A+ A A-
  • Zbyszek
Nie wiem jak PT Czytelników ,ale mnie swym oświadczeniem i wczorajszym wychodzeniem niezorganizowane grupy kibiców Legii, które się zorganizowały po to ,aby pójść w sferę czystego absurdu - rozbawiły do łez. Czytając i widząc możemy tylko docenić abstrakcyjny humor organizatorów. Bowiem stwierdzenie ,że ich największym pragnieniem jest co by Mioduski-prezes w krótkich gatkach boisko nawiedził i tyle goli nastrzelał co by Legii Mistrzostwo na tacy dał - jest parodią protestu. W jeszcze nie tak dawnych czasach , niesłusznie zapomnianych, żądano od predzia , aby Tytuł kupił. W tym ambarasie nie wiadomo czy na odcinku żądań nastąpił progres czy regres czyli czy można poważnie żądać od prezesa zdobycia Tytułu ?. Co by swe uroszczenia uwiarygodnić to organizatorzy ogłosili zbiórkę na szmalec co by napadziora jakowegoś zakupić , co by jednak Mioduskiego na boisko nie fatygować. Smile I kibice paradoksalnie rację mają,choć po krętacku ją wyrażają. W istocie bowiem od 2017 roku Legię dotyka syndrom sprzeczności trzech kolizji. Albowiem właściciel i prezes w jednej osobie Dariusz Mioduski posiadł wizję rozwoju klubu jako marki, co jak proza życia ukazuje jak na obrazach Matejki - stoi w sprzeczności z chcicą kibiców. Dariusz Mioduski rozstał się ze wspólnikami Leśnodorskim i Wandzelem , gdyż ci sabotowali jego dążenia do uczynienia z Legi drewnianej , Legii murowanej. Wbrew temu co Mioduski mówi,że futbol jest nieprzeliczalny to ma nadal takie przemożne przekonanie ,że jednak jest ,że można zaplanować, zainwestować, zbudować i sukcesami się radować. Tym fundamentem miał być ośrodek szkoleniowo treningowy z centrum badawczo rozwojowym i jest czołową placówką tego typu w Europie. I w tym LTC odbywać się miała hodowla talentów.Naukowcy co prawda twierdzą,że talent to cecha wrodzona i że można tylko próbować jego nie zepsuć,ale PR ma swoje prawa.W każdym razie zawodniki to nie króliki. Ale przyznać trzeba ,że jak Mioduski tego trynda na nowoczesność załapał to nie ustaje w biegu i był zakupił Skills Lab - drugi w Polsce po Lechu ,ale fikuśniejszy. To ustrojstwo to symulator diagnostyczno-treningowy. Samą metodę treningu sensorycznego z kształtowaniem automatyzmu odruchowego wymodził przed 9 laty Nagelsmann jak trenował Hoffenheim. Jemu do wariancji służył gwizdek i różnokolorowe chorągiewki ,a piłkami rzucali asystenci ,zaś to nasze cudo ma 6 telebimów z programem weryfikacyjno-oceniającym oraz automatycznymi wyrzutniami piłek. Ja nie twierdzę,że gdyby tego LTC i Skillsa nie było to by sukcesy były , ale kibiców to w jakie nieruchomości i w jakie wynalazki inwestuje Mioduski interesuje tyle co zeszłoroczny śnieg. Kibice chcą sukcesu i ja się z nimi solidaryzuję ,w tym sensie ,że domagam się, aby Legia wygrywała z tymi zespołami , które stoją na dole łańcucha pokarmowego . Drugi aspekt tej strony jest taki,że Mioduski jest cierpliwy i wierzy,że sukcesy przyjdą jak nie jutro to pojutrze,a kibice tych sukcesów chcą teraz , dziś. Lecz bojkot tego stanu nie polepszy, tylko jeszcze bardziej spieprzy. Druga kolizja ma charakter wewnętrzny i dotyka istoty wiedzy prakseologicznej związanej z podziałem kompetencji zależnym od hierarchii i stopnia władztwa, tak aby jednoosobowość i jedynoinformacyjność w podejmowaniu decyzji została zredukowana do minimum. Wszyscy naukowcy i praktycy wiedzą,że cechy zarządzania takie jak : planowanie , kierowanie , organizowanie, motywowanie , kontrolowanie i wykonywanie są zróżnicowane zależnie od stanowiska i stopnia odpowiedzialności np. dyrektor planuje, kieruje , organizuje itd. a pracownik wykonuje. Lecz na każdym szczeblu drabiny musi być wbudowany mechanizm kontrolny ,tak przy weryfikacji słuszności decyzji , jak i w procesie realizacyjnym. Sytuacja w której właściciel jest równocześnie "kierownikiem" podważa zasady sprawnego i skutecznego zarządzania i np. panowie Świerczewski czy Jakubas poszli wytyczoną przez naukę drogą.Pewnikiem na wybór Mioduskiego miały wpływ prawdziwe opowieści jak to mianowańcy ITI kradli pieniądze klubu na potęgę. Jednak takie siedzenie