A+ A A-
  • gawin76
@ ew. karny Ejże, to przecież nie był ani ewidentny faul, ani bezdyskusyjny błąd sędziego, miękka sytuacja i jeżeli sędzia z boiska puścił to VAR właśnie nie powinien się wcinać, no chyba że chcemy mieć mecze przerywane i analizowane przy każdym dośrodkowaniu w pole karne i piłkarzy z rozmysłem pajacujących częściej niż prosto kopiących piłkę. Nie chodzi tu ani o Legię (o, na przykład ten ancymon Adamski próbował wymusić karnego w poprzedni w weekend w meczu z Wisłą, starając się nieudolnie przykryć fakt, że zepsuł niezłą sytuację), ani o Cracovię, tylko ogólnie o piłkę nożną, chyba w ogóle blisko mi w tej kwestii do stanowiska, o którym pisał Senator w wątku dotyczącym meczu z Wisłą. A w Krakowie już na stówkę nie stało się nic co usprawiedliwiałoby dramatyczny pad Knapa i jego teatralne wicie się po murawie przez około minutę. Ja jakimś wielkim futbolistą nie byłem, ale piłkę kopać dla sportu uwielbiałem, być może z tego względu typ Knapopodobny (o dziwo spotykany nie tylko w Ekstraklasie, ale także na podwórkach i boiskach szkolnych Very Happy) zawsze budził we mnie szczególny niesmak. @ Papszun, Świerczewski i Zieliński Nie jest to takie znów rzadkie, że w procedury wierzy się bardziej niż w człowieka, całkiem często myli się także szczęście z fachowością Wink Ale i analogicznie pech czy błąd nie równa się natychmiast jakiejś dyskwalifikującej amatorce. Świerczewski po prostu dostał (dostaje) nauczkę i lekcję pokory, której raczej się nie spodziewał, pytanie co z tym zrobi, do jakich konkluzji i działań ostatecznie go to pchnie. Wiadomo, że w Rakowie mierzy się z pewnymi obiektywnymi ograniczeniami i gdyby ten projekt padł to mas, powiedzmy sobie szczerze, ten fakt nie poruszy, ale jednak szkoda by było, bo my potrzebujemy silnych klubów, a Raków bezdyskusyjnie stał się takim. Myślę, że dla Świerczewskiego jest zatem jeszcze nadzieja, czy jest dla Jacka Zielińskiego, tego niestety nie wiem. Chciałbym dostrzec w nim jakąś głębszą samokrytyczną refleksję, której chyba nie dostrzegam, i nie chodzi tu nawet o tekst o Papszunie, choć akurat ta obserwacja o uzależnieniu ma niską wartość merytoryczną, tzn. jaki szef, pracując w określonym środowisku X lat, narzucając określoną etykę pracy i odnosząc przy tym sukcesy, nie uzależnia tak naprawdę od siebie tej organizacji?