A+ A A-
  • corazstarszy
a-c10 Co do meczu jeszcze, to dodam, że aby Legia dobiła do statusu średniej ekipy, to potrzebnych było wiele miesięcy wytężonej pracy wielu osób, zwłaszcza Papszuna. Gdy pomyślę, gdzie byliśmy rok temu, za tę średniość jestem wdzięczny. Raków chyba przez wielu był tak postrzegany w sposób, jaki przedstawiłeś. I sam M. Świerczewski - wydawało się, że przewyższa innych trzeźwym spojrzeniem na klub. Jak to czas zmienia często ludzkie sądy. Żal mi Świerczewskiego - ile pieniędzy, serca, starań w to włożył, a teraz patrzy jak mu wszystko marnieje. Jestem zaskoczony tym, że następcom tak źle idzie, choć może nie powinienem pamiętając o kadencji Szwargi, wzorowego ucznia, zawczasu przygotowywanego do objęcia schedy po Papszunie. Pamiętam także Kroczka z czasów, gdy prowadził Cracovię i opinię miałem o jego tam pracy dobrą. Ciekawe myśli na temat stylu pracy Papszuna wyraził nasz legendarny zawodnik i były dyrektor sportowy klubu J. Zieliński w niedawnej rozmowie z Ćwiąkałą. Wygląda na to, że jest to styl tak specyficzny i unikalny, że następcy nie ogarniają. I to martwi, bo i w Legii on kiedyś zakończy pracę. I co wtedy? https://legia.net/news/jacek-zielinski-w-legii-brakuje-jednosci-cierpliwosci-i-konsekwencji/105432 ‘Jest jednak jeszcze jeden aspekt, który nie dotyczy już bezpośrednio jego warsztatu. Niedawno rozmawiałem o tym ze swoim kolegą i zastanawialiśmy się, czy w Legii zdają sobie sprawę z tego, że Marek ma tendencję do bardzo mocnego uzależniania klubu od siebie. Wystarczy spojrzeć na Raków. Kiedy odchodził stamtąd za pierwszym razem, problemy nie pojawiły się natychmiast, ale po pewnym czasie zaczęły być widoczne. Został po nim dobry zespół, być może nawet lepszy niż później, a wielu zawodników znajdowało się wtedy w innym wieku i innej formie. Kiedy natomiast wrócił do Rakowa po raz drugi, po jego kolejnym odejściu wszystko posypało się znacznie szybciej. Moim zdaniem wynika to między innymi z tego, że nie tworzy wokół siebie ludzi, którzy po jego odejściu mogliby przejąć odpowiedzialność za funkcjonowanie zespołu i kontynuować ten model. Albo inwestuje w osoby, które później nie są w stanie tego udźwignąć. W efekcie klub staje się bardzo mocno uzależniony od jednego trenera. Jeżeli podobny proces będzie postępował w Legii, to być może jeszcze nie teraz, ale za jakiś czas klub może mieć ogromny problem, jeśli będzie chciał Papszuna zwolnić albo obrać zupełnie inną drogę. Taka zmiana może okazać się bardzo kosztowna i przez pewien czas mocno odbić się na wynikach sportowych.’