A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Zagłębie 2-1: Chwila oddechu

W niedzielne popołudnie w Warszawie Legia musiała zmierzyć się z niepokonanym przed tą kolejką liderem tabeli, Zagłębiem Lubin, oraz gniewem trybun własnego stadionu, które nie mogły wybaczyć legionistom przebiegu dwumeczu z Sheriffem Tiraspol. Na przekór okolicznościom Legia wygrała 2:1. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Armando Sadiku i Sebastian Szymański.

W porównaniu do czwartkowego meczu w Tiraspolu, Jacek Magiera dokonał kilku zmian w wyjściowej jedenastce. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Broź, Astiz, Pazdan, Jędrzejczyk – Jodłowiec, Mączyński – Kucharczyk, Pasquato, Hildeberto – Sadiku. Piotr Stokowiec odpowiedział drużyną w składzie: Polaček – Guldan, Kopacz, Jach – Czerwiński, Kubicki, Starzyński, Jagiełło, Dziwniel – Woźniak, Świerczok.

W pierwszej połowie mecz był wyrównany i toczył się w spokojnym tempie. Jako pierwsza groźnie zaatakowała Legia. W 19. minucie Hildeberto wbiegł w pole karne, łatwo wymanewrował Kopacza i oddał strzał na bramkę gości. Dobrze ustawiony Polaček obronił ten strzał. Niestety Hildeberto wkrótce potem musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. W 33. minucie Portugalczyka zastąpił Szymański. W międzyczasie wyśmienitą okazję mieli gości. W 23. minucie po zamieszaniu w polu karnym strzał z bliska oddał Woźniak, na szczęście ofiarnie interweniujący Pazdan do spółki z Broziem zdołali oddalić zagrożenie. W 41. minucie z prawej strony dośrodkował Kucharczyk. W polu karnych do efektownych ‘nożyc’ złożył się Pasquato i niewiele zabrakło do tego, by Włoch zdobył pięknego gola.

Do przerwy było 0:0 i z przebiegu gry był to wynik sprawiedliwy.

Drugą połowę od mocnego uderzenia mogli rozpocząć goście. Po stracie Kucharczyka na naszą bramkę ruszył Świerczok, oddał mocny strzał, na szczęście Malarz był czujny i odbił uderzenie zawodnika gości. W 57. minucie Legia wyszła na prowadzenie. Doskonałym rajdem popisał się Kucharczyk, który uwolnił się od kilku rywali i płasko podał na środek pola karnego. Na taką okazję czekał Sadiku, który mocnym uderzeniem pokonał Polačka. Sześć minut później Legia podwyższyła prowadzenie. Najpierw szansę miał Pasquato, ale zbyt długo składał się do uderzenia i został zablokowany. Odbita piłka trafiła do Szymańskiego, który zdecydował się na strzał z lewej nogi. Piłka nieznacznie zmieniła kierunek, odbijając się od Guldana i zaskoczyła Polačka. Było 2:0. W kolejnych minutach na boisku działo się niewiele. W 82. minucie Pazdan z dużym impetem wślizgiem powstrzymał Czerwińskiego. Sędzia Frankowski pokazał naszemu obrońcy drugą żółtą kartkę i Pazdan musiał opuścić boisko. Kontuzjowany Czerwiński nie był w stanie wrócić do gry, a że trener Stokowiec dokonał wcześniej kompletu zmian, obie drużyny kończyły mecz w dziesięcioosobowych składach. Pogodzonym z porażką gościom nadzieję dał system VAR. Przy pomocy tego systemu sędzia orzekł o zagraniu ręką Brozia i podyktował rzut karny dla gości. Wprowadzony kilka minut wcześniej za kontuzjowanego Malarza Cierzniak wyczuł intencje Starzyńskiego, ale strzał pomocnika Zagłębia był silny i było 2:1. Na szczęście w ciągu kilku doliczonych minut goście nie byli już w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką naszej drużyny, mimo że na wycieczkę w pole karne Legii zdecydował się nawet bramkarz Polaček.

