i jak najmniej będzie nas raczył obecną mizeria piłkarską jaką musimy oglądać przychodząc na Ł3.

Tu podzielam zdanie osób piszących, że budowa drużyny powinna się odbywać w zimowym oknie transferowym. Nie mamy środków i czasu na kontraktowanie zawodników w czerwcu i zgrywanie nowych z drużyną. Od 2013 roku gramy regularnie w pucharach i wciąż popełniamy te same błędy. Brak słów.

Uważam, że wracamy tam gdzie nasze miejsce czyli do gry o LE. Czy uda się uratować obecny sezon i od września będziemy mogli podziwiać pasjonujące rywalizacje Legii w fazie grupowej LE? W jaki sposób szybko odbudować morale dzisiejszej Legii? Czy JM będzie potrafił z tego składu osobowego zbudować drużynę grającą nowoczesną piłkę popartą zajadłym pressingiem? Tak, tego ostatniego elementu mi najbardziej brakuje. Nie ma ruchu do piłki, od piłki i bez piłki. Gramy na stojąco. Każdy widział wczorajszą naszą bezradną grę po obwodzie. Dlaczego? Ponieważ wszyscy w przedniej formacji byli odcięci od podań. Odcięci, gdyż nie szukali gry. Nie potrafili urwać się rywalom i pokazać się do prostopadłego podania. Dwa nasze spalone (Kucharczyk, Jędrzejczyk) miały miejsce w samej końcówce meczu mówią same za siebie. Czy nie potrafimy ofensywnie grać w linii obronnej przeciwnika? Wychodzi na to, że tak. Rywal celowo przesuwał naszą grę w boczne sektory które prezentują się bardzo słabo. Z łatwością wyłączyli z gry naszych bocznych obrońców Jędrzejczyka i Hlouseka. Obaj mają duży problem z mocno bitym (a nie baloniki) dośrodkowaniem piłki w pole karne czy zagrania piłki na jeden kontakt (ogrze 1 na 1 tylko wspomnę). Tu obu w/w nie pomagali Nagy i Kuchy nie szukając wolnych przestrzeni sprawiając wrażenie jakby się słabo rozumieli. Najlepiej im we wzajemnej współpracy wychodzi wyjście za placów kolegi po linii. Próżno szukać rozegrania w trójkącie (ze schodzącym do boku 10 lub 9) czy też zejścia ze zwodem do środka boiska i zakończenia akcji strzałem. Zresztą podobną taktykę obrały zespoły Górnika, Korony czy Sandecji (tej ostatniej grającej w 10 w końcówce zabrakło siły co Legia skrzętnie wykorzystała przeprowadzając środkiem dwie bramkowe akcje). A, że gramy czytelnie więc trener Astany nie miał większych problemów dobrać odpowiednią taktykę zagęszczając środek boiska pozostawiając więcej swobody na bokach. Jednak tam również nie mogliśmy bezkarnie hulać gdyż bardzo dobrze przesuwały się wszystkie formacje w boczne sektory boiska i zmuszały nas wycofywać grę do tyłu i gry po obwodzie. I tak mecz przez większą część czasu wyglądał.

Jak zespół i sztab szkoleniowy zareaguje na stateczną, bezradną naszą grę przekonamy się w sierpniu grając pięć meczy ligowych i dwumecz o LE. Co będzie potrafił JM zmienić taktycznie, mentalnie w naszej grze? Jak szybko wkomponuje nowe nabytki do wyjściowej jedenastki? Przekonamy się w tym miesiącu.

Tylko jedna prośba Panie Jacku. Proszę nie mówić że "Zagraliśmy dobry mecz, który nam jednak nic nie dał".
Zagraliśmy słabo, a mam nadzieję, że mecz dał Panu odpowiedz co nie funkcjionuje w naszej grze. Dał odpowieć, że należy czwiczyć sfg bo jak wynikało z przebiegu gry tym elementem miał Pan szanse awansować do IV rundy.
17czwartek, 03, sierpnia 2017 11:46
iocosus
Gratulacje dla piłkarzy Astany i jej trenera. Awans wywalczyła w dwumeczu drużyna w lepszej dyspozycji i skuteczniej realizująca własne założenia taktyczne.

Postanowiłem zebrać kwestie, które pojawiły się w „Na aucie”, nastąpi mniejsze rozdwojenie uwagi.

# „Jeśli chcecie dalej Magiery to nie płaczcie później, że nie będzie LE i MP.”
W kontekscie LE gdybyśmy mieli w tej chwili przed ostatnią rundą eliminacji pucharowych zmieniać trenera to na kogo? Najszybciej to chyba tylko na Aleksandara Vukovica!? Faktycznie o taką zmianę by chodziło? Każda byłaby z gatunku na łapu capu. Gdybyśmy chcieli powtórzyć „roszadę Hasiego z Magierą” to w tej chwili polagałaby ona na zasadzie „Magiera-Banasik” lub „Magiera – Dębek” !? Jeżeli Magierę ma zastąpić dobry trener, to chyba nie na zasadzie „na łapu capu” bo to się raczej wyklucza?
Natomiast ja osobiście nie wykluczam że do zmiany może dojść. Jeżeli cykl letni zakończy się klapą czyli do fazy grupowej LE się nie zakwalifikujemy, to słuchając Magiery – „NASZYM OBOWIĄZKIEM JEST AWANS DO LIGI EUROPY UEFA” – jeżeli tak stawia sprawę, to gdyby „obowiązku” nie wypełnił, to zapewne samemu oddałby się do dyspozycji zarządu. Wtedy kwestia będzie do rozpatrywania, co z nią zrobić - pozostawić trenera, wymienić, a jeżeli tak, to na kogo? Przy tym i wtedy istotna będzie i taka aktualna uwaga z „Na aucie”: „W IV rundzie LE, mimo rozstawienia, natrafimy na podobne zespoły, co Astana i może się tak zdarzyć, że w tym roku fazy grupowej nie będzie. Przy braku kasy z LE raczej nie będzie nas stać na nowego trenera. A przynajmniej takiego, który nie musiałby się uczyć na żywym organizmie.” Jeżeli zanotujemy wtopę w kwalifikacjach do LE dopiero wówczas dywagujmy o potencjalnych ruchach personalnych i to z uwzględnieniem że i wśród zawodników takowe nastąpią, o czym i tu już wspomniano, trzeba wszak będzie jakoś zasypywać „dziurę budżetową”. I jaki wówczas trener będzie najlepszy na takie czasy, że „dobry” to pewne, tylko co to znaczy „dobry za rozsądną cenę” bo te dwa czynniki będą ewentualnie się musiały zsumować!

# „Zapomniałem o zmianach. Z każdą z nich moje oczy otwierały się coraz szerzej ze zdumienia. Mieliśmy do odrobienia 2 bramki. I co robi trener? Ściaga napastnika i w jego miejsce wprowadza pomocnika. A potem ściąga defensywnego pomocnika a na jego miejsce wpuszcza... kolejnego defensywnego pomocnika. Jedynie wprowadzenie Szymańskiego miało jakiś sens, bo zaliczył asystę.”
Moim zdaniem zmiany były logiczne. Sadiku nie generował zagrożenia takiego jakiego byśmy się spodziewali po „dziewiątce”, nie robił różnicy na naszą korzyść, wprowadzamy zatem jokera Hamę który kluczowe bramki już strzelał wchodząc z ławki. Wymienia Magiera Kopę bo asekuracja drugiej linii już traci w końcowej fazie meczu znaczenie gdy wynik cały czas jest niekorzystny, Mączyński nie burzy jednak dokumentnie asekuracji za to daje nadzieje na jakieś pozytywne rozwiązania w ofensywie, zresztą próbuje prostopadłych podań, gdyby były dokładniejsze to dziś bylibyśmy w diametralnie innych humorach. Co do wprowadzenia Szymańskiego zgadzam się w pełni, małolat dał pozytywny impuls, szkoda że jego stawiamy za wzór dla starszych kolegów z formacji ofensywnych.

# „Od początku tego sezonu ze wszystkich piłkarzy Legii najsłabiej prezentowali się Moulin i Guilherme. I to oni właśnie wystąpili w tym meczu od początku i to na najbardziej newralgicznych pozycjach. To się po prostu nie miało prawa udać.”
Mhm, Moros stwierdził: „Królestwo za kogoś, kto w środku pola będzie umiał minąć kogokolwiek zwodem...” no to przed meczem rozpatrując kadrę na kogo należałoby postawić uwzględniając że ma największe szanse na wygrane pojedynki w środkowej strefie. Hama który jednak wprowadzany od pierwszej minuty wielokrotnie zawodził, czy Pasquato z zaległościami treningowymi i który z kolegami jest dużo mniej zgrany niż Gui. Który z piłkarzy Legii w formie jest najlepszym dryblerem, komu piłka przy nodze nie przeszkadza w grze, jak nie Brazylijczykowi? Ilu obecnie mamy piłkarzy „w formie”? To był wybór, do którego trener miał prawo, ja bym postąpił identycznie na jego miejscu, a że w ofensywie nie potrafiliśmy grać kombinacyjnie lub stwarzać przewagi indywidualną akcją to już insza kwestia, może właśnie owej formy której brak, nie mamy żadnej gwarancji że inny dobór personalny w wyjściowym składzie by zmienił wydarzenia na murawie.
Moulin dotychczas jeżeli grą nie przekonywał to to samo można powiedzieć i o Mączyńskim i jeżeli Magiera zdecydował się na Francuza to zapewne również postawił na lepsze zgranie, zrozumienie z kolegami, to był logiczny i sensowny wybór trenera. Moulin zagrał kiepsko, zawiódł ale o tym wiemy po meczu, a czy Mąka w wyjściowym składzie by zmienił obraz gry, mam bardzo poważne wątpliwości.
18czwartek, 03, sierpnia 2017 13:58
CTP
@Iocosus
"Sadiku nie generował zagrożenia takiego jakiego byśmy się spodziewali"

Nec Hercules contra plures. Co w wolnym tłumaczeniu znaczy: i Herkules dupa, kiedy wrogów kupa. Trudno, żeby nasz napastnik cokolwiek wygenerował, skoro miał na karku 2-3 rywali, którzy nie pozwalali mu się nawet obrócić z piłką. Nie chcę go absolutnie gloryfikować, bo swoją okazję miał i ją spartolił ale zespół mu w ogóle nie pomagał. A szczególnie bierna była środkowa linia pomocy.

