A+ A A-

Wisła Płock - Legia 0-1: Udany start

Legia dobrze zaczęła wiosenny rozdział rywalizacji o mistrzostwo Polski. W niedzielny wieczór nasza drużyny pokonała w Płocku Wisłę. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 65. minucie meczu Artur Jędrzejczyk.

 

W wyjściowej jedenastce naszej drużyny nie pojawił się żaden z nowych zawodników. Na prawej obronie zameldował się Kucharczyk. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Majecki – Kucharczyk, Rémy, Jędrzejczyk, Hloušek - Martins, Cafú – Vešović, Szymański, Nagy – Kulenović. Trener Kibu Vicuña odpowiedział składem: Dähne – Łasicki, Uryga, Dźwigała, Ángel García - Łukowski, Rasak, Borysiuk, Furman, Merebaszwili – Ricardinho.

Już w 1. minucie powinno być 1:0 dla Legii.  Vešović znalazł się w polu karnym gospodarzy, podał do Kulenovicia, ale napastnikowi naszej drużyny nie udało się oddać strzału. W 16. minucie Martins wrzucił piłkę w pole karne Wisły, Vešović oddał strzał głową, niestety piłka odbiła się od słupka. Wisła odpowiedziała strzałem Dźwigały po dośrodkowaniu Furmana z rzutu wolnego. Majecki pewnie obronił. W 31. minucie mocny strzał zza pola karnego oddał Szymański, jednak piłka powędrowała wprost w rękawice bramkarza Wisły. W 33. minucie Szymański dośrodkował z rzutu rożnego, nabiegający Cafú oddał strzał, niestety z ostrego kąta nie trafił w bramkę. W 37. minucie Kulenović opanował piłkę po strąceniu przez Jędrzejczyka, ale strzał naszego napastnika poszybował wysoko nad bramką. W 39. minucie Martins ujrzał żółtą kartkę za faul na Furmanie w środku pola.

Do przerwy było 0:0. Legia stworzyła sobie lepsze sytuacje, ale trudno było mówić o wyraźnej przewadze naszej drużyny.

W 48. minucie Dähne dwukrotnie obronił strzały legionistów, odbijając uderzenia Kulenovicia i Vešovicia. W 54. minucie Merebaszwili ograł Kucharczyka i oddał groźny strzał. Majecki wybił piłkę na rzut rożny. W 58. minucie Cafú huknął zza pola karnego, jednak wyraźnie się pomylił. W 60. minucie Vešović popisał się ładną akcją w polu karnym gospodarzy, oddał strzał, ale Dähne odbił piłkę. Po tej akcji boisko opuścił Kucharczyk. Vešović przeszedł do obrony, a w oficjalnym meczu w barwach Legii zadebiutował Agra. W 63. minucie Kulenović otrzymał piłkę w polu karnym, efektownie ograł Urygę, ale nie trafił w bramkę. W 65. minucie Legia wreszcie objęła prowadzenie. Szymański dośrodkował z rzutu rożnego, Jędrzejczyk wygrał walkę z Łasickim i mocnym strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy. W 80. minucie Wisła mogła wyrównać. Furman wrzucił piłkę z rzutu wolnego, na szczęście żadnemu z zawodników gospodarzy nie udało się wepchnąć jej do bramki. W 83. minucie Hämäläinen zmienił Szymańskiego, a sześć minut później w Legii zadebiutował Medeiros, który zmienił Nagya. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Rémy zablokował strzał wprowadzonego na boisko Kuświka. Po rzucie rożnym legioniści mogli ruszyć na pustą bramkę Wisły, bo Dähne ruszył w pole karne naszej drużyny, niestety szansa została fatalnie zmarnowana. Gospodarze zdążyli wyprowadzić jeszcze jeden atak, z rzutu wolnego na bramkę Legii uderzył Furman, na szczęście strzał był niecelny i sędzia zakończył mecz.

Legia pokazała oblicze podobne do tego, które oglądaliśmy jesienią. Mecz w Płocku stał na przeciętnym poziomie, na boisku było dużo walki, a w grze naszej drużyny widać było sporo nerwowości. Zwycięstwo Legii było jednak w pełni zasłużone, a największym mankamentem – nieskuteczność.

Dyskusja (25)
1niedziela, 10, lutego 2019 21:24
Walles
W sumie to po tym meczu mam jedną uwagę. Remy za kretyński faul w ostatniej minucie powinien wracać do Warszawy na piechotę. To prawie sabotaż. Wrrrrrrrrrr

Co do samego meczu to niewiele się zmienia, plusem z pewnością jest to że pomimo "naszej Pintowej" gry mogliśmy ten mecz wygrać wysoko, przez większość meczu Wisła miała problem z rozegraniem akcji. Szkoda niewykorzystanych sytuacji zwłaszcza tej z 30 sek która mogła ustawić mecz i wprowadzić wiele spokoju. Świetna była też akcja w której Cafu wpadł w pole karne ale ..... szkoda. Dodamy do tego Kulenovica, ponownie Cafu po rzucie rożnym, Vesovica etc etc - brakuje Nikolica, parę spraw by nam to rozwiązało Very Happy
2niedziela, 10, lutego 2019 22:47
Moros
Zacznę od końca. Zgoda z Wallesem odnośnie faulu Remy'ego na Furmanie. Nigdy nie zrozumiem takich zagrań. I nawet nie chodzi o miejsce tego zagrania i o to, że to była ostatnia akcja meczu. Wejście z całym impetem w plecy zawodnika, zawsze kończy się faulem. Nie wiem na co liczy obrońca w takiej sytuacji. Aż musiałem zamknąć oczy przy strzale byłego legionisty i dlatego nawet nie wiem czy było blisko Smile

Na gorąco, to mecz wydawał mi się dosyć siermiężnym widowiskiem. Trochę zapomniałem, że mieliśmy w tym meczu swoje okazje. Dopiero obejrzenie skrótu pozwoliło mi inaczej spojrzeć na ten mecz. Mogliśmy dzisiaj spokojnie strzelić ze 3 bramki i się pod koniec nie denerwować. Widać było dobre przygotowanie motoryczne, więc dyżurny temat trenera od przygotowania fizycznego, tym razem nie będzie wałkowany. Było zaangażowanie i walka. Doskok do rywala i zmuszanie go to wykopów "na pałę". Będąc jednak szczerym, należy odnotować że Wisła dzisiaj zaprezentowała się bardzo słabo. Czas jednak pokaże czy to efekt naszego pressingu, czy tego że ten zespół jest rzeczywiście tak kiepski.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do końcówki. Mecz nam się wtedy wymknął spod kontroli i pozwoliliśmy Wiśle na zbyt wiele wrzutek w pole karne. Przy takim wyniku, nie możemy dać się tak zepchnąć na swoją połowę. Trochę nam nie pomagały problemy z wykopem piłki przez Majeckiego, ale i tak było zbyt nerwowo.