Legia wygrała i w tabeli dzieli ją już tylko jeden punkt od Zagłębia i Lecha Poznań. To rzecz jasna dobra wiadomość, choć kac wywołany przedwczesnym odpadnięciem z europejskich pucharów nie minie jeszcze długo.

Dyskusja (10)
1poniedziałek, 28, sierpnia 2017 11:22
corazstarszy
Żeby nadrobić to, co zepsuła, Legia musiałaby chyba wygrać kolejnych 46 meczów. 1/46 zadania wykonana. Gra słaba, wygrana na zasadzie zrywów indywidualnych bardziej niż pracy zespołowej. Ale zapunktować w takich okolicznościach to może większy wyczyn niż gdy wszystko się układa idealnie.
Niczego nie upiększam, ale uważam, że Magiera udzielił trafnej wypowiedzi – inaczej niż pojedynczymi zwycięstwami w ‘drugorzędnych’ meczach się nie odbudujemy.
Nie wiem, czy to ma znaczenie, ale wydawało mi się, że piłkarze po bramkach bardziej i bardziej solidarnie niż przed Tyraspolem się cieszyli. Chciałbym, żeby to był początek jakiejś odbudowy.
Jeśli pomysł z oddaniem rywalowi inicjatywy ma być na dłużej, to jest wiele elementów do udoskonalenia. Ale jakieś zadatki już są – chodzi mi o tzw. przechodzenie z obrony do ataku. Jako metoda zbierania punktów w lidze, to być może niezły pomysł.
Oczywiście, nas ogrywają Mołdawianie, a my lidera rodzimej ligi. Więc żyjemy w otoczeniu na niskim poziomie i sami taki reprezentujemy. Ale w takich chwilach doceniam nawet takie wygrane.
Dziwnie się to przeżywa: teraz Śląsk Wrocław. Innego typu doznań i innych emocji nie będzie w tym roku.
2poniedziałek, 28, sierpnia 2017 11:26
sektor212
Brawo są 3 punkty i to z liderem wiec powód do radości jeszcze większy. Pierwsza wizyta na stadionie po urlopie i takie miłe zaskoczenie. Polecam wszystkim więcej luzu, a mecz całkiem spokojnie się ogląda. O dziwo nasi kopacze (jak nazywa ich jedna trybuna) grali lepiej bez dopingu kibiców. Widać cisza im sprzyja. Również większe ambicje w zawodnikach wyzwalały śpiewy motywujące intonowane z białej trybunie. Może to jest odpowiedni kierunek kibicowania do lepszej gry Legii. W kolejnym meczu należy to powtórzyć to przekonamy się czy nie była to jednorazowa wygrana w takich warunkach. Po triumfie nad Miedziowymi wskoczyliśmy na trzecią pozycję w tabeli i mamy tylko punkt straty do lidera. Czyli nie jest źle. Martwią kolejne kontuzje i powtórna głupota Pazdana.