"Który z piłkarzy Legii w formie jest najlepszym dryblerem, komu piłka przy nodze nie przeszkadza w grze, jak nie Brazylijczykowi?"
Ale tu nie chodzi o jego dryblingi, tylko pozycję na boisku. To nie jest środkowy pomocnik, tylko boczny, w dodatku lewonożny.

"Moulin zagrał kiepsko, zawiódł ale o tym wiemy po meczu"
O tym wiedzieliśmy już po I połowie (chociaż ja swoje obawy wyraziłem "Na Aucie" już w momencie ogłoszenia składu): jedyne podania, jakie mu wychodziły, to do tyłu bądź do boku. Do przodu były albo za słabe albo na tzw. zapalenie płuc.

W meczu z Sandecją zagraliśmy trójką Kopa - Mąka - Pasquato. Dlaczego kilka dni później Magiera postawił to wszystko na głowie, to ja nie mam pojęcia.
19czwartek, 03, sierpnia 2017 14:14
Dzynek
Takie ciekawostki statystyczne:

1. Za legioniści.com: Moulin - 10 strat.
Najwięcej w drużynie.

Nie dziwiłbym się gdyby tyczyło się napastnika. A tu mówimy o pozycji związanej z obowiązkiem bardzo odpwiedzialnej i precyzyjnej gry. Chłopak ewidentnie na ławkę.


2. Michał Zachodny podaje:
---"Legia skrzydłami przeprowadziła w sumie 75 ataków (środkiem 22), efektem jedno dokładne zagranie kluczowe w pole karne"---

Zmiany w treningu wręcz obowiązkowe.
20czwartek, 03, sierpnia 2017 14:32
kibic50
"W meczu z Sandecją zagraliśmy trójką Kopa - Mąka - Pasquato. Dlaczego kilka dni później Magiera postawił to wszystko na głowie, to ja nie mam pojęcia"

Może dlatego, ze gra tej trójki pomimo gry w przewadze nie dała spodziewanego efektu, a bramki padły po zmianach.
21czwartek, 03, sierpnia 2017 14:46
dalkub
"W meczu z Sandecją zagraliśmy trójką Kopa - Mąka - Pasquato. Dlaczego kilka dni później Magiera postawił to wszystko na głowie, to ja nie mam pojęcia" - a może dlatego że na grę tej trójki patrzeć się nie dało? CTP ty jak oglądasz te mecze to wiesz o co tam chodzi poza momentem jak piłka wpada w prostokąt i jest w sieci? ty serio nie rozumiałeś dlaczego Magiera wymienił tych gości ze środka pomocy?
Problem polega na tym że ci co się na boisku pojawili o wiele lepsi wcale nie byli niestety

i jeszcze słowo do statystyki - statystyka ma to do siebie że używana wybiórczo jest najgorszą możliwą miarą jaka jest. Statystyka nie mówi ile razy rzeczony grał do przodu na ryzyku a ile do tyłu albo w bok na alibi. Jak sie wszystko do kupy zbierze to wtedy widać co i jak. Inna sprawa że na ławkę to się nadaje z 7-8 zawodników a nie tylko Moulin
22czwartek, 03, sierpnia 2017 16:12
sektor212
Dalkub

"jak czytam o tych stałych fragmentach gry to mnie śmiech ogarnia pusty - stałe fragmenty gry to ćwiczą i ustalają ci co kiepsko kreują sytuacje, grają tak sobie w piłkę"

Pozwolę sobie nie zgodzić się z twoją opinią. Klasowe zespoły taki element gry jak rzut rożny nie pozostawiają przypadkowi. Często oglądamy wypracowane schematy.

I tak się zastanawiam skoro dziś nie klei się Legii atak pozycyjny który wymaga dużo ruchu w przednich formacjach to wydaje się racjonalne przyłożyć się do tego elementu gry i przygotować dwa trzy rozwiązania które stworzą realne zagrożenie. Mało tego przecież wiadomo było, że Astana będzie grała bardziej cofnięta niż w pierwszym meczu co przełoży się na większą ilość wykonywanych przez Legię rzutów rożnych. Jeżeli nie strzela się bramki bezpośrednio po rzucie rożnym to często powstaje zamieszanie w polu karnym i łatwiej jest coś wepchnąć do bramki.

Ja odnoszę wrażenie, że ogólnie sfg w Legii nie funkcjonują. Zwróć uwagę na rzuty wolne wykonywane z bocznych sektorów. Większość piłek bita jest za drugi słupek lub na 11 metr. Co z tego można zrobić kiedy siła dośrodkowania nie jest odpowiednia by tylko przyłożyć głowę.
Ja uważam (też z własnego doświadczenia), że najgroźniejsze piłki są lecące w bramkę (szczególnie te wkręcane przez zawodnika wykonującego wrzutkę). Nawet jeżeli żaden zawodników nie zdąży wsadzić głowy i piłka minie wszystkich to bramkarz ma krótki czas reakcji by taką piłkę lecącą w światło bramki obronić (o ile nie leci prosto w niego). Również takie wrzutki są najtrudniejsze dla zespoły broniącego się gdyż najczęściej gonią piłkę z głębi pola i nie maja możliwości wybicia je przed pole karne tylko zazwyczaj ich interwencja kończy się kolejnym zagrożeniem czyli rzutem rożnym.
Również wolne wykonywane 16-25 metrów powiedzmy na wprost bramki to farsa w wykonaniu Legionistów. Skoro nie mamy żadnego zawodnika umiejącego porządnie oddać bezpośredni strzał na bramkę (choć to jest ciężkie do wytłumaczenia) to ja by również szukał jakiegoś innego rozwiązania które pozwoli zaskoczyć rywala. Kiedy Legia ostatnio strzeliła bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego? Ja mam problem sobie przypomnieć.

Zawsze trzeba szukać atutów we własnym potencjale piłkarskim który można odpowiednio spożytkować i dostosować taktykę. Dziś jak piszesz nie ma szybkiej wymiany podań, konstruowania akcji, wyjścia na pozycję itp. Skoro takie podstawy zawodzą to może za dużo wymagam by nasi zawodnicy dodatkowo jeszcze realizowali wyćwiczone sfg.




Iocosus

„Moim zdaniem zmiany były logiczne”.
Tu zawsze można polemizować. Piszesz „Sadiku nie generował zagrożenia” Tylko dlaczego ustawiał się do gry na 30-40 metrze i operował (zbyt często) w środkowej strefie boiska (mam na myśli połowę rywala) zamiast szukać pozycji do otrzymania prostopadłego podania od pomocnika lub obrońcy. Czyżby to była jego samowolka którą JM tolerował przez 60 minut? Czy też w taki sposób kazano mu grać. Skoro tak było to dlaczego obrano taki schemat gry skoro jego wyjścia (wycofanie się) z pierwszej linii do drugiej nie powodowały pociągnięcia za sobą któregoś ze środkowych obrońców. Nie stwarzał wyrwy w obronie rywala w którą mógłby wbiec schodzący ze skrzydła skrzydłowy lub z głębi pola któryś z środkowych pomocników. Czy trenerzy nie czytali gry? Że tak ustawiony traci 60% swojego potencjału gdyż gra na ścianę czy szybką wymianę podań nie jest jego domenom. Nie wiemy jakie założenia na ten mecz otrzymał od sztabu szkoleniowego. Natomiast wiemy, że jego gra wygląda blado kiedy wycofuje się i próbuje pomóc w ataku pozycyjnym.

Moulin gdzie grał fatalnie pozostał na boisku gdzie Kopa rozgrywał jeden z lepszych swoich meczy. Gdzie tu logika wyborze? Wejście Mączyńskiego było dobrym posunięciem ale za kogo już nie. Dalsza gra Francuza nie wniosła nic pozytywnego do gry.

Ja natomiast za Hamalainena postawił bym na Pasquato. Dlaczego? Jest to lepiej technicznie wyszkolony zawodnik od Fina który chyba korzystniej odnalazł by się w tak zagęszczonej obronie rywala. Zresztą to jego piłka rzucona do Kucharczyka pozwoliła stworzyć zagrożenie i w następstwie zdobycie bramki. Przypomnę że Astana w tym fragmencie meczu prowadziła 2:0 grała mocno cofnięta. Hama jest bardzo przydatny kiedy ma trochę swobody. Być może warunki fizyczne i lepsza gra głową od Włocha kierował wyborem, że to Fin znalazł się na boisku a nie Włoch.
23czwartek, 03, sierpnia 2017 16:31
czarnuch
Drodzy przedmówcy.. Pozwólcie,że spytam..

Czy któryś z was ma wiedzę na temat formy poszczególnych zawodników na treningach czy też nt wpajanych "schematów" etc? Bo rozumiem,że oceniając trenera np na podstawie zmian czy też "obrazu" gry powinno się to ogarniać. To,że w meczu problem z rozegraniem ma Moulin nie oznacza,że na treningach (co jest m.in kryterium wyboru trenera ad vocem wyjściowego krawatu) rozgrywa tak samo blado. Z drugiej strony niegdyś Ljubo na regenerację chodził do Enklawy a treningi przesypiał i mimo wszystko w meczu zjadał rywali.

Kolejna sprawa..

