- Kategoria: Puchar Polski
- Walles
Wspomnień czar... PP '56

A.D. 1956
Puchar Polski Nr 2
.
Na dłuższy wstęp dotyczący realiów roku 1956 oraz opisujący ówczesnego trenera wojskowych Ryszarda Koncewicza pozwoliłem sobie we wpisie "Wspomień czar... MP'56". Teraz przytoczę dodatkowo słowa przelane na papier przez „Faję”, dotyczące zespołu CWKS Warszawa i opublikowane w książce wydanej z okazji 50-lecia istnienia klubu – „Legia. 50 lat 1916-1966” .
”Bardzo często w rozmowach o piłce nożnej tematem dyskusji jest problem, której drużynie klubowej należy przyznać pierwszeństwo na przestrzeni naszej historii piłkarskiej. Padają przy tym najczęściej nazwy Cracovii, Pogoni Lwów, Ruchu, Górnika Zabrze, a więc zespołów, które w pewnych okresach swojej działalności nadawały wyraźny ton całemu piłkarstwu, narzucając mu specyficzny styl gry, naśladowany z mniejszym lub większym powodzeniem przez innych. Zespołów, w których szeregach grało wielu doskonałych piłkarzy, reprezentantów kraju, które zdobywały tytuły Mistrzów Polski i rozsławiały piłkarstwo nasze poza granicami. Aż tyle trzeba zasług, aby wejść do grona tych, o których kroniki pisały i fama głosiła jako „najlepszych”. Ostateczny na ten temat wyrok nigdy nie zapadnie. Niewymierność tej dyscypliny sportu, brak możliwości konfrontacji Pogoni z lat dwudziestych, Ruchu z lat trzydziestych z obecnym Górnikiem nie pozwalają nikomu na bezbłędne, w pełni uzasadnione, nie podlegające żadnym wątpliwościom wytypowanie tego najlepszego zespołu. Obok oceny fachowej niemałą rolę odgrywa tez sentyment, powiązania uczuciowe z jakimś okresem, miastem, nazwiskami zawodników itd. (...) Nie bierzcie więc i mnie za złe, drodzy czytelnicy, jeśli przypomnę o zespole, który w pewnym okresie naszej historii piłkarskiej wysunął się zdecydowanie na pierwsze miejsce i był wykładnikiem poziomu i wartości polskiej piłki nożnej. Chodzi o zespół WKS Legia Warszawa, w latach 1950-1957 występujący pod firmą CWKS. Jako trener „wojskowych” w latach 1956-1958 pragnę skoncentrować się szczególnie na roku 1956, okresie pełnej dojrzałości drużyny, jej dużych sukcesów w rozgrywkach krajowych i wojażach zagranicznych. (...)
Mocna pozycja CWKS w piłkarstwie polskim otworzyła mu drogę na zachód Europy. Śmiało można stwierdzić, że drużyna warszawska na równi z Honvedem i Duklą Praga stała się pożądanym zespołem na boiskach Francji, Belgii i NRF, a jej postawa i liczne zwycięstwa (...) przyczyniły się do poprawienia opinii o naszej piłce nożnej.(...)
Na czym polegała siła zespołu?
W pierwszym rzędzie na tym, ze wszyscy zawodnicy tworzyli wyrównany pod względem umiejętności piłkarskich kolektyw. Nawet ci początkowo słabsi potrafili w pewnym okresie wyrównać swoje braki i dostroić się do gry całego zespołu. Doskonała gra Szymkowiaka w bramce, duże umiejętności techniczne, odpowiednia twardość i bojowość wszystkich trzech obrońców (Mahseli, Grzybowski, Woźniak), pracowitość i dojrzałość gry pomocników (Strzykalski, Zientara) oraz popisowa gra ataku, oparta o wysokie umiejętności techniczne Brychczego i Kowala, przebojowość i dyspozycję strzałową Kempnego i Pohla stwarzały możliwość prowadzenia gry ładnej dla oka, a równocześnie skutecznej.
Zespół grał przeważnie w klasycznym ustawieniu systemu „trzech obrońców”, gdzie decydujący o grze czworobok w środku pola tworzyli Strzykalski-Zientara-Brychczy-Kowal. Nieobce mu były jednak inne warianty. (...) I tak dość często stosowano, z silnymi zespołami zagranicznymi, grę z tak zwanym wymiataczem. Role tę z zasady powierzano Słaboszewskiemu. Kilkakrotnie zespół występował w ustawieniu z trzema pomocnikami i czterema napastnikami, co według dzisiejszej nomenklatury nosiłoby nazwę 1-3-3-4. (...) Te próby szukania najwłaściwszych rozwiązań taktycznych dowodzą, że zespół był do nich dojrzały i nie poprzestawał na tym, co już umiał, lecz systematycznie dążył do coraz wyższego poziomu. Wykładnikiem umiejętności zespołu i poszczególnych zawodników były nie tylko wyniki osiągane na boiskach krajowych i zagranicznych, ale też wybitny udział zawodników CWKS w reprezentacji Polski, do której powoływano przeciętnie 6-8 piłkarzy (Szymkowiak, Masheli, Woźniak, Strzykalski, Zientara, Brychczy, Pohl, Kempny, Kowal).
Nie obeszło się jednak bez cieni. Do takich należał brak zrozumienia wśród niektórych zawodników zadań i obowiązków sportowca wysokiej klasy na odcinku sportowego trybu życia. (...) Co gorsze zaczęło być az nadto widoczne, że 2-3 nieodpowiedzialne jednostki zaczynają szkodliwie oddziaływać na niektórych młodszych piłkarzy. Do tego nie można było dopuścić. Wrzód trzeba było przeciąć. Po zakończeniu sezonu, z całą świadomością szkody, jaka poniesie zespół po linii sportowej, zgodzono się na odejście z niego tych , którzy nie chcieli zawrócić z niewłaściwej dla sportowca drogi. Zespół CWKS Warszawa nigdy nie zagrał już w składzie, który budził uznanie u przeciwników i zachwyty widowni. Krótka była jego historia. I może właśnie dlatego w opinii przyzwyczajonej do dłuższych (...) okresów szczęśliwej passy wielkich zespołów drużyna CWKS z 1956 roku jest zapomniana. Wystarczy jednak tylko zwrócić na nią uwagę rozmówców, a zgodnym chórem przyznają „tak, tak, to była wspaniała drużyna”.”