jedną dupą na dwóch stołkach jest w dobie obecnej anachroniczne.I w tej podwójnej roli Mioduski się zagubił, bo co prawda przed ponad trzema laty władzę nad drużyną oddał półprezesowi ,ale wybrał do tej roli nieodpowiednią osobę. Po tym błędzie Mioduski jeszcze bardziej utwierdził się w przekonaniu ,że tylko on się nadaje, że tylko on podoła.Również i na tym odcinku kibice przekonania Mioduskiego nie podzielają i domagają się jego ustąpienia , bez podania z czego . Lecz jeżeli ktoś myśli,że Mioduski obgoni Legię jakiemuś frajerowi na lato, to nie znają faceta. On ma poczucie misji, poczucie spełnienia marzenia o wielkości , o znaczeniu - i przedmiotu tej wiary nikomu nie odda. A do tego jest odporny na stres i inwektywy spływają po nim jak woda po kaczce. Trzecim zarzewiem sporu jest różnica w ocenie decyzji kadrowych Mioduskiego , głównie na odcinku trenera. Wszystkie decyzje odnośnie trenera były w ostatnich 8 latach nietrafne, gdyż albo byli to ludzie nieprzygotowani warsztatowo ,albo dogmatycy chcący realizować swe wizje bez pokrycia w materiale zawodniczym. Wydaje się,że nawet doświadczony psychiatra nie byłby w stanie wykryć co kierowało Mioduskim,że aż tak błądził. Chyba ,że był przekunany ,że nie trener jest głównym narzędziem sukcesów ,ale on - Mioduski - sztuk jeden. Z kolei w moim przekonaniu z trenerów polskich do pracy w Legii nadają się tylko : Skorża, Urban i Papszun. A jak nie któryś z nich - to trener zagraniczny , gdzie wybór jest możliwy i niezbyt trudny. Nie sądzę ,aby Legia nie mogła pozyskać warsztatowca , który wie jak to się robi , skoro faworyci do spadku Śląsk i Lechia zatrudnili : Śląsk trenera który 3 razy zdobył Tytuł w Słowenii i raz w Bułgarii,a Lechia trenera,który dwukrotnie pracował w PL z Newcastle , w PS z Leeds, a przez ostatnie 5 lat był asystentem trenera reprezentacji Szkocji. Można się tylko domyślać czemu Feio nadal jest trenerem Legii, ale są to względy pozamerytoryczne. Otóż Feio , tak jak Mioduski głosi pochwałę i wiarę w sens tzw. ciężkiej pracy, że tylko ciężką pracą ludzie się bogacą czyli osiągają sukcesy. Tyle tyle ,że jak widzimy sama wiara gór nie przenosi, ,że słowa czynów nie zastąpią,że nie zmienią muła w konia pościgowego czy obrońcy w napastnika . Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Zespół Puszczy Niepołomnice zajmuje drugie miejsce po Cracovii w procencie wykorzystanych stałych fragmentów gry ( 42%) w stosunku do ilości bramek zdobytych ogółem.Stałe fragmenty gry mają dwa aspekty: atakujący i obronny. Skuteczność realizacyjna zależy od użytych technik wykonawczych,ale głównie od błędów broniących. Jak wiemy mamy do "dyspozycji' takie stałe fragmenty gry jak ; rzut wolny bezpośredni , rzut wolny pośredni, rzut karny, rzut rożny i wyrzut z autu. Wariantów wykonania i rozegrania jest bardzo wiele i zależą one od ich wypracowania w procesie treningowym oraz od technicznych umiejętności piłkarzy . Generalnie to broń drużyn słabszych kadrowo . Bronienie przeciwko stałym fragmentom polega na przewidzeniu jak zostanie on rozegrany oraz adekwatnym przeciwdziałaniu. Jak tego dowodzą symulacje przy odpowiednim zachowaniu broniących wykonawcy stałych fragmentów nie mają szans na ich skuteczne wykończenie.Generalnie stosuje się krycie strefowe , w którym tak samo ważne jest krycie rywali w strefie jak i krycie strefy, bo tylko przy rzutach wolnych i wrzutach autu z dalszych odległości stosuje się krycie każdy swego. Przy czym w obronie z bliskiego wykonania kluczową rolę odgrywa bramkarz , który koryguje ustawienie broniących wyuczone w procesie treningowym. Trener Tułacz za wielkiego wyboru kadrowego nie ma , bo może dobierać ze słabych jeszcze słabszych.Lecz jednocześnie ta jasna konstatacja dowodzi wielką, wręcz główną role trenera w osiąganych przez zespół wynikach. Jestem pełen podziwu ,że Tułacz zaprzecza swemu nazwisku Smile i od 8 lat siedzi w Puszczy Smile i to w samym jej środeczku. Tak po prawdzie każdy trener zespołu walczącego przeciwko Legii ma ułatwione zadanie z ustaleniem planu taktycznego , bo Legia gra tak samo i