#Decyzje trenera

Dla mnie osobiście kulawe jest stawianie w tak wczesnym etapie sezonu na świeżaków. Za zasadne uznaje natomiast stawianie na przede wszystkim tych,których staż legijny liczony jest w co najmniej rundach a nie tygodniach.
Wywoływanie Christiana uważam z pełną świadomością za komedię. I nie chodzi tutaj o ewentualne umiejętności jakimi może się wykazać ale NIE musi a o zgranie. Ci,którzy nazywani są potocznie szerokim zapleczem jedynki nie trenują na zgrupowaniu po to,aby ustępować gościowi,który co rundę od X lat zmienia klub i wciąż nie może "odpalić" na tyle,aby wreszcie załapać się do jakiegokolwiek średniaka europejskiego na te choćby dwa w pełni rozegrane sezony. Co lepsze - oczekują,że w jakimś stopniu zastąpi Vadisa lub co najlepsze - pomoże niemalże z miejsca w walce o LM Smile Finalnie - wywoływanie trenera "dlaczego nie wpuścił Pasquato?" Smile
Podobnie jest z Mączyńskim.. Oczywiście.. Można wywoływać po raz enty temat kadry.. Bezowocnie! A kto rok temu zbierał doświadczenie w LM? Bynajmniej nie Mąką a to przecież ma przełożenie na grę zespołu (nie jednostki).
Co do legendy pracy na treningach.. A ile tego czasu jest,żeby cokolwiek wpajać? Przecież na zgrupowaniu nie było kompletnej kadry. Między ligą a europucharami też za wiele go nie ma. No ale już oczekiwania,że trener nagle wprowadzi coś "eksplodującego" w meczu jest masa..

Wg mnie w gruncie rzeczy temat jest dosyć prosty.. Problem nie pojawił się w sztabie a u góry. To tam najpierw pojawiły się waśnie między właścicielami a następnie zmiany,które w efekcie położyły przygotowania do mega ważnego (kolejnego już!) początku nowego sezonu.
To,że latem czasu jest mało.. To,że zawsze nam ciężko idą transfery też już wiadomo nie od dziś.. To,że Legia co roku potrzebuje X czasu na odpalenie każdy już wie.. I nagle zdziwienie,że jednak Astana się nie położy.
Przesłanek ku temu było od cholery.. Brak napastnika od zimy. Potrzeba rozgrywającego po kontuzji Rado i odejściu Vadisa. Problem z rywalizacją w obronie. To wszystko zapowiadało drogę pod górkę, pod wiatr i w dodatku w czasie sakramenckiej burzy dla trenera Magiery. Przypomnę - rok temu jaki był skład na jesieni? I jakie były wymagania? Czy teraz przypadkiem nie są takie same? Smile No właśnie..
Ktoś wspomniał o kasie za LM z poprzedniego sezonu.. To dopiero komedia. Jest trzech właścicieli i tylko ten większościowy nie ogarnia sytuacji w klubie Smile Ok, ok. Zaufał i się przejechał.. To poważnie z tego tytułu jest rozgrzeszony? Smile To m.in wina Darka. Jeśli nie ma się za co jechać to niestety, stajemy. I tak też stanął plan Darka od strony sportowej,bo na wstępie może się okazać,że transferem Christiana oraz Berto powtórzył błąd poprzednika. Kontrakt nie za grosze a na lata zaś forma i przydatność zagadką.

Teraz w skrócie..
1. Osłabiamy kadrę.
2. Oczekiwania bez zmian.
3. Zwalniamy trenera.

Taki standard made by ekstraklasa.
24czwartek, 03, sierpnia 2017 16:38
dalkub
sektor 212

stałe fragmenty gry i ich szlifowanie ma być dodatkiem do gry, a nie rozwiązywać problem. W moim wpisie stwierdziłem że rozpatrywanie teraz dlaczego Legia nie ma opracowanych stałych fragmentów gry, szczególnie rzutów rożnych jest 14 problemem jaki należy tu rozwiązać. Najpierw forma fizyczna, gra w piłkę, poruszanie się po boisku, wchodzenie w strefy, dokładność podań, gra z pierwszej piłki, dogranie z bocznego sektoru itd., gdzieś dalej wrzutka, uderzenie po stałym fragmencie gry
25czwartek, 03, sierpnia 2017 16:45
sektor212
CTP

Dobry drybler to skarb dla każdego zespołu. Nie jest tak ważne na jakiej pozycji będzie grał po za środkiem obrony gdyż na tej pozycji bedzie się marnował. O ile będzie czuł grę i w odpowiednim momencie i miejscu na boisku wykorzystywał swoje nieprzeciętne umiejętności dryblingu to takiego zawodnika można ustawić i na bocznej obronie czy w środku pola jaki i w ataku. Zawsze mijając rywala będzi stwarzał przewagę leczu musi mieć świadomość podejmowanego ryzyka gry 1 na 1. Jego kiwki nie mogą narażać własny zespół na bezpośrednią stratę bramki. Czyli z głową. Tylko do takiej gry musisz mieć trochę swobody. Przy agresywnej grze rywala (pressing) bardziej się sprawdza gra na jeden kontakt. Również bardzo istotnym elementem jest przyjęcie kierunkowe piłki które pozwala na chwile zgubić przeciwnika (plastra) i umożliwia swobodniejsze dalsze prowadzenie gry na dwa, trzy kontakty.
26czwartek, 03, sierpnia 2017 17:04
CTP
@czarnuch
Zaprzeczasz sam sobie. W jednym miejscu piszesz, że nowe nabytki muszą się zgrać a w następnym akapicie, że nie ma czasu na treningi, bo gramy co 3 dni. To gdzie i kiedy oni mają się zgrać z drużyną? W klubowej stołówce przy posiłkach?

@sektor212
Gui jest piłkarzem lewonożnym a to oznacza, że dziecinnie łatwo jest takiego piłkarza wyłączyć z gry a już zwłaszcza, gdy gra na środku. Wystarczy asekurować go wyłącznie z jego prawej strony.

Wydaje mi się, że Magiera popełnia błąd z gatunku tych zasadniczych a mianowicie próbuje znaleźć następcę dla Ofoe. Moim skromnym zdaniem, trzeba gruntownie przebudować strategię gry zespołu a nie na siłę szukać lidera wtedy, gdy go tak naprawdę nie ma.
27czwartek, 03, sierpnia 2017 17:23
Dzynek
@CTP
Sam jestem lewonożny i wiedz, że mimo tego czasem potrafię oszukać kryjącego. Jeśli dobrze operujesz lewą to krycie jest tak samo trudne jak prawonożnego. Poza tym dobrze wiesz, że wystarczy raz na jakiś czas pójśc na prawą nogę i już ci się łatwiej gra.
Gracz lewonożny wcale nie ma trudniej w środku pola niż gracz prawonożny. Czy sobie poradzi decydują inne czynniki, te techniczno - tatyczne.
A na środku graczowi technicznemu (bez względu na nogę) łatwiej się gra niż przy linii bo ma otwarte wszystkie kierunki do gry. To borniącym jest łatwiej bronić przy linii, która pełni funkcję dodatkowego obrońcy ograniczającego możliwość przemieszczania się.
28czwartek, 03, sierpnia 2017 17:33
sektor212
dalkub

Oczywiście wszystko co piszesz to prawda. Tylko był cel jaki sztab szkoleniowy sobie założył, a zapewne nie był nim odpadnięcie w III rundzie eliminacji LM gdzie nie mamy gwarancji gry w LE. Celem minimum była IV runda która zapewniała dodatkowe wpływ z gry w pucharach. Mówię o konkretnych wypłatach od UEFA które pozwalają na stabilizację budżetu oraz dalszy rozwój Legii. Dziś gwarancje się oddaliły.
Wracając do meritum pomijam fakt, że Astana była wstanie przełożyć mecz ligowy i bardziej wypoczęta oraz najlepiej jak było to możliwe przygotowana pojawiła się w Warszawie gotowa do meczu rewanżowego. Czyli miała swój plan który zrealizowała. Legia nie była w stanie (nawet nie wiem czy się starała) załatwić przełożenia meczu z Sandecją. Wiesz dobrze, że przygotowanie fizyczne zespołu nie zostało najlepiej rozpisane i przeprowadzone przez sztab szkoleniowy. Każdy kto obejrzał mecz z Góralami dobrze wiedział, że będziemy bili głową w mur grając atak pozycyjny. Skoro wszyscy mieliśmy wiedzę, że Legia jest przymulona to nie można było poszukać jakiegoś rozwiązania przykładowo po przez sfg i osiągnąć założony cel? Tylko o to mi chodzi. W środę nie było istotne rozwiązanie problemu gry tylko było istotne wykorzystać atuty które pozwolą przejść Astone. I w tych przygotowaniach do rewanżu można było pokusić się o zaskoczenie rywala, a nie liczyć, że mino słabej formy jakoś się uda. Nie neguje twojej opinii, że rzuty rożne to 14 problem gdzie inne wypisane przez ciebie elementy zawodzą totalnie.
29czwartek, 03, sierpnia 2017 17:49
dalkub
sektor 212
pytanie brzmi czy sztab szkoleniowy widzi że coś w fizyce jest nie tak, bo mam wrażenie że nie koniecznie
30czwartek, 03, sierpnia 2017 18:10
sektor212
Czarnuch

„Czy któryś z was ma wiedzę na temat formy poszczególnych zawodników na treningach czy też nt wpajanych "schematów" etc?”
Odpowiem ci następująco. Zawodnicy i sztab szkoleniowy co by nie robili na treningach to całą ich pracę weryfikuje co pokażą na placu podczas meczu kiedy jest przeciwnik. To co oglądamy nie napawa optymizmem. Bo jak pokazuje boisko nie mają formy poszczególni zawodnicy a ich widocznych podstawowych schematów gry również brakuje.
Powiedz mi. Ile razy zaobserwowałeś elementarnej gry w trójkącie czy w kwadracie? Ile razy zawodnicy zaprezentowali grę na ścianę z wyjściem na pozycje? Ile razy oglądałeś wymianę czterech podań na jeden kontakt? Czy podoba ci się nasza gra pressingiem? I na koniec czy jesteś zadowolony ze sposobu poruszania się poszczególnych formacji kiedy przechodzimy z obrony niskiej do ataku szybkiego?

