A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Lech 1-0: Odbudowa

W ósmej kolejce Ekstraklasy Legia zmierzyła się w Warszawie z Lechem Poznań. ‘Klasyk’ polskiej ligi przyniósł sporo emocji. Legia okazała się nieznacznie lepsza i pokonała gości 1:0. Zwycięską bramkę zdobył Dominik Nagy.

 

W miejsce zawieszonego za czerwoną kartkę Pazdana na środku obrony pojawił się Wieteska. Trener Sá Pinto postawił na następujących zawodników: Cierzniak – Stolarski, Jędrzejczyk, Wieteska, Hloušek – Kucharczyk, Antolić, Szymański, Cafú, Nagy  – Carlitos. Goście rozpoczęli w składzie: Putnocký - Cywka, Janicki, Rogne, De Marco – Amaral, Trałka, Jevtić, Tiba, Jóźwiak – Gytkjær.

W pierwszych minutach odważniej atakowała Legia. Jędrzejczykowi niewiele zabrakło do tego, by przeciąć wrzutkę Szymańskiego z rzutu wolnego, a mocny strzał  Cafú poszybował wprost w dłonie  bramkarza gości. Bliższy zdobycia bramki był jednak Lech. Po rajdzie Jóźwiaka do strzału w polu karnym doszedł  Gytkjær, na szczęście nie trafił w bramkę. W 12. minucie doszło do przepychanki z udziałem piłkarzy obu drużyn. Żółte kartki ujrzeli De Marco, Jędrzejczyk i Carlitos. W 17. minucie Jędrzejczyk uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu Antolicia, niestety strzał poszybował nad poprzeczką. W 28. minucie Carlitos próbował strzału z pola karnego, ale fatalnie skiksował. W 31. minucie Legia objęła prowadzenie. Nagy doszedł do prostopadłego podania od Szymańskiego, minął bramkarza i spokojnym strzałem umieścił piłkę w bramce. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry goście mieli doskonałą szansę na wyrównanie. Sam na sam z Cierzniakiem znalazł się Amaral, ale nie trafił w bramkę.

Do przerwy było 1:0. Legia sprawiała nieco lepsze wrażenie do Lecha, ale goście zdołali stworzyć sobie dwie bardzo dobre okazje strzeleckie i wynik był sprawą otwartą.

W 49. minucie nasza drużyna mogła prowadzić 2:0. Putnocký został przelobowany przez Wieteskę, piłka odbiła się od poprzeczki i spadła pod nogi  Cafú. Niestety nasz pomocnik tylko trącił piłkę i trafił w bramkarza gości. W 54. minucie sędzia Stefański podyktował rzut karny dla Legii po tym jak w polu karnym gości na murawę padł Nagy, ale po analizie VAR zmienił decyzję. Trzy minuty później groźnie zaatakowali goście, Tiba oddał strzał głową, ale nie trafił do bramki. W 71. minucie Carlitosowi zabrakło centymetrów, by przeciąć dośrodkowanie Kucharczyka. Minutę później Carlitos został zastąpiony przez Kanté, a wkrótce potem Radović zmienił Szymańskiego. W 80. Kucharczyk mógł wykorzystać błąd gości przy wyprowadzeniu piłki, jednak uderzył niecelnie. W 82. Radović otrzymał piłkę od Stolarskiego, zdołał oddać techniczny strzał na bramkę Lecha, ale Putnocký odbił piłkę na rzut rożny. W 90. minucie Hloušek w ostatniej chwili uratował sytuację po tym jak dwóch zawodników gości walczyło o piłkę w polu karnym Legii. Na końcowe minuty do gry wszedł Martins i zdążył zaznaczyć swoją obecność na boisku żółtą kartką. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Radović sfaulował Gajosa. Do rzutu wolnego podszedł sam poszkodowany, ale przeniósł piłkę nad bramką.

Legia zagrała solidnie. Przez większość meczu nasza drużyna prowadziła grę, jednocześnie skutecznie niwelując ofensywne atuty Lecha. Po tym zwycięstwie można mieć nadzieję, że najgorsze doświadczenia w tej rundzie mamy już za sobą.

Dyskusja (40)
1niedziela, 16, września 2018 23:21
Senator
A co tu taka cisza?
Sa Pinto wie że drużynę buduje się od tyłu i dziś obrona zagrała moim zdaniem bardzo dobrze. Bezsprzecznie dla mnie najlepszym na boisku był Stolarski, naprawdę rewelacyjnie poradził sobie z też dobrym w Lechu Jóźwiakiem.
Jeśli mówimy o poprawie to właśnie w defensywie było tą poprawę widać. Ofensywnie rewelacji nie ma choć akcja bramkową naprawdę fajna.
Co jeszcze zwróciło moją uwagę. Dziś biegali bez tej psychicznej niemocy. Nie do końca potrafię Wam to przekazać , chodzi mi o to że nie potrzebowali pokonać psychicznej bariery aby biegać czyli ostre treningi już dają efekt. Miałem też przeświadczenie że Lech końcówki fizycznie nie wytrzymał w przeciwieństwie do nas.
Ogólnie bardzo potrzebne zwycięstwo właśnie z powodów mentalnych, psychologicznych.
2poniedziałek, 17, września 2018 00:53
corazstarszy
@Senator
A co tu taka cisza?
Naród mamy taki, że bardziej zaspokaja swoje potrzeby emocjonalne, komentując porażki, zwłaszcza wskazując winnych.

