A+ A A-

Legia - Miedź 2-0: Iberyjskie gole

Po porażkach poniesionych w dwóch poprzednich ligowych meczach Legia tym razem nie zawiodła i bez większych problemów uporała się z Miedzią Legnica. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Carlitos i Medeiros.

 

Medeiros rozpoczął mecz od pierwszej minuty, podobnie jak Rocha na lewej obronie. W wyjściowej jedenastce zabrakło miejsca dla Agry. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Majecki – Vešović, Jędrzejczyk, Wieteska, Rocha – Medeiros, Martins, Szymański, Cafú, Nagy  – Carlitos. Goście rozpoczęli w składzie: Sapela - Miljković, Musa, Bartczak - Zieliński, Fernández, Santana, Cámara - Román, Forsell, Szczepaniak.

Legia od początku meczu osiągnęła zdecydowaną przewagę i bramka dla naszej drużyny wydawała się być kwestią czasu. W 11. minucie chytrze z rzutu wolnego uderzył Martins, jednak piłka minęła słupek bramki gości. Dwie minuty później Nagy wypatrzył wbiegającego w pole karne Medeirosa. Portugalczyk uderzył z lewej nogi, ale Sapela odbił piłkę. Legioniści dopięli swego w 22. minucie meczu. Po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Carlitosa, który pewnie wykorzystał sytuację. Po bramce napór Legii zelżał. Nasza drużyna miała jednak mecz pod pełną kontrolą, o czym świadczy fakt, że goście do przerwy nie zdołali oddać ani jednego, choćby niecelnego, strzału na bramkę Majeckiego.

Po pierwszej połowie było 1:0. Przewaga Legii nie podlegała dyskusji, chociaż jednobramkowe prowadzenie nie dawało gwarancji końcowego sukcesu.

W drugiej połowie w drużynie gości pojawił się Ojamaa, który zmienił Romána. Już po kilku minutach boisko musiał opuścić Szymański. Nasz pomocnik został bardzo ostro zaatakowany przez Musę i przy upadku doznał kontuzji. Cała sytuacja wyglądała bardzo niepokojąco. Sędzia Złotek nie dopatrzył się w tej sytuacji przewinienia obrońcy Miedzi. Szymańskiego zastąpił Hämäläinen. W 62. minucie Legia podwyższyła prowadzenie. Martins odebrał piłkę Forsellowi, podał do Carlitosa, a szybką kontrę legionistów efektownym strzałem z lewej nogi wykończył Medeiros. Po tej bramce Legia pozwoliła Miedzi na więcej. Majecki został zmuszony do interwencji, po tym jak strzał z linii pola karnego oddał Ojamaa. W 70. minucie Kucharczyk zmienił Medeirosa, a osiem minut później Antolić zastąpił Martinsa. W 81. minucie centymetrów zabrakło Kucharczykowi do tego, by uzyskać trzeciego gola dla Legii. Chwilę później strzał Zielińskiego obronił Majecki. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Legię uratował słupek po tym, jak z rzutu wolnego uderzył Garguła.

Legia nie mogła pozwolić sobie na stratę punktów w rywalizacji z beniaminkiem i swoje zadanie pewnie wykonała. Szkoda tylko, że szczęście nie dopisało kontuzjowanemu Szymańskiemu, który z pewnością źle będzie wspominał ten piątkowy wieczór.