Nie jestem wszechwiedzący ale to wszystko widać z trybun. Dla mnie potencjał rywala i to co Legia pokaże na placu jest zawsze odpowiedzią pracy wykonanej na treningach. Skoro rozegrane mecze z Arką, Górnikiem, Sandecją czy dwumecz z Astaną ciebie zadawala i nie widzisz winy sztabu szkoleniowego w prowadzeniu Legii to zazdroszczę optymizmu.
I wybacz, że nie zgadzam się z trenerem który po środowym meczu mówi „Zagraliśmy dobry mecz”.
31czwartek, 03, sierpnia 2017 18:44
sektor212
dalkub

Jeżeli jest tak jak piszesz to cała ta sytuacja świadczyła by, że się nie kompletnie nadają do zajmowanych stanowisk. Ja myślę że problemy widzą tylko nie wiedzą gdzie popełniono błąd, a co gorsze nie bardzo maja wiedze jak naprawić fizykę przy takim natężeniu meczy. Przecież teraz powinni wchodzić w okres podtrzymania, a nie robienia. To jest olbrzymi problem z którym Legia od paru lat nie potrafi sobie poradzić. Kilku trenerów a rozwiązania brak. Choć JM zimowe przygotowania też nie okazały się trafne. Na finiszu nie górowaliśmy nad rywalami.
32czwartek, 03, sierpnia 2017 18:47
Zbyszek
Jakoś spróbuję się przebić przez pokłady wielkich słów podyktowanych pewno troską,ale przecież brzmiących jak oskarżenie. Ja tylko naiwnie zapytam,a skąd ta pewność,że jak byliby VOO,Niko i ew. Prijovicz i na dokładkę Rado to byśmy na pewno ograli Astanę.To przypomina tę gadaninę różnych na ogół b. piłkarzy Legii aż kipiących dyżurnym optymizmem,że Legia potrafi się mobilizować,że trzeba na nich ruszyć z impetem, zdominować i skonsumować. Tylko,że te opinie były wyprane z wszelkiej treści, bowiem zupełnie abstrahowały od naszego przeciwnika.Tak jak by go nie było. A Astana to drużyna na poziomie Legii z bardzo podobnymi osiągnięciami w Europie. Tak jak oni byli w naszym zasięgu, tak my w ich.
Ale szukaniem czarodziejskiej różczki, która rozwiąże nasze problemy niczego nie rozwiążemy. Bowiem mamy to co mamy i musimy bazować na tym co mamy.
Jeszcze bardziej nie zgadzam się z twierdzeniem,że oni awansowali zasłużenie, bo byli lepsi. Ja nawet rozumiem intencje takiego opisu zdarzenia, zobaczcie z jakim to mocarzem przyszło nam się mierzyć, to i nie dziw,że polegliśmy.Tylko,że ten opis jest fałszywy.
Kiedy bowiem odrzucimy na bok emocje te złe i te dobre i popatrzymy na rzecz całą z punktu widzenia logiki,żeby nie rzec matematyki to wtedy z łatwością dostrzeżemy,że na 4 połówki meczu dwie zremisowaliśmy, jedną wygraliśmy i jedną przegraliśmy. Prawdziwe jest twierdzenie,że awans przegraliśmy przegraną 2:0 pierwszą połową meczu w Astanie. A to oznacza,że ktoś coś przegapił, czegoś nie dopilnował,w czymś zawinił - nie na poziomie absolutu,ale na poziomie konkretu.
Ba ,detalu,albo detali.Ktoś konkretny, a więc sztab i piłkarze zawiedli.Bo wynik i gra I połowy meczu w Astanie dowiodła,że to my zostaliśmy zaskoczeni ,a nie,że my zaskoczyliśmy.
Ja powiadam,żem laik,ale obejrzałem, nie w całości, 5 meczów Astany w Pucharach w ciągu 2 ostatnich lat i doszedłem do wniosku,że należy u nich trzymać głębię obrony ,a w ataku liczyć na błąd w kryciu , gdyż ich trener stawia zabezpieczenie własnej bramki przed innymi celami.Co widzieli nasi analitycy i trener,że zdobyli się na takie ustawienie,bez wzmocnienia przedpola przed polem karnym i ustawieniem na szpicy bezużytecznym jednym zawodnikiem - to ja tego nie wiem. Podejrzewam,że organizację gry i taktykę dopasowali do tego jak sami by na miejscu Astany zagrali. A więc atakowanie skrzydłami, zdobywanie przewagi na naszej połowie i nękanie nas atakiem pozycyjnym. Ale oni tak nie grają, ba, do grania atakiem pozycyjnym nie mają odpowiednich zawodników.Tylko,że jak się trafnie zauważa, sam system nie wygrywa,ani nie przegrywa. On tylko pomaga,albo przeszkadza.
Bo drugim członem tych co zawiedli byli zawodnicy. Legia jesienią,a i wiosną pod wodzą Magiery rozsądnie i skutecznie grała w defensywie. Zawodnicy nasi po stracie piłki przeszkadzali rywalom, opóźniali ich akcje i wymuszali błędy. W Astanie grający na skrzydłach mieli przeszkadzać bocznym obrońcom we włączaniu się do ataków, a defensywni pomocnicy przy ataku przeciwnika mieli grać szeroko i zająć się ich skrzydłowymi atakującymi po przekątnej. Ani jedni, ani drudzy tych podstawowych zadań nie wykonywali.
I przyznam,że dość mam tych usprawiedliwień trenera ,że nie dość pieczołowicie rozeznał i zawodników,że założeń taktycznych nie wykonywali. I tu wypada zgodzić się z Garmem,że wielu z nas musi znacznie ciężej pracować za dużo mniejsze pieniądze i nikomu z nas nie przyjdzie do głowy,aby obowiązków z pełną starannością nie wykonać.
Reszta była prostą konsekwencją wadliwej taktyki i jeszcze gorszego wykonania.Można się dziwić,że tak doświadczeni i ograni zawodnicy popełniali takie proste błędy, jak Pazdan, Dąbrowski czy Mączyński. Można zastanawiać się jak to możliwe,że w doliczonym czasie w Astanie zamiast założyć pressing i dowieźć 1:2 do końca rzucamy się do ataku i tracimy decydującą dla braku awansu bramkę.
Trzeba zgodzić z tymi komentatorami, którzy nie widzieli większego sensu w ustawieniu w decydującym meczu w jakim dotychczas nie graliśmy.Niedawno cieszyliśmy się ze złota młodych siatkarzy,ale każdy obserwator zauważył,że w trudnych momentach grali sprawdzonym w bojach ustawieniem i grali to co umieli na pewno i co na pewno wychodzi.Bo na eksperymenty jest czas ,ale na bocznym boisku,nie na głównym.Można dopiec Kucharczykowi,że owszem kilka razy ładnie wychodził na dogodne pozycje i nawet dostawał piłki,ale ułomna technika nie pozwoliła mu na poprawne przyjęcie piłki.Można skrytykować Moulina,że na kilka podań i dośrodkowań z wolnych i zagrań w pole karne z gry ani jedno nie poszło w światło bramki, tylko obok. Można skonstatować,że naszym najlepszym zawodnikiem w ofensywie był Szymański i zapytać dlaczego tak późno i dlaczego nie wszedł również Michalak.
Konstatacja jest w sumie pesymistyczna.Oni nie byli wcale lepsi.To suma naszych błędów, zwłaszcza przed pierwszym meczem dała im fory. Tylko wyjątkowy tępak jak by dostawał prezenty to by z nich nie skorzystał. Astana skorzystała . I tyle.
Ale ja nie widzę żadnych przesłanek do rewolucji. Wręcz odwrotnie. Liczę,że nauka pójdzie w nas, nie w las.
33czwartek, 03, sierpnia 2017 19:21
czarnuch
@CTP W lidze mistrzów w pierwszym krawacie. Ba!
I mi też się wydaje,że Magiera nie powinien szukać rozgrywającego. Ostatnie mecze definitywnie o tym dowiodły.

@Sektor212 "Zawodnicy i sztab szkoleniowy co by nie robili na treningach to całą ich pracę weryfikuje co pokażą na placu podczas meczu kiedy jest przeciwnik." Zgadzam się. I m.in to jest kryterium wyboru wyjściowej 11.
"Bo jak pokazuje boisko nie mają formy poszczególni zawodnicy a ich widocznych podstawowych schematów gry również brakuje." No więc kiedy te schematy mają ćwiczyć? Na drugi dzień po Astanie czy po Niecieczy? Jak wróci Vadis, Rado, Kuchy i Jodła? Czy jak dojedzie kolonia z rezerw i CLJ? Nie od dziś wiadomo,że najwięcej czasu jest na to wszystko w zimę. Stąd też brak dosadnych wariacji a stawianie na to,co zgrane. Tak swoją drogą - jakich "podstawowych schematów gry"?
"Powiedz mi. Ile razy zaobserwowałeś elementarnej gry w trójkącie czy w kwadracie?" Rozumiem,że prób takich jak ta z Sadiku i podanie między bodaj Nagy a Hlouska? To taki impuls zbiegnięcie napastnika do skrzydła w celu rozegrania między bodaj obrońcą, nim a skrzydłowym. Wyciągnięcie środkowych obrońców Astany tj zrobienie miejsca dla Kuchego a także po rozegraniu do Nagy opcji na wybieg dla samego Sadiku. A już te ataki na rywali z piłką na ich połowie to zupełnie bierna postawa. Szczerze? Nie analizuje aż tak dogłębnie możliwych schematów,do których pasuje owy krawat..
Powiedz lepiej jedno.. Od kiedy wymagasz finezji w ataku opartej na błyskotliwych schematach gry w trójkącie, na jeden kontakt z solidna szczyptą pressingu? Smile Ja widziałem wczoraj jakiś tam zamysł.. np z Gui.. ale potem widziałem jak wchodzą mu w nogi nie pozwalając nawet odwrócić się z piłką. Dwóch defensywnych pomocników nawet robiło robotę. Podobnie z kryciem Sadiku. Podania za plecy również szły ale miejsca brakowało,gdy połowa rywali głęboko cofnięta.