to samo, w czym jest nie tyle przewidywalna - co przejrzysta. Metoda na Legię sprowadza się do wysokiej strefy co by przeszkodzić w rozprowadzeniu akcji od tyłu oraz uniemożliwić działanie jak walec. Ta taktyka rywali zbyt często jest skuteczna , bowiem zespół Legii nie jest w stanie jednocześnie szybko i celnie operować piłką.Więc albo Legia rozgrywa akcje precyzyjnie, ale wolno ,albo szybko, ale nieskładnie.W ten deseń Legia której kiedyś wszyscy się bali stała się tym na którym zdobywa się punkty.Zespół Puszczy nie zdołał tego uczynić nie z powodu przygniatającej przewagi Legii ,ale z powodu fatalnej organizacji gry obronnej, za dużych odległości pomiędzy formacjami oraz nieumiejętności krycia stref , co powodowało powstawanie dużych luk w obronie, tak w pionie jak i w poziomie, zwłaszcza w środkowych rejonach pola karnego. Trener Tułacz dokonał kilku zmian ,po to, co by odmienić przebieg spotkania oraz jego wynik. Mnie w takim momencie jak widziałem trzy zmiany na II połowę naszła taka refleksja , jak bardzo Legia obniżyła swój prestiż,że trener tak marnego zespołu z budżetem 10 razy mniejszym wkurza się ,że nie wygrywa na Ł3. Dalekośmy zaszli na tej drodze do tyłu . Trener Feio chyba zaczyna myśleć realistycznie , a nie odtwórczo . Mówiąc brutalnie , ci co nie wygrywają muszą zejść z placu boju,a ich miejsce muszą zająć inni wojownicy. W takich sytuacjach preferuje się młodzież, jako inwestycję w przyszłość. Jak to mawiał klasyk to : "Zwycięskiego składu się nie zmienia" ,ale nie tego przegranego. W dotychczasowych spotkaniach naszym zawodnikom brakowało determinacji w atakowaniu bramki rywali , była za to miękkość ,uciekanie z nogami , unikanie siłowych konfrontacji oraz brak było arytmii w rozgrywaniu akcji, w tym zwłaszcza przyśpieszenia w fazie finalizacji. Wczoraj nastąpiła pod tymi względami niewielka poprawa,ale wygraną zawdzięczamy głównie brakowi dyscypliny taktycznej środka obrony Puszczy. Taktyka trenera Tułacza na wywiezienie z Warszawy co najmniej remisu poprzez wysoką strefę okazała się dla Puszczy zgubna. Przy takim nastawieniu rywali zespół faworyzowany powinien zdobyć szybko bramkę co odbiera im wiarę w skuteczność planu gry i tym samym postawi ich na straconych pozycjach.I tak też się stało. Moim zdaniem dwaj młodzi zawodnicy Ziółkowski i Oyedele wykonali swe zadania, co najmniej poprawnie . Nie chcę się skupiać na wadach Ziółkowskiego , tak jak to zrobił dalkub, bo to dzięki jego dobrej grze na pozycji stopera ( wymiatacz) Kapuadi mógł szaleć w polu karnym rywali , a kiedy Kapuadiego zastąpił Jędzrzejczyk to Ziółkowski brał udział w akcjach zaczepnych oraz wbiegał w pole karne Puszczy. Rzeczywiście jest nadpobudliwy i popełnia za dużo błędów,ale gra i nie boi się ich popełniać. Z kolei Oyedele uwolnił Kapustkę od zadań defensywnych i Bartek mógł skupić się na organizowaniu struktury gry w ofensywie . Wydaje się ,że wypożyczenie Kovacevicza było trafnym posunięciem , bo co prawda za dużo pracy nie miał ,ale swoim spokojem napełniał kolegów pewnością siebie. Po raz pierwszy na boisku pojawił się wychowanek Elany Toruń Oliwier Olewiński ( 19 lat) szykowany przez Feio jako zmiennik dla Vinagre. Trener Feio też jak Tułacz dokonywał zmian, bez zmiany ustawienia ,ale za to ze zmianą nastawienia z ofensywnego , na zachowawcze. Najwyższą pochwała dla sędziego jest stwierdzenie ,że był niewidoczny na boisku. Wczoraj Wojciech Myć był,ale jak by go nie było do 58'. W tej minucie popełnił niewybaczalny błąd karząc wykluczeniem z gry zawodnika, który był faulowany. Od blamażu Mycia uratował VAR. W ostatniej pół godzinie meczu Myć jak by zatrzeć babola wykazywał nadmierną, aczkolwiek zbędną nadaktywność. Nie po raz pierwszy ten dobrze wyposażony w teorię arbiter jest za daleko od złożonych sytuacji i wzrok i intuicja go zawodzą. Ja mam zawsze taka matkę-nadzieję, że zespół Legii mający dużo słabszego przeciwnika zacznie funkcjonować w kategoriach obowiązku.Bo nie oszukujmy się ,ale wygrana z Puszcza była takim obowiązkowym obowiązkiem.
This is a comment on "Legia - Puszcza 2-0: Mały krok"