Dyskusja (12)
1sobota, 02, marca 2019 01:47
Senator
Tak wiem, wszyscy piszą jaka ta Miedź słaba, gorszej drużyny na Ł3 nie widzieli etc. Ok słaba ale kto w tej lidze jest dobry wyłączając Cracovię która rzeczywiście na dziś gra inną piłkę niż zdecydowana większość ekstraklasy ?
Mi w pierwszej połowie Legia się podobała, bardzo przyzwoicie wyglądała współpraca Veso z Medeirosem, bardzo aktywny był Carlitos, tak więc twierdzenie sir Gawina bramka była kwestią czasu jest jak najbardziej prawdziwe. Oczywiście jak prawie zawsze , a to ostatnie podanie, a to zły wybór i z dobrej akcji fiasko.
W drugiej połowie Legia niestety zaczęła grać " swoje " co nie przystoi wojskowym. Nie przystoi aby Miedź tak sobie śmiało poczynała, to duży minus tego meczu. Ogólnie jest iskierka nadziei, że jeszcze zobaczymy w naszym wykonaniu fajną piłkę.
2sobota, 02, marca 2019 08:21
CTP
Moje wrażenie po tych pierwszych 4 meczach jest takie, że Legia na chwilę obecną jest w dalszym ciągu w fazie budowy. I to takiej budowy ukończonej w 50%. Wiemy jak grać, gdy przeciwnik posiada piłkę ale tak jakby w ogóle nie zaczęliśmy jeszcze prac wykończeniowych.
Podczas rozgrywania akcji ofensywnych praktycznie każdy piłkarz po przyjęciu piłki dopiero zaczyna się zastanawiać, jaki ma być ciąg dalszy. To kosztuje mnóstwo czasu, podczas którego przeciwnik zazwyczaj odbudowuje ustawienie i rygluje dostęp do swojej bramki. Druga bramka, to klasyczny przykład jak łatwo można zdobyć bramkę, gdy akcja zostaje przeprowadzona odpowiednio szybko.
Niestety, nie mamy takiego piłkarza jak VOO, który oprócz tego, że dysponował odpowiednimi umiejętnościami technicznymi, to jeszcze starał się kierować ustawieniem całej formacji ofensywnej. Nie wiem, być może Sa Pinto powinien tutaj trochę podzielić się władzą i te obowiązki scedować np. na Martinsa. Mnie osobiście brakuje tutaj właśnie takiego piłkarza - zawiadowcy.
Widać, że zespół będąc w takiej właśnie fazie przejściowej próbuje znaleźć alternatywne rozwiązania, czyli SFG i próby zmuszenia przeciwnika do błędu ale na Legię grającą z polotem, to musimy trochę zaczekać, być może nawet do lata.
3sobota, 02, marca 2019 10:32
dalkub
"Druga bramka, to klasyczny przykład jak łatwo można zdobyć bramkę, gdy akcja zostaje przeprowadzona odpowiednio szybko".

No nie wiem ale chyba jednak nie do końca - druga bramka to przykład jak się strzela bramkę z kontry po odbiorze w środku pola i w sumie niedokładnym podaniu, czyli nie tyle akca co presja odrobina przypadku i indywidualne umiejętności strzelającego.

Problem moim zdaniem polega na tym że w każdym meczu Legia gra 1-2 zawodników mniej, albo jest to Kulenović, albo Agra, albo obaj, albo szału dostaje Remy, albo pojawia się kolejny tuz Rocha, który nie dość że generalnie słabo gra w piłkę, to jeszcze w 80 minucie łapią go skórcze, a przecież przyszedł do Legii 2 miesiące temu. Ciągle się zastanawiam kto tych dwóch panów z Portugalii tutaj ściągnął. Czy są to ludzie RSP czy może działu scoutingu.

Medeiros - widać jakość w grze ofensywnej, widać braki w defensywie, za miesiąc będzie jeszcze lepszy bo chyba i jemu zdrowia brakuje, ale on jest o miesiąc krócej niż pozostali stąd ma jeszcze chwilę czasu.
4sobota, 02, marca 2019 10:33
kibic50
Było zimno i niewiele sie działo na boisku. Wygrana Legii bezsporna przez co mam wreszcie spokojny weekend Smile
5sobota, 02, marca 2019 20:23
Senator
@Walles
Mam pytanie.
Sytuację z Szymanskim ja bym zakwalifikował jako nierozważne zagranie zawodnika Miedzi czyli faul. Sędzia nie powinien podyktować karnego w takim przypadku ?
Pytam bo zupełna cisza w tym temacie.
6sobota, 02, marca 2019 20:35
corazstarszy
Dobrze, że w ogóle jest wygrana.