Mimo wszystko.. Trener może próbować cuda na treningach a w meczu..? W meczu jeden Czerwiński może nie trzymać linii i bramka gotowa. Jeden świeży Mąka może odważnie ruszyć do przodu i bramka gotowa. Btw ktokolwiek wierzy,że wtedy na wyjeździe przy 2:1 dla rywala w 93 minucie trener polecił atak przede wszystkim? Smile
Ja główny powód dzisiejszych naszych zgrzytów upatruje w poczynaniach na głównym stołku. Nie niżej a wyżej. Od kiedy wiadomo,że Hama to wyłącznie zawodnik od czasu do czasu? Od kiedy wiadomo,że Rado na L4 bywa coraz częściej? Od kiedy brakuje rywala dla Hlouska i Jędzy? Od kiedy to Kuchy jest jedną z desek ratunku naszych skrzydeł a Gui nawet bez formy drugą?
Forma formą, schematy schematami a zawodnicy wciąż mają swoje granice, swoje "głowy" etc. Trener owszem, zawsze coś znajdzie za uszami ale bez przesady.. Zdecydowanie można było bardziej pomóc trenerowi... Tylko tyle i aż tyle.
34piątek, 04, sierpnia 2017 06:54
Zgred
@czarnuch

"Btw ktokolwiek wierzy,że wtedy na wyjeździe przy 2:1 dla rywala w 93 minucie trener polecił atak przede wszystkim?"

Tego nie wiemy...czy polecił atakowanie, ale wiemy, co było widać, że nie wpłynął należycie na drużynę rozgrywając końcową partię meczu. I jak dla mnie (nie tylko) to jest wręcz szkolny błąd trenera i sztabu...Zakładam, że mieli rozpisane czy oczekiwane różne warianty wyniku i założenia z nim związane...Chyba, że to była słodka improwizacja na tzw. "jak wyda"
i tu przychylam się do słów Zbyszka, który pisze tak:

"Niedawno cieszyliśmy się ze złota młodych siatkarzy,ale każdy obserwator zauważył,że w trudnych momentach grali sprawdzonym w bojach ustawieniem i grali to co umieli na pewno i co na pewno wychodzi" - to pełna prawda bo tak się gra, wypełniając taktykę.

natomiast i o to mam pretensje do trenera Magiery, że nie przekalkulował co jest dla nas opłacalne...i korzystne. Przy dwa zero dla Astany bardzo usilnie szukaliśmy swojej bramki, a kiedy ją zdobyliśmy, choć dalej przegrywaliśmy - mieliśmy w rękach właściwie równoważny remisowi wynik na wyjeździe, najlepszy z możliwych w systemie pucharowym...
Właśnie w tym momencie zespół oraz trener powinien zachować się mądrze, w sposób wyważony ustawiać się i kontrolować poczynania Astany. Tak się nie stało i stracona w dziecinny sposób bramka w doliczonym czasie gry, jak się okazało w rewanżu pozbawiła nas gier w ostatnim etapie eliminacji LM oraz udziału w LE z automatu...
Bolesna lekcja dla pana Jacka Magiery, bolesna (! )a dla nas nerwy i zakłopotanie - niestety.
35piątek, 04, sierpnia 2017 10:31
sektor212
Czarnuch

„Nie od dziś wiadomo, że najwięcej czasu jest na to wszystko w zimę. Stąd też brak dosadnych wariacji a stawianie na to, co zgrane. Tak swoją drogą - jakich "podstawowych schematów gry?”

Podzielam twoje zdanie (zresztą wyżej pisałem to samo) że budowa drużyny powinna odbywać się zimą. Czyli po pierwsze transfery – zdecydowanie łatwiej zakontraktować zawodnika niż latem kiedy okno zamyka się z końcem września a my rozgrywki zaczynamy trzy miesiące wcześniej. Po drugie sztab szkoleniowy ma prawie dwa miesiące na porządny trening i opracowanie systemu gry jaki zespół ma prezentować.
Latem można robić uzupełnienia typu młody Portugalczyk Hildeberto Pereira który potrzebuje przynajmniej dwóch miesięcy na odbudowę fizyczną.
Tylko podstawą jest określenie celu (gra w pucharach) i czasu (budujemy zespół który za dwa lata ma zrobić wynik co pozwoli drożej sprzedać wyróżniających zawodników). Jeżeli w dalszym ciągu będziemy prowadzić politykę wyprzedaży 2-4 zawodników w jednym okienku to cudów nie będzie i skazani będziemy obserwować wieczny bałagan kadrowy.

„Od kiedy wymagasz finezji w ataku opartej na błyskotliwych schematach gry w trójkącie, na jeden kontakt z solidna szczyptą pressingu?”
Ja wymagam!!! Tu chyba żartujesz. To nie jest moje widzimisię. Tak się gra w Europie. Jeżeli chcemy nawiązać rywalizację to gra na jeden kontakt czy agresywny pressing to podstawa dzisiejsze piłki. Dalej piszesz
„Ja widziałem wczoraj jakiś tam zamysł.. np z Gui.. ale potem widziałem jak wchodzą mu w nogi nie pozwalając nawet odwrócić się z piłką. Dwóch defensywnych pomocników nawet robiło robotę. Podobnie z kryciem Sadiku. Podania za plecy również szły ale miejsca brakowało, gdy połowa rywali głęboko cofnięta”.
Zdziwiony? Dla mnie to norma. Szczególnie tak grają zespoły słabsze technicznie. Muszą nadrabiać taktyką jak przesuwanie się formacji, skracanie pola gry, przekazywanie krycia, itp. czy agresywnością (pressing) gdzie jest szybki doskok i kasowanie akcji lub zmuszenie rywala do wycofania piłki do strefy środkowej gdzie musi od nowa budować swój atak pozycyjny. Mało tego Astana w pierwszym meczu i 20 minut rewanżu potrafiła zakładać pressing wysoki na naszych obrońcach. Przecież Legia podobnie grała za Czerczesowa czy jesienią kiedy dowodził JM. Dzięki takiej grze potrafiliśmy nawiązać rywalizację ze Sportingiem i wyeliminować wyżej notowanego rywala.
Grę w trójkącie na jeden kontakt – to grasz i trenujesz w juniorze młodszym. To jest elementarz nauki gry w piłkę. Na poziomie seniora nie potrzebujesz żadnych zgrupowań czy długich treningów do tego elementu gry. Powtarzam to potrafią już juniorzy.

I co się stało, że nagle od początku 2017 zaniechaliśmy gry pressingiem wysokim? Mało tego od początku nowego sezonu mamy ogólnie problem założyć pressing niski gdzie gramy za daleko i przeważnie jesteśmy spóźnieni o jedno tempo. Przecież w tylnej formacji czy środkowej nie było rewolucji. Sztab szkoleniowy ma tych samych zawodników których przygotowywał zimą i latem. To dlaczego Legia wygląda na przymuloną bez fizyki? Czy to wina właściciela? To prezes przygotował, rozpisał i wdrożył plan przygotowań drużyny? Widzisz nie ma mocy to sypie się wszystko. Nie ma ruchu na boisku do piłki, od piłki czy bez piłki. Pojawia się ogólna niemoc i nerwy u zawodników co nie pomaga w grze. I tak to na dziś wygląda.

Reasumując dwumecz o IV rundę przegraliśmy gdyż sztab szkoleniowy jak i zawodnicy nie potraktowali pierwszego meczu poważnie gdzie zostaliśmy zjedzeni taktycznie i fizycznie przez rywala. W rewanżu taktycznie odrobiliśmy lekcje ale w dalszym ciągu ustępowaliśmy we własnej organizacji grze i fizycznie. Mimo większego potencjału wyszkolenia technicznego zawodników poczuliśmy się tak samo (niedowierzając w to co się stało) jak Sporting Lizbona w grudniu ubiegłego roku.
36piątek, 04, sierpnia 2017 11:14
CTP
@sektor212
Swego czasu Senator zastanawiał się tutaj, dlaczego Magiera zamyka treningi. Jest bardzo prawdopodobne, że przy o wiele mniejszym stopniu koncentracji jaka zazwyczaj jest na treningach piłkarze prezentują się jakościowo jeszcze gorzej niż w meczach. Jeśli tak jest, to nie dziwię się, że trener nie chce, aby to szło w świat. Swoją drogą, to jest bardzo zastanawiające, że aż tylu piłkarzy tak bardzo zjechało z formą i podstawowe elementy piłkarskiego rzemiosła sprawiają im aż takie problemy.

Również zastanawiające jest milczenie Mioduskiego. Odpadliśmy z LM a najważniejsza osoba w klubie, jak to mawiała moja śp. babcia, ani "dzień dobry" ani "pocałuj mnie w dupę". Jeśli po tej porażce Prezes jasno nie określił swojego stosunku do Magiery, to znak, że czeka na IV rundę LE.
37piątek, 04, sierpnia 2017 12:03
sektor212
CTP

A co ma powiedzieć. Przecież cel jasno przed sezonem określił. Minimum to grać w fazie grupowej LE a jak się uda to LM. Wiemy że LM jest juz nie aktualna. Więc czeka na dalszy rozwój sytuacji.
Po za tym czy Legia ma środki finansowe na nowego doświadczonego trenera? Odpowiedz znasz.
Dla mnie nawet po niepowodzeniu w IV rundzie eliminacji LE Magiera może pozostać na stanowisku i niech zbiera kolejne doświadczenia i poszerza swój warsztat trenerski. Nie dawno pisał dalkub o Magierze że niby kiedy miał nauczyć się wychodzenia z kryzysu jak od roku jest samodzielnym trenerem. Przecież on pierwszy raz styka się z taką sytuacją w drużynie do której sam doprowadził.

