A+ A A-
  • iocosus
Senator: "widzieliście drużyny Czesia grające odważny z polotem futbol?" - przyznam się, że Legia pod wodzą Michniewicza, zarówno wtedy kiedy znalazł w środku pomocy miejsce dla Karbownika jak i wówczas gdy zaczął grać z wahadłami Mladenovicem i Juranovicem mnie się podobała. Łba nie urywało, ale moim zdaniem CM wykorzystywał w tamtym momencie zawodników, których posiadał optymalnie i nie była to gra zachowawcza, asekuracyjna. Mladenovic na wahadle został uznany za najlepszego gracza Ekstraklasy, a Juranovic znalazł drogę i do Celticu i do reprezentacji Chorwacji i według mnie jest w tym całkiem spora cząstka zasługi Michniewicza. To sprawiło że zacząłem inaczej na niego patrzeć niż na "kunktatora" z U-21 i ucieszyłem się gdy zastąpił "siwego bajeranta" uznałem że z nim repra ma większe szanse na dobrą i skuteczną grę niż z Portugalczykiem.  Natomiast prawda jest też taka, że Legia w lidze z wahadłami grała faktycznie trójką w linii w obronie i ponieważ miała lepszych piłkarzy starała się zdominować kolejnych rywali i to dobrze wychodziło tak jak Holendrom na poziomie reprezentacyjnym. My na tym levelu z naszym wyszkoleniem piłkarzy z linii defensywnych czujemy się jak Termalica lub Podbeskidzie, które tylko sposobem mogą wygrać z Legią lub Lechem. Tym modus vivendi dla Czesia w grze z silniejszymi jest to co uskuteczniał w młodzieżówce, czyli maksymalne zagęszczenie własnego przedpola, podwajanie asekuracji w defensywie, przesuwanie i przesuwanie aż rywal bijący głową w mur, w końcu tę głowę straci a my po jakiejś ladze i wypadzie do przodu, po jakimś straceńczym rajdzie coś tam strzelimy.  Niestety mam wrażenie że obecnie przed mundialem CM to co było w U-21 chce powielać w dorosłym futbolu. To że rozpisuje kadrę w systemie 3-4-3 moim zdaniem to ściema, bo faktycznie gramy piątką defensorów w linii. Nasze wahadła po stracie piłki przejmują rolę obrońców i niby nic w tym złego na tym ma przecież polegać elastyczność gry z wahadłami, ale w przypadku gry z silnym rywalem, który wywiera na nas presję, to ta piątka w linii w obronie obowiązuje przez większą część meczu. Co z tego że ustawimy piłkarzy z ofensywnymi inklinacjami w bocznych korytarzach jak oni i tak większość sił tracą grając w jednej linii z trójką obrońców i przechodząc do ofensywy mają całą długość boiska do pokonania. Przy tym tacy piłkarze jako obrońcy popełniają proste błędy, czego dowodem choćby ten mecz z Holendrami i oprócz akcji kiedy jeszcze sił starcza to nie ma z nich pożytku ani z przodu, ani z tyłu, ba w tym drugim przypadku mogą narobić więcej szkody. I Zalewski i Frankowski w destrukcji z Holendrami popełniali oczywiste babole.  Gdy do takiej piątki obrońców dodamy jeszcze dwóch środkowych defensywnych pomocników to mamy siódemkę zawodników z dominującymi zadaniami pracy w destrukcji.  Piotr Zieliński w Napoli ma obok siebie Lobotkę a przed sobą jeszcze trzech piłkarzy, w kadrze w taktycznym ustawieniu Michniewicza możliwości rozegrania kończą mu się na dwóch zawodnikach Szymańskim i Lewym  osamotnionym i skrzętnie pilnowanym. Najlepsza nasza akcja powstała gdy mieliśmy z przodu jeszcze Milika oraz Frankowskiego, który świetnie znalazł się w ofensywnym wyjściu do podania z środkowej strefy boiska. Tyle że takich akcji nawet na palcach jednej ręki nie było do policzenia więcej.  Albiceleste: "Żeby jasność była, ja tu nie zamierzam nikogo przekonywać, że Bizon (czy ktokolwiek inny, for that matter) to jest to brakujące ogniwo, które zrobi z Biało-Czerwonych kandydatów do medali." - na podobnej zasadzie nie twierdzę, że zmiana taktyki choćby na pospolite 4-4-2 spowoduje że Meksyk i Argentynę rozniesiemy w drobny pył o Saudyjczykach nie wspominając, ale tak jak z Bizonem nie widzę żebyśmy i jemu i sobie dawali szansę na optymizm. Cóż przed Euro 2016 przegraliśmy z Holandią 1:2, może Dalkub wówczas był większym pesymistą niż ja obecnie, a zatem może będzie dobrze! Wink
This is a comment on "Dwa w jednym"