Jak Senator słusznie wskazuje, dalszy ciąg robienia porządków w grze Legii. Trener zabrał się do pracy metodycznie: najpierw gra w destrukcji. I tutaj jest postęp, choć poziom uwagi i koncentracji podobał mi się bardziej w Cracovia – Legia. Tutaj Legia nie była aż tak skoncentrowana. Pewnie czerwona kartka dla Pazdana wówczas na plus zaważyła.
Na tę metodyczność Sa Pinto chciałbym zwrócić uwagę, bo przedstawiali go jako kąpanego w gorącej wodzie wariata.
Swoją rolę odegrała też marność rywala (w sensie formy i organizacji gry). Gdyby nie Jevtić w ich składzie, mogło być kilka razy (zwłaszcza w 3. minucie) groźnie. Z drugiej strony, 2. połowa w obronie bardzo dobra w wykonaniu Legii. Przyjezdni naprawdę nie mogli nic zdziałać.
Do wyróżnienia dla mnie najbardziej Nagy za wszędobylskość i waleczność, momentami Hlousek. W ogóle, Węgier to zaskoczenie na plus. Rozumiem ludzi, którzy mu złorzeczyli po rewanżu z Dudelange, ale w pozostałych meczach ma takie fragmenty (dłuższe), że zapieprza, aż miło.
Trochę mnie dziwi, że trener Pinto na razie stawia na Carlitosa, a nie Kante (chyba, że gry reprezentacyjne tym razem zdecydowały). Mi się dzisiaj Hiszpan, a to już kolejny mecz, nie podobał. Jak taki dobry technik, to niech więcej gra z pierwszej piłki, a nie próbuje jakichś ładnie wyglądających kopnięć i indywidualnych akcji, gdzie na ogół go przepchną. Kante, jak dla mnie bardziej czuje potrzeby Legii w konkretnej akcji.
Napiszę też wprost, że cieszy mnie przegrana Lecha. Dżurdżević przedstawiając swój program naprawczy, wykonał kilka ukłonów w stronę ichniej publiki, dla której przecież najważniejsze jest nastawienie do Legii. M.in. obiecywał, że za jego kadencji mowy nie będzie o wymianie koszulek przez zawodników po meczu z Legią. No więc, cieszę się, że tak bojowo nastawionemu człowiekowi, awansowanemu na legendę klubową, tak idzie.
W ogóle pozmieniało się: z ostatnich 10 meczów ligowych z Lechem, mamy 8 zwycięstw, 2 porażki. Czyli rywal nam leży. A np. Wisła Płock w Warszawie daje nam często oklep, a trochę się ratujemy meczami wyjazdowymi.
I na koniec cytaty z niedawnej rozmowy ze Szczęsnym:
– Ostatni wybór Legii, Ricardo Sa Pinto, też nie wygląda na kogoś, kto będzie pracował tutaj przez lata. Opinie o nim są dość jednoznaczne.
– Bawi mnie ten wybór, ale mnie nie śmieszy, bo nie powoduje u mnie dobrego nastroju. […] Ale nie spodziewam się, bym diametralnie musiał zmienić wydźwięk swoich opinii na temat gry mistrzów Polski po tej decyzji działaczy. […] Zawsze może być tak, że drużyna nie wygra mistrzostwa, a piłkarze zostaną pobici nie na parkingu, a w szatni. A jednym z okładających będzie Sa Pinto.

Rzygać się chce, i wobec postawy dziennikarza i przepytywanego.

@Senator
Bezsprzecznie dla mnie najlepszym na boisku był Stolarski, naprawdę rewelacyjnie poradził sobie z też dobrym w Lechu Jóźwiakiem.

Też chciałem go pochwalić, ale miał jedną obcinkę w 2. połowie, ok. 60 minuty, gdy Trałka się nie zorientował.
3poniedziałek, 17, września 2018 02:24
a-c10
@ Senator:

Lech końcówki fizycznie nie wytrzymał w przeciwieństwie do nas.

Mnie się zdaje, że największą różnicę między Lechem, a Wami widać było nie tylko w końcówce, ale w ogóle przez cały mecz w okolicach ławki rezerwowych. Po prostu: Wy macie trenera, Lech nie bardzo.
4poniedziałek, 17, września 2018 06:13
kibic50
"A co tu taka cisza?"
Mówisz, masz Wink

Na tle beznadziejnego Lecha, Legia zagrała całkiem obiecująco.
Reszta spostrzeżeń podobna więc nie będę powtarzał.
Obok wymienionego Stolarskiego dla mnie cichym bohaterem jest strzelec bramki. W tym meczu był wszędzie.
Oby tak dalej !
5poniedziałek, 17, września 2018 07:27
dalkub
Zastanawiałem się jaki tytuł da Gawin - z ostatnim miałem spory problem, a z tym mam tak że mogę go podciągnąć pod kilka spraw. Popiszmy najpierw o odbudowie.

1. Trener Sa Pinto zdecydowanie odbudował Legię fizycznie - nie widziałem nikogo kto by w jakimś momencie meczu człapał
2. Trener Sa Pinto wydaje się że tworzy ciekawy zespół ludzki - mam na myśli mental, gdzie głównym kierownikiem na boisku jest Jędrzejczyk. Widać to i po motywacji przed meczem i w jego trakcie, jak wpada w rozróbę, ale także po minie jak nie pocelował głową - takiego Jędze chcę oglądać i mam jeszcze dodatkową satysfakcję - gra na środku obrony, co według mnie jest jego optymalnym miejscem.
3. Odbudowa - to już to słynne odbudowanie ustawienia - wiem jestem nietypowy, mam w dupie przewrotki podania piętą, gole po strzałach z 30 metrów w okienko - wiem że to w Warszawie będzie trudne - ale to że wreszcie po wielu latach ta drużyna gra w dwóch liniach, które można rysować w prawie każdym momencie przy fazie defensywnej, te linie są blisko siebie, te linie dobrze a nawet bardzo dobrze się przesuwają, zawodnicy są agresywni i blisko przeciwnika to jest miód na moje serce. Tego chcę, takiej Legii chcę, takiej walki chcę, takiej agresji, takiej koncentracji.
4. Przed trenerem Pinto odbudowa gry w ofensywie, szczególnie w ataku pozycyjnym, jeszcze za mało jest ruchu bez piłki, za mało dokładności i szybkiego konstruowania akcji. To jest jednak najtrudniejsze.
5. Odbudowanie kilku zawodników jeszcze przed Pinto - Szymański może i potrafi grać lepiej, Carlitos gra kolejny mecz i praktycznie w każdym jest najsłabszy w drużynie, albo jeden z najsłabszych - boję się niestety, że w Warszawie będzie miał trudno.

Może Lech był słaby chodź nie sądzę, może Legia ma trenera a Lech go nie ma - nie wiem nie interesuje mnie Lech, ale wiem jedno. Legia popełniła jako zespół w tym meczu 2-3 błędy przez 90 minut. W innych momentach zwyczajnie przeciwnik nic nie potrafił zrobić, miał poblokowane wszystkie kierunki i musiał grać długim podaniem. Tak zdyscyplinowanie Legia nie grała nawet za Staszka.

tyle w temacie
6poniedziałek, 17, września 2018 07:48
CTP
"Szymański może i potrafi grać lepiej"
Zgadzam się. W kilku akcjach, zwłaszcza naszą prawą stroną był nieobecny. Ale podobne słowa można powiedzieć o Cafu. Owszem, w destrukcji spisywał się dobrze a nawet bardzo dobrze ale ogólnie, póki co, nie wygląda na gościa, który przyszedł do nas z ligi aktualnego mistrza świata. Taki Jodła np. bardzo często zapuszczał się pod pole karne przeciwnika, gdzie naprawdę był bardzo groźny. Cafu, z wyjątkiem SFG raczej nie opuszcza swojego poletka a szkoda, bo farta pod bramką ma niesamowitego - co i rusz piłka spada mu na nogę.
7poniedziałek, 17, września 2018 08:07
świrekwampirek
Co do samego meczu podpisuję się pod słowami Dalkuba, ale chciałem po raz kolejny zwrócić uwagę na spaczoną wersję varu jaką mamy w ekstraklasie.
Niestety nie da się nie zauważyć zależności var-sędzia-komentatorzy c+. To co wczoraj odwalił Węgrzyn wsparty tym drugim przy karnym dla Legii to skandal i kompromitacja całego tego systemu. Po takiej histerii jaką urządzili Stefański nawet będąc 100% pewny o karnym byłby samobójca dyktując 11. Jazda po nim trwała by w c+i okolicach pół roku.