Szkoda, że nasi zawodnicy w Mołdawii tak nie gryźli trawy, a może by ugrali coś więcej. Dobra nie ma co biadolić tylko cieszyć się z tego co mamy. Dziś wygrana i lepszy humor. Może z tej gliny uda się coś ulepić na przyszłość choć zmiany w pionie sportowym są konieczne. Taka gra na rodzimej ziemi może wystarczy. W Europie już nie.
3poniedziałek, 28, sierpnia 2017 13:21
dalkub
"Gra słaba, wygrana na zasadzie zrywów indywidualnych bardziej niż pracy zespołowej".
Zgadzam się z pierwszą częścią wypowiedzi - gra słaba, momentami żenująco słaba, jak wspomnę podanie Mączyńskiego w pierwszej połowie do napastnika, czy drybling Sadiku około 35 minuty.
Wygrali - ja proponuję jak ktoś ma więcej czasu zobaczyć dlaczego padła pierwsza bramka, jak to się stało, że się udało skontrować. Ano wreszcie w bocznej strefie dwóch zawodników poszło agresywnie do pressingu i zabrało piłkę w momencie jej rozgrywania kiedy nikt nie był przygotowany do gry - dla mnie mimo wszystko to element (malusieńki) ale gry zespołowej, szkoda że jest ich tak nie wiele.
O Szymańskim - kilka razy się o nim wypowiadałem i z reguły pisałem że jego problem to jego fizyka, stanie na nogach gra itd. - mimo że nadal tak uważam, to na tą chwilę przy grze z kontry to jest najlepszy zawodnik Legii - on zwyczajnie chce.
O Pazdanie - facet ma jakiś problem, łapie kartki w idiotyczny sposób i w idiotycznych miejscach - w takiej formie psychicznej to bomba z opóźnionym zapłonem
O Berto - no więc się zepsuł nam pączuszek - kolejny przykład kiedy gramy zawodnikiem zapuszczonym fizycznie, mając nadzieję że nic mu się nie stanie - no to teraz sobie odpocznie i podje - będzie znowu co zrzucać.
O reprezentantach - jeżeli Polska jest na 6 miejscu w tym rankingu Fifa i wczoraj grało 3 zawodników z pierwszej 11 tej drużyny to ...................................o...................... nie no nie mogę.

EDIT

Zapomniałem o Moulinie i kartce dla niego - jak trzeba być głupim aby się kłócić z sędzią na temat tego czego się nie widziało? - bez względu na to czy była ręka czy nie Moulin tego nie widział, ale kartkę zarobił.
4poniedziałek, 28, sierpnia 2017 13:49
Bolek
Mam nadzieję, że ten mecz i możliwość spokojnej pracy przed kolejnym wzmocnie nieco naszych piłkarzy psychicznie. Moim zdaniem oni są w takiej dupie mentalnie, że bez poprawy tej sfery nie ma w ogóle co liczyć na poprawę grania w piłkę.

Te wszystkie niewymuszone błędy (Mączyński!!! Ale nie tylko) to w dużej mierze "zasługa" nie pracującej prawidłowo głowy. Zresztą widać to nie tylko na boisku, ale też w wypowiedziach zawodników (brednie Dąbrowskiego o tym, że niech dziennikarz wyjdzie na boisko i zagra itp.).

Ja im się nawet nie dziwię, to są wszystko dość młode chłopaki, którzy znaleźli się na świeczniku, bo trochę lepiej od innych kopią piłkę, a dodatkowo zakontraktował ich najbardziej medialny klub w Polsce.

