- iocosus
W debiucie Paulo Sousy z Węgrami w pewnym momencie na placu gry pojawiło się trzech napastników: Lewy, Milik i Piątek wczoraj Marek Papszun również desygnował trzech napadziorów: Adamski, Zjawiński, Winnjuk czyli na wskroś ofensywnie, a mnie piekielnie korci żeby pomarudzic .
Kiedyś Wojciech Łazarek w potyczce z Cyprem przebił Sousę i u niego równocześnie na murawie chyba pół zespołu stanowili „środkowi” atakujący. Zastrzeżenie wobec „środkowych” konieczne, ponieważ chodzi mi o tzw. nominalnych egzekutorów a nie o skrzydłowych, fałszywe dziewiątki, defensywnych napastników. (To ostatnie pojecie to koszmarek.)
Ani, Sousie, ani Łazarkowi, ani Markowi Papszunowi wczoraj, duża liczba napastników w jedenastce nie pomogła, wszystkie mecze zakończyły się remisami.
Co z tego, że na placu są w dużej liczbie nawet uznani egzekutorzy wykańczający akcje zespołu, skoro tych akcji nie ma kto tworzyc? Wolę dynamicznego skrzydłowego z dryblingiem, lub kreatywną dziesiątkę niż multiplikowanego egzekutora.
Cóż Marek Papszun ma inną koncepcję i nadzieję, że Adamski z Winnjukiem to jednak nie są tylko egzekutorzy finalizujący akcje ale i właśnie piłkarze potrafiący je wykreowac. Mhm, oby Diabeł miał rację, a mnie żeby przyszło posypac głowę popiołem, ale jeżeli nasze wieże w napadzie mają wspomagać Reca z Chodyną na wahadłach/skrzydłach, to gdy myślę o finezyjnych akcjach takiego kwintetu to tak jakoś zaczynam się drapać po głowie z chyba niezbyt mądrą miną?
This is a comment on "Cracovia - Legia 1-1: Zniwelowane atuty "