Mieliśmy dzisiaj dwa debiuty. Medeirosa nie ma co ocieniać. Wszedł zagrał piętą i to chyba wszystko. Agra zagrał dłużej. Moje wrażenie po jego grze jest takie, że wydaje się taki wybieganym "dzikiem" z tendencją do bycia "królem chaosu". Widać, że ma dobre pomysły jeśli chodzi o chęć agrania piłki, ale jakość tych zagrań pozostawia trochę do życzenia. Na obecną chwilę wydaje się być zawodnikiem dobrym na kontry, choć ostatnie podanie może nierzadko spartolić. Przy ustawionym autobusie może mu być ciężko. Chociaż poczekam do wydawania takich opinii, jak przeciwko takiemu rywalowi zagra.

Ogólnie to po dzisiejszym meczu poczułem sporą ulgę. Nie lubię jak Legia jest na musiku, a tak było dzisiaj. W dodatku atmosfera była napięta, przez sytuację z Carlitosem. Bałem się, że w razie jakiegoś niepowodzenia zrobi się nie burza, a huragan. Na szczęście na tydzień jest spokój.
3niedziela, 10, lutego 2019 23:43
Senator
Pisaliśmy, mówiliśmy, Legię RSP poznamy po pełnym okresie przygotowawczym. I co panowie? Ano dla mnie nic. Skład dokładnie taki sam jak przed przerwą, gra zaryzykuję właściwe taka sama czyli oparta na walce i agresji.
Oczywiście jestem zadowolony ze zwycięstwa ponieważ ten Płock jakoś nigdy łatwy dla nas nie był. Wygrana właściwe pewna więc cieszmy się. Za tydzień Cracovia i dalej Lech, te mecze dopiero pokażą czy i jak się zmieniliśmy.
4poniedziałek, 11, lutego 2019 00:41
corazstarszy
Mi się podobało.
Ale jest też tak, że wiemy tyle, że musimy poczekać, aby wiedzieć więcej. Czyli dokładnie to wiemy, co i przed meczem wiedzieliśmy.
Walka i agresja pod wodzą RSP przywróciły Legię do życia jesienią, więc nie śmiem narzekać, jeśli nadal nasza gra ma się na takich cecha opierać.
@Senator
'Płock jakoś nigdy łatwy dla nas nie był'
Precyzyjnie, to jest tak, że goszczenie ich w Warszawie jest bardzo trudne. Wręcz niemiłe. Natomiast Legii wyprawy tam kończą się zawsze zwycięstwami, odkąd Wisła powróciła do najwyższej klasy.
@Moros
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do końcówki.
Też takie miałem pierwsze przemyślenie. Dalej mam. Ale był jeden czynnik ciut rozgrzeszający - wiatr. W 1. połowie Legia atakowała z wiatrem, w drugiej - ekipa miejscowa.
Mam wrażenie, że Martins dośrodkowując wówczas, gdy Vesović strzelił w słupek, uwzględnił przy kopnięciu właśnie wiatr (zresztą w 2. połowie Merebaszwili, gdy Majecki musiał bronić, również). Jeśli tak było, to czucie piłki i technikę ma Portugalczyk znakomite.
Jest dobrze, ale co dalej będzie, tego nie wiemy. Rok temu, po fajnych meczach z Zagłębiem i Śląskiem ... sami Koledzy pamiętają.
Takie były śmichy chichy, gdy Jędzę PN wybrała na ligowca roku. Ale to jest ważna postać Legii.
5poniedziałek, 11, lutego 2019 07:50
W(L)KP
Senatorze, Sa Pinto przyszedł do naszego klubu w momencie kiedy pierwsza drużyna była w zapaści sportowej, fizycznej i mentalnej, po dwóch kolejnych kompromitacjach pucharowych. Czy tutaj dało się więcej osiągnąć? Nie sądzę i nie sądzę, żeby dokonał tego jakiś polski trener. Zaniedbania z poprzednich lat jeszcze długo będą nam ciążyć.
6poniedziałek, 11, lutego 2019 08:30
sektor212
Mnie się mecz w miarę podobał. Kontrolowaliśmy wydarzenia boiskowe przez 80 minut. W tym czasie Wisła nie potrafiła zbytni przebić się przez nasze dobrze funkcjonujące poczynania obronne. Większości akcji rywala kasowaliśmy w środkowej strefie boiska. Przeważa opinia, że to Nafciarze byli słabi. Ja odniosłem wrażenie, że to Legia taktycznie i agresywnie bardzo dobrze zamykała strefy, w których prowadzona była gra. Było dużo odbiorów i przechwytów pierwszych czy drugich piłek. Współpraca poszczególnych formacji była płynna. W odpowiednim czasie zawężaliśmy pole gry rywalowi. Wisła z akcji nie potrafiła przedrzeć się pod nasze pole karne. Jedyne zagrożenie naszej bramki wynikało ze sfg.

Nasze poczynania ofensywne można podzielić na dwie połowy. W pierwszej starając się wykorzystać silnie wiejący wiatr, graliśmy dużo z pominięciem wszystkich formacji przeciwnika, rzucając piłki za obrońców. Szybko przenosiliśmy grę na połowę Wisły, a następnie zakładaliśmy wysoki pressing zmuszając rywala do chaotycznego wybijania piłki. W drugiej połowie oglądaliśmy więcej ataku pozycyjnego również z naciskiem na odbiór piłki Nafciarzom na ich połowie. Założenia i zadania taktyczne, jakie przygotował trener RSP na rundę wiosenną można opisać tak. Gramy dość wysoko (jak najdalej od własnej bramki) z naciskiem na szybkie przenoszenie gry na połowę rywala i tam po ewentualnej stracie ma nastąpić szybki odbiór i budowa ataku szybkiego z wykorzystaniem prostopadłego podania.

Na wstępie napisałem, że była kontrola przez 80 minut. Takie odniosłem wrażenie. Końcówka chyba za głęboko przesunęły się wszystkie formacje. Często grę przerywaliśmy faulami czy wybiciami piłki poza boisko. Wisła zyskiwała sfg i powstawało zagrożenie pod naszą bramką. Ostatni naprawdę bezmyślny faul był totalną głupotę naszego francuskiego defensora. Szczęśliwie Furman spartaczył wstrzelenie piłki w naszą bramkę.

