A+ A A-

Legia- Lechia 0-0: Brak konkretów

Po porażce i zwycięstwie w pierwszych dwóch kolejkach sezonu, tym razem przyszedł czas na remis. W sobotni wieczór Legia zmierzyła się w Warszawie z Lechią Gdańsk. Bezbarwny mecz zakończył się remisem 0:0.

 

Aleksandar Vuković, który w tym meczu pełnił rolę trenera Legii, postawił na następujących zawodników: Malarz – Vešović, Wieteska, Astiz, Hloušek - Szymański, Mączyński, Cafú, Kucharczyk  – Kanté, Carlitos. Piotr Stokowiec odpowiedział drużyną w składzie: Kuciak – Stolarski, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Kubicki, Lipski, Łukasik – Mak, Paixão, Haraslín.

Przez większą część pierwszej połowy mecz przebiegał pod dyktando Lechii. Goście lepiej utrzymywali się przy piłce, szybko odbierali piłkę legionistom, chętnie atakowali skrzydłami, gdzie szczególnie aktywni byli Stolarski i Mladenović. Sytuacji strzeleckich było jednak niewiele. W 16. minucie dobrą indywidualną akcją popisał się Haraslín, oddał strzał i piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny. Ten stały fragment gry mógł zakończyć się golem dla gości, na szczęście Malarz odbił strzał Augustyna. W 22. minucie bardzo dobrą okazję miał Paixão, usiłował przelobować Malarza zza pola karnego, ale nie trafił w bramkę. Legia obudziła się w 29. minucie meczu. Lewą stroną przedarł się Hloušek, wycofał piłkę, do strzału doszedł Cafú, niestety Łukasik zablokował uderzenie Portugalczyka. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy Legia wreszcie miała nieco więcej do powiedzenia, jednak nie przełożyło się to na sytuacje pod bramkę Kuciaka. W 40. minucie w polu karnym gości blisko szczęścia był Wieteska, jednak Mladenović uprzedził naszego obrońcę.

Do przerwy było 0:0 i był to wynik zasłużony, choć z nieznacznym wskazaniem na Lechię.

Na drugą połowę nie wyszedł Carlitos, którego zastąpił Antolić. Legia tym samym upodobniła swoje ustawienie taktyczne do tego, które przed przerwą demonstrowała Lechia. W 51. minucie akcję Vešovicia i Szymańskiego strzałem zakończył Kanté, ale skończyło się tylko rzutem rożnym. W 59. minucie Nagy zmienił Cafú. Szymański przeszedł do środka pola i od razu usiłował pokonać Kuciaka strzałem zza pola karnego, ale uderzenie było zbyt lekkie, by pokonać Słowaka. W 67. minucie Wieteska oddał celny strzał głową po dośrodkowaniu Szymańskiego z rzutu rożnego, ale piłka powędrowała wprost w dłonie Kuciaka. Goście odpowiedzieli indywidualną szarżą Stolarskiego i strzałem w wykonaniu obrońcy Lechii. Piłka przeszła obok bramki strzeżonej przez Malarza. Trzecią zmianą w Legii było wejście Philippsa, który w końcówce meczu zmienił Hlouška. W 85. minucie Kuciak obronił strzał Mączyńskiego, a za chwilę Nagy przeniósł piłkę nad poprzeczką. Na tym skończyły się emocje w sobotnim meczu.

W drugiej połowie Legia uzyskała przewagę nad Lechią, ale próżno szukać w pamięci stuprocentowych sytuacji dla naszej drużyny. Remis 0:0 nie krzywdzi żadnej ze stron.

