- Monrooe
@ iocosus
- ”Jeżeli w optymalnej formie nikt Masłowskiego za bańkę nie chciał to jaka była jego wtedy wartość i czy kontuzje i przedstawiona forma jesienią tą wartość podtrzymały czy obniżyły, a jeżeli obniżyły to do jakiego poziomu?
Wybacz, ale nie wiem dlaczego łączysz dwie sprawy. Pierwsza to cena za Masłowskiego, którego ponoć nikt nie chciał. Nie wiemy, czy chciał, czy nie. Wiemy natomiast, że nadwiślańskich klubów nie stać na taki wydatek, dlatego właśnie milion euro to była cena zaporowa. Czasy J.W, o czym już pisałem wyżej się skończyły i taka suma jest bariera nie do przejścia dla rodzimych drużyn. Wiemy też, że nie doszło do transferu za granicę, a na takowy ostrzył siebie zęby R. Osuch. Natomiast przyczyny braku transferu bardziej szukałbym w kontuzji, niż w kompletnym braku zainteresowania Masłowskim klubów z innych zakątków Europy, bo z jeśli wierzyć doniesionym prasowy owo zainteresowanie było i to całkiem niemałe. Kontuzja i to ciężka ucięła je natychmiastowo. Niesprawdzonego „towaru” nikt nie weźmie (no może poza Włochami), a już na pewno nie za należyte pieniądze. Czekanie na pełną rundę w wykonaniu rekonwalescenta jest więc całkowicie zrozumiałe.
Wyjątkiem jak rozumiem jest stołeczna Legia, gdzie zawodnik się leczył i jak podejrzewam mamy na temat zdrowia zawodnika mamy pełną wiedzę. Jeśli zdecydowaliśmy się wystosować ofertę to jak mniemałam mamy pewność, że ze zdrowiem piłkarza wszystko jest w porządku. A jeśli tak, to musisz mi wybaczyć, ale odpowiem pytaniem na pytanie, dlaczego wartość zawodnika miała zmaleć? Spadły jego umiejętności? Owszem, możemy domniemywać, że forma zawodnika nie jest taka, jak przed urazem, ale wedle Twojej oceny obniża to jego wartość o połowę?...
- Tezę że wartość została podtrzymana uznaję za absurd, każdy może mieć swoje zdanie o ile ta wartość zmalała. Tu możemy polemizować, subiektywnie uznaję że do tych 500 tys. z których poproszono mnie żebym się wytłumaczył.
Odpowiem podobnie, za absurd uważam, że wartość zawodnika spadła o 50%, do poziomu zawodników, których wypisałem. W mojej ocenia podana przez Ciebie wartość ma się nijak do umiejętności zawodnika, który miałby wzmocnić zespół Mistrza Polski. Przypominam, że pół roku wcześniej po promocyjnej cenie (tak powszechnie uważano) kupiliśmy z tego samego Zawiszy 29-letniego prawego defensora, Igora Lewczuka. Ta promocja to około 300 tyś euro, za zawodnika, który miał być uzupełnieniem naszego składu. Leczuk, co by o nim nie mówić, miał za zadanie zwiększenie rywalizacji, a teraz Ty twierdzisz, że 25-letni rozgrywający, z tytułem odkrycia roku, mający być, jak powiedział szef naszych skautów, natychmiastowym wzmocnieniem naszego zespołu powinien kosztować 200 stówy więcej?
Monrooe jaka według ciebie była wartość MM rok temu i o ile się obniżyła? ”
Iocosus, raz jeszcze, w zasadzie od nowa. Mi nie chodzi tak naprawdę o MM, na jego przykładzie dążę do zrozumienia całości zagadnienia. Mianowicie cen zawodników nad Wisłą. Jeśli Ondrj Duda, który ma przebłyski, ale też miewa przestaje jest wyceniany na 8 000 000 (aczkolwiek fakt, że jest to cena „na zewnątrz”), to ile powinien kosztować „wewnętrznie” zawodnik, który w ocenie (zakładamy na razie, że owa ocena jest prawidłowa i cały transfer ma sens) naszego pionu sportowego jest w stanie owego Dudę zastąpić? Może bez takich fajerwerków, jakie były udziałem Słowaka, ale solidnie na zasadzie wzmocnienia (o czym, przypominam informuje nas Michał Żewłakow).
Proszę zostawmy na chwilę inicjały MM bo one niepotrzebnie zaciemniają obraz (każdy ma swój pogląd na jego umiejętności, nie zawsze zbieżny). Skupmy się na tym co na temat transferu wiemy od naszego pionu sportowego. Kupujemy zawodnika X, który jak się dowiadujemy, ma wejść z marszu do zespołu i być jego wzmocnieniem. Co prawda ów piłkarz miał w przeszłości problemy zdrowotne, ale po wnikliwych badaniach wiemy, że nie ma po nich śladu. Co ważne zawodnik jest ceniony przez ekspertów w kraju w którym występował, do tego stopnia, że został odkryciem roku swojej ligi. I teraz zapytam raz jeszcze; - jaka kasa wydana na takiego zawodnika nie wzbudzałby kontrowersji? Zważywszy, że doskonale wiemy iż zawodnicy, którzy stanowią o sile naszej drużyny 9a wedle ocen naszych skautów ów gracz ma dołączyć do tego zacnego grona) wyceniani są na sumy zaczynające się od 2,3 milionów w górę.
- ”Stanowski przyjął retorykę ze jak jest przydatny, to już nieważne 400 tysi w jedną lub w drugą stronę, owszem ma rację i Wy razem z nim, ale co gdy przydatność staje się wątpliwa.”