O jego zwolnieniu będę pisał kiedy przyjdzie na to czas (czytaj nastąpi to kiedy zespół nie zmieni sposobu organizacji gry który dziś wygląda źle).
38piątek, 04, sierpnia 2017 13:06
czarnuch
@sektor212 hola hola! Już z tym pressingiem to wydaje mi się trochę przesadzasz.. Rozumiem,że są mecze,w których pressing jest niezbędny ale napisze z pełną świadomością,że tak nie pogra się długo i zawsze. A europy nie przegonimy w 3 lata. Tyle na temat pressingu.

#zima
Pisałem to również w kontekście legendarnych schematów..
#wymagania
Sorry, oczekujesz. Nie każdy w europie po oddaniu za drobne swoich najlepszych zawodników i wprowadzeniu zupełnie świeżych etc etc w ich miejsce nadal gra jak za "starych,dobrych". Osoba trenera niewiele tutaj zmieni. O to mi chodzi. Sam to zresztą napisałeś - "Grę w trójkącie na jeden kontakt – to grasz i trenujesz w juniorze młodszym. To jest elementarz nauki gry w piłkę. Na poziomie seniora nie potrzebujesz żadnych zgrupowań czy długich treningów do tego elementu gry. Powtarzam to potrafią już juniorzy." - u nas Jędza bywa słupem, Hlousek wywraca się o piłkę a napastnik nie potrafi nie trafić w bramkarza. Rozgrywający dopiero wita się z klubem, Jodła żegna z kasynem a potencjalna "gwiazda" z Portugalii trenuje z bebzonem jako reprezentant Mistrza Polski.

"I co się stało, że nagle od początku 2017 zaniechaliśmy gry pressingiem wysokim?"
Nie, straciliśmy dwóch napastników,z których jeden gwarantował króla strzelców z dwucyfrówką.

"Mało tego od początku nowego sezonu mamy ogólnie problem założyć pressing" i znów ten pressing.. Nie wiem, może w idealnym świecie istnieje klub,który od a do z swoje spotkania gra pressingiem. W Legii nie. Może to m.in z powodu obecnego stanu kadry (i mam tu na myśli również umiejętności,granice itp konkretnych zawodników)..???

"Sztab szkoleniowy ma tych samych zawodników których przygotowywał zimą i latem." - owszem. I nadal Czerwiński raz łamie linię spalonego a raz gra mecz życia. Podobnie Hama, Moulin, Kuchy, Gui czy Jędza.

"To dlaczego Legia wygląda na przymuloną bez fizyki? Czy to wina właściciela?" - może ze względu na przygotowania do sezonu..? Zimę tutaj odłóżmy na bok. A, zapomniałem, takowego niemalże brak! I powtórzę.. Trener w zimę mógł pracować jak chciał nad taktyką, założeniami itd ale pierwszą kłodą było pozbycie się dwóch podstawowych napastników,którzy niekiedy sami wygrali nam mecze. Sadiku też miał ostatnio szansę.. To wina trenera,że napastnika brak? A może i jego nie nauczył "elementarza"? Drugą kłodą było pozbycie się głównego kreatora w ofensywie (Gui niestety stanął i chyba wyłącznie czeka na transfer). Kolejna kwestia.. Kiedy trener miał zareagować? Zimą kiedy jeszcze miał Vadisa i Rado a w obwodzie Hamę? Czy może już w trakcie eliminacji,gdy odpowiadał na pytania dziennikarzy pt "Co z Vadisem?".. wciąż nie wiedząc jak finalnie będzie wyglądała jego kadra? W sumie nadal nie wie bo zielone światło ma Pazdan i Gui. Nie wiem, może winą trenera także jest poziom rywalizacji na konkretnych pozycjach? Nie wykreował godnego rywala dla Hlouska, Jędzy czy Gui..? A mimo wszystko jest na nich skazany...

"To prezes przygotował, rozpisał i wdrożył plan przygotowań drużyny?" Fakt, trener mógł sam lecieć po Langila i Vadisa. Ściągnąć z FCZ Sadiku, z Krakowa Mąkę, z wakacji Monetę a w między czasie skoczyć do McD po Berto... Wtedy byłby komplet na zgrupowaniu. W sumie od zimy miał czasu od cholery by Brozia przemalować na Beresia. Tak krawiec kraje..

" i nerwy u zawodników co nie pomaga w grze."
Cóż.. Na co te doświadczenie z europejskich boisk zaczerpnięte jak niektóre kozaki pękają przed Arką? Smile

@Zgred
A ja wnioskując po jego założeniach na konkretne mecze,które powinniśmy mieć do dziś w pamięci zwłaszcza,gdy tyle na trenera dziś się wylewa... jestem pewny,że nawet nie pomyślał,aby aż tak ryzykować. Równie dobrze można teoretyzować czy wgl coś tam potrafi w trenerce.. Ten sam lvl gdybania. Zaś bolesna, to go spotkała pomoc ze strony gabinetów. Podobnie było ze Staszkiem.
39piątek, 04, sierpnia 2017 14:05
CTP
@sektor212
"Dla mnie nawet po niepowodzeniu w IV rundzie eliminacji LE Magiera może pozostać na stanowisku i niech zbiera kolejne doświadczenia i poszerza swój warsztat trenerski."

Czyli Legia ma być takim dobrym wujkiem? Wydawało mi się, że to jest klub a nie szkółka trenerska i to Magiera ma uczyć a nie być nauczanym. Identyczne argumenty słyszałem w przypadku Urbana i ani się to Legii nie przydało ani samemu Urbanowi.
Jedynym argumentem za pozostaniem Magiery po odpadnięciu z LE będzie to, o czym już wspominałem, czyli kwestia finansowa. Jeśli po nim miałby przyjść jakiś Hasi czy inny Berg, to już lepiej, żeby dokończył ten sezon.

@czarnuch
Ja bym się nawet z Tobą zgodził, tylko, że to, co napisałeś jednak nie usprawiedliwia porażki z Górnikiem, remisu z Koroną i tego, co się stało w Astanie, bo każdy z tych zespołów jest kadrowo słabszy od nas. Magiera przede wszystkim popełnił błędy w ocenie potencjału własnego zespołu, mimo, że widzi ich na co dzień. W tych trzech meczach zagrał tak, jakby cały czas miał Vadisa w składzie i to był błąd, za który zapłacił.
40piątek, 04, sierpnia 2017 15:49
sektor212
Czarnuch

Kończąc temat pressingu odpiszę ci tylko, że jest coś takiego jak regulowane tempo gry. Nigdzie nie napisałem, że oczekuje przez pełne 90 minut agresywnego pressingu. Jak grałeś w piłkę dobrze wiesz kiedy na boisku łapie się drugi oddech, a kiedy nęka się rywala. Proponuje obejrzyj sobie powtórkę meczu z Górnikiem czy z Koroną i zwróć uwagę jak skutecznie robili to nasi rywale. Żadne potęgi Europejskie. Obecnie wystarczyła agresywna gra na Legionistów.

Od trenera w wywiadach słyszę, że sztab szkoleniowy był przygotowany na sytuacje kiedy w różnym czasie wracali Legioniści po urlopach czy nowi dochodzili do klubu. Każdy kto nie przetrenował w pełni obozu w Warce ma indywidualny tok przygotowań i jak twierdzi JM wszystko jest pod kontrolą. Jednak boisko zaprzecza tej teorii. Widzisz kiedy nogi odmawiają posłuszeństwa zaczynają się problemy. A to Czerwiński niemiał sił podbiec do przodu i utrzymać linie spalonego, a to Jędza podał i stoi jak słup nie zainteresowany dalszą grą, a to Hlousek wywraca się o piłkę, a to Moulin nie celnie podaje i tak dalej, dalej można wypisywać. Przyczyna jest jedna. Organizmu nie oszukasz. Kiedy brakuje czucia w nogach to piłka zawsze będzie przeszkadzał. Na obecną chwilę zawodnicy do końca nie kontrolują futbolówki. Zwróć uwagę, że rozegraliśmy już 8 oficjalnych meczy. Powiedz mi tak szczerze. Czy widzisz różnicę w przygotowaniach u poszczególnych zawodników? Jesteś w stanie wskazać kto przepracował cały okres a kto nie? Ja obserwuje, że Kucharczyk po kontuzji fizycznie prezentuje się znacznie lepiej niż Nagy gdzie dobrze wyglądał w pierwszych meczach. Przecież Kuchy przez drobny uraz wszedł później w cylk przygotowań - dziwne nie. Tak sytuacja może sugerować, że źle były dobrane jednostki i obciążenia treningowe i zamiast obserwować wzrost formy z meczu na mecz to u niektórych obserwujemy zjazd fizyki. Dlaczego Dąbrowski miał na wiosnę szybkość a obecnie stara się kryć głębiej by nie został wyprzedzony kiedy piłka zostanie rzucona za plecy. On to wie i dlatego ustawie się źle gdyż w ten sposób zabezpiecza własną strefę, a nie formację. Kiedy ustawiony jesteś za głęboko to spóźnia się z asekuracją i doskakuje o jedno tempo za późno i przeciwnik ma ułatwione zadanie do kreowania dalej gry. I tu może być odpowiedz na łamanie linii przez Czerwińskiego.

Oczywiście rok, dwa, trzy lata temu o tej samej porze fizycznie prezentowaliśmy się podobnie. I to najbardziej boli, że pomimo 5 letniego doświadczenia kolejny trener nie ma recepty na ogarnięcie zagadnienia letnich przygotowań. Wiesz dobrze jak istotny jest odpowiedni plan przygotowań gdyż gramy o wpłaty od UEFA z tytułu LE. Przygotowania należy rozbić na dwie fazy gdzie musi być siła która pozwoli sprostać rywalom w pucharach i w lidze, a w dalszej części sezonu odpowiednie podtrzymanie bo gramy do grudnia. To jest podstawowy problem który jak na razie Legia nie potrafi rozwiązać.