@Gawin
Po tej bramce Legia pozwoliła Miedzi na więcej

Pewnie słabo się znam, ale gra zademonstrowana przez Legię po bramce na 2-0 wyglądała tak, jakby pochłaniała więcej sił niż wcześniej i bardziej sprzyjała złapaniu kontuzji.
Mam nadzieję, że kontuzjowani szybko dojdą do zdrowia i wrócą na boisko. Moim zdaniem, przy kontuzji Sebastiana impet rywala był niewspółmierny do sytuacji. Faulem bym tego nie nazwał, ale grą niebezpieczną i niedostosowaną do potrzeb - tak. Ciekawe, czy komisja ligi zareaguje. Od jakiegoś czasu jest tak, że wszelkie sytuacje z udziałem Legii to gremium rozstrzyga tylko w jeden sposób. Albo, jeśli Legia mogłaby wystąpić w roli poszkodowanego, to uznają, że w ogóle nie ma żadnej sprawy.
Pamiętam jak w finale PP naszego zawodnika zaatakował Piesio. Nie wiem, na co włodarze polskiej piłki czekają. Gra sobie dziś w 1. lidze tak jakby był normalnym piłkarzem.
7sobota, 02, marca 2019 21:28
CTP
Mnie to już nawet nie chce się komentować pracy sędziów w meczach Legii.
Faul był ewidentny i karny jak najbardziej się należał. No, niestety, atmosfera jaką nakręciło nasze rodzime pismactwo spowodowała, że sędziowie po prostu boją się gwizdać na korzyść Legii.
Inna sprawa, że Szymański powinien naprawdę popracować nad siłą, bo na tej pozycji, na której gra taka walka jest na porządku dziennym i nie powinien się tak dać łatwo przewrócić.
8sobota, 02, marca 2019 21:45
Zbyszek
O tym,że można zapytać czy takie drużyny jak Miedź Legnica są potrzebne naszej piłce.
W moim przekonaniu casus Miedzi Legnica jest swego rodzaju papierkiem lakmusowym stanu naszej piłki ligowej i stanu świadomości ludzi o niej piszących.Oczywiście Miedź to tylko przykład,ale charakterystyczny i symptomatyczny.Kiedy prawie wszyscy dziennikarze piszą o naszej piłce ligowej na poziomie ogólnym to lamentują,że nie ma w niej miejsca dla młodych, polskich zawodników,a jest dla marnych obcokrajowców. Gdy natomiast przychodzi do konkretów to takie kluby jak Miedź , Bruk Bet czy Sandecja są mocno chwalone.Być może metamorfoza ma swoje źródła w gościnności włodarzy klubowych Smile. A oto próbka talentu Michała Guza z dwóch kolejnych wydań PS na inaugurację jesieni i wiosny :" Awans Miedzi do ekstraklasy świętowano radośnie jak narodziny dziecka o które starano się bezskutecznie od lat", "Wymarzony dzieciak zaradnych rodziców będzie miał wszystko co mu potrzebne", "Boss Miedzi nauczył się zarządzania klubem. Nie bał się sięgać po ludzi po przejściach jak Petteri Forsell czy Mateusz Piątkowski"., Każdy kto nie ma defektu wybierze bogatszego i większego pracodawcę", "Czasami trafi się taki Fernandez, który z Celty Vigo przyjedzie do dalekiej Polski, albo Santana, przed laty piłkarz rezerw Atletico , któremu tak nie poszło w karierze i życiu ,że chciał zostać strażakiem "."Okazuje się ,że tak budowany klub może działać sensownie na poziomie ekstraklasy ", "Dorobek punktowy Miedzi jest raczej za mały niż za duży. Trudno znaleźć występ w którym zapunktowali,a nie zasłużyli. Natomiast takich, gdy schodzili z pustymi rekami,mimo,że powinni zyskać punkty, dałoby się wskazać kilka".Nieźle napisane, choć nie rozumiem w czym zawód piłkarza ma być lepszy od strażaka,a gdy chodzi o użycie słowa sens to ono sensu nie miało.On widzi sens tam , gdzie go ewidentnie nie ma.Oczywiście łatwo o demagogiczne i populistyczne sformułowania,że nie ma prawie w Miedzi młodych polskich piłkarzy,ale czy to co oni wyczyniają jest naprawdę sensowne czyli czy służy interesowi naszego futbolu?.Jako człek dobroduszny z natury, jestem w stanie zrozumieć,że Miedź dla kilku steranych wiekiem polskich piłkarzy stała się domem dość spokojnej starości. Tu wypada