Czas przejść do opisu przebiegu rywalizacji wojskowych w zmaganiach o Puchar Polski w sezonie 1956. Piłkarze CWKS rozpoczęli rozgrywki od fazy 1/16 finału a ich przeciwnikiem była drużyna warszawskiej Gwardii. Spotkanie odbyło się pod koniec listopada 1995r. i przebiegało w anormalnych warunkach. "Przenikliwe zimno, bez przerwy padający deszcz ściągnęły na stadion WP tylko najzagorzalszych miłośników piłkarstwa. A szkoda, bo mimo trudnego terenu, rozmokłego boiska, trzecie w tym roku derby stolicy stały na dobrym poziomie. (...) CWKS rozpoczął mecz w dobrym stylu. Dobrze wyszkoleni zawodnicy mistrza Polski bez trudu radzili sobie z rozmokłym boiskiem, mając przez pierwszy kwadrans kilka doskonałych sytuacji do strzelenia gola. Najbliższy tego celu był w 11 min. Brychczy ale jego piękny strzał z podania Kowala trafił w słupek Minutę później Brychczy wpisał się jednak na listę strzelców, uzyskując bramkę z bliskiej odległości . Zupełnie niespodziewanie Gwardia wyrównała. W 29 min Szymkowiak niepotrzebnie starał się przechwycić piłkę wychodzącą w aut. Piłka odbiła się od niego, wyszła w pole a nadbiegający Baszkiewicz bez trudu umieścił ja w siatce. Po przerwie Gwardia była początkowo zupełnie równorzędnym partnerem (...) potem CWKS osiągnął znów przewagę górując nad partnerem wyraźnie. Gole jednak nie padały. Doskonale spisywał się i pewnie interweniował bramkarz Kściuk. Nie był on jednak w stanie obronić w 71 min zaskakującej bomby Strzykalskiego. Silny strzał pomocnika CWKS z 30 metrów wylądował w lewym górnym rogu, przesądzając w zasadzie losy spotkania. Ostatnią bramkę meczu zdobył w 78 min Janeczek z centry Pohla." - tak opisywał przebieg spotkania Przegląd Sportowy

