- Kategoria: MS2014
- gawin76
Dzień osiemnasty: Twardy orzech do zgryzienia
Mecze drużyn europejskich z afrykańskimi w 1/8 finału mistrzostw świata w Brazylii przyniosły zwycięstwa faworytów, którzy jednak musieli ciężko zapracować na awans do ćwierćfinału. Francja pokonała Nigerię 2:0 po bramkach zdobytych w ostatnim kwadransie gry. Jeszcze więcej wysiłku w zwycięstwo musieli włożyć Niemcy, którzy po dziewięćdziesięciu minutach remisowali 0:0 z Algierią. Dopiero w dogrywce zdobyli dwie bramki, tracąc tylko jedną. Niemcy i Francja zmierzą się w meczu ćwierćfinałowym w piątek o 18:00.
To był kolejny piękny, emocjonujący dzień na brazylijskich mistrzostwach świata. Patrząc na pary skojarzone w rywalizacji o awans, można było obawiać się, że widowiska będą jednostronne, a losy zwycięstwa zostaną szybko rozstrzygnięte. Nic z tych rzeczy.
Łatwo nie mieli już faworyzowani Francuzi, którzy długo nie mogli znaleźć sposobu na aktywnych, agresywnych Nigeryjczyków. Reprezentanci Francji mieli ogromny kłopot z konstruowaniem ataków i zepchnięciem przeciwnika do obrony. Nigeria grała bez respektu, atakując Francuzów w każdej strefie boiska. Mecz był wyrównany, a nigeryjskie skrzydła, które z dobrej strony pokazały się już w meczach z Bośnią i Hercegowiną oraz Argentyną, straszyły kolejnego przeciwnika. Dołączając do Musy i Mosesa, do boków boiska zbiegali Emenike i Odemwingie, stwarzając przewagę liczebną i niepokojąc francuską defensywę dośrodkowaniami i strzałami z dystansu.
Nigeria nie była jednak w stanie wytrzymać dziewięćdziesięciu minut na takiej intensywności. Okazało się, że plan gry nakreślony przez trenera Keshiego był zbyt ambitny. Im bliżej było do końcowego gwizdka sędziego w obu odsłonach meczu, tym wyraźniej do głosu zaczynali dochodzić Francuzi, którzy zaczynali wreszcie utrzymywać się przy piłce i wymieniać podania. Kluczowa dla losów meczu okazała się zmiana Olivera Giroud na Antoinne Griezmanna. Benzema zajął miejsce na środku ataku, a Griezmann, który wszedł, jak to się mówi, 'na podmęczonego przeciwnika' swoją ruchliwością odmienił statyczną francuską grę w ataku, przy okazji niejako 'odblokowując' Valbuenę. Bramki dla Francji były kwestią czasu.
W drugim meczu dnia Niemcy mieli łatwo wziąć kolejną przeszkodę na tym turnieju, ale zwycięstwo nad Algierią kosztowało podopiecznych Loewa mnóstwo nerwów i wysiłku. Dlaczego tak się stało? Z pewnością po części na skutek nieskuteczności Niemców w polu karnym Algierii. Rais przyciągał piłkę niczym magnes, w wyśmienitych okazjach zawodzili między innymi Goetze i Mueller. Bramka zdobyta niemal natychmiast po rozpoczęciu dogrywki nie była skutkiem tego, że Algierczycy rozkojarzyli się i stracili koncentrację, lecz tego że Niemcom wreszcie udało się sfinalizować atak, jakich tego dnia było wiele.