wymienić : Łukasza Sapelę l.37,Grzegorza Bartczaka l.34,Łukasza Gargułę l.38, Wojciecha Łobodzińskiego l.37 czy Mateusza Piątkowskiego l.35 . Tych dwóch ostatnich już w I drużynie nie ma.Bardziej chodzi o to,że Miedź staje się swego rodzaju kolonią różnych, przede wszystkim hiszpańskich niedobitków, gdyż w jej składzie są tacy zawodnicy jak : Marquitos l 32, b. gracz Villarealu B, Realu Sociedad B, Omar Santana l.28 b. gracz Celty Vigo B czy rezerw Atletico, Juan Camara l. 25 b. zawodnik Girondy i Barcelony B, Joan Roman l.26 z epizodami w MC,Bradze i Barcelonie B , Marcos Barrero l.32 b. gracz Villarealu oraz Borja Fernandez l.24 b. zawodnik Celty Vigo B. Do tego zestawu dodano bramkarza z Ukrainy Antona Kanibołockiego l.31 b. gracza Dnipro, Szachtara i ostatnio Karabachu Agdam,Aleksandra Milijkovicza .29 Serba z Partizana, Estończyków Artura Pikka l.26 z Levadii i Bate oraz Henrika Ojaamę l.28 z epizodem w Legii, Bożo Musę l.31 z klubu Slaven Bekipo, Fina Petteri Forsella l. 29 ze szwedzkiego Orebro oraz Tomisława Bozicza l.32 Chorwata grającego już w Wisłę Płock i Łęczycy. Można powiedzieć,ze taka jest rzeczywistość naszej ligowej piłki.. Można równolegle zapytać , czy o to naprawdę w tej zabawie w tę rzekomo polską piłkę chodzi, czy takie praktyki podwyższają jej poziom czy może przeciwpołożnie,a może generują większe zainteresowanie ?. Czy jest to wątpliwym zaspokojeniem ambicji,żeby nie powiedzieć próżności jakiegoś osobnika, na dodatek niedużymi pieniędzmi.Odpowiedz powinna być stanowcza. Taka sytuacja jak w Miedzi jest przerażającym obrazem upadku naszego futbolu. Często zazdrościmy innym krajom,że ich piłka ma sukcesy i budzi żywe zainteresowanie licznej widowni, lecz nie szukamy odpowiedzi. A sprawa jest dość prosta. Gdyż tam przed takimi szkodliwymi praktykami stawiane są bariery.Można by za radami niektórych dziennikarzy jak Kołtonia optować za zmniejszeniem drużyn w ESie np do 12,aby pozostali w niej tylko najmocniejsi i najzamożniejsi. W moim przekonaniu jest do droga donikąd , gdyż gdyby to było panaceum to najlepsi by na nią weszli. My powinniśmy ,albo wskrzesić dawne nasze dobre doświadczenia ,albo naśladować najmocniejszych.W piłce bowiem chodzi o to,aby jak najwięcej ludzi jej kibicowało,a bez mocnych drużyn i prawdziwej konkurencji jest to niemożliwe,oraz o to,aby wchodził do niej kapitał,a ten chce się rozwijać,a w piłce rozwój to awanse.Kiedy gardło awansu jest za wąskie to chęć przejścia przez nie słabnie.W krajach sukcesów piłkarskich rzeczywistą barierę stanowi odgórne narzucenie jako warunku bycia w określonej klasie rozgrywkowej odpowiedniej ilości drużyn młodzików, trampkarzy i juniorów oraz posiadanie zespołu rezerw.Chodzi o to,aby zmusić silne finansowo kluby do szkolenia młodych zawodników jako fundamentu mocy własnego piłkarstwa.Ma to także swój niebagatelny aspekt społeczny, i wychowawczy .Kiedy się produkuje to zdarzają się wyroby wysokiej jakości.ale są i braki. W takiej Hiszpanii klasowi wychowankowie trafiają do dobrych klubów,a wybraki do niższych klas i jak widać również do nas.A jeżeli oni, nie tylko w Miedzi robią za gwiazdy ESy to trzeba się zastanowić, gdzie jest nasza piłka i dokąd zmierza.Natomiast w naszej piłce wszelkie rozwiązania służące jej rozwojowi są przez większość klubów odrzucane, gdyż twierdzą one,że ich na to nie stać.A to z kolei oznacza,że w naszej piłce rządzą najbiedniejsi i najgorsi,a nie najlepsi i najsilniejsi. W ten sposób odbywa się równanie do najgorszych. Nic więc dziwnego,ze nasza piłka stacza się po równi pochyłej. Dawanie Miedzi jako pozytywnego przykładu jest żałosnym żartem i jawnym naigrywaniem się z naszej piłki.