W kolejnej rundzie Pucharu Polski na wojskowych oczekiwał sensacyjny zwycięzca meczu ze Stalą Sosnowiec, Włókniarz Chełmek. Marcowa aura także jednak nie sprzyjała piłkarzom i mecz toczył się podczas śnieżnej zadymki. Do trudnych warunków lepiej przystosowali się zawodnicy Włókniarza i mecz miał dość wyrównany przebieg, który tak opisywał katowicki Sport:.
"Papierowe szanse przedstawiały się wysoce niewspółmiernie. Tymczasem okazało się że w Chełmku nie tylko szyją buty ale potrafią grać w piłkę. I to wcale dobrze. (...) Dobre wyszkolenie techniczne, mądrze pomyślana i realizowana taktyka, uzupełnione kondycja i szybkością pozwoliły włókniarzom dzielnie dotrzymywać kroku CWKS do końcowego gwizdka. Okresami, zwłaszcza w drugiej połowie gra była zupełnie wyrównana. Specjalnie zwracało uwagę dobre krycie w defensywie Włókniarza. Asy strzeleckie CWKS niewiele miały okazji do czystego strzału. (...) CWKS grał dość nierówno. Były momenty i akcje, które się widzi tylko na wielkich stadionach Europy. Więcej oglądaliśmy jednak zagrań na średnim polskim poziomie. Mimo to wojskowi wygrali zasłużenie, mieli więcej sytuacji podbramkowych, więcej z gry w polu.

W pierwszej połowie dość dużą przewagę miał CWKS (...) Po przerwie włókniarze z werwą ruszyli do ataku i mecz nabrał rumieńców. A gdy lewoskrzydłowy Zatorski zdobył wyrównanie przebieg spotkania stał się niezwykle interesujący. Minuty płynęły Chełmek grał jak w transie. Włókniarze wygrywali pojedynki, zdobywali teren, dochodzili do strzału. (...) Wystarczyła chwila nieuwagi pomocnika gości a nieobstawiony Brychczy otrzymał piłkę 8 metrów przed bramka i plasowanym wolejem zdecydował o zwycięstwie swoje drużyny”.
W ćwierćfinale przeciwnikiem CWKS-u był beniaminek I ligi Budowlani Opole znani obecnie jako Odra. Wojskowi byli zdecydowanym faworytem tego spotkania i nie zawiedli pokładanych w nich nadziei. Kiedy jednak w 3 min Jarek potężnym strzałem z rzutu wolnego uzyskał prowadzenie dla Budowlanych zanosiło się na sensację. Jednak w ciągu pół godziny wynik zmienił na 4:1 dla CWKS. Właśnie w 33 min., jak to opisuje Przegląd Sportowy - ”Po 10-minutowym okresie wyrównanej gry Brychczemu wychodzi wspaniały drybling na przedpolu Budowlanych. Mija on chyba z pięciu defensorów przeciwnika i pewnie (może nawet trochę nonszalancko) wkłada piłkę do siatki Paszkiewicza.”
Obie drużyny zagrały bardzo otwarty futbol dzięki czemu kibice obejrzeli w tym spotkaniu aż 10 bramek.

”Budowlani budzą coraz większe uznanie widowni. Nie przejmując się zupełnie ujemnym kontem bramkowym atakują przy każdej okazji i wreszcie w 39 min udaje się Strociakowi w zamieszaniu podbramkowym ustalić wynik do przerwy na 4:2. W drugiej połowie mecz miał początkowo taki sam przebieg jak do przerwy; w końcowej fazie tempo nieco spadło a wojskowi jakby zrezygnowali z podwyższenia wyniku.(...) Schodzącym z boiska zawodnikom obu drużyn towarzyszyły zasłużone oklaski”.
W podsumowaniu meczu możemy przeczytać, że ”Szkoda tylko że mecz wypadł w dniu powszednim, wobec czego tylko niewielu warszawskich entuzjastów piłki nożnej mogło go oglądać. Widzieliśmy dużo pomysłowych, szybkich zagrań taktycznych, udanych wypadów solowych, ładnych sztuczek technicznych, no i spora liczbę ładnych strzałów co znalazło swój wyraz w samym wyniku spotkania, wyniku w naszych warunkach dość rzadkim. (...) Nareszcie zobaczyliśmy mecz, w którym żadna z drużyn nie „murowała” bramki. Obie grały zdecydowanie ofensywnie, obie starały się przez 90 minut gry strzelić jak najwięcej bramek przeciwnikowi.”
W półfinale na wojskowych oczekiwała rewelacja rozgrywek, drużyna Startu Kalisz, obecna Calisia. Mimo bardzo wysokiego zwycięstwa zawodnicy CWKS nie porwali swą grą ani kibiców ani obserwatorów spotkania. Zagrali bardzo indywidualnie a oczekiwania warszawskich kibiców, od lat, są takie same czyli bardzo wysokie.