Przepychanki właścicielskie też miały swój wpływ. Ale nie tak istotny jak aspekt sportowy. Jeżeli uważasz, że kadrowo Legia była słabsza od Astany, Górnika, Korony to przyznaje ci rację, że winne ponosi właściciel. Tylko ja ma inne zdanie.
41piątek, 04, sierpnia 2017 16:58
sektor212
CTP

Jedynym argumentem za pozostaniem Magiery to kwestia finansowa.
Dokładnie. Czy Legia jest szkółką trenerską? W przypadku Kubickiego, Urbana, Berga, Magiery TAK. A co ci doświadczeni wielkiego zwojowali jak Górski, Gmoch, Strejlau, Smuda, Wdowczyk, Skorża. Chyba żaden nie przepracował trzech pełnych sezonów.
Sam bardzo często zastanawiam się który trener by pasował do Legii a zarazem byłby w zasięgu naszych środków finansowych. Na dziś odpowiedzi nie znam.

Natomiast mam mieszane uczucia jeżeli chodzi a trenera Hasiego. Nie potrafił zjednać sobie drużyny (znaleźć wspólny język) jednak jego sztab szkoleniowy bardzo dobrze przygotował Legię do jesiennych gier. JM nigdy negatywnie nie wypowiedział się w kwestii wytrzymałości czy wydolności. Legia miała siłę i moc grać w lidze i w pucharach do grudnia gdzie w końcówce wojskowi zupełnie nie odstawali od zawodników z Portugali.
Bacznie będę się przyglądał jego pracy w Grecji gdzie trenuje Olympiakos. Czy tam również nie zjednoczy sobie szatni i będzie miał problemy komunikacyjne z zawodnikami. Jeżeli nic takiego się nie wydarzy to będę musiał mocno zredukować swój stosunek do zawodników z tamtego okresu. Bo wychodziło by na to, że za kadencji Hasiego naszym nie bardzo chciało się mocno pracować na treningach.
42piątek, 04, sierpnia 2017 18:04
CTP
"Bo wychodziło by na to, że za kadencji Hasiego naszym nie bardzo chciało się mocno pracować na treningach."

Nigdy w to nie uwierzę. Przecież Czerczesow w zimie dawał im do pieca jeszcze bardziej. Nie było chemii i już. Zresztą, porównaj sobie przed- i pomeczowe konferencje i jednego i drugiego. Staszkowi, to nawet strach było zadawać pytania o poszczególnych piłkarzy a u Besnika było dokładnie odwrotnie - wszyscy winni, tylko nie trener.
A tak poza tym chciałbym zauważyć, że w ubiegłym sezonie Legia odpaliła dopiero na początku października a na razie mamy początek sierpnia. Rok temu o tej porze wymęczyliśmy u siebie bezbramkowy remis z Piastem, a za jakiś tydzień wracaliśmy z Lublina po kompromitującym meczu z Górnikiem.
43sobota, 05, sierpnia 2017 13:45
czarnuch
@CTP ja tylko zaznaczę,że nie chce wybielać tutaj trenera,bo tak jak pisałem też ma swoje za uszami ale nie jest wcale tak,że znów głównego winowajcę obecnej formy należy szukać u Magiery. Inaczej byśmy rozmawiali,gdyby obecna polityka służyła wzmocnieniu kadry a nie osłabianiu,bo uważam,że najpierw należy trenerowi pomóc (w tym przypadku na miarę możliwości Legii),aby cokolwiek wymagać a tutaj nie widzę pomocy od zimy a wręcz drogę pod górkę i właśnie tutaj upatruje m.in powody niektórych z decyzji trenera Magiery.

@sektor212 nasi rywale grają raz w tygodniu. Trener musi zazdrościć czasu na pracę z zespołem.

"Od trenera w wywiadach słyszę.."
Ja to bym mu wgl polecił,żeby leciał śmiało komu co dolega. Gdzie kto ma jakie zaległości. Komu co nie wychodzi. Wgl zalecił godzinne konferencje z prezentacją multimedialną taktyki. Najlepiej na przykładzie Berto... No ale już bez ironii.

#Obóz w Warce
Zgrupowanie w Warce potrwa do 30 czerwca.

KADRA NA OBÓZ W WARCE
Bramkarze:
Arkadiusz Malarz, Radosław Cierzniak, Jakub Szumski, Cezary Miszta, Radosław Majecki (od 26.06.)

Obrońcy:
Adam Hlousek, Jakub Rzeźniczak, Maciej Dąbrowski, Łukasz Broź, Jakub Czerwiński, Mateusz Hołownia, Mateusz Wieteska, Mateusz Żyro, Michał Pazdan (od 26.06.), Artur Jędrzejczyk (od 26.06.)

Pomocnicy:
Michał Kopczyński, Thibault Moulin, Tomasz Jodłowiec, Michał Kucharczyk, Rafał Makowski, Michał Masłowski, Mateusz Szwoch, Konrad Michalak, Miłosz Szczepański, Tomasz Nawotka, Robert Bartczak, Guilherme (od 21.06.), Sebastian Szymański (od 26.06.), Dominik Nagy (od 26.06.), Kasper Hamalainen (od 26.06.), Vadis Odjidja Ofoe (przyjazd do potwierdzenia)

Napastnicy:
Miroslav Radović, Daniel Chima-Chukwu, Tin Matić, Vamara Sanogo, Jarosław Niezgoda (przyjazd do potwierdzenia)

Chapeau bas!

Powiem szczerze,że taka kadra na zgrupowaniu napawa optymizmem przed A) meczem o SP; B) eliminacjami do LM; C) ekstraklasą; D) PP. Szmat czasu,aby należycie przygotować zespół do spotkań o stawkę co 3 dni. Wszakże jakby roboty było mało należy podkreślić,że po zgrupowaniu na przygotowanie do gry czekają nowe nabytki,które mają zastąpić m.in Vadisa. To wszystko między ligą a europucharami.

"Jeżeli uważasz, że kadrowo Legia była słabsza.."
Ja uważam,że kadra z początku poprzedniego sezonu była mocniejsza niż ta obecna i stąd słabsza gra, słabsze wyniki. Podobnie początek sezonu. I tutaj pojawia się pytanie.. Czy znów zmieniamy sztab i trenera licząc,że mimo wszystko ten przykozaczy jeszcze mocniej tj dublet i LM? bo tylko tym przebiłby trenera Magierę. Czy może liczymy,że jednak zmiany nastąpią wyżej?

Nie może być tak na starcie,że trener chcąc zacząć pracę nad organizmem po ciężkim sezonie... Nie wie jak finalnie skończą się perypetie z filarami jego drużyny. A filarów ubywa.. Jeszcze pamiętamy gorycz odejścia Nikolicia czy Prijo.. W dodatku Bereś.. Teraz Vadis.. A wciąż nieobecny jest Rado. Wydaje mi się,że praca z zespołem w obliczu takich a nie innych wyzwań bez 4 podstawowych zawodników (!!!) to już solidna kłoda. A my, zamiast domagać się należytej pomocy dla trenera schodzimy do tematu w stylu "nawet sprzątaczka..".
I oczywiście, problem rozlewa się na wiele czynników ale na pewno głównym z nich NIE jest trener. Problem zaczął się wyżej..

Już za Leśnego były pierwsze sygnały,że idziemy bardziej w dół niż w górę - odnośnie pracy nad kadrą. Nie wiem gdzie wtedy był Darek i czy orientował się w sytuacji ale..
Skoro sprzedajemy dwóch najlepszych napastników nie tylko Legii ale i całej ligi to oczywiste jest,że potrzebujemy choćby 1,który gwarantowałby podobne "cyferki". Boguś ściągnął Chukwu - kolejny,który potrzebuje czasu,który jest ryzykiem i który nie przyszedł za ryż i na roczne wypożyczenie, zaś nic nie gwarantujący. Darek sięgnął po Sadiku,który przypomina mi na razie Orlando i to we wczesnej jego fazie kontraktu a to mimo wszystko jakaś nadzieja ale nadal Niko,Prijo vs Sadiku. Pierwszy duży minus. Drugim była sytuacja z Vadisem. Z jednej strony nawet wobec jego odejścia był Rado i Hama to wciąż ani jeden ani drugi się nie rozmnoży i zawsze -1 będzie -1 a w przypadku Vadisa i jego przydatności -3 dla kadry i kogo Darek ściąga? Znów ryzyko i znów nie za ryż i na roczne wypożyczenie, zaś nic nie gwarantującego. Trzech liderów ponad ligę bez jakiegokolwiek należytego zastępstwa. Boguś zaszalał i liczył na Necida oraz Kazaiszwilego na wypożyczeniu.. Darek ich oddał bez żalu (i słusznie!) i kogo ściąga..? Berto... i na szczęście Monetę - istny rozwój? W jakimś stopniu tak ale czy na miarę Legii? Wątpię. W obronie lepiej? Już Leśny stracił obiektywizm i wierzył,że i bez Brzyskiego jest życie. Niestety do dziś nie doczekaliśmy się rywala dla Hlouska. Czy serio aż tak trudno Legii jest ściągnąć kogokolwiek godnego rywalizacji z Adamem? W końcu od zamierzchłych lat słyszy się i czyta,że rywalizacja pomaga w rozwoju! Darek niestety jak widać podziela optykę poprzednika. Jak na lewej flance? Leśny postanowił pożegnać Beresia i w zamian ściągnąć Jędzę na stałe.. Tutaj pojawił się duży kontrakt i.. Broź jako rywal. Rywal z Widzewa dla reprezentanta Polski na takim kontrakcie, ulubieńca trybun, legionistę. Gość nie potrafił posadzić na ławce będącego bez formy od pół roku Jędzy. Jego etatowe miejsce na ławce mówi o nim wszystko i co? Berto! Smile

Jakikolwiek trener tu nie przyjdzie i tak finalnie zastanie taką a nie inną kadrę. Od zawsze w budowie ale raz bez dachu a raz paliwa, zaś cele są niezmienne. Aby co roku te cele były optymistycznie w naszym zasięgu kadra winna być stale wzmacniana, czy to na poczet transferów out czy też na poczet kieszeni właściciela. Wtedy i tylko wtedy można oczekiwać sukcesów od trenera i jego ludzi.
44sobota, 05, sierpnia 2017 16:05
sektor212
Czarnuch

Bardzo dobrze wypunktowałeś problemy kadrowe w których się nie różnimy mając podobne zdanie. Tych czynników które wypisałeś nie zamierzam negować. Jednak zupełnie pominąłeś kwestie do których ja ma zarzuty do sztabu szkoleniowego na którego czele stoi trener. I nie chodzi mi o zwalnianie JM żeby była jasność. Zresztą pisałem o tym wyżej do CTP
„Dla mnie nawet po niepowodzeniu w IV rundzie eliminacji LE Magiera może pozostać na stanowisku i niech zbiera kolejne doświadczenia i poszerza swój warsztat trenerski”.