Jeśli nie było karnego wczoraj dla Legii po łapaniu Węgra to jakim cudem według tych samych komentatorów była słuszna czerwona kartka dla Pazdana w meczu z Cracocią?!
8poniedziałek, 17, września 2018 08:15
czarnuch
@Senator wybacz ale delektowałem się ważną wygraną Smile

Wczorajszy mecz definitywnie pokazał nam ile znaczy odpowiednie przygotowanie fizyczne. Trener Sa Pinto nie dość,że trafnie zdiagnozował największą bolączkę Legii to w dodatku rzetelnie wziął się za leczenie. Efekty widoczne już wczoraj - chłopaki swoje wybiegali i to się ceni!
Zero z tyłu a więc i obrona na plus. Stolarski fajnie się aklimatyzuje w Warszawie i widać,że nawet i on został o niebo lepiej przygotowany do sezonu. Warto tutaj podkreślić,że gość wybiegał lekko ponad 11km. Hlousek również blisko 11. Jędza czy Wieteska niewiele mniej. Obrona miała co robić a więc tym bardziej cieszy wynik.
W ofensywie niestety już gorzej.. Brakuje zgrania, wzajemnego zrozumienia, wyczucia, chemii i cokolwiek,co jeszcze sobie dopiszemy. Urodzaj w ataku miał jedynie przysparzać o ból głowy a bólem można nazwać 4 celne strzały w ciągu 90 minut. Rado niestety obawiam się,że w tym roku nie zaskoczy.. Jego wejście z ławki oznaczało jedynie utratę na jakości. Kuchy niekiedy odwalał taką fuszerkę,że i jemu przydałaby się analiza z pozycji rezerwowego. Carlitos obawiam się,że w najbliższym meczu usiądzie na ławce,choć wg mnie powinien grać razem z Kante. Co zatem cieszy? Forma Dominika Nagy'a. Kapitalny mecz zarówno w defensywie co się ceni jak na tak ofensywnego zawodnika jak i w ofensywie. Lider pod względem przebiegniętych km - 12,25. Oby tak dalej Dominik! Reasumując - tutaj trener ma najwięcej do roboty wg mnie.
Kolejnym wnioskiem wartym odnotowania jest fakt,że trener wziął się mocno za selekcję. Odstawienie Pasquato, Mączyńskiego czy Hamalainena o tym świadczą. Rado przegrywa rywalizację zarówno z Szymańskim, Nagy'em jak i Cafu. Jeśli nadal będzie zaliczał takie wejścia to przegra ją także z Martinsem,z którym trener na pewno wiąże jakieś nadzieje.

Mecz z Lechem to jedynie zalążek tego,czego oczekujemy od drużyny. Fundament, na którym można coś budować. Natomiast każdy z nas musi przyznać,że jest jeszcze sporo pracy przed trenerem,aby gra zyskała na jakości. Najgorsze jest to,że nie wszystko uzależnione jest od trenera.. Kadra ma swoje ograniczenia a zima wciąż daleko..

PS. Prezes wreszcie może mieć powody do uśmiechu. Zarówno jeśli chodzi o wynik jak i wpływy Smile Akcja z koszulkami na mega plus!
9poniedziałek, 17, września 2018 08:45
kibic50
Jeszcze jedno. Zupełnie nie rozumiem zachwytu niektórych nad Cafu. Dla mnie ten zawodnik jak dotąd nie wosii jakości. Gra na alibi. 90% piłek do tyłu lub do najbliższego. Bardzo słabo w odbiorze. Dwa razy większy od Szymańskiego mógłby się uczyć waleczności. Przegrywa wszystkie pojedynki główkowe. Taki boiskowy człapacz.
10poniedziałek, 17, września 2018 08:50
Zgred
Właściwie wszystko jest już opisane dodam tylko widoczną różnicę, którą opisał @czarnuch mianowicie statystyki
Legia 118,38 km Lech 109,76 km... dużo więcej tutaj:
swoją drogą dlaczego my nie mamy takiej pod strony na oficjalnej?

https://www.lechpoznan.pl/aktualnosci,2,statystyki-meczu-legia-lech,31527.html

Stary, dobry, mocny, trzymający wszystko w ryzach Jędza
Wieteska przy Jędzy - sokojniejszy, konkretny
Stolarski - bardzo dobry transfer

edit: Pazdan z czerwoną kartką , wyleciało mi z głowy
11poniedziałek, 17, września 2018 09:28
dalkub
Pazdan - o ile się nie mylę Pazdan nie grał bo nie mógł po czerwieni - czerwień bezpośrednio i mecz kolejny z głowy.

Cafu - każdy ogląda ten sam mecz i widzi trochę co innego, a także czego innego oczekuje. Jak dla mnie Cafu i Jędza to dwaj kluczowi zawodnicy tego zespołu i będą grać od deski do deski. Jeżeli oczekujecie od Cafu grania w piłke do przodu ala Vadis to się nie doczekacie bo to inny rodzaj zawodnika jest. Przypominam panom że zawodnik gra w piłkę ją mając (rzadziej) i nie mając i to robi częściej. Jak już obejrzeliście mecz poprzez pryzmat grania w piłkę, to obejrzyjcie go teraz poprzez pryzmat biegania ustawienia na boisku odbiorów, zagęszczenia pola w środku odbudowy linii itd. i wtedy popatrzcie co robi Cafu jak półprawy środkowy pomocnik.
12poniedziałek, 17, września 2018 10:48
Moros
Po takim meczu, z jeszcze większą niecierpliwością czekam na kolejny. Czekam, bo nie wiem czy z Miedzią Legnica, nasi zagrają z takim zaangażowaniem. Wczoraj to był jakiś zupełnie inny poziom. Doskok, agresja, bieganie. Taką Legię chciałbym widzieć co mecz. W końcu rywal odczuł że z nami grał. Pytanie tylko czy zawodnicy będą tak potrafili i chcieli grac dalej. Pamiętam jak zaczęliśmy za Czerczesowa wiosnę. 4-0 z Jagiellonią i totalna dominacja. Potem już nie zawsze było tak dobrze (zwłaszcza na wyjazdach).