"Zeszłoroczny zdobywca Pucharu Polski CWKS Warszawa i tym razem znalazł się w finale. Wojskowi bez trudu przeszli przez ostatnią przeszkodę w postaci Startu Kalisz (...) który mimo wielkiej ambicji i bardzo bojowej postawy nie potrafił sprostać renomowanemu przeciwnikowi. Wojskowi wygrali bardzo gładko ale 8 tysięcy zapalonych kibiców piłkarskich, którzy mimo powszedniego dnia zjawili się na meczu opuszczało stadion w niezbyt dobrym nastroju. Za wiele w grze pewnych siebie wojskowych było kunktatorstwa, solowych popisów i zabawy pod własną bramka by mogła ona się podobać. Nic więc dziwnego że system stu podań i kiwania do upadłego bardzo szybko zniecierpliwił widzów. A gdy jeszcze Start zdobył w 5 minucie prowadzenie ze strzału ... Strzykalskiego, który centrę prawoskrzydłowego pięknie ulokował głową w samym okienku i nieproduktywna, blada ofensywa CWKS przyniosła mu tylko wyrównanie, przy czym strzelcem w 10 minucie był Brychczy, pod adresem gospodarzy rozlegać zaczęły się gwizdy. (...) Atak CWKS stale zasilany piłkami przez pomocników jest bez przerwy w natarciu. Ale nic z tego nie wychodzi, gdyż każdy z napastników chce sam wjechać do bramki, nie widzi kolegów stojących lub wychodzących na lepsze pozycje i najczęściej traci piłkę i najczęściej traci piłkę przy próbach przedarcia się przez zagęszczoną obronę. (...) Wreszcie w 42 min Pohl po solowym rajdzie po linii autowej kropnął płasko i silnie na bramkę – piłka otarła się o słupek i wpadła do siatki. Za chwilę znajdujący się w polu karnym Brychczy dostaje z głębi boiska piłkę, spokojnie wyczekuje na odpowiedni moment i lekkim plasowanym strzałem ustala wynik do przerwy. W drugiej połowie istniał już tylko CWKS” – donosił Przegląd Sportowy. Kolejne bramki były kwestią czasu i gry zespołowej. ”Kempny zdobywa bramkę skierowując do siatki bardzo dokładną centrę Ciupy, (...) Brychczy mija kilku przeciwników, podaje do tyłu i Pohl załatwia resztę (...) Szaleje szczególnie Strzykalski który chce zrehabilitować się za swa niefortunną samobójczą bramkę. Wreszcie do pomocnika wojskowych uśmiechnęło się szczęście. Jego piekielnie silna bomba z 25 metrów muska poprzeczkę i Szkudlarek po raz szósty wyciąga piłkę z bramki (...)Brychczy na 2 minuty przed końcem spotkania zdobywa się na energiczną akcję, podaje do Kowala a ten prawie nie atakowany przez zmęczonych obrońców podwyższa po raz ostatni w tym meczu wynik, na 7:1”

Piłkarze w CWKS jako pierwszy zespół w krótkiej historii Pucharu Polski miał szansę na obronę tego trofeum i jako pierwszy mógł zdobyć ten puchar po raz drugi. Do tej pory triumfatorami tych rozgrywek była Wisła Kraków (1926), Ruch Chorzów (1951), Kolejarz (Polonia) Warszawa (1952), Gwardia Warszawa (1954) i CWKS (Legia) Warszawa (1955). Przeciwnikiem zawodników wojskowych był zespół beniaminka I ligi, Górnik Zabrze.

