A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Rosja 2018: Dzień z karnymi

Poznaliśmy kolejnych ćwierćfinalistów mistrzostw świata. Do Francji i Urugwaju dołączyły drużyny Rosji i Chorwacji. Rosjanie sensacyjnie wyeliminowali Hiszpanię, skutecznie broniąc remisu 1:1 aż do serii rzutów karnych, w której bohaterem stał się Akinfiejew. Chorwacja także potrzebowała rzutów karnych, by wyeliminować Danię.

Trener Czerczesow dał się poznać jako pragmatyk i tak też jego Rosja zagrała z Hiszpanią – pragmatycznie. Był to futbol defensywny aż do granic wyznaczonych w 2004 roku przez Grecję Rehhagela. Nie było w nim żadnego pobrzękiwania szabelką ani złudnych snów o potędze. Była pełna świadomość własnych ograniczeń, konsekwencja, determinacja i odpowiedzialność w grze defensywnej. Hiszpanie nie umieli znaleźć na to recepty. Podopieczni Hierro wymieniali setki podań wszerz boiska, przypominając ‘przegraną jak zawsze’ reprezentację Hiszpanii z czasów, gdy Hierro był jej zawodnikiem. Przy czym – kolejna analogia ze stylem Grecji sprzed 14 lat – kiedy Rosjanie musieli strzelić gola, przegrywali przecież 0:1 po dziwacznym samobóju Ignaszewicza, to tego gola strzelili.

Czapki z głów przed trenerem Czerczesowem i jego podopiecznymi, którzy już osiągnęli w tym turnieju więcej niż ktokolwiek od nich oczekiwał. A Hiszpania? Szkoda nazwisk, ale nie żal stylu będącego niestrawną wersją tiki-taki.

Drugi mecz zaczął się od ‘trzęsienia ziemi’ w postaci szybkich bramek dla każdej ze stron, niestety potem napięcie nie rosło już w takim tempie. Podczas tego meczu przypomniała mi się rozmowa toczona kilka miesięcy temu w gronie założycieli czarnej-eLki. Oceniając szanse reprezentacji Polski na mundialu, powtarzaliśmy sobie, że ‘najważniejsze to wyjść z grupy’, bo potem ‘wszystko jest możliwe’. Dlaczego wszystko miałoby być możliwe? Otóż dlatego, że w fazie pucharowej turnieju będzie roić się od takich meczów jak te Polaków ze Szwajcarią czy Portugalią dwa lata temu, wyrównanych, ‘na styku’, gdzie zapasy o awans będą trwać do ostatniej minuty, do dogrywki, do rzutów karnych. Wypisz, wymaluj – mecz Chorwacji z Danią. Różne były w nim fazy, raz dominowali Chorwaci, raz Duńczycy, ostatecznie remis należy uznać za zasłużony. Chorwaci mieli aż dwie ‘piłki meczowe’, pierwszą kiedy w ostatnich minutach dogrywki Rebić samotnie sunął na bramkę Danii, a drugą kiedy do rzutu karnego podyktowanego za faul na Rebiciu podszedł Modrić. Obie szanse zostały zmarnowane i wydawało się, że ten fakt podetnie Chorwatom skrzydła, dodając jednocześnie pewności Duńczykom przed serią rzutów karnych. Ale futbol to futbol, wojnę nerwów ostatecznie wygrali Chorwaci, a właściwie ich bramkarz Subašić.

Niedzielne mecze nie były wielkimi spektaklami, ale z pewnością nie można odmówić im dramaturgii. W poniedziałek dwa mecze z wyraźnymi faworytami w każdej z par – Brazylia zmierzy się z Meksykiem, a Belgia z Japonią.

Dyskusja (2)
1poniedziałek, 02, lipca 2018 12:08
Senator
Oba mecze właściwie brzydkie. W pierwszym Hiszpanie podający do siebie przez długie minuty ale nie zdobywający terenu. Akcji zagrażających bramce Rosjan jak na lekarstwo. I Rosja broniąca się fakt mądrze ale od 46 minuty czekająca na karne. Dobrze pisze CO na aucie przed Hiszpanami drużyny nauczyły się bronić. Zwarte zasieki i jest problem z podaniem otwierającym.
Drugi mecz miał być spacerkiem Chorwatów. Nic z tych rzeczy, lepsze ogólne wrażenie pozostawili Duńczycy. Gdyby bardziej zaryzykowali . Przypominało mi się Euro i nasz mecz z Portugalią. Też nie chcieliśmy zaryzykować i czekaliśmy na karne. W obu przypadkach skończyło się tak samo czyli teoretyczny faworyt jednak górą.
Weź teraz bądź mądry i wytypuj mecz Chorwacja - Rosja.
2czwartek, 05, lipca 2018 14:54
a-c10
Wydaje mi się, że Hiszpanie padli na tę samą zarazę, która przed nimi położyła Niemców, a jeszcze po nich mogła posłać pod kwiatki Belgów - podejście w stylu "jesteśmy tak zajebiści, że nie musimy się starać. Bramki same się strzelą, mecz sam się wygra. Niepotrzebny nam także sensowny plan na mecz, no bo co, my się mamy jakąś Rosją (Meksykiem/Szwecją/Koreą/Japonią) przejmować?! No bez jaj!".

Rosjanom trzeba oddać, że grali bardzo konsekwentnie, ubezpieczali się nawzajem i choć pewnie purystów na kolana nie rzucili, to jednak zagrali kawał dobrej, zespołowej piłki. Już osiągnęli nadspodziewanie dużo i zapracowali na miano czarnego konia Mundialu. Czy pogalopują na nim dalej, niż do meczu z Chorwacją? Się okaże.

Vatreni zamienili rozgrywki grupowe w spacerek i zaprezentowali się jako naprawdę mocarna ekipa. Tymczasem w 1/8mej męczyli się jak psy z przeciętną Danią. Ostatecznie wygrali, co i zresztą chwała Bogu. Nadętego trenerzyny Duńczyków już nie dało się słuchać. Jeśli jednak Modrić i spółka chcą przejść Maładców, najprawdopodobniej będą się musieli bardziej sprężać.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1