Ogólnie jestem dalej pod dużym wrażeniem. Stolarski - dawno nie mieliśmy na boku takiego dzika. Jóźwiak napewno odczuł boleśnie pojedynki z naszym obrońcą. Środkowi obrońcy mało widoczni i to jest na plus, bo poza jednym błędem (sytuacja Amarala) dobrze trzymali obronę. W środku pola w końcu rywali nie miał hekatrów miejsca, co powodowało ze często musieli grać długą piłkę i wyrzucali ją za boisko. Fajnie się to oglądało, choć w przodzie jak wszyscy zauważyli, jeszcze mało jakości. I znowu wracam do tego meczu z Miedzią. Zobaczymy czy coś takiego wystarczy na rywala, który się zamuruje.
13poniedziałek, 17, września 2018 10:49
anonimowy_legionista
W sumie można napisać tylko, że Legia pierwszy raz od odejścia trenera Czerczesowa ma trenera na ławce, a nie figuranta czy stażystę.

Fizyka wraca, idzie to w dobrym kierunku.
14poniedziałek, 17, września 2018 12:05
kibic50
@Cafu wg statystyk to obok Carlitosa jedyny piłkarz Legii, ktory nie zrobił ani jednego faulu. Jak na defensywnego pomocnika słabiutko. Pozorant
15poniedziałek, 17, września 2018 13:35
dalkub
Legia zrobiła w tym meczu jako drużyna 16 fauli - biorąc pod uwagę że na boisku było 13 zawodników z pola to średnio zrobili po około 1 faul na zawodnika. Rozumiem że Cafu byłby wtedy dobry gdyby zrobił 1 faul? a może 2? a może 3?. Nigdy nie sądziłem że liczba fauli jest potrzebna do ceny piłkarza, ale jak mówią człowiek uczy sie przez całe życie
16poniedziałek, 17, września 2018 14:05
Senator
@kibic50
Ja po przeczytaniu wielu komentarzy i zobaczeniu statystyk zmieniłem zdanie odnośnie Cafu.
Faktem jest że razem z Vesoviczem zamurowali środek pola. Piszesz że nie odbierał a statystyki mówią co innego.
Najprawdopodobniej zadania jakie mu postawił Sa Pinto były właśnie takie czyli przedewszytkim defensywa i tu trzeba napisać jasno, wywiązał się z nich bardzo przyzwoicie. Wyglądał ociężale zgoda ale swoje zrobił.
17poniedziałek, 17, września 2018 14:18
Zgred
@Senator

Z Antolićem ( literówka Ci się wkradła)
Cafu - generalnie zadaniami można go porównywać do Jodłowca z uwagi na pozycję. Zbliżeni budową i wzrostem, ale moim zdaniem Cafu jest lepiej wyszkolony technicznie, ma kierunkowe przyjęcie i zdecydowanie lepszy strzał z okolic pola karnego. Jodłowiec jest/był być może silniejszy fizycznie lecz właśnie siłą przykrywał niedostatki techniczne. Po za tym pan Tomasz miał chyba mniejszy procent celności podań za co właśnie odpowiada technika. Trudno to ocenić, pewne jest to , że jeden jest w Legii a drugi w Piaście.
A - i jeszcze jedno gdyby piłkarz Cafu nie był ociężały, ze świetnymi odbiorami oraz ze świetnym rozegraniem akcji ofensywnych ...z całą pewnością w stronę Legii nawet by nie spojrzał Wink
18poniedziałek, 17, września 2018 14:19
kibic50
Senator. Jeśli już to z Antolicem Wink Niestety nie znalazłem statystyk odbioru przez Cafu. Piszę o swoich odczuciach co nie znaczy że moge sie mylić. Skoro gra to znaczy że trenet widzi cos innego
19poniedziałek, 17, września 2018 14:20
Senator
@Zgred
Nie literówka tylko pojeb..... Smile Smile
20poniedziałek, 17, września 2018 15:33
dalkub
to jeszcze Cafu

Cafu przebiegł 11,35 - 3 wynik w zespole, więcej przebiegł Nagy i Kuchy, choć Kuchy więcej o 10 metrów
Antolić przebiegł 10,58

Ilość startów szybkość pow. 25 km/h Cafu 8 Antolić 3, ilośc sprintów 20-25 km - Cafu 54 Antolić 46

Cafu prędkość maks prawie 31 km/h, Antolić 28,47

nie chcę przez to powiedzieć że Antolić grał gorzej, ale Cafu robił dużą pracę w środku pola
21poniedziałek, 17, września 2018 16:21
kibic50
@ Cafu

Że biegał to wiadomo. Ciekawe z jakim skutkiem.
Ciekawi mnie ile miał wygranych pojedynków, odbiorów piłki i podań do przodu otwierających, przyspieszających akcje.
Więcej i szybciej od niego biegał Holousek ale gdy miał dośrodkować to ręce opadały
22poniedziałek, 17, września 2018 17:32
Zgred
@kibic50

powyżej dałem link na stronę Lecha ze statystykami , tam masz kilka różnych podsumowań, właściwie jest wszystko
23poniedziałek, 17, września 2018 18:06
Krzysztof Jastrzębski
Porównując statystyki Cafu do Trałki, blado wypadł ten 1szy. Pojedynki/wygrane: C 13/5 T 18/14 w tym w powietrzu C 2/0 T 4/2. Odbiory/udane C 3/2 T 8/7. Straty piłki /nabycia piłki C 5/6 T 3/7. Instat Cafu 230 przez 99 minut, Tralka 290 przez 66 minut. Cóż to tylko suche dane, ale coś odzwierciedlają.

Edit po obejrzeniu powtórki pierwszej połowy.
Cafu dobrze czytał grę, sporo podań Lechitów padało jego łupem jak w 19' 20' i 27' fajnie zastąpił Stolarskiego na prawej obronie w 41'. Pokazywał się do gry lecz słabo z prostopadłym podaniem za linie obrony, bodajże 2 popsute.
24poniedziałek, 17, września 2018 19:00
Oley
@ Cafu&Antolic

nie doszukując się nigdzie statystyk obu w/w piłkarzy, pragnę zauważyć, że II linia Lecha praktycznie nie istniała.
Prawdą jest również to, co pisze dalkub, że należy patrzeć na grę bez piłki, bo to jest kluczowe w przypadku defensywnych pomocników. Idąc dalej, można wysnuć tezę, że weryfikację jakości wykonywania założeń boiskowych przez w/w ciężko ocenić przez pryzmat oglądania meczu w TV. Gdyż w TV kamera idzie za akcją, a kluczowe zachowania defensywnego pomocnika mają miejsce, gdy kamera jest w zupełnie innym miejscu. Zatem poprawność gry zawodnika na tej pozycji (przy założeniu, że wiemy jakimi zadaniami obarczył go trener) możemy ocenić w pełni, jeśli skupimy się na obserwacji li tylko jego (lub obu).