Dyskusja (6)
1sobota, 04, sierpnia 2018 23:24
czarnuch
Nie ma sensu się znęcać a więc krótko nt meczu:

Panie prezesie Dariuszu Mioduski - czekamy na trenera.
2niedziela, 05, sierpnia 2018 01:14
Senator
Chciałbym wierzyć że tu tylko trenera potrzebujemy. Na mój chłopski rozum przyczyn takiej padatki jest zdecydowanie więcej.
O meczu nie ma co pisać, może to, drżę przed czwartkiem Sad
3niedziela, 05, sierpnia 2018 02:54
corazstarszy
Nie, żebym chwalił czy coś, ale dla mnie to była mniejsza kaszana niż dotychczas. Przynajmniej jakąś organizację gry dostrzegłem. Na zero z tyłu i poprawa gry w trakcie meczu. W ostatnich latach drużyny Stokowca tym się m.in. charakteryzowały, że miały dobry start sezonu. Wiadomo, w Legii jest tak, że jak jeden złapie formę, to drugiemu ona uleci, pierwsze połowy Legia występuje na boisku, bo tak jest w przepisach, a nie żeby normalnie grać, ale w porównaniu np. z meczem domowym ze Spartakiem Trnava czy z 1. połową w Kielcach to już było cokolwiek. No, w każdym razie, widywałem już gorzej grającą Legię.
4niedziela, 05, sierpnia 2018 08:20
dalkub
Zgadzam się z Corazstarszy - kaszana była mniejsza i widzę serio kilka pozytywów. Pisałem to parę razy ale powtórzę że ocenę przygotowania fizycznego zespołu oceniam po tym jak biega Hlousek - mimo że mu dwójka strzeliła to biegał świetnie, i był najlepszy na boisku. Wydaje się że ci zawodnicy co przeszli obóz mają fizykę do gry. Ważne że nie tracimy bramki i ważne że Lechia mimo wszystko zbyt wielu sytuacji do gry sobie nie stworzyła, choć pierwsze 30 minut miała super. Z tym że wg mnie oni w te 30 minut spalili energii na 60 i zwyczajnie pierdli fizycznie - zakładam też że Stokowiec miał taki pomysł na mecz aby usiąść na Legię przez 30 minut, coś wcisnąć a potem bronić - bronią przyzwoicie. Nieźle Wieteska i tu będzie z niego pociecha w grze w powietrzu, Astiz przyzwoicie solidnie bez fajerwerków ale i pomyłek. Niestety na prawej stronie obrony mamy w składzie parodystę, który do 84 minut nie wygrał ani jednego pojedynku 1 na 1 - facet nie potrafi bronić a i nic nie daje w ofensywie - przy Vesovicu Hlousek to profesor.
Nadal gramy za daleko od przeciwnika i nadal środek pomocy gra za mało aktywnie i w odbiorze i w rozegraniu. Inna sprawa że mimo (nareszcie!!!!) rozsądnej taktyki w tym ustawieniu było sporo błędów - po pierwsze Szymański i Vesović na jednej stronie to hasło dla przeciwnika - jedziemy tamtędy. Wystawianie Carlitosa i Antolića w ich obecnej formie to jest ewidentne osłabianie drużyny, choć Antolić przynajmniej pracuje w defensywie. Carlitos nie ma prawa grać w takiej formie. Faktycznie Kucharczyk na pierwsze 25-30 minut nie dojechał, ale potem było już solidnie jak na niego. Szymański grający na środku na 10 a Szymański grający na skrzydle to dwie różne sprawy. Gdybym miał na dzisiaj wystawić 11 to na prawej pomocy grałby u mnie Nagy, Szymański na środku i Kuchy na lewej z duża rotacją na tych pozycjach.
Jeszcze o jednym fazie gry obronnej po stracie piłki zawężenie pola gry i podejście do pressingu - czekam na trenera który ich tego nauczy/który ich do tego zmusi. Widać że są momenty że podchodzą ale nie wszyscy, przestrzenie się wtedy powiększają bo część stoi w miejscu, a to musi ruszyć cała drużyna, albo jej znakomita większość.
Też czekam na trenera a nie na parodystę.
5niedziela, 05, sierpnia 2018 09:06
sektor212
Mecz obejrzałem dziś rano, nie znając wyniku. Można powiedzieć widowisko prawie bezemocji. Oba zespoły skupiły się, na zabezpieczeniu własnych bramek. Stąd dużo walki i szarpanej gry w środku boiska. Legioniści cel osiągnęli, punkcik zdobyty po wyczerpującym fizycznie i psychicznie meczu w Trnawie. Największy pozytyw ostatniej potyczki to, że Vuko nie nie osiągnął pozytywnego rezultatu, pozbawiając prezesa złudzeń, że Serb poradzi sobie, stając za sterami wojskowych.