Pal licho retorykę Stanowskiego, ani mnie ona ziębi ani grzeje. Niemniej jednak pisałem od samego początku, dlaczego jestem w stanie tak przedstawioną sprawę zrozumieć. Otóż powtórzę, jeśli klub decyduje się wydać duże pieniądze na zawodnika, którego ocenia jako natychmiastowe wzmocnienie składu (ocena kibiców nie ma tu nic do rzeczy) to ileś tam set euro w tą, czy w tą przestaje mieć znaczenie. Ważny jest proces który poprzedził ów zakup. Ważna jest celność oceny, która doprowadziła do tego zakupu. Jeśli zawodnik został dobrze oceniony, to jak sam przyznajesz pretensji nikt miał nie będzie to o to przepłacone (w Twoich szacunkach) 300 tyś euro. Gorzej gdy nie wypali, gdy okaże się, że nie umiemy szacować potencjału, lub zbadać porządnie piłkarza. Wtedy znaczy, że dorośliśmy do kupowania za poważne pieniądze, że Duda to fart, a my dalej musimy ciułać po promocjach. Bo nawet jeśli dalibyśmy za niego te Twoje 500 tyś euro, a zawodnik okazałby się ligowym wyrobnikiem, niewnoszącym nic do zespołu (jak modny ostatnio Piech, czy wspomniany przez Ciebie Pinto) to wybacz, ale uznałbym to za takie samo marnotrawstwo i identyczną nieumiejętność oszacowania umiejętności piłkarza. A co za tym idzie brak gotowości do zabawy w poważny futbol. Dlatego właśnie jakość procesu decyzyjnego jest tym, co manie w tym transferze intryguje, a nie wyimaginowane, lub nie 300 tyś, którego nie powinniśmy zapłacić.
Ps: napisałeś na koniec ”- Tu nie dyskutujemy o przydatności Masłowskiego” - ależ właśnie o tym, od tego właśnie zależy we współczesnym futbolu cena danego zawodnika. To nic innego jak pochodna umiejętności i oceny ich przydatności do danego zespołu (obudowana kilkoma zmiennymi, takimi jak chociażby zdrowie). Od tego właśnie zależy w tym biznesie wszystko.
@ a-c10
Lecha wyciągnąłem bo niezależnie od tego jakie są efekty ich działania, faktem jest, że starają się działać zgodnie ze sztuką. I trzeba im przyznać, że mając na uwadze ograniczenia, którymi są związani, czytaj finanse jakoś im to wychodzi. Ściągnięci piłkarze w większej mierz okazują się pożyteczni, będąc w jakimś tam stopniu wzmocnieniami Kolejorza. Kasper Hämäläinen, Gergő Lovrencsics, Barry Douglas, Darko Jevtić, czy nawet Jasmin Burić i Vojo Uboiparip jeśli nawet nie wzbudzają mojej skrajnej ekscytacji to muszę przyznać, że stanowią o sile zespołu Macieja Skorży. A precież pieniądze wydane na tych zawodników są niewspółmierne do kasy, jaką Legia potrafiła „przehulać” ostatnimi laty, na takie gwiazdy jak Nacho Novo, Ismael Blanco, czy choćby kasa jaką w tej chwili oferujemy kompletnie bezproduktywnemu Helio Pinto. Dlatego być może masz rację, że działania Poznaniaków nie muszą wzbudzać zazdrości całego szacownego ekstraklasowego grona, ale kierunek, który wybrali i którego wciąż się uczą wydaje się nad wyraz słuszny.
- ”Wg mnie punktem wyjścia do każdego poważnego transferu powinno być nie wykładanie poważnych pieniędzy (cokolwiek by się nie kryło pod tym terminem), a gruntowna analiza obecnego stanu posiadania i możliwości jego poprawy”
Ależ oczywiście, o niczym innym nie piszę. Tu się zgadzamy w 100%.
- ” I tu już, na pierwszym płotku, transfer Masłowskiego do Legii mocno się chwieje. ”
O widzisz i tu już gorzej. Ja zakładam, że jeśli Legia zdecydowała się owego Masłowskiego kupić, to jak rozumiem jest przekonana o: po pierwsze – jego klasie sportowej, a po drugie o potrzebie takiego zawodnika. Bo jeśli nie (tu gładko przechodzimy do istoty naszego sporu) i jest inaczej, to… kwestia przepłacenia iluś tam setek euro schodzi na dalszy plan. A to dlatego, że okazuje się, iż na zawodnika Masowskiego nie powinniśmy wydać złamanego eurocenta. I dlatego właśnie, idąc za radą redaktora Stanowskiego nie zamierzam rozbierać ceny „Masła” na czynniki pierwsze, tylko poczekam na efekty całego projektu. Na finał, który wskaże nam czy wspomniany proces został przeprowadzony zgodnie ze sztuką, czy umiemy ocenić czego właśnie potrzebujemy, czy wręcz przeciwnie, nadal kupujemy okazyjnie, tylko jak wioskowe głupki, najdrożej w okolicy. W tym drugim przypadku naprawdę te kilka setek w tą, czy w tą przestaje mieć znaczenie.
ps: Nie zapominajmy też o jednym istotnym elemencie w całej tej sprawie. Być może tego transferu by nie było, lub jak kto woli byłby w innym momencie, gdyby nie kontuzja Ondreja Dudy, który z Ajaxem nie zagra. Widać sztab szkoleniowy uznał, że Mateusz Szwoch ma za małe doświadczenie by stanowić o jakości rozgrywania piłki przez "wojskowych" a w jakiej formie będzie Radović (na razie trenuje indywidualnie) w tej chwili nie wiadomo.
This is a comment on "O Krzysiu, który nadal wierzy"