Kucharczyk na prawej obronie - poza dwoma akcjami zagrał dobrze w obronie. Jednak zupełnie niewidoczny z przodu. Pamiętam tylko jego jedno wejście ofensywne w I połowie w strefę wysoką. Tak przez cały mecz trzymał się swoje strefy. Czy wynikało to założeń taktycznych i odcięcie od gry skrzydłowego Gruzina?

Nasz nowy skrzydłowy Agra jak do tej pory wyróżnił się niedokładnymi podaniami. Oczywiście z oceną nowego wzmocnienia Legii poczekam, jeszcze jest za wcześnie.

Pierwszy mecz za nami. Pewna wygrana choć skromna. Skuteczność jeszcze szwankowała, choć jak powiedział Cafu w wywiadzie pomeczowym "Dobrze się zaprezentowaliśmy, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że mamy za sobą czas z bardzo trudnymi treningami" czyli zawodnicy jeszcze trochę czuja w nogach dwa zimowe zgrupowania i stąd zabrakło precyzji przy niektórych zagraniach.

@Senator

Niby nasza gra wygląda podobnie, lecz ja odnoszę wrażenie, że jednak szybciej z lepszą asekuracją poszczególnych pozycji, jak i gry bez piłki. Mecz z Cracovią odkryje kolejne puzzle układanki przygotowane przez RSP.

@Corazstarszy

Dokładnie pamiętam huraoptymizm po dwóch pierwszych wygranych wiosną 2018. Ja również pamiętam, co działo się później. Oby scenariusz się nie powtórzył.
7poniedziałek, 11, lutego 2019 09:08
dalkub
pytania do Senatora - czego się spodziewałeś? jaki inny skład miałby być? i jak ta Legia miałaby grać wg ciebie?
8poniedziałek, 11, lutego 2019 09:44
sektor212
Jeszcze odniosę się do tej tzw. złej atmosfery wprowadzanej przez Pinto. Podczas transmisji widać było współpracę RSP z zawodnikami. Parokrotnie sami podbiegali do linii, gdzie stał RSP. Gesty kapitańskie po strzelonej bramce Jędrzejczyka i Pinto raczej świadczą o dobrych relacjach zespołu i trenera.

Część osób ma pretensje o pozostawienie w Warszawie Carlitosa, Witeski, Radovića. Rocha również nie pojechał. Z Hiszpanem temat był omawiany, a pozostali nie załapali się do 18 meczowej. Mamy szeroką kadrę i dobrze. Kontuzje, kartki jest kilka czynników wykluczających zawodnika z gry. Zapewne, każdy zawodnika poznał swoją rolę po zimowych zgrupowaniach. Teraz tylko swoją postawą i treningiem swoją sytuację może zmienić, lecz zawsze będą piłkarze niełapiący się do 18 meczowej, która z gumy nie jest i się nie powiększy.

@Mors

Masz cały czas niepewność o relacje w szatni. Piszesz o napiętej sytuacji z Carlitosem której ja jakoś nie odczuwam. Na koniec użyłeś zdania "Na szczęście na tydzień jest spokój". Nie wiem, czy chodzi ci o atmosferę, czy po prostu o emocje związane z dniem meczowym. O szatnie ja bym się nie martwił. Moim zdaniem zawodnicy z pewnością wolą współpracę z wymagającym z zasadami RSP niż z kolejny początkującym trenerem bez doświadczenia. Przy kim lepiej będą się rozwijać i osiągać lepsze wyniki sportowe? Ja uważam, że z obecnym trenerem. Tak więc szukanie na siłę konfliktów w szatni chyba można sobie odpuścić.
9poniedziałek, 11, lutego 2019 12:26
Moros
@sektor212

Chodzi mi o atmosferę "okołolegijną". Ostatnio żyjemy w erze przecieków jak to Sa Pinto tyranizuje klub i pracowników. Część dziennikarzy czeka tylko w blokach aby rzucić się Sa Pinto do gardła. Co więcej, część środowiska kibicowskiego również. Mimo że kibicuję Legii już dosyć długo i tych afer było już dziesiątki, to po prostu nie lubię jak w mediach i internecie jest wokół Legii "smród". Dlatego też uważam, ze zwycięstwem w Płocku, "kupiliśmy" sobioe względny spokój do następnej kolejki. Do następnej niedzieli nikt nie bedzie "umierał" za Carlitosa, a teksty red. Rudzkiego będą zbywane uśmiechem politowania. Oby po kolejnych kolejkach udawało nam się przedłużyć ten sielankowy stan Smile
10poniedziałek, 11, lutego 2019 13:05
Senator
@Moros
Święta racja, tylko tak będzie do końca Smile
@Corazstarszy, Dalkub
Tu bardziej chodzi o sferę psychiczną. Ja pamiętam te wtopy z Wisłą Płock niż zwycięstwa które z takim zespołem powinny być normą.
To samo tyczy gry. Człowiek naczyta się co to będzie jak RSP będzie miał do dyspozycji cały okres przygotowań, przychodzi mecz i zbyt wielkiej różnicy z przed i po nie widzi. Czyta też, że taki Medeiros ma wszystko aby zamieść ligę, a tu wchodzi na parę minut nie dotykając właściwe piłki.
11poniedziałek, 11, lutego 2019 14:21
dalkub
ale do kogo ty masz pretensję? do tego że czytasz jakieś bzdety, które sadzą różni ludzie w internecie?
Trener RSP nie jest ani ideałem ani cudotwórcą i jeżeli przychodzi do klubu i rzetelnie potrafi ocenić potencjał i jakość zawodników Legii oraz postawione przed nim zadania to wychodzi mu jakiś obraz. Ten obraz jawi mu się podobnie jak jawił się innemu w miarę doświadczonemu trenerowi jakiego miała Legia w ostatnich kilku latach. Obraz ten mówi tak - nie ma u mnie zawodników co potrafią utrzymać się przy piłce na połowie przeciwnika bez narażania się na straty, tym bardziej nie będzie ich jak zagram z lepszym przeciwnikiem czytaj z innej ligi. Dlatego bycie przy piłce i jakaś misterna konstrukcja nie musi prowadzić do celu, za to przygotowanie fizyczne i taktyczne oraz nieco lepsza jakość zawodników ( w lidze) ma się przełożyć na zwycięstwa, być może mało piękne, ale jednak. Czy to będzie ładny football - nie sądzę. Dlatego ja nie spodziewam się o wiele więcej niż widziałem wczoraj, może trochę więcej skuteczności, może trochę więcej podejścia wyżej, ale jakiejś wielkiej konstrukcji tu nie będzie, bo kto miałby to robić? I chyba musisz się przyzwyczaić - Legia dużo inaczej grać nie będzie - nie wiem co na to prezes Mioduski bo jemu się ten styl za poprzednika nie podobał.
Medeiros czy będzie gwiazdą ligi? nie wiem nie znam nie widziałem, ale wiem że jakby był super grajkiem to grałby teraz w Genui bo żeby tam grać wcale nie trzeba być wirtuozem. Zobaczymy co będzie. Pozostałe dwa wzmocnienia wyglądają słabiutko - jeden nie załapał się do 18 meczowej o drugim mogę powiedzieć tyle co w pierwszym zdaniu było w mitach greckich - "na początku był chaos" - jeden z niewielu Portugalczyków jakich widziałem który w żaden sposób nie wyróżnia się techniką użytkową.
Przykre jest to, że my ściągamy zawodników z zagranicy, którzy nie tylko że nie wnoszą do gry co nie łapią się na ławkę rezerwowych - tu się rodzi pytanie po co? czy Hołownia albo Moneta byli dużo gorsi od niego? - ja takich ruchów nie rozumiem.
12poniedziałek, 11, lutego 2019 14:55
sektor212
Mors & Senator