Na wysoką atrakcyjność meczu wpłynęła jednak nie tylko dramaturgia związana z odpowiedzią na pytanie czy Niemcy wreszcie coś wcisną, ale i postawa reprezentacji Algierii, która nie ograniczała się do defensywy, cały czas szukając szansy na skontrowanie reprezentacji Niemiec. Trener Halihodzić doskonale przygotował swój zespół do rywalizacji z wielkim rywalem, a plan skontrowania Niemców mógł się powieść. Niemcy nie kalkulowali, nie czekali na błąd przeciwnika, ustawili się w swoim stylu bardzo wysoko, nie zostawiając przestrzeni między formacjami. Ta przestrzeń była dopiero między obrońcami a Neuerem. Algierczycy kilka razy mogli to wykorzystać i wyjść 'sam na sam' z niemieckim bramkarzem, ale Neuer był tego wieczoru fenomenalny, i to nie na linii, a przed polem karnym, gdzie imponował perfekcyjnym 'czytaniem gry' oraz... przygotowaniem szybkościowym.
Kto jest faworytem w meczu Francji z Niemcami? Piekielnie trudne pytanie. Francuzi wydają się być drużyną bardziej wyrównaną, pozbawioną słabych punktów, których w reprezentacji Niemiec można doszukiwać się np. na bokach obrony, choć jeżeli do zdrowia wróci Hummels, przesunięcie Boatenga na prawą stronę defensywy może zniwelować ten problem. Z drugiej strony, środek pomocy reprezentacji Niemiec dysponuje z pewnością znacznie większą siłą od tego co może zaproponować francuska trójka Cabaye, Matuidi, Pogba, mimo że ostatni z wymienionych rozwija się w sposób fantastyczny, a przecież to zawodnik zaledwie 21-letni.
Dziś ostatnia odsłona meczów 1/8 finału - oby nie odstawała poziomem od tego, co oglądaliśmy dotychczas! Skazani na pożarcie Szwajcarzy spróbują zaskoczyć reprezentację Argentyny, a Belgia przejdzie prawdziwy test, mierząc się w meczu o ćwierćfinał z reprezentacją Stanów Zjednoczonych.


Wg mnie jest taka reprezentacja. Jednak wszyscy nasi piłkarze musieliby zagrać na "pełnej ....mocy" Szczególnie miłośnik "Jumpa"
To reprezentacja dziennikarzy.
Za to zupełnie inaczej zagrała Algieria, która zupełnie oddała pole "Germańskim najeźdźcom". Skupiając się na perfekcyjnej, twardej obroni i błyskawicznych kontrach. Kurcze, wciąż mam wrażenie, że gdyby nie genialny libero naszych zachodnich sąsiadów, Manuel Neuer to moglibyśmy być świadkami wielkiej sensacji. Nie byliśmy, trochę szkoda, ale trzeba przyznać, że niemiecka maszyneria wzbudza szacunek. I tylko celowniki ktoś im przed meczem rozregulował, wydaje się, że Krystyna Pałka mogłaby Niemcom coś o tym powiedzieć.
Może ilość udawaczy się zwiększyła choć ja bardziej sądzę że coraz lepsza technika telewizyjna, co raz lepsze telewizory pozwalają wychwytywać coś co drąży piłkę od lat. O dziwo (a może i nie) upór władz piłkarskich jest niezmienny co do wprowadzenia powtórek. Czyli bardziej nadal bardziej opłacają się wałki niż kompromitacje wyłapywane raz za razem przez kamery.
Miejsce naszej rozmowy jest tam gdzie ją prowadzimy. Ewentualnie jeśli lękasz się, że tam nie zajrzę to można ją przenieść w miejsce luźnych dyskusji o piłce, czyli Na Aucie. Trzymajmy się tego porządku. Idea jest taka, że zakładane tematy są po to aby trzymać się poruszanych w nich wątków.
Co do powtórek to jestem przekonany, że wyeliminowanie oszustów byłoby zdecydowanie skuteczniejsze i bardziej oczyszczające, niż wprowadzenie powtórek. Niestety wtedy też wspomniane wałki byłby o wiele trudniejsze.
Piłkarze piłkarzami, ale jest też kwestia trenerów, taktyki.