O tym,że kiedyś było jawniej i ciekawiej,ale wcale nie mądrzej.
Z uwagi na swój wiek trudno mi nie oprzeć się wrażeniu,że historia zatacza koło i że prawie wszystko już było. Tym razem na przykładzie sprzed 40 lat odniosę się do myślenia o stylu gry, o zainteresowaniu widzów oraz o roli pieniądza.A to przypomnienie ma związek z nieprzytomnym chwaleniem grającej zubożały i paskudny futbol Lechii, obejrzeniem w otwartym Kanale meczu Lech-Legia przez niecałe 300 tys, telewidzów oraz perorowaniu,że piłkarze powinni grać na nucie patriotyzmu,a pieniądze nie mogą być celem gry.
Przed 41 laty , nasz idol , Kazimierz Deyna został sprzedany do zawodowego klubu angielskiego Manchester City. W nim więcej nie grał, niż grał co wywoływało oburzenie naszej prasy i samego Deyny, który w telefonicznym wywiadzie dla PAP skrytykował futbol angielski. Spowodowało to komentarze w prasie polskiej i angielskiej ,a Kazio mówił tak :" Angielski futbol to przeżytek. W konfrontacji z drużynami kontynentalnymi taki sposób gry się nie sprawdza. Nie ma komu poprowadzić zespołu.Liczyłem,że mnie przypadnie taka rola. Grają szybko , dużo grają górą ,ale konwencjonalnie. Jest to bardzo widowiskowe,ale mało skuteczne.Angielski futbol nie zdaje egzaminu w konfrontacjach międzynarodowych. Z chwilą jednak kiedy piłka angielska stanie się grą koncepcyjną przestanie się podobać.A tu chodzi o kasowość".
Przypomnijmy,że był to 1979 rok,a więc okres tzw, realnego socjalizmu i późnego Gierka.Ton prasy był jednoznaczny.Podkreślano,że tam grają o pieniądze,a nie o prestiż.Podkreślano,że w Polsce stara się wychowywać młodzież w sportowym patriotyzmie,a tam w tej Anglii są to puste dźwięki , skoro liczy się tylko brzęk monety. Stwierdzano,że Deyna wypraktykował na własnej skórze to przed czym bronimy się w naszym piłkarstwie. Słowa Deyny uznano za przestrogę przed pójściem w stronę komercjalizacji.
Dziennikarze w owym czasie sformułowali te uwagi, które w zasadzie przetrwały do naszych czasów.Tylko,że tak naprawdę co one oznaczają.?.
- Celem gry w piłkę nożną jest prestiż ( kraju, narodu, ekipy, właściciela, miast itp) oraz sportowy patriotyzm
- Prestiż ten i patriotyzm realizuje się wyłącznie poprzez wygrywanie meczów, przegrywanie raczej hańbi
- Gra ładna dla oka i lubiana przez publiczność w żadnym wypadku nie może być celem godnym pochwały, jeśli jest nieskuteczna i nie prowadzi do zwycięstwa
- Godna polecenia jest tylko gra wyrachowana, chytra, zajadła, bo tylko ona wiedzie do sukcesu
- Gra w piłkę nożna i w ogóle sport wyczynowy to nie zabawa, lecz rzecz poważna, bo od niej zależy narodowy czy lokalny prestiż
- Angielska publika tego nie rozumie, chce oglądać piłkę ładną i efektowną, nie bacząc na skuteczność, w przeciwnym wypadku nie będzie chodzić na mecze i płacić za bilety
- Uzależnienie stylu gry od wpływów kasowych ( brzęk monety, szelest banknotów) jest godne potępienia jako pozaideowe uleganie bezdusznemu materializmowi
- Małoduszna przyjemność dla masowej publiczności nie może być w żadnym wypadku celem publicznej gry w piłkę nożną . Publiczność i jej gusta nie mogą decydować, decydować powinni ludzie świadomi ideowo-patriotycznych celów gry
- Deyna nie został sprzedany do zawodowego klubu angielskiego dla ohydnego brzęku mamony,ale aby nauczyć Anglików szacunku dla prestiżu i patriotyzmu, aby zaszczepić im te nieznane im ideały
- Akcja Deyny się nie udała, bo Anglicy nie są zdolni do piłki umotywowanej
ideowo czy narodowo i nie troszczą się o swój prestiż. Grają "Pod publiczkę "- czytaj - dla pieniędzy
- Deyna popełnił błąd , pieniądze bowiem nie mogą być elementem decydującym dla którego Polakowi chce się grac w Anglii,a nauczanie Angoli patriotyzmu mu się nie udało
- My w Polsce traktujemy piłkarzy w sposób jedynie właściwy,grają oni nie dla przyjemności, nie dla publiczności,ani dla pieniędzy,ale dla zbiorowego prestiżu.
Ja natomiast powiadam,że bez zmiany takiego nastawienia do naszej piłki , zainteresowanie wobec niej nie wzrośnie.
Można też spuentować,że ryba śmierdzi od głowy, tylko czy to na pewno głowa Smile.