Ja jestem bardzo zadowolony, że RSP pewne sprawy znormalizował w klubie. Odciął dziennikarzy od głupkowatych żali wychodzących z szatni. Ci, co strzelali z ucha lub wykazywali niezadowolenie, zamiast zacisnąć zęby i ciężko trenować, dziś są poza pierwszym zespołem.

"Chodzi mi o atmosferę "okołolegijną". Ostatnio żyjemy w erze przecieków jak to Sa Pinto tyranizuje klub i pracowników".

Przecieki w dużym stopniu zostały zatkane lub usunięte. Coraz częściej dziennikarzom pozostają domysły. I tak ma być. Tyranizuje pracowników! Czy ty się dziwisz, że większość treningów jest zamkniętych? Ja nie wyobrażam sobie pracy z drużyną (chodzi mi o skupienie i koncentracje na wykonywane ćwiczenia) przy ciągłym przechadzaniu się pracowników klubu, Medii czy zawodników akademii przy bocznej linii boiska rozpraszających piłkarzy w czasie treningu. Odgłosy z boku fleszów fotograficznych czy rozmowy osób postronnych nie sprzyja koncentracji. Proszę bardzo, jest rozgrzewka, wchodzą media i kręcą krótki film, kilka fotek i dowidzenia. Teraz zaczyna się konkretny trening wymagający pełnego zaangażowania w to, co się robi. Tak więc pieprzenie, że trenerzy akademii nic nie mogą zobaczyć o niczym porozmawiać. To jest kłamstwo. Są zajęcia, gdzie młodzi adepci akademii mogą podglądać, a są, kiedy nie. Koniec kropka i tak to wygląda w normalnie działającym klubie.

Ja też nie lubię jak w mediach i internecie jest wokół Legii "smród" Lecz musimy się z tym faktem pogodzić, że media zawsze będą szukać sensacji, zamiast spróbować rzetelnej analizy systemu gry, jaki RSP wdraża na Ł3.

Na taktyce trzeba się znać. Plotki łatwo przelać na papier czy wrzucić w internet. To potrafi każdy.


Senator

Dziwię się, że zakładasz, że Wisła Płock to słaby zespół i normą powinna być pewna wygrana. To, co ma powiedzieć Barcelona, remisując kolejny mecz. BVB prowadzi 3:0 i remisuje 3:3. Chealse w 25 minut dostaje 4 bramki. To sport nikt się przed nami nie położy. Każdy mecz trzeba wybiegać i dać z siebie wszystko by wygrać, chociażby 0:1. Legia jest tydzień po zimowych obozach i nie oczekuj fajerwerków. W Płocku graliśmy dobrze i co najważniejsze z głową przez 80 minut. Wróci świeżość to i podania będą celniejsze i zacznie strzelać więcej bramek. Medeiros odbył chyba 4 treningi. Daj i jemu tydzień dwa na zapoznanie się z taktyką i z drużyną.
13poniedziałek, 11, lutego 2019 15:02
Senator
@Dalkub
Ja nie mam do nikogo pretensji, ot napisałem o stanie ducha.
Ogólnie niech wygrywają po jeden zero w każdym meczu, płakał nie będę. A że by się chciało? No chciałoby się też normalne Smile
14poniedziałek, 11, lutego 2019 15:56
sektor212
@dalkub

Mnie również ciekawi/dziwi odstawienie Hołowni, Monety, a ściągnięcie Rocha. Czyżby nasz nowy nabytek był, aż tak fizycznie zaniedbany, by dwa zimowe obozy nie przywróciło mu sprawności?

Medeiros - to żaden wyznacznik, że nie łapał się w przeciętnej Genui. Prijović przychodził z 2 ligi Tureckiej. Vadis nie łapał się do składu Norwich. Tak więc poczekajmy jeszcze z oceną Portugalczyka. Natomiast Agra od początku mi nie leży. Wczorajszy jego krótki występ potwierdził, że na dziś ma problem z dokładnym podaniem. Być może nie pokazał w pełni swoich umiejętności, lecz mam jakieś dziwne obawy, że lepszy nie będzie.

Co do stylu gry to ja bym oczekiwał większego utrzymania się przy piłce (poklepać spokojnie) w końcówce meczu. Ostatnie 10 minut to najgorszy fragment spotkania w Płocku. Chwilami panika i wybijanie gdzie popadnie. Był olbrzymi problem wyjść z kontrą, gdyż drugie, trzecie zagranie było niecelne lub nie w tempo.

Osobiście widzę coraz lepszą organizację i współpracę pomiędzy formacjami. W momencie odbioru piłki fajnie ruszaliśmy do przodu w odpowiednie sektory boiska. Było do kogo zagrać na wolne pole. Wcześnie z tym elementem był większy problem. Stałe fragmenty gry tu również widać zamysł w poczynaniach poszczególnych zawodników. Oby dotychczasowe, jak i kolejne nowe elementy taktycznych rozwiązań wprowadzane stopniowe przez sztab szkoleniowy również były widoczne w kolejnych spotkaniach.
15poniedziałek, 11, lutego 2019 16:01
dalkub
Sektor

W sprawie Medeirosa napisałem że nie wiem, że zobaczę itd. Wiem jednak że do nas zawodnicy "robiący róznicę" przychodzą z jakimś felerem, ten feler im nie pozwala grać w lepszej lidze, czasami sa po kontuzjach i zapuszczeni, czasami jest coś innego. Generalnie mnie ten transfer dziwi, bo jak ten gość okaże się super to za chwilę go nie będzie, a jak się okaże nie zbyt super to.......za chwilę go nie będzie, czyli wypożyczamy gościa na którego nas nie stać, a najważniejsze dla nas mieć gotowy skład na eliminacje LE. - dziwne, ale moze tak musi być
16poniedziałek, 11, lutego 2019 20:49
Zgred
Tak staram się wczytać w Panów słowa o tych nowych. Jeden dostał minut naście, drugi kilka. Co do tego Agry - @dalkub przedstawił to tak: "o drugim mogę powiedzieć tyle co w pierwszym zdaniu było w mitach greckich - "na początku był chaos" - jeden z niewielu Portugalczyków jakich widziałem który w żaden sposób nie wyróżnia się techniką użytkową."