Przyznam, że nie jestem w tym biegły Smile ale wychodzę z założenia, że im mniej widać defensywnego pomocnika, tym lepiej gra (przy założeniu, że faktycznie akcje przeciwnika nie idą jak w masło w nasz środek). Jodła był bardziej "widowiskowy", bo jego starcia dało się zaobserwować. Kluczowe jest to, w przypadku Cafu, że do takich starć po prostu nie dochodzi (dochodzi rzadziej). Cafu po prostu lepiej gra bez piłki, antycypuje, przewiduje, co za tym idzie akcja w jego pobliżu nie ma miejsca, bądź przebiega zupełnie inaczej.
Ciężko też czepiać się suchych cyferek, takich jak ilość odbiorów, skoro akcje lecha nie szły wcale przez środek Smile

ale to jest moja obserwacja- taktycznego lajkonika
25poniedziałek, 17, września 2018 21:20
Zbyszek
O tym,że Lecha ma tylko świetny PijaR.
Nie można wyjść z podziwu jak Lechowi udaje się przerabianie czarnego na białe. Już nie piszę,że drewniany Trałka ma być lepszy od grajka Cafu,ale w Legii jest akurat odwrotnie. W "Skarbie kibica" na ten przykład czytamy takie kwiatki :" Juniorzy zwłaszcza zaimponowali w półfinale , kiedy rozbili na wyjeździe Legię", " Lech ma deficyt trofeów, na które zasłużył" , "Kolejorz miał wszystkie argumenty,żeby wywalczyć "Majstra"" ,albo "Nowym trenerem został idol trybun, od pięciu lat szykowany do tej roli".Po zeszłym sezonie pełnym buńczucznych zapowiedzi po stronie władz Lecha i mediów nastała cisza. To,że Lech w ESie radzi sobie mocno średnio,a w eliminacjach LE sobie nie poradził w zasadzie nie jest komentowane.Jak tak wczoraj przegrywa z Legią to dlatego,że nie zagrał odważniej. Nikomu niczego się nie wypomina,nikogo nie rozlicza, nikomu się nie ubliża.Tak trzymać,do upadłego. Od czasu do czasu wyskakują tylko takie kwiatuszki jak te,że Lech gra w ESie na licencji Amiki Wronki. jakiś znawca tematu z Poznania w lokalnym wydaniu GW napisał,że to nieprawda i sprawa przycichła.Tylko kibolstwo naurągało Rejsikowi, który, pewno w dobrej wierze chciał unormowania sytuacji. A sprawa fuzji jest prosta jak przysłowiowy drut.Do sezonu 2005/06 oficjalna nazwa zespołu z Poznania to WKP Lech. Klub ten miał gigantyczne problemy finansowe i na nowy sezon wniosku o licencję nie złożył, bo by jej nie dostał.Jednocześnie właściciel Amiki Wronki Jacek Rutkowski, wielki fan piłki, musiał uciekać z tonącego okrętu, gdyż b. prezes Amiki o pseudonimie "Fryzjer" został oskarżony o organizowanie korupcji . Jacek Rutkowski początkowo chciał kupić Widzew,ale ten był w jeszcze gorszej sytuacji,a ponadto władze Łodzi chciały go pozbawić stadionu.Zdecydował się na fuzję z WKP Lech i w grudniu 2005 roku podpisano z prezesem Lecha Majchrzakiem list intencyjny,a w maju 2006 roku przy udziale Prezydenta Poznania Grobelnego umowę. Nowy twór przyjął nazwę KKS Lech. Ponieważ jeden z członów KKS nie złożył wniosku o licencję to został automatycznie sklasyfikowany na ostatnim , spadkowym miejscu w tabeli. W ten sposób Amika Wronki, która dostałą licencję dała miejsce w ESie Lechowi, sama wycofując się z rozgrywek. Pikanterii sprawie dodaje fakt,że w czerwcu 2009 roku Wydział Dyscypliny PZPN nakładania kar na kluby, którym Sąd we Wrocławiu udowodnił korupcję i na wniosek rzecznika dyscyplinarnego postępowanie wobec WKP Lech umorzono, bo klub, który ustawił co najmniej 13 spotkań formalnie nie istniał.
Kolejną ciekawą historyjka jest to,że przywołany Piotr Reiss jest oskarżony w procesie karnym przed Sądem we Wrocławiu o udział w ustawieniu 3 meczów,a w 2014 roku został przez PZPN ukarany karą grzywny i dwuletnią dyskwalifikacją.Tenże idol Lecha teraz twierdzi,że z korupcja nie miał nic wspólnego. Cytuje się różne wypowiedzi Reissa, ba zaprasza na salony i wszyscy wypominają grzechy Woźniakowi czy Wdowczykowi,a "Rejsika" uznaje się za niewiniątko, wręcz za ofiarę.
Z kolei związany z Lechem redaktor Henszel lansuje absurdalną tezę jakoby od 5 lat Ivan Djurdjewicz był szykowany na I trenera Lecha. Teza ta całkowicie kuriozalna oznaczała by bowiem,że szefowie Lecha założyli,że tacy trenerzy z doświadczeniem i nazwiskami jak Skorża, Urban czy Bijeclica będą trenerami tymczasowymi, nie mówiąc już o Rumaku. Fakty wskazują na coś zgoła odmiennego np. trzymano Rumaka rzucając na żer kibicom paru zawodników, podobnie było z Bijelicą, którego rzucono na pożarcie ,kiedy kibice żądali dymisji Klimczaka i Piotra Rutkowskiego.Tym który miał ewentualnie zastąpić Bijelicę był Stokowiec,ale się zbiesił,bo nie chciał mieć nadtrenera w osobie wiceprezesa, a pewno i się wystraszył atmosferą wokół klubu.Działacze Lecha zostali z przysłowiową ręką w nocniku i wówczas narodził się pomysł Djurjewicza, który co prawda licencji trenerskiej UEFA PRO nie ma ,ale ma mieć. A Djurjevicza zaczął od ucieczki do przodu czyli od zmiany ustawienia na rzekomo nowoczesne. Tylko dwóch niedouczonych trenerów, Kafuricz w Legii i Djurdjewicz w Lechu postanowiło grać w nowym sezonie systemie 3-5-2. Tym ,którzy są z wiedzą taktyczną na bakier powiem,że to współczesne 3-5-2 ma niewiele wspólnego z tym 3-5-2 sprzed wielu lat.Za twórcę tamtego ustawienia uważa się trenera reprezentacji Argentyny Carlosa Bilardo. On to po MŚ w 1982 roku wpadł na pomysł,aby wzmocnić środek pola kosztem jednego środkowego obrońcy. Spośród 3 obrońców jeden był środkowym Brown, jeden lewym obrońcą Ruggeri, jeden prawym obrońcą Cuciuffo, wśród pięciu pomocników dwóch było skrzydłowymi, lewym Olarticochea, prawym Giusti, defensywnym był Batista, a ofensywnymi Burnuchaga i Enrique. Atak stanowili wysunięty na czoło filozof futbolu Valdano i "boski" Diego Maradona.Tym ustawieniem grano we Włoszech i na Bałkanach, skąd przywlókł je do Legii Serb Okuka.
Natomiast to czym chcieli imponować w Legii i Lechu jest systemem opartym o 3 środkowych obrońców i 2 piłkarzy wahadłowych spełniających zależnie od sytuacji funkcje bocznych obrońców, bocznych pomocników lub skrzydłowych.Trzej pomocnicy są graczami środka pola o zadaniach defensywno-ofensywnych,zaś dwaj napastnicy mogą być ustawieni w poziomie lub pionie. Za twórcę tego systemu uznawany jest włoski trener Gianpiero Ventura, który jako pierwszy go zastosował w Torino w 2012 roku.
System ten ma różne mutacje, a ponieważ bardzo trudno jest znaleźć 3 bardzo dobrych,a przede wszystkim bardzo szybkich środkowych obrońców, to gra się przesuniętą strefą. Jeden z wahadłowych,w Lechu był to Kostewycz był bardziej defensywnym,a drugi Makuszewski bardziej ofensywnym zawodnikiem.Ten system gry Lecha rozsypał się z uwagi na kontuzje kluczowych graczy.Media insynuowały jakoby zawodnicy prosili trenera,aby wrócił do ustawienia z 4 obrońcami,ale dowodów na to nie ma, a sam trener zaprzecza.Sama zaś petycja wydaje się mało realna zwłaszcza jak wiceprezes Lecha Piotr Rutkowski potraktował podstawowego obrońcę Dilavera. Powiem,ze po usłyszeniu tej historyjki w pierwszym odruchu chciałem wyrazić oburzenie,ale po odrzuceniu naturalnej niechęci do Lecha uznałem rację Rutkowskiego.Chciał on bowiem usłyszeć od zawodników usłyszeć jak oni widza porażkę. Dilver powiedział,że 3 miejsce nie jest złe za co wyleciał z gabinetu i z klubu. jeżeli zawodnik nie identyfikuje się z celami klubu to jest zbędnym balastem.Zawodnik w klubie z aspiracjami nigdy nie może być zadowolony z tego co osiągnął, stale musi chcieć więcej. ten,który zadawala się małym jest hamulcowym i Rutkowski zrobił to co powinien.Powiem,że w Legii takich rentierów odcinających kupony od dawnej sławy i przedłużających na siłę karierę jest za dużo. Nie wymienię nazwiska,ale nie zapomnę z jaką aprobatą przyjęto słowa jednego z piłkarzy , który po zwolnieniu trenera po tym jak Legia po 22 latach awansowała do LM powiedział,że do szatni weszło świeże powietrze . To był ten wybór czy sukces okupiony ciężką pracą czy dobre samopoczucie.Skutki takich wyborów odczuwamy po dziś dzień.
Jednocześnie , nawiązując do poprzedniego komentarza o kręgosłupie drużyny to wbrew pozorom trzon zespołu Lecha pozostaje stały.W okresie ostatniego 1,5 roku z Lecha odeszło 22 zawodników,a przybyło 17. W klubie w tym czasie pozostawali : Buricz, Putnocky,de Marco, Gumny, Kostewycz, Janicki, Rogne, Vujadinovicz, Tomasik, Gajos, Trałka, Jevticz, Jóźwiak, Makuszewski, Radut, Klupś i Gytkjaer. Lech jest więc zespołem dojrzałym, zgranym i przez to groźnym.Poziom umiejętności czysto piłkarskich tych zawodników jest niższy niż większości zawodników Legii,ale aby z nimi wygrać to same umiejętności nie były wystarczające, potrzebne było większe zaangażowanie i agresywniejsza gra .