Oczywiście nie mam zamiaru ich tym usprawiedliwiać, bo przecież wiedzieli na co się piszą, a nawet jak nie, to szybko się przekonali. Zawsze mogą zmienić robotę na dużo mniej obciążającą mentalnie. Ale jakoś się do tego nie garną. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej chwili największa praca przed trenerem, całym sztabem ale również samymi zawodnikami, będzie polegać na powrocie do "normalności" jeśli chodzi o nastawienie psychiczne. I na tym będzie można budować dalej.
5poniedziałek, 28, sierpnia 2017 18:05
CTP
Przez tydzień kompletnie odizolowałem się od piłki (byczyłem się w Międzyzdrojach, nie polecam, co drugi szprecha po niemiecku a na plaży syf jak we Władysławowie) i nie oglądałem ani naszej potyczki w Płocku, ani rewanżu z Szeryfem. Nawiasem mówiąc, bardziej byłem zdziwiony wygraną z Wisłą niż bezbramkowym remisem w Tyraspolu.
Mecz z Zagłębiem lekko mnie rozbawił, bo po raz kolejny był wielki dysonans pomiędzy tym, co działo się na boisku a tym na trybunach. Tym razem jednak było w drugą stronę, bo na trybunach była szydera a na boisku było nawet całkiem sensownie. W końcu Legia przestała męczyć bułę a zaczęła grać do przodu starając się jak najszybciej uruchamiać nasze formacje ofensywne. Efekt był taki, że już, bodajże, w 3 minucie Sadiku uderzał w kierunku bramki. Skoro już jesteśmy przy Albańczyku, to ja (pewnie narażę się na kpiny) naprawdę nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy nim a Nikolicem. Obydwaj mają takie same problemy z grą kombinacyjną i obydwaj mają bardzo słabe odejście na kilku metrach. Różnica jest taka, że Niko miał bardziej kreatywnych partnerów, no i kosztował o wiele mniej.
Wracając do meczu, było widać jak na dłoni, że zmiana w sposobie gry Legii sprawia jeszcze bardzo duże problemy naszym piłkarzom. Jest mnóstwo niedokładności i nieporozumień pod polem karnym przeciwnika a pressing często jest zbyt niski, przez co tracimy efekt zaskoczenia po przechwycie. To, moim zdaniem, wynika głównie z tego, że piłkarze po prostu jeszcze nawzajem się nie znają. Np. na razie dość słabo wygląda współpraca Mączyńskiego z Jodłowcem - brakuje mi tutaj wymienności pozycji pomiędzy obydwoma piłkarzami a szkoda, bo Mąka pod polem karnym przeciwnika jest być może nawet bardziej groźny od Jodły.