Aby jasne było, ja czepialstwa uskuteczniać nie chcę, ale na ocenę cytowaną poczekałbym trochę więcej czasu...tym bardziej, że mnie, laikowi, akurat jeden zamysł podania prostopadłej piłki przy wyjściu z kontrą - akurat do gustu przypadł...wiem, wiem, to podanie do celu nie doszło. Gdybym miał jednak porównać sam zamysł zagrania do wielu kontr, które miałem możliwość zobaczyć...no cóż.
Kolego @dalkub, gaszenie kogoś po kilkunastu minutach gry, w nowych warunkach ligi, boiska, pogody, czy w końcu debiutu...jest moim zdaniem wielkim nadużyciem, dodatkowo dziwi fakt, że podobno grałeś w piłkę nożną...zakładając na chwilę, że grałeś świetnie (!?) Zakładam też, że te przytoczone mity greckie, z chaosem (!) nie ukształtowały Twojego pojęcia o graniu, a już na pewno nie o graniu w chaosie...

Wiesz co @dalkub?
Nie jest istotą skończyć ze sportem, z oddaniem treningu i poświęceń przy aureoli świateł, które zaczynają świecić dla innych...
Nie jest też istotą skończyć ze sportem, bez świateł, w cieniu tylko swoich myśli.
I, nie jest -wreszcie- istotą uprawianie wirtuozerii ocen innych, na skutek swojego "wygaszania świateł"...

przemyśl
17poniedziałek, 11, lutego 2019 22:03
dalkub
kolego Zgred

pozwól że będę oceniał to co widzę jak będę chciał, możesz się z tym nie zgadzać twoje prawo i ja go nie neguję. Mówiąc wprost trener Pinto zgodził się ze mną, że dostał zmiennika a nie zawodnika do pierwszej jedenastki - gdyby było inaczej to grałby rzeczony a nie Vesović albo Kucharczyk (apropos moim zdaniem również mam zastrzeżenia do jego technicznej edukacji). Powtórzę jeszcze raz - zawodnik jest słaby technicznie i tyle - czepialstwo - można to tak nazwać, ale można też nazwać to "stwierdzeniem faktu".
18poniedziałek, 11, lutego 2019 22:12
Zbyszek
O tym,że piłka nożna jest dla wszystkich.
Jak by to nie zabrzmiało piłka nożna jest częścią kultury. Najprostsza definicja kultury głosi,że nie jest ona naturą, tylko tym co wytwarza człowiek czyli homo sapiens.Kiedy obserwujemy niesamowity rozwój, wręcz ekspansję futbolu , zwłaszcza w mediach to przecież nie zaszedłby on tak daleko, gdyby został sprowadzony do prymitywnego kopania piłeczki.Na dodatek nie jest to całkiem naturalne, gdyż człowiek sprawniej posługuje się rękami niż nogami.Ci, którzy mówią o piłce w kategoriach : kopnął., podał, odebrał, strzelił, obronił itp. widzą tylko zewnętrzna powłokę, nie dostrzegając głębi.A piłka nożna to przecież ( podaję tylko hasłowo) : :Najbardziej łatwa, prosta w swych regułach i ogólnie dostępna gra.
Futbol jest funkcją jednej z najbardziej naturalnych form ruchu,a mianowicie biegu.
Jest to najbardziej demokratyczny i egalitarny sport. Dostępny dla wszystkich, bez względu na rasę, wyznanie czy warunki fizyczne.
Piłka nożna jest nie tylko łatwa w uprawianiu,ale i w odbiorze.I to bez względu na poziom intelektualny odbiorców.Jednocześnie jest to gra skomplikowana z ogromną ilością wariantów i rozwiązań, której jedną z cech jest przypadkowość.
Te cechy piłki sprawiają,że wszyscy postronni obserwatorzy, w równym stopniu mogą mieć rację i mylić się.Każdy może przewidzieć wynik meczu,ale i każdy może się pomylić.
Człowiek szuka prawdy i w piłce , w sporcie ją znajduje, gdyż wszystko zależy od uczestników.Nic nie jest im dane.
Futbol jest sportem kolektywnym i żaden sport indywidualny nie jest w stanie równać się z nią skalą zainteresowania społecznego.Także z tego powodu ,że jest to sport nowoczesny, który najbardziej i najprędzej rozwinął się w krajach, które wkroczyły na drogę kapitalistycznej industrializacji.
W piłce występują procesy identyfikacji z wybitnymi piłkarzami i każdy może sobie przypisać określone umiejętności i zasługi.Kibice bowiem całkowicie utożsamiają się ze swoją drużyną.
Piłka daje nadzieje na bycie lepszym i kibic buduje swoje przywiązanie do drużyny jako lepszej w opozycji do rywali jako gorszych.Na co duży wpływ ma fakt, iż w piłce dochodzi do bezpośredniej walki na zasadzie kto kogo pokona.Ludzie chcą oglądać walki i chcą w nich uczestniczyć.
No i chyba najważniejsze : piłka nożna jest wspaniałym widowiskiem. Żaden reżyser, żaden teatr nie stworzy tak wspaniałego przedstawienia, gdyż jest ono niepowtarzalne.
Dlatego ja piszę głównie dla tych , którzy widzą piękno futbolu, jego głęboki sens środowiskowy,społeczny , patriotyczny i kulturotwórczy.Sprowadzanie futbolu do afer, kiboli mało mnie obchodzi i interesuje. Kto tych zalet futbolu nie dostrzega, niech nie czyta.