O tym,że z zespołem jest się na dobre i na złe.
Każdy chętnie wypina piersi po ordery jak wygrywa,ale kto nie bierze współodpowiedzialności za porażkę musi wypaść.Powiem,że mnie zabiegi ekspiacyjne, te bicia się nie w swoje piersi, to pieprzenie o wstydzie za blamaż wielce irytują.Nie dlatego,że słowa niewiele znaczą wobec faktów,ale dlatego,że nimi niczego się nie zagłuszy,ani nie schowa.Chodzi o starą, prostą prawdę,aby milczeć nad trumną.Jest jeszcze inna regułą,a mianowicie solidarność wszystkich w obliczu porażki.Przegrywają wszyscy,a nie tylko niektórzy. Prawdziwa i faktyczna zespołowość polega na jedności,a nie na podziale na lepszych i gorszych.Doskonale wykazał tę prawdę w praktyce trener Brzęczek w Rakowie. To co zrobił było dla niego i dla zawodników zabiegiem traumatycznym i jednocześnie uzdrawiającym, choć pewno nie do końca. Mianowicie od zawodników do władz klubu wpływały anonimy,że to zły trener,że źle przygotowuje,że rozbija drużynę,że sobie nie radzi,że wszyscy mają go dość.Zebrał on zawodników i używając mocnej presji moralnej spowodował,że pisarze się ujawnili. Było ich trzech i byli pewni poparcia reszty.Więc Brzęczek zapytał czy sądzą to samo co autorzy. Nikt się nie zgłosił.Na to trener kazał buntownikom udać się do prezesa i odebrać zwolnienia dyscyplinarne. Nikt nie stanął w obronie. Kiedy wyszli Brzęczek udał się za nimi i kazał im wracać. Na sali wyzywał pozostałych od różnych,że kolegów nie poprali.Argumenty były proste. jeżeli macie być jednym zespołem to musice się wspierać , stawać jeden za drugim w potrzebie.Zawodnicy po tym doświadczeniu nie stali się raptownie lepszymi zawodnikami,ale zrozumieli na czym polega prawdziwe boiskowe koleżeństwo. Kiedy patrzyliśmy dotychczas na nasz zespól to widzieliśmy,że jest on takim tylko z nazwy, bo stanowi zlepek różnych indywidualności, których więcej dzieli niż łączy..
Pewnym usprawiedliwieniem jest bezsporny fakt,że proces budowy drużyny jako jedności jest długotrwały. Nie sprzyjają mu częste zmiany trenerów oraz hurtowe zmiany zawodników. Taki SAF w MU potrzebował 4 lat, aby zbudować nową drużynę ,ale to oznaczało,że co rundę wymieniał 1-2 zawodników, a nie 10 jak w Legii na początku tego roku. Bowiem musi następować proces jednoczenia i identyfikacji z celami oraz wspólne dążenie do ich realizacji. I te powinności muszą wychodzić od wewnątrz,a nie być narzucane z zewnątrz.Tylko wówczas każdy kto wchodzi do drużyny musi się podporządkować regułom jak np. taki niesforny indywidualista jak Eric Cantona w MU.Czyli przed Sa Pinto kolejne wyzwanie.

