- Kategoria: MS2014
- gawin76
Dzień dwudziesty czwarty: Brązowa Holandia
Przedostatni dzień mistrzostw świata w piłce nożnej przyniósł kibicom 'niechciany' mecz o trzecie miejsce. Holandia pokonała Brazylię 3:0. Obserwując radość trenera van Gaala i jego zawodników po trzeciej bramce dla Holandii, trudno było uwierzyć, że po półfinałowej porażce z Argentyną z holenderskiego obozu płynął przekaz krytykujący konieczność rozgrywania 'małego finału'. Brazylia niestety nie wykorzystała szansy na zmazanie fatalnego wrażenia z porażki 1:7 z Niemcami.
Patrząc na rzecz z czysto kibicowskiego punktu widzenia, bez wątpienia trochę dziwi upór, z jakim FIFA podtrzymuje tradycję rozgrywania meczów o trzecie miejsce. Chyba nikt nie zgłaszałby reklamacji, gdyby po meczach półfinałowych przyznawano dwa komplety brązowych medali. Cóż, kiedy nie wiadomo o co chodzi... Trzeba jednak przyznać, że skutki konsekwencji światowej federacji są przeważnie dość widowiskowe. Uczestnicy meczów o trzecie miejsce ze zrozumiałych względów nie są w stanie utrzymać wcześniejszego poziomu koncentracji, a trenerzy chętnie dają pograć rezerwowym. Mecze nie stoją może na przesadnie wysokim poziomie, za to sytuacji strzeleckich i bramek w nich nie brakuje. A wygrywa zwykle ten, kto bardziej chce wygrać.
Czy wczoraj potwierdziła się ta prawidłowość? Nie do końca, bo przecież nie sposób uwierzyć, żeby Brazylijczycy nie chcieli zrehabilitować się po klęsce z Niemcami. Na zwycięstwie na pewno zależało im nie mniej niż Holendrom. Ale jak trudno było drużynie Scolariego pozbierać się po wtorkowym laniu, mogliśmy przekonać się już w trzeciej minucie meczu. Drżące nogi Brazylijczyków sprawiły, że Robin van Persie z łatwością przyjął piłkę pod kryciem i uruchomił sprintującego zza pleców obrońców Arjena Robbena. Czy po faulu Thiago Silvy powinien być rzut karny czy rzut wolny, tego w pierwszej chwili trudno było być pewnym, natomiast czerwona kartka dla brazylijskiego obrońcy wydawała się tak oczywista jak dwa plus dwa równa się cztery. Sędzia z Algierii oszczędził Thiago Silvę i ograniczył się do żółtej kartki, ale gospodarzom turnieju nie zdało się to na wiele.
Przyznam, że nie doceniałem Neymara i jego roli dla reprezentacji Brazylii. Widziałem tego zawodnika w akcji wiele razy i niemal za każdym razem myślałem sobie, ze jeżeli on ma być jednoosobową receptą na sukces, to znaczy, że wiara w cuda jest w brazylijskim narodzie jeszcze powszechniejsza niż się wydaje. Ale ofensywna impotencja Brazylii pozbawionej Neymara dowodzi, że ktoś taki był tej reprezentacji naprawdę niezbędny. Pal już sześć czy ze względów czysto piłkarskich, czy raczej mentalnych albo i metafizycznych. Świadomość niemocy w ataku źle wpływała na resztę drużyny, bo trudno inaczej wytłumaczyć sobie fakt, że tak fatalnie broniła reprezentacja, która ma obrońców pokroju wzmiankowanego Thiago Silvy, Davida Luiza czy Dantego i która teoretycznie powinna być w stanie zaryglować środek pola całym zastępem solidnych defensywnych pomocników.
Holandia zaskoczyła na tych mistrzostwach, chociaż można zastanawiać się czy zaskoczenie nie ma swoich źródeł w perspektywie wypaczonej przez przeszłość reprezentacji Holandii, drużyny zwykle przecież naszpikowanej gwiazdami światowego formatu. Patrząc na dzisiejszą reprezentację Holandii, można faktycznie wybrzydzać, że jest tam 'tylko' dwóch zawodników najwyższej światowej klasy (Robben i van Persie), 'tylko' dwóch świetnych piłkarzy, którzy swój najlepszy czas mają już prawdopodobnie za sobą (Kuyt i Sneijder) i cały zastęp solidnych futbolistów bądź w najlepszym piłkarsko wieku, bądź dopiero u progu wielkiej kariery. Wzdychając do Stama, Cocu, Bergkampa i Kluiverta można łatwo zapomnieć, że awansując do mundialu, Holendrzy wyszli z grupy eliminacyjnej, w której rywalizowali między innymi z Turcją i Rumunią, z imponującym dorobkiem dziewięciu zwycięstw i zaledwie jednego remisu.
Nie wygrywa się na jednym turnieju 5:1 z Hiszpanią, 2:0 z Chile i 3:0 z Brazylią tylko dlatego, że ma się szczęście i van Gaala na ławce. Holendrzy mieli drużynę - a to w piłce reprezentacyjnej czynnik o szczególnej wartości. Inną sprawą jest odpowiedź na pytanie kto z holenderskich młodych wilków, które za chwilę zostaną zapewne porwane przez kluby z bogatszych lig, nosi w tornistrze buławę lidera reprezentacji. Bo wyżej wspomniani Robben, van Persie czy Sneijder młodsi już nie będą.
Dziś ostatni akord brazylijskiego mundialu. Najważniejsze zadanie dla kibica na niedzielę - nie zapomnieć że mecz Argentyny z Niemcami rozpoczyna się już o 21:00!


równymi sobie bądz słabszymi robili różnicę.Z drużynami perfekcyjnie poukładanymi i bez słabych punktów już jeden zawodnik wiele nie pomoże.
Oskar w meczu z Holendrami był jednym z lepszych na boisku ale cóż z tego jeśli inni podawali wprost na głowę ,nogę rywala.
Co do Holandii to trzeba zauważyc ,że idealnie się czuli w kontraktakach, dziwne to nie jest jeśli się ma błyskawicę Robbena. Z drużynami umiejącymi się bronić już tak dobrze Holendrom nie szło, choć ich trzecie miejsce dla mnie jest jak najbardziej ok czyli zasłużone.
Dziwna sprawa natomiast z Robinem van Persim, kapitalna bramka i więcej o gościu nic nie da się powiedzieć może prócz tego ,że w d.. miał pozycje sploną.
Czy bramka strzelona przez sędziego ustawiła mecz? jeśli już to druga też strzelona przez sędziego. Holendrzy mogli się cofnąć i stosować ulubiony kontatak, Brazylijczyczy jednak zbyt słabi aby cokolwiek zrobić. Czyli nawet gdyby obyło się bez prezentów Holandia moim zdaniem i tak by ten mecz wygrała bo była zespołem bardziej klasowym.
poprawiłem