A+ A A-
  • iocosus
Ac-10: „Michała Świerczewskiego zdarzało mi się, także tutaj, stawiać za wzór szefa ekstraklasowego klubu. Rozsądek, cierpliwość, wytrwałość, hojność, no i te słynne „kompetencje, nie reputacje”. A tu wychodzi na to, że chłop miał po prostu mega farta, że postawił na podwarszawskiego wuefistę…” Jeżeli ambicją Michała Świerczewskiego było uczynienie z prowincjonalnego w skali polskiej piłki, bo oprócz królewskiego stołecznego Krakowa, w obiegowej opinii uważanego za zimową stolicę Polski – Zakopanego, to przecież Częstochowa jest duchową stolicą naszego kraju, mhm, obojętnie co piszący te słowa w tym temacie sądzi. W każdym razie jeżeli Świerczewski z klubem z niższych lig chciał udowodnic, że osiągnie polski ekstraklasowy top, to właśnie to zrobił. Reszta to już może być tylko powielaniem tego sukcesu, być może już mniej frapującym i pociągającym. Jeżeli natomiast Michał Świerczewski chciał zbudowac silny klub, stabilny odnoszący sukcesy raz mniejsze, raz większe ale latami oraz żeby ten klub potrafił namieszac również na europejskich boiskach wzorem choćby takiego Bodo/Glimt to obecnie faktycznie ma chyba zagwozdkę ale nie wiem czy karuzela z trenerami to błąd jeden z kluczowych, prawda, ale czy nie wynikający z innych pozornie „mniejszych” błędów. Owszem stabilność w tym i szkoleniowa jest ważna żeby sportowo się rozwijac, ale z bardzo dobrym trenerem, plus wykładając dużą kasę na transfery jak się okazuje przechodząc poszczególne szczeble Mistrzostwo Polski można zdobyć ale już zbudowanie klubu na lata i na europejskie puchary jawi się problemem. Tu trzeba by porównac Raków z tym Bodo/Glimt. Tekst z 2024 roku: Bodo/Glimt i sukces z niczego. Dlaczego udało się nawet na końcu świata, ale nie w Polsce? (weszlo.com) Mhm, ś.p. prof. Janusz Filipak chciał postawic na “swojego” Papszuna i Kjetyla Knutsena z Bodo w jednym tylko, że wybrał Michała Probierza. Natomiast warunki do zbudowania silnego, stabilnego klubu w Krakowie według mnie za kadencji pana profesora były sporo lepsze niż na dalekiej północy Norwegii lub w duchowej stolicy Polski pod wiadomym patronatem. Wikingowie mogą się z nas śmiac z tych naszych żalów i tłumaczeń jaki to mamy klimat mało sprzyjający futbolowi, jakimi to ubogimi krewnymi jesteśmy w zestawieniu z zachodem Europy, z tego że dwóch lub trzech Polaków w klubie z polskiej Ekstraklasy to już jest bardzo dużo, a taka obecna Legia to wręcz ewenement! Ewenementem jest również jednak ilu nastolatków z legijnej Akademii woli szukac ścieżki rozwoju w innych klubach niż w Legii.