O tym,że podstawowy skład Legii się krystalizuje.
Trener Sa Pinto w poprzednich meczach dokonał przeglądu wojska,a ponieważ ma dość specyficzne spojrzenie na piłkę nożną to oceniał zawodników przede wszystkim pod kątem cech wolicjonalnych.Stąd np.ustawienie uczynienie Jędrzejczyka kapitanem i ustawienie go na newralgicznej pozycji środkowego obrońcy, a Szymańskiego jako ofensywnego pomocnika.Jednocześnie wczoraj zrezygnował z ustawienia 4-4-2 na rzecz 4-5-1, które w znacznie większym stopniu zapewnia kontrolę nad środkową strefą boiska. Zresztą w identycznym ustawieniu zagrał Lech, którego trener z kolei zrezygnował z gry trójka środkowych obrońców z dwoma wahadłowymi. W naszej drużynie czy na pozycji bramkarza zagra Malarz czy Cierzniak to wiele to nie zmienia, bo obaj są wysokiej klasy fachowcami. W obronie po prawej stronie gra Stolarski, z którego energia aż rozpiera,ale ma jeszcze wiele do poprawy w taktyce gry na tej pozycji, na lewej obronie pozycja Hlouska jest niepodważalna i może go zastąpić jedynie Jędrzejczyk. Natomiast środek obrony wymaga wzmocnienia, bowiem nieskoordynowane ataki graczy Lecha były groźnawe tylko w środkowej części naszego pola karnego. Środkowa linia zagrała dobrze zarówno w ofensywie jak i przede wszystkim w defensywie,a najlepszym i najpracowitszym jej zawodnikiem był Nagy, któremu wyraźnie ciężkie treningi służą. W ataku Carlitos i zmieniający go Kante grają bezbarwnie, łatwo wchodzą w drybling i równie łatwo tracą piłki. Bez Niezgody się nie obędzie.

O tym,że już widać poprawę w organizacji gry.
Moim zdaniem od początku tej rundy organizacja gry byłą największym problemem Legii do czego niewątpliwie przyczyniły się eksperymenty z graniem 3 obrońcami. Wczoraj nasza drużyna zagrała staranniej, spokojniej i szanowała piłkę.Nasi zawodnicy tym razem więcej biegali i posuwali się w kierunkach w których zagrywana była piłka.Dzięki temu każdy z naszych graczy w swojej strefie miał niewielką odległość do piłki i do przeciwnika co pozwalało na skuteczne przeszkadzanie w rozwijaniu akcji.Ten stan stabilności i balansu zapewniali głównie gracze środkowej linii. Zauważyć jednak należy pewną słabość obronna naszej prawej strony. Gracze Lecha, głównie Jóźwiak nie dlatego przeprowadzali swoje ataki ta strona,że jesteśmy w niej mocni,ale dlatego,że jesteśmy słabsi niż po stronie przeciwnej. Drugim poważnym mankamentem naszego zespołu jest słaba gra w polu karnym przeciwnika. Nadal Carlitos nie pomaga drużynie szkodząc wrogom.Już lepiej zaprezentował się Radovicz, który trzymał się pola karnego, czyhał w nim na błędy rywali , przeszkadzał im w wyprowadzaniu piłki i był stale pod grą.Być może nasi zawodnicy drugiej linii zwłaszcza skrzydłowi powinni częściej wchodzić do środka w pobliże pola karnego i odciążać Carlitosa od szukania gry poza polem karnym.Ale trener wybrał rozwiązania mniej ryzykowne i być może dobrze, chociaż wczoraj Lech był do popchnięcia pokaźniejszym bagażem bramek.

O tym,że opinie o metodzie Sa Pinto nie były przesadzone.
Ci, którzy się na ty znają pisali i mówili,że prowadzone przez Sa Pinto drużyny mało strzelały bramek ,ale jeszcze mnie ich traciły.Ten stan osiągały grając agresywnie, kontrolując poczynania rywali i przede wszystkim imponując wybieganiem i dyscyplina taktyczną. Trener rządy sprawował twardą ręką,ale był szanowany przez zawodników, bo był sprawiedliwy i nigdy publicznie nie występował przeciwko nim.Jego ulubionym ustawieniem taktycznym było 4-3-3, który w Legii grać nie może , bo nie ma dość dobrego materiału.Jednocześnie trener nie toleruje obijania się na boisku, malkontenctwa i braku koleżeńskości.Wczoraj nasi zawodnicy przebiegli prawie 120 km i było to o ponad 9 km więcej od graczy Lecha. to była przepaść, która w moim przekonaniu za mało został wykorzystana.
26wtorek, 18, września 2018 07:47
dalkub
sorry ale nie mogę się powstrzymać:

2012 rok i 3 obrońców w linii? i trener Ventura - no błagam. Tak serio system z 3 obrońcami z tyłu pojawił się nieco szerzej na MŚ w Korei gdzie takim systemem grała Brazylia - na wahadle Roberto Carlos i Cafu a w środku Roque Junior Edmilson i Lucio. Potem wiele drużyn tak grało między innymi Juventus Conte od 2011 roku bo wtedy Conte zaczął prowadzić Juventus.
27wtorek, 18, września 2018 09:27
kibic50
Ciekawy ten system z 3 obrońcami. Carlos, Cafu, Junior i Lucio. Jakby nie liczyć wychodzi 4
28wtorek, 18, września 2018 10:50
Zgred
@kibic50

Nie przesadzaj po Roque Junior, a przed Edmilsonem brakuje przecinka...
Kibic prośba - "nie idź tą drogą" Wink

tu zajawka:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mistrzostwa_%C5%9Awiata_w_Pi%C5%82ce_No%C5%BCnej_2002_(sk%C5%82ady)#Brazylia

Kawa, czarna dobra Kawa Wink
29wtorek, 18, września 2018 11:44
kibic50
@Zgred. Roberto Carlos i Cafu na wahadle to 2
Roque Junior Edmilson i Lucio na skrzydłach też 2. 2 + 2 = 4 nawet po dwóch kawach Wink
30wtorek, 18, września 2018 12:00
dalkub
kolega kibic przyjął że Roberto Carlos to akurat jeden gracz, ale Roque Junior to dla kibica już dwóch zawodników - no brawo
a może kibicu to tak

Roberto to jeden, Carlos to jeden i Cafu to jeden - razem 3?

w sumie wyszłoby chyba 7

bo w sumie Neymar Junior to też dwóch zawodników......
31wtorek, 18, września 2018 12:48
Zgred
@kibic50

Very Happy w takim razie po dwóch Kawach jeszcze dwie Kawy...