O tym,że trenera Wisły Płock pamiętamy z Legii.
Kibu Vicuna pracował w Legii jako asystent Jana Urbana w latach 2007-2010 oraz 2012-2013.Dopiero w wieku 47 lat zaczął samodzielna pracę , najpierw na Litwie, a potem w Wiśle Płock. Nawiązując do części 1 komentarza to Vicuna wydaje się być swego rodzaju filozofem futbolu.Oto kilka jego myśli wybranych z wywiadu z Mariuszem Bielskim.
Nie zgadza się on z takim preferowanym przez władze wielu klubów stawianiem na młodzież.W jego rozumowaniu wiek schodzi na dalszy plan. Stawiać trzeba na tych, którzy więcej dają drużynie.
Uważa,że wszystkie zajęcia musza być zaplanowane. Pozwala to na kontrolę tego do czego się dąży.Aby zapewnić rozwój trzeba stopniowo budować,a tego bez przewidywania celu nie da się osiągnąć.
Jego zdaniem trenerzy, którzy mówią ,że stawiają styl ponad wyniki krygują się ,albo usprawiedliwiają.Wyniki bowiem są najważniejsze. Oczywiście chciałoby się narzucić przeciwnikom swoje warunki gry, ale z reguły on temu się nie podporządkuje.Bowiem to nie styl preferowany przez trenera się liczy, lecz styl na który stać drużynę.Czy ma do niego właściwych wykonawców ?.On sam chce preferować atak pozycyjny i pod tym kątem przygotowuje zespół.
Ma swoje specyficzne,ale moim zdaniem bardzo rozumne i trafne spojrzenie na przygotowanie fizyczne zawodników w naszej lidze.Jego zdaniem jest to wręcz niebezpieczna i szkodliwa obsesja. Temu zagadnieniu poświęcę jeden z najbliższych felietonów.
Twierdzi,że nie ma jednego uniwersalnego modelu pozwalającego na osiągnięcie wysokiego poziomu gry. Grzechem polskiej piłki jest jej statyczność. model bowiem musi być żywy, trzeba wymyślać koncepcje,ale i umieć je zmieniać.Nie na gorsze,ale na lepsze.Powiada on ,że taki model musi być progresywny w dwóch aspektach. Po pierwsze - powinien ewoluować z upływem czasu, aby odpowiadał trendom, potrzebom i możliwościom drużyn. Po drugie - powinien zmieniać się i rozwijać zależnie od grupy z jaką się pracuje.
Każdy model wymaga wyszkolonych wykonawców. W jego mniemaniu w Polsce w latach 70-tych i na początku 80-tych ukształtowano u zawodników samodzielność w podejmowaniu decyzji. Obecnie to zanikło. Podał przykład,że np w Osasunie kiedy brano zawodników z rezerw to żaden nie miał problemów adaptacyjnych, gdyż mieli już wcześniej wyćwiczone podejmowanie decyzji.
Zapytany o porównanie dziennikarzy polskich i hiszpańskich powiedział : " "Wydaje mi się,że hiszpańscy są bardziej konstruktywni. Chyba mają większą wiedzę, więcej z niej rozumieją,ale przede wszystkim mają większy szacunek , kiedy komentują cokolwiek".

O tym,że trener musi umieć się dostosować.
W czasie przerwy zimowej w mediach spokojnie nie było. Zwłaszcza niejaka Iza Koprowniak prowadziła wręcz nieprzyzwoitą akcję dezawuowania trenera Sa Pinto tylko dlatego,że odsunął on od składu kilku zawodników, a zwłaszcza męża jej koleżanki. W jej tekstach czuć taką chcicę,aby Sa Pinto się nie udało.a wtedy jej będzie na wierzchu. Tylko,że tacy jak ona jednocześnie narzekają,że trenerzy w naszych klubach pracują krótko. Z tego faktu władze klubów nie wyciągają żadnych praktycznych wniosków.Trener przychodzi ,odchodzi i taka jest naturalna kolej rzeczy. To klub musi trwać. Koprowniak w tym kontekście przypomina,że prezes Mioduski rok temu mówił to samo o Jozaku co teraz o Sa Pinto. Lepiej by myślał, niż marzył.
Realia w jakich funkcjonują kluby powinny implikować dwa nieco odmienne stany rzeczy.A mianowicie trener ,aby ponosił pełną odpowiedzialność za wynik musi mieć niezbędną samodzielność,ale z drugiej strony władze klubów,a zwłaszcza właściciel muszą prowadzić taką politykę kadrową i finansową,aby po odejściu trenera nie została spalona ziemia.Takie podejście do sprawy musi zakładać,że trener musi się dostosować do warunków w jakich przyszło mu pracować,a jednocześnie jego podwładni czyli sztab szkoleniowy i zawodnicy muszą przystosować się do jego stylu zarządzania.Bowiem wbrew temu co wydaje się wielu dziennikarzom nie ma jednego, jedynego stylu kierowania. Taki styl nie tylko musi odznaczać się skutecznością,ale też odpowiadać cechom charakteru zarządzającego. Generalnie wyróżnia się 3 style kierowania ; demokratyczny, autokratyczny i pośredni zwany socjologicznym. Styl demokratyczny zakłada współudział podwładnych w podejmowaniu decyzji i sprawdza się w grupach zintegrowanych, zbliżonych społęcznościowo i daje najlepsze wyniki, gdy trzeba zrobić coś extra.Styl autokratyczny polega z grubsza na przygotowaniu podwładnych do wykonania zadań, stawianiu im celów oraz kontroli jakości ich realizacji. Sprawdza się w dziedzinach w których potrzebna jest codzienna żmudna praca np w produkcji czy w handlu. Wygląda na to,że Sa Pinto jest autokratą.Ja, który za wzór trenera uważam SAFa, który też był autokratą nie widzę w tym nic zdrożnego. Mało tego uważam,że w piłce nożnej,a pewno i w całym sporcie wyczynowym styl demokratyczny nie zdaje egzaminu.Bowiem grupa dorosłych ludzi , różniąca się pochodzeniem, językiem, inteligencją, mentalnością , kulturą itp.nie jest w stanie sama wypracować jednakowej metody postępowania.Ona musi zostać podporządkowana jednej, narzuconej, przewodniej myśli.Nie można tej myśli sprowadzać tylko do formalnej dyscypliny,ale i do tego co się nazywa uświadomiona koniecznością,albo obowiązkiem. Czyli Sa Pinto postępuje właściwie. Jednocześnie jednak władze klubu nie mogą zamykać oczu na jego krytykę. Ja mam kolegę mieszkającego od wielu lat w Grenoble we Francji i poprosiłem go, jak tylko Sa PInto był przymierzany do pracy w Legii,aby mi przekazał z archiwum prasy belgijskiej co o nim pisano.Nie były to peany.Zarzucano mu,że chce sprowadzać do klubu tylko Portugalczyków,że oni stanowią grupę wybrańców,że zawodnicy innych nacji, w tym Belgowie są ledwo tolerowani,że trener w zasadzie tworzy ze sztabu i drużyny wyizolowaną i zamkniętą od reszty część,że nie współpracuje z władzami,ani z II zespołem,że obraża trenerów innych drużyn i sędziów. U nas z lubością dziennikarze wrogo do niego nastawieni cytowali słowa wiceprezesa Standardu Liege, który mówił,że z Sa Pinto musieli się rozstać, bo wrogo nastawiał wobec klubu otocznie zewnętrzne,tak,że rywale i sędziowie starali się klub upokorzyć.U nas nikogo wobec Legii nie trzeba negatywnie motywować Smile.Tylko,że ten wiceprezes powiedział te słowa w sytuacji, w której ci sami dziennikarze wcześniej krytykujący Sa Pinto zarzucili władzom ,że pozbyły się tak wspaniałego trenera. A było to pod koniec października 2018 kiedy Standard zdobył tylko 13 punktów i był pod koniec tabeli. Czyli pewne rzeczy najpierw przeszkadzały, a potem przestały, były wadami,a stały się zaletami. Nic nowego, od dawna wiadomo,że łaska pismacza na pstrym koni jeździ.Lecz mając powszechną wiedzę,że nie ma nic stałego, poza śmiercią, na tym świecie oraz znając przeszłość nie można dopuścić,aby jego ewentualne odejście stało się nadmiernie kosztownym.Chodzi tu głownie o zawodników. Przypomnijmy z nieodległego czasu,że dla Hasiego sprowadzono znakomitego VOO, solidnego Moulina i Langila. Trener awansował do LM,ale za rok odejście VOO było dla Legii katastrofą.Trenerowi Magierze sprowadzono Mączyńskiego, Pasquato,Necida i Chukwu, więc odejście trenera w personaliach niewiele zmieniło.Trenerowi Jozakowi sprowadzono Antolicza, Eduardo,Kwietniewskiego,Remyego, Vesovicza , Philippsa i Cafu.Trener Klafuricz dostał Carlitosa, Kante, Kulenovicza i Wieteskę. Natomiast Sa Pinto : Martinsa, Agrę, Rochę i Medeirosa. W ten sposób Legia stałą się portugalska, gdyż w naszych barwach gra 6 zawodników z tego kraju. Mamy więc do czynienia z sytuacją w której właściciel podporządkował się władzy trenera licząc jak zwykle,że ten będzie zbawcą sportowym i finansowym klubu. Oby tym razem się nie zawiódł.

