- dalkub
Drugie zwycięstwo w dwóch kolejkach i sześć punktów – po tym, co widzieliśmy wiosną, brzmi to prawie nierealnie. Bramka Zagłębia w 3. minucie mogła nas wykoleić, a drużyna nie spanikowała, tylko od razu wzięła się do roboty i do przerwy miała już wyraźną przewagę.
Najbardziej podoba mi się to, że gole padły z trzech różnych scenariuszy: dośrodkowanie ze skrzydła i główka Zjawińskiego, indywidualne uderzenie Vinagre sprzed pola karnego i klasyczne dołożenie nogi przez rezerwowego w doliczonym czasie. W poprzednim sezonie nie mieliśmy ani jednego pewnego sposobu na strzelanie bramek, teraz mamy kilka.
Niepokoi mnie odcinek od 55. do 70. minuty – poprzeczka Reguły, słupek Nalepy, główka Michalskiego. Przy takiej intensywności pierwszej połowy pewnie nie ma jak tego całkiem uniknąć, ale przy mocniejszym rywalu taki kwadrans może kosztować mecz.
I plus dla ławki: Żewłakow wszedł z animuszem, Biczachczjan z asystą, Adamski z bramką. W sobotę Kielce – zobaczymy, czy ta świeżość wytrzyma trzecią kolejkę.
This is a comment on "Legia - Zagłębie 3-1: Skuteczność w końcówce"