Sam poziom meczu trochę rozczarował piłkarskich kibiców którzy pamiętali choćby świetne widowisko na początku rozgrywek ligowych pomiędzy tymi samymi zespołami. W relacji korespondenta Przeglądu Sportowego możemy przeczytać:
"Dziesiątki tysięcy entuzjastów piłki w Warszawie liczyły na lepszy poziom meczu niż ten jaki zademonstrowano nam w sobotę; liczyliśmy na bardziej interesującą grę no i na bardziej sportową postawę niektórych uczestników tego spotkania. Gdyby nie druga połowa meczu, znacznie lepsza i ciekawsza od pierwszej, należałoby oba zespoły mocno skrytykować oba zespoły za poziom gry jakim poczęstowały one około dwadzieścia tysięcy cierpliwych widzów, narażonych na przemoknięcie do „suchej nitki”.”
Wydaje się że oprawa tego meczu nie wyglądała najlepiej bowiem na warszawskim gigancie 20 tys widzów stanowiło zaledwie 20% jego możliwości. Z tego powodu rozegranie meczu na Stadionie Dziesięciolecia zostało skrytykowane. Katowicki Sport donosił: ”Od długiego czasu narzekamy na niedostateczną popularność Pucharu Polski. Nie wiem kto był inicjatorem zorganizowania finału Pucharu Polski na Stadionie Dziesięciolecia. Że nie był to pomysł fortunny o tym świadczyła wiejąca pustką widownia. W rezultacie uroczysta oprawa bardzo wyblakła a ”dostojne miejsce” nie dodało imprezie splendoru.”
Odnośnie samego meczu w Przeglądzie Sportowym mogliśmy przeczytać: ”Mecz rozpoczął się dość obiecująco atakami CWKS. Ale wszystko urwało się po kilku minutach, gdy tylko zdobyta przez miejscowych bramka nie została uznana z powodu spalonego, co do którego wśród zawodników i widowni były duże rozbieżności. Po tym zanotowaliśmy jeszcze gorący moment pod bramką CWKS-u, zakończony nie wykorzystanym przez górników wolnym pośrednim w 12 min oraz ładny strzał Brychczego obroniony przez Machnika na róg w 18 min. (...) W ostatniej minucie na atak CWKS prawą stroną, zakończony centrą Pohla i główką Kempnego obronioną przez Machnika odpowiedział Górnik szybkim kontratakiem i przebojem Fojcika. Szymkowiak miał sporo trudności z obrona dość przykrego, przyziemnego strzału”

"Po przerwie gra stała się żywsza i była prowadzona ”z głową”. Górnik postanowił wykorzystać słabszą grę przeciwnika przed pauzą i grac na utrzymanie remisu, licząc na szczęśliwe dla siebie rozstrzygnięcie jakimś udanym wypadem. Pozostawił więc w ataku trzech zawodników i zmobilizował silniejszą linię przed własna bramką. Taka taktyka nie przyniosła jednak owoców. Atak miejscowych, lepiej niż poprzednio wspierany przez pomocników, coraz częściej znajdował drogę na przedpole przeciwnika i pozycję do strzałów. Przewaga CWKS przynosi mu wreszcie bramkę zdobyta przez Kowala po niefortunnej interwencji Machnika. Kilka minut później Hajduk popełnia błąd taktyczny i Brychczy podnosi wynik na 2:0. Wynik ustala Strzykalski, wykorzystując rzut karny za zatrzymanie przebijającego się z piłką napastnika CWKS. (...) Piłkarze CWKS zdobyli więc Puchar po raz drugi i mają poważne, największe ze wszystkich drużyn w Polsce szanse na zdobycie go na własność. Zgodnie bowiem z regulaminem Pucharu nagroda przechodzi na własność klubu, który zdobędzie go trzykrotnie po kolei lub pięć razy w ogóle”

Mogliśmy także oficjalnie przeczytać że : „Oczekiwany z dużym zainteresowaniem finałowy mecz piłkarski o Puchar Polski, kończący serie rozgrywek rozpoczętą we wrześniu 1955r. przez około 5000 zespołów przyniósł w sobotę 23 bm na Stadionie Dziesięciolecia zwycięstwo drużynie CWKS Warszawa nad Górnikiem Zabrze w stosunku 3:0”