Myślę, że po odpadnięciu z pucharów mamy teraz nowe otwarcie. Jeśli chodzi o Magierę, to pozycja Legii w tabeli jest póki co taka, że wszelkie dywagacje na temat jego zwolnienia, do końca tej rundy nie mają teraz wielkiego sensu. Trener zmienił taktykę gry, co widzą chyba wszyscy, więc to nie jest tak, że zasłonił oczy i udaje, że go nie ma. Ja to doceniam i bardzo się cieszę, że próbujemy grać właśnie w ten sposób. To, co teraz jest potrzebne Legii, to stabilizacja wyjściowej 11-tki. Piłkarze, którzy wczoraj wyszli na boisko, moim zdaniem, spełnili swoje zadania, więc oczekuję, że, jeśli nie sypnie nam kontuzjami, to taki skład wyjdzie za 2 tygodnie we Wrocławiu.
6poniedziałek, 28, sierpnia 2017 19:13
Zbyszek
O tym,że w Lubinie budują mocną pakę.
W Zagłębiu trenerem od 3 lat jest obecnie 45-letni Piotr Stokowiec.W tamtejszym klubie postawiono na stabilizację personalną i metod szkoleniowych.W przypadku, gdy postawi się na właściwego konia to zbiera się laury, a jeżeli idzie o tego trenera to ryzyko pomyłki było nieduże.W Legii nie można jednak bezrefleksyjnie powielać sposobów osiągania pozytywnych efektów poprzez naśladownictwo. Legia, o czym wiadomo, jest skazana na sukces i jest tej potrzeby sukcesu własnym więźniem . Legia nie może odpuścić w żadnym momencie i musi stale rywalizować o najwyższe cele i tym samym nie ma czasu potrzebnego na korekty czy przebudowę.Chodzi w gruncie rzeczy o to, aby sukcesy miały trwałe i rzetelne podstawy,a na to żadnego patentu nie ma.W Lubinie przez dwa poprzednie lata obowiązywała zasada jak najmniejszej ilości znaczących transferów, praca od podstaw i wprowadzanie graczy własnego chowu do drużyny.Sam trener w sposób nowatorski sięgał po stałą współpracę z psychologiem, wspomagał się biomechaniką, dietetyką i fizjologią.Można było wręcz podziwiać rozwiązania taktyczne oparte o analizy gry najlepszych klubowych jedenastek Europy.Stokowiec posiadł rzadką umiejętność realnej oceny klasy rywali i dostosowywał organizację gry własnego zespołu oraz doboru personalnego do tej analizy.Tylko,że sukcesy jeżeli były to umiarkowane,a w zeszłym sezonie drużyna nie osiągnęła wyników na miarę potencjału. W obecnym Zagłębie imponuje nie tylko wynikami,ale i sposobem gry. Na jak długo tego dobra wystarczy to nie wiemy i nie wiemy czy ponad 3 letnia praca wreszcie owocuje czy też przyczyniła się do poprawy ofensywa transferowa i wzmocnienie rywalizacji w drużynie.Kiedy obserwujemy grę Zagłębia to dostrzegamy,że drużyna nie jest nastawiona na utrzymywanie się przy piłce i że maksymalnie stara się wykorzystać mankamenty w taktyce i organizacji gry przeciwnika.Np. w ich ostatnim meczu Wisła Kraków po stracie piłki nie stosowała pressingu,ale dążyła od odbudowy ustawienia, więc zawodnicy Zagłębia z pominięciem II linii od razu długimi podaniami przechodzili na połowę krakowian i następnie grali prostopadłe piłki za plecy obrońców.To,że Wisłą przegrała tylko 3 bramkami jest efektem tego,że gracze Zagłębia Messimi i Ronaldami nie są.Dziwić się tylko można,że Wisła przez cały mecz grała w ten sam, wygodny dla rywali sposób.Potrafią oni również rozciągać grę,atakować skrzydłami, a więc grają w sposób urozmaicony. Bronią strefą zawodnikami ustawionymi schodkowo. Ma to jedną zaletę,że pozwala na wzajemną asekurację i szybki atak na rywala, który gra np. na obiegnięcie obrońców. We wczorajszym meczu w grze Zagłębia nie było niczego czego byśmy nie wiedzieli, a to co wiedzieliśmy potrafiliśmy wykorzystać dla własnych celów.Spotkałem się z opinią,że Zagłębie zagrało słabo i stąd nasza wygrana.Nie zgodzę się. To Legia zagrała wreszcie co najmniej poprawnie.Zarzut jaki można po wczorajszym meczu postawić Zagłębiu jest taki,że występuje u nich przerost formy nad treścią i można odnieść wrażenie, iż próbują zbudować zamki z piasku.Kluczowymi postaciami w ich systemie 3-2-2-1-2 są dwaj wahadłowi gracze, którzy muszą umieć odbierać w obronie i celnie zagrywać w ataku, gdyż samym bieganiem przewagi w linii obrony lub ataku się nie zapewni.Czyli zamysł taktyczny na wysokim poziomie,ale wykonanie mocno średnie.
Ale był to z pewnością najmocniejszy rywal z jakim w tym sezonie graliśmy.