My od dawna zawodzimy w grze defensywnej, a to teraz podstawa. Źle bronisz - kończysz jak skończyła na tym turnieju Portugalia i nawet boski Cristiano (nie wspominając o nas i Jump Robercie) nic nie pomoże. Poza tym to co widzimy na tych mistrzostwach to jest niesamowita walka na rozmaite rozwiązania w ataku, prawie każda reprezentacja ma jakiś pomysł na siebie, ulubiony sposób prowadzenia akcji, zawzięcie dąży do jego realizacji. Z tej różnorodności popartej wiarą we własne umiejętności biorą się tak piękne i emocjonujące mecze.
Akurat Lewego jestem w stanie wyobrazić sobie w tym towarzystwie, ale Nawałkę czy Fornalika kurczę jakby mniej
Jest natomiast duża różnorodność taktyczna i ogólnie bardzo dobre przygotowanie pod turniej. Kto nie trafił z formą czy ustawieniem - natychmiast przepadł w fazie grupowej.
Zapewne tacy koneserzy jak Czesław Michniewicz ożywiają się dopiero podczas meczów w rodzaju Paragwaj - Japonia z turnieju w RPA czy od biedy Włochy - Urugwaj z tych mistrzostw. My, zwykli śmiertelnicy raczej tego nie pojmiemy
Na marginesie szkoda że w jednej z ostatnich akcji, chyba jeszcze przy stanie 1:0, kiedy chyba Slimani dostał prostopadłą piłkę to niestety Algierczyk wyglądał wtedy już jak ja po wejściu na górkę Szczęśliwicką
Jasne, być może faktycznie nie znam się "ni w ząb" i stąd moje zachwyty. W końcu w piłkę nie grałem (to bardzo ważne ostatnio wyznanie), to co ja o niej wiedzieć mogę. Jednak dla mnie, sama taktyka ma podobne znaczenie jak jej realizacja i pomysł na tą realizację. Te mistrzostwa stoją pod znakiem perfekcji w wypełnianiu założeń przedmeczowych. W zasadzie wygrywają nie tyle zawodnicy, co przygotowane wcześniej pomysły na dany mecz. Wspomniana przez Ciebie Portugalia miał jeden pomysł, który zawiódł kompletnie, brak kolejnych doprowadził do klęski naszpikowanego gwiazdami zespołu. Podczas gdy nie posiadająca piłkarzy o uznanych nazwiskach Kostaryka, szleje w fazie pucharowej mistrzostw. Może fakt, to żadna nowinka, a jednak aż taki nacisk na perfekcyjną realizację założeń niektórych bardzo zaskoczył. No może poza Włochami, którzy realizację własnych założeń zaskoczyli się sami. Dla minie szkoleniowo to niesamowita impreza, pokazująca jak mgliste pojęcie o własnej pracy mają nasi rodzimi fachowcy.
Z którą reprezentacją, występującą na boiskach w Brazylii wygraliby nasi reprezentanci" (...)
To reprezentacja dziennikarzy.
Eee... Kowalewski w bramce. Na stoperze jeden Żewłakow. Do pary można by mu dorzucić Kurowskiego. Nawet jeśli w piłkę grać nie umie, to już tam Michał by go jakoś poustawiał, a takiego wzrostu w polu karnym (i swoim, i cudzym) lekceważyć nie sposób. W ataku tercet Gilewicz-Mielcarski-drugi Żewłakow. I jeszcze Kosowski na skrzydle. Ojjj, mocno by się musiały nasze dżampy spinać. A gdyby kadrę dziennikarzy dobierać spośród wszystkich "ekspertów" obecnych na tym Mundialu bez względu na ich narodowość, to cóż... nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!
A poważniej: smutno mi to pisać, ale z obecności naszej kadry na tym turnieju korzyść mogliby odnieść jedynie Kameruńczycy, którzy z miejsca przestaliby być jedyną ekipą nie pasującą do reszty towarzystwa.
