A+ A A-
  • corazstarszy
Jestem zdenerwowany, więc będę nie za przyjemny. Taki był mecz w 2002 Barcelona – Legia 3-0. Radosław Wróblewski stanął wówczas przed podobną szansą jak Marek Saganowski w 24. minucie. Pusta bramka, obrzeża pola karnego, konieczność wcelowania od razu z niełatwej piłki. Efekt podobny. Wiadomo, jest premia finansowa od organizatora rozgrywek. I tyle dla mnie jest warty w tej chwili ten puchar. Plus mniemana przewaga psychologiczna przed finiszem ligi, jeśli okaże się, że rzeczywiście będzie. Jeśli będzie MP, to i postrzeganie tego PP będzie lepsze. Kuciak i Gostomski nas wyratowali. Więcej szczęścia niż rozumu - skoro rywale nas nie dobili, gdy mogli, to wygraliśmy my. Dla Berga za decyzję bez ogródek o zdjęciu Guilherme brawa. W sumie miła niespodzianka. Wydaje mi się, że solidny mecz Astiza. Lubię, gdy Skorża przegrywa. Może poznański radny Lipiński coś poda na Twitterze.
This is a comment on "Legia - Lech 2-1: Puchar znów nasz!"