He he Zrobiłeś dzień Wink a dałem linka do wglądu...

patrz Pan - o tak

Cafu ( Roque Junior / Edmilson / Lucio ) Roberto Carlos
32środa, 19, września 2018 14:20
Oley
to ja pójdę dalej, bo ubawiła mnie ta wymiana zdań
Smile
Roberto Carlos, to nie kto inny, jak Roberto Carlos da Silva Rocha
Cafu- Marcos Evangelista de Morais
i dalej...
Roque Junior- José Vítor Roque Junior
Edmilson- Edmílson José Gomes de Moraes
Lucio- Lucimar da Silva Ferreira

to idąc tą drogą (przyjmując w uproszczeniu, że przedimek "da/de" zalicza się z wyrazem występującym za nim, jako całość) mamy:
Roberto
Carlos
da Silva
Rocha
Marcos
Evangelista
de Morais
Jose
Vitor
Roque
Junior
Edmilson
José
Gomes
de Moraes
Lucimar
da Silva
Ferreira
Smile

szesnastu w linii defensywnej!!

aż strach sprawdzać jak się nazywał Claudio Tafarell i cała reszta, w drugiej linii i ataku

pozdrawiam wszystkich dokładnie sprawdzających przecinki... jak również tych, którzy ich nie stawiają
Smile
miłego dnia!
33środa, 19, września 2018 17:56
Zgred
@Oley
Ale to po boku poszło i nie z winy piszącego...
Przecie kibicowi50 proponowałem Kawę z linkiem zadanym, chcąc Go wydobyć z głębin "prawdy", którą lansował, ale jak to kibic50 poszedł dalej / uwaga/ bez utrwalenia mej sugestii...No i Wink poszedł po bandzie tak bardzo, że rachunek mu się zgadzał i dalej szedł w "próżnię" Wink milczy do tej pory (?) Very Happy Halo Halo
Rzecz nie idzie o nazewnictwo, choć w tym przypadku to kluczowe Wink rozdanie, ale...
Wojenka, Panie Wojenka - o wszystko!

ps: wiesz dlaczego zawsze staram się oddać właściwe nazewnictwo? Ludzi, którzy gdzieś tam bez względu na pozerstwo zawsze w sporcie byli, a mało tego "Coś" w tym tyglu osiągnęli, zatem mam wrażenie oglądając "przemiał sensu", że zwyczajnie - należy Im się ( wiem czas biegnie) przynajmniej jakaś szczerość...(?)
Za dużo? w tych czasach?
Małysz też kiedyś skakał...kiedyś!!!
I pewnie dobrze, że kiedyś skakał, jednak @Oley zachęciłeś mnie do jeszcze dodatkowych przemyśleń...Bo gdyby tak porównać pewien sens i zupełnie na boku go przesunąć z pytaniem...(?) bez skakania...ale jednak ze skakaniem -inaczej się nie da...
Panie Gawin - to pytanie dedykuje Panu? Z szacunkiem za postawienie tej strony.
34środa, 19, września 2018 19:44
Oley
@Zgred

ja uważam Kibica50 za inteligentnego faceta (wszak złośliwość cechuje ludzi inteligentnych, a tej nie można Mu odmówić), zatem jeśli "popłynął" dalej w tym kierunku, to była Jego czysta złośliwość w kierunku dalkuba (przyznam, że te złośliwości już mnie męczą...).

inna sprawa, że... jak piszesz, należy się "fejm" Panom Sportowcom, którzy "coś" osiągnęli (sam wiesz lepiej jakie to uczucie...), a nie przekręcanie Ich nazwisk/imion jest chyba u podstaw tegoż "fejmu"
35środa, 19, września 2018 20:48
Zgred
@Oley

Bo to ważne...i nie wiem ( za stary jestem) , ale chodziło mi o to, że sportowcy, którzy nigdy nawet nie sięgnęli miejsc tzw. pięknych czyli 1-2-3 ...są z imienia i nazwiska...mają swoją historię i swoje życie...
36czwartek, 20, września 2018 06:27
kibic50
@ Zgred & Oley

"W języku polskim używamy dziesięciu znaków interpunkcyjnych. Są to: kropka, średnik, przecinek, dwukropek, myślnik (pauza), wielokropek, znak zapytania (pytajnik), znak wykrzyknienia (wykrzyknik), nawias i cudzysłów.
Podstawową funkcją języka jest funkcja komunikatywna, dlatego też za podstawowy cel interpunkcji należy uznać zapewnienie tekstowi pisanemu jednoznaczności i UŁATWIENIE jego POPRAWNEGO ODBIORU"
PWN

Nie każdy musi wiedzieć, że Edson Arantes do Nascimento to po prostu PELE Smile
Miłego dnia
37czwartek, 20, września 2018 08:06
Oley
@Kibic

mnie też wqrwia, jak ktoś nie używa znaków przestankowych. Tym bardziej, że może to całkowicie przeinaczać sens wypowiedzi.
Ale w tym przypadku kładziemy to na karb... wzajemnej wymiany złośliwości Wink


Również miłego wszystkim
38czwartek, 20, września 2018 08:46
Zgred
"Ale w tym przypadku kładziemy to na karb... wzajemnej wymiany złośliwości"

Piękny, ceniony - dyplomatyczny język @Oley ja bym Cię z automatu widział w ekipie występującej przed chwilą za oceanem...Wink masz potencjał!

A i aby jasność była, to żart oczywiście ze zdecydowanym pozytywnym przekazem. Dnia dobrego dla Wszystkich.
39czwartek, 20, września 2018 12:13
Zgred
@kibic50

"Nie każdy musi wiedzieć, że Edson Arantes do Nascimento to po prostu PELE "
Jasna sprawa dla młodszych, starsi chyba jednak wiedzą, ale ale
Idąc tym tokiem myślenia jak zrozumieć taki myk:
https://twitter.com/matulinski/status/1042509900830658562
to oficjalne konto, jakbyś nie wiedział Very Happy
Oczywiście zostało poprawione, ale...pozostało
Czyż to "piękne" nie jest? To jest Idealne! W swej Idea- lności...w prawdzie i oczywiście sprawiedliwości.
Senatorze Wink to nie jest lokowanie produktu...
pozdrawiam
40czwartek, 20, września 2018 15:32
Zgred
Mistrzostwa Świata 2018

Dobre, mądre słowa naszego trenera, z przesłaniem, które staram się forsować na tych łamach...

"Jestem pewien, że za rok będziemy grać jeszcze lepiej. I nie chodzi mi o to, że dołączy do nas Wilfredo Leon. Po prostu będziemy grać lepiej. A zgodnie z moim planem najlepiej będziemy grać w Tokio, na igrzyskach w 2020 roku"

tu całość:

https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/778091/ms-2018-vital-heynen-zbyt-szybko-spisujecie-ludzi-na-straty

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1