O tym,że Miedź gra modnie i nowocześnie.
Pamiętam jeszcze te czasy kiedy kobiety nie chodziły w spodniach,ale w spódnicach i sukienkach oraz kiedy nosiły kostiumy kąpielowe, głównie jednoczęściowe czyli kiedy,aby zobaczyć kawałek nagiego babskiego ciała trzeba było farta,a dziś, aby zobaczyć na ich tyłkach kawałek materiału trzeba bystrego oka. W piłce naszej kopanej zmiany takie również zachodzą i pewno też na lepsze, aczkolwiek zdania są jak zwykle podzielone.Jednak czy kobieca moda wróci do zaświatów jest niepewne, gdyż dziewczęta lubią demonstrować to co mają najlepsze, tak ustawienia w piłce nożnej meandrują i powroty do tego co było uważa się za nowoczesny rozwój i za postęp oraz za najnowsze osiągnięcia myśli technicznej czyli mody.. Trener Nowak człek, sądząc po jego wypowiedziach, raczej rozważny wpadł jednak na pomysł małpowania nieudacznictwa czyli gry ustawieniem 3-4-3. W tym świecie pozorów pozostaje jednak zawsze czas na pytanie , kogo bardziej zaskoczę, wroga czy siebie.W naszej lidze przed nim byli już tacy milusińscy,że wspomnę o Klafuriczu i Djurdjeviczu,ale słuch o nich zaginął.Mądrzy ludzie powiadają,że systemy nie grają,ale też prawdą jest ,że od lat wejścia taktyki do futbolu grają oni w określonym systemie.A ten 3-4-3 jak każdy ma swoje wady i zalety. Niewątpliwie trójka środkowych obrońców więcej znaczy niż dwójka przy stałych fragmentach gry ,zwłaszcza przy rzutach rożnych.Wadą systemu jest nadmiar graczy w środkowej części pola gry. która o niczym nie decyduje oraz niedomiar zarówno pod własną jak i wrażą bramką .A więc tam,gdzie zapadają kluczowe decyzje dla losów meczu. Tylko jak to zawsze bywa mankamenty gry wynikające z ustawienia trzeba umieć wykorzystać.Niestety Legia grająca ustawieniem 4-2-3-1 koncentruje swe wysiłki na opanowaniu środkowych rejonów boiska.I to tu zamiast zderzenia koncepcji dochodziło mówiąc obrazowo do degustacji kwaśnego wina. Dobre wino pije się z przyjemnością, a kwaśne niekoniecznie.Grę w środkowej strefie jeżeli w niej wykluwają się groźne akcje ogląda się z satysfakcją,ale gdy do niej ogranicza się aktywność boiskowa to tej radochy brak.Co do trenera Nowaka to we wczorajszym meczu mógł czuć się jak dziewica gwałcona przez 100 kozaków mówiąca "Nolens volens",ale czy nasz treneiro czuł się jak jeden z kozaków to tego widać nie było Smile.Ba , nie bardzo było wiadomo czego nasza drużyna w we wczorajszym meczu chciała, bo nasi piłkarze zachowywali się jak by rywala skrzywdzić nie chcieli. Sa Pinto przed meczem powiedział,że musimy zrobić wszystko,aby mecz wygrać. Nie wyjaśnił co znaczy to wszystko. Wszyscy wczoraj widzieli, co można było przewidzieć,że aby wygrać trzeba robić było bardzo niewiele.To tak jak z oglądaniem nagich kobiecych ciał na plaży, wystarczy się nie odwracać.Tu przypomina mi się znany dowcip :" Córeczki wyjeżdżają nad morze i mamusia je napomina : pamiętajcie, bawcie się jak damy. Po paru dniach córeczki piszą : no i najważniejsze mamo, bawimy się jak damy".Ja nie wiem czy piłkarze Miedzi się bawili ,ale że dawali nam to pewne.