O tym,że Sa Pinto jest zdecydowany i samodzielny w podejmowaniu decyzji kadrowych.
Każdy kto w czasie przerwy zimowej czytał wypowiedzi naszych zawodników mógł łacno dojść do wniosku,że wypowiadający się czuli się pewniakami do gry.Szczególnie Cierzniak miał przekonanie,że wygrał rywalizację z Majeckim i po 3 latach wreszcie będzie numerem 1 . Stwierdził nawet,że jego pewne ręce gwarantują Legii bezpieczeństwo. A tu Sa Pinto wybrał tego młodszego, który jak jesienią zastąpił Cierzniaka to nie zawodził.Kolejnym był Carlitos, który odgrażał się,że wiosną wreszcie pokaże na co go stać. Wygląda na to,ze może pokaże,ale nie u nas.Mimo,że jeszcze formalnie nie odszedł został przez trenera skreślony. Przypomina to sytuację Radovicza sprzed 4 lat. Też chciał się pożegnać meczem, a został na trybunach. Czy Sa Pinto jest tylko twardy czy już bezwzględny?.
Z młodszej generacji o gotowości do gry i wysokiej formie meldowali Wieteska i Stolarski. Zwłaszcza ten pierwszy opowiadał jak dobrze czuje się w schematach obronnych ćwiczonych w okresie przygotowań.Obaj wylądowali na trybunach.
No i spore zaskoczenia,a mianowicie wydawało się ,że trener na Kucharczyku postawił krzyżyk i zawodnik dostał zgodę na odejście,a tu nie tylko został,ale i gra.Tylko,że pozycja inna od zajmowanej od lat. Przypomnijmy,że Kucharczyk przyszedł do Legii w 2010 roku jako środkowy, bramkostrzelny napastnik ze Świtu Nowy Dwór Maz.I nawet w paru meczach na tej pozycji zagrał.Trener Skorża uznał,że będzie bardziej przydatny na skrzydle i aż do ubiegłej jesieni robił za lewo lub prawoskrzydłowego. Teraz Sa Pinto wycofał go na pozycję prawego obrońcy.Ja się z tej przemiany nie wyśmiewam tylko zastanawiam się czy wiek 28 lat jest na nią akurat akuratny.A się nie śmieję, gdyż pamiętam identyczną zmianę pozycji sprzed 53 lat, której dostąpił Władysław Stachurski za trenera Vejvody. Stachurski trafił do Legii jako młody, zdolny w 1964 roku w wieku 19 lat i przez prawie 2 lata zasadniczej służby wojskowej nie grał w I składzie.Dopiero w czerwcu 1966 roku zadebiutował jako prawoskrzydłowy w meczu z Wisłą.Kiedy nastał Vejvoda po paru treningach uznał,że jest za wolny na skrzydło ,ale akuratny na prawego obrońcę.I na tej pozycji odnosił wielkie sukcesy z Legią i przez 2 lata z reprezentacją. Tylko,że Władek był 7 lat młodszy. Choć z drugiej strony to może dla Kucharczyka z jego ogromną wydolnością jest to ta właściwa pozycja.