Corazstarszy dostrzega światełko w tunelu, jeżeli chodzi o nasz blok defensywny. Oczywiście z tyłu na zero, jednakże trudno ocenić czy to my graliśmy poprawnie taktycznie, czy rywal po 30 minutach zdechł, przez co Legionistom było łatwiej.




@dalkub

Co do meczu Wisła - Korona masz rację, nie było co oglądać (zasnąłem w fotelu około 40 min.). Choć rywalizacja Sosnowiec - Pogoń był zdecydowanie ciekawszy.
Natomiast cieszy mnie, że zauważyłeś drobne niuanse poprawy w grze wojskowych. Nie jest to dużo, jednak coś drgnęło w naszej grze. Ciekawe zestawienie Kucharczyk, Szymański, Nagy. Cała trójka wybiegana i co najważniejsze waleczna. Przejście z fazy obrony do ataku szybkiego z ich udziałem mogłoby prezentować się dość skutecznie.Carlitos na pewno odpali tylko, tak jak piszesz potrzeba mu treningu. Martwię się kontuzją Hlouska. Witezka z meczu na mecz wyrabia się coraz lepiej. Młody Żyro też powinien dostawać co rusz szansę na grę. Vesović zabrać go z obrony jak najszybciej. Przede wszystkim nie blokuje dośrodkowań ze swojej strefy, gdyż kręcą nim jak dobrym bączkiem, kanały mu zakładają i chłop się mocno deprymuje. Puszczają mu nerwy i łapie głupie kartki. Więcej z niego pożytku w ofensywie niż defensywie. Również czekam na wieści z klubu w sprawie nowego trenera.
6niedziela, 05, sierpnia 2018 17:46
Zbyszek
O tym,że Legia psuje rynek piłkarski.
Powiada się,że bogatemu to i diabeł dzieci kołysze. Patrząc z tego punktu widzenia to Legia bogata nie jest .Fora pełne są narzekaczy, którzy twierdzą,że rynek psują ci, którzy oferują niskie ceny za swoje towary lub usługi.Otóż rynek to jest teoretyczne miejsce na którym podaż napotyka popyt i to decyduje o tym co jest potrzebne,ile tego i za ile.Powiedzenie o psuciu rynku ma charakter publicystyczny, gdyż w ekonomii powiada się o zawodności rynku i czynnikach ten stan powodujących.W Polsce generalnie rynek piłkarski działa pokracznie,a od tych 8 lat głównym winowajcą jest Legia.Odbywa się bowiem dziwaczny wyścig na to kto więcej zapłaci za miernego grojka i kto jeszcze więcej jemu zapłaci.
A zaczęło się od nowego, co z tego,że malutkiego, stadionu.ITI, ówczesny właściciel klubu zatrudniło jeszcze młodego, a już wielce utytułowanego trenera i sypnęło groszem na zaciąg nowych piłkarzyków.Nie sposób budować nowej Legii ze starymi zakapiorami.Kupowano wszędzie , gdzie się dało,a internet aż się gotował.Mnie szczególnie przypadło do gustu kupienie w pakiecie jednonogiego kaleki z bramkarzem piłki ręcznej za 1 mln. Euro oraz skrzydłowego, który bez szkieł kontaktowych niewiele widział,a ich nie nosił, bo się wstydził za prawie 0,5 mln Euro.A trener skrupulatny i akuratny każdego sprawdzał , każdemu dawał szanse,aż zakończył sezon z niczym.W następnym piłkarze mu Mistrza przepili i było po cwaniaku.Przyszedł nowy, stary, którego transferami nie rozpieszczano.Jak był za pierwszym razem to mu nawet kilku Brazylijczyków podrzucono, ale tym razem ITI doszło do wniosku,że ma z niczego stworzyć coś.Skoro wszechświat powstał z niczego to chyba w Legii będzie łatwiej.I Janek, bo o nim mowa prawie cudu dokonał.Ale w tzw, międzyczasie zmienił się prezes z takiego bezpłciowego na prężnego. Jego pierwszym posunięciem była zamiana kontraktów młodych piłkarzy na seniorskie.Nie stali się oni przez to lepsi,co to to nie,ale za to ceny płacone za fury poszybowały w kosmos.Mnie przypadł do gustu jeden z piłkarzyków,żeby było draczniej skrzydłowy,który w zachwycie w eter wypuścił zdjęcie na którym stoi obok maszyny i tak na oko to jest niewiele wyższy od jej koła.Prezes uznał,że skoro zwiększył budżet prawie dwukrotnie to piłkarze muszą na tym skorzystać.I tak aż do tej pory 60% wydatków klubu idzie na tzw. cele płacowe.Trener nie zapłacił głową za za małe w stosunku do oczekiwać sukcesy,ale za to ,że był za mało nowoczesny, bo