- gawin76
Iocosusie, PPDA to jest oczywiście fajna statystyka i oddaje w miarę trafnie dominujący model zachowania drużyny w fazie kiedy nie posiada ona piłki, ale podciąganie wskazań z jednego meczu pod konkretną tezę (w tym przypadku - o zmianie taktyki) jest metodologicznie kontrowersyjne
Mecz z Belgią za Czesława, 1:6. Mecz zapamiętany, także przez Ciebie, bo wiele razy do niego powracałeś, jako próba podjęcia gry ofensywnej przez reprezentację Michniewicza. Próba nieudana, która ostatecznie zniechęciła go do kontynuowania działań w tym kierunku. Tylko spójrz na PPDA, przecież ten wskaźnik pokazuje, że my się biernie przyglądaliśmy jak grała Belgia. Rozumiem zatem, że, chcąc zachować konsekwencję, wycofujesz się z tezy, że tamten mecz to była próba podjęcia otwartej gry? I twierdzisz, że taka a nie inna wartość PPDA wynikała z taktycznych założeń trenera, a nie z tego, że Belgowie wybili nam piłkę z głowy, a zrezygnowani piłkarze wywiesili białą flagę?
Mecz przeciw Słowacji za Sousy, 1:2. Najważniejszy na turnieju i ten, który, jak się miało okazać, przesądził nasz los na mistrzostwach. Najgorszy wskaźnik PPDA z naszych meczów na tamtym Euro. Jak rozumiem upierasz się, że taki właśnie był taktyczny pomysł Sousy, żeby akurat Słowakom pozwolić w miarę spokojnie klepać piłkę na ich połowie? I nie było tak, że Polacy nie dojechali na tamten mecz pod względem koncentracji i fizycznej intensywności, a liderzy kadry, na czele z Lewym, wyglądali tak jakby ktoś wyrwał ich z poobiedniej drzemki?
Metodologia to raz. Dwa, że PPDA zupełnie nie obejmuje najpoważniejszych problemów reprezentacji Polski, do których gra wysokim pressingiem się, o dziwo, nie zalicza.
Największy problem mamy z grą w niskim pressingu, w tym wyśmiewanym przez Ciebie przekazywaniu i przesuwaniu w strefie. Nawiasem mówiąc, to potwierdza to co powiedział nam Leśny podczas wywiadu w 2014 roku, że polski piłkarz w momencie wyjazdu na Zachód może nie odstawać od rówieśnika z innego kraju fizycznie czy technicznie, ale prawie na pewno będzie odstawał taktycznie. Taką też narrację poprowadził w swoim podcaście Zachodny, który mówił, że przeciw Chorwacji grało nam się łatwiej, bo ich ustawienie odpowiadało naszemu, było statyczne. Portugalczycy z kolei wymieniali się pozycjami, poszerzali grę i z łatwością gubili nasz średni pressing, bo napastnicy i pomocnicy nie nadążali z przesuwaniem się wszerz boiska. Drugi nasz największy problem to wyprowadzenie piłki, mamy obrońców ograniczonych w tym względzie piłkarsko, nie mamy szóstki, jeżeli nie rzucimy piłki bezpośrednio za plecy obrońców rywala lub jeżeli Zieliński nie będzie jej skutecznie holować przez kilkadziesiąt metrów to jest wszelka szansa, że my tę piłkę stracimy w fazie zawiązywania akcji, a jeżeli będziemy prezentować przeciwnikom bramki tak jak w sobotę i we wtorek to nawet PPDA na poziomie 5,0 nic nam nie pomoże.
Natomiast przyznaję oczywiście, że mecz z Chorwacją był niewątpliwie dobrą rozrywką, a w naszej grze widać było dobrą energię i dużą determinację. To ważne, bo bałem się, że wraz kolejnymi porażkami, z reprezentacji uleci właśnie ta energia i determinacja. Chyba nie ma o tym mowy.
Probierz nie ma już w tym momencie odwrotu, musi doskonalić ten pomysł na grę. Trzeba iść do przodu, ograniczać błędy, eksponować atuty, no i liczyć na to, że nie każdy rywal będzie Portugalią
This is a comment on "Nic do stracenia, dużo do zyskania"