O tym,że piłka jest grą zespołową.
Przypomniał o tej starej piłkarskiej prawdzie stary,ale jeszcze jary trener Andrzej Strejlau, w krótkim wpisie na Twitterze,że nie wystarczy chcieć, trzeba jeszcze móc i posiąść umiejętności zespołowego realizowania taktyki.Nie trudno zauważyć,że nasi zawodnicy są niby razem,ale tak naprawdę jak by każdy był osobno.O zespołowości w rozumieniu kompatybilności poczynań na razie nie ma co mówić, gdyż takie zwierzę w Legii nie występuje.Więc ponieważ znowu jest to temat rzeka poruszę tylko jeden ,ale znaczący wątek,a mianowicie szatni.Do historii nie sięgnę, gdyż kilka ciekawostek zamierzam zawrzeć w jednym z powakacyjnych felietonów.Szatnia w rozumieniu piłkarskim, nie budowlanym, jest tym miejscem w którym generalnie rozładowywane są konflikty pomiędzy zawodnikami. W dużej grupie ludzi skazanych niejako na wspólne i częste przebywanie ze sobą ujawniają się i zderzają ze sobą różne charaktery, postawy,nastawienia, poglądy itd. Chodzi o to,aby one nie przenosiły się na boisko w żadnej postaci. Ale dotarcie do tego co naprawdę dzieje się w szatni jest trudne,bowiem zawodnicy wręcz to miejsce sakralizują i niezwykle rzadko ujawniają prawdę o nim.Z reguły słyszymy,że atmosfera w szatni jest dobra lub/oraz dodawane są różne stopnie do zachwytu włącznie.Tak i w Legii zawodnicy klimat szatni chwalą. Lecz kiedy mówią dlaczego to słyszymy,że jest wesoło i trochę rzadziej,że jest ona uzależniona od kilku zawodników. Każdy kto miał okazję pracować w większej grupie pracowniczej i przebierał się do pracy i po niej w szatni oraz spożywał wspólnie śniadania na stołówkach wie,że wesołość jest lepsza od żałobnictwa czy wzajemnej agresji,ale nie jest też normalnością.Wesołkowatość i pusty śmiech oraz robienie sobie niby dowcipów nie sprzyjają poważnej rozmowie na poważnie tematy.Obawiać się należy,że tak jest obecnie w Legii. Jest fajnie, bo śmiesznie,ale podobnie jest na boisku. Też jest strasznie śmiesznie, tylko,że nam kibicom do śmiechu nie jest.Podobnie jest z tym uzależnieniem od kilku zawodników, do których należą m.innymi Jędrzejczyk, Kucharczyk , Cierzniak i Pazdan.Jeżeli brać poważnie wypowiedzi np. takiego Kucharczyka to nie należy się dziwić,że zawodnicy znajdują łatwe usprawiedliwienia każdego blamażu .A kilku innych po kolejnych klęskach oświadcza publicznie,że tak grać nie wolno,że wstyd itd. Tylko pozostaje pytanie do kogo ta mowa i po co?. To właśnie szatnia jest po to,aby sobie wyjaśnić dlaczego źle gramy, napiętnować leniów,psychicznie zmusić do poprawy, a jak trzeba to obibokom ręcznie przypomnieć o koleżeństwie.Bo drużyna tworzy się w szatni w pojęciu zespołowości, tam powstaje grono przyjaciół gotowych do poświęcenia się jeden dla drugiego, a w konsekwencji dla drużyny.

O tym,że pojęcie kto wzmacnia a kto osłabia drużynę jest względne.
Przed wczorajszym meczem wskazywano,że z tzw. podstawowego składu Legii brakuje kilku zawodników.Tyle,że te rozważania o osłabieniach opierają się na statystyce,a mianowicie kto rozegrał więcej meczów. A to niekoniecznie świadczy o klasie czy formie zawodników, gdyż jest subiektywnym wyborem trenera.I to należy sobie uświadomić czyli zadać pytanie czy inny trener tak samo personalnie ustawiałby drużynę.Więc tak do końca to nie wiemy czy wymuszane różnymi okolicznościami zmiany są mówiąc wprost korzystne dla wyników zespołu czy nie. I czy trener wykorzystuje je dla prorozwojowych celów . Wczoraj trudny do zrozumienia był brak wykorzystania okazji do wprowadzenia paru młodych zawodników. Oczywiście wybory trenera bronione są lub obalane wynikami,ale widoczna zachowawczość i unikanie ryzyka jest chyba spowodowane ogromem krytyki jak spadła na trenera i na zawodników.Stare powiedzenie głosi,że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Nie widzę ich, nie słyszę ich.
A przecież na tegorocznych rozgrywkach europejskich świat się nie kończy,a czytając niektórych ma się wrażenie jak by się skończył.Nie dajmy się otumanić tą grą obliczoną na zniszczenie wizerunku i dorobku klubu. Bo widać po kilku piłkarzach ogromną frustrację i gorycz. Ja ich zwyczajnie rozumiem i nawet do takiego Pazdana specjalnej pretensji nie mam o kolejne osłabienie drużyny. I nie rozumiem tych z władz Legii, którzy zamiast rozładowywać złe nastroje dolewają benzyny do ognia. Mleko się już rozlało i szukanie kozłów ofiarnych jest pozbawione sensu .