@ Gawin:
Akurat Lewego jestem w stanie wyobrazić sobie w tym towarzystwie, ale Nawałkę czy Fornalika kurczę jakby mniej
No czekaj. Ale co, przepraszam, takiego niedostępnego dla Nawałki, czy Fornalika pokazali - nie przymierzając - Santos i Halihodzić? Kazali swoim chłopakom trzymać bliskość w obronie, asekurować się nawzajem, a po przechwycie cisnąć długą lagę na szybkich skrzydłowych/wysokiego napastnika. Nie, jestem absolutnie jak najdalszy od deprecjonowania osiągnięć panów F.S. i V.H. Było nie było, obaj zanotowali ze swoimi drużynami historyczne sukcesy, wyszli z grup, a do ćwierćfinału zabrakło im tyci-tyci. Chodzi jedynie o to, że czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze i nie każdy musi od razu zostać Aime Jacquetem. Zwłaszcza, gdy do dyspozycji ma nie Zidane'a, Djorkaeffa, Petita i Deschampsa, a - z całym ogromnym szacunkiem - Manolasa, Karagounisa, Feghouliego i Slimaniego.
A właśnie, tak a propos dwóch ostatnich - widziałeś zachowanie Algierczyków po meczu? Nie wiem, czy każdy, ale gruba większość z nich podeszła z podziękowaniami do trenera. I gotów jestem postawić kwartalną pensję na to, że żaden z Lisów Pustyni nie pobiegnie po urlopie do jakiegoś algierskiego Błońskiego i nie będzie obrzucać Halihodzicia odchodami...
@ Monrooe:
Nie żebym tak po całości przeczył, acz moim zdaniem jednak póki co jeszcze większą rolę od taktycznego pomysłu odgrywa zaangażowanie. Chęć do zrobienia czegoś ekstra, nie w sensie jakichś głupawych fajerwerków technicznych, a wylania tych dodatkowych 250ml potu. I dlatego właśnie zupełnie naszej kadry na tym Mundialu nie widzę. Trenerzy? Będę się upierał - nie gorsi od średniej. Piłkarze - technicznie nawet może od średniej lepsi. Niestety, zaangażowanie leży i kwiczy.
Powiedz mi, kiedy ostatnio widziałeś Biało-Czerwonych grających tak, jak wczoraj Algieria? Chodzi mi o cały zespół, pełną jedenastkę, nie jakieś pojedyncze przebłyski. Mnie się kojarzą jakieś pojedyncze momenty za Janasa, który chyba zresztą był ostatnim polskim selekcjonerem z autentycznym pomysłem na zespół. I wtedy właśnie chyba byliśmy najbliżej nawiązania jakiejkolwiek sensownej rywalizacji z czołówką. Ale to było, tak lekko licząc, z dziesięć lat temu...
Mistrzostwa pod względem taktyki są bardzo ciekawe, co jednocześnie nie oznacza, że stosowane na nich rozwiązania taktyczne są w jakiś sposób przełomowe. W "Sztuce Futbolu" Wydawnictwa Kopalnia Jonathan Wilson stwierdził, że piłka reprezentacyjna jest kilka lat do tyłu w stosunku do klubowej, jeśli chodzi o nowinki taktyczne - i tak przecież jest z robiącym furorę w Brazylii zestawieniem z trójką środkowych obrońców i dwójką wahadłowych na bokach, które dobrze znamy już choćby z ligi włoskiej czy (w mniejszym stopniu) angielskiej.
Ważniejsza wydaje mi się zdolność reagowania na zmianę boiskowej sytuacji przez trenerów. To w dużej mierze dzięki kunsztowi van Gaala Holendrzy już trzy razy odwrócili losy meczów, w których przegrywali. Zbytni dogmatyzm w tym względzie z pewnością nie popłaca i również dlatego tak bardzo cieszą mnie doniesienia z Gniewina, według których Legia ćwiczy różne warianty boiskowych zachowań i różne ustawienia taktyczne. Taka elastyczność bardzo nam się w nadchodzącym sezonie przyda.
Czekaj, czekaj, jak to szło? A, już wiem: płynąć pod prąd nie zawsze oznacza płynąć do źródła