Poniżej wybrane statystyki z meczów pucharowych:
Mecze CWKS Warszawa w Pucharze Polski - sezon 1956
|
1955-11-27 |
Gwardia Warszawa - CWKS Warszawa 1:3 (1:1) |
| 1/16 PP |
bramki: Baszkiewicz 29 - Brychczy 12, Strzykalski 71, Janeczek 78 sędzia: Barczyk, widzów: 5.000 * mecz na stadionie WP |
|
1956-03-11 |
CWKS Warszawa - Włokniarz Chełmek 2:1 (1:0) |
| 1/8 PP |
bramki: Kempny 14, Brychczy 83 - Zatorski 55 sędzia: Kulczyk, widzów: 5.000 |
|
Mecze Włókniarza: 1/16 Stal (Zagłębie) Sosnowiec 3:2 (d) |
|
|
1956-05-24 |
CWKS Warszawa - Budowlani Opole 7:3 (4:2) |
| 1/4 PP |
bramki: Kempny 5,12,80, Kowal 21, Brychczy 33,60, Pohl 67 - Jarek 3, Strociak 39, Spałek 70 sędzia: Kowal, widzów: 8.000 |
|
Mecze Budowlanych: 1/16 Garbarnia Kraków 2:1 - dogr (d), 1/8 AKS Chorzów 4:3 (d) |
|
|
1956-06-13 |
CWKS Warszawa - Start Kalisz 7:1 (3:1) |
| 1/2 PP |
bramki:Brychczy 10,43, Pohl 42,62, Kempny 52, Strzykalski 84, Kowal 88 - Strzykalski 5 (sam) sędzia: Śledziejewski, widzów: 8.000 |
|
Mecze Startu: 1/16 CWKS (Wawel) Kraków 2:1 (d), 1/8 Unia (Hetman) Zamość 1:0 (d), 1/4 Stal (Polonia) Gdańsk 1:0 (d) |
|
|
1956-06-23 |
CWKS Warszawa - Górnik Zabrze 3:0 (0:0) |
| Finał |
bramki: Kowal 55, Brychczy 59, Strzykalski 70k sędzia: Mytnik, widzów: 20.000, *mecz na Stadionie X-lecia |
|
Mecze Górnika: 1/16 Górnik Radlin 3:1 (d) 1/8 CWKS (Zawisza) Bydgoszcz 2:1 (d) 1/4 Górnik Wałbrzych 5:0 (d), 1/2 Wisła Kraków 3:2 (w)-dogr |
Wybrane statystyki poszczególnych zawodników
| Imię i nazwisko |
Ilość meczów |
Liczba minut |
Podstawowy skład l.m. |
Zmiennik | Bramki |
| Jerzy Wożniak | 5 | 450 | 5 | 0 | |
| Marceli Strzykalski | 5 | 450 | 5 | 0 | 3 |
| Henryk Grzybowski | 5 | 450 | 5 | 0 | |
| Lucjan Brychczy | 5 | 450 | 5 | 0 | 7 |
| Ernest Pohl | 5 | 450 | 5 | 0 | 3 |
| Henryk Kempny | 5 | 450 | 5 | 0 | 5 |
| Edward Szymkowiak | 5 | 405 | 5 | 0 | |
| Edmund Kowal | 4 | 360 | 4 | 0 | 3 |
| Czesław Ciuoa | 4 | 360 | 4 | 0 | |
| Horst Masheli | 3 | 270 | 3 | 0 | |
| Edmund Zientara | 3 | 270 | 3 | 0 | |
| Jerzy Słaboszewski | 2 | 180 | 3 | 1 | |
| Andrzej Cehelik | 2 | 150 | 2 | 0 | |
| Mieczysław Siemierski | 1 | 90 | 1 | 0 | |
| Zygmunt Pieda | 1 | 90 | 1 | 0 | |
| Jan Bem | 1 | 45 | 0 | 1 | |
| Longin Janeczek | 1 | 30 | 0 | 1 | 1 |
|
Longin Janeczek zgrał tylko 30 min w meczu z Gwardią Warszawa,strzelił bramkę Zygmunt Pieda rozegrał tylko spotkanie z Gwardią Warszawa, zmiana klubu Bramkarz Jan Bem zagrał 45 min w spotkaniu ze Startem Kalisz |
|||||


A osobiście z okazji Świąt życzę wszystkim dużo zdrowia, szczęścia, rodzinnych spotkań, trochę wzruszeń, trochę radości, trochę śmiechu. Podzielcie się opłatkiem, miłością i nadzieją. I niech z najgłębszych zakamarków duszy wydostaną się najskrytsze marzenia .... i niech się spełnią.
Wszystkiego co najlepsze, szczerze i z głębi serca. To się podobno liczy