O tym,że mecz piłki nożnej nie musi być piękny,ale kiedy jeszcze nie byłoby w nim goli, to by przypominał igraszki miłosne eunuchów.
Na szczęście wczoraj gole padły i dobrze,że to Legia strzeliła o jednego więcej. I to jest cała moja recenzja wczorajszego spotkania. Smile
7wtorek, 29, sierpnia 2017 02:28
Senator
Kto późno przychodzi ten sam sobie szkodzi. Nic tu więcej mądrego nie napiszę. Przedewszytkim ubiegł mnie Bolek a i pan Zbyszek zawarł elementy o których chciałem napisać.
Może więc trochę o akcji protestacyjnej. Osobiście jak bym miał przyjść tylko po to aby szydzić został bym w domu. To przecież też forma protestu. Ale ok kibice mają absolutne prawo aby wyrazić swoje niezadowolenia. Jest jednak takie powiedzenie co za dużo to nie zdrowo. Można było pierwszą połowę przeznaczyć na szydere a w drugiej już tylko oglądać mecz. Moim zdaniem to by wystarczyło sygnał jasny i czytelny.
Z drugiej strony czegoś nie rozumiem. Jeśli ja kogoś nie lubię to nie pcham się mu na dywany. Jeśli na meczach organizowanych przez Uefa spora część czasu poświęca się na wyrażanie stosunku do tej organizacji to skąd nagle oburzenie że nas nie będzie na salonach ?
A już dawanie prezentów w wysokości 50 tyś euro komuś kogo nie lubię to już absurd. W tym kontekście transparent o łyżce skrajnie nietrafiony i wprost niesmaczny.
8wtorek, 29, sierpnia 2017 09:03
Zgred
@Senator

Ale o co "wnosisz" ...przecież właśnie teraz trybuna jest bardzo pro patriotyczna, historyczna czytaj - idealna.
Przecież kiedy na Radzie Miasta stawała sprawa stadionu - ta trybuna walczyła ( z Powstańczym Znakiem) o jak największą "bombę" finansową...
Dla mniej zorientowanych - można porównać jaką lub w jakiej wymiernej wartości płaci się daninę miastu. Proszę to zrobić i ocenić.
Kary- a kto by się przejmował karami..."my tu jesteśmy i patriotycznym wezwaniem robimy PR" - wreszcie minister "płaszczak" się nie zająknie, a Kępa w randze ministra przywiezie "czekoladki" ...
Dlaczego ? Jeszcze Ciebie to dziwi i wywołuje absmak ?
W rozumieniu Smile pieniążek "dany do ręki" - jest bardzo cieplutki, a idą następne wybory - w związku z tym wyjce są potrzebni Wink

Nie przeskoczysz Drogi Senatorze
To nie jest Legia Naszej młodości - Ona teraz jest Bardzo Patriotyczna w okowach dymu i ze świnią Eoropy w ręce...
Najsmutniejsze jest to, że za taki stan rzeczy - beknie Cały Naród!
No cóż...
Się wybrało Wink

Aha -aby jasne było na zrzutę Stanowskiego też wpłaciłem, bo w rocznicy Powstania tego miasta była to Wartość...Wielka!
9wtorek, 29, sierpnia 2017 10:49
mort
Po co mieszasz w to politykę?

Co do zasady zgodzę sie z Senatorem - druga połowe mozna było oglądac w milczeniu.
10wtorek, 29, sierpnia 2017 12:27
Zgred
@mort

przecież Ona jest obecna cały czas

chyba nie chcesz zapodać, że dziwnym trafem obecna nie jest...nie była?

To to jest mieszanie? Czy z waszego punktu widzenia normalność?
Sam przed sobą doświadcz odpowiedzi...tylko rzetelnie - prośba

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1