Jak widzę, że coś zostało spieprzone to o tym piszę. A fizycznie Legia wygląda słabo. Brakuje świeżości które powodują błędy w grze. Pomimo ubytków personalnych jedynki wciąż mamy lepszy piłkarsko skład od Górnika, Korony czy większości ekstraklasy. Tylko na placu tego nie widać. Prawda jest taka, że każdy mecz chcąc wygrać musisz go wybiegać. A tego ruch właśnie nam brakuje. Markowanie gry to nie to samo, co w tempo wbiegnięcie wolną strefę. Dziś jest za dużo gry na tzw. alibi. Brak wybiegania to pochodna dalszych konsekwencji czyli braku realizowania założeń taktycznych i oglądamy taką Legię, a nie inną grającą z polotem. Dziwi mnie, że nie dostrzegasz faktu nienajlepszych przygotowań i próbujesz usprawiedliwiać trenera wszystkimi czynnikami dokoła na które niemiał bezpośrednio wpływu. Na ładowanie tzw. akumulatorów już tak. Może to kwestia doboru złych współpracowników za których też JM odpowiada.
45sobota, 05, sierpnia 2017 18:01
czarnuch
@sektor212 bo chłopakom brakuje odpoczynku. Legia chce stawiać na wyłącznie tych 15-16 chłopaków i wciąż liczy,że to wystarczy. I tak jak wypadł nam Jodła, jak i Rado tak wypadną kolejni co jest kwestią czasu. Dla mnie już słabe jest to,że trener pod ścianą stawia na gościa po zastrzykach.. Zauważ,że obecne transfery nie podnoszą od razu wartości pierwszej 11 a jedynie mają taki zamysł. Nie wymieniamy Rzeźnika na Pazdana a dopiero Pazdana za X. Tym sposobem tak jak rozgrywał Rado na pół gwizdka, jak i Jodła katowany z sezonu na sezon coraz bardziej.. Tak teraz katowany jest Hlousek. Jak długo da radę grać co 3 dni? Oczywiście o ile żaden Janusz nie wytnie go na tyle,aby zszedł na l4 z miejsca. Podobnie było z Gui.. Natomiast gdy trener rotuje (co jest wymagane) pojawiają się braki w jakości gry. Jedni nie wypełniają należycie założeń a inni popełniają błędy nie czując się pewnie (jak Mąka) czy też po prostu są zbyt słabi (jak Broź) umiejętnościami lub formą (jak Jędza).
Podnosisz temat poziomu kadr rywali.. Ano nie jesteśmy oczywiście słabsi etc ale o tym decyduje pełny sezon a nie wyłącznie początek..

"Dziwi mnie, że nie dostrzegasz faktu nienajlepszych przygotowań"
Ale ja pytam - jakich przygotowań..?!

Serio 10dniowe (po max 2 tyg urlopach) zgrupowanie nazywasz przygotowaniami do rundy,w której na starcie czeka nas mecz o SP, eliminację do LM i liga bez podziału pkt?! Zgrupowanie,na które dopiero po kilku dniach dojechali Gui, Pazdan, Jędza, Nagy, Hama, Szymański a inni wypadli z różnych względów czyt. Rado, Kuchy,Jodła.. i nie dotarło ŻADNE wzmocnienie? Smile O czym my wgl rozmawiamy... Ale fakt, trener o tym nie wspomniał w wywiadzie,bo wciąż pytali o Vadisa.

Powtórzę.. Jeśli trener miałby warunki podobne do zeszłorocznych na starcie sezonu to moglibyśmy wymagać czegoś podobnego jak poprzednio.. Niestety, jakości nie oszukasz nawet z Mourinho na ławce.
46sobota, 05, sierpnia 2017 20:39
sektor212
Czarnuch

„Powtórzę.. Jeśli trener miałby warunki podobne do zeszłorocznych na starcie sezonu to moglibyśmy wymagać czegoś podobnego jak poprzednio”.

No chyba żartujesz. Przecież były ME gdzie ćwierćfinałowy mecz Polska – Portugalia odbył się 30 czerwca 2016. Hasi miał zdecydowanie gorzej. Kadrowicze (nie tylko Polacy ale i Duda, Nikolić) wchodzili do gry zbiegu bez żadnych przygotowań. Dodatkowo Albanowi 21 lipca Legia sprzedała swoją 10 Dudę do Herthy zawodnika który w tamtym okresie był odpowiedzialny za kreowanie gry ofensywnej. Z nowych tylko Moulin był brany pod uwagę. Pozostałe wzmocnienia spływały na ławkę odpowiednio 26 lipca Steeven Langil, 6 sierpnia Macieja Dąbrowskiego, a 7 sierpnia Vadis Odjidja Ofoe. Można powiedzieć, że z marszu 11 sierpnia 2016 Maciej Dąbrowski oraz Vadis Odjidja-Ofoe zadebiutowali w barwach Legii Warszawa w PP w przegranym meczu z Górnikiem. Do tego dołóż sobie zawirowania z odejściem Pazdana i Nikolića gdzie od początku do końca eliminacji LM można powiedzieć siedzieli na walizkach i czekali na zgodę Legii na transfer zagraniczny. To były normalne warunki? Piszesz, że JM miał więcej problemów. Nie zgodzę się z tobą. Zauważ, że Hasi nie znał zespołu, mentalności, zaawansowania technicznego zawodników czy naszych reali w jakich miał pracować i tych debilnych warunkach musiał działać. JM zna zespół i dodatkowo sam ich przygotowywał od zimowego zgrupowania po letnie.
Przy tak korzystnych losowaniach LM przypomnij sobie jakie ciśnienie przygniatało Albana który musiał sprostać oczekiwaniom, a zarazem poukładać ten burdel kadrowy w jakiś zlepek gdzie w lidze notował słabe wyniki. Trzeba powiedzieć, że nie udało mu się chociaż osiągnął fazę grupową LM. Ale jego sztab zespół przygotował dobrze który później pod batutą JM zaczął funkcjonować dobrze. Albana zgubiło i pogrążyło tarcia z zawodnikami. Nie znalazł płaszczyzny porozumienia.
Jak pisałem wcześniej mimo poprzednich doświadczeń klub nie wyciągnął żadnych wniosków. Magierze zafundowali ten sam burdel kadrowy. Tylko powtórzę on w klubie który zna od podszewki jest od 10 miesięcy jak również zna na wylot 80% zawodników obecnej kadry. To jest ta przewaga nad Hasim która powinna procentować na korzyść JM a tak nie jest. Zespół jak rok temu na początku sezonu gra źle. Oby dalej było lepiej.
47poniedziałek, 07, sierpnia 2017 00:05
czarnuch
2016/17
I mecz 7 lipiec SP z Lechem
Malarz
Hlousek Lewczuk Rzeźnik Broź
Makowski Masłowski
Kuchy Gui Aleksandrov
Prijo
Rezerwa: Cierzniak, Bereś, Brzyski, Kopa, Kosa, Vranjes, Szymański.

II mecz el do LM 12 lipiec
Malarz
Hlousek Lewczuk Rzeźnik Broź
Moulin Jodła
Kuchy Gui Duda
Niko
Rezerwa: Cierzniak, Bereś, Brzyski, Aleksandrov, Makowski, Vranjes, Prijo.

III mecz liga 16 lipca
Malarz
Hlousek Lewczuk Rzeźnik Bereś
Moulin Kopa
Kuchy Gui Aleksandrov
Prijo
Rezerwa: Cierzniak, Brzyski, Pazdan, Duda, Hama, Jodła, Niko.

2017/18
I mecz 7 lipiec SP
Hlousek Pazdan Dąbrowski Jędza
Moulin Kopa
Nagy Hama Gui
Niezgoda
Rezerwa: Szumski, Szwoch, Szymański, Sanogo, Żyro, Makowski, Michalak

II mecz 12 lipec el do LM
Malarz
Hlousek Dąbrowski Jędza Broź
Kopa Mąka Moulin
Nagy Gui
Hama
Rezerwa: Cierzniak, Pazdan, Szwoch, Szymański, Moneta, Sanogo, Makowski

III mecz liga 15 lipiec
Malarz
Hlousek Dąbrowski Jędza Broź
Moulin Kopa
Szwoch Nagy Gui
Hama
Rezerwa: Cierzniak, Mąka, Szymański, Moneta, Sadiku, Michalak, Makowski.

Powiem Ci szczerze,że z dwojga złego wolę wersję z poprzedniego roku. Dlaczego? Wydaje mi się,że więcej tam widać procentów z zimy niż obecnie. Zwłaszcza procentowo na tych,którzy jednak coś jakościowo wnoszą. Zauważ,że nawet ciężar zdobywania bramek czy też gry z przodu aż do zimy leżał spokojnie w rękach jak nie Niko to Prijo. W porównaniu do obecnej formy ataku to zdecydowanie dużo. W dodatku jakby tego było mało.. Do duetu Niko - Prijo dołączył Rado. Zaś obecnie? Pasquato..
A tak swoją drogą.. Legia miała trochę więcej czasu na przygotowania do rundy. Choćby o jedno zgrupowanie więcej.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1