O tym,że w naszej grze nie ma radości,ani spontaniczności.
Jest taka legenda o zbóju Madeju, który mocna za grzechy cierpiał,ale za co cierpią nasi piłkarze to tego to ja nie wiem.Po enuncjacjach prasowych sadząc to przyczyną cierpienia jest sama obecność trenera Sa Pinto.Kiedy czytam, bez przyjemności, te kobiece lamenty jaki to ten Sa Pinto tyran i okrutny kat to zastanawiam się pochwalić go czy potępić.Czy ma to realne uzasadnienie czy jest wyrazem odmiennego postrzegania rzeczywistości przez kobiety i mężczyzn o czym mądrze i dowcipnie napisał John Gray w książeczce " Kobiety są z Wenus,a mężczyźni z Marsa".Inaczej mówiąc u mężczyzn inny organ służy do myślenia niż u kobiet.Bowiem poza insynuacjami nie ma żadnego dowodu na to,aby go jako człowieka i trenera dezawuować.
Sa Pinto nie jest żadnym dyktatorem,nie ma żadnej nadmiernej władzy.Ma tyle władzy ile ma każdy trener w każdym normalnym klubie. Przygotowywuje zawodników, ustala kadrę meczową , wysyła do boju grającą jedenastkę, dokonuje zmian w meczu, niegrających sadza na ławie,albo wysyła na trybuny, kieruje sztabem, współdziała przy transferach . Ani nic wielkiego,ani nic nowego.Podobnie idiotycznie brzmią pienia jakoby Legia nie miał stylu gry. Chyba,że ktoś nie wie co takiego ten styl.Otóż Legia za Sa Pinto wypracowała swój styl gry. Można powiedzieć,że on się nie podoba,że Legia gra brzydko,ale nie,że nie ma stylu. Nasz zespół stara się zdobyć bramkę w pierwszych minutach meczu,a potem niezależnie czy to się uda czy nie gra futbol reaktywny i liczy na wykorzystanie błędów rywali. Znacznie korzystniej nasza drużyna prezentuje się kiedy przeciwnik oddaje nam za darmo przestrzeń tak jak wczoraj,a gorzej gdy rywal podejmuje walkę o pole gry.Ja również uważam,że jak na Legię to stanowczo za mało. Wolałbym,aby nasi dominowali,ale też,aby sami mieli radość gry i nam ją dawali. Żebyśmy mieli satysfakcję nie tylko z wyniku.ale i z tego,że obejrzeliśmy widowisko. Wracając do rozważań z drugiego akapitu komentarza to od wrednej gry Angoli chyba coraz bardziej się w naszej lidze oddalamy.
9sobota, 02, marca 2019 21:46
Zgred
@Senator

Pytam jako laik przepisów sędziowania, ale trudno się nie zgodzić z @CTP.
Ty piszesz tak - zagranie zawodnika nierozważne czyli faul...Sędzia nie powinien powinien podyktować karnego w takim przypadku. To zdanie jednak myli. Skoro taki nawet nierozważny faul w każdym innym miejscem boiska - jest ewidentnie do odgwizdania jako faul, to tym bardziej w polu karnym.
10sobota, 02, marca 2019 22:26
Senator
@Zgred moja wina , moja bardzo wielka wina. Zabrakło znaku ?
Już poprawiam.
11sobota, 02, marca 2019 22:52
Zgred
@Senatorze

Dziękuję, pozdrawiam, dobranoc Wink
Czyli rzut karny...
12sobota, 02, marca 2019 23:46
Senator
@Zgred
Dla mnie faul i karny ale poczekam na opinię byłego sędziego piłkarskiego Wallesa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1