O tym,że czekamy na nową jakość w grze ofensywnej naszej drużyny.
Wszyscy parający się zawodowo analizą gry w piłkę nożną przyznają,że wyuczenie, wyszkolenie i wyćwiczenie zachowań obronnych zawodników jest znacznie łatwiejsze niż uczynienie tego samego jeżeli idzie o atakowanie bramki rywali. Być może wynika to z mniejszej podbudowy teoretycznej gry ofensywnej.Dysponuję obszernym opracowaniem zatytułowanym " Działania zawodników podczas gry" i w nim grze obronnej poświęcone jest ze 3 razy więcej miejsca niż ofensywnej,a stwierdzenia tam podawane są traktowane jako pewniki.Pisanie o atakowaniu obarczone jest dużą dozą niepewności i w zasadzie sprowadza się do stwierdzeń,że mamy do czynienia z atakiem szybkim(kontratakiem) i atakiem pozycyjnym ,ale z podaniem konkretnych rozwiązań i ukierunkowaniem jest już gorzej. Pewien postęp przynosi publikacja prof. Talagi w ostatnim numerze "Trenera".. Inaczej mówiąc trener ćwicząc zachowania zawodników w ataku musi najbardziej liczyć na swoją wiedzę i inwencję.Być może dlatego trenerzy w większości powiadają,że zespół buduje się od tyłu. Bo jak się nie umie od przodu to czymś oczy zamydlić trzeba.Z podobną sytuacją mamy do czynienia w Legii trenowanej przez Sa Pinto. Do gry defensywnej nie można mieć większych zastrzeżeń,ale do gry ofensywnej owszem.Jest to szczególnie bolesne,gdyż naszymi rywalami nie są drużyny wysokiej klasy,a nawet można rzec,iż mocno średnie.Znawcy lubujący się w porównaniach mogą orzec,ze Sa Pinto naśladuje Mourinho w jego futbolu reaktywnym. I coś w tym jest. Tylko,że w naszym futbolu Legia powinna zdecydowanie dominować.
W drużynach porównywalnej i wysokiej klasy zawodnicy starają się być tak aktywnymi w ataku,aby swoimi boiskowymi działaniami powodować popełnianie błędów przez rywali w obronie.W naszej lidze w zasadzie gra tej umiejętności nie wymaga, gdyż przeciwnicy są na tyle piłkarsko słabi,że sami z siebie błędy popełniają.
Ale,aby je wykorzystać to trzeba być w strefie ich obrony. Kiedy się nie jest to niczego się nie wykorzysta. Albo tez trzeba umieć je wykorzystać. Kiedy i tego nie ma to pozostaje właściwe próbowanie wykorzystania stałego fragmentu gry. Z jednej strony mało,ale z drugiej wystarczająco na 3 punkty Smile.
19wtorek, 12, lutego 2019 06:30
Zgred
@dalkub kolego

Zacznę od tego, do kogo, do czego równać?
Problem bowiem może się pogłębiać, gdyż zdarzeń będzie wiele, a nawet, co kolejkę...
"Mówiąc wprost trener Pinto zgodził się ze mną"...

Mówiąc wprost Wink nie wiem, z kim zgadza się trener Pinto...
ale zaryzykuję stwierdzenie, że - z Tobą - niekoniecznie...
Radziłbym spuścić trochę powietrza, dla ogólnie biorąc - "ochrony środowiska".

Mówiąc jeszcze bardziej wprost...oczywiście będziesz oceniał, to co widzisz, jak będziesz chciał, a ja, czy ktoś inny, mogąc się z tym nie zgadzać, mając do tego prawo z łaskawością braku Twojej negacji ( do prawa tegoż) - będę miał zdanie inne, przeciwne i to jest OK,
Stawiam jednak pod dyskusję styl Twych ocen, zdań, czy tam prawd.
I nawet zostawiając na chwilę meritum, pewne Twoje wypisywane tu oceny, biją po oczach zadęciem nieomylności w aureoli samozachwytu nad sobą i swojej wiedzy. I pal licho, że na co dzień ( pewnie) taki system Ci wydaje...ale, weź pod uwagę, jedną, acz ważną przesłankę ( prośba). Jest na tej stronie dużo ludzi dorosłych, z doświadczeniem / ami...którzy na pewne sprawy mają doskonale wyrobiony pogląd, oceniając legijne sytuacje swoimi przemyśleniami, nawet śladem życia, wieloletnim ( większym tylko dodam) w kibicowaniu.
Istnieją też formuły pewnej sportowej wiedzy, szczególnie po zakończeniu takich igraszek...a bagaż niesiony latami nie daje przyzwolenia stawiania się ponad (!), tylko z tego powodu, że się kopało, rzucało czy tam pchało kulą...Taka prawdaWink

przemyśl kolego
20wtorek, 12, lutego 2019 10:35
Senator
@Zgred
Zajmij się ocenami piłkarzy a nie piszących na stronie. Wyjdzie to nam wszystkim na dobre.
21wtorek, 12, lutego 2019 11:42
Zgred
@Senatorze

Rozumiem - postaram się zastosować. OK!
22wtorek, 12, lutego 2019 13:34
Oley
zdanie jest jak dupa, każdy ma swoje
Smile
kwestia tego, jak je wyraża... obaj, i Zgred i dalkub (pozdrawiam obu panów) jesteście zasadniczy w swych osądach- i tyle

jak patrzyłem na Agrę, to widziałem i to, co Zgred, czyli próbę niekonwencjonalnego rozegrania kontry, i to co dalkub, że jeździec bez głowy

ale chyba koleś oddychał rękawami, chciał się pokazać i nie wyszło
pierwsze koty za płoty
VOO też biegał z brzuszkiem, w środku pola, nie mogąc sobie znaleźć miejsca, a potem zdobył nam mistrzostwo
23piątek, 15, lutego 2019 15:34
Zbyszek
@ Zgred.
Z opóźnieniem, gdyż mam strasznie dużo pracy i ledwo znajduję czas na napisanie czegokolwiek - Twój wpis wspieram i popieram. Senator, wyjątkowo porządny facet , czasami w tym zezwoleniu na dawanie upustu swoim gustom zdecydowanie przesadza. Nie ma zgody na kwestionowanie elementarnej wiedzy, doświadczenia, dorobku tylko dlatego,że ktoś jest ignorantem i nieukiem. Bo to by oznaczało,że równoważny jest hejt z krytyką, normalność z dewiacją. Ja nie wymagam cenzury, bowiem jestem w stanie zrozumieć i usprawiedliwić człowieka piszącego w stanie silnego wzburzenia emocjonalnego i używającego słów,ale głupca nie rozumiem .
24piątek, 15, lutego 2019 20:15
Zgred
@Zbyszku

Za dobre słowo - dziękuję.
Kiedy wczytujemy się w "rozbiegówkę strony" - pt: O NAS, oczywistym jest fakt docenienia i znaczenia polemiki zaproponowanej przez "ojców założycieli" tej strony. Właśnie inność na rynku social mediów jest Jej ogromną zaletą.
Zostawiając szczegóły zupełnie na boku, wartością powinna pozostać polemika, która zawsze będzie clue programu.

Głupiec, prędzej czy później ukarze się głupcem. Natomiast używanie słów, uwłaczających, ubliżających zasadniczo innym ludziom, w moim rozumieniu przyzwolenia, a co dopiero zrozumienia- mieć nigdy nie będą!

Co do naszego @Senatora
Pozostaje z bardzo pozytywnym przekazem, bowiem, ze mną łatwo nie miał Wink i pewnie mieć nie będzie, ale w szacunku pozostaje.
A już tak na zupełnym marginesie - słowo Senator -wobec rzetelności postrzegania rzeczywistości - zobowiązuje...
25piątek, 15, lutego 2019 21:30
świrekwampirek
Cóż za wzruszająca solidarność burakówSmile

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1