aparaturą najnowszej generacji, ani agencją uczącą piłkarzy jak dobrze sprzedawać barchany się nie zachwycił.Zastąpił go Wiking, który pomysł miał akuratny, bo w zespole chciał mieć młodych piłkarzy własnego chowu,a z zaciągu tylko tych ogranych w naszej lidze. Ale od czego prezes dobroczyńca i jego zaufany dyrektor. Postanowili oni uszczęśliwić trenera piłkarzykami z odległego Cypru oraz z bliższej sercu Brazylii. Lecz Berg, bo tak się ten odmieniec nazywał uszczęśliwić się nie dawał i przybłędy z obrzydzeniem odrzucał.Pomysłowy prezes ,aby dodatkowo zmotywować piłkarzy do niemałych kontraktów zaczął dodawać premie takie, śmakie i owakie, w tym podział wpływów z gry w europejskich pucharach 50 na 50.Ale odmieniec zaczął dołować więc bez żalu się go pozbyto.Kolejnym był facet z wyższej półki, który byle kogo nie brał, a jak brał to znaczy,że był dużo wart.Ba, uznał,że kominów być nie może, więc każdy przydatny musi równać do najlepiej zarabiających.Prezes na 100 lecie klubu grosza nie żałował.Teraz się wybrzydza,że ten i ów zarabia za dużo,a oni z kolei mówią,że od 3 lat nie dostali podwyżki.Szczwany Stach odszedł, bo nie mógł dogadać się z prezesem a nie mógł, bo był nietrunkowy.Po nim nastał na krótko trener z Belgii wraz z kilkoma graczami z tego kraiku. Jeden z nich miał nawet duże papiery na granie,ale charakter podły.Ale trener ów awansował do Ligi Mistrzów po 22 latach i tyle go w Legii widziano.Zastąpił go młody, rzekomo zdolny,ale zupełnie bierny. Temu władcy klubowi wcisnęli kilku pajacyków, z których jeden choć się nie nagrał to szczyci się tytułem najdroższego zakupu w historii klubu.Najpierw odpłynęła większość nabytków, a potem utopiono i trenera. I wreszcie nadeszła gwiazda teorii,mistrza sztuk wszelakich , czarnoksiężnika z krainy Ch., któremu sprowadzono zawodników z klubów, które nie są anonimowe. Ile to nowego prezesa kosztowało nie ujawniono,ale chyba sporo,skoro na buzi jak by wyblakł.Następca trenera z tej samej krainy na hojność prezesa również narzekać nie ma prawa.Tylko ja, jakoś tak na zdrowy chłopski rozum zwany także logicznym myśleniem nie mogę doszukać się sensu w tym hurtowym wydawaniu pieniędzy tak jak by one parzyły i za wszelką cenę należało się ich pozbyć.Bo skoro Legia ma się liczyć w Europie to na ten zdrowy chłopski rozum powinni w niej grac zawodnicy chociażby średniej klasy europejskiej, wywodzący się z takich klubów,albo młodzi do gry w takich klubach aspirujący.A tu jak by nie patrzeć, to nie bardzo to widać.No to ja się pytam : no to z kim my mamy te Europę zdobywać?.
Po tym krótkim wstępie zrobi się naprawdę wesoło.
Legia w ubiegłym roku został wyeliminowana przez jeden z klubów od którego miała budżet 4 razy większy i przez inny o budżecie mniejszym 10 razy . Podobne osiągniecie zanotowaliśmy w tym roku z klubem o budżecie 10 razy mniejszym.Legia drży o Tytuł przegrywając z zespołami o budżetach 3 do 8 razy mniejszych. A to przecież oznacza,że mają oni piłkarzy po porównywalnych umiejętnościach,ale zarabiających 3 do 8 razy mniej. Legia wygrywa wyścig po miernych zawodników ścigając się sama ze sobą.Można zrozumieć,że Legia płaci, bo ją stać o 10%,ba 20 % więcej niż inni,ale 300 do 500% to już czyste szaleństwo.I gdzie teraz są te drogokosztujące, wysoko opłacane gwiazdory, których nazwisk celowo nie wymieniam , bo chodzi o regułę. Czy może udało się ich opchnąć chociaż za połowę poniesionych kosztów?. Ależ skąd.Większość odeszła za darmochę, bo tyle naprawdę była warta.Nic, Powinni dopłacać do tego,że mogli zapisać w CV pobyt w Legii.
Nie dziwmy się,że nikt nam nie zazdrości, chyba,że głupoty. a resztę stawki irytuje,że Legia podbija stawkę za miernoty , wyrzuca pieniądze w błoto a i tak wygrywa.Choć i oni nie są bez grzechu. Wszyscy przepłacają i wszyscy chcąc dobrze sprowadzają polską piłkę coraz niżej.

O tym,że klasa i charakter nie idą z sobą w parze.
Powiada się,że jakiś piłkarz to klasowy napastnik,a inny,że klasowy obrońca,a jeszcze o innym mówi się,że ma charakter.Nie jest dla nikogo tajemnica,że nie są to jedni i ci sami zawodnicy.O mnie jak,że jako junior młodszy trochę pogrywałem w A klasie mówiono,że mam charakter o czym świadczył pseudonim boiskowy :"Parowóz".Przed blisko 53 laty nie był to jednak komplement.Bo przymiot posiadania charakteru był normą, brak charakteru ujmą.Dziś te pojęcia ulegają odwróceniu, gdyż w dobie powszechnego schamienia i zdziczenia brak charakteru jest zaletą, a jego posiadanie wadą.Zresztą , spróbujcie pokazać charakter w korporacji. Na całe szczęście jeszcze w sporcie jakieś w miarę trwałe zasady jeszcze się ostały.I są one jasne, charakter jest odwrotnością klasy.Klasowy gracz czy zespół to taki, który ma bardzo wysokie umiejętności techniczno-taktyczne oraz moc ( to taki ogólnik oznaczający dużą wytrzymałość szybkościową, szybkość wytrzymałościową, siłę i szybkość) . Natomiast charakter oznacza,że gracz czy drużyna są waleczni,ambitni i zaangażowani. Charakterem słabsze drużyny starają się niwelować różnice w klasie.Na ten przykład Real wygrał z Legią różnicą klasy,a Legia z Realem zremisowała pokazując charakter.Tylko,że na 10 meczów z Realem Legia przegra 9 razy i tylko raz zremisuje. Tyle znaczy charakter wobec klasy. Więc kiedy czytałem jak to Legia pokazała w meczu ze Spartakiem charakter to nie był to komplement.Bo Legia powinna pokazywać i wygrywać klasą i z klasą.

O tym,że Vukovicz nie wykonał tego co zapowiedział.
Oznajmił on,że Legia zagra trzema środkowymi obrońcami z tyłu. Zagrał w I połowie nieco archaicznym ustawieniem 4-4-2 i jak by nie patrzeć nie było co oglądać. W II połowie wrócił do klasycznego 4-2-3-1 i z grą było jak by ciut lepiej.Zmienił ustawienie pewno nie dlatego,że chciał,ale że musiał. Niewiele to dało, bo meczu się nie wygrało,ale przynajmniej nie byliśmy gorsi w grze.
System, 3-5-2 ma jedną dużą zaletę,a mianowicie przy stałych fragmentach gry dla rywali przedpole własnej bramki chroni 3 środkowych obrońców, a nie dwóch.Tylko,że nawet ustawiając drużynę z 3 środkowymi obrońcami dziś nikt nie gra trójką w obronie,ale czwórką. Wystawiając 3 środkowych obrońców i Lech i Belgia i Anglia grają przesuniętą strefą. Jeden z wahadłowych ma więcej zadań ofensywnych ,a drugi więcej defensywnych i w ten sposób bezpieczeństwo własnej bramki mniej cierpi.Nie chcę przez to powiedzieć,że podobała mi się zmiana ustawienia we wczorajszym meczu. Klasowa drużyna musi mieć swój wypracowany styl , jak go nie ma to tylko oznacza,że trener nie wie czego chce i że wprowadza zamiast porządku bałagan.Podobnie nie podoba mi się szukanie miejsca na boisku dla Szymańskiego, takie trochę na siłę.Znowu zagrał na skrzydle. Zaczyna robić za zapchajdziurę.Szkoda chłopaka. I nie bardzo rozumiem kto mu pozwala na siłowe przepychanki z rywalami. Jego siła to technika , spryt , szybkość i tym ma grać,a nie próbować robić z siebie Goliata.W każdym razie mniej z niego pożytku niż mogłoby być.

O tym,że nasz zespół w I połowie cofnął się za głęboko.
Generalnie kiedy rywal jest w ofensywie korzystne jest zacieśnienie formacji tak, aby odległości pomiędzy zawodnikami były jak najmniejsze. Tylko,że pierwsza linia obrony, którą powinni stanowić napastnicy powinna działać tuż po przejęciu piłki przez przeciwnika. Ewentualne cofanie się w kierunku własnej bramki powinno następować pod naporem rywali.Oddawanie sporej połaci boiska wrogom bez walki było błędem, bowiem przybliżało ich do naszej bramki , a nas oddalało od ich bramki.Do tego nasi zawodnicy generalnie mają problem z odbiorem piłki , więc tym bardziej powinni więcej uwagi zwracać na opóźnianie akcji i przeszkadzanie w ich przeprowadzaniu. Ponieważ tego nie czyniliśmy to w I połowie zostaliśmy przez Lechię zdominowani.. Właściwie jedynym jasnym punktem naszej drużyny w I połowie był Kucharczyk, z którym rywale sobie nie radzili. A poza tym nowy trener, stare problemy.Moim zdaniem pewien wpływ na taki przebieg zdarzeń w I połowie miał sędzia Musiał, który każdą naszą akcję przerywał dopatrując się urojonych fauli .W taki sposób kiedyś drukowano mecze. Na szczęście w II połowie przyszło dla niego opamiętanie.

O tym,że stajemy się specjalistami od drugich połówek.
Przerwa wystarczyła,aby na boisko wyszli prawie ci sami zawodnicy,ale inna, lepsza drużyna.Tym razem od początku nie daliśmy im zdobywać bezkarnie pola gry. Oczywiście zawodnicy Lechii próbowali,ale szybko zostali zniechęceni i przestali walczyć o całą pulę koncentrując się na wywalczeniu remisu.I trzeba przyznać,że już widać pracę Stokowca. Zawodnicy Lechii są dobrze przygotowani motorycznie i dobrze zorganizowani.Pomimo naszej przewagi nie wpadli w panikę, lecz trzymali się swoich stref i większych błędów nie popełnili.Niestety przeciwnicy nasi coraz częściej dostrzegają,że słabością naszej drużyny jest prawa flanka i po tej stronie koncentrują swoje ataki. Dobrze prezentujemy się tam gdzie graja Hlouszek z Kucharczykiem,a kiepsko tam gdzie są Vesovicz z Szymańskim. Coś z tym fantem trzeba zrobić.
Niezależnie od niezadowolenia,że nasz zespól nie wygrał meczu na własnym boisku to obiektywnie przyznać trzeba,że spotkanie stało na dobrym poziomie,a przeciwnik był godnym rywalem.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1